Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 19, 2017 15:11



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 
 Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): N mar 25, 2012 13:10
Posty: 57
Post Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Zebrałam się napisać. Ciężko mi. Jestem mężatką od 10 lat. To było małrzeństwo z rozsądku. Był porzadny, pracował, nie pił, nie palił i t.d. Szybko się oświadczył. Myślałam że moich serio ciężkich związkach chwyciłam Pana Boga za nogi. Ale... Ale Jego nie kochałam i tak tkwie 10 lat.
Nie raz mnie to przeraża, że aż paraliżuje. Bo ja nic nie czuje przy nim ( kobiety będą wiedzieć o co mi chodzi ) tzn czuje przywiązanie w tej chwili. Kocham innego, wspólnego przyjaciela. Ale nie będę z tamtym bo mam sakrament małrzeństwa i nie wyobrażam sobie inaczej. Mamy dzieci. Ale sam ten fakt mnie rozwala. Tęsknie za tamtym, brak mi go. Jesteśmy zupełnie jakbyśmy się uzupełniali. Mam to nieszczęście że często go widzę. Mieliśmy dużo rozmów. on też mnie kocha, ale też nie chce żebym odchodziła od męża. i tak tkwimi. Nawet ostatnio mieliśmy małą awanturę między sobą o to, o uczucia
On wyrzucał mi że miał kiedyś spokojne życie , że ma wyrzut sumienia o uczucia, że ma serce złamane.
Znamy się 14 lat. Ja przepraszałam siebie i Jego że nie chciałam. Serce mi się wyrywa z piersi.
Jestem dalej wiernie z mężem, ale ciężko mi z tym. Ile tak można ? Poprostu przy tamtym mi lepiej, lepiej się czuję , mogę się otworzyć, liczyć przy mężu tego nie mam. I tak małymi kroczkami zrozumiałam że go kocham, żę liczy się dla mnie jego szczęście. i że nie będę z nim bo mam dzieci czy bo mąż mnie kocha, tylko dlatego że Pan Bóg jest na 1 miejscu bo mam sakrament. Ale cierpienie mam ogromne . Nie mam nawet teraz możliwości aby z tamtym zerwać kontakt. Nie wiem czy w tym ciepieniu mogę głosić Jezusa Chrystusa ? Katechezy mamy prowadzić na jesień. Co mam powiedzieć jak zapytają czy jesteśmy w jedności ? w Październiku jest spotkanie dla rodzin na misje . Jesteśmy w Neokatechumenacie. Chciałam wyjechać, bo tylko głoszenie Jezusa daje mie teraz spełnienie.
Nie spełniam się w małrzestwie, ani w macierzyństwie. Ale co będzie jak wyjedziemy ? Czy to jest w porządku ? bo też i to by było dla mnie ucieczką. Chociaż i wiem że od tego nie ma ucieczki do końca


Śr sie 20, 2014 20:23
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Macie dzieci?

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Śr sie 20, 2014 23:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11367
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Adelajda napisał(a):
Mamy dzieci. (...)i że nie będę z nim bo mam dzieci czy bo mąż mnie kocha (...)
Nie spełniam się w małrzestwie, ani w macierzyństwie.

@Jajko ty masz naprawde problemy z czytaniem ze zrozumieniem.


@Adelajda, wyglada na to, ze sie zaplatalas. Niekoniecznie w malzenstwie.
Zeby zrozumiec lepiej:
- od 14 lat znasz mezczyzne, ktorego darzysz uczuciem i z ktorym dobrze sie czujesz ( teraz czy od poczatku?).
- od troche wiecej niz 10 lat znasz swojego meza ( piszesz, ze szybko sie oswiadczyl).
- wyszlas za maz, bo maz jest porzadnym i raczej dobrym czlowiekiem.
- ty czujesz do niego tylko przywiazanie i przez te wszystkie lata nie zbudowalas zadnych glebszych zwiazkow. Nie mowie o pozadaniu cielesnym, choc i to mogloby byc mozliwe przy pewnych staraniach szczegolnie meza, ale o zaufaniu, szczerosci, przyjazni.
- macie dzieci
- maz ciebie kocha
- ty mu slubowalas uczciwosc malzenska ale ani przed slubem ani po nie powiedzialas mu, ze go nie kochasz
- za to jestes szczera ze znajomym, ktoremu mowisz o najintymniejszych sprawach
- jestescie w neokatechumenacie od ilu lat? Znajomy tez?

Teraz pytanie: chcesz glosic Jezusa, ale (slusznie wedlug mnie) boisz sie, ze to bedzie nieszczere. Boisz sie w troche niewlasciwym miejscu (moim zdaniem), ale dobrze, ze chociaz tu sumienie ci cos wyrzuca.

Przez caly neokatechumenat nie bylo nic o rozwoju malzenstwa? Przecież wy zyjecie obok siebie duchowo.

Zanim zabierzesz sie za jakiekolwiek katechezy o tym jak Jezus dziala w twoim zyciu, uporzadkuj swoje zycie.
To co napisalas powiedz Jezusowi na modlitwie. Przemodl swoje malzenstwo. Przyjrzyj sie mu. Przyjrzyj sie mezowi, dzieciom, ktore niczemu nie sa winne a ktore potrzebuja twojej milosci ( ktora NIE jest uczuciem, choc nie wierze, ze dzici sa ci obojetne).

Idz do szczerej spowiedzi, najlepiej do zakonnikow, ktorzy maja na nia duzo czasu.

I bedziesz musiala byc kiedys szczera z mezem i wasze malzenstwo przepracowac. Inaczej rozsypie sie ono i tak, poranisz wszystkich dookola i zostaniesz na ruinach.
A katechezy?

Ja bym powiedziala, ze nie moge ich prowadzic. Bez szczegolowych wyjasnien.


A cierpisz, bo zyjesz w klamstwie. Wlasnym.


Cz sie 21, 2014 5:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 11367
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Aha, tylko niech ci nie przyjdzie do glowy zaczynac od rozmowy z mezem w stylu:" nigdy ciebie nie kochalam. Nadze malzenstwo od poczatku bylo pomylka. Kocham innego."


To tez byloby ... klamstwem.


Cz sie 21, 2014 6:45
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 03, 2014 16:14
Posty: 240
Lokalizacja: nieciekawa
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Myślę, że że cierpisz głównie z powodu tęsknoty do czegoś, co tak naprawdę nie istnienie. Ja to nazywam syndromem Koziołka Matołka, który po całym świece szukał tego, co tak naprawdę, nie istniało.
Masz rodzinę, kochającego męża, dzieci i prozę życia. I na pewno lekko nie ma.

Podsycasz myśli co by było gdyby....gdybyś była z inny mężczyzną.
Powiedzmy sobie szczerze, że nie wiadomo co by było. Proza życia też by was dopadła po jakimś czasie. A wtedy to już różnie bywa.

Uważam że należy jak najszybciej zabić to niezdrową miłość, odizolować się od tego człowieka, zapomnieć.
I nie podsycać więcej myśli o nim i uczuciu do niego.

Skupił bym się głównie poprawie tego co masz.
Rozwalenie rodziny to najgorsze rozwiązanie.

_________________
Na forach dyscyplina intelektualna jest sztuką raczej nieznaną.


Cz sie 21, 2014 7:12
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 04, 2013 21:36
Posty: 62
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Po co żyjemy na tym świecie?
Aby poznać Miłość prawdziwą, Miłość od Ducha Boga czyli miłość miedzy naszymi duszami.

Kiedy możemy zapoznać się, doświadczyć istnienia Ducha Miłości Boga?
Jak my sami zaakceptujemy tę duszę co Bóg przygotował dla nas; byśmy potrafili stanąć po stronie Miłości czyli po stronie Boga w życiu doczesnym. Uznając; że Dzieła Stworzenia i Odkupienia naszego Boga; maja Sens rzeczywisty, prawdziwie Dobrem są.

My na tym świecie otrzymaliśmy bezpośrednio od Boga Duszę oraz pośrednio ciało. Otrzymanie nam ciała bezpośrednio "inicjują" rodzice z "różnych" powodów. Jako Rodzaj Ludzki, zostaliśmy stworzeni z Miłości aby Miłość szerzyć, głównie by z Miłości przekazywać 'nowe życia'. Jednak, kiedy sami Miłości nie poznaliśmy "za młodu" poznanie tej Prawdy zajmuje nam często wiele lat w życiu. Bo Miłość Cicha jest.................. i poznanie i przekonanie się, że Prawdziwie Istnieje, że od Boga pochodzi wymaga czasu.....
I to sam Bóg łączy te dusze co siebie wzajemnie zaakceptowały; to jest Sacrum, to jest połączenie na wieczność, jeden raz w życiu.

Czym jest grzech pierworodny?
Życiem bez Miłości, odrzuceniem Miłości, życiem wbrew Miłości. Życiem według ciała a nie ducha; do czego powołany został Rodzaj Ludzki przez Ducha Boga.

Bywa,że otrzymujemy Łaskę rozpoznania. Ale zło 'nie śpi'. I jak "rozpoznamy po latach", czy aby prawdziwie to jest łaska od Boga; czy szatańska przewrotność złego????????

To dylemat każdego z nas; Dobro i kontynuacja Miłości albo życie w złu i kontynuacja Nienawiści.
Tylko Bóg może nam udzielić pomocy: Jezu Ufam Tobie..........


Cz sie 21, 2014 8:02
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12583
Lokalizacja: Chorzów, Śląskie
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Ren - po pierwsze, tak naprawdę, nie jesteś wierna mężowi. Bo ślubowałaś mu miłość, nie tylko brak współżycia z innym facetem. Twoja więź z "tym drugim" - umówmy się, podtrzymywana - de facto jest zdradą, choć nie fizyczną. Gdyby Twój mąż miał taką "bliską przyjaciółkę", nie uznałabyś tego za normę.

Jesteś w neokatechumenacie - masz również swoich katechistów. Gdybyś z nimi porozmawiała, nie mam wątpliwości, że zaleciliby zerwanie kontaktów z "przyjacielem". I w tym wypadku jestem skłonna doradzać to samo. Póki nie zerwiesz tamtej więzi, nie stworzysz nowej.

Nie wierzę, że nie da się zerwać kontaktu. Nie ma takiej opcji. Trzeba tylko przemyśleć, jak. I - zapewne - poszukać wsparcia. Samej będzie Ci trudno.

Miłość to nie są emocje, albo raczej: nie tylko emocje. To wybór drogi miłości i wierność wyborowi. Bliskość to nie jest coś, co na człowieka spływa odgórnie, ale efekt pracy nad relacją. Bywa łatwiej lub trudniej. Macie ŁASKĘ sakramentu...

Co do katechez: masz świadomość, że to jest też wzięcie odpowiedzialności za wspólnotę, która powstanie? Jesteś gotowa, by wraz z mężem ją na siebie przyjąć? Bo przecież nie głosisz sama, wchodzicie w to razem. Dlatego pada pytanie o WASZĄ jedność. Której - dobrze to wiesz - nie ma...

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Cz wrz 04, 2014 11:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sie 05, 2005 12:10
Posty: 1237
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
uczył Marcin Marcina....dlatego z daleka trzymam sie od wszelkiej maści nawiedzonych wspólnot


Cz wrz 04, 2014 12:16
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2512
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Awa napisał(a):
uczył Marcin Marcina....dlatego z daleka trzymam sie od wszelkiej maści nawiedzonych wspólnot

Ta uwaga jest cokolwiek nie na miejscu .Chcesz czy nie, także należysz do wspólnoty


Śr wrz 10, 2014 19:30
Zobacz profil

Dołączył(a): So wrz 13, 2014 10:45
Posty: 29
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Ucieczka od jednego chorego związku do kolejnego.


Wt wrz 16, 2014 23:09
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
mareta napisał(a):
Awa napisał(a):
uczył Marcin Marcina....dlatego z daleka trzymam sie od wszelkiej maści nawiedzonych wspólnot

Ta uwaga jest cokolwiek nie na miejscu .Chcesz czy nie, także należysz do wspólnoty


Ale może nie do nawiedzonej?

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


Śr wrz 17, 2014 0:54
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2512
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Jajko napisał(a):
mareta napisał(a):
Awa napisał(a):
uczył Marcin Marcina....dlatego z daleka trzymam sie od wszelkiej maści nawiedzonych wspólnot

Ta uwaga jest cokolwiek nie na miejscu .Chcesz czy nie, także należysz do wspólnoty


Ale może nie do nawiedzonej?

A może nie. :roll:
Od razu podpowiem, że możesz zacząć budować skalę intensywności bycia nawiedzonym. Indywidualiści ( single) podobnie jak wspólnoty, też bywają nawiedzeni. Nie widzę wyjścia.


Śr wrz 17, 2014 17:46
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12583
Lokalizacja: Chorzów, Śląskie
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Kochani, to nie miejsce dyskusji o "nawiedzoności" jakichkolwiek wspólnot. Nie ten temat.

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Wt wrz 23, 2014 11:10
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2013 20:35
Posty: 2751
Post Re: Mam dość cierpienia. Nie widzę wyjścia
Adelajda napisał(a):
Zebrałam się napisać. Ciężko mi. ....
Ano, to są probemy stwarzane przez religię. Gdyby nie ona, rozwiązanie byłoby proste: zostajecie kochankami a reszta idzie swoim torem. Jest to dosc powszechne w krajach bardziej rozwiniętych, np. we Francji. W naszym zaściankowie sytuacja jest bez wyjscia. Bez wątpienia popełniłaś bład, wychodząc za maz bez miłości. Zdarza się. Ale myślisz o jeszcze większym błędzie jakim jest porzucenie dzieci. To by niby nie było grzechem? Specjalisci religijni moga Ci doradzic jedynie zakończenie "romansu" i niczego innego sie tu nie dowiesz.

_________________
Rozsądne, a nie pętające swej wolności umysły są lekkimi ciałami lotnymi, wybiegającymi zawsze naprzód i rozpoznającymi okolice, do których dostojnie kroczący, zwarty korpus ortodoksów w końcu także kiedyś dotrze.
G.C. Lichtenberg


Wt wrz 23, 2014 20:27
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 14 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL