Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt gru 12, 2017 15:23



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 choroba 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post choroba
Na początek chciałabym się przywitać. Wybrałam dla siebie rzymskie imię Pomponia. Osobom zaznajomionym z polska literaturą może się ono kojarzyć z Quo vadis. Piszę na forum, ponieważ chciałabym zapytać o zdanie osób wierzących na temat schorzenia mrkh. Proszę o poradę, jak w świetle wiary przyjąć to doświadczenie i całą gamę konsekwencji z tego wynikającą? Jest ciężko... Dlaczego...?


Wt wrz 26, 2017 23:29
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 15, 2016 18:07
Posty: 55
Lokalizacja: Syracuse
Post Re: choroba
Dostał Ci sie ciężki Krzyż na drogę życia.
Dasz radę!
Najważniejszy w życiu jest dobry cel lub ich kilka.
Poświęcić się im warto - bo życie wtedy nabiera sensu.
Pytasz dlaczego choroba. Nie ma dobrej odpowiedzi - ale pocieszę tak:
Każdy w życiu ma jakiś Krzyż lub ich wiele... . Czasem tak ciężko że ledwo dźwiga - postaw na Pana Jezusa.
Niósł swój sam (mimo szyderstw, opluwań i zniewag) - chociaż ledwo, bo na skraju wykończenia.
A jak juz masz całkiem dość, czasem trzeba poprosić o pomoc.
Jednak ostrożnie.
Kiedyś pewien człowiek powiedział:

Cytuj:
"Nie opowiadaj o swoich problemach. 95% ludzi absolutnie to nie obczodzi a pozostałe 5% się z tego cieszy."


To pesymistyczna wizja ludzkości - myślę że może jest chociaż 1% "szymonów" którzy jednak pomogą.

Przepraszam, więcej na teraz nie poradzę bo tak naprawdę nie wiem co Cię najbardziej dołuje.
Nawet nie wiem dokładnie jakie konsekwencje wiążą się z ta chorobą. Troche poczytałem - ale info na stronach www jest raczej skąpe i uogólnione. Nie wiem czy każdy ma "tak samo", czy sa różne objawy itp....

_________________
Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
...
(Mat. 18, 10)


Śr wrz 27, 2017 0:45
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post Re: choroba
Ja swój krzyż będę nieść. Ale ta choroba dotknęła mojego dziecka. I zmieniła całkowicie moje postrzeganie tego co słyszę w kościele. Płodność jest błogosławieństwem. Aha, czyli moje dziecko jest przeklęte, tak? A może po prostu pozbawione błogosławieństwa. Czyli na cóż komu Boskie błogosławieństwo?
Mam w sobie wielki gniew i bunt, nawet nie przeciw Bogu, a przeciw temu, jak postrzega się rolę kobiety. Czyli kobieta matka, albo zakonnica, która dobrowolnie rezygnuje z rodziny dla wyższych celów. A co z tymi, którzy nie chcą rezygnować z rodziny, a nie mają na nią szans? Kiedyś może tego nie zauważałam, ale ostatnio (na pewno w wyniku osobistych doświadczeń) brakuje mi "oferty" dla takich dziewczyn / kobiet. A jeszcze nachalne pytania proboszcza. Masz kogoś? A kiedy ślub??? Jaki ślub? Pytam. Na razie odpowiedź, jeszcze ma czas. Ale kiedyś to chyba mu wygarnę.
Przepraszam, moje emocje szybują pod niebiosa, jak nie przymierzając Duch św.


Śr wrz 27, 2017 14:09
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11418
Post Re: choroba
Czyli twoja córka na to choruje? A miała operacje?

Wiesz, ludzi zdrowych w 100% jest mało. Owszem, normalnie egzystować może większość, ale są różne ułomności. A księdza zignoruj. On też się nie ożenił. Nic nie poradzisz na wscibstwo i brak taktu.


Śr wrz 27, 2017 16:02
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post Re: choroba
Dzięki za wyważoną odpowiedź. Tak, moja córka na to choruje. Tak, miała operację wytworzenia pochwy. To była długotrwała, ciężka operacja a rekonwalescencja jeszcze dłuższa (także w sferze psychicznej a nie tylko fizycznej). Ale to tylko kosmetyka. Bo przyczyn problemu nie da się usunąć. I stąd moja frustracja. Człowiek, który się nacierpiał sam i człowiek, który obserwuje cierpienia swojego dziecka idzie do kościoła i słyszy, że objawem błogosławieństwa Bożego jest płodność. No ja pier.... Z tym mam problem, że tego typu sprawy są traktowane przez nasz Kościół zerojedynkowo. Już zostawmy wścibskiego proboszcza.
Wiem, że moje wypowiedzi sprawiają wrażenie, że mam potrzebę się wyżyć. I pewnie tak jest.
No cóż, life...
w każdym razie dziękuję, za wszystkie stonowanie i sensowne odpowiedzi. Bo bardzo ich potrzebuję.


Śr wrz 27, 2017 17:02
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 460
Post Re: choroba
Tez mamy chore dziecko, choroba inna ale tez zycie codzienne bardzo utrudnia.
I tez zawsze to pytanie "dlaczego padlo na mnie / nas ?"
Nie jestesmy katolikami wiec Boga w to nie wciagamy, a nam gdy wpadniemy w kiepski nastroj przypominam historie mego siostrzenca ktoremu obie nerki wysiadly w wieku 25 lat.
Zwykle powiklanie pogrypowe.
Byl najmlodszym pacjentem na dializach.
Co on myslal o swojej sytuacji ?

U nas bylo gorzej a jest lepiej bo corka zaczela walczyc ze swoja choroba, wrocila na studia gdzie dobrze sobie radzi tak ze znowu swiatelko w tunelu jest. Mam nadzieje ze twoja corka tez bedzie umiala poradzic sobie ze swoja choroba i nauczy sie z nia zyc.


Śr wrz 27, 2017 17:40
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11418
Post Re: choroba
Pomponia, slyszysz w kosciele tylko o plodnosci, bo to twoje zmartwienie w tej chwili i dlatego tak sie wszystko wokol tego kreci. Kosciol plodnosc docenia, bo jest Bozym darem, ale nie oznacza to, ze bezplodnych odrzuca.
To twoja corka musi nauczyc sie z tym zyc. Moze kiedys spotka mezczyzne, ktory pokocha ja taka, jaka jest. Ale i ona musi uwierzyc, ze jest wartosciowa osoba i piekna kobieta, a macierzynstwo to wspanialy dar, ale nie przymus i jesli chce byc matka, nie musi dziecka sama urodzic. Wiele kobiet jest dzis bezplodnych bez tak jasnej przyczyny. Niby wszystko jest ok, a dziecka nie ma. To jest tez krzyz, kiedy latami czekasz na dziecko i wszystko sie wokol tego kreci.

Wspieraj swoje dziecko w przekonaniu, ze liczy sie ona, jako osoba, a nie jej plodnosc. Tak to bylo w Starym Testamencie. Dzis, juz chocby dzieki celibatariuszom, ktorzy swiadomie rezygnuja z potomstwa dla Boga, brak dzieci nie powinien byc traktowany jak kara Boska.

Wiem, ze matce nie jest latwo, kiedy dziecku cos dolega, ale kiedy Pan Bog zamyka drzwi, to otwiera okno. Jej zycie dopiero sie zaczyna i zawsze moze je przezyc najlepiej, jak to mozliwe.


Śr wrz 27, 2017 17:54
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post Re: choroba
To może tak. Cytat z psalmu śpiewanego podczas uroczystości ślubnych.

Refren: Błogosławiony, kto się boi Pana

Błogosławiony jest każdy, kto się boi Pana *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Refren.

Małżonka twoja jest jak płodny szczep winny *
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.


Refren.

Tak będzie błogosławiony człowiek, *
który się boi Pana!
Niech cię z Syjonu Pan błogosławi +
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.

Refren.
Więc jak to będzie z tym błogosławieństwem, kiedy (o ile w ogóle) moja córka stanie przed ołtarzem ze swoim narzeczonym i w momencie, który mógłby być jednym, z piękniejszych w jej życiu to usłyszy? Będzie super. Prawda?
Chodzi mi o to, że człowiek chory na raka, niepełnosprawny, niewidomy, itd. nie usłyszy, że błogosławieństwem jest nie mieć raka, biegać, mieć wzrok Wilhelma Tella itd. Po prostu oni są częścią społeczności i nikt im nie rzuca w twarz, że ich choroba jest brakiem błogosławieństwa Bożego. A wręcz przeciwnie. I wiem, że mam z tym problem. Tylko nie pomoże osobom z problemami z płodnością (możliwą z różnych powodów) podkreślanie, że skoro nie mogą w naturalny sposób począć dziecka, to z tym błogosławieństwem jest coś nie tak.
Piszesz Kael, że może spotka mężczyznę, który pokocha ją taką jaka jest. A jeżeli będzie to człowiek, który serio traktuje słowa zacytowanego psalmu, to jak sądzisz, kim będzie dla niego moja córka. Objawem przekleństwa. Czy tego chce Kościół tak bardzo podkreślając kwestie płodności niemal na każdym kroku?
Bo z tego wynika, że mężczyzna który stosuje się do nauk Kościoła powinien omijać ją szerokim łukiem, jak trędowatą. Gdyby była na wózku inwalidzkim, z aparatem słuchowym, czy inną przypadłością, to w zadnym nauczaniu Kościoła nie znalazłby słów zachęty do pogardzania nią. I z tym się nie mogę się pogodzić.


Śr wrz 27, 2017 19:45
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 03, 2016 22:44
Posty: 59
Post Re: choroba
Jezeli moge cos zaproponowac to przeczytaj poczatek 1 ksiegi Samuela o Annie oraz polecam sie zapoznac z Ewangelia Jana: 10 rozdzial, wers 10b. Pozdrawiam!


Śr wrz 27, 2017 19:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11418
Post Re: choroba
Slub nie jest codziennym wydarzeniem w Kosciele, ze slubem laczy sie tez blogoslawienstwo Boga jeszcze z raju, wiec to naturalne, ze o tym (starotestamentowe teksty, ale to na marginesie) przypominaja. Ale rozumiem, co chcesz powiedziec. Nie wiem tylko, gdzie Kosciol nakazuje pogardzac bezplodnymi i to tylko kobietami? Chyba tu sobie cos dointerpretowujesz. A psalmy i czytania przy okazji slubu mozna dobrac inaczej.

Macierzynstwo to marzenie kobiet. Niektore rezygnuja z niego dobrowolnie, niektore robia wszystko co mozliwe, czasem wbrew przykazaniom, zeby tylko miec dziecko, niektore musza z tego marzenia zrezygnowac, bo albo nie znajda partnera, albo nie moga zajsc w ciaze, albo nie moga ciazy donosic...A niektore do tego stopnia dzieci nie chca, ze usuna kazda “wpadke“.

Choroba twojej corki, na dzis nieuleczalna (?) to konkretny fakt, ktory mozna przyjac do wiadomosci i starac sie budowac sensowne zycie w miare mozliwosci, ktore ciagle ma, albo reszte zycia przebiadolic, ze akurat tego upragnionego (naprawde przez nia, czy moze na razie glownie przez ciebie dla niej, a moze dla siebie?) nigdy na drodze naturalnej nie osiagnie.

To twoja corka musi swoje zycie przezyc, a ty mozesz ja wspierac pozytywnie, a nie ciagle rozpaczac i wypominac Kosciolowi (!), ze smie dziekowac Bogu za blogoslawienstwo plodnosci, ktora fizycznie akurat twojej corce jest niedostepna i to wtedy, kiedy ona to slyszy!


Śr wrz 27, 2017 20:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post Re: choroba
Do Marka:
Dziękuję. Historię Anny znam, podobnie jak Racheli i Elżbiety, żony Zachariasza. Wprawdzie nie rozumiem, w jakim stopniu ich historie miałyby być pomocne w przypadku mojego dziecka, bo z opisów biblijnych wynika, że te kobiety nie cierpiały na mrkh. Inaczej w ich czasach nie byłyby mężatkami. Natomiast nie rozumiem jak w tym kontekście interpretować 10 rozdział ewangelii św. Jana. Znalazłam fragment o złodzieju, który przychodzi by niszczyc i dobrym Pasterzu, który dba o to aby owce miały życie w obfitości. To piękny tekst, ale jak on się odnosi do poruszonego przeze mnie problemu?

Do Kael:
Cieszę się, że rozumiesz o czym mówię. Jestem świadoma, że oczywiście Kościół nie nawołuje do pogardy wobec osób, które nie mogą mieć dzieci. Ale nieustanne podkreślanie, że zdolność do ich posiadania jest niesamowitym błogosławieństwem, a nie tylko częścią naszej biologicznej konstrukcji, jest dla tych którzy z przyczyn biologicznych są jej pozbawieni niemiła. Bo jak już mówiłam można to odnieść do każdej innej choroby. Tylko, że posiadanie sprawnego słuchu, wzroku, sprawnych nóg, rąk, układu pokarmowego, krwionośnego nie jest tak stawiane na piedestał. Dlaczego w takim razie posiadanie sprawnego układu rozrodczego jest.
I mam świadomość, że w normalnych okolicznościach córka mogłaby prezentować każdą z całego zaprezentowanego przez Ciebie spektrum postaw wobec macierzyństwa. Ale to nie zmienia sedna sprawy. Co Kościół proponuje osobom bezdzietnym. I nie chodzi mi o adopcję, ale o sposób mówienia o problemie. Nie ma żadnego wsparcia dla takich osób.


Śr wrz 27, 2017 21:13
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 03, 2016 22:44
Posty: 59
Post Re: choroba
Pomponio. Piszesz ze obawiasz sie ze Twoja corka nie bedzie kochana bo nie bedzie miala dzieci (przynajmniej tak zrozumialem). Historia Anny pokazuje, ze Pan nie patrzy tak jak ludzie i dla niego bezdzietnosc wcale nie oznacza ze kto jest gorszy. Anna w swoim zalu jest nawet uznana przez kaplana za pijana. Jednak Bog wysluchuje jej zalu i daje jej obietnice syna, Samuela. Piszesz ze przyszly maz Twojej corki nie uszanuje jej bo cierpi na bezplodnoscbi ta chorobe. Przyklad Elkany pokazuje ze dla niego liczy sie Anna a nie potencjalni synowie ktorymi moglaby go obdarzyc. Mysle ze nie ma co prorokowac i wymyslac jaki ten maz bedzie. Bog kocha Twoja corke i pragnie dla niej zycia w obfitosci J10,10.


Śr wrz 27, 2017 21:43
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 03, 2016 22:44
Posty: 59
Post Re: choroba
Napisze tez ze nie masz wplywu na to co powie Ci ks proboszcz czy Kosciol. Dla mnie zawsze pociecha bylo Pismo sw. Napisze ze cierpie na schizofrenie i wiele lat zylem zamkniety w sobie jak w pancerzu. Ze strony ludzi slyszalem o wariatach, ze strony kolezanek ze wspolnoty niezdrowa ciekawosc oraz szyderstwo gdy ktoras chcialem zaprosic na kawe. Wiem ze zadna choroba dla Pana nie jest przeszkoda. Obecnie mieszkam samodzielnie. Pracuje i spelniam sie zawodowo. Ostatnio tez poznalem wspaniala kobiete. Choroba i cierpienie nauczylo mnie szacunku do swoich ogranicze. Poznalem swoje mocne jak i slabe strny. Do niedawna osoby ze schizofrenia wymagaly stosownego papierka ze nadaja sie do malzenstwa. Wiem jednak ze moja choriba to nie ja. Na koniec napisze ze warto sie modlic za corke i prosic Boga o cud. Wierze ze wyslucha.


Śr wrz 27, 2017 21:54
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt wrz 26, 2017 23:12
Posty: 7
Post Re: choroba
Dziękuję, Marku.Chyba trafiłeś w sedno. Rzeczywiście mam obawy dotyczące przyszłości córki. Nie tyle o jej przyszłość zawodową. Kończy niezłe studia, po kilku latach od diagnozy i operacji potrafimy już żartować na temat jej przypadłości. Ale rzeczywiście chciałabym, aby oprócz rodziny, znajomych i kolegów miała tez kogoś od serca. No ale to już takie moje chciejstwa... Będzie jak będzie. Życzę Ci Marku wszystkiego dobrego.


Śr wrz 27, 2017 22:06
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 03, 2017 10:58
Posty: 89
Post Re: choroba
Być może Bóg chce, by córka adpotowała dzieci i taki jest sens tej jej choroby. Jest wiele dzieci, które potrzebują rodziców. Z wiarą można z choroby zrobić coś, co będzie dla innych wielkim błogosławieństwem.


Cz wrz 28, 2017 21:35
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL