Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz cze 24, 2021 20:45



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 
 Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 17, 2009 10:45
Posty: 836
Post Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Witam. Nie wiem, czy umowa ACTA jest dobra, ale walka z piractwem i owszem, i to nie tylko z punktu widzenia twórców i koncernów, ale również konsumentów. Dlaczego tak uważam? Uważam tak aż z kilku powodów. Na końcu zdradzę sposób na legalne i darmowe słuchanie muzyki oraz darmowy i legalny dostęp do innych dóbr kultury.

Dla potrzeb tego wątku przyjmijmy, że słowo "kultura" oznacza: muzykę, film, oprogramowanie i gry komputerowe lub konsolowe.

Kultura byłaby bardziej różnorodna
Pamiętam, gdy Agnieszka Chylińska zmieniła styl muzyczny. Wszyscy krytykowali ją za to, że poszła w komercję, ale ilu fanów kupiło jej płytę? Gdyby fani zamiast ściągać z internetu kupowaliby jej płyty, to tym samym daliby jej znak, że nie musi zmieniać stylu, bo ze starego stylu też mogłaby wyżyć i mieć dużo pieniędzy.

Mówiąc inaczej. Kultura byłaby bardziej różnorodna, bo nowatorstwo, oryginalność i niszowość byłby obciążone mniejszym ryzykiem finansowym.

Niektórzy lidzie twierdzą, że od prawa do własności intelektualnej ważniejszy powinien być dostęp do kultury, ale kto będzie chciał mieć kontakt z kulturą, która się coraz bardziej będzie zawężać do masowego i komercyjnego nurtu? A powyżej wykazałem, że piractwo internetowe do tego właśnie prowadzi. Gdy oglądam na YouTube teledyski starych zespołów lub nieżyjących artystów, to czasami trafiam na komentarz w stylu: "dzisiaj już nie ma takich zespołów". Kultura będzie zawężać się coraz bardziej do masowego nurtu, więc coraz mniej ludzi będzie mogła w niej odnaleźć coś bardziej odpowiedniego dla siebie i co za tym idzie, kultura będzie mniej atrakcyjna dla coraz większej grupy ludzi.

Kultura byłaby tańsza
Kiedyś elektrownie miały słabe zabezpieczenia przed kradzieżą prądu, więc ludzie kradli go na potęgę. Czy okradali elektrownie? Nie, okradali siebie na wzajem, bo elektrownia rekompensowała sobie straty na uczciwych klientach podwyższając cenę prądu. Podobną praktykę deklarują producenci gier. Być może gdyby nie piractwo (szczególnie jego internetowa odmiana), to kultura byłaby tańsza.

Kiedyś, gdy jeszcze mało kto miał dostęp do internetu, gazety bardzo często dodawały niby gratis prezenty i prezentem bardzo często była płyta. Dzięki temu można było mieć za jedyne 5zł grę (pełna wersja z opóźnieniem lub wersja demo w roku premiery), która w roku premiery mogła kosztować nawet 200zł. Czy to nie był dobry interes? To samo muzyka i filmy. Więc można było mieć tani i legalny dostęp przynajmniej do komercyjnego/masowego nurtu kultury. To zostało zabite przez piractwo internetowe. Internauci woleli mieć tańsze gazety, a "prezenty" sami ściągać z internetu, ale już nielegalnie. Z powodu piractwa internetowego biedni konsumenci kultury masowej są zmuszeni do nielegalnego ściągania, bo albo ściągną z internetu za darmo albo wcale nie będą mieć. Gazeta już im niczego nie sprzeda za 5zł.

Ludzie twierdzą, że nie będą kupować płyt, bo interesuje ich tylko średnio 2 piosenki, a płacić muszą za 20 utworów. I znowu winne jest piractwo internetowe. Przed powszechnym dostępem do internetu było coś takiego jak składanki. Mając składankę i kilka płyt z gazet można było zrobić własną wypasioną składankę (kopiowanie na własny użytek jest legalne) i to bez internetu, ale składanki też zostały zabite przez piractwo internetowe.

Gdyby nie piractwo internetowe, to kwitłby rynek wtórny (rynek rzeczy używanych). Czyli jeśli komuś by się już znudziła jakaś np. gra, to mógłby ją odprzedać, oczywiście taniej. Kwitłoby też pożyczanie.

Młodzież mniej by piła alkoholu i zażywała narkotyków
Kontrowersyjna teza? Niekoniecznie. Na samym początku XXI wieku zaczęła spadać sprzedaż płyt z muzyką (moim zdaniem również moda na palenie wśród młodzieży też się zaczęła wtedy kończyć). Co się wówczas stało? Otóż zaczęła się moda na komórki. Młodzież wolała wydawać pieniądze na telefony i co miesięczne opłaty za nie. Gdyby młodzież musiała oszczędzać swoje kieszonkowe na kulturę, to by mniej miała na alkohol i narkotyki.

Skąd wiadomo, że młodzież wydawałaby pieniądze na kulturę zamiast zrezygnować z niej? Po pierwsze - młodzież nie byłby przyzwyczajana do darmowego dostępu do kultury, bo by nie było internetowego piractwa. Po drugie - kultura byłaby bardziej różnorodna (patrz rozdział "Kultura byłaby bardziej różnorodna"). Po trzecie - kultura byłaby tańsza (patrz rozdział "Kultura byłaby tańsza"). Po czwarte - młodzież kulturą nie byłaby "przejedzona". Piractwo internetowe sprawiło, że kultura spowszedniała, więc nie jest już atrakcją na tyle wielką, by oszczędzać na nią swoje kieszonkowe.

Czyli piractwo internetowe zaskutkowało nie tylko darmowym dostępem do kultury, ale też spowszednieniem jej. Dziś nawet inaczej słucha się muzyki. Kiedyś wkładało się raz na jakiś czas do boomboxa (3w1 - radio, magnetofon i odtwarzacz CD) płytę lub kasetę swojego ulubionego zespołu, a dziś młodzież nie ma idoli muzycznych, bo dziś wrzuca się do odtwarzacza MP3 lub telefonu komórkowego kilkaset utworów i słucha się tego co dziennie przez pół dnia - to profanacja muzyki. Przy tak dużej ilości utworów i tak częstym słuchaniu muzyki, utwory mogą być równie dobrze przypadkowe, aby tylko coś grało w tle innych zajęć. Młodzież więc nie chce wydawać swojego kieszonkowego na muzykę nie tylko dlatego, że ma darmową alternatywę (piractwo internetowe), ale też dlatego, że słuchania muzyki się nie celebruje jak kiedyś, dziś muzyka jest przez pół dnia i jest tylko tłem innych zajęć.

Zresztą historia pokazała, że młodzież potrafi zrezygnować z jednej rzeczy dla drugiej.

Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy młodzi ludzie tak by postąpili, ale na pewno jakiś procent.

W telewizji byłoby więcej filmów
Niektórzy ludzie marudzą, że w telewizji już nic nie ma tylko show w stylu "Jak oni tańczą na lodzie z gwiazdami". A czyja to winna? Piratów. Jak telewizji ma się opłacać kupowanie nowych filmów, skoro każdy powie: "ja już ten film widziałem w internecie. Nie będę go drugi raz oglądał. Wolę posiedzieć na Facebooku"?

Wolniejszy rozwój techniki
Brak piractwa internetowego miałby też złe strony. Wolniej rozwijałaby się technika, szczególnie ta związana z konsumpcją kultury. Gdyby ludzie musieli kupić każdą grę, to wielu z nich nie kupiłaby konsoli do gier. To samo inne urządzenia. Nawet komputery miałby nieco mniejszą sprzedaż. To mogłoby doprowadzić do wolniejszego rozwoju tych urządzeń.

Niektórzy twierdzą, że za walką z piractwem stoją wielkie koncerny, bo nawet nie twórcy i artyści, którzy mają niewielki procent zysku ze sprzedaży płyt, a reszta trafia do koncernów. To prawda, ale prawdą jest też to, że po drugiej stronie stoi druga grupa koncernów - producenci urządzeń do konsumpcji kultury. W ich interesie jest by nie było walki z piractwem albo żeby chociaż prawo antypirackie nie było zbyt restrykcyjne, bo kto kupi odtwarzacz DVD nie mając pieniędzy na filmy? Nikt.

Darmowy i legalny dostęp do kultury
Obiecałem, że wskażę Wam darmowy i legalny dostęp do kultury.

Muzyka - słuchanie muzyki online na portalach typu YouTube jest w pełni legalne i darmowe tak samo jak słuchanie jej w telewizji czy radiu. Tak nawiasem mówiąc, choć mamy epokę internetu, to liczba stacji radiowych i telewizji muzycznych nie spada. Wręcz przeciwnie i są to kanały niekodowane (darmowe), a 2 z nich nawet mają miejsce w naziemnej telewizji cyfrowej. Nawet sami artyści i wytwórnie mają na YouTube oficjalne konta (kanały), których używają do promocji swojej twórczości. Wiadomo, że nikt nie kupi kota w worku.

Oprogramowanie - płatne programy komputerowe można zastąpić darmowymi, legalnymi zamiennikami. Użytkownicy darmowych alternatyw nawet twierdzą, że te alternatywy są lepsze. Sami możecie to potwierdzić, bo na pewno większość z Was już od dawna nie korzysta z Internet Explorer właśnie dlatego, że IE jest uważany za gorszy od innych przeglądarek.

Gry i filmy - tu zbyt wielkiego pola do popisu nie ma. Kiedyś za niewielkie pieniądze takie rzeczy można było znaleźć w gazetach, ale zostało to zabite przez piractwo internetowe. Filmy można oglądać legalnie online i chyba jeśli film jest nielegalny, to jest to problem wrzucającego a nie oglądającego, byle tylko nie ściągać filmów na dysk swojego komputera, oglądać tylko online. Filmy są też w telewizji.

Czyli jak się chce, to można nie piracić, a jednocześnie nie rezygnować zbyt wielu rzeczy.

Pytania
Co Wy na to? Czy tak by było? Czy tak byłoby lepiej?

Piractwo bierze się m.in z tego, że piraci nie za bardzo potrafią lub chcą postawić się na miejscu drugiego człowieka. Czy chcielibyście być okradani?

_________________
Pomóż klikając w serduszko! - Pajacyk, Okruszek, Polskie Serce i Pusta Miska
Obrazek
Mi ne mortigas, mi ne ŝtelas, mi ne kredas...


Cz lut 02, 2012 12:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 16048
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Daniel86 napisał(a):
Pamiętam, gdy Agnieszka Chylińska zmieniła styl muzyczny. Wszyscy krytykowali ją za to, że poszła w komercję, ale ilu fanów kupiło jej płytę? Gdyby fani zamiast ściągać z internetu kupowaliby jej płyty, to tym samym daliby jej znak, że nie musi zmieniać stylu, bo ze starego stylu też mogłaby wyżyć i mieć dużo pieniędzy.


Czyli gdybyśmy zlikwidowali piractwo, to wyższa kultura dałaby radę finansowo? Czyli piraci to w większości koneserzy wyższej kultury, tak? :D

Cytuj:
Kultura byłaby bardziej różnorodna, bo nowatorstwo, oryginalność i niszowość byłby obciążone mniejszym ryzykiem finansowym.


Co to za nowatorstwo, oryginalność i niszowość, które nie są obciążone ryzykiem finansowym? Jakieś szemrane.

Tak naprawdę, wystarczy znaleźć sposób, a redukcja ryzyka finansowego jest znacznie prostsza dla kultury niszowej niż masowej. Kultura masowa to tłum - na dłuższą metę nieprzewidywalny. Likwidacja ryzyka jest tu niemożliwa. Co innego z niszową - tam można zdobyć grupę wiernych zwolenników, którzy zaangażują się bardziej (a nie na zasadzie "słucham tego, co akurat leci w radiu") w działalność artysty i będą ją dobrowolnie finansować (tak już zrobiły np. zespoły Marillion czy Mostly Autumn, które zwyczajnie poprosiły fanów o sfinansowanie im nagrania nowych płyt - i, niebywałe, udało się).

Cytuj:
Podobną praktykę deklarują producenci gier. Być może gdyby nie piractwo (szczególnie jego internetowa odmiana), to kultura byłaby tańsza.


No ale czemu nie odwrócić tej sytuacji - obniżmy ceny, to zlikwidujemy piractwo. Skoro po likwidacji piractwa ceny i tak spadną, to co za różnica? Są zresztą badania dowodzące, że ludzie wolą płacić niż kraść - jeżeli tylko zapłacą niewiele i w łatwy sposób.

Cytuj:
Kiedyś, gdy jeszcze mało kto miał dostęp do internetu, gazety bardzo często dodawały niby gratis prezenty i prezentem bardzo często była płyta.


Ależ nadal dodają. W ostatnim CD Action była np. gra The Next Big Thing, nie tylko z ubiegłego roku (więc nie jakaś stara), ale i wysoko oceniana. Z tego co słyszałem, magazyny te sprzedają się doskonale.. i jakoś piractwo w tym nie przeszkodziło. Patrz paragraf poprzedzający. Ludzie lubią płacić i mieć "oryginały". Trzeba im to tylko umożliwić.

Cytuj:
Ludzie twierdzą, że nie będą kupować płyt, bo interesuje ich tylko średnio 2 piosenki, a płacić muszą za 20 utworów.


Już nie muszą - jest iTunes i milion innych serwisów. Na świecie sprzedają one już więcej muzyki niż tradycyjne nośniki, przy czym większość to właśnie pojedyncze piosenki. Jak najlegalniej.

Cytuj:
Przed powszechnym dostępem do internetu było coś takiego jak składanki. Mając składankę i kilka płyt z gazet można było zrobić własną wypasioną składankę (kopiowanie na własny użytek jest legalne) i to bez internetu, ale składanki też zostały zabite przez piractwo internetowe.


Mój drogi, przed "powszechnym dostępem do Internetu" było też coś takiego, jak odtwarzanie płyt w całości przez radio - wyłącznie za abonament.. dotąd mam sporo kaset w ten sposób nagranych..

Nie wiem zupełnie, co masz na myśli z tym "zabiciem składanek". Składanki to dziś największy rynek wśród tradycyjnych nośników. Wystarczy, że kolejną wypuści np. Radio Zet czy RMF (co roku kilka) - od razu ląduje na szczycie list..

Cytuj:
Gdyby nie piractwo internetowe, to kwitłby rynek wtórny (rynek rzeczy używanych). Czyli jeśli komuś by się już znudziła jakaś np. gra, to mógłby ją odprzedać, oczywiście taniej. Kwitłoby też pożyczanie.


No, nie wiedziałem, że wolno odsprzedawać gry..

Pożyczanie kwitło, bo nie było fizycznie lepszych sposobów. Internet to jedynie ten "lepszy" sposób. W podstawówce u mnie było tak, że jak kolega kupił sobie kasetę z jakimś fajnym rapem obfitującym w przekleństwa (bardzo nas to rajcowało), to następnego dnia miała ją cała klasa - bo wszystkim "pożyczył", a ci sobie "przegrali" (BTW kto pamięta czasy, kiedy chciano delegalizować czyste taśmy, w celu likwidacji właśnie "przegrywania"?). To miałoby kwitnąć? Przecież cały czas kwitnie - tylko dzisiaj "pożycza" się mp3, które się nie "przegrywa", tylko "kopiuje" (co wychodzi na to samo).

Reszta poootem.

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


Cz lut 02, 2012 13:28
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 17, 2009 10:45
Posty: 836
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Jeszcze zapomniałem wspomnieć o gospodarce. Otóż piractwo to mniejsze dochody producentów, a więc i mniejsze podatki oraz większe bezrobocie.

Johnny99 napisał(a):
No ale czemu nie odwrócić tej sytuacji - obniżmy ceny, to zlikwidujemy piractwo. Skoro po likwidacji piractwa ceny i tak spadną, to co za różnica?

A co jeśli ludzie nie kupiliby po obniżce cen? Byłby straty. W każdym razie byłby to ryzykowny eksperyment.

Johnny99 napisał(a):
Ależ nadal dodają. W ostatnim CD Action była np. gra The Next Big Thing, nie tylko z ubiegłego roku (więc nie jakaś stara), ale i wysoko oceniana. Z tego co słyszałem, magazyny te sprzedają się doskonale.. i jakoś piractwo w tym nie przeszkodziło. Patrz paragraf poprzedzający. Ludzie lubią płacić i mieć "oryginały". Trzeba im to tylko umożliwić.

Niektóre moje przypuszczenia są bardzo subiektywne. Już dawno nie widziałem w telewizji reklamy gazety, do której była dołączona gra, więc pomyślałem, że to wyginęło. Poza tym jeśli chodzi o muzykę i film, to chyba już od dawna żadna gazeta nic z tych rzeczy nie dodała. Kiedyś było tego pełno. Czy w tej sprawie też się mylę?

Johnny99 napisał(a):
No, nie wiedziałem, że wolno odsprzedawać gry..

Odsprzedawać można, ale czy ktoś kupi mogąc ściągnąć za darmo z internetu? (nie mam tu na myśli tylko gier)

Johnny99 napisał(a):
To miałoby kwitnąć? Przecież cały czas kwitnie - tylko dzisiaj "pożycza" się mp3, które się nie "przegrywa", tylko "kopiuje" (co wychodzi na to samo).

Oczywiście dzisiaj też ludzie sobie "pożyczają", ale sądzę, że rzadziej. O wiele łatwiej jest ściągnąć z internetu u siebie w domu.
Za to na prawdę pożyczane były gry na Pegasusa, bo nie było możliwości ich kopiować. Niestety nie robiło to większej różnicy w walce z piractwem, bo gry były i tak pirackie.

_________________
Pomóż klikając w serduszko! - Pajacyk, Okruszek, Polskie Serce i Pusta Miska
Obrazek
Mi ne mortigas, mi ne ŝtelas, mi ne kredas...


Cz lut 02, 2012 19:08
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lut 02, 2012 22:56
Posty: 1
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Oj oj.... Pytanie podstawowe to pytanie o prawa autorskie. Za niewątpliwie jest to, że stanowią one podstawę bytu "jajogłowych" i artystów. Bez wątpienia trzeba to uznać. Problem jest jednak innego rodzaju. Nie potrafimy wymyślić sposobu na zapłatę im. Mało kto pamięta a młodzi zapewne nawet nie wiedzą, że z chwilą kiedy pojawił się magnetofon, ktoś taki problem dostrzegł i zainteresowane strony czyli twórcy i producenci magnetofonów doszli do porozumienia że do ceny każdego magnetofonu będzie doliczone bodajże 3 lub 5% ceny. I ta kwota była przekazywana przez producentów na konta związków zarządzających prawami autorskimi. Ten sam mechanizm działał przy zakupie w późniejszym czasie kamer. Jak widać, można było załatwić temat tak, by młode osoby z magnetofonem "u boku" nie były postrzegane jako przestępcy! O starszych osobach nagrywających muzykę poważna nie wspomnę. Widać było w tych działaniach wolę załatwienia sprawy. Dziś kiedy twórca za swoja twórczość otrzymuje od 3!!!(tak tak) do 15 % wpływów nie jest dziwne ze wielu z nich ma kłopoty z utrzymaniem. Reszta to wszelkiego rodzaju organizacje które chronią artystów przed biedą. \Musicie przyznać że są to bardzo drogie w utrzymaniu organizacje. Dzisiejszy problem bierze się stąd że nikt nie potrafi lub nie chce znaleźć sposobu na rozwiązanie tej sprawy. Efekt mamy taki, że większość naszego młodego pokolenia należałoby traktować jak przestępców. Ja uważam że ten stan rzeczy jest dla wielu wygodny. Wygodny przede wszystkim dla wszelkiej maści obrońców i specjalistów od prawa autorskiego. Jasne i dobre zasady wyeliminowałyby ich z rynku! Dlatego też ACTA jest tak niejasnym prawem. Inna rzeczą jest że prawa autorskie oprócz zabezpieczenia bytu autorów muszą uwzględniać uwarunkowania i potrzeby społeczeństwa. W końcu to społeczeństwo przez długi czas finansuje naukę tych osób. Może konieczne okazałoby się wyznaczenie skończonego okresu ochrony dzieł twórców. Taki pomysł był wdrożony w życie, aż w końcu ktoś wpadł na pomysł i zaczął kupować dobiegające do końca ochrony prawa do utworów. I w ten sposób okres ochrony zaczął się multiplikować. Wyobrażacie sobie gdzie byłaby ludzkość gdyby prawo Pitagorasa, rachunek całkowy i różniczkowy, dzieła Newtona, i innych były nadal pod kluczem praw autorskich? Ale to już inna bajka. Mnie się wydaje, że potrzebna jest dyskusja zainteresowanych stron tzn artystów i twórców oraz ich odbiorców. Takiej debaty nigdy chyba nie było. Czas rozwiązać ten problem!


Cz lut 02, 2012 23:43
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 29, 2006 12:06
Posty: 4608
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Daniel86 napisał(a):
Johnny99 napisał(a):
No, nie wiedziałem, że wolno odsprzedawać gry..

Odsprzedawać można, ale czy ktoś kupi mogąc ściągnąć za darmo z internetu? (nie mam tu na myśli tylko gier)

Często i gęsto osoby które ściągną grę - kupią oryginał.
Natomiast osoby, które kupią grę używaną, od innego gracza, na pewno jej już nie kupią od producenta, co jest dla producenta ewidentną stratą - osoba taka wchodzi w posiadania pełnoprawnego produktu nie płacąc nic jego producentowi.

Rynek wtórny gier to największa bolączka i realne, w przeciwieństwie do "ściągania", straty, dlatego producenci gier starają się ukrócić ten proceder.
Dlatego od pewnego czasu w pewnych krajach odsprzedaż niektórych używanych gier jest nielegalna.
Producenci wprowadzają też zabezpieczenia uniemożliwiające wielokrotną instalację swoich gier - mówię tu o wersjach oryginalnych - legalnie zakupionych z legalnych źródeł.

Pozdrowienia z realności :)

_________________
"Diabolus enim et alii daemones a Deo quidem natura creati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali"
Obrazek
"Inter faeces et urinam nascimur".


Pt lut 03, 2012 12:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 16048
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
filippiarz napisał(a):
Rynek wtórny gier to największa bolączka i realne, w przeciwieństwie do "ściągania", straty, dlatego producenci gier starają się ukrócić ten proceder.


Nie tyle nawet chodzi o "straty" w sensie ścisłym - chodzi o "piractwo" w sensie ścisłym. Dziś już zapomnieliśmy, jakie jest właściwe znaczenie tego słowa. Otóż "piractwo" oznacza zarabianie na bezprawnym korzystaniu z czyjegoś prawa. Piractwem było więc np. skopiowanie płyty jakiegoś wykonawcy, a następnie sprzedawanie jej masowo na Stadionie Dziesięciolecia - czyli prowadzenie działalności handlowej przedmiotem jak wydawca, pomimo tego, że się nim nie było i żadnego prawa do tego nie miało. Czymś podobnym jest także handlowanie "używanymi" grami bez zgody wydawcy. Innymi słowy, właściwy sens słowa "piractwo" odnosił się zawsze do uzyskiwania dochodu z nienależnego prawa. Nikt nie nazywał piractwem wymiany, darowizn, pożyczania itp. Dopiero od upowszechnienia Internetu rozszerzono pojęcie piractwa - bo nagle okazało się, że teraz moją płytę mogę "pożyczyć" nie kilkunastu kolegom z klasy raz, tylko milionom ludzi na całym świecie w każdej chwili. To tak naprawdę była od początku kwestia skali (nie mogę tak zrobić np. z samochodem - gdybym jakimś cudem mógł, na pewno koncerny motoryzacyjne by zareagowały..).

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


Pt lut 03, 2012 12:46
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 29, 2006 12:06
Posty: 4608
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Co powiesz na analogię?
Sprzedaję swój używany samochód - czyli czerpię zysk ze sprzedaży ("prowadzę działalność handlową") samochodu nie będąc salonem samochodowym ani producentem. Ja zarobię, a żadne pieniądze z tej transakcji nie trafią ani do producenta, ani współpracującego z nim dilera!

Co więcej - handluję rzeczą zawierającą w sobie multum opatentowanych technologii i copyrightów (choćby kształt nadwozia) do których nie mam praw!
Czy złamałem jakieś prawo?
Czy postępuję niemoralnie?

Tak samo jest z grami - kupuję legalnie i sprzedając nie powinienem łamać żadnego prawa, ani nie czuć, że postępuję niemoralnie, pomimo, że producent przez to na pewno traci.

Tak samo na odsprzedaży traci producent i uprawniony pośrednik handlu samochodów, ale nikt o zdrowych zmysłach jakoś nie widzi w odsprzedaży samochodów nic zdrożnego...

_________________
"Diabolus enim et alii daemones a Deo quidem natura creati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali"
Obrazek
"Inter faeces et urinam nascimur".


Pt lut 03, 2012 13:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 16048
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Cóż, jednorazowy przypadek to jeszcze nie piractwo.. piractwo to już jakaś stała działalność handlowa. Czyli gdybyś np. zaczął prowadzić bez niczyjej zgody regularną dealerkę - ooooj..

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


Pt lut 03, 2012 13:59
Zobacz profil
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Daniel86 napisał(a):
Mówiąc inaczej. Kultura byłaby bardziej różnorodna, bo nowatorstwo, oryginalność i niszowość byłby obciążone mniejszym ryzykiem finansowym.

Ciekawe,że najwięksi przeciwnicy „piractwa” nie widzą żadnej różnicy między tworzeniem kultury a produkowaniem np. obrabiarek. Wydaje im się, że głównym problemem artystów jest obliczanie ryzyka finasowego całego przedsięwzięcia. „Nie nagram tej piosenki, albo nie napiszę tego opowiadania, bo z wyliczeń wychodzi,że stopa zwrotu kosztu będzie zbyt niska.”
Cytuj:
Piractwo internetowe sprawiło, że kultura spowszedniała, więc nie jest już atrakcją na tyle wielką, by oszczędzać na nią swoje kieszonkowe.

Badania pokazują coś zupełnie odwrotnego. Z raportu „Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści” opublikowanego w zeszłym miesiącu przez Centrum Cyfrowe Projekt: Polska wynika, że:
Co zaskakujące, to właśnie te osoby które najczęściej ‘zdobywają’ treści kulturowe za pośrednictwem internetu również najczęściej kupują książki w księgarni, są klientami sklepów muzycznych i najczęstszymi bywalcami seansów kinowych. Publikowany raport po raz pierwszy pokazuje nieformalny kontekst uczestnictwa Polaków w kulturze i podważa powtarzaną często tezę, że internet zabija kulturę.
http://centrumcyfrowe.pl/projekty/obiegi-kultury-spoleczna-cyrkulacja-tresci-raport-i-komentarze/


Pt lut 03, 2012 14:00
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 16048
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
mauger napisał(a):
Ciekawe,że najwięksi przeciwnicy „piractwa” nie widzą żadnej różnicy między tworzeniem kultury a produkowaniem np. obrabiarek.


Istnieje część kultury, którą spokojnie można porównać z produkowaniem obrabiarek - kultura masowa. Piosenki czy opowiadania tworzy się tam taśmowo, dokładnie tak samo, jak obrabiarki (o ile pamiętam, najbogatszy obecne pisarz świata ma dosłownie przedsiębiorstwo pisania książek, w którym zatrudnia kilkudziesięciu pracowników, pracujących od 8 do 16 przy "produkcji" opowiadań). I, co ciekawe, nie widać, by ta część kultury miała jakiekolwiek problemy finansowe związane z piractwem, raczej przeciwnie, tworzą ją opływający w złoto krezusi. Kiedyś, w dawnych pięknych czasach, zawód "artysty" był uważany za wprawdzie niezbędny, ale cokolwiek niegodny, nieprzystający wyższym sferom (coś jak dzisiaj śmieciarz albo kominiarz - bez urazy forumowym śmieciarzom i kominiarzom). A dzisiaj? To są jacyś "idole", "świeccy bogowie", palący dolarami w kominkach. Świat stanął na głowie! I jeśli piractwo miałoby to zmienić, to tylko je chwalić. No, ale nie zmieniło i nie zmieni..

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


Pt lut 03, 2012 14:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 17, 2009 10:45
Posty: 836
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Trudno mi pojąć, że odsprzedawanie może być równie lub bardziej nieetyczne niż piractwo internetowe. Przecież w odsprzedawaniu samochodu nikt nic złego nie widzi. Oczywiście pod warunkiem, że osoba odsprzedająca nie zrobi przed sprzedażą kopi. Gdyby ludzie kopiowali samochody, a następnie odsprzedawali oryginał, to wówczas i odprzedawanie samochodów byłby nieetyczne.

Johnny99 napisał(a):
Dopiero od upowszechnienia Internetu rozszerzono pojęcie piractwa - bo nagle okazało się, że teraz moją płytę mogę "pożyczyć" nie kilkunastu kolegom z klasy raz, tylko milionom ludzi na całym świecie w każdej chwili. To tak naprawdę była od początku kwestia skali

To nie jest tylko kwestia skali. Portale, które są pośrednikami wymiany, zarabiają pieniądze na tym, że są pośrednikami, ale nie w tradycyjny sposób tylko za reklamy lub konta premium. Te portale mają tak dużo wejść, że są atrakcyjnym miejscem na banery reklamowe. Użytkownicy nie płacą, ale i tak portale zarabiają. Drugi sposób zarabiania to konta premium. Użytkownicy chcący mieć większe uprawnienia (np. szybsze pobieranie) płacą za rejestrację konta.

Te portale nie zarabialiby pieniędzy lub zarabiałby mniej, gdyby nie umieszczano na nich nielegalnych rzeczy, czyli czerpią one zyski właśnie z tych nielegalnych rzeczy, do których nie mają praw.

mauger napisał(a):
Ciekawe,że najwięksi przeciwnicy „piractwa” nie widzą żadnej różnicy między tworzeniem kultury a produkowaniem np. obrabiarek. Wydaje im się, że głównym problemem artystów jest obliczanie ryzyka finasowego całego przedsięwzięcia. „Nie nagram tej piosenki, albo nie napiszę tego opowiadania, bo z wyliczeń wychodzi,że stopa zwrotu kosztu będzie zbyt niska.”

To nie jest takie proste, bo wydanie i promocja czegokolwiek kosztuje. Twórcy nie są instytucją charytatywną, by pracować, a potem dokładać do tej pracy pieniądze i nie mieć z tego żadnych zysków, a wręcz straty. Tym bardziej wytwórnie, które są przecież filmami komercyjnymi nastawionymi na zysk. Jeśli jakimś artystą nie jest zainteresowana wytwórnia, to twórczość tego artysty nie zostanie wydana, bo kogo na to stać? A wytwórnia wydanie twórczości danego artysty traktuje jak inwestycję.

filippiarz napisał(a):
Często i gęsto osoby które ściągną grę - kupią oryginał.

mauger napisał(a):
Badania pokazują coś zupełnie odwrotnego. Z raportu „Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści” opublikowanego w zeszłym miesiącu przez Centrum Cyfrowe Projekt: Polska wynika, że:
Co zaskakujące, to właśnie te osoby które najczęściej ‘zdobywają’ treści kulturowe za pośrednictwem internetu również najczęściej kupują książki w księgarni, są klientami sklepów muzycznych i najczęstszymi bywalcami seansów kinowych. Publikowany raport po raz pierwszy pokazuje nieformalny kontekst uczestnictwa Polaków w kulturze i podważa powtarzaną często tezę, że internet zabija kulturę.
http://centrumcyfrowe.pl/projekty/obieg ... omentarze/

A to nie ma już czegoś takiego jak wersja demo? Czy już nie ma czegoś takiego jak YouTube? Zamiast pełnej wersji gry można ściągnąć legalną wersję demo lub zobaczyć video gry na YouTube. Na YouTube można tym bardziej też "wypróbować" muzykę i film. Czyli można "wypróbowywać" bez spierania portali zarabiających na piractwie.

Johnny99 napisał(a):
Kiedyś, w dawnych pięknych czasach

Łatwo jest idealizować czasy, w których się nie żyło. Dużo trudniej byłby w tych czasach żyć niż je idealizować, ale to temat na inną dyskusję.

_________________
Pomóż klikając w serduszko! - Pajacyk, Okruszek, Polskie Serce i Pusta Miska
Obrazek
Mi ne mortigas, mi ne ŝtelas, mi ne kredas...


So lut 04, 2012 11:49
Zobacz profil
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Daniel86 napisał(a):
To nie jest takie proste, bo wydanie i promocja czegokolwiek kosztuje. Twórcy nie są instytucją charytatywną, by pracować, a potem dokładać do tej pracy pieniądze i nie mieć z tego żadnych zysków, a wręcz straty. Tym bardziej wytwórnie, które są przecież filmami komercyjnymi nastawionymi na zysk. Jeśli jakimś artystą nie jest zainteresowana wytwórnia, to twórczość tego artysty nie zostanie wydana, bo kogo na to stać? A wytwórnia wydanie twórczości danego artysty traktuje jak inwestycję.

Van Gogh za życia sprzedał podobno tylko jeden obraz, mimo to nigdy nie przestał tworzyć. Wiem, że nie zrozumie tego nikt kto nie wyobraża sobie, że sztuka może istnieć bez promocji, wytwórni i koncernów generujących milionowe zyski.
Cytuj:
A to nie ma już czegoś takiego jak wersja demo? Czy już nie ma czegoś takiego jak YouTube? Zamiast pełnej wersji gry można ściągnąć legalną wersję demo lub zobaczyć video gry na YouTube. Na YouTube można tym bardziej też "wypróbować" muzykę i film. Czyli można "wypróbowywać" bez spierania portali zarabiających na piractwie.

Z badań, które cytuję wyżej wynika, że „wspieranie” takich portali, najczęściej przekłada się także na wydawanie pieniędzy na kulturę. Więc głowa do góry, nie ma co lamentować. Wytwórnie i koncerny nie zbankrutują przez to.


So lut 04, 2012 14:14
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz paź 19, 2006 7:51
Posty: 744
Post Re: Świat bez piractwa internetowego byłby lepszy
Daniel86 napisał(a):
Piractwo bierze się m.in z tego, że piraci nie za bardzo potrafią lub chcą postawić się na miejscu drugiego człowieka. Czy chcielibyście być okradani?

Piractwo bierze się z tego, że nie możesz obejrzeć nowego odcinka Sherlocka w dniu premiery i możesz się nigdy nie doczekać, że jakaś telewizja go łaskawie kupi. Jeśli masz telewizor co dzisiaj wcale nie jest oczywiste. Możesz sprowadzić DVD za jakąś bajońską sumę... to jest dopiero okradanie, ale klienta.

Sama nazwa piractwo - rozbój, zawłaszczenie czyjejś własności grożąc lub pozbawiając życia czy zdrowia - to chwyt retoryczny, czarny PR. Nic takiego nie ma miejsca.

Nawet słowo kradzież jest problematycznie. Nie tylko dlatego, że nie mogę w żadnym razie powiedzieć o sobie sprzed lat, gdy przegrywałem od kumpli niedostępne w sklepie albumy z kasety na kasetę, że kradłem, czy byłem złodziejem. Nie mówiąc o wymienianiu się kasetami, grami, książkami...
Kradzież polega na pozbawieniu posiadacza jego własności, zabraniu portfela, samochodu, laptopa. Kopiując plik nie zabierasz pliku wielkiej korporacji tylko produkujesz nowy, identyczny. Korporacja, bo nikogo nie oszukujmy, to nie artyści maja prawa, ale tłuste koty, niczego nie traci w sensie faktycznym. Mówią tylko, że tracą potencjalny dochód. Pytanie tylko czy można ukraść rzecz potencjalną, a nie rzeczywistą?

Czy ktoś kto ściągnął płytę jakiegoś nowego popowego wykonawcy, gdyby nie mógł tego zrobić, wydałby na nią kilkadziesiąt złotych? Bardzo wątpliwe założenie. Zrobiliby to tylko niektórzy, w dodatku okazuje się, że ci którym płyta bardzo się podoba i tak ją kupią, mimo tego, że ściągnęli ją za darmo. A jak ktoś jest fanem to wyda jeszcze jakieś nieprzyzwoite pieniądze na koncerty (przecież by nie poszedł jakby nie znał), koszulki, gadżety, limitowane wydawnictwa itd.

Nie mówiąc już o tym, że nie ma równie prostej możliwości legalnego kupienia pliku, co ściągnięcie z chomika, co przecież wymaga wniesienia pewnej opłaty. Widać więc, że ludzie są skłonni płacić za ściągany kontent.

Moim zdaniem, problem nie polega na okradaniu kogokolwiek i utracie dodatkowej premii biznesmenów z Wall Street, ale na tym, że dokonuje się rewolucja cyfrowa i powstaje społeczeństwo informacyjne, tak jak kiedyś dokonywała się (dziesiątki lat) rewolucja przemysłowa i powstawało społeczeństwo przemysłowe. To wymaga nowych form prawnych, instytucjonalnych, nowych idei i kultury. To co próbują zrobić stare koncerny to zawrócić rzekę pałką. Moim zdaniem to głupota, a stracą na tym artyści i konsumenci.

_________________
ateista


So lut 04, 2012 18:57
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 13 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL