Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lut 28, 2020 4:44



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Lęk przed życiem? 
Autor Wiadomość
Post Lęk przed życiem?
Syndrom starego kawalera

Dlaczego tylu mężczyzn nadal zastanawia się, "co będą robić, gdy dorosną?"

Lęk przed realizacją życiowego powołania
Można go nazwać syndromem, czyli zespołem objawów. Dotyka on dziś wielu mężczyzn, wśród nich katolików, którzy jakby w nieskończoność pragną pozostawać w stanie kawalerskim, co przejawia się swoistą bezsilnością wobec najpoważniejszych decyzji życiowych, l tak, wspominają oni np. o wstąpieniu do seminarium duchownego, lecz do niego nie wstępują, myślą o małżeństwie, ale nigdy na serio się nie angażują, l nawet jeśli jakaś znajomość przyjmie tzw. poważny obrót, szybko się z niej wycofują i zrywają. Mężczyźni ci wiedzą co prawda często, jak robić karierę zawodową, jednak gdy chodzi o ich życie osobiste - panuje w nim nuda i monotnia; z roku na rok nic się właściwie nie zmienia. Ten stan rzeczy wywiera głęboko negatywny wpływ na wyznawaną przez nich wiarę.

Podczas przyjęcia, na które byłem niedawno zaproszony, dobiegły mnie nagle słowa pewnej atrakcyjnej młodej kobiety, która z żalem w głosie wyznała: Co się dzieje z dzisiejszymi mężczyznami? Co jest z nimi nie tak? Nigdy nie umawiają się z dziewczyną na więcej niż trzy randki, a nawet kiedy się już umówią, brakuje im odwagi, aby ją przytulić i pocałować!

Oczywiście jestem pewien, że ta młoda kobieta nie miała na myśli wszystkich mężczyzn. Istnieje bowiem wielu, którzy dobrze rozumieją różnicę pomiędzy życiem w czystości i tzw. jansenizmem*. Istnieje wielu mężczyzn, którzy umawiają się z kobietą widząc w tym cel, potem żenią się, zakładając rodzinę. Jednak nietrudno w obecnych czasach zauważyć, jak pokaźna liczba młodych, wierzących mężczyzn "cierpi" na lęk przed realizacją swojego życiowego powołania. Tego samego nie można raczej zauważyć wśród młodych, niezamężnych kobiet. Prawie wszystkie są przekonane, a nawet wiedzą, że chcą wyjść za mąż i mieć szczęśliwą rodzinę, tylko dotąd nie spotkały właściwego kandydata.


W czym tkwi problem?
Można obecnie odnieść wrażenie, że wielu praktykujących katolików płci męskiej nie jest przekonanych do związania się z kimś. A jednak logika wskazuje na to, że powinno być odwrotnie! Bo czyż nie istnieje w katolicyzmie coś, co zachęca nas do wykazywania się odwagą? Czy pełne zrozumienie nauki Kościoła raczej nie ośmiela do założenia rodziny?


Trzymając Pana Boga "w poczekalni"
Prawdą jest, że przed katolikami płci męskiej istnieją trzy możliwe powołania. Są nimi: kapłaństwo, małżeństwo lub życie samotne. Życie w stanie kawalerskim nie jest jakąś gorszą drogą, powołaniem "wybrakowanym". Powinno ono być jednak zawsze wyborem pozytywnym, opartym na przekonaniu, że Pan Bóg powołał konkretną osobę do pełnienia specjalnej misji, którą małżeństwo uniemożliwia. Jak powiedział kiedyś pewien znajomy ksiądz: Kawalerstwo jako takie nie jest powołaniem. Zawarta jest w tym wielka mądrość! l jakoś trudno wyobrazić sobie, że dobrowolne kawalerstwo samo w sobie może być drogą do świętości. Szczególnie dotyczy to mężczyzn, którym mamusia gotuje i których opiera... Wychodzą rano do pracy, wracają do domu, zjadają obiad, ze spokojem czytają gazetę, oglądają telewizję, potem idą spać. Mężczyźni, którzy uporali się z różnymi pokusami cielesnymi, prawdopodobnie uznają taki dzień jako bardzo udany. Ale czy jest to recepta na świętość? Nie słyszą oni nigdy nocnego płaczu swojego dziecka, w ich samochodzie dzieci nigdy nie wymiotują, nigdy też nie mają oni do zapłacenia rachunków od ortodonty, ani żadnych kłopotliwych wizyt teściów. Jakże, kiedykolwiek, taki mężczyzna dostanie się do nieba...?

Podczas jednego z katolickich zgromadzeń, w którym brałem udział kilka miesięcy temu, pewien siwowłosy starszy pan, ojciec sześciorga dorosłych już dzieci, powiedział do zebranych tam młodych (w wieku około trzydziestki) ludzi: A kiedy zamierzacie się ożenić? Znajdźcie miłą dziewczynę i ustatkujcie się. Czas to zrobić! Niektórzy spuścili wtedy wzrok; wszyscy wyglądali na mocno zmieszanych.

Jedno pokolenie wcześniej ich ojcowie nie wahali się. Poświęcili czas na to, by znaleźć dobrą, wierzącą dziewczynę i zdobyć jej serce. Często żenili się, nie mając pieniędzy ani samochodu, a jedynie małe mieszkanie z zimną wodą. Taki był ich pierwszy dom, bez żadnego ubezpieczenia na życie. Większość nie miała studiów ani stopni naukowych. Większość z nich była poniżej 25 roku życia. Nie kazali Panu Bogu czekać. Pokonywanie razem życiowych trudności i wspólna, głęboka wiara, jakby dodatkowo ubogacała i cementowała ich małżeństwo. A potem, będąc już w starszym wieku, ileż wspaniałych opowieści mogli przekazać młodym! Dzisiejsi młodzi, w wieku 30-tu lat są owocem tych związków. Mają szczęście, że ich rodzice zdobyli się kiedyś na odwagę! Bo gdyby tak nie było, ci młodzi przecież nigdy by się nie urodzili. Tymczasem współczesna generacja jakoś nie bardzo ma ochotę podjąć się podobnego zadania i przejąć pałeczkę...


za: "Diogenes", The Catholic World Report, październik 1996.
tłum. Alicja Babkiewicz


N lis 13, 2005 14:38

Dołączył(a): Pt cze 18, 2004 13:21
Posty: 2617
Post 
"Znajdźcie miłą dziewczynę i ustatkujcie się"... Nie wiem kim jest autor tego artykułu, ale jak mam go traktować poważnie, skoro o wspomnianych sprawach pisze jakby to była najprostsza rzecz na świecie?

_________________
Opuściłem forum wiara.pl i mój profil czeka na usunięcie.
Pożegnanie jest tutaj


N lis 13, 2005 14:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 29, 2004 12:36
Posty: 427
Post 
Oczywiście ze znalezienie tej drugiej połówki nie jest sprawą prosta i temu nie da się zaprzeczyć. Jednak żyjemy w czasach, w których bardzo duża część mężczyzn spotykając się z kobietami nie myśli o ślubie. Biorą takie spotkania jako rozrywkę lub sposób na rozładowanie napięcia seksualnego. U kobiet częściej pojawia się myślenie przyszłościowe, tzn randka ==> spotkania (pozawanie się)===> zaręczyny ===> ślub ===> rodzina itd.
Niestety u mężczyzn często schemat jest bardzo prosty - randka ===> seks......i być moze ===> zmiana partnerki.
Oczywiście nie chcę tutaj obrażać mężczyzn ani "wybielać kobiet" ale niestety doczekaliśmy takich czasów. To fakt i chyba nie da sie zaprzeczyć ze faceci później dojrzewają niż kobiety. Dla nich kwestia rodziny wprowadza ich w stan konsternacji, palpitacji serca i takich tam innych dolegliwości. Najlepiej chcieliby być wiecznymi małymi chłopcami na tej płaszczyźnie.
Warto przemyśleć sprawę tego -po co własciwie popznajemy osoby odmiennej płci, po co to całe "chodzenie" i czy to ma nas do czegoś doprowadzić.

_________________
Wiara jest to pewność bez dowodu.
Obrazek


N lis 13, 2005 15:47
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 18, 2004 13:21
Posty: 2617
Post 
Myślę Chmurko, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W rzeczywistości mało jest osób dojrzałych do poważnego związku (takiego na zawsze) i założenia rodziny, zarówno po stronie kobiet jak i mężczyzn. Ty zauważasz niedojrzałość mężczyzn, ja niestety wiele razy widziałem niedojrzałość kobiet, która objawiała się min. pojmowaniem miłości jako uczucia, a gdy zakochanie przygasało od razu pojawiały się wątpliwości, brak zdecydowania i oczywiście stanowisko "a może jednak zostaniemy przyjaciółmi". Kilka razy zdarzyło mi się również zaobserwować dziwne zjawisko u kobiet (u mężczyzn nie zaobserwowałem analogicznego), przyciągania do mężczyzn które źle je traktują i lekceważenia tych którzy mogliby im być oddani. Nie wiem skąd to się bierze i nawet nie chcę sie w to zagłębiać, ale wydaje mi się, że to ma związek z myleniem przez kobiety zauroczenia i zakochania z miłością. W każdym razie - akurat ja zaobserwowałem więcej przypadków gdy kobieta kończyła związek bo stwierdzała że jeszcze nie dojrzała do czegoś poważnego.

_________________
Opuściłem forum wiara.pl i mój profil czeka na usunięcie.
Pożegnanie jest tutaj


N lis 13, 2005 19:36
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 14, 2004 9:22
Posty: 228
Post 
chmurka_ napisał(a):
Niestety u mężczyzn często schemat jest bardzo prosty - randka ===> seks......i być moze ===> zmiana partnerki.
To fakt i chyba nie da sie zaprzeczyć ze faceci później dojrzewają niż kobiety.
Uważam, że to, czy ktoś jest "zaliczaczem" czy wiernym partnerem nie zależy od wieku, dojrzałości psychicznej, lecz jest zapisane w genach. Homo sapiens jest monogamistą seryjnym.

_________________
Żyć tak, aby cierpienia bylo jak najmniej.


Pn lis 14, 2005 13:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 29, 2004 12:36
Posty: 427
Post 
Kilka razy zdarzyło mi się również zaobserwować dziwne zjawisko u kobiet (u mężczyzn nie zaobserwowałem analogicznego), przyciągania do mężczyzn które źle je traktują i lekceważenia tych którzy mogliby im być oddani.

Drogi Incognito myślę ze ta kwestia jest odejściem od głównego tematu. Jednak zgadzam się z Tobą i zupełnie nie wiem od czego to zależy bo ja nie mam takich skłonności. Być może są dziewczyny które lubią "męskich" facetów, stanowczych, którzy chca górować na kobieta i nią rządzić. Moę sadzą ze tak wyglada prawdziwy mężczyzna. Ma z niego wręcz wylewać sie siła, męskoćś. Być moze jest to powrót do jakiś pierwotnych instynktów, gdy mężczyzna aby nadawać sie na partnera musiał być nader silny bo musiał iść coś upolować na obiad ;-) A tak poważnie- to sama nie rozumiem takich dziewczyn. Moze tochemia, miłość, kosmiczne przyciąganie.


Uważam, że to, czy ktoś jest "zaliczaczem" czy wiernym partnerem nie zależy od wieku, dojrzałości psychicznej, lecz jest zapisane w genach.


Przepraszam bardzo ale to jest trochę absurdalne stwierdzenie. Czy masz na to jakieś konkretne dowody naukowe ?!?!?! Czyli wynika z tego że gdyby ludziom usunąć gen odpowiedzialny za zdradę to wszyscy żylibyśmy długo i szczęśliwie... Nie zgadzam sie z tym. Moim zdaniem wielki wpływ na to ma wychowanie, środowisko w jakim się obracamy itp.

_________________
Wiara jest to pewność bez dowodu.
Obrazek


Wt lis 15, 2005 8:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 14, 2004 9:22
Posty: 228
Post 
chmurka_ napisał(a):
Przepraszam bardzo ale to jest trochę absurdalne stwierdzenie. Czy masz na to jakieś konkretne dowody naukowe ?
Tak. Są one opisane w tej książce http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/180115
chmurka_ napisał(a):
Czyli wynika z tego że gdyby ludziom usunąć gen odpowiedzialny za zdradę to wszyscy żylibyśmy długo i szczęśliwie...
Ci, którzy często zmieniają partnerów też żyją szczęśliwie, właśnie tych zmian im do szczęścia potrzeba.
Geny odpowiadają nie tylko za strategie seksualne ale także za cechy charakteru - w końcu mówi się np. "nieśmiały tak jak ojciec", itp.

_________________
Żyć tak, aby cierpienia bylo jak najmniej.


Wt lis 15, 2005 9:13
Zobacz profil

Dołączył(a): So lis 12, 2005 1:27
Posty: 6
Post 
Ciekawe, czy ich porzuceni partnerzy tez zyja szczęśliwie?
Może takie osoby powinny nosic plakietkę: seryjny monogamista, nie nastawiaj się na długi związek.


Cz lis 17, 2005 10:42
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 14, 2004 9:22
Posty: 228
Post 
zooba napisał(a):
Ciekawe, czy ich porzuceni partnerzy tez zyja szczęśliwie?
Jeśli też są tacy, to tak.
zooba napisał(a):
Może takie osoby powinny nosic plakietkę: seryjny monogamista, nie nastawiaj się na długi związek.
Napewno powinno się o tym rozmawiać na początku związku.

_________________
Żyć tak, aby cierpienia bylo jak najmniej.


Cz lis 17, 2005 13:06
Zobacz profil
Post A co myslicie o tym - w kontekscie tematu???
„Różnica między mężczyzną a kobietą polega nie na różnicy płci, ale miejsc. Mężczyzna tkwi na swym miejscu mężczyzny, tkwi tam ciężko, poważnie, wygrzewa się w swoim lęku. Kobieta nie tkwi w żadnym miejscu, nawet w swoim, stale ginie z miłości, którą przyzywa, przyzywa, przyzywa. Ta różnica doprowadzałyby do rozpaczy, gdyby w każdej chwili nie można było jej przekroczyć. Mężczyzna, który o kobietach nie wie nic, zna tylko lęk, jaki w nim wzbudzają, a więc nie wie o nich nic, mężczyzna ma jednak zalążek światła, cząstkę tego, czym jest Bóg, w swej nieukojonej nostalgii za twarzą rozświetloną beztroską. Mężczyzna wciąż ma możność przyłączenia się do obozu kobiet, do śmiechu Boga. Wystarczy jeden ruch, podobny do ruchów, jakie wykonują dzieci, kiedy z całej siły rzucają się przed siebie, bez obawy, że upadną, czy zginą, zapominając o ciężarze świata. Mężczyzna, który wychodzi w ten sposób poza siebie, poza własny lęk, lekceważąc owo ciążenie powagi, które jest ciążeniem przeszłości, taki mężczyzna staje się jak ktoś, kto nie może już usiedzieć w miejscu, kto już nie wierzy w nieuchronności dyktowane przez płeć, w hierarchie narzucone przez prawo czy obyczaj: jak dziecko albo święty w roześmianej bliskości Boga – i kobiet.”
(Christian Bobin „Najniższy”) - polecam te ksiazke!


Śr lis 30, 2005 12:03

Dołączył(a): Pn sty 16, 2006 17:43
Posty: 1
Post 
Autor tego forum pisze, że postawa człowieka, który pozostaję w samotności bez powodu nie zazna zbawienia.

Mam zatem pytani czy założeni rodziny w sytuacji w której człowiek nie jest w stanie podołać obowiązkom. Brak pracy, mieszkania czy rodzina w takiej sytuacji jest odpowiedzialnoscia.

No niestety taki czasy sobie stworzylismy, że mamy albo mamy w wieku 16 -23 lat w większości przypadkowych mam i nie mogących zapewnic bytu dziecku albo tym, którzy chca wpierw zdobyć stabilizacje zawodowa chcac zapewnic dziecku jakis start. Te mamy zwykle rozpoczynają swój rodzicielski staż w wieku 30 (paru) lat.


Pn sty 16, 2006 18:57
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt sty 20, 2006 22:18
Posty: 67
Post 
Cytuj:
No niestety taki czasy sobie stworzylismy, że mamy albo
mamy w wieku 16 -23 lat w
większości przypadkowych mam i nie mogących zapewnic bytu dziecku
albo tym, którzy chca wpierw zdobyć stabilizacje zawodowa chcac zapewnic dziecku jakis start. Te mamy zwykle rozpoczynają swój rodzicielski staż w wieku 30 (paru) lat.

Piszesz o mamach:
- jedne są jak mówisz – z przypadku, i nie potrafią zapewnić bytu dziecku
- drugie – potencjalne mamy – chcą najpierw zdobyć stabilizację zawodową, aby dziecku zapewnić dobry start.

Niezwykłe w tym ujęciu jest to, ze tatusiowie gdzieś się zapodziali :zdziwko: .
Uważasz, że za zapewnienie bytu rodzinie odpowiadają przyszłe mamy?


Cytuj:
Autor tego forum pisze, że postawa człowieka, który pozostaję w samotności bez powodu nie zazna zbawienia.

Mam zatem pytani czy założeni rodziny w sytuacji w której człowiek nie jest w stanie podołać obowiązkom. Brak pracy, mieszkania czy rodzina w takiej sytuacji jest odpowiedzialnoscia.

Mówisz o człowieku, który nie jest w stanie podołać obowiązkom – masz chyba na myśli potencjalnego tatę. Sądzę, że warto się zainteresować kwestią jego relacji ze swoimi rodzicami i opiekunami: czy tam wypełnia obowiązki, czy rodzina i opiekunowie są z niego zadowoleni. Jeśli są, to raczej pomogą młodym, choćby nie wiem jak trudno było. :-)
_________________


So lut 11, 2006 11:13
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 13, 2006 15:32
Posty: 127
Post 
Bo są zwiazki z miłości i z rozsądku. Obydwa można uznać za prawdziwe, ale które z nich daje szczęście?
Oczywiście to z miłości. Bo miłości nie da się zastąpic nowym samochodem czy śliczną sekretarką. Nie można też zastąpić basenem w ogrodzie i solarium.
Tu chodzi o taką głębię.
Jeżeli jakiś facet nienawidzi samego sibie gdzies tam w środku, to logiczne jest, ze nikogo nie będzie w stanie naprawdę pokochać. Miłość trzeba też znalexć w sobie...


Cz lut 23, 2006 10:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 09, 2006 15:38
Posty: 661
Post Re: Lęk przed życiem?
o. Pacyfik OFM napisał(a):
Syndrom starego kawalera


aaaa witam mojego dobrodzieja :)


Cz lut 23, 2006 18:54
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 09, 2006 15:38
Posty: 661
Post Re: Lęk przed życiem?
o. Pacyfik OFM napisał(a):
Poświęcili czas na to, by znaleźć dobrą, wierzącą dziewczynę i zdobyć jej serce. Często żenili się, nie mając pieniędzy ani samochodu, a jedynie małe mieszkanie z zimną wodą. Taki był ich pierwszy dom, bez żadnego ubezpieczenia na życie. Większość nie miała studiów ani stopni naukowych. Większość z nich była poniżej 25 roku życia. Nie kazali Panu Bogu czekać. Pokonywanie razem życiowych trudności i wspólna, głęboka wiara, jakby dodatkowo ubogacała i cementowała ich małżeństwo. A potem, będąc już w starszym wieku, ileż wspaniałych opowieści mogli przekazać młodym! Dzisiejsi młodzi, w wieku 30-tu lat są owocem tych związków.

I z tych szczesliwych zwiazkow mam teraz problemy, bo jestem w wyzu demograficznym :)

Ale do rzeczy.
"Często żenili się, nie mając pieniędzy ani samochodu, a jedynie małe mieszkanie z zimną wodą" - dzis mieszkanie, nawet male i z zimna woda, to marzenie ....
"Większość nie miała studiów ani stopni naukowych" to prosze teraz o dobra prace z takimi kwalifikacjami. Ciekawe za co utrzymam rodzine?

...i teraz najlepsze :)
"Nie kazali Panu Bogu czekać" - tak... a Pan Bog to tylko czeka az narobimy dzieci . Tak to jest jego marzenie :D

"Pokonywanie razem życiowych trudności i wspólna, głęboka wiara, jakby dodatkowo ubogacała i cementowała ich małżeństwo." Takie bzdety moze pisac tylko ktos, kto nie byl w zwiazku malzenskim i nie klepal biedy.
To napewno strasznie cementuje zwiek jak oboje rodzice siedza na bezrobociu a dzieci grzebia po smietnikach albo kradna, zeby miec co jesc. Tylko mi nie piszcie, ze to jakis moj wymysl - przypominam o glosnej swego czasu akcji dozywiania dzieci w szkolach. ciekawe skad sie takie dzieci wziely - (pewnie z dobrze scementowanych malzenstw).

W podsumowaniu:
Czytalem kilka mc. temu jakies badania z KUL. Jaka jest najszczesliwsza grupa spoleczna/zawodowa w Polsce. wynik mnie w pierwszej chwili troche zaskoczyl ale po chwili zastanowienia doszedlem, ze to nawet logiczne. Otoz najszczesliwsze okazaly sie ...zakonnice. (2 miejsce zakonnicy) Jak myslicie dlaczego?


Pt lut 24, 2006 14:46
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL