Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn maja 20, 2019 23:32



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 
 Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Witam.
Kiedy malzenstwo moze byc uniewaznione z powodu choroby psychicznej? Jak jedna ze stron ukryje chorobe przed slubem to automatycznie malzenstwo jest nie wazne tak? A co jesli powie sie o chorobie przed slubem ale po zaluzmy 10 latach malzenstwa okaze sie ze osoba nie nadaje sie do malzenstwa i nie spelnia obowiazkow malzenskich to wtedy tez mozna uniewaznic czy nie?

Tak wogule to jakie to sa obowiazki malzenskie ktore trzeba wypelnic zeby malzenstwo bylo wazne?

Jak kosciol sprawdza zdolnosc narzeczonych do malzenstwa i kiedy moze nie udzielic zgody, jesli ktos normalnie funkcjonuje w spoleczenstwie tak jak kazdy tylko czasami ma nerwowa sytuacje w domu bo go domownicy czasami denerwuja to czy jest niezdolny do malzenstwa?

Pozdrawiam


Wt kwi 23, 2019 20:54
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2572
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Tomkris napisał(a):
Witam.
Kiedy malzenstwo moze byc uniewaznione z powodu choroby psychicznej? Jak jedna ze stron ukryje chorobe przed slubem to automatycznie malzenstwo jest nie wazne tak? A co jesli powie sie o chorobie przed slubem ale po zaluzmy 10 latach malzenstwa okaze sie ze osoba nie nadaje sie do malzenstwa i nie spelnia obowiazkow malzenskich to wtedy tez mozna uniewaznic czy nie?

Tak wogule to jakie to sa obowiazki malzenskie ktore trzeba wypelnic zeby malzenstwo bylo wazne?

Jak kosciol sprawdza zdolnosc narzeczonych do malzenstwa i kiedy moze nie udzielic zgody, jesli ktos normalnie funkcjonuje w spoleczenstwie tak jak kazdy tylko czasami ma nerwowa sytuacje w domu bo go domownicy czasami denerwuja to czy jest niezdolny do malzenstwa?

Pozdrawiam

https://www.youtube.com/watch?v=k85rofAV12o
http://www.niedziela.pl/artykul/50811/n ... t-niewazne


Wt kwi 23, 2019 21:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Jak mezczyzna nie umie osiagnac erekcji to moze sobie pomagac lekami? Jak dlugo ma trwac stosunek seksualny aby malzenstwo bylo dopelnione i ile razy ma sie odbyc stosunek seksualny i czy mezczyzna musi osiagnac orgazm aby zostawic nasienie w kobiecie?

Na tym filmiku gosciu mowi ze wiele malzenstw jest zawartych niewaznie ale mowi ze mozna je uwaznic czyli mozna sprawic ze malzenstwo zawarte nie waznie stanie sie wazne i uznane przez Boga?

Jeszcze jedno pytanie, czy da sie skutecznie sprawdzic przed slubem nie popelniajac grzechu ze facet ma odpowiednia erekcje do zdolnosci odbycia stosunku seksualnego?


Wt kwi 23, 2019 22:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn sty 08, 2018 21:10
Posty: 192
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Jesli chcesz miec dzieci to 10 cm pewnie styknie


Śr kwi 24, 2019 3:02
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2856
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Tak w tym jak i w sąsiednim temacie nie za bardzo wiem, o co Ci chodzi. Chcesz wyklarować swoje wątpliwości? Może już jesteś w małżeństwie i szukasz "haków"? Albo odwrotnie, chcesz zawrzeć ślub i upewnić się, żeby przyszła małżonka nie mogła pod żadnym pozorem z niego wyjść, Ciebie opuścić?

W związku z tym powiem tyle, że nie jest dobrze wnosić "w posagu" problemy do małżeństwa, i to jeszcze bez omówienia tego i zgody narzeczonej. Małżeństwa i bez tego są narażone na normalne problemy życia. Więc zanim się będziesz dopytywał na anonimowych forach, omów to z osobą, którą ta sprawa ma dotyczyć najbardziej.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr kwi 24, 2019 6:59
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Nie mam dziewczyny ani zony ale pytam bo zaczelo mnie to interesowac a mam takie problemy jakie tu opisuje. Boje sie poprostu ze nie nadaje sie do malzenstwa, moze jakims cudem mi sie uda wiec warto sie nad tym zastanowic.


Śr kwi 24, 2019 15:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2856
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
To w takim razie może nie warto się zadręczać na zapas? To są sprawy, które są rozpatrywane indywidualnie, będziesz je musiał omówić tak z przyszłą narzeczoną jak i z przyszłym księdzem, który będzie ewentualnie ślubu udzielał. Problemy psychiczne jak i "fizjologiczne" można wyleczyć. Jednak nie należy a nawet nie wolno ich zatajać przed narzeczoną, nawet jeżeli będą już należały do przeszłości. Ani przed księdzem. Nic z tego co na razie wymieniałeś AFAIK nie jest przeszkodą uniemożliwiającą małżeństwo (ale ich zatajenie jest już poważnym naruszeniem ważności zgody małżeńskiej). Jednak na pewno nie ułatwiają jego trwałości. No ale akurat tego nie muszę Ci chyba mówić.

I powiem tyle, że czasem właściwa kobieta we właściwym momencie życia to najlepsze lekarstwo na problemy, jakie przedstawiłeś. Więc, jakkolwiek się Twoje losy potoczą, zdrowia życzę.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr kwi 24, 2019 15:52
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 2472
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Podstawa udanego związku to szczerość, jeśli przyszła żona zna i akceptuje Twoje problemy to wszystko ok.
Ślubuje się: w zdrowiu i w chorobie... Można startować bez problemów o których piszesz a przecież mogą się pojawić i nie jest to powód do unieważniania małżeństwa.
Inna sprawa gdy któraś ze stron zatai coś ważnego, co autentycznie mogłoby wpłynąć na decyzje o ślubie.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr kwi 24, 2019 15:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
A czy jak pewne objawy choroby sa na tyle nie mile ze nawet nie moge o nich myslec a co dopiero o nich mowic to czy moge powiedziec ksiedzu i partnerce o tym co mi nie sprawia trudnosci w mowieniu a co sprawia to nie bede mowil czy musze wszystkie objawy choroby powiedziec co do jednego? Mam nerwice natrectw poki co.


Śr kwi 24, 2019 16:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2856
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Tomkris napisał(a):
A czy jak pewne objawy choroby sa na tyle nie mile ze nawet nie moge o nich myslec a co dopiero o nich mowic to czy moge powiedziec ksiedzu i partnerce o tym co mi nie sprawia trudnosci w mowieniu a co sprawia to nie bede mowil czy musze wszystkie objawy choroby powiedziec co do jednego?


Odpowiedź krótka: Tak!

Odpowiedź rozbudowana: jeżeli nie jesteś w stanie mówić o swoich problemach, to jest to znak, że te problemy nie są jeszcze na tyle opanowane, żeby można było myśleć poważnie o zakładaniu związku małżeńskiego. Dopiero jak będziesz mógł o nich mówić, choćby tylko tej jednej osobie, z którą chcesz wiązać przyszłość, jak i - może nieco później - księdzu, dopiero wtedy możesz się uważać za dojrzałego do małżeństwa. Więc opowiedzenie narzeczonej to nie tylko Twój obowiązek przedmałżeński, to także pewien papierek lakmusowy dla Ciebie samego.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr kwi 24, 2019 16:09
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 2472
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
W małżeństwie czy związku partnerskim jeśli ma to dobrze działać to Twoje problemy stają się Waszymi problemami i wspólnie nad tym pracujecie, tak samo dzielicie się radościami. Jest to wspaniałe, bo wówczas problemy się dzielą i stają się lżejsze, a radości się potęgują. Dlatego szczerość jest taka ważna.
Ukrywanie problemu to kopanie dołka pod sobą, bo kobiety z zasady czują, że coś ukrywasz i interpretują nie koniecznie poprawnie, np jako utratę zainteresowania, obojętność, podejrzewają zdradę.
Wystarczy użyć empatii i wczuć się w taką sytuację, wiesz, że ona coś ukrywa, jest jakaś inna, ale nie wiesz o co chodzi...

Ale jesli sam nie potrafisz o tym mówić a nawet myśleć to najpierw warto to przepracować, np z terapeutą, od tego są.

Ja sporo zataiłam i jakoś udało nam się z tego wybrnąć, ale szczerze nie polecam, bo problemy narosły a mogliśmy je wspólnie rozwiązać dużo szybciej. Odbudować zaufanie jest bardzo trudno...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr kwi 24, 2019 16:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Cytuj:
Ja sporo zataiłam i jakoś udało nam się z tego wybrnąć, ale szczerze nie polecam, bo problemy narosły a mogliśmy je wspólnie rozwiązać dużo szybciej. Odbudować zaufanie jest bardzo trudno...


To jak zatailas to czy twoje malzenstwo jest wazne? Jak ja zataje to tez bedzie wazne? Mam nerwice natrectw i problem w tym ze niektore natrectwa myslowe sa tak okropne ze nie mam zamiaru o nich sobie przypominac... Poza tym jednak inne natrectwa myslowe mam w miare dobrze opanowane i moge o nich mowic bez problemu.

Aha jeszcze jedno, cz y jak uda mie sie mowic o tych natrectwach to czy moge mowic w sposob taki zeby jakos lagodnie to mnie denerwowalo czy mam mowic normalnie bez problemu a to ze potem bede mial tysiace natrectw myslowych okrotnych i bede sie caly dzien stresowal to nie ma to znaczenia? Czy moge jakos delikatnie o tym opowiadac bo wiadomo ze to jest trudne? I skad bede wiedzial czy wystarczajaco jasno o tym opowiedzialem czy jednak cos ukrylem bo to bylo zbyt trudne i nie moglem o tym mowic?


Śr kwi 24, 2019 16:34
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 2472
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
Tomkris, nie jestem katoliczką, nie mamy ślubu kościelnego, nawet jak bym wówczas była to bym musiała przestać być, bo miłości się nie wybiera a wiarę i owszem;)

Szczerość nie oznacza że ma to kogokolwiek boleć, wręcz należy to robić z wyczuciem.
Nie musisz mówić dokładnie jakie to chore myśli pojawiają się w Twoim umyśle, bo wiadomo, że to potrafi je nakręcać. Tak samo alkoholik nie musi dokładnie wymieniać marek alkoholu. Chodzi o szczery zarys sytuacji.

Czasem łatwiej o czymś napisać niż powiedzieć, ja jak zdecydowałam się na szczerość to po prostu powiedziałam, że jest coś co już dawno powinien wiedzieć i przesłałam mu to mailem. Serio, na początku byłoby dużo łatwiej.

Wiesz, ja nie myślę w kategoriach ważności małżeństwa, bo mi nic do tego, ale po prostu dla dobra związku zatajanie ważnych spraw nie ma sensu.Ma sens dla trwałości i jakości małżeństwa czy też związku nieskramentalnego.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr kwi 24, 2019 17:10
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 2856
Post Re: Choroba psychiczna a uniewaznienie malzenstwa.
IrciaLilith napisał(a):
Nie musisz mówić dokładnie jakie to chore myśli pojawiają się w Twoim umyśle, bo wiadomo, że to potrafi je nakręcać.


Nie do końca się zgodzę. Nawet w wariancie optymistycznym, tj. że problem natręctw będzie opanowany, istnieje ryzyko nawrotów. Może lepiej ostrzec osobę, z którą chce się spędzić resztę życia, żeby potrafiła prawidłowo zinterpretować i nie spanikowała.

Poza tym są natręctwa różnych kategorii. Niektóre są tylko dziwactwami, inne mogą być uważane za nieprzyzwoite, jeszcze inne grożą wyrządzeniem obiektywnej krzywdy drugiej osobie. Ale nigdy nie wiesz z góry, co dla drugiej osoby jest znośne, a co stanowi przeszkodę nie do przebycia. Bywały trwałe zwiazki mimo przemocy, bywały rozwody z powodu chrapania. Chcesz decydować za drugą osobę?

PS: Miłość jest - także - decyzją, wyborem.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr kwi 24, 2019 23:20
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 14 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL