Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lut 20, 2018 20:07



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
 Utrata wiary. Szukanie prawdy 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt lut 13, 2018 19:52
Posty: 7
Post Utrata wiary. Szukanie prawdy
Witam Wszystkich:) Mam pewnien problem i chciałbym sie nim podzielić. Otóż jestem na nieciekawym etapie w moim życiu. Około roku temu (może nawet nie calym) zacząłem szukać. Która wiara jest tą prawdziwą? W której jest ta prawda zawarta? Szukałem, szukałem i w pewnym momencie zaczynało być naprawdę dobrze. Zaczynałem dostrzegać piękno tego świata i nie tylko. Wiedziałem na czym to wszystko juz polega. Bóg dla mnie istniał!! Ale... jednak nieświadomie ocierałem sie o New Age. Szedłem w tym kierunku, ale od poczatku tej wędrówki coś mi nie grało z tym NA. Jednak szedłem do przodu. Po jakimś czasie znowu zacząłem rozmyślać nad prawdziwością tego co robię. Czy nie jest to czasami pułapka. I tak oto znów wyruszyłem w poszukiwania (które nadal trwają). Zastanawiałem sie nad powrotem do takiego życia chrześcijańskiego z Jezusem u boku, prawdziwego, religijnego. Ale..., znowu cos nie daje mi spokoju. Później rodzimowierstwo, najsensowniejsza możliwość. Powrot do korzeni itp. Ale tutaj znowu rodzi sie pytanie, czy to nie jest zagrywka New Age. I tak w kółko. Wszystko to napisałem w mega skrócie, żeby nie przynudzać.
Dzisiaj, jestem w miejscu gdzie chyba utraciłem wiarę. Nie wiem już co jest prawdą, a co nie. Czuje się taki samotny, opuszczony jakby przez Boga. Czuję sie źle z samym sobą(ponownie). Znów zaczynam gadać do siebie jak krytyk. Znow zaczęło sie wypominanie samemu sobie błędów i "obrażanie". Co jest grane? Czy to się skończy?? Gdziej jest ta prawda, czy ona w ogóle istnieje? Mam wrażenie, że juz nie dam rady powrócić do Boga.
Ps. W listopadzie ubiegłego roku miałem dziwną sytuację. Otóż wychodząc z domu, w skrzynce na listy znalazłem list w którym byl różaniec:) Przyszedł do mojej kobiety. Ale akurat ja na niego trafiłem. List był włożony częściowo tak że bylo go widać z daleka:) Kilka dni później gdy byłem mocno zdenerwowany na wszystko juz tak naprawdę, mój roczny syn przyniósł mi właśnie ten różaniec juz odpakowany. Później kilka razy inny znowu różaniec leżał na środku łóżka, tak jakby tylko prosił o aby sie pomodlić. Podejrzewam, iż syn musiał go wyciągnąć z szafki. Ale jednak... . Wszystko to było, gdy praktykowałem medytację zen. Czy myślicie, że to jakiś znak? Czy po prostu zwykły zbieg okoliczności??;) Pozdrawiam Wszystkch.


Śr lut 14, 2018 14:25
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 313
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Nie wiem czy to argument by wierzyć. Ale żydzi w czasach starożytnych uprawiali religię bez teogoni. Gdzie wszyscy inni ją praktykowali. Warto zaznaczyć że to był prosty(nawet wtedy). By nie powiedzieć, dość prymitywny lud w owym czasie. Mnie takie rzeczy przekonują do prawdziwości wiary w juedochrzescijańskiego Boga

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


Śr lut 14, 2018 14:46
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lis 22, 2017 9:37
Posty: 27
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Ja jestem droga, prawda i życiem. To powiedział Jezus. Ja wierzę ze tak jest. Poznawaj Jezusa i to co robil, mówi :) dla Ciebue tez moze cos zrobić:) A jak już przyjdziesz do Niego zrozumiesz. Dużo błogosławieństw. Pan daje się znaleźć tym co Go szukaja :)


Śr lut 14, 2018 15:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 497
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Podziwiam, że przy małym dziecku masz tyle czasu na swoje osobiste poszukiwania i praktykowanie medytacji. Twoje poszukiwania zbiegły się z oczekiwaniem na dziecko i nową rolą z którą Ci się przyszło zmierzyć: jesteś ojcem. Czy Twoje nowe cele wiążą się w jakiś sposób z tacierzyństwem, byciem przykładem dla małego człowieka? A może to kryzys, bo przybyło obowiązków, jest większa odpowiedzialność za rodzinę?

Cytuj:
Dzisiaj, jestem w miejscu gdzie chyba utraciłem wiarę. Nie wiem już co jest prawdą, a co nie. Czuje się taki samotny, opuszczony jakby przez Boga. Czuję sie źle z samym sobą(ponownie). Znów zaczynam gadać do siebie jak krytyk. Znow zaczęło sie wypominanie samemu sobie błędów i "obrażanie".

Skąd się wzięła krytyczna postawa względem siebie? Z tego co piszesz, wynika że wewnętrzny krytyk jest w Tobie od dawna, a więc miał jakieś źródło, może wydarzyło się coś kiedyś bądź w Twoim życiu były jakieś osoby, które wpłynęły na Twoją samoocenę? Sporo osób z niską samooceną doświadczyło w przeszłości różnego rodzaju przeżyć, które wpłynęły na ich konstrukcję psychiczną. Człowiek sam z siebie nie staje się nadmiernie krytyczny, wyciąga z życia lekcję i robi krok do przodu.

Cytuj:
W listopadzie ubiegłego roku miałem dziwną sytuację.

Bóg wykorzystuje różne zbiegi okoliczności, Duch Św. działa jak delikatny powiew wiatru, czasem Cię ledwie muśnie, gdy szukasz Boga i zastanawiasz się, gdzie jest. Kluczem do poznania Boga jest przykazanie Miłości, jesteś ojcem, Twoim zadaniem jest dbanie o bliskich. Łaska buduje na naturze, zatem owoce przyjdą później, a Twoje drogi staną się prostsze.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Śr lut 14, 2018 21:00
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 635
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
To swietna rada ( od Mrs Hadley ) zajmij sie swoim dzieckiem i zona i staraj sie odciazyc ja z obowiazkow domowych zamiast medytowac, moze sie okazac po jakims czasie ze medytacje nie sa ci do niczego potrzebne, bo jestes zadowolony z siebie :).


Śr lut 14, 2018 23:32
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt lut 13, 2018 19:52
Posty: 7
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Medytacje uprawiałem jak był czas. Jak dzieciak spał. Teraz to już nawet posiłki są rozłożone na raty. Problem polega na tym, że mam wrażenie, iż cała nasza chrześcijańska wiara to sciema. Kolejna warstwa farby. Twór przez który kontroluje sie ludzi. Dochodzę do momentu, w którym zadaje sobie pytanie czy Bóg w ogóle istnieje (a jeszcze nie dawno, zaczynałem odzyskiwac wiarę). Życie jest tak mocno chore, tak bardzo przyziemne i takie banalne zarazem. Życie w takim systemie nie może być normalne. Czy Bóg by na to pozwolił? Sam juz nie wiem.
Następny problem to taki, który nie pozwala mi na okazywanie miłości. Do dzieciaka jeszcze, ale calej reszcie nie potrafie jej okazać. Coś mnie blokuję. Cofnąłem sie w moim rozwoju do całkowitego początku. Do początku gdzie znów zaczynam myśleć o beznadziejnosci tej codzienności. O tym, żeby w koncu wypić piwko, bo tylko to umie rozładować moje napięcie, zirytowanie, frustracje itp. Ten powrót do poczatku mnie dobija.
Tak na koniec, Mrs_Hadley, bardzo mądre słowa.


Cz lut 15, 2018 10:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 635
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Nie jestes sam, ja tez mam takie wrazenie - "opium dla ludu" jak to Marks chyba powiedzial.
Moje srodowisko, gdzie odwrotnie niz w Polsce katolicyzm nie jest wcale dominujacy i wiele religii konkuruje ze soba o wiernych wrazenie niepewnosci ktora z nich jest prawdziwa dodatkowo poteguje.
Ale czy to ze nie masz zadnej pewnosci na temat religii wywoluje twoja frustracje ?
Co rozumiesz przez "system" ?

Co do okazywania milosci to trzeba sie go nauczyc, niestety wychowanie mezczyzn w Europie tlumilo okazywanie uczuc, jako ze uwazano to za slabosc. Teraz moze w koncu uwierzono ze uczucia trzeba okazywac, ale wychowanie dalej siedzi w podswiadomosci, wiec ja np zadaje sobie codziennie pytanie - "czy calowales dzisiaj zone i dzieci i mowiles im ze ich kochasz ? "
Trzeba to robic codziennie i wowczas sa efekty.
Co do rozladowania napiecia, frustracji, irytacji stosujemy z zona proste dzialania zmuszajace do skupienia sie na nich calkowicie jak wspolne przygotowywanie posilkow, czy wspolne zrobienie chleba, czy wreszcie wspolne cwiczenia fizyczne i plywanie ma basenie.
Dodatkowo kazde z nas ma wlasne hobby przy ktorym mozemy oderwac sie od codziennych klopotow.

Okres urodzenia dziecka i opieki nad nim jest dla mlodych rodzicow niezmiernie ciezki psychicznie i fizycznie i niesie ze soba calkowita zmiane poprzedniego trybu zycia, jak rowniez zmiane rol w zwiazku gdzie dla zony najwazniejsza osoba zamiast ciebie staje sie dziecko. Kobiety przezywaja wtedy olbrzymia ilosc stresow, bo czuja ze musza sprawdzic sie jako matki i jako zony a mezowie sa czesto sfrustrowani zmianami w ich wygladzie i zachowaniu. Jedyne co cie moze wowczas uratowac to bycie psychicznie jak najblizej zony i dziecka, zachowanie spokoju w kazdej sytuacji i bycie przygotowanym na wszystko co sie moze wydarzyc.
No i wiedza ze to okres przejsciowy, ewolucja waszego zwiazku ze stanu 1+1 do stanu 1+1+ dziecko.
To z czasem bedzie tez czyms zupelnie innym niz jest teraz, wiec staraj sie zlapac jak najwiecej obserwacji i przyjemnosci z obecnej sytuacji, bo dzieci b.szybko rosna i sie zmieniaja i to co macie teraz szybko zmieni sie w co innego.

Beznadziejnosc codziennosci to czesto jest pelnia szczescia, tyle ze nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Nasze drugie dziecko bylo b.wczesnym wczesniakiem i pierwsze 3 mce spedzilo w szpitalu w inkubatorze, a w ciagu pierwszego miesiaca kilka razy bylo w smierci klinicznej, bo "zapominalo oddychac" i wowczas moja beznadziejnosc codziennosci ( praca - dom ) stala sie stanem ktorego najbardziej pozadalem, bo kazda z codziennych wizyt w szpitalu po pracy mogla byc ostatnia.
Wowczas tez zdalem sobie sprawe ze decydujac sie na zwiazanie sie z kobieta ktora wybralem, tak naprawde zdecydowalem sie na to wszystko co nas wtedy doswiadczylo, moglem przeciez spokojnie i wygodnie zyc sam nie martwiac sie o nikogo ? :).
Jednak wybralem co innego i tera musze poniesc konsekwencje swego wyboru.
Po latach moge ocenic ze wybralem wlasciwie i ty tez ocene tego co przezywasz teraz bedziesz mogl zrobic dopiero po jakims czasie.


Cz lut 15, 2018 17:24
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 3723
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Alum89 napisał(a):
Witam Wszystkich:) Mam pewnien problem i chciałbym sie nim podzielić. Otóż jestem na nieciekawym etapie w moim życiu. Około roku temu (może nawet nie calym) zacząłem szukać. Która wiara jest tą prawdziwą? W której jest ta prawda zawarta? Szukałem, szukałem i w pewnym momencie zaczynało być naprawdę dobrze. Zaczynałem dostrzegać piękno tego świata i nie tylko. Wiedziałem na czym to wszystko juz polega. Bóg dla mnie istniał!! Ale... jednak nieświadomie ocierałem sie o New Age. Szedłem w tym kierunku, ale od poczatku tej wędrówki coś mi nie grało z tym NA. Jednak szedłem do przodu. Po jakimś czasie znowu zacząłem rozmyślać nad prawdziwością tego co robię. Czy nie jest to czasami pułapka. I tak oto znów wyruszyłem w poszukiwania (które nadal trwają). Zastanawiałem sie nad powrotem do takiego życia chrześcijańskiego z Jezusem u boku, prawdziwego, religijnego. Ale..., znowu cos nie daje mi spokoju.


Akurat religia New Age, polega na tym, żeby wierzyć sobie w cokolwiek się chce 8), więc nie wiem, gdzie ty tu widzisz problem w tym, żeby być katolikiem?

Alum89 napisał(a):
Ps. W listopadzie ubiegłego roku miałem dziwną sytuację. Otóż wychodząc z domu, w skrzynce na listy znalazłem list w którym byl różaniec:) Przyszedł do mojej kobiety. Ale akurat ja na niego trafiłem. List był włożony częściowo tak że bylo go widać z daleka:) Kilka dni później gdy byłem mocno zdenerwowany na wszystko juz tak naprawdę, mój roczny syn przyniósł mi właśnie ten różaniec juz odpakowany. Później kilka razy inny znowu różaniec leżał na środku łóżka, tak jakby tylko prosił o aby sie pomodlić. Podejrzewam, iż syn musiał go wyciągnąć z szafki. Ale jednak... . Wszystko to było, gdy praktykowałem medytację zen. Czy myślicie, że to jakiś znak? Czy po prostu zwykły zbieg okoliczności??;) Pozdrawiam Wszystkch.


Zwykły zbieg okoliczności.
Alum89 napisał(a):
Życie jest tak mocno chore, tak bardzo przyziemne i takie banalne zarazem. Życie w takim systemie nie może być normalne.


Co ci w tym codziennym życiu nie pasuje?
Spodziewałeś sie czegoś innego? Lepszego?

[edytowano 1x... interpuncja. M.]

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Cz lut 15, 2018 18:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt lut 13, 2018 19:52
Posty: 7
Post Re: Utrata wiary. Szukanie prawdy
Czego sie spodziewałem po codzienności?? Hmmm sam nie wiem. Może tego, aby nasze codzienne zycie polegało nie na ciągłej pracy, ciągłym konsumpcjonizmem, ciągłą pogonią za próżnością i zwykłymi pierdołami. Chciałbym tego, aby ludzie pracowali tyle ile by potrzebowali, żeby większość czasu poświęcali rodzinie, sobie, i Bogu. W pełnej wolności. Najlepiej bez telewizji;)
Utopia?
Niepewność na temat, która wiara jest ta jedyną prawdziwą jest przyczyną mojej irytacji i po troszku frustracji. Ale nie jakoś przesadnie. Pragnę być z Bogiem i w Bogu. Tak bardzo bym tego chciał, niedawno myślałem ze jest to realne i sie zbliżałem do niego. A teraz?? Teraz jest próżnia, w której jestem i nie mogę się z niej wydostać. Odzywają się we mnie najgorsze moje strony. Nie wiem czy to osobiste demony ale sa bardzo silne. Najgorsze jest to, ze nie umiem sobie z nimi poradzić. Tak pragnę być przy Bogu, a zarazem jestem na siebie wściekły, że nie jestem wstanie zrobic nawet pierwszego kroku. Zaczynam siebie chyba nienawidzić za to.
Dobija mnie to wszystko.


Pt lut 16, 2018 10:41
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 9 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL