Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt sty 23, 2018 4:54



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
 Kompromis w związku 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 01, 2018 13:00
Posty: 143
Post Re: Kompromis w związku
Yennefer_ka napisał(a):
Jednak on co tydzień chce, praktycznie szantażem emocjonalnym zmusza mnie do chodzenia z nim do kosciola (bo jak pojdzie sam, to bedzie mu smutno i kazda chwile chce spedzac ze mna). Nie chodzę, bo czuje ze jak pojde raz na ustepstwo, to bedzie wymagac ode mnie kolejnych i kolejnych. Niby jest to jedna godzina w tygodniu ale chodzac do tego kosciola czuje sie jakbym lamala swoje zasady i samo to ze jestem do tego zmuszana jeszcze bardziej mnie do tego zniecheca. Od kiedy jestem z nim mam wiecej negatywnych uczuc w stosunku do kosciola niz kiedys.
Widzę, że robisz to, co większość kobiet podczas rozstania - rachunek opłacalności związku. Przestań się oszukiwać i zerwij z nim, póki jeszcze czas. Zachowasz przynajmniej miłe wspomnienia. Dalszy wasz związek przyniesie jedynie nieszczęście i rozczarowanie, a kiedy się w końcu pożegnacie, stanie się to wśród wzajemnych oskarżeń i nienawiści.


Wt sty 09, 2018 13:25
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2688
Post Re: Kompromis w związku
wybrana cytując Soul33 napisał(a):
W rzeczywistości to takie poglądy, jak Twoje są źródłem tych wojen.


Nie do końca się zgodzę z kolegą. Nie tyle same poglądy, co pewien sposób myślenia, logika za tym stojąca. Truizmem jest, że ludzie miewają różne poglądy, z czego jednym z ważniejszych (ale nie jedynym) pól konfliktów jest wiara. Można do tej kwestii podchodzić dwojako: albo uznajemy, że jakieś kompromisy są możliwe (od ko-egzystencji przez częściowe uczestniczenie aż po wspomaganie się wzajemne mimo różnic). Albo też uznajemy, że konflikt jest nieuchronny. Tylko jego intensywność może być różna. Najmniejsza, zgodnie z Twoją radą, jeżeli unikamy wzajemnych kontaktów, ograniczamy je do minimum a już przynajmniej nie dopuszczamy do wspólnoty rodzinnej z "tymi obcymi". Tutaj nie sama separacja, segregacja jest "źródłem wojen", co właśnie myślenie obozowe, plemienne, w logice nieuchronności konfliktów.

Tymczasem zaś małżeństwa są zawsze sztuką kompromisów, zaczynając od wiary a na stawianiu podstawki pod szklankę z piwem kończąc. Zawsze jedna strona przedstawia swoje potrzeby i oczekiwania, a druga - swoje (przynajmniej powinna, tego przedstawiania własnych potrzeb też się człowiek uczy). W przypadku szklanki z piwem jedna strona "chce się napić" a druga "nie chce syfu na stole". Kompromisem jest ta podstawka, no i oczywiście sprzątnięcie po sobie. A są pary, które nawet o takie pierdoły potrafią się kłócić, traktując wszelakie potrzeby strony drugiej jako moralne szantaże.

===========================

Blaszak napisał(a):
Widzę, że robisz to, co większość kobiet podczas rozstania - rachunek opłacalności związku. Przestań się oszukiwać i zerwij z nim, póki jeszcze czas. Zachowasz przynajmniej miłe wspomnienia. Dalszy wasz związek przyniesie jedynie nieszczęście i rozczarowanie, a kiedy się w końcu pożegnacie, stanie się to wśród wzajemnych oskarżeń i nienawiści.


To, że Tobie (?) się nie udało, nie oznacza, że innym nie może, co nie?

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Wt sty 09, 2018 14:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 01, 2018 13:00
Posty: 143
Post Re: Kompromis w związku
bert04 napisał(a):
To, że Tobie (?) się nie udało, nie oznacza, że innym nie może, co nie?
Proszę o jeden, rzeczywisty, pozytywny, weryfikowalny przykład.


Wt sty 09, 2018 14:52
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2688
Post Re: Kompromis w związku
Blaszak napisał(a):
bert04 napisał(a):
To, że Tobie (?) się nie udało, nie oznacza, że innym nie może, co nie?
Proszę o jeden, rzeczywisty, pozytywny, weryfikowalny przykład.


Znam trzy przykłady małżeństw osoby niewierzącej i wierzącej. Z czego dwa są udane, jedno się rozpadło - i to z innych przyczyn, niż światopoglądy. Ale nawet gdyby to uwzględnić statystycznie*, to ciągle jeszcze szanse takich związków byłyby na jakieś 2/3. Starczy?



*wiem, trzy przykłady to nie statystyka tylko "przykłady anegdotyczne", niemniej kolega prosił mnie o tylko jeden przykład.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Wt sty 09, 2018 15:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 01, 2018 13:00
Posty: 143
Post Re: Kompromis w związku
Miały być weryfikowalne.


Wt sty 09, 2018 18:30
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 7756
Post Re: Kompromis w związku
Ja też mam takich znajomych. Miałbym podać Ci adres, abyś poszedł tam i wypytał ich o życie osobiste?

Zresztą, dlaczego miałoby takich małżeństw nie być? Bo dla Ciebie kompromisy i odmienne poglądy są niewyobrażalne, czy jak?

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Wt sty 09, 2018 18:38
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2688
Post Re: Kompromis w związku
Blaszak napisał(a):
Miały być weryfikowalne.


Jak "weryfikowalne"? Mam jakiemuś anonimowemu internetowemu łosiowi podawać prywatne adresy? Numery telefonów? Musi ci starczyć, że ja zweryfikowałem. Albo mi wierzysz albo nie, jak nie potrafisz, to mi to wisi. I dynda.

Jeden przypadek to bliska mi rodzina. Bardzo bliska. Drugi, to internetowa znajomość z innego forum, która jednak przerodziła sie w (luźną, ale zawsze) znajomość w realu. Poznałem osobiście człowieka, dzieci. Trzeci przypadek to wreszcie całkiem internetowa znajomość, ale to ten, w którym niestety się nie powiodło. Więc tutaj akurat brak weryfikacji nie powinien przeszkadzać.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Wt sty 09, 2018 21:31
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 01, 2018 13:00
Posty: 143
Post Re: Kompromis w związku
@@bert04,Soul33:
Bo zaprzeczacie, powołując się na jakieś przykłady

Doskonale zdaję sobie sprawę, że z waszej strony byłoby co najmniej nierozwagą podawanie takich przykładów.
Cóż, sami weszliście pod nóż...

Proszę o zmianę linii argumentacji na odpowiednią do warunków forum


Wt sty 09, 2018 22:39
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 7756
Post Re: Kompromis w związku
Rzuciłeś ogólnikową negacją bez żadnego uzasadniania. My odpowiedzieliśmy, że znamy przykłady zaprzeczające Twoim tezom.

Ale to tylko my mamy podawać dowody. Ty nie musisz nawet podawać argumentów?

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Wt sty 09, 2018 23:36
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2688
Post Re: Kompromis w związku
Blaszak napisał(a):
@@bert04,Soul33:
Bo zaprzeczacie, powołując się na jakieś przykłady

Doskonale zdaję sobie sprawę, że z waszej strony byłoby co najmniej nierozwagą podawanie takich przykładów.
Cóż, sami weszliście pod nóż...

Proszę o zmianę linii argumentacji na odpowiednią do warunków forum


Avec plesir, mon frere.

Ty wyjechałeś z jakimiś tezami statystycznymi ("Widzę, że robisz to, co większość kobiet podczas rozstania"), proroctwami ("Dalszy wasz związek przyniesie jedynie nieszczęście i rozczarowanie, a kiedy się w końcu pożegnacie, stanie się to wśród wzajemnych oskarżeń i nienawiści.") oraz obietnicami bez pokrycia ("Zachowasz przynajmniej miłe wspomnienia."). Założyłem, że:
a) nie jesteś kobietą (odpada nawet autopsja).
b) nie dysponujesz danymi statystycznymi na temat tego, co robi większość kobiet podczas rozstania. A czego nie robi.
c) nie masz kryształowej kuli, w której widzisz przyszłość tego związku. Ani kart Tarota w tym celu nie wykładałeś.
d) nie dysponujesz wykształceniem psychologicznym ani doświadczeniem na tym polu, żeby wyrokować, jaki rodzaj wspomnień pozostaje po zerwaniu.

Jeżeli gdzieś się pomyliłem, to proszę o weryfikowalny dowód na to, że tak nie jest. Do tego czasu muszę zakładać, że:
- jesteś facetem.
- albo byłeś w podobnej sytuacji, albo byłeś jej świadkiem.
- związek (związki?) się rozpadł (-y?).
- pozostały (Tobie? Twojemu koledze? koleżance?) wspomnienia niemiłe, przykre, bolesne.

Ja w punktach a)-d) mam podobnie (co do Soula to w punkcie d) chyba jest nieco inaczej), więc bazuję w mojej ocenie tak jak Ty. Na doświadczeniu i obserwacji. "Weryfikowalnej" przeze mnie.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr sty 10, 2018 9:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 271
Post Re: Kompromis w związku
Yennefer_ka napisał(a):
Jestem agnostyczką, a zostałam wychowana w wierze chrzescijankiej, konkretnie ewangelickiej. Przez ostanie kilka lat kościół nie miał dla mnie większego znaczenia, po prostu o nim nie myślałam. Dopuszczam ze kiedys sie awroce, nie odrzucam calkowicie wiary. W święta, czyli około 2-3 razy w roku chodzę z rodziną do kościoła, żeby nie robić im na złość, że tak powiem.
.


Zawsze mnie takie postępowanie smieszylo i żenowało. "Co prawda jestem ateistą, ale na święta do kościoła pójdę bo ładnie i co by babcia się nie obraziła"

Jeżeli twój chłopak zmusza Cię do chodzenia do kościoła a ty tego nie chcesz to postaw sprawę jasno. Jeżeli nie zrozumie, nie warto się z taką osobą wiązać

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


Śr sty 10, 2018 9:31
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 01, 2009 19:33
Posty: 596
Post Re: Kompromis w związku
Quinque napisał(a):
Zawsze mnie takie postępowanie smieszylo i żenowało. "Co prawda jestem ateistą, ale na święta do kościoła pójdę bo ładnie i co by babcia się nie obraziła"

Jeżeli twój chłopak zmusza Cię do chodzenia do kościoła a ty tego nie chcesz to postaw sprawę jasno. Jeżeli nie zrozumie, nie warto się z taką osobą wiązać

Co do ślubu pary ateistów w kościółku to pełna zgoda. Ale pójście z rodziną w święta, tym bardziej żeby zrobić im przyjemność, jest dla mnie OK. Nie wszyscy ateiści/agnostycy są zdeklarowanymi antyklerykałami i niekoniecznie "parzy ich woda święcona".


Cz sty 11, 2018 13:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 271
Post Re: Kompromis w związku
Jeżeli określam się jako ateista/agnostyk to z pełnymi tego konsekwencjami/atutami. Takie zachowanie to czyste Wygodnictwo

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


Cz sty 11, 2018 16:40
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 7756
Post Re: Kompromis w związku
Twoja postawa może być typowa dla kogoś młodego, w wieku nastu lat. Później jednak na buncie przestaje człowiekowi zależeć i nie widzi problemu, aby towarzyszyć komuś w kościele.

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Cz sty 11, 2018 16:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2688
Post Re: Kompromis w związku
Quinque napisał(a):
Jeżeli określam się jako ateista/agnostyk to z pełnymi tego konsekwencjami/atutami.


No widzisz, dla Ciebie to ma takie konsekwencje, dla innego - siakie. Niektórzy ateiści będą święcie twierdzić, że ateizm to tylko pogląd na temat istnienia Boga lub bogów - i nic więcej. Inni będą twierdzić, że to kompleksowy światopogląd, który na każdym kroku może być sprawdzany na zgodność z czynami. Jeszcze inni pójdą dalej i będą w tym ateizmie widzieć jakieś zobowiązanie do zdradzania małżonki ("precz z monogamią"), jedzenia parówek w piątek, darcia książek religijnych podczas koncertów czy innych laveyańskich akcji.

A atuty? Na forum "ateista.pl" jeden kolega podawał jako zaletę, że się łonanizować może bez dreszczu poczucia winy. Czy coś w tym stylu (mam nadzieję, że nie obrazi się, jeżeli to przeczyta).

Cytuj:
Takie zachowanie to czyste Wygodnictwo


Tak, bo doskonale wiesz, jakie motywy mają ludzie, którzy idą na kompromisy w rodzinie o różnicach światopoglądowo-religijnych. Sorki, ale takie myślenie jest typowe dla fazy buntu, kiedy poglądy rzuca się rodzinie w twarz, bo ważniejsze jest budowane własnej tożsamości. Jednak taka postawa jest w jakimś stopniu wyrazem chwiejności tej tożsamości. Ugruntowanemu ateiście pójście do kościoła "zaszkodzi" tak samo, jak ugruntowanemu katolikowi założenie jarmułki w synagodze lub zdjęcie butów w meczecie.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Cz sty 11, 2018 17:01
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL