Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn sty 22, 2018 20:59



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Gwiezdne wojny 
Autor Wiadomość
zbanowany na stałe
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 17, 2011 9:39
Posty: 412
Post Re: Gwiezdne wojny
Ładnie myślisz o innych. Tak jakby nie odróżniali rzeczywistości od filmowej fikcji.

_________________
__I__ napisał(a):
Bóg to coś w rodzaju gazowego kręgowca.


Cz lip 21, 2011 6:50
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 13, 2010 16:50
Posty: 7478
Post Re: Gwiezdne wojny
Nieprawda.
Ja piszę tylko, że ideologia promowana w niektórych filmach zmienia sposób myslenia niektórych osob.
I na tym polega zagrożenie

_________________
Fides non habet osorem nisi ignorantem


Cz lip 21, 2011 10:08
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 11, 2011 16:54
Posty: 178
Post Re: Gwiezdne wojny
medieval_man, jeśli to Twój blog, to sugerowałbym zmianę układu - według mnie wyrównanie to prawej krawędzi strasznie utrudnia czytanie.
Nie powiedziałbym też, żeby mnie ten tekst przekonał, widziałem w nim raczej chęć przekonania wszystkich dookoła, że Tolkien jest w porządku jeśli idzie o religijność czytelnika.

Ale zastanowiła mnie teraz inna sprawa - mówisz, że GW mogą odsunąć człowieka od Boga, i że to niedobrze. I że "tego Bóg, który kocha człowieka, nie chciałby". Myślę, że w świecie w którym zdecydowaną większość stanowią ludzie i tak nie uznający chrześcijańskiego punktu widzenia to nie ma większego znaczenia. Z tego punktu widzenia Bóg i tak ponosi przecież straszliwą klęskę.

_________________
Niektórzy chrześcijanie, niczym ludzie, którzy po pijanemu działają na własną zgubę, zmienili trzy, cztery czy więcej razy tekst Ewangelii i sfałszowali go, aby mieć odpowiedź na stawiane zarzuty.

Celsus, "Prawdziwe słowo"


Pt lip 22, 2011 18:27
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 13, 2010 16:50
Posty: 7478
Post Re: Gwiezdne wojny
Tekst miał inne zadanie niż przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek. Ukazuje twórczość Tolkiena z trochę innej persepektywy i opiera sie na listach Tolkiena a więc nie jest swobodną interpretacją na temat: co autor miał na myśli, a wskazuje na cel twórczości.

To prawda, że wiekszości ludzi jest obojętny chrześcijański punkt widzenia (nawet wielu formalnym chrześcijanom). To nie przeszkadza we wskazywaniu, że przykładowo Gwiezdne wojny opierają swą fabułą na przesłaniu okultystycznym, a wizji świata Kościoła i okultyzmowi nie jest ze sobą po drodze. Stąd osoby ogladające Gwiezdne wojny narażają się na kształtowanie swoich umysłow i poglądów przez światopogląd inny niż chrześcijański

Pomijam fakt, że okultyzm może być miejscem, które staje się w chrzescijanie furtką dla szatana. To bardziej skomplikowane i zrozumiałe dla osób dopuszczających istnienie świata duchowego


co do bloga, masz rację - najchętniej zmieniłbym w nim niemal wszystko, ale onet nie daje wiele ciekawych możliwości

_________________
Fides non habet osorem nisi ignorantem


Pt lip 22, 2011 19:10
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 12:43
Posty: 805
Post Re: Gwiezdne wojny
medieval_man napisał(a):
Wcale Cie nie ciekawi. Pozwoliłeś sobie na operowanie smiesznymi stereotypami (Lucas-metodysta, Tolkien-katolik) i sugerujesz, że odkryłeś w ten sposób strrrraaaasznie głęboką odpowiedź.
Nie będę na forum wklejał tekstów z bloga.

O Gwiezdnych wojnach, Władcy pierścieni i Harrym Potterze pisaliśmy już w innym wątku:
http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=46&t=27169&start=45 zobacz też odpowiedź xeloreu na moje pytanie o to dlaczego Krk akceptuje Tolkiena


Pozwól, że sam zdecyduje co mnie ciekawi a co nie.
Właśnie z ciekawością przeczytałem Twój post na blogu o Władcy Pierścienia i przyznaje, że z dużym zainteresowaniem. Czytałem już kilka innych interpretacji więc mam jakieś porównanie.
Oczywiście słusznie zauważasz, że głównym motywem dla Tolkiena była Ewangelia. Nie wiem czy czytałeś Silmarilion, gdzie na pierwszych stronach nawiązuje on bardzo bezpośrednio do Genesis?

Tak więc przyznaje, że masz dużo racji w tym co piszesz, ale jednak kilka spraw ci umyka.
Tak naprawdę cała Trylogia Tolkienowska nawiązuje do bardzo uniwersalnych wartości. Piszesz o poświęceniu - ofiarowanie siebie dla dobra innych nie jest li tylko czymś stricte chrześcijańskim. Choćby mit Prometeusza wskazuje na poświecenie się jednostki dla dobra zbiorowego.
To samo można odnaleźć w Gwiezdnych Wojnach. Luke Skywalker w końcowej scenie (Powrót Jedi), poświęca się aby otworzyć oczy swojemu ojcu Darth Vaderowi. Nie broni się, gdy Imperator poraża go błyskawicami, rezygnuje z użycia "magicznej" mocy którą dysponuje, zamiast tego stawia na współczucie i inne pozytywne emocje, które mogą przełamać przekleństwo ciążące na jego ojcu. Jego postawa jest dzięki temu na tyle wymowna, że Darth Vader doświadcza ekspiacji. Jest to iście ewangeliczna postawa - pełna pokory, ofiarowania siebie itd.

Piszesz również, że ludzie są przedstawieni przez Tolkiena jako słabi i mało odporni na zwodniczą moc pierścienia. Podobnie to wygląda w GW - Anakin Skywalker stał się Darth Vaderem, ponieważ nie był w stanie zapanować nad własnym pragnieniem jakim było pragnienie ratowania jego ukochanej Padme. To również bardzo wymowna postawa - chyba każdy z nas tego doświadczał lub doświadczy, że jest w stanie zrobić coś złego w imię czegoś pozornie dobrego. To tak naprawdę egoistyczna postawa, która również wymownie pokazuje co może się stać gdy człowiek nie poddaje się woli Boga, mówiąc po chrześcijańsku. Poprostu może stać się potworem. Szlachetna intencja wdaje demoniczne rezultaty.
Tak samo jak Aragorn, tak samo Luke Skywalker ma jasne i mocne postanowienie aby nie wchodzić w dyskusje z ciemną stroną mocy reprezentowaną przez Imperatora i jego ojca, lecz powiedzieć im stanowcze nie. Te dwie postacie Aragorna i Luka łączy bardzo wiele, nieprawdaż?

Ostatnia kwestia to jak się domyślam pewnie najbardziej dla ciebie problemetayczna rzecz - czym jest w istocie owa Moc z GW? Należałoby zapytać reżysera, ale jego intencja jest jak najbardziej oczywista - ciemna moc i jasna moc - to klasyczny, "ewangeliczny" podział na to co dobre i złe, boskie i diabelskie. Dlaczego ewangeliczna? Ciemna moc jest przedstawiona w filmie jako niezwykle kusząca, dające większe możliwości, szybciej i bardziej efektownie. Anakin jest wabiony przez Imperatora kuszącą wizją, że dzięki ciemnej mocy mógłby uratować Padme, czego nie może uczynić będąc zwolennikiem jasnej mocy. A to dlatego, że jasna moc wymaga postawy pogodzenie się z losem, z boskimi wyrokami - podobnie jak u Tolkienia, nie jest to wyrażone bezpośrednio. Mistrz Joda tłumaczy Anakinowi, że droga Jedi to droga puszczania własnych pragnień, aby trenować się w dostrzeganiu tego co dobre dla innych.
Tak więc można powiedzieć, że jasna strona mocy, to ścieżka wąska i wymagająca, ale w dalszej perspektywie daje szczęście i spokój umysłu. Ciemna moc przynosi efekty szybko, ale w zamian trzeba zapłacić straszną cenę, m. in. podporządkować się swojemu mistrzowi, co uczynił Anakin przed Imperatorem.

Jeszcze jedno - piszesz, że u Tolkiena nie ma jakiś herosów czerpiących swoją moc nie wiadomo skąd. To też nie tak. Choćby postać Gandalfa i jego tajemniczna magiczna moc. Czy choćby magia Elfów. To mało chrześcijańskie, nieprawdaż. KK ma nieprzychylny stosunek do magi nawet do tzw. białej magii.

Tak więc nie można powiedzieć, że GW czy WP to dwa różne dzieła w swej wymowie. Tak naprawdę tyle samo ewangelicznych idei można znaleźć w jednym jak i drugim dziele.


So lip 23, 2011 14:11
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 11, 2011 16:54
Posty: 178
Post Re: Gwiezdne wojny
Cytuj:
Jeszcze jedno - piszesz, że u Tolkiena nie ma jakiś herosów czerpiących swoją moc nie wiadomo skąd. To też nie tak. Choćby postać Gandalfa i jego tajemniczna magiczna moc. Czy choćby magia Elfów. To mało chrześcijańskie, nieprawdaż. KK ma nieprzychylny stosunek do magi nawet do tzw. białej magii.


W GW aby posługiwać się mocą, należy mieć umiejętność jej odczuwania - być "force-sensitive". We Władcy Pierścieni czary mogą rzucać wszyscy o ile znają zaklęcie - jak Frodo (o ile się nie mylę, bo już dawno nie czytałem).

_________________
Niektórzy chrześcijanie, niczym ludzie, którzy po pijanemu działają na własną zgubę, zmienili trzy, cztery czy więcej razy tekst Ewangelii i sfałszowali go, aby mieć odpowiedź na stawiane zarzuty.

Celsus, "Prawdziwe słowo"


So lip 23, 2011 14:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 12:43
Posty: 805
Post Re: Gwiezdne wojny
AquilaSPQR napisał(a):
Cytuj:
Jeszcze jedno - piszesz, że u Tolkiena nie ma jakiś herosów czerpiących swoją moc nie wiadomo skąd. To też nie tak. Choćby postać Gandalfa i jego tajemniczna magiczna moc. Czy choćby magia Elfów. To mało chrześcijańskie, nieprawdaż. KK ma nieprzychylny stosunek do magi nawet do tzw. białej magii.


W GW aby posługiwać się mocą, należy mieć umiejętność jej odczuwania - być "force-sensitive". We Władcy Pierścieni czary mogą rzucać wszyscy o ile znają zaklęcie - jak Frodo (o ile się nie mylę, bo już dawno nie czytałem).


No nie do końca. Gandalf przecież doświadczył jakiegoś wtajemniczenia, dzięki czemu stał się Gandalfem Biały, nie zaś Szarym - dysponował dzięki temu większa mocą magiczną. Tak więc mamy tu do czynienie wręcz z klasyczną ezoteryką, wtajeminczeniami, a nawet ... :x brr z reinkarnacją... Jak wiadomo spadł on w przepaść podczas walki z demonem w kopalni Moria, po czym wrócił w innej odmienionej, mocniejszej postaci.


So lip 23, 2011 16:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 11, 2011 16:54
Posty: 178
Post Re: Gwiezdne wojny
No właśnie - nie do końca. Gandalf nie doświadczył żadnego wtajemniczenia - on po prostu od zawsze taki był (był bodajże Majarem). Nie nazwałbym też reinkarnacją tego, co go spotkało - po prostu ciało umarło, ale duch przetrwał i odrodził się w nowym ciele za sprawą Valarów. Jeśli zaś idzie o czary - to domena nie tylko Istari, ale i elfów czy sług Saurona. Powiedziałbym nawet, że magiczne moce są we "Władcy" o wiele bardziej powszechne. W galaktyce zaś (liczącej zapewne biliardy istnień) było zaledwie kilkadziesiąt tysięcy Jedi. No ale to już takie troszkę zbytnie zagłębianie się w temat moim zdaniem.

W dalszym ciągu nie widzę bowiem żadnej różnicy między GW a WP - jedynie próby przekonania nas, że taka istnieje.

_________________
Niektórzy chrześcijanie, niczym ludzie, którzy po pijanemu działają na własną zgubę, zmienili trzy, cztery czy więcej razy tekst Ewangelii i sfałszowali go, aby mieć odpowiedź na stawiane zarzuty.

Celsus, "Prawdziwe słowo"


So lip 23, 2011 16:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 12:43
Posty: 805
Post Re: Gwiezdne wojny
AquilaSPQR napisał(a):
No właśnie - nie do końca. Gandalf nie doświadczył żadnego wtajemniczenia - on po prostu od zawsze taki był (był bodajże Majarem). Nie nazwałbym też reinkarnacją tego, co go spotkało - po prostu ciało umarło, ale duch przetrwał i odrodził się w nowym ciele za sprawą Valarów. Jeśli zaś idzie o czary - to domena nie tylko Istari, ale i elfów czy sług Saurona. Powiedziałbym nawet, że magiczne moce są we "Władcy" o wiele bardziej powszechne. W galaktyce zaś (liczącej zapewne biliardy istnień) było zaledwie kilkadziesiąt tysięcy Jedi. No ale to już takie troszkę zbytnie zagłębianie się w temat moim zdaniem.

W dalszym ciągu nie widzę bowiem żadnej różnicy między GW a WP - jedynie próby przekonania nas, że taka istnieje.


Zgadzam się z Tobą. Ja też nie widzę różnicy (poza oczywiście różnicami techniczno-artystycznymi) w kategoriach, że dane WP jest ewangeliczne a GW demoniczne... Uważam, że odwołują się do podobnych uniwersalnych wartości.

ps. To że ciało umarło, a duch (czy dusza) odrodziła się w innym ciele to jest klasyczna reinkrnacja. Chyba ten Tolkien jednak aż taki katolicki to nie był... ;-)


So lip 23, 2011 16:34
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 13, 2010 16:50
Posty: 7478
Post Re: Gwiezdne wojny
cieszę się, że taka rzeczowa dyskusja ma miejsce w tym watku.
mam jednak kilka "ale".
Przede wszystkim pewne wasze stwierdzenia zdradzają nieznajomość tego, co w chrześcijaństwie najistotniejsze, a co odróżnia je od kilku innych religii.
Na początek takie oto stwierdzenie:
szyszkownik napisał(a):
ciemna moc i jasna moc - to klasyczny, "ewangeliczny" podział na to co dobre i złe, boskie i diabelskie.

mam wrażenie, że nie tylko w Ewangelii, ale i w całej Biblii nie ma takiego podziału...
Dobrze wiesz, że to nie chrześcijański, nawet nie judaistyczny, ale typowo dualistyczny podział obecny choćby w zaratusztrianizmie gdzie Pan Mądrości walczy ze Złym Duchem

Obydwa pierwiastki (dobro i zło) mają de facto w takiej dualistycznej teologii swój osobny byt (zupełnie jak ciemna i jasna strona mocy), podczas gdy teologia chrześcijańska nie tylko, że nie uznaje obiektywnego, samodzielnego istnienia zła, ale nawet jego głównego sprawcę, diabła, uznaje za byt, niższy od Boga, bo przez Niego stworzony.
- Element poświęcenia głownego bohatera jest obecny w każdej chyba mitologii, więc nie ma o co się spierać.
- Odporność na pokusę (wykorzystanie zła dla czynienia dobra) to też stały motyw wielu mitologii - zgadzam sie.
- Głownymi bohaterami trylogii Tolkiena sa hobbity i ludzie. Takie postaci jak elfy czy krąg czarodziejów sa tylko (odchodzacym w niebyt) tłem dla ich dokonań. Frodo nie używa żadnych czarów, chyba ze o czyms zapomniałem. Ani hobbity ani ludzie nie stosują czarów. Co najwyżej spotykają inne istoty tymi czarami sie posługujace.
- Postac Gandalfa jest wyraźnie opisana jako wysłannika Valarów, ktorego zadaniem jest udzielanie pomocy mieszkańcom Śródziemie w (wiekowej) walce z Sauronem. Bardziej więc przypomina jednego z biblijnych aniołow (posłańców). Istari nie są więc typowo okultystycznymi czy ezoterycznymi wtajemniczonymi, tym bardziej koleje ich zycia nie mają nic wspólnego z reinkarnacją. To zasadnicza różnica.
Prosze nie doszukiwać się w powrocie Gandalfa śladów reinkarnacji. Ta odnosi sie do ludzi a nie do aniołow... ;)

_________________
Fides non habet osorem nisi ignorantem


N lip 24, 2011 16:07
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 15945
Post Re: Gwiezdne wojny
[quote-"Commander"]Macie przykazania i co? Jest tam coś o oglądaniu gwiezdnych wojen czy nie ma? Uff, z wami jak z dziećmi...[/quote]

Znam paru ateistów z forum, którzy są za zakazem czytania Biblii, choć przecież ateizm nie ma żadnych przykazań..

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


N lip 24, 2011 16:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 18, 2012 19:48
Posty: 13
Lokalizacja: Bielsko-Biaa, Śląskie
Post Re: Gwiezdne wojny
Johnny99:
Tak,ateizm nie ma żadnych zasad.

" Jak się nie ma w co wierzyć, to wierzy się w byle co" - Franciszek Kucharczak

Co to GW:
Wszystko sprowadza się do pytania o moc twojej wiary. Jeżeli wiesz, że jak oglądniesz GW i nie zaczniesz szukać czegoś w tym całym Jedaiźmie - oglądaj!

EDIT:
Sailor Moon zawiera treści okultystyczne? :shock:

Szok shoguna, nie możliwe.
Pokażcie mi to, bo nie uwierzę

_________________
Że głowa moja, choć obficie krwawi,
Przed niczym się nigdy kornie nie pochyli.

Nieważne, jak wąską furtką przeciskać się mam,
Co spotyka mnie z litanii kar,
Sternikiem swoich losów jestem sam
Własnej duszy kapitanem.

- William Henlea


Śr lip 18, 2012 20:56
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36
Posty: 2041
Post Re: Gwiezdne wojny
Ja bym się chciała odnieść nie do samych Gwiezdnych Wojen (kórych bym nie demonizowała bynajmniej...) ale do dwóch zdań które padły w tym temacie.
Jedno to takie że skoro wielu ludzi nie uznaje Boga to Bóg ponosi porażkę...... :roll: Bóg? Porażkę? Bóg to samo Dobro, samo Piękno, sama Moc... porażkę ponieść może tylko człowiek, któremu Bóg dał wolność wyboru. A nie ma wolności, jeśli nie ma wyboru. Więc człowiek musi mieć możliwość wybrania zła. Czy też odejścia od Boga. I jeżeli człowiek konsekwentnie, uparcie i do końca Boga odrzuci- a ma taką opcję- odrzuci go Bóg. Bo to jest jasno w Piśmie powiedziane.
„Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem” (Mt 10,33).
W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.(Mt 25, 13)
tylko, że jeśli człowieka odrzuci Bóg, człowiek poniesie całkowitą, stuprocentową i koszmarną porażkę. Przeraża mnie myśl że kogoś może to spotkać. Że mnie może to spotkać. A może.

A drugie jak pewne treści, filmy czy inne żródła mogą zaszkodzić relacji człowiek- Bóg jeśli jest to relacja pełna miłości
Otóż im bardziej jest ona pełna miłości, tym mniej da się jej zaszkodzić. Ale póki jesteśmy tu, jesteśmy słabi. I szatan miesza. A on jest silniejszy i bardziej inteligentny od nas. Więc szuka luk w naszej "ochronnej" relacji z Bogiem i gdzieś tam może nas trafić. I byłoby pychą (a więc grzechem głownym!) twierdzić że nasza relacja z Bogiem jest tak dobra że zło nie może jej zaszkodzić. Może. I to bardzo.

_________________
Ania


Wt lip 31, 2012 19:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 19, 2010 17:54
Posty: 3718
Post Re: Gwiezdne wojny
Elbrus napisał(a):
Ja znalazłem to:

http://salezjanielomianki.pl/zagrozenia_rachunek_sumienia.html
(Zagrożenia duchowe - rachunek sumienia)
http://www.diecezja.waw.pl/medicina/dokumenty/Zagrozenia.pdf
(ks. dr Przemysła Sawa, ZAGROŻENIA DUCHOWE.
PODSTAWY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WALKI DUCHOWEJ
PRZYGOTOWANIE DO MODLITWY O UWOLNIENIE)

"54. Jakie filmy oglądasz?
{magię, ezoteryzm i neopogaństwo promują m.in. horrory, seriale „Czarownice”, „Buffy”, „Nikita”, „Z archiwum X”,
wiele japońskich filmów animowanych (nie są tworzone dla dzieci!), m.in. „Pokemony”, „Sailor Moon”, „Była sobie Pollon”;
filmy okultystyczne i satanistyczne:
„Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, „E.T.”, „Odmienne stany świadomości”, „Odyseja kosmiczna 2000,

Przegapiłem prequel ;(


Śr sie 01, 2012 5:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 19, 2010 17:54
Posty: 3718
Post Re: Gwiezdne wojny
szyszkownik napisał(a):
Nie wiem czy czytałeś Silmarilion, gdzie na pierwszych stronach nawiązuje on bardzo bezpośrednio do Genesis?
Otóż wcale niekoniecznie. "Muzyka Ainurów" to utwór o stworzeniu świata. Z samą księgą Genesis łączy go tylko jedno: przekonanie, że na początku był tylko jeden Bóg - Stwórca innych istot. Poza tym jest po prostu opowieścią o początkach, o stworzeniu świata. Znacząco inną niż w Genesis.

Zauważ dobrze: pycha i samowola Melkora, niezgoda na dalsze wspólne realizowanie tematu muzycznego Iluvatara, choć wywołują nieodparte skojarzenia z buntem Szatana przeciw Bogu, to nie mają odpowiednika w Genesis. W Księdze Rodzaju nie ma wzmianki o takich wydarzeniach - sprawdź sam, upewnij się. Opowieść o buncie i upadku najwyższego z aniołów pochodzi z odrębnie przekazywanej tradycji.

Co więcej, w "Muzyce Ainurów" rola Melkora w stworzeniu jest znacząco inna niż w tradycyjnych interpretacjach judaistycznych i chrześcijańskich. W świecie Tolkiena Melkor jest współtwórcą stworzonego świata, tak samo jak inni Ainurowie. Tradycyjne chrześcijańskie ujęcie nie zawiera tego, co tak silnie podkreśla "Muzyka Ainurów": bynajmniej nie jest tak, że nasz świat został z początku stworzony jako dobry, a dopiero później wtargnęło zło pochodzące od zbuntowanego anioła i go popsuło. Według mitów Silmarillionu w stworzeniu naszego świata mieli udział zarówno Ainurowie realizujący pierwotny temat podany przez Iluvatara, jak i Ainurowie podążający za Melkorem. Owszem, wszyscy oni koniec końców realizują plany Iluvatara, choćby wydawało im się, że mu się sprzeciwiają i działają wbrew jego woli:
J.R.R. Tolkien, Silmarillion, 'Muzyka Ainurów' napisał(a):
- Wielką moc mają Ainurowie, a najmocniejszy z nich jest Melkor, lecz niech wie i on, i każdy z was, że jam jest Iluvatar. Pokażę wam teraz wszystko, co wyśpiewaliście, abyście zobaczyli swoje dzieło. Ty zaś, Melkorze, przekonasz się, że nie można wprowadzić do symfonii żadnego tematu, który by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi, okaże się w końcu tylko narzędziem moich planów, ujrzy bowiem rzeczy wspanialsze niż wszystko, co sam zdolny jest sobie wyobrazić.
[...]
Gdy zaś znaleźli się w Pustce, Iluvatar rzekł:

- Spójrzcie! Oto wasza Muzyka!

I ukazał im Wizję, aby wzrokiem poznali to, co przedtem było dostępne tylko ich uszom; zobaczyli nowy Świat w postaci kuli zawieszonej pośród Pustki, z niej wyodrębnionej. A kiedy tak patrzyli z podziwem, Świat zaczął przed ich oczyma odsłaniać swoją historię i wydało im się, że żyje i rośnie. Czas jakiś przypatrywali się w milczeniu; a potem Iluvatar powtórzył:

- Oto wasza Muzyka! To jest wasza pieśń i każdy znajdzie zawarte w niej, włączone w obraz, który wam ukazałem, rzeczy przez siebie, jak mniemacie, wymyślone czy też dodane. Ty zaś, Melkorze, odkryjesz wszystkie swoje tajemne myśli i zrozumiesz, że są one tylko cząstką całości, przyczynkiem do jej chwały.
Niezależnie od rozmaitych interpretacji teologicznych zmagających się z problemem roli Szatana w zamysłach Bożych, nie ulega wątpliwości, że "Muzyka Ainurów" prezentuje koncepcję odmienną niż Genesis. W Ksiedze Rodzaju Bóg jest bezpośrednim i Jedynym Stwórcą, w pełni samodzielnie, własnym słowem i czynem tworzy świat. Zarówno w opowieści Elohisty (Gen 11-2:4a) jak i Jahwisty (Gen 2:4b-15) jedyną istotą nadprzyrodzoną i jedynym czynnikiem sprawczym, bezpośrednim czy pośrednim jest Bóg. W świecie Silmarillionu świat powstaje jako skutek działań twórczych Ainurów, "aniołów" lub raczej "bogów", których Iluvatar powołał do istnienia swoją myślą zanim powstało wszystko inne. Iluvatar poddał im "temat muzyczny", ogólny pomysł na świat, ale to Ainurowie "wzbogacili temat własnymi myślami i pomysłami" i w ten sposób "rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę", z której powstał świat. To Ainurowie są tymi, którzy stworzyli nasz świat i dlatego jest im tak bliski.

"Muzyka Ainurów" splata ze sobą motywy i koncepcje judaistyczno-chrześcijańskie z motywami typowo pogańskimi, politeistycznymi. Ainurowie są raczej "bogami" niż aniołami. Co prawda stworzeni przez Iluvatara, lecz stwarzający świat, a najważniejsi mają swoją dziedzinę, naturalne dla siebie władztwo. Pod koniec "Muzyki Ainurów" zostaje przedstawionych paru najważniejszych: "Ulmo poświęcił wszystkie swoje myśli wodzie. Powietrzem i wiatrem zajmował się głównie Manwe, najdostojniejszy z Ainurów. Tkankę Ziemi wziął pod swą pieczę Aule [...]".

_________________
Nie ma nad Ziemią sklepienia - nie ma gatunków stworzenia.


Śr sie 01, 2012 8:09
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL