Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lut 20, 2018 18:44



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2883 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 193  Następna strona
 Swieta Rita 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn sie 24, 2009 12:40
Posty: 1
Post 
"Nie bój się tylko wierz" - powiedział Chrystus Pan do Jaira który dowiedział się o śmierci córki. Mając te słowa w pamięci modliłem się gorąco do Św. Rity o pomoc w sprawie, w której nikt nic nie mógł zrobić. Gdy pierwszy raz odmówiłem modlitwę do Niej, od razu poczułem w sercu nadzieję że będzie dobrze. Za każdym razem, gdy dopadał mnie strach przypominałem sobie o słowach Chrystusa - "Nie bój się, tylko wierz". Pisze aby przekazać tym, którzy tracą nadzieję ale nadal się modlą - nie bójcie się, tylko módlcie się z wielką ufnością do Św. Rity - ona was nie opuści w ŻADNEJ sytuacji. Moje położenie było gorzej niż beznadziejne. Rozsądnie myśląc, to o co prosiłem było nie możliwe do spełnienia. Ale gorąco wierzyłem w potężne wstawiennictwo Św. Rity i w to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Dziś przekonałem się że kto gorąco wierzy zawsze zostanie wysłuchany. Teraz z radością dziękuję potężnej Świętej Ricie!

I wy nie bójcie się tylko wierzcie, sam Chrystus powiedział: "Proście, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu kto puka, będzie otwarte".

Święta Rito módl się za nami ![/quote]


Pn sie 24, 2009 14:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sie 04, 2007 13:36
Posty: 110
Post 
Święta Rita. Kochana święta Rita. Pomogła mi. :)

_________________
Jesteśmy dziećmi Boga,
a jezeli dziećmi,
to i dziedzicami.
Współdziedzicami Chrystusa,
dziedzicami Boga.


Pn sie 24, 2009 15:03
Zobacz profil

Dołączył(a): N sie 16, 2009 16:51
Posty: 47
Lokalizacja: Kraków
Post 
co do tego ze nie zawsze to o co prosimy sie nam spełnia:
nie zawsze to czego my chcemy jest tym czego chce dla nas Bóg, dlatego nie warto sie zrazać swięta Rita juz nie jeden raz mi pomogła chociaz sama nie wierzyłam do konca w to ze sprawa zakonczy sie pomyslnie a tu
ONA jest jednak tak kochana :):):)
i teraz w kłopotach zawsze do niej sie uciekam
kochani zaufajcie jej, naprawde warto!!!


Pn sie 24, 2009 18:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sie 04, 2007 13:36
Posty: 110
Post 
dofalka napisał(a):
kochani zaufajcie jej, naprawde warto!!!

Tak,dokładnie tak!:)
Ja też dzisiaj nie myślałam,że wszystko się ułoży. Miałam najczarniejsze wizje,że będzie źle. A tu proszę wszystko poszło świetnie. ((:

_________________
Jesteśmy dziećmi Boga,
a jezeli dziećmi,
to i dziedzicami.
Współdziedzicami Chrystusa,
dziedzicami Boga.


Pn sie 24, 2009 19:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 04, 2009 6:56
Posty: 8
Post 
krystian08 napisał(a):
"Nie bój się, tylko wierz". Pisze aby przekazać tym, którzy tracą nadzieję ale nadal się modlą - nie bójcie się, tylko módlcie się z wielką ufnością do Św. Rity - ona was nie opuści w ŻADNEJ sytuacji.


Zgadzam się z Tobą Krystian w 100% - nie należy przestawać wierzyć.. Ja bynajmniej nie przestaję.. Wiem, że Bóg ma obraną dla mnie drogę, którą muszę podążać, dlatego pomimo przeciwności i trudności - trzeba iść dalej :)
Natomiast co do św. Rity - odkąd zaczęłam się do Niej modlić, czuję, że mam takie niewidzialne wsparcie :) Może nie jest tak, jakbym tego chciała, ale już zaczynam odczuwać, że Ona mnie w jakiś sposób chroni i prowadzi :)
Dlatego polecam wszystkim modlić się do św. Rity nie tylko wtedy, kiedy Wasze sprawy są "beznadziejne", ale również wtedy, gdy potrzebujecie po prostu zwierzyć się "Komuś" ze swoich utrapień :)

Pozdrawiam Wszystkich i życzę miłego dnia :)

_________________
"Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje,
na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem."
Fiodor Dostojewski


Wt sie 25, 2009 6:27
Zobacz profil

Dołączył(a): N sie 16, 2009 15:02
Posty: 2
Post 
Dzisiaj mija 10 dzien moich modlitw do sw. Rity Wydaje mi sie ze wszystko zmienia sie na lepsze. Sw. Rita naprawde wysłuchuje modlitw i pomaga ludziom. Trzeba wierzyć a wiara czyni cuda. Nie mozna sie poddac w trakcie.


Śr sie 26, 2009 23:36
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 18:43
Posty: 67
Post 
Witam, o św. Ricie dowiedziałem się około 10 dni temu

moja siostra i my wszyscy 20.08.2009 dostaliśmy łopatą po głowie... Małgosia ma 38 lat, rozpoznanie rak złośliwy oskrzeli z przeżutami na płuca, osierdzie i węzły chłonne... Gosia jest w szpitalu na ul. Skawińskiej w Krakowie. Znajoma mówi że nie opodal jest kościół św. Kataezyny na ul. Skałecznej... jej mąż doprowadza mnie do tego kościoła, pokazuje rzeźbę św. Rity i zostawia mnie w modlitwie... ja jako katolik... ale dochodzący... to znaczy dobry dla ludzi ale nie zawsze chodzący do kościoła... zostaję sam na sam ze swoimi myślami i św. Ritą... której rzeźby nie od razu zauważam.... trzeba patrzeć bardzo wysoko

odmawiam litanię do św. Rity i wyciągam z kieszeni różaniec który zabrałem od mojej mamy... długo płaczę jak małe dziecko.... modlę się do św. Rity i proszę o pomoc... po jakimś czasie odchodzę i............. zatrzymuje mnie pani Zofia.... która sprzedaje pamiątki... pyta co się stało i czy ktoś jest chory... ja mówię że siostra.... pani Zofia daje mi bukiet róż które zanoszę do szpitala, daję je mojej siostrze sypię jej płatki pod posłanie ( to pomaga chorym ) kilka zjadamy na miejscy.... ( było to po 22.08 czyli po dniu święcenia róż ) kilka zaparzamy we wrzątku i Gosia je pije... kilka dajemy pani która leży w sali... potem wiemy że jej nie gojące rany... zagoiły się...

Małgosia nabiera sił.... czeka na chemioterapię... rokowania są złe... nie wiadomo czy podadzą.... jest za słaba... może lepiej nie dawać... tak mówią lekarze.... przychodzi 01.09... i ostaje pierwszą dawkę.... strasznie cierpi..... podczas podawanie... rak dostaje po łapach i boli.... ale.... ból mija a my wszyscy modlimuy się do Sw. Rity kilka razy dziennie, ptrosimy o wsparcie....

na łóżko obok, podczas podawania, przychodzi pani, łysa od choroby, straszne bule... mówi że nie śpi od dłuższego czasu... Małgosia daje jej modlitewnik św. Rity... a ja przywożę św. Róże.... i daję Małgosi na stół kilka i tej pani 5 w kopercie, kilka płatków sypię jej pod plecy i mówię na zdrowie....

rano telefon od Małgosi.... pani obok chrapała.... całą noc, potem z płaczem rano mówiła że nikt jej takiego ciepła nie dał... jak my...

moje i nasze modlitwy trwają ale wiem że św. Rita jest z nami, wierzę że coś się wydarzy...

ps. napiszę coś więcej ale potem

_________________
jestem doskonały w łóżku... potrafię spać 12 godzin bez przerwy... :)


N wrz 06, 2009 21:09
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 18:43
Posty: 67
Post 
Jest kilka błędów które nie mogę poprawić... szpital na Skawińskiej a kościół na Skałecznej, adminie co jest nie tak...? widz tylko cytuj.... nie ma edytuj post.... popraw...

_________________
jestem doskonały w łóżku... potrafię spać 12 godzin bez przerwy... :)


N wrz 06, 2009 21:28
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 04, 2009 6:56
Posty: 8
Post 
niesamowite są takie właśnie historie.. :)
trzeba jeszcze mocniej wierzyć, jeszcze bardziej się modlić :)

Święta Rito, módl się za nami!

_________________
"Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje,
na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem."
Fiodor Dostojewski


Pn wrz 07, 2009 7:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn wrz 07, 2009 12:33
Posty: 12
Post 
kemot 2009 napisał(a):
rozpoznanie rak złośliwy oskrzeli z przeżutami na płuca, osierdzie i węzły chłonne... Gosia jest w szpitalu na ul. Skawińskiej w Krakowie.
moje i nasze modlitwy trwają ale wiem że św. Rita jest z nami, wierzę że coś się wydarzy...


To, że trafiłaś na św. Ritę, nie jest przypadkiem - jest ci dana wielka łaska modlić się do ducha tak czystego. Ja też miałam nowotwór złośliwy, co prawda nie tak zaawansowany jak Twoja siostra... ale dla św. Rity nie ma rzeczy niemożliwych - Ona ma tak wielką łaskę u Jezusa, że wszystko o cokolwiek poprosi jest jej dane. Skąd to wiem - stąd, że stał się cud, że jestem zdrowa. I tą łaskę zawdzięczam św. Ricie która wstawiła się za nami (mną i moim mężem) do Jezusa. Poruszyło mnie to co napisałaś i pamiętam jeszcze ten ból rozrywający serce, bo przecież tak bardzo chciałam żyć. Opowiem wam tą historię, bo wszyscy którzy ją usłyszeli stali się czcicielami św. Rity, a ona kocha wszystkich i wstawia się za każdym.
Kiedy spotkałam mojego męża, borykał się z wiarą / niewiarą sam nie miał wątpliwości co do istnienia świata duchów ale miał wądpliwości co do istnienia Boga. Nieraz mówił " módl się, abym i ja uwierzył, bo jeżeli tam coś jest to żle ze mną". Jestem głęboko wierzącą katoliczką więc zaczęłam się modlić. Mąż nagle znalazł się w szpitalu gdyż nie mógł oddychać. Lekarz powiedział całe płuca męża są wypchane zakrzepami, krew płynie przez płuca do serca. Wystarczy jeden mały zakrzep w sercu a on umrze (zaawansowana zatorowość płucna) " ja nie daję mu żadnej nadzei" powiedział lekarz a gdy zobaczył moją twarz i furię rozpaczy, dodał "ale jej też nie odbieram". Czy wierzycie, że modlitwa może zmienić bieg wydarzeń? że Bóg może wszystko zmienić? Jeśli wierzycie to macie rację bo ja to wiem na pewno!!! Jak tylko wyszłam z pokoju ordynatora i doszłam do siebie, zaczęłam się modlić. Modliłam się głównie do Miłosierdza Bożego, św. Judy Tadeusza nieprzerwanie. tzn. gdy wchodziłam na intensywną terapię gdzie leżał mój mąż wykrzywiałam twarz w uśmiechu. Wychodziłam i modliłam się cały czas jadąc autobusem, sidząc do domu, zasypiałam w klęczkach modląc się , a obudzona w nocy kontynuaowałam. Praktycznie nic nie jadłam. Po tygodniu byłam cieniem samej siebie, ale cieszyłam się, że mąż nadal żyje. W końcu powiedziałam, Boże zabierz w zamian to co mam najcenniejsze - macierzyństwo- a wróć mi go. Zabierz też karierę prawniczą, która nic nie znaczy. Następnego dnia rano pojechałam do szpitala. W okół mojego męża wielkie zamieszanie (z 5 lekarzy), podłączają jakieś urządzenia, biegają wdarłam sie tam i zobaczyłam, że żyje. Niczego nie rozumiejąc złapałam lekarkę za rękaw"proszę powiedzieć co się dzieje z moim mężem" Odpowiedziała "nie możemy znaleść zakrzepów, one się zorganizowały". Po tygodniu wypisano męża ze szpitala. Jego lekarz specjalista powiedział mu kiedyś "medycyna nie zna odpowiedzi, dlaczego pan żyje". On jednak nadal nie dowierzał, że to musiał być cud i dalej powątpiewał w istnienie Boga. Myślę że dlatego, że nikt go nie informował, jaki ciężki jest jego stan. Za miesiąc awans, aha czyli Bóg nie przyjął mojej ofiary. Zaczęliśmy zbieać na in vitro bo dość długo nie mogliśmy mieć dziecka. Podczas mojej kolejnej operacji usunięcia mięśniaków histopat wykazał raka na wyciętych mięśniakach: mięsak gładkokomórkowy (tak się nazywał ten nowotwór złośliwy) - odporny na chemię i na naświetkanie Orzeczono radykalną operację usunięcia narządów rodnych i węzłów chłonnych. Rozpacz, nic nie odda tego bólu serca. Czyli ofiara została przyjęta? ale ja chciałam żyć !!! Zaczęła się walka o to. Myślałam to nie jest mój scenariusz to nie jest scenariusz mojego życia. Przypomniał mi się program "nie do wiary" o Matce bożej z Wąwaolnicy i cudach uzdrowień. Pojechałam tam z rodziną tuż przed operacją. Zadzwoniła przyjaciółka poleciła mi módl się do św. Rity ona jest św. od spraw beznadziejnych i umarła w dniu w którym ty masz operację dokładnie 22 maja 450 lat wcześniej drugą ciekawą datą był mój wiek ; 33 lata. Powiedzaiłam o tym mężowi. W poczekalni przed operacją mąż usiłował się modlić lecz mimo modlitw nie czuł ulgi. Głowę rozsadzał mu ból po nieprzespanej nocy, a serce chciało wyskoczyć z nerwów. Wtedy coś go natchnęło i powiedział" św. Rito dzisiaj jest dzień Twojej śmierci i dzisiaj jest operowana moja żona, pomóż jej, wstaw się za nią i daj mi to odczuć". Po czym w sercu zwrócił się do Boga słowami "bądź wola Twoja". Mówił że nigdy nie powiedział tego tak autentycznie, bez żadnych ale... Ofiarował swoje życie. Niemal natychmiast spłynęła na niego nieopisana błogość, nie czuł już bólu, na głowie miał jakby blokadę (żadna myśl nie mogła wyjść ani wejść) ujżał postać kobiety ok. 3o paru lat rozwiane włosy, unosiła się . Siedział a równocześnie (usłyszał "chodz") stał za nią i kiedy próbował mówić "Ojcze nasz..." w głowie usłuszał "nie przeszkadzaj teraz moja kolej". Zaraz na przeciwko pojawiło się światło a za światłem Postać. Mąż jest pewny co to za Postać, to był Jezus. Ucieszył się widząc św. Ritę tak, jakby : "to znowu Ty, jak miło Cię widzieć", zobaczył, że płynie od Niego do niej niesamowita łaska mówi, że to coś nieopisanego i że do niego taka łaska nie płynęła. Jezus nie spojrzał na niego a mąż zrozumiał, jak bardzo jest niegodny. Zrozumiał też, że przychodzi tak do Niego w setkach ludzkich spraw. Dalej sie zgadzali. W głowie usłyszał tylko słowa - chociaż mówi, że tam nie ma słów, że wiadomości przenikają jakby wprost do duszy - "zwracaj się do mnie przez świętych (czystych)" coś w tym rodzaju bo jak mówi to nie były te słowa, ale to było to znaczenie. Wtedy wrócił do ciała do siebie siedzącego w poczekalni przedoperacyjnej. Mówi, że z perspektywy ziemskiego czasu nie trwało to dłużej niż odwrócenie głowy z prawej na lewą stronę ale kiedy tam był przy boku św. Rity w innym wymiarze trwało to dłuższą chwilę. Potem wszystko znikło, a błogostan trwał jeszcze do zaśnięcia. Mąż już się nie bał. Po wycięciu w badaniu hist.pat. zapisano że nie znaleziono komórek nowotworowych. Mąż już nie ma najmniejszej wątpliwości, że Bóg istnieje. Jesteśmy w kolejce adopcyjnej, chcemy dziewczynkę, jak myślicie jak będzie mieć na imię... oczywiście RITA tylko to imię To zainspirowało mnie/nas do poszukiwań i odpowiedzi. Nadzwyczajność zjawiska sprawiłaże zagłębiliśmy się w spirytyzm. Polecam książkę księdza Brune "Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje", a jeżeli nie jesteście ortodoksyjni "Księgę Duchów" Alana Kardeca Konkludując powiem tylko tyle: Są duchy czyste które kochają bezinteresownie. Pozdrawiam


Pn wrz 07, 2009 15:24
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 18:43
Posty: 67
Post 
kemot 2009 napisał(a):
Witam, o św. Ricie dowiedziałem się około 10 dni temu


Mam na imię Tomek

_________________
jestem doskonały w łóżku... potrafię spać 12 godzin bez przerwy... :)


Pn wrz 07, 2009 22:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn wrz 07, 2009 12:33
Posty: 12
Post 
Sorry, nie wiem dlaczego założyłam, że jesteś dziewczyną :oops: Jeszcze raz przepraszam. Dodam tylko, że też mieszkam w Krakowie, znam szpital na Skawińskiej, kościół św. Katarzyny (rozmawiałam z proboszczem o. Markiem o tym zdarzeniu - powiedział mi, że ten cud bardziej był dla mojego męża niż dla mnie, że może ja byłam tylko narzędziem, które miało doprowadzić mojego męża do Boga dzięki jego -męża- miłości do mnie), i figurę św. Rity. Lecz to gdzie się modlisz nie ma znaczenia... modlitwa trafia bezpośrednio do adresata, twoja myśl jest wystarczająca aby św. Rita mogła ją usłyszeć - wiem to na pewno z wielu źródeł, wielu przekazów z tamtej strony.


Wt wrz 08, 2009 7:08
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn wrz 14, 2009 20:18
Posty: 1
Post 
Hmm... właśnie przez przypadek trafiłam na to forum. Przejrzałam wszystkie posty w tym temacie i widzę, że nie jestem jedyna, której "beznadziejna sprawa" to sprawa sercowa. Nigdy nie myślałam o modlitwie do patronki spraw beznadziejnych, wydawało mi się, że takie prośby nie zostaną potraktowane poważnie. W porównaniu do wielu spraw taki problem to żaden problem. Ale chyba jednak spróbuję. Trafiłam na to forum, bo zgooglowałam opis tej najważniejszej dla mnie osoby ("nadzieja to pierwszy krok do rozczarowania"), a pierwszą stroną, która wyskoczyła, była właśnie ta. Mam nadzieję, że to nie był przypadek, że od dzisiaj będę się wytrwale modliła o to, na czym mi teraz najbardziej zależy i w końcu wymodlę "nawrócenie" tego, kto w pewnym momencie pomylił drogi i że tym razem wybierze taką, na której kiedyś się kiedyś spotkamy, odważymy się spojrzeć sobie w oczy i porozmawiać szczerze, jak nigdy wcześniej. Zobaczymy, jakie będą efekty :)


Pn wrz 14, 2009 22:31
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 17, 2009 13:17
Posty: 2
Post 
Witajcie,przeczytałam wszystkie wpisy dotyczące św Rity.Również zaczęłam modlić się do św Rity jakieś cztery miesiące temu.Moja sprawa wydaje mi się tragiczna ponieważ przez ten czas nic się nie zmieniło.Od ponad miesiąca codziennie odmawiam nowennę,litanię i modlitwę do naszej św od sprwa beznadziejnych.Nie tracę jednak nadziei,bo wydaje mi się,że św Rita jest jednak blisko mego serca.Może po prostu moja sprawa jest na tyle błaha,że wymaga więcej cierpliwości i dłuższej modlitwy.Proszę w swoich modlitwach o uzdrowienie i mojego ukochanego z jego zagubienia , zapiekłości i rozpamiętywania własnej krzywdy z przeszłości,z którą już dawno powinien sobie poradzić.Nie pomagały leki ani wizyty u psychologa.Odszedł ode mnie w poszukiwaniu czegoś lepszego.Czuję jednak,że Bóg połączył nas,żebyśmy mogli wspierać się na wspólnej drodze życia.Modlę się o łaskę ponownego połączenia naszych dróg.Proszę Was o modlitwę w tej sprawie.I od czasu do czasu o dobre słowo dodające nadziei,że moje modlitwy są wysłuchiwane.Dziękuję.


Cz wrz 17, 2009 15:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5523
Post 
Wiem, że nie to może chcesz usłyszeć, ale może właśnie Twoje modlitwy zostały wysłuchane...

Może Twój ukochany właśnie musi sam poradzić sobie ze zranieniami- tak jak np. po linie wiszącej nad przepaścią trzeba przejść samemu- bo gdy trzyma sie kogoś za rękę- staje sie to prawie niemożliwe- jeśli nie w ogóle niemożliwe...

Budować rodzinę mogą dwie osoby względnie "poukładane" i nawet wtedy jest to bardzo trudne... :-(

Zastanów się także nad sobą- czemu zakochałaś się w człowieku do tego stopnia pogubionym?

Nie jesteś czasem osobą współuzależnioną ? (tzn. mającą kogoś uzależnionego w rodzinie? )

Takie osoby wyszukują sobie na partnerów właśnie osoby uzależnione bądź też z innymi poważnymi problemami...

_________________
Nabożeństwo Trzech Zdrowaś Maryjo
Matka Boża obiecała Św. Gertrudzie i Św. Mechtyldzie,
że ustrzeże od grzechu śmiertelnego w danym dniu każdego,
kto odmówi tę modlitwę w tym dniu rano i wieczorem
http://adonai.pl/modlitwy/?id=95
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


Cz wrz 17, 2009 17:12
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 2883 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 193  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL