Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn maja 21, 2018 21:27



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Czym jest człowiek? 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post Czym jest człowiek?
Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego? (Ps 8. )
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NIC
Pytanie o sens życia od dawna nie dawało mu spokoju. Nie była to co prawda jakaś szczególna obsesja, ale pragnienie by się dowiedzieć – po co i dlaczego istnieje właśnie w taki sposób, w tej konkretnej chwili i w tym, a nie w innym miejscu. Sądził też, a nawet był o tym przekonany, że nie interesował się niczym osobliwym. Wielu bowiem już przed nim dociekało owych kwestii, o czym przekonywały go różnego rodzaju książki, prace i dysertacje natury filozoficznej i religijnej, które z upodobaniem studiował. Kiedy jednak sformułował samo pytanie, nie pamiętał. Być może już wtedy, gdy przygotowywał się do pierwszej komunii i dwa razy w tygodniu uczęszczał w tym celu na katechezę do przykościelnej kaplicy. Na którejś z lekcji ksiądz wygłosił słowa, z którymi potem nie umiał sobie nigdy poradzić, mimo że bardzo wysilał swój naiwny rozumek.
Otóż katecheta, powołując się na autorytet Kościoła Powszechnego przekonywał, że wszyscy ludzie są narzędziami w ręku Boga. Było to chyba w kontekście okrutnego rozporządzenia króla Heroda dotyczącego rzezi niewiniątek, albo też zdrady Judasza. Ponoć obaj spełniali wolę Najwyższego. Ale nie tylko oni, ale zdaniem księdza cała ludzkość, każdy egzemplarz homo sapiens, razem i pojedynczo, wszyscy są tylko narzędziami w rękach Stwórcy i nikt nie może się od tej funkcji wyzwolić. Ta perspektywa była przerażająca. Nie chciał być z czyjejkolwiek woli ani krwawym zabójcą małych dzieci, ani też zdrajcą i podłym nikczemnikiem, nawet gdyby sam Bóg tego wymagał. Ponadto „narzędzie” kojarzyło mu się z młotkiem, którym nieraz bawiąc się w stolarza przybijał gwoździe do desek i wyobrażał sobie, że Bóg też chwyta go za nogi i używa go do ich wbijania, albo przeciwnie, wyjmuje nim już wcześniej wbite, każąc mu być na odmianę obcęgami. Jeden kaprys Wszechmogącego i wszystkie marzenia małego człowieczka brały w łeb. Jakie to okrutne! Chyba też wówczas zraził się do samego Kościoła i generalnie do religii jako takich. Najwyższym dobrem, na jakim mu wówczas zaczęło zależeć była maksymalna wolność, w każdym dostępnym mu wymiarze. Postanowił, że nikt, a nawet NIKT nie będzie decydował o jego życiu i czynach.
Jednak na pytanie o to kim on sam jest, nie znajdował odpowiedzi. To pytanie utkwiło mu głęboko w umyśle. Tak głęboko, że nawet nie uświadamiał sobie, że ciągle jest w nim obecne. Prawie przez czterdzieści lat w zapomnieniu i nieświadomości dojrzewało nasionko, które nagle postanowiło zakwitnąć niezwykłym doświadczeniem. Był w owej chwili zrelaksowany, siedział spokojnie i nie myślał o czymkolwiek. Czasami już zdarzały mu się takie stany absolutnej ciszy, przepełnionej tylko samą błogością. Bez jakiegokolwiek powodu, tak same prze się go nachodziły. Więc trwał właśnie w takim nastroju, gdy odczuł, że patrzy na siebie samego. Nie analizował tego zjawiska, a jedynie czuł je. Był drzwiami i fotelem, biurkiem i komodą, łóżkiem i półką z książkami, hałasem za oknem, szelestem dobiegającym zza ściany – wszystkim! Ile to trwało - nie umiał określić. Ułamek sekundy, a może nawet kilka minut. Czas nie był tu istotny. W jednym momencie to poznał. Był całym wszechświatem. I wówczas pojął błąd, jaki przed laty popełnił niekompetentny katecheta. Otóż nie szło o „narzędzia” w rękach Boga, który byłby wówczas oddzielony od człowieka, jakby w opozycji do własnego stworzenia, ale o Jego „Boże zmysły”. Jako istota ludzka, myśląca i odczuwająca był „zmysłem” Stworzyciela. Był jednym z Nim, z Absolutem! W ten sposób Bóg, czyli również on sam doświadcza siebie, SIEBIE samego, jako pełnię. Stwórca i jego dzieło jest jednym. Stworzone nie jest różne od Niestworzonego. Przyczyna i skutek zawarte są w sobie. Byt i niebyt nie są przeciwnościami.
Gdy sobie to uświadomił poczuł szczęśliwość, jakiej jeszcze nigdy nie zaznał. Przepełniła go radość bez miary. Poznał w końcu odpowiedź o sens życia. Może nie całą, ale już wiedział, że jest na właściwym tropie. To odkrycie wywołało jednak inną, nieco niepokojącą refleksję. Otóż, skoro Bóg wykorzystuje jego, osobę ludzką do poznawania Siebie samego, skoro do tej pory błędnie sądził, iż jest oddzielną istotą, różną od otaczającego go świata zaludnionego innymi, ludzkimi przecież istotami, oraz pełnego przeróżnych zwierząt, roślin i wszystkich niezliczonych rzeczy, a uświadomił sobie tożsamość siebie z tym właśnie otoczeniem, z całym kosmosem, to kim w takim razie jest? Kim?! Jedyne co mógł pomyśleć to to, że jest pustką. Absolutną pustką, bo Bóg wszystko sobą bez reszty wypełnił. Jemu przypadła w udziale, nawet nie próżnia, bo też jest czymś stworzonym, lecz właśnie pustka. Być i być jednocześnie pustką – to najwznioślejsza jest prawda. Nie można niczego mu wziąć, ani już niczego dołożyć.

*
Kim jest człowiek, kim syn człowieczy? To pytanie w dyskusjach religijnych chrześcijan niemal nie pada. Jakby człowiek niewiele znaczył ponad to, że jest „istotą grzeszną” i że nie powinien nigdy tego zapominać.

Kościół nie przestaje słuchać Jego (Jezusa) słów, odczytuje je wciąż na nowo, każdy szczegół Jego życia odtwarza z największym pietyzmem. /Jan Paweł II REDEMPTOR HOMINIS/

W duchu zacytowanych wyżej słów, bez jałowego sięgania po znane, stereotypowe poglądy, warto spróbować odczytać na nowo to co Jezus powiedział o człowieku.

Dominikdano


Wt maja 24, 2005 17:22
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12647
Lokalizacja: Chorzów, Śląskie
Post 
Dominik - a ja wolę być sobą. Nie pustką. Nie bezwolnym narzędziem, nie ręką, nie zmysłem. Sobą. Bo jako ja zostałam stworzona - jedyna i niepowtarzalna, jak każdy człowiek, na obraz i podobieństwo Boże.

Nie jestem Bogiem, ani Jego kawałkiem. Jestem człowiekiem, konkretną osobą - i podmiotem Jego miłości.

Wolisz utracić siebie - Twój wybór.
Osobiście nie widzę w tym nic pięknego.

PS Nie "Czym jest człowiek". Kim jest

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Wt maja 24, 2005 19:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post 
jo_tka napisał(a):
Dominik - a ja wolę być sobą...
Nie jestem Bogiem...
Wolisz utracić siebie - Twój wybór.
Osobiście nie widzę w tym nic pięknego.


Czy wobec tego co napisałaś wiesz kim jesteś. A może tylko wiesz czym wolisz być?
Czym jest być sobą?

Skąd wiesz, że nie jesteś Bogiem?

Żydzi: ...Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga”
Odpowiedział im Jezus: „Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?”
/J10.33 i dalsze/\

O jakiej ty stracie piszesz? Niczego nie straciłem, a jeszcze więcej otrzymałem. Wszystko.

PS Czym jest człowiek... chyba, że chcesz poprawiać słowa psalmu?
Pozdrawiam
Ddn


Wt maja 24, 2005 20:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lis 12, 2004 21:57
Posty: 2184
Post Re: Czym jest człowiek?
Dominikdano napisał(a):
Był drzwiami i fotelem, biurkiem i komodą, łóżkiem i półką z książkami, hałasem za oknem, szelestem dobiegającym zza ściany – wszystkim! Ile to trwało - nie umiał określić. Ułamek sekundy, a może nawet kilka minut. Czas nie był tu istotny. W jednym momencie to poznał. Był całym wszechświatem. I wówczas pojął błąd, jaki przed laty popełnił niekompetentny katecheta. Otóż nie szło o „narzędzia” w rękach Boga, który byłby wówczas oddzielony od człowieka, jakby w opozycji do własnego stworzenia, ale o Jego „Boże zmysły”. Jako istota ludzka, myśląca i odczuwająca był „zmysłem” Stworzyciela. Był jednym z Nim, z Absolutem! W ten sposób Bóg, czyli również on sam doświadcza siebie, SIEBIE samego, jako pełnię. Stwórca i jego dzieło jest jednym. Stworzone nie jest różne od Niestworzonego. Przyczyna i skutek zawarte są w sobie. Byt i niebyt nie są przeciwnościami.

to kim w takim razie jest? Kim?! Jedyne co mógł pomyśleć to to, że jest pustką. Absolutną pustką, bo Bóg wszystko sobą bez reszty wypełnił. Jemu przypadła w udziale, nawet nie próżnia, bo też jest czymś stworzonym, lecz właśnie pustka. Być i być jednocześnie pustką – to najwznioślejsza jest prawda. Nie można niczego mu wziąć, ani już niczego dołożyć.

Cytuj:
W duchu zacytowanych wyżej słów, bez jałowego sięgania po znane, stereotypowe poglądy, warto spróbować odczytać na nowo to co Jezus powiedział o człowieku.


To w koncu mamy rozmawiac na temat o czlowieku, kim, czy czym jest, czy tym co JEZUS CHRYSTUS mowi o czlowieku?

Nie gniewaj sie prosze, jestem barbarzynca i nie wszystko rozumiem, ale jakos tych mysli przedstawionych wyzej nie znalazlem w ewangeliach, moze w jakiejs apokryficznej sa, nie wiem tam jeszcze nie dotarlem. Wiec prosze o screcyzowanie tematu, albo inne sformuowanie np. co mysle o objawieniu Chrystusa na temat czlowieka.

Albo moja interpretacja antropologii chrzescianskiej.

Pytasz sie Jotki czy wie kim jest. Ja wiem jedno ze zostalem stworzony na obraz i podobienstwo Boga, nie krzesla, pustki czy absolutu. Tylko osoby.[/quote]


Wt maja 24, 2005 22:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2005 2:06
Posty: 899
Post 
Czlowiek jest kims wielkim a zarazem niczym, ze Pan o nim pamieta.Kiedys rowniez zastanawialem sie nad sensem istnienia.Odpowiedz nie nadeszla od razu lecz z czasem.Kiedys nas nie bylo lecz zawsze bedziemy.Tu na ziemi w stanie przejsciowym a w niebie juz na zawsze gdzie prawdziwego pokoju nie bedzie konca.

_________________
Duchu Swiety daj zasluge mestwa, daj wieniec zwyciestwa, daj szczescie bez miary.

Pozdrawiam :)


Wt maja 24, 2005 23:29
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5397
Lokalizacja: Gdańsk, Pomorskie
Post 
Hmm... czym jest człowiek?
Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego, czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Do tchnienia wiatru podobny jest człowiek, dni jego jak cień przemijają.
[ Ps 144 ]

A co gorsza ta przemijalność jest tak ściśle określona:
Miara naszego życia jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
A większość z nich to trud i marność, bo szybko mijają, a my odlatujemy.
[ Ps 90 ]

Jednak człowiek to istota godna i chyba jednak umiłowana:
Uczyniłeś go [przyp. człowieka] niewiele mniejszym od aniołów, uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Odbarzyłeś go włądzą nad dziełami rąk Twoich, wszystko złożyłeś pod jego stopy: (...)
[ Twój wyjsciowy Ps 8 ]

Ale nie samowystarczalna, bo:
Jeżeli domu Pan nie zbuduje, na próżno się trudzą, którzy go wznoszą.
Jeżeli miasta Pan nie strzeże, daremnie czuwają straże.
Daremne jest wasze wstawanie przed świtem i przesiadywanie do późna w nocy.
[ Ps 127 ]

Na szybko to mi wpadło do głowy ale chyba dobrze odpowiada na Twoje pytanie. Fajnie, że lubisz Psalmy ja również i miło mi się zrobiło przerywnik ma kawe i tego posta, ale teraz już do pracy ;)
Pozdrawiam :)

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


Śr maja 25, 2005 2:16
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post 
Odpowiadając Wikingowi i Tess:

Uznałem, że dział Duchowość jest stosownym miejscem do prowadzenia rozmów o głębszym wymiarze człowieczeństwa, zlokalizowanym w warstwie duchowej istoty ludzkiej.
Sąsiedni dział dotyczy „wiary’, która jest domeną wyznawców, tych którzy swą religijność opierają głównie na podejściu „rozumowym”, to znaczy na objawieniu, nauczaniu i kazaniach, na Katechizmie i Biblii, oraz na czynnym uczestnictwie w obrzędowej sferze Kościoła. Nie twierdzę, że nie ma w tym duchowości, ale ona tam jednak nie przeważa.
Natomiast tutaj, w dziale Duchowości, większy nacisk (tak przynajmniej sądzę) powinno się kłaść na osobiste, indywidualne przeżycie religijne. Takie własne przeżycie jest trudno przekazać w słowach. Są one „zrozumiałe” tylko dla tych, którzy sami doświadczyli podobnych stanów. Stąd może wynikać Wasze zagubienie i jakby ostrzejsze reagowanie.

Zielonej Mrówce dziękuję za piękne fragmenty Psalmów. Znakomicie są dobrane do wątku.
Zachęciłaś mnie dopisania jeszcze kilku, w tłumaczeniu Miłosza:

Pan z nieba przypatruje się synom ludzkim, aby zobaczyć czy jest człowiek rozumny, szukający Boga (Ps 14.)

Szczęśliwy jest człowiek, którego siła w Tobie, szczęśliwi, którzy w sercach maja drogę do Ciebie (Ps 84.)

Jak wielkie są dzieła Twoje, Panie, jak głębokie zamysły Twoje!
Człowiek cielesny tego nie wie, a głupi nie rozumie
(Ps 92.)

Otwórz moje oczy, abym przypatrywał się cudom Twojej nauki.
Przechodniem jestem na ziemi, nie ukrywaj przede mną rozkazań Twoich
(Ps 119.)

Pozdrawiam
Ddn


Śr maja 25, 2005 18:01
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post Człowiek błogosławiony
Jezus bardzo często używał zwrotu „błogosławiony” w odniesieniu do człowieka, jego charakteru, czynów i tego wszystkiego co jest z związane ludźmi podążającymi według jego nauk. Przez określenie „błogosławiony” można też rozumieć „doskonały”, ten który jest bez skazy. Taki człowiek jest wyzbyty wszelkiej własności, niczego nie uważa za swoje, jest współczujący, uciszony, bezstronny, miłosierny, serdeczny, jego obecność działa na innych kojąco, nie reaguje gniewem, jest cierpliwy, potrafi znosić rzeczy dla niego przykre. (patrz: Mt. 5. - Kazanie na górze)
Błogosławiony człowiek, to ktoś kto poznał Prawdę, która wyzwala z błędnych, fałszywych poglądów o rzeczywistości. O takich ludziach Jezus mówił:
„Zaprawdę , powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże” (Łk9,27.)
Ujrzenie królestwa Bożego to właśnie poznanie Prawdy, jeszcze w tej żywej, ludzkiej postaci, istoty żyjącej tu, na tym świecie.
„...błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.”(Łk11.28.)
Nie wystarczy tylko słuchać słowa Bożego, ale żeby poznać Prawdę, człowiek sam musi się odpowiednio „przeistoczyć” i zjednoczyć się z tą Prawdą, zachowując ją już na zawsze. Ten kto poznał Prawdę, nie jest już w stanie się od niej uwolnić i jej zaprzeczyć. To niemożliwe.
Człowiek, który pragnie poznać Prawdę powinien się o nią troszczyć poprzez stałe kultywowanie prawości we własnym życiu, gdyż kłamstwa nigdy do Prawdy nie doprowadzą. Jak miałyby to zrobić?
Jednak ten kto zrozumie fałsz tego świata, jest o włos od poznania Prawdy.
Ddn


Cz maja 26, 2005 16:45
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post Nihil habentes
„Rzekł więc do nich Jezus: ‘Gdy wywyższycie syna człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem, i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył” /J.8.27/
Wywyższenie człowieka na planie duchowym dotyczy przejście od świadomości oddzielnego, indywidualnego „ja” egzystującego na tym świecie, do świadomości „Ja Jestem”, czyli totalnego zjednoczenia się z całą rzeczywistością. Pełnia jestestwa. Jest to też jednoczesne przekroczenie i zawieranie siebie samego. Wymaga to jednak zredukowania ego (przekroczenie koncepcji „ja i moje”). To właśnie jest konieczny warunek dla rozwoju duchowego.
Nihil habentes, et omnia possidentes – nic nie mający, a posiadający wszystko.

„Jesteście świątynią Bożą i Duch Boży przebywa w was” /1 Kor 3.16/
Św. Jan od Krzyża napisał w Drodze na Górę Karmel rozdz. 5. 2.:
„Jest więc wielką niewiedzą sądzić, że dusza może dojść do wysokiego stanu zjednoczenia z Bogiem, jeśli wpierw nie opróżni pożądania z wszystkich rzeczy...” i cytuje słowa Jezusa: „Kto nie wyrzeka się wszystkiego co ma, nie może być uczniem moim” /Łk 14.33/
W inny miejscu św. Jan napisał o przeobrażeniu się w nowego człowieka:
„ I co dawniej miałem wszystko utraciłem” /Pieśń duchowa /.

W następnych zdaniach Ewangelii, po wersach dotyczących wywyższenia syna człowieczego Jezus mówi:
„Jeśli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami, a prawda was wyzwoli.” (to znaczy zbawi).

Ddn


Pt maja 27, 2005 19:21
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N maja 01, 2005 22:00
Posty: 435
Post Re: Czym jest człowiek?
Dominikdano napisał(a):
Był drzwiami i fotelem, biurkiem i komodą, łóżkiem i półką z książkami, hałasem za oknem, szelestem dobiegającym zza ściany – wszystkim! (...) Był całym wszechświatem.


No cóż, pomysł, że wszystko jest Jednością/Bogiem nie jest specjalnie nowy, ani orginalny. To założenie wielu światowych religii, np. hinduizmu, czy buddyzmu.

Wychowywany byłem w zupełnie innej kulturze, stąd ta filozofia jest trudna dla mnie w ogóle do zrozumienia. Może, jakby wychowywał się w Indiach rozumiał bym ją bez trudu. Ale już na wstępie wydaje mi się mało atrakcyjna. Problem w tym, że ja lubię być Panem Gąsienicą. Właśnie takim, jakim teraz jest. Nie chcę być Bogiem, ani sąsiadką znad przeciwka. Chcę być odrębną istotą i chcę żyć w otoczeniu innych odrębnych istot.

Dominikdano napisał(a):
Kim jest człowiek, kim syn człowieczy?


Człowiek jest stworzoną przez Boga myślącą istotą duchową.

_________________
"Nie ma nic gorszego jak życie, którego nikt nie obserwuje."
Irving Yalom


So maja 28, 2005 12:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post Re: Czym jest człowiek?
Pan Gąsienica napisał:
Cytuj:

No cóż, pomysł, że wszystko jest Jednością/Bogiem nie jest specjalnie nowy, ani orginalny. To założenie wielu światowych religii, np. hinduizmu, czy buddyzmu.
Wychowywany byłem w zupełnie innej kulturze, stąd ta filozofia jest trudna dla mnie w ogóle do zrozumienia. Może, jakby wychowywał się w Indiach rozumiał bym ją bez trudu. Ale już na wstępie wydaje mi się mało atrakcyjna. Problem w tym, że ja lubię być Panem Gąsienicą. Właśnie takim, jakim teraz jest. Nie chcę być Bogiem, ani sąsiadką znad przeciwka. Chcę być odrębną istotą i chcę żyć w otoczeniu innych odrębnych istot.


Słusznie spostrzegłeś, że duchowość ze swej natury jest uniwersalna. Zachodnia duchowość jest tak bogata, że inspiracje Wschodem nie są konieczne, aczkolwiek mogą być bardzo pomocne, dla kogoś podążającego taką drogą własnego rozwoju.

Rozmawiając z kilkoma osobami na tym forum zauważyłem pewną niechęć do jakiejkolwiek głębszej duchowości, nawet do tej naszej, zachodniej, chrześcijańskiej. Jak to się dzieje, że stała się ona tak mało, jak napisałeś, atrakcyjna? Jest to właśnie rezultat tego wychowania i tej kultury. Jaka szkoda.
Ja również wychowałem się w naszej kulturze i standardowa religijność nie jest dla mnie specjalnie nowa i oryginalna. Przypuszczam jednak, że nawet na tym forum mogą się znaleźć jakieś osoby zainteresowane tymi sprawami, które i mnie obchodzą. Dla nich więc jeszcze kilka słów w tym poście.

Żydzi współcześni Jezusowi pojmowali człowieka somatycznie – bassar wa-dam to znaczy „ciało i krew”, zaś określenie „syn człowieczy”, jakim też nazywał siebie Jezus, było zwykłym nazwaniem każdego człowieka. Dlatego „wywyższenie syna człowieczego” musiało oznaczać szczególne podniesienie „jakości” osoby ludzkiej. Inaczej ani uczniowie Jezusa, ani też inni Żydzi nie mogliby tego zrozumieć. Jezus z konieczności posługiwał się najodpowiedniejszymi w danej sytuacji pojęciami i słowami, bo chciał być jak najlepiej rozumiany.

Dotyczy to też wielu innych słów i pojęć, jakich Jezus używał gdy nauczał.
Na przykład wyrażenie „prawda” występuje w Talmudzie w zdaniu „Pieczęcią Boga jest prawda” /SZABAT 55/ . To zdanie wydaje się łatwą i prostą metaforą. Tymczasem jest to „rachunek”. Słowo „prawda” – emet (e-me-t) składa się z trzech znaków. Znak pierwszy, alef, jest pierwszą literą hebrajskiego alfabetu, znak drugi, mem, sytuuje się w środkowej grupie liter, znak trzeci, taw, jest tego alfabetu znakiem ostatnim. Tak więc w słowie emet zawarty jest w uproszczeniu, jak w pieczęci, cały alfabet świętego języka (laszon kodesz).

To na dziś tyle
Ddn


So maja 28, 2005 19:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2005 2:06
Posty: 899
Post 
Dominikdano napisał(a):
Takie własne przeżycie jest trudno przekazać w słowach. Są one „zrozumiałe” tylko dla tych, którzy sami doświadczyli podobnych stanów. Stąd może wynikać Wasze zagubienie i jakby ostrzejsze reagowanie.



Milosc do Pana jest najwazniejsza w zyciu kazdej duszy bracie.Nie rozumiem, gdzie widzisz u mnie czy Wikinga zagubienie.Uwazam, ze stoje mocno w wierze.Sila w zyciu przeszedlem bracie i z niejednego pieca chleb jadlem.Najwazniejsze wiem;Otoz wiernosc Ojcu Sweietemu jest najwazniejsza w zyciu gdyz wiernosc Kosciolowi jest najpewniejsza droga do osiagniecia nieba.

Pozdrawiam :-D

_________________
Duchu Swiety daj zasluge mestwa, daj wieniec zwyciestwa, daj szczescie bez miary.

Pozdrawiam :)


N maja 29, 2005 0:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post 
Tess napisał(a):
Milosc do Pana jest najwazniejsza w zyciu kazdej duszy bracie.Nie rozumiem, gdzie widzisz u mnie czy Wikinga zagubienie.Uwazam, ze stoje mocno w wierze.Sila w zyciu przeszedlem bracie i z niejednego pieca chleb jadlem.Najwazniejsze wiem;Otoz wiernosc Ojcu Sweietemu jest najwazniejsza w zyciu gdyz wiernosc Kosciolowi jest najpewniejsza droga do osiagniecia nieba.


Cieszą mnie bracie Twoje słowa. Doceniam siłę Twej wiary i pewność własnej drogi do osiągnięcia nieba. Jednak jak to wśród ludzi bywa, pewne akcenty inaczej bywają w ich duszach rozłożone i tak też jest z wiarą, ilu wierzących tyle i wiar.
Dlatego Jezus, tłumacząc uczniom różne podejście w nauczaniu w zależności od poziomu świadomości słuchaczy, nawiązał do przepowiedni Izajasza,:
„Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie,
patrzeć będziecie, a nie zobaczycie”...
...błogosławione oczy, które widzą i uszy, które słyszą . /patrz - Mt 13,10-17/

Im więcej jest wiary tym mniej wiedzy i odwrotnie, im mniej wiary tym więcej wiedzy. Jezus w nic wierzyć nie potrzebował. On wiedział wszystko.

„Trzeba wiedzieć , że poznać Boga i być przez Niego poznanym, widzieć Boga i być przez Niego widzianym, w istocie swej jest jednym. Poznając i widząc Boga poznajemy, że to On pozwala nam widzieć i poznawać.” /Mistrz Echhart Kazanie 35/

Pozdrawiam
Ddn


N maja 29, 2005 14:49
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 20, 2005 20:00
Posty: 706
Post 
MĘDRZEC

Nawet nie pamiętał, od jak dawna pragnął spotkać kogoś takiego. Wiele czytał i rozmyślał o życiu i o śmierci, o prawdzie i nieprawdzie, o wiedzy i o niewiedzy, lecz nie trafił na człowieka, z którym mógłby o tym poważnie porozmawiać. Do dziś, bo oto do miasteczka przybył prawdziwy mędrzec. Taka przynajmniej rozeszła się pogłoska. Wyjątkowy gość, co tu dużo mówić. I miał na rynku nauczać, albo wygłosić jakąś mowę, a nawet rozmawiać, jeśliby tylko znalazł się chętny rozmówca.
Gdy dotarł na miejsce tłum już był spory, a wokół studni nawet bardzo gęsty. Jednak jakoś udało mu się przepchać na sam przód, bardzo blisko miejsca, gdzie na wyniesionym z ratusza ozdobnym krześle pana burmistrza zasiadał już ten dostojny mąż. O tak! Z samego wyglądu można było poznać, cóż to za znakomita osobistość. Pierwsze co spostrzegł, to purpurową togę, z gronostajowym kołnierzem, którą zdobiły grube, złote łańcuchy. Na nich zamiast medalu, krzyża czy gwiazdy zwisał błyszcząc rubinami, turkusami i szmaragdami ciężki ryngraf rycerski. Potem dopiero zwrócił uwagę na twarz ocienioną sobolową czapą. Nieruchoma i skupiona maska, z siwą, gęstą brodą, wydawała się rzeźbą i gdyby nie oczy, wesoło błyszczące, ale i przenikliwie spozierające na zebranych oraz łagodny uśmiech pod długim nosem, to mogłaby ona budzić grozę.
Nim cały rynek wypełnił się ciekawskimi, ciągle napływającymi z wąskich uliczek, mędrzec rozpoczął przemówienie. Mówił gładko, zwięźle i prostymi słowami, że należy Boga czcić i szanować bliźnich, kierować się dobrocią i miłością, ufać w Bożą wolę i znosić z pogodą los, nawet najbardziej niepomyślny, bo tylko chwilę jesteśmy na tym świecie, a wieczność jest w zasięgu ręki, a nawet bliżej, bo przed samym nosem, jeśli tylko umiemy dobrze patrzeć. Pięknie było tego wszystkiego słuchać, bo też mówił z serca, ciepłym i przyjaznym tonem. Potem odpowiadał na pytania ludzi, których z wielką uwagą wysłuchiwał, a następnie albo pouczał, lub doradzał, albo też błogosławił, gdy go o to poproszono. Trwało to trwało, bo tak wielu chętnych podchodziło do nadzwyczajnego gościa, z nadzieją, że przyniesie im to szczęście, pomyślny los, zdrowie lub jakieś inne dobro.
Niecierpliwie czekał na swoją kolej, by zbliżyć się do mędrca i w końcu się doczekał. Początkowo odjęło mu mowę, tak był stremowany, ale przemógł się i wyłożył swoją sprawę.
- Dostojny mędrcze – zaczął – od dawna oczekiwałem na taką chwilę, jak dzisiaj. Wiele spraw mnie nurtuje i wiem, że nie zdołam wszystkiego tu poruszyć, ale o jedną z tych najważniejszych pragnę cię zapytać. Otóż, od lat dociekam i zgłębiam myśl taką oto: ja sam, kim lub czym jestem? Że istotą ludzką i stworzeniem Boga Przedwiecznego, potomkiem Adama i grzesznikiem marnym, to słyszałem już nieraz, lecz mnie to nie zadowala. Studiowałem więc pisma i księgi, i wzorem Kartezjusza doszedłem do zrozumienia, tej głębokiej prawdy, że skoro myślę, to i jestem. Lecz nadal kim – nie pojmuję.
- Bo pojąć tego się nie da –znakomity mąż odparł. – Jedynie odczuć to możesz. Na „jestem” rozum się kończy, a co się kończy to się i zaczęło. Zaś to co ma początek i koniec, nie jest prawdziwe i ufać temu nie można. Tylko „Jestem” może wprowadzić w „prawdziwe”, z którego wszystko wypływa. Kartezjusz dotarł do bramy, której przekroczyć nie zdołał. „Jestem, więc myślę” jest za nią, lecz myśl tu ludzka zanika.
- Któż tedy myśli, mój panie?
- Oto pytanie! Oto i odpowiedź! Znajdź ją! Masz przecież ją blisko. Przed swymi bystrymi oczami!
- Nie widzę jej mędrcze! - wyjęczał przygnębionym głosem.
- Widzisz, ale źle patrzysz. Jednak nie trać wiary, że przenikniesz zasłony, które umysł twój stworzył. Kiedyś osiągniesz prawdę, którą „Jestem” wyraża. „Jestem” nie puszczaj na jotę, a zawodu nie zaznasz. Masz na to moje słowo. Pozostań z tym przekonaniem.
- Dzięki za twą naukę – odszedł z „jestem” w umyśle, by umysł w „Jestem” przemienić.
----------------------------------------------
Jest rzeka, której strumienie radują miasto Boże /Ps 46./
Ddn


Pn maja 30, 2005 9:02
Zobacz profil
Post 
Wiem, ze czlowiek jest smiertelnym zwierzeciem, nie posiadajcym duszy i wolnej woli.

To fakty udowodnione na gruncie biologi i neutologii.

Zapraszam do polemiki.


So cze 04, 2005 12:22
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL