Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr paź 27, 2021 14:51



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
 makroewangelizacja 
Autor Wiadomość
Post makroewangelizacja

Poniższy tekst jest nawiązaniem do „Ewangelizacji” Celnika, ale ponieważ jest to inne ujęcie umieszczam go w oddzielnym topic’u.


Witaj Celniku ponownie,

Zastanawiałem się jeszcze raz nt. ewangelizacji. Nasunęło mi się kilka nowych refleksji.
Zasadniczo jest to spojrzenie z punktu widzenia, który nie przejmuje się w ogóle kwestią czy chrześcijaństwo rację ma czy jej nie ma. Jest to spojrzenie całkowicie horyzontalne, gdzieś z pozycji zwykłej socjologii. Jest o tyle uprawnione u osoby wierzącej, że nie uważam byśmy musieli czekać aż to Bóg wszystko zrobi, tym bardziej że Duch Święty działa przez ludzi, a więc z naszego punktu widzenia to my musimy odnaleźć rozwiązania.

Dochodzę do wniosku, że aktualny czas w jakim żyjemy jest bardzo podobny do schyłkowego Imperium Rzymskiego. Piszę to pod wpływem zarówno lecącego ostatnio dokumentu na Planette, jak również dzisiejszego Listu, który możliwe że sam czytałeś, ale nie tylko... Jakieś pół roku temu patrząc na stan chrześcijaństwa odnosiłem wrażenie, że jest w podobnej sytuacji co wierzenia starożytnych dwa tysiące lat temu, kiedy to wciąż się wierzyło, ale nie było tej pewności co dawniej. Dziś jednak więcej jest we mnie nadziei na jego przyszłość.

Chrześcijaństwo w swych założeniach posiada wciąż coś czego współczesny człowiek potrzebuje i czego prędzej czy później zmęczony aktualnym stanem zapragnie.
Dziś sytuację mamy taką, że postępuje powiększanie się braku wzajemnego szacunku ludzi. Po prostu. Wcale nie jakiś wyszukany ateizm. Wcale nie żadna sekularyzacja. Ten proces uwidacznia się w każdej płaszczyźnie naszego życia społecznego - włącznie ze środowiskami kościelnymi. Nasilenie tego procesu dostrzegam z własnej obserwacji mimo, że 23 lata to nie jest zbyt długi wiek życia.
Przeciętnego człowieka całkowicie nie dotyczy to czy gdzieś tam sklonują jakiegoś człowieka, albo czy ktoś gdzieś dokona aborcji. Co prawda przywódcy religijni podniosą larum, ale larum ucichnie. Przeciętnego człowieka to nie trapi. Przeciętny człowiek jest zainteresowany tym, aby otoczenie szanowało jego człowieczeństwo - aby nie musiał stale się pilnować, że jak zrobi coś co się nie spodoba masie w której życie, masa obdarzy go soczystymi docinkami.
Idea tolerancji, którą próbuje się wciąż upowszechniać ma zbyt słabe fundamenty, by była wstanie przetrwać próbę czasu. W zbyt wielkim zakresie opiera się ona na poczuciu obowiązku, aby mogła być realizowana powszechnie i zawsze. Ponadto opiera się po prostu na zasadzie wzajemności - jeśli ty mi, to ja tobie. I tyle. A co jeśli ty mi nie?
A bardzo często jeśli ty mi nie, dobrze jest wyjść do kogoś takiego z otwartą ręką i z tym kimś współistnieć dalej - chrześcijaństwo nazywa to przebaczeniem, które jednak dziś ma zbyt emocjonalne zabarwienie, aby oddawało to co opisuję tak, jakbym tego oczekiwał.
Chrześcijaństwo miłość określa jako pragnienie czyjegoś dobra. I właśnie tego zapragnie współczesny człowiek. Już nie długo – za jakieś 100-300 lat.

Zadziała tu zarówno zasada wzajemności jak i samozadowolenie za podążaniem za tym co się subiektywnie odczuwa jako dobro. Subiektywnie nie oznacza wcale, że znowu zło nazwie ktoś dobrem. Podążanie za tym co się subiektywnie ocenia jako dobro, uważam za dokonywanie wyborów w zgodzie z najgłębszymi swymi odczuciami. Jeśli by ktoś przez jeden dzień był w stanie dokonywać wyborów w zgodzie z najgłębszymi odczuciami - jest wielki w swym zrozumieniu innych ludzi.

Tolerancja nie daje takiego samozadowolenia z wyboru, co wybór oparty na pragnieniu czyjegoś dobra w zgodzie z własnymi najgłębszymi odczuciami.

Jeżeli pozostawimy jakiś układ samemu sobie i zadamy każdej jednostce układu zdolność uczenia się - choćby w wąskim zakresie, prędzej czy później taki układ odnajdzie najdoskonalsze formy współistnienia.
Dokładnie tak jest z ludźmi.

Brak szacunku i pogarda, która występuje aktualnie prawie wszędzie zostaną wyeliminowane. Aktualna sytuacja nie daje ludziom nic - ani zadowolenia z tego jak kogoś traktują, ani zadowolenia z tego jak są traktowani.
To się tyczy również form ewangelizowania. Nie ma nic gorszego niż owa wyższość człowiek wierzącego nad innymi. Wierzy i cóż z tego? Skoro nie potrafi być uprzejmy i innych nie szanuje a jedyne co czyni to dominacja nad innymi. Nie oszukujmy się, że nasz rodzimy katolicyzm posiada już teraz ów szczególny sposób postrzegania innych. Być może pewne małe grupy próbują dążyć do takiego celu. Większość jednak postrzega religijność w bardzo ograniczonym zakresie – albo tylko do ochrony konserwatyzmu, albo tylko w formie walki z innym. To przecież polscy katolicy uformowali twór polityczny specjalizujący się w krytyce dzieł sztuki. Nie takiej wizji świat oczekuje. Świat oczekuje czegoś co jak sądzę zaistnieje, choć być może wybiegam myślą daleko poza moment swojej śmierci.

Ponadto prędzej czy później społeczność ludzka - zarówno ateiści jak i teiści - przestanie postrzegać Boga jako jakiegoś starożytnego bożka, który gdzieś tu jest i który co raz się rzuca by komuś pomagać.
Chrześcijaństwo - przynajmniej ja to tak dziś pojmuję - Boga traktuje mimo wszystko bardzo naturalistycznie. Może nie Bóg = Wszechświat, ale już Bóg przemawiający przez naturę, materię, organizmy żywe jako efekt rozwoju, itp. tak. Najpełniejszy przekaz Boga dostaliśmy tak naturalistycznie, że bardzo wielu odrzuciło taką możliwość jako niegodną Boga.
No bo przecież Bóg jest jakimś małym, starożytnym bożkiem, który siedzi na chmurce, no nie? :-) Więc Jezus nie mógłby sięgać Boga i nie byłby Bogiem... Do tego nie przyznają się zbyt łatwo ludzie, nawet sami przed sobą, ale nawet wielu ateistów mentalnie oczekuje takiego małego boga.

Tak więc również w sposobie myślenia religijnego chrześcijaństwo wciąż może wiele zaoferować współczesnemu człowiekowi, ale tak na prawdę ważniejsze dla człowieka będą poprawne relacje międzyludzkie.

Nie przyjmie jednak wiary w Boga, ktoś kto oczekuje nie tylko nauki, która prowadzi do zbawienia gdzieś po śmierci. Pierwotnie ludzie wierzyli w Boga bez wiary w życie po życiu! Zdaje się, że takim tonie są jakieś początkowe fragmenty Biblii, ale pewności nie mam - to tylko zasłyszana opinia. Ludzie chcą mieć od wiary coś konkretnego dziś. I to poprawne. Jeśli coś jest prawdziwe, powoduje poprawę w każdym zakresie życia. Ludzie chcą być zadowoleni też z tego w jakiej organizacji funkcjonują. Chcą być z niej dumni. Współczesny człowiek nauczył się tego, że pieniądz nie jest bezwartościowy. Przez 1000 lat mieszkańcy Europy zanosili modły o pokój. W każdym pokoleniu w Europie była wojna. Dopiero od kilkudziesięciu lat w Europie Zachodniej jest jako taki spokój - wraz z rozwinięciem makroekonomii... Współczesny człowiek ceni poprawnie zorganizowane systemy. Nie myśli zbyt słusznie ten katolik, kto twierdzi że zarzuty o finansowanie KRzK są niepotrzebne. Jeśli ja nie słyszę szczegółowych informacji z ratusza mojego miasta, jak to świetnie aktualna Rada Miasta zarządza miastem - z weryfikowalnymi przykładami oczywiście, to mam prawo przypuszczać, że coś tam jednak nie jest O.K. bo przecież gdyby było O.K. to w ich interesie leżałoby się chwalić. Takiej sytuacji nie ma w KRzK. System nie wywołuje potrzeby uczciwości i gotowości do przekazywania pełnych informacji. Można powiedzieć tak jak ekonom KRzK się wypowiedział parę lat temu - wszystko jest dobrze, bo ufamy w sumienie księży. Cudnie. Tylko, że w USA też ufano w sumienie księży, a w wakacje nowy biskup pewnej diecezji zaproponował ugodowe 5 mln $ dla osób pokrzywdzonych przez księży pedofilów, która to propozycja została odrzucona. Może więc jednak ten system lepiej byłoby oprzeć na układzie, który wymusza uczciwość przez choćby efektywne kontrole?
Oczywiście ksiądz pedofil to inna materia niż finanse, ale wskazuje na to, że można być księdzem i nie zachowywać się tak jak tego oczekuje społeczność od kapłana.

Ja tu nie wylewam swojej żółci na KRzK. Ja tu pokazuję, że ewangelizacja to nie tylko mówienie że Jezus Cię kocha, ale to też bardzo konkretne działania, do których wielu ludzi nie ma w ogóle przygotowania, które mogą być niepopularne, które miałyby jednak konkretny również ewangeliczny wymiar ale w bardzo odległej choć nie aż tak bardzo perspektywie.

Chrześcijaństwo ogólnie a KRzK w szczególności będzie w ciągu 100-300 lat zdolne odpowiedzieć potrzebom ludzi w pełnym zakresie.
Wyjdzie nowy impuls nie ewangelizacji, ale szacunku i miłości z jakichś wąskich dziś środowisk chrześcijaństwa. Nie wyjdzie on z innych środowisk, gdyż inne środowiska funkcjonują tylko na zasadzie wzajemności. Kiedy jednak pojawi się owa forma współistnienia - która już teraz bywa widoczna, ale nie na szeroką skalę, której wciąż brakuje czegoś co by zarażało - taką formę życia przyjmie współczesny człowiek.

Tak jak upadła wizja silnego człowieka w starożytnym Rzymie, w którym w schyłkowym jego okresie dla rozrywki zabijano ludzi, tak dziś upadnie owa potrzeba dominacji nad psychiką drugiego człowieka. Kolejne pokolenia uznają to za wyraz jakiejś nowej jakości chrześcijaństwa, a być może szczególnej opieki Boga co będzie wertykalnym opisem sytuacji.
Ja jednak miałem pozostać przy horyzontalnym - a z tego punktu widzenia po prostu układ pozostawiony sam sobie nauczy się formy współistnienia.

Natomiast przez człowieka działa Duch Święty.


[/img]


N gru 28, 2003 17:07
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 27, 2003 22:40
Posty: 1707
Post 
Napisano wyżej
Cytuj:
Jakieś pół roku temu patrząc na stan chrześcijaństwa odnosiłem wrażenie, że jest w podobnej sytuacji co wierzenia starożytnych dwa tysiące lat temu, kiedy to wciąż się wierzyło, ale nie było tej pewności co dawniej. Dziś jednak więcej jest we mnie nadziei na jego przyszłość.

Nie wiem czy poczucie humoru podpowiada Tobie taki tekst . Czy też kompletny brak znajomości pierwszych wieków chrześcijaństwa..?
Pierwsi Chrześcijanie zapewniam Ciebie doskonale wiedzieli w co wierzą i nie mieli . I nie patrzeli co dawniej. Zawierzyli bezgranicznie Chrystusowi .. Dzisiaj takiej wierze raczej możemy w wielu przypadkach pomarzyc..

Napisano
Cytuj:
Pierwotnie ludzie wierzyli w Boga bez wiary w życie po życiu! Zdaje się, że takim tonie są jakieś początkowe fragmenty Biblii, ale pewności nie mam - to tylko zasłyszana opinia.


Kuriozalne stwierdzenie nie znajdujące żadnych podstaw historyczno- archeologicznych.
Wyssane z palca albo wydumane..!!!
Od zarania dziejów człowiek wierzył w życie po życiu w różnej formie . Choćby religie starsze od chrześcijaństwa Buddyzm Taoizm Czy wierzenia Indian...

A tolerancja o której się tu rozpisujesz.. Chrystus nie wymaga od nas żadnej tolerancji.. On od nas wymaga wiary.. Wiara i tolerancja czy są do pogodzenia wewnątrz kościoła chrześcijańskiego.. Nie Albo wierzymy w to co przekazują nam Ewangelie i biblia!
Albo bawimy się w tolerancje !!! Coś trzeba wybrać !! Nikt nam nie kazuje bycia chrześcijaninem .. chrześcijaninem jeżeli deklarujemy wiarę.. To co powierzchownie ?
Dla picu foto montażu ?
Przynależności do jakiejś grupy społecznej..?
To przecież absurd !!
Wiara nie jest organizacją wzajemnej adoracji zaspokojenia wzajemnych potrzeb.!!

Rozróżnijmy wiarę i religię .. Chociaż wydawałoby się że to jest to samo....

Pozdrawiam


N gru 28, 2003 20:50
Zobacz profil
Post 
Y?
Najpierw awe teraz godunow?

Co do pierwszego to chodziło mi o wiarę politeistów np. z Imperium Rzymskiego, którzy wierzyli w swoich bogów ale wiara przestawałabyć tak oczywista wraz z ponawaniem świata. Trochę tak się czułem jak oni pół roku temu. Dziś - jak napisałem - jest we mnie więcej nadziei.

Co do kwestii osób, które nie liczyły na życie po życiu, to w gruncie rzeczy nie jest to takie głupie. Nie odczuwam silnego wrażenia, że Abram z Ur uwierzył w Boga, bo bał się śmierci i dlatego wymyślił Go sobie. On uwierzył w Boga, bo chciał być pod Jego opieką za życia, ale też gdyż interesowała go po prostu Prawda - za którą uznał Jedynego. Ale jestem w tym opisie pod wpływem Zofii Kossak.

Co do tego jak potraktowałeś mój fragment o toleracji. Radziłbym czytać uważniej a zyska na tym Twoj klawiatura. Jak wykazywałem słabość idei tolerancji.

Zasadniczo nie zrozumiałeś w ogóle przesłania tego co napisałem i potraktowałeś mojego post'a dość szablonowo.

Natomiast do tych, którzy przeczytali tekst godunowa. Cóż godunowie z całym szacunkiem do Ciebie kimkolwiek byś nie był, ale właśnie o takim znerwicowanym chrześcijaństwie jak Ty tym post'em zademostrowałeś pisałem. Miłość którą jeśli nawet wyznajesz nie ma szans pobudzić mas ludzkich. Nie twierdzę, że jestem doskonały i że znam odpowiedzi, ale właśnie szukam tej iskry, która mogłaby poruszyć serca całego świata, która byłaby jakościowo różna od tego czym (włącznie ze mną) dziś jesteśmy, która da bliższą drugiemu człowiekowi formę współistnienia. Pisałem o setkach lat. Więc na taki okres się zamierzyłem.
Czegóż mam wymagać...


N gru 28, 2003 21:32
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
PTR - ruszyłeś problem - lawinę...

Więc - po pierwsze... Nie wiem czy można ewangelizować - masy... Tych 5000 bodaj mężczyzn którzy przyjęli chrzest po mowie Piotra (Dzieje Apostolskie) to jednak ewenement chyba...

Dla mnie ewengelizacja dotyczy zawsze konkretnej osoby... Abram wyruszył - bo dostał obietnicę - potomstwa... Czy myślał o życiu wiecznym? Nie wiem :) Tu masz rację. Dla mnie znaczenie miało to, że nie dam rady żyć tutaj bez Boga... Gdzieś w tle było życie wieczne...

Bóg Cię kocha... Jeśli to tylko słowa to nie spowodują nic, PTR. Puste słowa w ogóle nic nie powodują. W to trzeba najpierw uwierzyć, to trzeba zobaczyć. W swoim - w cudzym życiu. Że ta miłość ma konsekwencje. Że coś daje. Uwierzyć Bogu, nie w Boga.

"Patrzcie jak oni się miłują" - to zdanie o pierwszych chrześcijanach ewangelizowało chyba najbardziej. Tak myślę. Nie słowa, nie mowy Pawła na Aeropagu, ale to że to Słowo dawało tym ludziom siłę by żyć - inaczej. By podchodzić z miłością do drugiego człowieka. By być szczęśliwymi mimo cierpień. Wtedy dopiero zaczyna się słuchać. Wtedy dopiero zaczyna się szukać. I wtedy się - odnajduje...

I nie ma nic gorszego niż postawa wyższości. I stwierdzenie - ja jestem ten dobry a Ty się nawróć, pokażę Ci jak... :) Faryzeusz i celnik? :) Postawa stara jak świat, niestety...

A drugi wątek... antyewangelizacja przez błędy... Bo to jest antyewangelizacja, niestety. Zwłaszcza, jeśli są tuszowane i ukrywane...

Czy koniecznie trzeba wszystko ujawniać? Myślę o sprawach finansowych na przykład? Nie wiem. Mnie naprawdę NIE ZALEŻY. Ufam że to co daję jest zużywane w sposób słuszny. Jeśli nie - trudno. Nie ja za to będę odpowiadać... Że nie każdy tak patrzy? Pewnie nie każdy... Ale czy ujawnienie coś załatwi? Nie wiem... Może tylko wytrąci z ręki część argumentów - nie te, to przyjdą inne... Jeśli nie pieniądze to polityka... To nośne kwestie... "Medialne" :)

Ja naprawdę nie muszę wiedzieć o wszystkim. Współdziałanie ludzi musi się opierać na zaufaniu. Na założeniu dobrych intencji chociażby. Nie mam szans sprawdzać wszystkiego. I nie chcę.

Ale faktem jest - im więcej tajności i niejasności tym mniej - zaufania... A nie wszystko tajne być zapewne musi - i może nie powinno...

A dzisiejszy świat patrzy - i będzie patrzył na Kościół jak na instytucję. I nie będzie dobrze, jeśli co chwila będzie się okazywać, że to instytucja taka jak inne, popełniająca te same błędy - i w dodatku tłumacząca je "czynnikiem ludzkim". Bo to prawda - ale czy usprawiedliwienie?
Od Ministerstwa czegokolwiek naprawdę oczekuje się mniej...

Wyjdzie że atakuję Kościół. Nie. Jestem w nim. I męczy mnie i boli gdy ktoś mu zarzuca rzeczy słuszne. Gdy zadaje rozsądne pytania - dlaczego?
Gdy ciężko chory człowiek na Ostatnie Namaszczenie czeka trzy dni (wiem - każdy może zapomnieć, ludzkie) a potem (pomimo informacji na początku) okazuje się że jak nie ta parafia to nie - trzeba poprosić z właściwej... Też nieporozumienie, wiem. I nawet nie chodzi o strach umierającej, o niemożność pomożenia. Ale wytłumacz proszę - niewierzącym, będącym daleko - dlaczego tak? Wytłumacz że to nie - lekceważenie? Echhhhhhhhh...

Wiem - to część. Margines. Wiele, bardzo dużo jest dobra. Ale to zło - spotyka ludzi. I dlatego że stanowi ułamek nie można go lekcewazyć... Mnie to boli. Innych może odpychać... Antyewangelizacja... :(

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pn gru 29, 2003 16:37
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 22, 2003 8:58
Posty: 3890
Post 
mysle ptr, ze podstawowym błędem, jaki popełniles przy pisaniu pierwszego tekstu, była chec zawarcia wszystkiego w nim :) stad ogromne wrazenie chaosu, poplątania z pomieszaniem :)

zasadniczo zgadzam sie co do jednego - ze chrzescijanstwo dopiero jest na początku swojej drogi :) ale..... w poszczególnych aspektach nie zgadzam sie z tobą :) głownie z jednego powodu:

"Tak więc również w sposobie myślenia religijnego chrześcijaństwo wciąż może wiele zaoferować współczesnemu człowiekowi, ale tak na prawdę ważniejsze dla człowieka będą poprawne relacje międzyludzkie." - tak napisales

tymczasem takie patzrenie na człowieka i na wiare jest bardzo ubogie i powierzchowne :)
owszem, żeby mowic czlowiekowi o Bogu, najpierw trzeba go nakarmic, napoic - albo samemu byc głodnym i spragnionym - i swiadczyc....

bo co to znaczy, ze wazniejsze dla czlowieka bedą relacje miedzyludzkie? wazniejsze od czego? Kogo? ważniejsze kiedy? za duzo uogólnien, z ktorymi mnie osobiscie trudno sie zgodzic

tak samo jak z tym, ze ludzie sie zmieniaja..... i ze kiedys nastapi ta wieczna szczęśliwosc [bo do tego w pewnym momencie zmierzales...albo cie źle zrozumialam]
ludzie sie zmieniaja jako spoleczenstwo, ale nie jako jednostka - nadal sa te same pobudki i te same grzechy nami kierują, te same pragnienia....
tylko zmienia sie patrzenie na drugiego [ale i tu idzie tow dwoch kierunkach - wiekszego wspolczucia, ale i wiekszego lekcewazenia życia w skali globalnej]
a wiecznej szczęśliwosci na ziemi nie bedzie ...... na ziemi nie bedzie raju - tylko ciagla walka ze Złym

i nie patrze pesymistycznie na swiat, na ludzi, ale realnie - staram sie tez odczytywac Pismo sw w kontekscie historii, socjologii czy czego tam chcesz :)

tę szczęśliwosc czlowiek moze osiągnąć nie dzieki zmierzaniu jakis tam ukladow do optymalnosci ;) ale jedynie w Bogu - bo podstawową sprawą zawsze i wszędzie będzie serce pojedynczego czlowieka - a ono swoj pokoj osiąga jedynie w Bogu.... tylko ze to bardzo trudno zrozumiec i w to uwierzyc.... i nawet swiadectwo nic tu nie da

wspolczesny czlowiek jest samowystarczalny i zamkniety na Boga - z jednej strony dzieki temu gdy Go odkryje to Bóg nie jest dla czlowieka bozkiem [drzewa, pioruny] ale z drugiej strony najtrudniej z tej samowystarczalnosci zrezygnowac czlowiekowi [klania sie grzech pierwszych rodzicow-to podstawa w rozumieniu czlowieka i motywow, jakimi sie kieruje]

makroewnagelizacja - nie rozumiem, co chciales tym tekstem w kontekscie tego tytułu powiedziec........ ja osobiscie nie wierze w makro ;) zbyt mikro jestem :)


Pn gru 29, 2003 19:24
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 27, 2003 22:40
Posty: 1707
Post 
PTRqwerty napisał:
Cytuj:
Natomiast do tych, którzy przeczytali tekst godunowa. Cóż godunowie z całym szacunkiem do Ciebie kimkolwiek byś nie był, ale właśnie o takim znerwicowanym chrześcijaństwie jak Ty tym post'em zademostrowałeś pisałem.


Nie wiem czy godzi się nazywać nerwowym chrześcijaństwem Chrześcijaństwo Pierwotne to jest dp III wieku włącznie . Czy nie bardziej jest teraz. Gdzie człowiek do swojej działalności próbuje przystosować Ewangelie. Ja skłaniam się do tego chrześcijaństwa pierwotnego gdzie tolerancja jest znikoma.. albo się jest chrześcijanie albo się nie jest a nie robienie statystyki wiernych na siłę niezależnie od kościoła (czy protestanci czy katolicy) Za dużo letnich mamy a pierwsi chrześcijanie tylko gorącymi byli
Pytanie zasadnicze bym postawił czy Tacy winni się nazywać chrześcijanami niby nie nerwowi..

Pozdrawiam bardzo serdecznie w Nowym Roku


Pt sty 02, 2004 10:06
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 22, 2003 8:58
Posty: 3890
Post 
godunov, tylko nie zapominaj, czym jest ta tolerancja :) pierwsi chrzescijania sila rzeczy nie mogli byc "tolerancyjni" w dzisiejszym rozumieniu tego slowa, gdyz byli wielka mniejszoscią ;) a i wtedy nie zyli idyllicznie i w wielkiej swietosci [Dzieje Apostolskie i listy, w ktorych mowa o problemach]

poza tym, godunov - chyba to Jezus powiedzial, ze mamy sie nie oglądac za siebie idąc za pługiem :) jak dla mnie slowa te oznaczają, by życ tu i teraz a nie tęsknic za tym, co minęlo - przemieniac teraźniejszosc [oczywiscie pamietając o Tradycji]


N sty 04, 2004 17:15
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lip 11, 2003 18:46
Posty: 677
Post 
PTgwerty - takie podejście do sprawy to prowokacja, na katoliku też masz takie dziwne rozterki, do czego więc właściwie ma prowadzić takie zadawanie pytań.?

_________________
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan


N sty 04, 2004 22:06
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 27, 2003 22:40
Posty: 1707
Post 
Elka napisała
Cytuj:
godunov, tylko nie zapominaj, czym jest ta tolerancja pierwsi chrzescijania sila rzeczy nie mogli byc "tolerancyjni" w dzisiejszym rozumieniu tego slowa, gdyz byli wielka mniejszoscią a i wtedy nie zyli idyllicznie i w wielkiej swietosci [Dzieje Apostolskie i listy, w ktorych mowa o problemach



Moim zdaniem o tolerancji w naszym rozumowaniu, w odniesieniu do pierwotnego chrześcijaństwa nie ma mowy.. Byli to raczej gorący chrześcijanie nie letni.. Letni bardzo szybko odchodzili. Tolerancja w wierze Chrystusa jakby miała Twoim zdaniem wyglądać..?

Albo wierzymy Albo nie Czyli tolerancje w sensie wiary nie istnieje do dzisiaj.. Czyli jeżeli mówimy o tolerancji wobec osób innych wyznań . Ale to jakby inny temat..

Elka napisała
Cytuj:
poza tym, godunov - chyba to Jezus powiedzial, ze mamy sie nie oglądac za siebie idąc za pługiem jak dla mnie slowa te oznaczają, by życ tu i teraz a nie tęsknic za tym, co minęlo - przemieniac teraźniejszosc [oczywiscie pamietając o Tradycji]


Jabym to inaczej zinterpretował . Należy iść za Chrystusem za Ewangelią jego nauka. chrześcijanie z reszta tą zasadą przez pierwsze stulecia kierowali się chrześcijanie .. Ale i w pierwszym wiekach dochodzi do wielu schizm wypaczeń i innej interpretacji Ewangelii , a choćby Netorianizm na wschodzie chrześcijaństwa .. Czy na początku III wieku Tertulianizm na Zachodzie ..
Pozdrawiam Serdecznie..!!


Pn sty 05, 2004 12:41
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Jeśli pozwolicie - wróciłabym do pierwotnego wątku, tak jak ja go zrozumiałam (PTR, popraw, jeśli sie mylę :) )

- czy możliwa jest ewangelizacja powszechna?
- co w niej przeszkadza a co pomaga?
- jaki powinien być Kościół (zarówno jako wspólnota ludzi wierzących, jak i instytucja, być może) by skutecznie ewangelizować?

I jeszcze jedno mi się nasunęło - jaka jest tutaj rola psycho- i socjologii? I jaka - być powinna?

Co do kwestii chrześcijaństwa i tolerancji - zapraszam do tematu Tolerancja - dobra czy zła viewtopic.php?t=221&postdays=0&postorder=asc&start=0

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pn sty 05, 2004 13:26
Zobacz profil
Post 
0. Nie mogę teraz zbyt dużo czasu na odpowiedzi, bo korzystam teraz z kafejki internetowej.

Jo_tko zasadniczo się zgadza.
Co do powszechnej ewangelizacji chodziło mi raczej też o to, żeby sktruktura organizacja KRzK nie odstraszała ludzi, którzy na niego patrzą z zewnątrz.

Wojtku to nie jest prowokacja tak jak Ty ją rozumiesz, gdyż ja dobrze życzę Kościołowi Katolickiemu.
Chodzi mi tylko o wyeliminowanie ewentualnych błędów.

Wybaczcie że na razie tak lakonicznie, ale nie mam teraz innych możliwości.


Pn sty 05, 2004 13:51

Dołączył(a): Pt lip 11, 2003 18:46
Posty: 677
Post 
PTRqwerty napisał(a):
Co do powszechnej ewangelizacji chodziło mi raczej też o to, żeby sktruktura organizacja KRzK nie odstraszała ludzi, którzy na niego patrzą z zewnątrz.


Więc co?. uważasz , że KRzK - odstrasza wiernych?

PTRqwerty napisał(a):

Wojtku to nie jest prowokacja tak jak Ty ją rozumiesz, gdyż ja dobrze życzę Kościołowi Katolickiemu.
Chodzi mi tylko o wyeliminowanie ewentualnych błędów


Ok ale proszę wiyjaśnienie. Ja życzę tego samego całemu chrześcijaństwu.

PS. - czy mógłbyś się określić jaką wyznajesz religię ?. nie eby sie czepiać lecz do lepszego klikania w sieci. Miałbym wtedy szerszy obraz co do Twojego Bracie widzenia Kościoła.

_________________
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan


Pn sty 05, 2004 20:04
Zobacz profil
Post 
Cześc Wojtek:)
Nie mód do mnie Bracie bo to staroświeckie ;-)
Natomiast jestem katolikiem rzymskim w pewnym sensie po przejściach.
Przejścia polegały na tym, że nigdy nie wierzyłem na sposób dziecięcy. Jako dzieciak byłem cholernie sceptyczny do tego co mi podawano. Podejrzewałem, że się to kupy nie trzyma.
Dziś trochę inaczej to widzę. :D
Nie wiem jak Cię przekonywać...
Zupełnie nie mam pojęcia...
Pewnie bycie 4 lata w Odnowie to mało... :lol: przynajmniej mnie by to tak po prostu nie przekonało...
Widzisz... na Katoliku faktycznie nie zgodziłem się z Forum Pomocy... ale Katechizm KRzK stoi po mojej stronie :D

Znasz witrynę Racjonalista? Rozmawiam tam sobie aktualnie z jej twórcą... może zajrzysz to wtedy poznasz moje poglądy...


Wt sty 06, 2004 15:12

Dołączył(a): Pt lip 11, 2003 18:46
Posty: 677
Post 
Pozwolisz , że mimo wszystko będę się do Ciebie zwracał bracie (jest to zwrot ewangeliczny i w/g jak najbardziej na miejscu) bośmy jak twierdzisz z jednego Kościoła.

Racjonalizm - to dziwne określenie, bo chrześcijaństwo i prawdziwa wiara zawsze jakoś staa okrakiem do racjonalizowania rzeczywistości, czego dowodem jest

_________________
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan


Wt sty 06, 2004 19:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lip 11, 2003 18:46
Posty: 677
Post 
śmierć Jezusa na krzyżu. A przecież wszystkie cuda i sama wiara nie są przecież racjonalne. Lecz mimo to chętnie bym poznał bliżej to co jest treścią Twojego życia.

_________________
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan


Wt sty 06, 2004 19:58
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL