Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lis 22, 2019 0:21



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Zwierzęta w kościele 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12979
Post 
Mrówko
Myśle że jest wiele rzeczy które nie oddala ludzi od Boga podczas Mszy Świętej, ale nie koniecznie to znaczy że są porządane na tejże Mszy. Jakoś nie pasuje mi wizerunek człowieka z pieskiem, który klęczy przed najświętszym sakramentem i modli się gorliwie. Dla mnie to wręcz śmieszne. A piesek sobie siedzi, albo coś innego robi. Pytam po co go brać, co to ma dać, w jakim my się znajdujemy miejscu? Jak napisała moja przedmówczyni to pokazuje też jaki jest stosunek człowieka do Sacrum, nie koniecznie istotne czy robi to w pełni dobrych i szczytnych intencjach - to nie sprawia że czyn staje się uzasadniony i dobry.

W tym temacie nie widze aby wyjściem Kościoła do ludzi było pozwalanie na takie zachowania. Raczej widze że to trąci jakąs nieodpowiedzialnością niektórych z Ludu Bożego, którzy zbyt bardzo się chyba przywiązali do swoich zwierzątek i zaczynają oczekiwac absurdalnych zachowań.

Nie rzucam tutaj herezją, diabłami, półgłówkami. Poprostu dla mnie takie zachowania są niestosowne, pozbawione sensu, nieraz mogą wynikać z jakiejś dziwnej zachcianki. Żebyśmy tylko nie powrócili do sytuacji która tak bardzo rozjuszyła Jezusa gdy był w światyni i zobaczył tych wszystkich przekupniów.


Wt paź 21, 2008 23:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23
Posty: 1814
Post 
W kwestii świecenia zwierząt zgadzam się z Mrówką. Skoro można święcić pomniki, domy i samochody i pokarmy, to tym bardziej żywe stworzenia, które człowiekowi służą na różny sposób. (Na marginesie - czy rzeczywiście ma znaczenie, że zwierzak jest zwierzęciem gospodarskim, psem, czy królikiem?)

Święcenie zwierząt ma na celu uświadomienie nam, ludziom odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa w czynieniu sobie ziemi poddaną.

Zwierzęta były obecne przy narodzeniu Dzieciątka, czy trzeba większego Sacrum? Osioł niósł Chrystusa na swoim grzbiecie...

Co do obecności zwierząt podczas Mszy św... jaki sposób stworzenia mogą obrazić swojego Stwórcę przebywając przed Jego obliczem na specjalnej mszy dla ich opiekunów raz do roku? Skoro labrador nie obraża, skoro wróbel, motyl, mucha nie obraża, skoro mysz kościelna nie obraża...
Nikt im przecież nie udziela Komunii Św.


Śr paź 22, 2008 7:57
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn maja 28, 2007 9:13
Posty: 490
Post Zwierzeta w kosciele
langusta napisał(a):
Ja też uważam że święcenie wszekiej maści zwierzątek (psy, koty, chomiki, szczury itd) jest przegięciem, zwłaszcza podczas sprawowania Mszy św. Bo potem dochodzi do takich paradoksów... że co niektórzy święcą (poświęcają )autka i chomiki a w niedzielę nie uświadczysz ich w kościele. Nie chodzi zatem o samą czynność...ale o to, by bardziej mówić o Sacrum i ku Niemu prowadzić. Bo bez tego wychodzi nam taki "religijny folklor"


Dziekuję za rozwiniecie dyskusji, która w moim odczuciu wskazała na wrażliwość na sacrum. Bo kościół, jako miejsce szczególnie Bogu poświęcony, zaczyna być traktowany jako tło dla różnych imprez typu: występ Edyty Gepert czy Alicji Majewskiej (w obecności tabernakulum z Najświętszym Sakramentem śpiewane są wyłącznie świeckie piosenki) lub śluby i chrzciny z fotografowaniem się przed Najświętszym Sakramentm czy też wiersze ks.Jana Twardowskiego deklamowane na kolanach przed wystawionym Jezusem Eucharystycznym.
Faktycznie Msza św. zaczyna być coraz częściej traktowana jako scenografia i folklor. :tuptup:
A ta konkretna Msza św., o której piszę, dopełniona została pogłaskaniem każdego zwierzaczka przez celebransa, który widocznie jednak był zestresowany, ponieważ wylał ofiarne wino na ołtarz. A jeszcze jedno: pieski lubią "znaczyć teren". Czy jest to już profanacja miejsca kultu Bożego?
Drobiazg???

P.s. A co z pytonami. lwami i słoniami? :o


Śr paź 22, 2008 11:17
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12979
Post 
mateola tak, ma wielkie znaczenie jakie jest przeznaczenie tego co święcimy. Inaczej możemy sobie świecić wszstko, bo grzebień nam służy, bo szmapon jest potrzebny, bo nasz szczur ma 5 urodziny...

A takie rozumienie pewnych wydarzeń że Jezus siedział na osiołku to teraz trzeba każdego osiałka święcicć to raczej przesada.

Myśle że warto zauważyć istotną różnice między wyjątkiem - pieskiem niewidomego, a przyprowadzaniem tłumnie zwierzątek bo ktoś ma taki kaprys.


Śr paź 22, 2008 15:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5387
Lokalizacja: Gdańsk, Pomorskie
Post 
No tak WIST ale powiedz jaka jest różnica między masowym "święceniem" samochodów, a zwierząt? W tych dwóch przypadkach nie ma co mydlić sobie oczu, że patrzy się jakie jest przeznaczenie.

My w tym wątku się nigdy nie dogadamy jeśli nie ustalimy pewnych spraw:
1. Kwestionujemy w ogóle błogosławienie zwierząt domowych/użytkowych
2. Kwestionujemy w ogóle Mszę świętą gdzie błogosławi się zwierzęta
3. Kwestionujemy niektóre wykonania liturgiczne powyższego punktu
4. Kwestionujemy jakiekolwiek zwierzęta w budynku kościoła bo one samą swoją obecnością profanują świątynię


A swoją drogą jeżeli już jest taka inicjatywa (dość popularna, związana ze wspomnieniem św. Franciszka) należałoby może zastanowić się wspólnie jakie jest jej źródło. Bo od tak, że się komuś podobało przecież nikt nie pozwoliłby na sprawowanie takiej Mszy świętej.

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


Śr paź 22, 2008 15:20
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12979
Post 
Mrówko
Mimo wszystko nadal widze różnice między święceniem samochodu, a zwierzęcia domowego. Choć ja nigdzie nie napisałem że mając samochód pierwsze czy nawet drugie co bym zrobił to go święcił. Może to jakiś grzech z mojej strony, ale nie czuje takiej potrzeby.

Może ja npisze własną wersje:
Kwestionuje potrzebę i celowość istnienia na danej Mszy takich właśnie elementów jak święcenie zwierząt dowoych, które są tam celowo, a zwierzęta te przedewszystkim nie pełnią żadnej funkcji gospodarczej, czy jako niezbędna pomoc. Choć ja generalnie wogóle nie czuje takiej potrzeby święcenia wszystkiego, od plecaka, przez samochód, do zwierzęcia. Powiedzmy że przestrzegam przed dalszym postępem w wymyślaniu nowych rzeczy które można święcić, bo jakoś nam umilająć, czy ułatwiają życie.


Śr paź 22, 2008 15:48
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 27, 2007 15:17
Posty: 1233
Lokalizacja: Nowy Sącz
Post 
Ratio ma rację: kościoły zbyt często stają się sceną wydarzeń (niekoniecznie) kulturalnych. O ile można jeszcze zrozumieć np. jasełka, albo nawet jakąś scenkę rodzajową np. na rekolekcjach, o tyle nie należy robić z prezbiterium amfiteatru.

Moderacjo: ale nam się pokłóciłaś między sobą :D
Nie kłócimy się, ale rozmawiamy i już więcej mi tutaj nie offtopować ;) :nonono:
zm

_________________
"Nauka robi 95 kroków. Pozostałe 5 trzeba przejść na klęczkach."
Zenon Ziółkowski

http://blog.wiara.pl/nomines/ zapraszam :)


Śr paź 22, 2008 16:36
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23
Posty: 1814
Post 
WIST napisał(a):
mateola tak, ma wielkie znaczenie jakie jest przeznaczenie tego co święcimy. Inaczej możemy sobie świecić wszstko, bo grzebień nam służy, bo szmapon jest potrzebny, bo nasz szczur ma 5 urodziny...
Pewnie, że we wszystkim można popaść w przesadę, ale na razie mówimy o święceniu zwierząt, które służą człowiekowi.
Piszesz, że nie zgadzasz się na święcenie zwierząt, które "przedewszystkim nie pełnią żadnej funkcji gospodarczej, czy jako niezbędna pomoc." A jakie przyjmujesz kryterium? I dlaczego?

WIST napisał(a):
A takie rozumienie pewnych wydarzeń że Jezus siedział na osiołku to teraz trzeba każdego osiałka święcicć to raczej przesada.
Oczywiście, to przesada. Ani nie trzeba, ani nie każdego. To nie osiołkowi potrzebne jest błogosławieństwo, tylko jego właścicielowi. To człowiek przyprowadza osiołka, by został pobłogosławiony, a tym samym trud człowieka związany z utrzymaniem zwierzaka i funkcja jaką pełni.
Pisząc o osiołku, chciałam jednak zwrócić uwagę na to, że skoro sam Bóg dotykał tego zwierzęcia, siedział na nim i podróżował, to nie dozna żadnego uchybienia, patrząc na niego podczas Mszy św z Tabernakulum. No chyba, że uznamy, że Jezus obecny w Najświętszym Sakramencie jest "ważniejszy" niż Jezus obecny w swojej ludzkiej powłoce ;)

WIST napisał(a):
Myśle że warto zauważyć istotną różnice między wyjątkiem - pieskiem niewidomego, a przyprowadzaniem tłumnie zwierzątek bo ktoś ma taki kaprys.
Bo ja wiem? Zwierzak to zwierzak. Labrador zwykle nie bywa święcony, występuje w neutralnej roli pomocnika, ale jeśli będzie Msza św. połączona z błogosławieństwem zwierząt, to jego niewidomy właściciel przyprowadzi go tak czy siak. Czy to też będzie kaprys?

WIST napisał(a):
Mimo wszystko nadal widze różnice między święceniem samochodu, a zwierzęcia domowego.
Ja też - z tym, że najpierw poświęciłabym zwierzaka, potem auto ;)

ratio napisał(a):
A jeszcze jedno: pieski lubią "znaczyć teren". Czy jest to już profanacja miejsca kultu Bożego?
Ratio - czy pies jest w stanie sprofanować miejsce święte? Przecież on nie ma świadomości tego, co robi.


Cz paź 23, 2008 6:39
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12979
Post 
OPAT_90
Tak jakoś wyszło że spotkali się modzi o odmiennych poglądach, no ale jeszcze nie strzelamy do siebie, to dobry znak :)

Mateolu Droga
Kryterium jest troche płynne, ale nie chce tutaj wypisywać, bo ten sam koń może być zwierzęciem typowo pociągowym, lub nawet "przyjcielem" w takim znaczeniu w jakim mówi się na psa "przyjaciel". Natomiast nasz konik o ile spełnia pewne funkcje, w pewnym sensie zalicza się do inwentarza i i innego "sprzętu" jak traktor i obora wtedy stanowi zwierzę gospodarcze w moim rozumieniu.

No tak, Jeśli Jezus potrzebował wjechać na osiołku do miasta, to jakby siłą rzeczy musiał go dotknąć :D ale nawet jakby tego nie zrozibił to nie watpie że nadal byłby bożym stworzeniem. Ja stoje na stanowisku że Msza to coś zupełnie inngo niż sytuascje które podajesz w przykładzie. Zresztą jak ktoś już napisał, rozsądniej jest z przyczyn nawet niereligijnych zostaswić zwierzęta na podwórku, a cały czas chodzi o zwykłych pupili domowych.

Jak piesek służy niewidomemu to ja nie widze problemu.

Odnosze wrażenie że bronicie tych zwierząt w światyni obracając się wśród dziwnych przykładów, właściwie nie związanych z tym o czym mówimy. Zapytam zatem po co święcić pieska i kotka? Z czego to wynika, oraz jaki ma cel?


Cz paź 23, 2008 17:19
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5387
Lokalizacja: Gdańsk, Pomorskie
Post 
Hmm myślę, że tak jak wszystko co przynosimy do kościoła by pobłogosławić: różańce, tornistry, samochody - by nam dobrze służyło, kotek żeby nie chorował, piesek by nikogo nie pogryzł, gryzoń nie wydostał się z klatki i nie zażarł całej instalacji elektrycznej w domu itp itd. Prosimy by i te bydlęta, które hodujemy były Boże w każdym wymiarze (czyli tak jak je Pan Bóg stworzył - podległe człowiekowi).

Wtedy to bez różnicy czy przyprowadzam psa ratownika, czy jedynego przyjaciela gdy mam 75lat i tylko ten kundelek mi towarzyszy w starości. W końcu ta troska o "boży" inwentarz choćby w polskiej kulturze jest głęboko zakorzeniona bo przecież na jakiej podstawie w Wigilię dzielimy się opłatkiem również ze zwierzętami.

Wist mam wrażenie, że zapominasz, że do kościoła bardzo dużo rzeczy przynosimy aby je pobłogosławić, pokazać Panu Bogu i prosić by to właśnie nam dobrze służyło i może tego nie popierasz ale rozumiesz, a jak przyprowadza się zwierze nagle zupełnie nie chcesz tego zaakceptować bo uważasz, że to tylko hmm... właśnie co? Widzimisię? Chęć pokazania się? Potrzeba robienia cyrku z kościoła? Pytam się bo mam wrażenie, że cały czas negatywnie chcesz oceniać ludzi, którzy dali pobłogosławić sobie psa i niekoniecznie chcesz głębiej zajrzeć ;) Pewnie tylko mi się tak wydaje, no ale póki co tak mi się wydaje ;)

Pozdrawiam :)

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


Cz paź 23, 2008 17:38
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23
Posty: 1814
Post 
WIST napisał(a):
Mateolu Droga

O - jak ładnie - no i gdzie tu kłótnia, drodzy rozmówcy? ;-)
WIST napisał(a):
Zapytam zatem po co święcić pieska i kotka? Z czego to wynika, oraz jaki ma cel?
Mrówka już odpisała, ale i ja wcześniej podawałam swoje wyjaśnienia: święcenie zwierząt rozumiem jako podkreślenie odpowiedzialności człowieka za świat, którym ma się on opiekować i z którego ma korzystać. Ponadto poświęcone zwierzę oznacza, że błogosławiony jest trud człowieka związany z utrzymaniem zwierzaka i funkcja, jaką to zwierzę pełni - przy czym nie uważam, że bycie przyszłym kotletem jest funkcją lepszą, godną świecenia, niż bycie towarzyszem, czy obiektem (źródłem) czułości, radości, czy hodowlanej dumy, które to funkcje - jak wyczuwam - uważasz za niegodne święcenia.

WIST napisał(a):
No tak, Jeśli Jezus potrzebował wjechać na osiołku do miasta, to jakby siłą rzeczy musiał go dotknąć :D ale nawet jakby tego nie zrozibił to nie watpie że nadal byłby bożym stworzeniem. Ja stoje na stanowisku że Msza to coś zupełnie inngo niż sytuascje które podajesz w przykładzie. Zresztą jak ktoś już napisał, rozsądniej jest z przyczyn nawet niereligijnych zostaswić zwierzęta na podwórku, a cały czas chodzi o zwykłych pupili domowych.
Nie chodzi mi o to, że dotknięcie osiołka przez Chrystusa przydało temu osiołkowi (i wszystkim innym osiołkom) jakiejś szczególnej godności, tylko o to, że ten osiołek - jako przedstawiciel królestwa Zoa - był w bezpośrednim kontakcie z samym Chrystusem i nikt go przez to nie podejrzewa o profanację. Natomiast sama obecność potomka tego osiołka w świątyni w obliczu Najświętszego Sakramentu (w odległości co najmniej kilku metrów) budzi wątpliwości... dlaczego?
Zresztą, jeśli chodzi o rozwiązanie techniczne, to też uważam, że lepiej zorganizować taką uroczystość poza budynkiem.


Pt paź 24, 2008 6:50
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22
Posty: 5614
Post 
A ja napiszę jeszcze raz to co już napisałem: skoro Kościół dopuszcza błogosławienie zwierząt ja nie mam nic przeciwko. Mam natomiast przeciwko czynieniu tego podczas Mszy. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć wlot wróbelka do kościoła, czy wejście kotka, to nie wyobrażam sobie, jednoczesne bycie 30 psów, 27 kotów, 45 kanarków, papug, słowików, 20 szczurów, chomików, świnek morskich. etc, etc... Nie chce słyszeć tej koegzystencji.... Nie wierzę, że te pieski, kotki i papużki będą tak spokojnie przez 45 min siedzieć przy właścicielu.
Co do przyjaźni między kotem i psem nikt nie ma wątpliwości.
Ja swego czasu miałem w domu papugi i wiem, że cicho one są tylko jak śpią.

Mnie samo wyobrażenie tego hałasu przeraża.

Dlatego jestem za takim nabożeństwem poza kościołem (oczywiście bez Mszy) i nie ma wówczas problemu.
Chyba ;)

_________________
Η αληθεια ελευθερωσει υμας...
Veritas liberabit vos...
Prawda was wyzwoli...
(J 8, 32b)


Pt paź 24, 2008 7:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23
Posty: 1814
Post 
szumi napisał(a):
Nie chce słyszeć tej koegzystencji.... Nie wierzę, że te pieski, kotki i papużki będą tak spokojnie przez 45 min siedzieć przy właścicielu.
Myślę, że nie ma takiej konieczności - takie Msze są raczej rzadkością - i co do miejsca, i co do czasu. Spokojnie można wybrać inną 8)


Pt paź 24, 2008 7:21
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22
Posty: 5614
Post 
A ja tylko jeszcze dodam, że sakramenty są dla ludzi nie dla zwierząt i to korzyść duchowa człowieka nie zwierząt jest ich celem... A jak Ci ludzie w tym uczestniczą? Jak sam szafarz? Dajmy sobie spokój, ja zwracam uwagę na to, że nie da się tak uczestniczyć w sakramentach,a na pewno nie będzie to participatio actuosa- czyli uczestnictwo pełne ducha (jak brzmi najlepsze tego tłuczenie- w moim mniemaniu najlepsze ;) )... człowiek zamiast tym co się dzieje na ołtarzu, będzie się zajmował zwierzaczkiem, żeby nie zaczepiał sąsiada (nie wnikam czy zwierzęcego, czy ludzkiego ;) ).

_________________
Η αληθεια ελευθερωσει υμας...
Veritas liberabit vos...
Prawda was wyzwoli...
(J 8, 32b)


Pt paź 24, 2008 7:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn maja 28, 2007 9:13
Posty: 490
Post 
zielona_mrowka napisał(a):
(...)
A swoją drogą jeżeli już jest taka inicjatywa (dość popularna, związana ze wspomnieniem św. Franciszka) należałoby może zastanowić się wspólnie jakie jest jej źródło. Bo od tak, że się komuś podobało przecież nikt nie pozwoliłby na sprawowanie takiej Mszy świętej.

Pogaństwo brata się z chrześcijaństwem codziennie, np. wierzący (?) na Mszę św. przychodzą "ustrojeni" w pierścień atlantów, lub na bluzie mają wydrukowaną pięcioramienną gwiazdę z napisem "DAREDEVIL. I różne nadużycia liturgiczne się zdarzają, a władze kościelne, mimo, że powiadamiane, milczą.:x

zielona_mrowka napisał(a):
Hmm myślę, że tak jak wszystko co przynosimy do kościoła by pobłogosławić: różańce, tornistry, samochody - by nam dobrze służyło, (...)

Wydaje mi się, że wymienienie różańca na jednym poziomie z tornistrem ... psem jest ewidentnym dowodem na pomieszanie pojęć w temacie co i dlaczego należy święcić. Czy różaniec to sakramentalium?
A poświęcony pies?:shock:

mateola napisał(a):
(...)czy pies jest w stanie sprofanować miejsce święte? Przecież on nie ma świadomości tego, co robi.

Ale jego właściciel powinien mieć świadomość. :o


Pt paź 24, 2008 10:37
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL