Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lis 14, 2019 4:08



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Ministranci w akcji: zabawne zdarzenia zza ołtarza 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 27, 2007 15:17
Posty: 1233
Lokalizacja: Nowy Sącz
Post Ministranci w akcji: zabawne zdarzenia zza ołtarza
Zauważyłem, że na Forum jest spora liczba byłych tudzież obecnych ministrantów/lektorów/i tak dalej. Każdy z nich nosi pewnie w sercu jakąś zabawną historię "zza ołtarza" lub z zakrystii, której nie zapomina pomimo upływu czasu. Nie czarujmy się- przy ołtarzu także nieraz bywa zabawnie :D

Zapraszam zatem wszystkich, którzy pamiętają jakąś zabawną historię do wypowiedzenia się w temacie :)

Bywa różnie- a to ktoś zamiast "czytanie z księgi Koheleta" wyskoczy nagle z księgą Kotleta, a to jakiś młody lektor w najmniej odpowiednim momencie wywinie orła po potknięciu się o własną albę, albo inny wciśnie ludziom przeinaczone słowa Jezusa "Ja znam OWOCE moje a one mnie znają i idą za mną..."

Czasem najśmieszniejsze numery wycina ludzki organizm. Nie zapomnę, jak kolega ministrant pomiędzy 1 a 2 uderzeniem w gong puścił bardzo głośnego bąka :) Nawet ksiądz nie mógł już wytrzymać ze śmiechu przy ołtarzu :)

Zapraszam zatem każdego, kto zna jakieś zabawne historie do wypowiedzenia się w temacie :)

Serdecznie pozdrawiam

_________________
"Nauka robi 95 kroków. Pozostałe 5 trzeba przejść na klęczkach."
Zenon Ziółkowski

http://blog.wiara.pl/nomines/ zapraszam :)


So lip 19, 2008 21:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn mar 19, 2007 20:52
Posty: 90
Post 
Osobiście pamiętam czytanie z Listu do galotów.
:)

_________________
http://papa.jun.pl/index.php forum o papieżach i papiestwie.


N lip 20, 2008 11:01
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 12, 2008 18:56
Posty: 1927
Post 
I czemu mają służyć takie teksty?

Mój kolega kiedyś urwał sznur, do dzwonków, za który ciągnięto na początku mszy. Ksiądz miał problem co zrobić...

_________________
...lecz kiedy Jedyny opuścił swych czcicieli, jego Słowo pozostało...

...i nadejdzie dzień, kiedy powróci Jedyny. I znów rozlegnie się dźwięk Sarenetha...


Pn lip 21, 2008 14:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 17, 2008 8:43
Posty: 127
Post 
Sareneth napisał(a):
Mój kolega kiedyś urwał sznur, do dzwonków, za który ciągnięto na początku mszy. Ksiądz miał problem co zrobić...


Heee, u nas było lepiej. Jak była wizytacja biskupa, z uwagi, że jest mała zakrystia ministranci czekali w prezbiterium, na rozpoczęcie się Mszy, a kapłani z bikupem poszli do zakrystki ubrać się w ornaty. I nasz proboszcz postanowił zadzwonić dzwonkiem, na rozpoczęcie i też pociągnął nie za to co trzeba że szarfa od dzwonka się urwała, ale wtedy był ubaw, nas ministrantów/lektorów, ale i księży z dekaatu, którzy to widzieli :lol: a nasz proboszcz oczywiście cały czerwony :oops:


Śr lip 30, 2008 19:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2007 19:41
Posty: 21
Post 
Cytuj:
Kiedyś podczas Adoracji Najśw. Sakramentu w kościele zostali sami ministranci w zakrystii. Pewien najmniejszy z nich zauważył, że w kościele nikogo nie ma, nawet bez konsultacji z resztą, spontanicznie podszedł do tabernakulum, zdjął monstrancję z tronu i profesjonalnie, tak jak to robią kapłani schował Hostię do tabernakulum. Wrócił do zakrystii, gdzie reszta ministrantów krzyczącym tonem zadała mu pytanie:
- COŚ TY ZROBIŁ??? - on bardzo poważnym i odpowiedzialnym tonem odpowiedział:
- Schowałem Najświętszy Sakrament.
Jak ksiądz wrócił, to wyrzucił go dosłownie za uszy


Dwóch ministrantów weszło na chór i rozpoczęli grę na organach. Niestety, proboszcz dorwał ich dość szybko złapał ich za głowy, albo za uszy i ściągnął z chóru w ten sposób, ze ledwo dotykali nogami schodków - dosłownie lekko musali podeszwami po deskach, a próbowali normalnie zejść - albo oni byli lżejsi, albo proboszcz to strongman.

Pewnego roku na procesji rezurekcyjnej miałem taki przypadek, że pierwsze okrążenie niosłem trybularz, na drugim w tajemniczy sposób miałem jeszcze łódkę(nie wiem jak to się stało), a na trzecim dostałem Mszał do kompletu(zorientowaliśmy się, że figura w grobie jest nie zakryta, więc kolega szybko odłączył sie od procesji i poleciał zakryć.

W tym roku mieliśmy w parafii deficyt świec, więc na Wigilię Pachalną wybraliśmy tylko dwi porządne do funkcji liturgicznych i jedną małą i brzydką do zapalenia Paschału od ogniska, ew. przekazania ognia ludziom.. Po zapaleniu Paschału ksiądz podał najmniejszemu ministrantowi tą małą, zapaloną, w razie gdyby Paschał zgasł po drodze do kościoła. Niestety, podczas orędzia i dopóki ktoś na to nie zwrócił uwagi chłopiec dumnie stał z nią jak z akolitką, pewny, że taka jest teraz jego funkcja(trzymanie jakiegoś ogarka ;) )[/quote]

_________________
Quoniam et Iudaei signa petunt et Graeci sapientiam quaerunt nos autem praedicamus Christum crucifixum Iudaeis quidem scandalum gentibus autem stultitiam.(1 Cor 22-23)
http://www.krzyzsercajezusowego.bnx.pl/ ... page_id=98


Cz lip 31, 2008 22:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 03, 2004 5:59
Posty: 175
Post 
ja byłam świadkiem tego jak w Wielki Czwartek ksiądz wyjął Pana Jezusa z dużej monstrancji i przełożył do mniejszej, żeby umieścić go w ciemnicy, odwrócił się zeby odłożyć dużą monstrancję, wtedy podszedł mały ministrant chwycił małą monstrancję z Panem Jezusem i poszedł do zakrystii, ksiądz biegiem za nim, biedaczek musiał się zestresować jak się zorientował co zrobił.

_________________
Cieszmy się z małych radości


Cz lis 06, 2008 14:17
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 27, 2007 15:17
Posty: 1233
Lokalizacja: Nowy Sącz
Post 
Przed mszą układałem komunikanty w puszce. W pewnym momencie podchodzi do mnie młody ministrant (może jakieś 12 lat ma- nie pytałem o wiek :P ) i patrząc co robię pyta: "A kiedy się święci te opłatki?" Ja mały szok - jak ktoś, kto był do pierwszej Komunii nie zna istoty Eucharystii! Ale nic - spokojnie tłumaczę, że te opłatki nazywają się fachowo komunikantami i że podczas mszy dokonuje się ich konsekracja i przeistoczenie w Ciało Pana Jezusa.
Chłopaczek odpowiedział "aha" i patrzył dalej jak układam komunikanty. Po chwili padło jeszcze lepsze pytanie: "A nic mi się nie stanie jak sobie teraz wezmę jednego opłatka? Przecież są jeszcze nie poświęcone".

Ni to tragedia, ni to komedia...

_________________
"Nauka robi 95 kroków. Pozostałe 5 trzeba przejść na klęczkach."
Zenon Ziółkowski

http://blog.wiara.pl/nomines/ zapraszam :)


Cz lis 06, 2008 19:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 16:47
Posty: 4
Post 
Witam wszystkich (jest to moj pierwszy post)!

Sam rowniez jestem ministrantem :)
Pamietam jak kiedys na porannej Mszy bardzo mocno zorsmieszylem ksiedza. Stalo sie tak jak ksiadz probosz komunikowal, ja nie szedlem wtedy do Komunii. W pewnym momencie dawal Komunie pewnemu chlopakowi. Ja sie wtedy zamyslilem i na slowa ksiedza proboszcza: "Cialo Chrystusa" krzyknalem na caly kosciol: "Amen"!
Byo to straszne. Myslalem ze ksiadz, ktory koncelebrowal wraz z ksiedzem proboszczem zaraz sie "poleje". Ale na szczescie nic sie nie stalo :) Ale niezle ten ksiadz sie smial, trudno mu bylo sie powstrzymac :P


Śr lis 12, 2008 17:59
Zobacz profil

Dołączył(a): So mar 03, 2007 21:38
Posty: 36
Post 
Ja pamiętam jak kiedyś na mszy z kilkoma kolegami ministrantami (jeden zaczął, reszta pochwyciła) zaczęliśmy śpiewać jakąś kwestię za wcześnie, znaczy ludzie mieli zacząć śpiewać "święty święty", a my sie pomyliliśmy i za wcześnie to zaczęliśmy śpiewać i tak na głos w kilku "święty, święty, święty" (jeszcze takim fałszem, jak to chłopy) i dopiero skumaliśmy, że jeszcze nie pora, reszta kumpli z zakrytymi ustami (ze śmiechu) .. Wiem, że jeszcze coś źle zrobiliśmy na tej mszy, bo po mszy dwóch ze starszyzny powiedziało zgodnie, że takiej mszy jeszcze nie było:P
Kumplowi też raz spadł mikrofon podczas czytania (to się zresztą częściej zdarzało, także księdzu), raz w ogóle miał śpiewać psalm i zamiast śpiewać to "powiedział" (kłócił się przed mszą, ze nie będzie śpiewał, ale mu kazali), ludzie nic, no to on po chwili nieśmiało taki pół śpiew-pół recytowanie zaprezentował, ale ludzie znowu nic, dopiero za trzecim razem jak już to jakoś zaśpiewał, to ludzie zrozumieli, że mają śpiewać.. To był ostatni raz jak śpiewał.
Czasami zdarzyło się też, że dzwonek wypadł (ten ręczny, którym się czasami dzwoni podczas mszy), czy ktoś zadzwonił w złym momencie. Sam większych wpadek nie miałem, zawsze to raczej wpadki kolegów obserwowałem. Wstyd mi tylko było jak w gong za wysoko uderzyłem (wszyscy od razu w smiech, bo to śmieszny odgłos a chwila bardzo poważna), raz też bym zwymiotował podczas klęczenia przy ołtarzu, na szczęście zatkałem usta (w którym już mi się zebrało) i uciekłem do zakrystii..


Pt lis 14, 2008 0:23
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 24, 2008 13:04
Posty: 3
Post 
Najśmieszniej u nas jest z reguły podczas pasterki. Z reguły przychodzą nieco podchmieleni panowie niektórzy. I tak w zeszłym roku siedzimy sobie na krzesełkach z kolegami, a niedaleko nas był taki facet, który był właśnie w stanie lekko wskazjącym i strasznie głośno śpiewał. W pewnym momencie słyszymy: "Aniołowie się RATUJĄ, pod niebiosy wyśpiewują", dostaliśmy ataku śmiechu i z trudem się opanowaliśmy. Z kolei kiedy indziej dostaliśmy jeszcze bardziej poważnego ataku śmiechu, tak, że jeden kolega musiał wyjść do zakrystii, aby się uspokoić, bo już płakał ze śmiechu. Powodem tego było również przekręcenie słów przez pewną panią, która zaśpiewała: "Ziemie się trzęsie, straż się grobu WIESZA".
Jeśli chodzi o śmieszne zdarzenia to koledze zdarzyłó się kiedyś, kiedy przyklęknął, że zaczepił butem o albę i wstając rozdarł sobie listwę na dole. Wtedy nie tylo my dostaliśmy ataku śmiechu, ale również ksiądz oraz ludzie, którzy to widzieli. :D


Pn lis 24, 2008 14:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 07, 2008 20:51
Posty: 21
Post 
Heh, pare lat temu udający się z pospiechem do zakrystii ojciec franciszkanin nie zauważył leżący skarbczyk (pozostawiony przez ministranta) i z pełną siłą przez przypadek kopnął skarbczyk tak że przeleciał dobre pare metrów :-D

Kumpel opowiadał:
Cytuj:
Oparte na faktach, wczoraj usłyszałem.
Kościół, ślub, pełne skupienie, małe zdenerwowanie "młodych". Nagle ksiądz zapomina imienia pana młodego, więc szeptem pyta
-Jak ma Pan na imię?
Ale cisza, nic nie odpowiedział. Więc ksiądz druga próba minimalnie głośniej:
- Jak ma na imię Pan?
Znów bez odp, a więc nie chciał więcej przedłużać i do mikrofonu:
-Jak ma Pan na imię ?!
A pan młody z pełna powagą na twarzy:
-Pan ma na imię Jezus!
Kościół podobno przez pół godziny płakał ze śmiechu :)

_________________
Wieczny pielgrzym....


Pn lis 24, 2008 20:14
Zobacz profil

Dołączył(a): N gru 07, 2008 14:41
Posty: 12
Post 
1. Kiedyś mój brat nalał do ampułki zamiast wody - oliwy do świec. Nie wiedział chłopak, że to była oliwa, bo wodę trzymaliśmy w butelce po Fancie (kaplica bez wody bieżącej) więc pomyślał, że czemu nie w butelce po oliwie 8) Ksiądz się zorientował dopiero, jak puryfikował kielich. Ale z godnością przełknął :D
2. Jakiś czas później ksiądz sam sobie przez przypadek nalał oliwy do ampułki :-)
3. U nas na górze sygnaturki do sygnalizowania rozpoczęcia Mszy jest figurka jakiegoś świętego ze złożonymi do modlitwy rękami. To taka ozdóbka, żeby przykryć sprężynę naciągającą dzwonki. Kilka tygodni temu wychodziłem z księdzem na Mszę w dzień powszedni, pociągnąłem dzwonek, żeby zasygnalizować a figurka się obluzowała i święty wystrzelił w powietrze pod sam sufit i spadł. Babeczki na kościele ledwo śpiewały powstrzymując się od śmiechu.
4. Opowiadał mi znajomy ksiądz, jak jego kolega - również ksiądz - odprawiał Mszę i musiał chyba wcześniej zjeść coś niezdrowego, bo w czasie modlitwy wiernych poczuł "nieodpartą potrzebę skorzystania z toalety". Szybko więc zrobił ofiarowanie i kazał organiście grać dopóki on nie wróci do ołtarza, a sam poleciał w szatach liturgicznych do toalety. Inna sprawa, że to była wiejska kaplica i tam toalety nie było...


Śr gru 17, 2008 16:07
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 27, 2007 15:17
Posty: 1233
Lokalizacja: Nowy Sącz
Post 
Zdarzenie nie zza ołtarza, ale mnie całkiem rozbawiło :)

Otóż kilka miesięcy temu nocą przetaczała się przez moją okolicę wielka wichura z ulewnym deszczem, toteż wieczorem odłączono prąd. Dostałem za pokutę odmówienie jakiejś litanii więc przed snem zapaliłem sobie świeczkę żeby cokolwiek widzieć i odczytać litanię. W pełnym skupieniu odmawiałem litanię, gdy w pewnym momencie muszka owocówka z pełną gracją wpadła w płomień i wylądowała w wosku po drugiej stronie płomienia.

Przez dobrych parę minut śmiałem się do rozpuku :) Zostało to spotęgowane wydarzeniem sprzed kilku ładnych lat- przypomniałem je sobie właśnie wtedy :)

Otóż pewnego razu staliśmy z kolegą bardzo blisko ołtarza po stronie świec. W pewnym momencie w płomień wpadła osa/pszczoła - nie wiem co dokładnie, bo nie zdążyłem się przyjrzeć. Wówczas z kolegą dosłownie zdębieliśmy, ale potem mieliśmy z tego niezłą polewkę :D

Wiem- biedne owady :) ale jak tu nie powstrzymać śmiechu, jak się widzi takie wyczyny zwierzęcych kamikadze :D

_________________
"Nauka robi 95 kroków. Pozostałe 5 trzeba przejść na klęczkach."
Zenon Ziółkowski

http://blog.wiara.pl/nomines/ zapraszam :)


Cz gru 18, 2008 17:55
Zobacz profil
zbanowana na stałe

Dołączył(a): N wrz 21, 2008 10:05
Posty: 1111
Post 
[quote=mentor]a ze śmiesznych akcji...?[/quote]

Msza pontyfikaclna. ceremoniarz biskupa nakłada Mu mitrę na głowe. Omyłkowo włozył ją tyła-na-przód. Zaraz już się zbiera zeby poprawiic a biskup do mikrofonu "Zostaw. Niech Lud Boży zobaczy jakiego to biskup ma ceremoniarza - debila".

gdzieś to już słyszałam :P


So sty 24, 2009 22:16
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 01, 2009 10:08
Posty: 17
Post 
Jestem kościelnym. Pewnego pięknego dnia, niedziela, godzina 11- czas wychodzić. No i wyszliśmy przed ołtarz, wszystko elegancko. Wprawadzenia, czytania, ewangelia i wreszcie homilia. Lecz podczas tej homili głoszonej przez księdza proboszcza zaczęły same gasić się świeczki na ołtarzu. Najpierw lewa, prawa a potem środkowa. Także wszystkie na raz nie zgasły tylko pojedyńczo. Wstałem wziąłem pierwszą, patrze a tam oliwy pełno. No nic wiąłem ją do zakrystii coś tam porobiłem przy niej i odniosłem. Po chwili znowy przygasła,. I tak każda z osobna. Wreszcie ksiądz mówi z ambony do mikrofonu> zostaw te świeczki bo mi ludzi rozpraszasz.
Po mszy okazłało się że butelka w której było mniej więcej 1/4 oliwy kobiety jak sprzątały dzień wcześniej wzięły i podlewały kwiatki, butelkę chowając spowrotem do szafki. hehe
Takie sytuacje miałem dwa razy jedna opisana wyżej w lecie i druga w zimie. W zimie było gorzej bo woda w tych wkładach zamarzła. :biggrin:


N lut 01, 2009 11:31
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL