Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn sie 02, 2021 20:11



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 167 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna strona
 Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn lip 18, 2016 14:18
Posty: 43
Post Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Witam,
mamy z narzeczonym problem ze ślubem kościelnym. On jest praktykującym katolikiem, ja dokonałam apostazji. Jemu bardzo zależy na ślubie kościelnym, więc chcemy takowy wziąć. Poczytałam, rozeznałam się, jest to możliwe, wszystko pięknie, idziemy do księdza - mała miejscowość, ksiądz nie ma pojęcia czym jest apostazja, a gdy mu tłumaczę - nagle przestaje być miły i mówi wprost, że on zrobi wszystko, żeby do tego ślubu nie doszło.
I tu pytanie, co z tym fantem zrobić - chcieliśmy wziąć ślub w mojej parafii, gdyż tu będzie ślub cywilny, wesele, taka jest tradycja. Spróbować dogadać się z tym księdzem (chociaż słabo mi się robi jak sobie pomyślę, że ze wszystkim może robić problem - ze świadkami, z naukami przedmałżeńskimi itd.), spróbować w innej parafii w pobliżu (można tak w ogóle?), dać sobie spokój, a może od razu załatwiać z biskupem (i tak biskup musi dać dyspensę na takie małżeństwo, ale to ksiądz udzielający ślubu powinien się o nią starać...)? Narzeczonemu bardzo zależy, a ja to rozumiem i szanuję, dlatego przykro mi, że KK tak traktuje swoich wiernych, odmawiając im sakramentów... Doradźcie, proszę, co robić.


Pn lip 18, 2016 14:25
Zobacz profil
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
ksiądz nie ma pojęcia czym jest apostazja
Następnym razem przy wymyślaniu bajek należy zwrócić uwagę na takie fragmenty łatwo podważające ich wiarygodność.


Pn lip 18, 2016 14:34

Dołączył(a): Pn lip 18, 2016 14:18
Posty: 43
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
zefciu napisał(a):
Acilya napisał(a):
ksiądz nie ma pojęcia czym jest apostazja
Następnym razem przy wymyślaniu bajek należy zwrócić uwagę na takie fragmenty łatwo podważające ich wiarygodność.


Przepraszam, nie wiem o co Ci tu chodzi - uważasz że wymyślam? Opisuję tylko sytuację, a to, że powiedziałam księdzu że dokonałam apostazji, a on z takim WTF na twarzy spytał mnie, co to jest bo nie wie, świadczy tylko o tym, jakim niedouczonym człowiekiem on jest, nie o tym, że "wymyślam bajki"... Wiadomo, księża są różni - nam się trafił ten mniej ludzki, a bardziej zadufany w sobie. Więc proszę mnie nie oskarżać, bo proszę tylko o radę, co w takiej sytuacji zrobić.


Pn lip 18, 2016 14:46
Zobacz profil
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
Przepraszam, nie wiem o co Ci tu chodzi
A piszę jakoś niejasno?
Cytuj:
uważasz że wymyślam?
Dopóki nie napisałaś, że ksiądz nie wiedział, co to apostazja i dopiero jaśnie oświecona Acilya wyjaśniła mu pojęcie, którego mu przez 6 lat seminarium nie przedtawiono, to uznawałem, że historia może być prawdziwa.
Cytuj:
Więc proszę mnie nie oskarżać, bo proszę tylko o radę, co w takiej sytuacji zrobić.
Ale czego dokładnie oczekujesz? Skoro z jakiegoś powodu dokonałaś apostazji, to skąd oburzenie, że nie dostaniesz sakramentu? Oczywiście możesz się udać do biskupa i domagać się tego dziwactwa, jakim jest "ślub jednostronny", ale pytanie po co?


Pn lip 18, 2016 14:53
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 6677
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
Witam,
mamy z narzeczonym problem ze ślubem kościelnym. On jest praktykującym katolikiem, ja dokonałam apostazji. Jemu bardzo zależy na ślubie kościelnym, więc chcemy takowy wziąć. Poczytałam, rozeznałam się, jest to możliwe, wszystko pięknie, idziemy do księdza - mała miejscowość, ksiądz nie ma pojęcia czym jest apostazja, a gdy mu tłumaczę - nagle przestaje być miły i mówi wprost, że on zrobi wszystko, żeby do tego ślubu nie doszło. I tu pytanie, co z tym fantem zrobić - chcieliśmy wziąć ślub w mojej parafii, gdyż tu będzie ślub cywilny, wesele, taka jest tradycja.



Tradycją jest nie tylko ślub wesele, ale również bycie katolikiem.
Więc jeśli zrezygnowałaś z jednej tradycji to równie dobrze można zrezygnować z drugiej.

Acilya napisał(a):
przykro mi, że KK tak traktuje swoich wiernych, odmawiając im sakramentów... Doradźcie, proszę, co robić.


Dokonałaś apostazji, więc już nie jesteś wierna, można powiedzieć że wypiełaś sie na kościół, i w tej chwili widać że w ramach rewanżu kościół wypioł sie na ciebie, a więc wszystko jest tak jak powinno być.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pn lip 18, 2016 14:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14577
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Przepraszam, ze sie panom wtrace w slowo: ja rozumiem, ze narzeczonemu zalezy na sakramencie malzenstwa, Acilya chce zrobic tak, zeby narzeczony byl szczesliwy a ksiadz uwaza, ze jego swietym obowiazkiem jest zapobiec “wprzegnieciu sie w jedno jarzmo z niewierzaca“.

Dobrze rozumiem?

To ja osobiscie uwazam, ze to narzeczony, jako strona wierzaca, powinien sie zaangazowac. Nie wiem jaka jest odleglosc miedzy parafiami, ale moze sie okazac, ze prosciej bedzie w parafii narzeczonego.
Ksiadz nic “nie musi i nie powinien“ w kwestii dyspensy. Ksiadz moze, ale moze tez nie.
W kazdym razie nie ma co uciekac przed rozmowa z proboszczem.


Pn lip 18, 2016 15:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lip 18, 2016 14:18
Posty: 43
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Odległość między naszymi parafiami to 100km więc dużo.

A wy, moi drodzy, reprezentujecie to, dlaczego między innymi wystąpiłam z KK - zadufanie sobie, brak tego, co nazywacie miłosierdziem i ogólnie wrogość w stosunku do ludzi. Także gratulacje, "katolicy".

Nie jestem oburzona, że mnie się odmawia sakramentu - na to się pisałam, dokonując apostazji. Jestem oburzona, że to mojemu narzeczonemu się go odmawia, który jest praktykującym i głęboko wierzącym katolikiem i któremu na tym naprawdę mocno zależy, na tym, by przysiąc przed Bogiem. Nie mówię o niczym innym niż tzw. ślub jednostronny - ja tego sakramentu nie chcę, nie ma on dla mnie znaczenia, ale dla narzeczonego - owszem. I nie rozumiem podejścia waszego i KK "nie i już", gdy np. zbory protestanckie dają takie śluby bez problemu, i - jak to powiedział mi pewien pastor - jeszcze się cieszą, że ludzie niewierzący nie robią drugiej osobie problemu ze ślubem kościelnym i chcą być przy niej i wspierać ją w wierze. Także widzę że nie tylko "mój" ksiądz ma takie chore podejście... Podejście, przez które nawet mój wierzący narzeczony się zastanawiał nad odejściem z KK.

A czego oczekiwałam? Rady od ludzi, którzy może lepiej niż ja znają prawo kanoniczne. Ale widać się zawiodłam.

Co do księdza, nie wiem, nie oceniam - może zapomniał wiedzy sprzed kilkudziesięciu lat, może ściągał na egzaminach, może chciał się ze mną podrażnić.
A Ty zefciu piszesz wyraźnie, po prostu nie mogłam w to uwierzyć, stąd pytanie.

Jednego nie rozumiem w podejściu waszym i Kościoła - lepiej odmówić sakramentu wiernemu i pozwolić, by żył w grzechu przez resztę swojego życia, po to tylko żeby zrobić na złość innej osobie, która olała waszą sektę? To przeczy wszystkiemu, co głosi KK.


Pn lip 18, 2016 15:34
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14577
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
No nie, zefciu nie jest katolikiem ;-) wiec prosze bez uogolnien.

Powtorze: ty w ogole sie nasza “sekta“ nie musisz przejmowac. To twoj narzeczony musi to wyjasnic.
Czy moze chcesz reszte zycia wszystko za niego zalatwiac?

Oczywiscie, ze moze isc do biskupa, ale... biskup jest w twojej miejscowosci? Bo niekoniecznie slub bedzie tam, gdzie wam jest wygodniej.


Pn lip 18, 2016 15:43
Zobacz profil
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
A wy, moi drodzy, reprezentujecie to, dlaczego między innymi wystąpiłam z KK
Aha - proroczo przewidziałaś, że coś tam kiedyś będziemy reprezentować i wystąpiłaś zawczasu.
Cytuj:
zadufanie sobie, brak tego, co nazywacie miłosierdziem i ogólnie wrogość w stosunku do ludzi
I jeszcze nam z ryja śmierdzi i brzydcy jesteśmy.
Cytuj:
Także gratulacje,
Reprezentujemy zadufanie, a także gratulacje? Co to znaczy "reprezentować gratulacje"?
Cytuj:
Nie jestem oburzona, że mnie się odmawia sakramentu - na to się pisałam, dokonując apostazji. Jestem oburzona, że to mojemu narzeczonemu się go odmawia, który jest praktykującym i głęboko wierzącym katolikiem i któremu na tym naprawdę mocno zależy, na tym, by przysiąc przed Bogiem.
Ale małżeństwo to sakrament, który z zasady udziela się parze. A w teologii katolickiej to para udziela go sobie nawzajem. Czyli oburzasz się na niedopuszczenie niewierzącego do roli szafarza sakramentu. To dopiero bezczelność.
Cytuj:
I nie rozumiem podejścia waszego i KK "nie i już"
Po pierwsze nie jest to żaden "mój KK". Po drugie - niezrozumiałymi są raczej teologiczne podstawy owego "ślubu jednostronnego", niż postawa tamtego księdza.
Cytuj:
gdy np. zbory protestanckie dają takie śluby bez problemu
No i widzisz - masz rozwiązanie - idźcie do zboru protestanckiego.
Cytuj:
Podejście, przez które nawet mój wierzący narzeczony się zastanawiał nad odejściem z KK.
No proszę. Jeszcze niedawno pisałaś, że Twój narzeczony jest "głęboko wierzący". A tu nagle okazuje się, że ta wiara jest tak głęboka, że z powodu postawy jednego księdza był gotów się jej wyrzec. Znowu dziury w opowiadaniu.
Cytuj:
A czego oczekiwałam? Rady od ludzi, którzy może lepiej niż ja znają prawo kanoniczne. Ale widać się zawiodłam.
Gdybyś oczekiwał konkretnej rady, to byś napisała konkretny problem. Skoro jednak zaczęłaś zżymać się, jaki to KRK jest gupi, to otrzymałaś odpowiedź również na to.
Cytuj:
Jednego nie rozumiem w podejściu waszym i Kościoła - lepiej odmówić sakramentu wiernemu i pozwolić, by żył w grzechu przez resztę swojego życia, po to tylko żeby zrobić na złość innej osobie, która olała waszą sektę? To przeczy wszystkiemu, co głosi KK.
Czy Ty uważasz, że jesteś tak istotna, że KRK musi dostosowywać swoją dyscyplinę sakramentalną, by zrobić Ci na złość? To dopiero zadufanie w sobie.

A tak poważnie - idźcie do biskupa. Skoro KRK Wam obiecał możliwość wzięcia "ślubu", to musi Wam go udzielić.


Pn lip 18, 2016 16:32

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41535
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
Odległość między naszymi parafiami to 100km więc dużo.

A wy, moi drodzy, reprezentujecie to, dlaczego między innymi wystąpiłam z KK - zadufanie sobie, brak tego, co nazywacie miłosierdziem i ogólnie wrogość w stosunku do ludzi. Także gratulacje, "katolicy".

Nie jestem oburzona, że mnie się odmawia sakramentu - na to się pisałam, dokonując apostazji. Jestem oburzona, że to mojemu narzeczonemu się go odmawia, który jest praktykującym i głęboko wierzącym katolikiem i któremu na tym naprawdę mocno zależy, na tym, by przysiąc przed Bogiem. Nie mówię o niczym innym niż tzw. ślub jednostronny - ja tego sakramentu nie chcę, nie ma on dla mnie znaczenia, ale dla narzeczonego - owszem. I nie rozumiem podejścia waszego i KK "nie i już", gdy np. zbory protestanckie dają takie śluby bez problemu, i - jak to powiedział mi pewien pastor - jeszcze się cieszą, że ludzie niewierzący nie robią drugiej osobie problemu ze ślubem kościelnym i chcą być przy niej i wspierać ją w wierze. Także widzę że nie tylko "mój" ksiądz ma takie chore podejście... Podejście, przez które nawet mój wierzący narzeczony się zastanawiał nad odejściem z KK.

A czego oczekiwałam? Rady od ludzi, którzy może lepiej niż ja znają prawo kanoniczne. Ale widać się zawiodłam.

Co do księdza, nie wiem, nie oceniam - może zapomniał wiedzy sprzed kilkudziesięciu lat, może ściągał na egzaminach, może chciał się ze mną podrażnić.
A Ty zefciu piszesz wyraźnie, po prostu nie mogłam w to uwierzyć, stąd pytanie.

Jednego nie rozumiem w podejściu waszym i Kościoła - lepiej odmówić sakramentu wiernemu i pozwolić, by żył w grzechu przez resztę swojego życia, po to tylko żeby zrobić na złość innej osobie, która olała waszą sektę? To przeczy wszystkiemu, co głosi KK.

Skoro Ty dokonałaś apostazji, to tylko do narzeczonego należy załatwienie ślubu w swojej parafii, nie w tej, do której Ty kiedyś należałaś.
Każdy wybór, każda decyzja przynosi konkretny skutek, w Twoim przypadku zlikwidowanie przynależności do parafii KK.


Pn lip 18, 2016 17:15
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lip 18, 2016 14:18
Posty: 43
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
zefciu napisał(a):
Ale małżeństwo to sakrament, który z zasady udziela się parze. A w teologii katolickiej to para udziela go sobie nawzajem. Czyli oburzasz się na niedopuszczenie niewierzącego do roli szafarza sakramentu. To dopiero bezczelność.

Jeszcze raz, nie oburzam się z mojego powodu, tylko narzeczonego, bo to boli, jak własna wspólnota traktuje cię gorzej niż innych tylko dlatego, że kochasz kogoś "spoza".

zefciu napisał(a):
Po pierwsze nie jest to żaden "mój KK". Po drugie - niezrozumiałymi są raczej teologiczne podstawy owego "ślubu jednostronnego", niż postawa tamtego księdza.

Po pierwsze, napisałam "podejścia waszego i KK" więc radzę czytać ze zrozumieniem. Po drugie, radzę zapoznać się z Kodeksem Prawa Kanonicznego i Instrukcjami Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa, to może zrozumiesz podstawy do tego typu małżeństwa i podejście Kościoła Katolickiego.

zefciu napisał(a):
No i widzisz - masz rozwiązanie - idźcie do zboru protestanckiego.

To także biorę pod uwagę, problem w tym że mój narzeczony jest katolikiem + okolicy, gdzie chcemy wziąć ślub, nie ma żadnych zborów.

zefciu napisał(a):
No proszę. Jeszcze niedawno pisałaś, że Twój narzeczony jest "głęboko wierzący". A tu nagle okazuje się, że ta wiara jest tak głęboka, że z powodu postawy jednego księdza był gotów się jej wyrzec. Znowu dziury w opowiadaniu.

Brawo, teraz "najeżdżasz" też na mojego narzeczonego. Jest wierzący, ale jednocześnie też myśli, w przeciwieństwie do wielu katolików. A po takim potraktowaniu go przez KK to się nie dziwię że myśli o odejściu. Nie można według ciebie wierzyć i nie być katolikiem? Są inne wyznania. Nie napisałam że chce "zrezygnować" z wiary, tylko że pomyślał o odejściu z KK.

zefciu napisał(a):
Gdybyś oczekiwał konkretnej rady, to byś napisała konkretny problem. Skoro jednak zaczęłaś zżymać się, jaki to KRK jest gupi, to otrzymałaś odpowiedź również na to.

Przepraszam bardzo, ale napisałam konkretny problem. Przeczytaj jeszcze raz mój pierwszy post i napisz, proszę, gdzie napisałam, że KK jest "gupi". Przedstawiłam sytuację. Jedyne, co napisałam o KK, to opis księdza, i to obiektywny, nie subiektywny.

zefciu napisał(a):
Czy Ty uważasz, że jesteś tak istotna, że KRK musi dostosowywać swoją dyscyplinę sakramentalną, by zrobić Ci na złość? To dopiero zadufanie w sobie.

Znów, przedstawiam sytuację. W wyżej wymienionych dokumentach czytałam, że podobno Kościół najbardziej dba o to, by "owieczki" nie grzeszyły, stąd śluby mieszane. Ergo, jak wyżej. Jestem stroną bierną, dlatego nie rozumie, czemu narzeczonemu odmawia się tego sakramentu.

Alus napisał(a):
Skoro Ty dokonałaś apostazji, to tylko do narzeczonego należy załatwienie ślubu w swojej parafii, nie w tej, do której Ty kiedyś należałaś.
Każdy wybór, każda decyzja przynosi konkretny skutek, w Twoim przypadku zlikwidowanie przynależności do parafii KK.

Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w kościele katolickim - (13 XII 1989), p. 79 - "do starania się o dyspensę lub o zezwolenie wymagane do zawarcia małżeństwa mieszanego tych osób, które zostały wskazane w n. 72 niniejszej Instrukcji, jest kompetentny nie tylko duszpasterz strony katolickiej, ale także ten, na terenie którego zamieszkuje strona niekatolicka, względnie publicznie niepraktykująca".
Chcemy wziąć ślub u mnie, więc byliśmy u księdza u mnie. Nie sam narzeczony, bo chciałam być przy nim, wykazać dobrą wolę, choć wiem, że mogłam nie iść z nim. Nie jest tak, że sama to załatwiam - robimy to razem.

Mój narzeczony mnie kocha, a ja jego. Uważa, że Bóg kocha wszystkich i chce, by Bóg był częścią zawarcia przez nas małżeństwa. Chce być ze mną, ale nie chce już żyć "w grzechu". Nie rozumiem, czemu KK mu to utrudnia.

Widzę, że jednak nikt nie jest większym znawcą prawa kanonicznego niż ja, więc zrobimy tak jak pisałam i doradzaliście, czyli napiszemy do biskupa (iść do niego się raczej nie da - odległość 200km).
Przedstawiłam problem i oczekiwałam merytorycznej porady, ale widać z wami się nie da.


Pn lip 18, 2016 19:48
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14577
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Moze fora pomylilas?

Wiesz, tu pojedynczy specjalisci od prawa kanonicznego sie czasem ppojawiaja, ale to nie jest forum la katolickich fachowcow w kazdej dziedzinie.
Rownie dobrze moglabys stanac przed kosciolem po Mszy sw i pytac kazdego, kto bedzie przechodzil.

Bez biskupa sie i tak nie obejdzie, wiec twoj narzeczony moze od razu do niego napisac, jesli nie chce z twoim proboszczem dyskutowac.
Ty jestes tylko niejako osoba towarzyszaca, wiec toba i twoim zdaniem specjalnie Kosciol przejmowac sie nie musi. Sama tak zdecydowalas, wiec teraz nie odbijaj pileczki do ksiedza.
Powiedzialas, ze z nami nic wspolnego miec nie chcesz i dziwisz sie, ze ksiadz nie podskoczyl z radosci, ze osoba, ktora od Kosciola odeszla ma teraz do niego interes i oczekuje sprawnego zalatwienia. Bez zobowiazan.


Pn lip 18, 2016 20:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lip 18, 2016 14:18
Posty: 43
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Jak już wielokrotnie wspomniałam, nie oczekuję że księża i ogólnie KK będą się mną przejmować (chociaż według was wciąż jestem katoliczką więc nie zdziwiłabym się) ani nie mam żadnego interesu. To swoim wiernym czyt. moim narzeczonym Kościół powinien się przejmować, jego chęcią zawarcia sakramentu. Więc nie rozumiem czemu na mnie najeżdżacie, że odeszłam z Kościoła i chcę ślubu. Nie ja, mój narzeczony. Czy to źle, że się nim przejmuję?


Pn lip 18, 2016 20:38
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 6677
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Acilya napisał(a):
Brawo, teraz "najeżdżasz" też na mojego narzeczonego. Jest wierzący, ale jednocześnie też myśli, w przeciwieństwie do wielu katolików. A po takim potraktowaniu go przez KK to się nie dziwię że myśli o odejściu.


Czy wy używacie czasami swojego rozumu?
Jeśli ty nie chcesz mieć nic wspólnego z kościołem to ci ślub nie jest potrzebny, a twój przyszły mąż również zbytnio wierzący nie jest, więc o co wam chodzi? na co ta cała szopka?

Acilya napisał(a):
Mój narzeczony mnie kocha, a ja jego. Uważa, że Bóg kocha wszystkich i chce, by Bóg był częścią zawarcia przez nas małżeństwa. Chce być ze mną, ale nie chce już żyć "w grzechu". Nie rozumiem, czemu KK mu to utrudnia.


To ty mu utrudniasz.
Przez ciebie żyje w grzechu, i przez ciebie być może będzie w tym grzechu dalej żył.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pn lip 18, 2016 20:44
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14577
Post Re: Ślub mieszany - utrudnianie sprawy przez księdza
Ale ty wiesz, ze sakramentu malzenstwa udzielaja sobie narzeczeni? Nie ksiadz.
Dlatego sakrament malzenstwa ze strona niewierzaca, to nie jest jakis tam dodatkowy papier czy pieczatka.


Pn lip 18, 2016 20:53
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 167 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL