Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So lis 18, 2017 18:53



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apostazj 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11366
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
No, moze. W koncu ktos musi kosciol sprzatac. A w Polsce (mam wrazenie) to ciagle w ramach wolontariatu....


Pn paź 14, 2013 20:11
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
No to niech sobie dobrodziej zatrudni sprzątaczkę i jej zapłaci, albo sam za mopa chyci, a nie zmusza (o ile to ma miejsce, podkreślam) dzieciaki do roboty za friko!
A sama zbitka: przymusowy wolontariat nikogo tu nie razi???

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Pn paź 14, 2013 20:12
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11366
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
@Jajko, co mnie razi, to mozesz przeczytac.
"Przymusowy wolontariat" to podobnie, jak przymusowe spowiedzi, nabozenstwa i inne przymusy.
Ogolnie uwazam za jak najbardziej sluszne pokazanie mlodziezy jak funkcjonuje parafia ("naszym domem"), ale jestem wrogiem przymusow w Kosciele.

Jakies pytania jeszcze?


Pn paź 14, 2013 20:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
To wcale nie jest podobne. Wszak wolontariat to działanie dobrowolne z definicji! Przymusowe działanie dobrowolne??? Tymczasem spowiedź i udział w nabożeństwach jest obowiązkowy.

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Pn paź 14, 2013 20:18
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11366
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
@Jajko, moze lepiej juz nic nie pisz w tym temacie? Tylko sie coraz bardziej kompromitujesz.
Kto ci powiedzial, ze nabozenstwa i spowiedzi sa obowiazkowe? to skutki tego, ze nie uwazales kiedy ksiadz na religii o tym mowil, bo obmyslales "podchwytliwe pytania".


Pn paź 14, 2013 20:24
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 04, 2013 21:36
Posty: 62
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Tak jak mogę być szczery, to dawniej jak chodzi o bierzmowanie też zwyczajowo ''prześlizgnąłem się''.

Ale dzisiaj będąc jak mnie się zdaje; trochę dojrzalszym co myślę?

Istota sakramentu; to przekazanie Ducha Św.
I tu zaczynają się ''schody''. Ale schody, nie tylko dla tych młodych ludzi. :?:

Najpierw chyba trzeba uzmysłowić sobie KTO to Duch Św. Jak rozumieć?

Istota Jedynego Boga, Który jest naszym Bogiem to DUCH MIŁOŚCI, nazwany przez nas Duchem Św.:idea:
Bóg Nasz z Miłości czyni, Będąc Miłością Przepełniony. Tak wiec sakrament Ducha Św.(bierzmowania) to; włączenie się w dzieło czynienia Dobra, z Miłości. Działanie czynne w Miłości. Z Intencji co jest Miłością.
Praktycznie to jak rozumiem; młody człowiek zostaje wolontariatem włączany w tę Istotę Naszego Boga, czyli MIŁOŚĆ.

Jeżeli więc z Ducha Miłości założyliśmy Rodzinę. W założonej Rodzinie kultywujemy Miłość, to z sakramentem bierzmowania nie powinniśmy mieć problemu. Ale czy my mamy MIŁOŚĆ w Rodzinie? Czy działamy w DUCHU MIŁOŚCI?
Każdy z nas może sam sobie na to pytanie odpowiedzieć .... :-D

Pozdrawiam;


Pn paź 14, 2013 20:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Kael napisał(a):
@Jajko, moze lepiej juz nic nie pisz w tym temacie? Tylko sie coraz bardziej kompromitujesz.
Kto ci powiedzial, ze nabozenstwa i spowiedzi sa obowiazkowe? to skutki tego, ze nie uwazales kiedy ksiadz na religii o tym mowil, bo obmyslales "podchwytliwe pytania".


Hmm, udział we mszy świętej raz w tygodniu (specjalnych świąt nie liczę) jest obowiązkowy, a spowiedź raz do roku. Przynajmniej dla katolika. Nie wiedziałeś o tym??? Co Ty na religii robiłeś??? Przykazań kościelnych nie znasz??? A może nie jesteś katolikiem i u Was jest inaczej?
I kto tu się kompromituje???
Będą przeprosiny???

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Ostatnio edytowano Pn paź 14, 2013 20:45 przez Jajko, łącznie edytowano 1 raz



Pn paź 14, 2013 20:41
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn kwi 15, 2013 12:30
Posty: 17
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Bierzmowanie to obecnie jakaś tragiczna atrapa w miejsce dawnego chrztu świadomych katechumenów, dla których zejście do wody było aktem inicjacji chrześcijańskiej. Rzadko też jest to chrzest Duchem, bo taki poprzedzony musi być jak w Dziejach Apostolskich nawróceniem i przyjęciem Słowa. Bierzmowani obecnie to raczej młodzi poganie wychowani w religijnej kulturze ale bez wiary. Dlatego to co z założenia miało być umocnieniem dorosłej wiary (bierzmo dosłownie to belka podtrzymująca sufit) stało się jak wielu żartuje "uroczystym pożegnaniem z kościołem w obecności biskupa". Nie pomogą tu żadne cykle spotkań i pieczątki, jeżeli nie będzie głoszona z mocą czysta ewangelia o zbawieniu z łaski przez wiarę. Tymczasem młody człowiek dowiaduje się, że najważniejsze jest zaliczanie pobożnych uczynków w postaci np. pierwszych piątków, którymi zasłuży sobie na łaskę. Kościół katolicki musi się odwrócić od wiekowych herezji i nawrócić do zdrowej nauki apostolskiej.


Pn paź 14, 2013 20:44
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:48
Posty: 12
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Bardzo dziękuję Alus za tak precyzyjne wyliczenia godzinowe - mam szczerą nadzieję, że Pan Bóg nie prowadzi dla mnie podobnego dzienniczka obecności na nabożeństwach jaki Ty zaprowadziłaś, bo jeśli prowadzi - to mam przekichane.

Naprawdę według Ciebie ma sens "formacja" oparta na przymusie zaliczeń i prowadzonym dzienniczku? Według ciebie liczy się ilość? Lepiej przymusowo odbębnić bo trzeba?

Co do ilości - mówiłam o założeniach minimalnych obowiązkowych ilości, które jakaś osoba, licząca chyba na przyznanie aureoli, wprowadziła w diecezji krakowskiej. I tak, owszem, jest to prawda - bo ktoś nie chciał wierzyć.
Nie widzę sensu wyliczeń czasu poświęcanego rozrywce - bo to dość lekceważące, takie pouczanie maluczkich z góry (cóż ty dziecino wiesz o prawdziwym praktykowaniu).

Mam też nadzieję, że zauważysz, że osoba po 30 rż inaczej patrzy na sakramenty, zwłaszcza bierzmowania, zwłaszcza w kontekście swoich dokonań życiowych i wszelkich zdarzeń, które w nim zaszły. Zaś 13-latek zrozumie tyle, że ksiądz biskup zrobił mu krzyżyk na czole musi przez 3 lata robić mnóstwo rzeczy, które go zupełnie nie interesują, bo pokaż mi nastolatka, któren sam się garnie do uczestnictwa w roratach, a obawiam się, że w pewnym momencie mogą odstręczać.

Nie mówię tutaj o Eucharystii czy spowiedzi - tu Młody sam się pilnuje, skutecznie z tego co widzę. Na razie jeszcze wykazuje ciekawość religią i zjawiskami jej towarzyszącymi, pozasakramentalnie też. I z tego co widzę - raczej jest wyjątkiem niż regułą. Wspominałam o tym, że z jego 18-osobowej klasy 15 osób zakończyło swoje wizyty w kościele po zakończeniu białego tygodnia? O, przepraszam - była jeszcze rocznica Komunii.


Pn paź 14, 2013 22:25
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:48
Posty: 12
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Dla ścisłości, Jajek, napisałam o obowiązkowym wolontariacie.


Pn paź 14, 2013 22:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
I ja właśnie wytykam (nie Tobie tylko organizatorom) ów dziwny twór jakim jest obowiązkowy wolontariat. Toż pierwsze słowo zaprzecza drugiemu! Coś jest albo dobrowolne albo obowiązkowe. Tertium non datur! Obowiązkowe to jest uczestnictwo w rytuałach w niedziele i święta oraz raz do roku spowiedź - czego Kael nie wie zresztą, a mnie wyśmiewa (swoją drogą, ciekawe czy ma cojones aby mnie jutro publicznie przeprosić??). Ale obowiązkowe zajęcie dobrowolne????

I masz całkowitą rację, że ze świecą trzeba szukach autentycznie zainteresowanych bieżmowaniem. Jak słusznie zauważasz, znaczna część dzieciaków (i ich rodziców) kończy swoją przygodę z Kościołem po tzw. komunii. Było to dobrze widoczne u mnie w klasie (znaczy się u syna). Do komunii nie przystąpiło chyba 10% uczniów (nie pamiętam dokładnie, mogę się mylić, jak ktoś zechce to mnie poprawi poszukując moich starych wpisów) - tyle ile nie chodziło na religię. W kolejnym roku z religii zrezygnowało kilkoro dzieci, w następnym jeszcze kilkoro. 3 lata po komunii na religię nie chodzi około 40% klasy. Ile dotrwa (znaczy się ile osób zmuszą rodzice) do bieżmowania? Pewnie garstka. No a u nas nie ma chyba takich chorych układów jak u Was. Teraz są tylko rekolekcje (zamiast lekcji, naturalnie) no i roraty. Na rekolekcje idą wszystkie dzieci chodzące na religię, a czasami i ci niechodzący, jak pani "zapomni" - zależy która pani - są normalne i są dewotki. Za to na roraty (z samego rańca, przed szkołą) poszła tylko jedna dziewczynka z klasy. Ludziom nie jest to najwyraźniej potrzebne.

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Pn paź 14, 2013 22:54
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12993
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
aurora_borealis napisał(a):
No własnie dlatego jestem tak rozgoryczona. Ktos wymyslił, że to za mało, ze uczestniczymy jako rodzina w życiu koscioła i sakramentach, to za mało, że Młody nadal czuje potrzebę Spowiedzi i Eucharystii. Ktos uznał, że trzeba to zamknąć w tabelce.
Pewnie, że bede z Młodym rozmawiać (jak mi wnerw przejdzie), pewnie że go zapytam co chciałby robić. Ale co mam mu powiedzieć jak zapyta "Dlaczego?". Chyba żaden z Sakramentów nie jest tak abstrakcyjny jak Sakrament Bierzmowania. Mnie trafia osobiście, jak słyszę "bierzmuj się bo >>się przyda<< do bycia chrzestnym, do małżeństwa". Ja nie chcę, żeby Ducha świętego zamknąć w "się przyda", w tabelce, indeksie, czy gdyby rozległe wymagania miały być powodem złorzeczenia na Kościół jako takiemu.
Chyba rzeczywiscie pójdę pogadać z księdzem...
A z jakiegoż to powodu tylko diecezja krakowsta tak została wyróżniona - to nie wiem...

Znam przypadek pewnego chłopaka, który jest wierzący, który czyta Biblię, angażuje się w ewangelizację, modli, naprawdę gość poprostu wierzy w Boga. Z uwagi na to że nie przywiązywał wagi do podpisów, prawie nie został dopuszczony do przyjęcia sakramentu Bierzmowania. Ścierpiał, przyjął, nadal jest wierzący, dalej robi swoje.
Nie ma nic gorszego jak nerwy, bo na dziwnego księdza, dziwaczne zasady, nieprzychylnych świeckich zawsze możesz trafić. Nie ma nic gorszego niż ulec złości, nawet tej sprawiedliwe, wołającej do Boga o normalność i osądzanie ludzi i samego Kościoła.

Pamiętaj o tym że nie jedynie Twój syn przyjmuje ten sakrament. Być może są to jakieś sposoby aby zniechęcić tych, którzy nie wiedzą czego chcą, a byc może przekonanie że uduchowieni nie będą mieli problemu z Mszami, wolontariatami itp. Być może problem jest w tym że brakuje tych chętnych do wolontariatu. Zastanów się przez chwilę czy więkezej krzywdy nie robia Twojemu synowi te tabuny ludzi, którzy nic z nauki Jezusa nie zrozumieli, nie chcą rozumieć, ale ze skarbu Kościoła chcą czerpać? Czy winni są temu księża?

Tak, trzeba iśc spokojnie pogadać. Przedstawić swoje treści. Jak nie ksiądz, czy proboszcz to iść wyżej, do biskupa. Zebrać ze sobą kilka osób ale nie wygodnickich, tylko wierzących i religijnych, przedstawić rację i dać szansę na rozwiążanie tej sytuacji.

Moim zdaniem problem jest gdzie indziej, my po prostu mamy za dużo kościołów a za mało prawdziwych katolików. Dlatego jak już się coś dzieje w parafii to robią to np ruchy, wspólnoty. Ołtarz na Boże Ciało istotnie robią rodzice dzieci pierwszokomunijnych, raz jeden bo i Pierwsza Komunia jest raz. Więcej w parafii się udzielac nie trzeba, aż do bierzmowania. I wszystko można zrozumieć, nie każdy ma siły, czas, czy inwencję. Ale kilka tysięcy ludzi i tylko garstka, choć np połowa parafii uczęszcza na Mszę? Żyjemy w dziwnych czasach, wszystko co dajemy z siebie to wielka łaska. Księżom się ni ufa, sakramentów się nie rozumie i nie szanuje, wiara to przeżytek, ale święconkę trzeba zrobić. Kościół to dla niejednego gniazdo pedofili, ale zarazem ślubu każdy chce, tylko czemu tak drogo? Nie ma bardziej absurdalnych sytuacji jak własnie te związane z Kościołem, bo nikt Cię nie zmusza, a zarazem każdy czuje przymus, ludzie ze sobą nie gadają bo braćmi i sisotrami są tylko w kazaniu. Nasz problem to nie jakieś rozłamy, bo my rozłam to mamy w samym Kościele wśród katolików.

_________________
Pozdrawiam
WIST


Pn paź 14, 2013 23:28
Zobacz profil
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
aurora_borealis napisał(a):
Jak dla mnie mało to ma wpólnego z Duchem świętym, bardziej to wygląda na pchanie w ramiona apostazji. Przestałam się dziwić, ze w naszej parafii, gdzie jest kilka duzych gimnazjów ostatnio bierzmowanych było 13 osób. Z klasy gimnazjalnej mojego syna nie przygotowuje się nikt.

W pewnym sensie tak...
Jeżeli zależy Ci faktycznie na popychaniu syna ale raczej w kierunku religijnym to brak przygotowujących się z jego klasy i taka niewielka liczba ogólna jest ... zaletą. W przypadku masówek klasowych i szkolnych zapewniam Cię, że naprawdę wiele osób uczy się cwaniakowania, oszukiwania, a nawet łamie prawo, ucząc się na pamięć podpisu jakiegos księdza z parafii. To nie moje rojenia i widzimisie. To, że wielu księży nie chce widzieć tego, że niby ich podpis jest taki chwiejny to też dziwne, ale może mają te karty (ja pamietam takie zielone kartoniki) dokładnie tam, co większość dzieciaków :razz: W moim roczniku byli biznesmeni z kupa wolnego czasu, co chodzili z kilkoma kartonikami na kilka mszy pod rząd na sam koniec, na czym niezłą kasę zarabiali. Nie mówiąc już o tym, że mało którego rodzica obchodziło, co dziecko ma przygotować (te durne ileś pytań, nie trzeba było rozumieć:) )
Cały problem z procesem przygotowania polega m.in. na tym, że robi się z tego tabelki z rubryczkami do odhaczenia. Jasne, znajdą się dzieciaki, co wypełnia bez szemrania i jeszcze będą dziękować za możliwość zbierania podpisów. Ale na statystyczne - nawet religijne dziecko - działa to jak płachta na byka i ja się nie dziwię. Bo jak widać na dorosłego też działa:)


aurora_borealis napisał(a):
Co o tym myslicie? Nie chciałabym uczyc młodego "cwaniakowania" i powiedzieć mu "wiesz, jak będzie trzeba, to w Kościele mariackim czy u dominikanów w pół roku cię przygotują" . Z drugiej strony - znacie nastolatka, który dla trudnego do wytłumaczenia mu powodu ma niemal zamieszkać w kościele na najbliższe trzy lata?


Sam się nauczy:), wystarczy jak nie będziesz przeszkadzać:)

Nie wiem jakiej "natury" jest twój syn, ale być może większy ładunek wychowawczy i edukacyjny miałoby stworzenie z tego wszystkiego czegoś "do osobistej nauki". Rozmawiaj z synem, może umówcie się, że będzie miał coś w rodzaju notatnika w którym będzie sobie robił różne notatki na temat tego dlaczego się przygotowuje, dlaczego chce bierzmowania (to ma być sakrament dojrzałości chrześcijańskiej o ile pamiętam ze szkolnych czasów), czy po uczestnictwie chce coś zapisać, albo przemyśleć itd. Bardziej bym go (jeśli już w ogóle) to pchała właśnie w pracę wlasną, nad sobą i tym co czuje niż do tabelek.
jeśli chodzi o wolontariat, to co macie do wyboru? Też odczuwam nerwowe dreszcze jak słyszę obowiązkowy wolontariat, bo zdaje się, że ktoś miał szczytny pomysł, tylko wykonanie denne :D Może zamiast kościoła jako takiego, zorientujcie się jakie są inne punkty w waszej okolicy. To może być dla młodego bardzo ciekawe doświadczenie o ile będzie to jakieś sensowne zajęcie i łyknie bakcyla pomagania ludziom? O ile oczywiście miejsce i zajęcia będą odpowiednie. Roboty w kościele, prowadzenie spotkań paraoazowych bym może odradzała.
A może to Twój syn coś wymyśli i sam zorganizuje? Może wciągnąć w to innych? Może jakaś organizacja/fundacja czy nawet kościół użyczą miejsca czy możliwości? Pomysł z uczniowskim kołem samopomocy w lekcjach jest lekko denny i wyeksploatowany, ale a nuż Twój syn na coś wpadnie? Obudź w nim istotę bardziej niż społeczną :-D


Wt paź 15, 2013 5:56

Dołączył(a): Wt mar 25, 2008 10:48
Posty: 12
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Obecność czy nieobecność kolegów w przygotowaniach nie ma żadnego znaczenia - przygotowania nie są związane ze szkołą, tylko z parafią. Jeśli do nich przystąpi - będzie wśród zupełnie obcych ludzi. Z tego też względu raczej dość mało realne jest udanie się z wycieczką rodzicielską - owszem, miałam taki pomysł, ale rodzice z klasy nie są zainteresowani, zaś tych z parafii ja nie znam - szkoła do której Młody chodzi jest poza terenem parafii.

Wolontariat jest w trzeciej klasie, więc na razie nie zaprzątam tym sobie głowy.

Jeśli tylko jeszcze ktoś mi wytłumaczy, dlaczego we wszystkich diecezjach przygotowanie trwa rok, a w krakowskiej - trzy lata - to będę bardzo wdzięczna. Bo jak sobie pomyślę, że jak Młody się wybierzmuje, to zacznie przygotowania Młoda - kolejne trzy lata - to JA dostaję obłędu, przyznaję bez bicia- jestem w praktyce samotną mamą i nie ukrywam, że czas jest problemem. Od razu wyjaśniam, że telewizji nie oglądam i do kosmetyczki nie chodzę, do fryzjera raz na pół roku, a że włosów mam niedużo, więc i nie siedzę długo ;).

Może będą chcieli pójśc razem, w terminie przygotowań Młodej?


Wt paź 15, 2013 7:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2512
Post Re: Przygotowanie do bierzmowania czy pchanie w objęcia apos
Kael napisał(a):
@Alus, ja jestem przeciw spowiedzi wedlug rozpiski. I nic mnie nie przekona, ze spowiedz PRZYMUSOWA co kilka tygodni sluzy glebokiem przezyciu Sakramentu Pojednania i jego rozumieniu. Sluzy temu, czemu reszta "obowiazkow": papierologii proboszcza.
?

Nie jest to wymysł proboszcza. Księża muszą robić co im kazano i są z tego rozliczani. W archidiecezji przemyskiej jest tak jak opisano. Aktualnie to przerabiam , bo młody zaczął trzecią gimnazjum. Inna sprawqa,że osoba prawdziwie praktykująca chodzi do spowiedzi co kilka tygodni.


Wt paź 15, 2013 7:34
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL