Quantcast
Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lip 24, 2024 10:43



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Uzależnienie od internetu 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt lut 20, 2024 12:16
Posty: 315
Post Re: Uzależnienie od internetu
george45 napisał(a):
Napisałaś „Nie wiem”, gdy spytałem, kto zadaje pytania. Odpowiedź na nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Problem w tym, że ci, którzy znają na nie odpowiedź, nie są w stanie jej udzielić.


Skąd wiesz, że ci którzy znają odpowiedź doświadczają prawdy obiektywnej, albo że to ich doświadczenie wyczerpuje wszystko?
Dopóki ktoś nie jest wszechwiedzący, nie był po drugiej stronie, nie wie co się dzieje po śmierci ciała, nie patrzy na rzeczywistość z perspektywy Boga (zakładając, że istnieje), to nigdy niczego nie można być pewnym, wszystko opiera się na wierze.

george45 napisał(a):
Poprzez uświadomienie, czy to ciało migdałowate to „ja”, czy umysł, czy wypełniony różnościami skórzany worek to „ja”, czy to może moje (pana) narzędzie (sługa). Uważność pozwoli uświadomić „ja”- panu, że w danym momencie sługa przejął nad nim władzę, że ze sługi stał się panem.
Świadomość pozwoli dostrzec, co doznaje bólu, „ja” czy moje ciało (narzędzie) dając mi znać, że uległo uszkodzeniu i prosi o naprawę. Pozwoli również dostrzec kto doświadcza stresu, wzbużeń emocjonalnych. By jednak świadomość zadziałała, musi zadziałać uważność, dostrzec najmniejszy sygnał, poczuć, że coś zaczyna się dziać. Gdy uważność nie dostrzeże początku ”zadziania”, świadomość nie zapanuje nad tym. Sługa przejmie władzę nad panem.
Popatrz na sługę przejmującego władzę i uzależnionego sługę przejmującego władzę. To nie jest prawie to samo, choć już samo prawie, czyni wielką różnicę. :-D


Nawet jeżeli bólu, stresu, przestymulowania doznaje nie "ja", tylko moje ciało, to nic nie zmienia, bo mózg jest częścią tego ciała i odpowiednio reaguje, w moim przypadku właśnie to powoduje pogorszenie jakości życia, skłonności do nałogów, chwiejność emocjonalną, czy pogorszenie relacji z otoczeniem, a sama świadomość nadwrażliwego mózgu nie zmieni, nie spowoduje, że sposób odbierania różnych bodźców wewnętrznych czy zewnętrznych będzie mniej intensywny, nie stłumi tego. Mogę sobie mieć taką świadomość i co to zmienia, skoro mózg przy różnych nieprzyjemnych doświadczeniach i tak będzie fiksował, powodował silne wzburzenia itp.? No nic tu świadomością nie zrobisz, chyba, że uświadomisz sobie jakie używki stosować by się znieczulić :-D

george45 napisał(a):
Piszesz o normalnym życiu. Jego normy sama ustaliłaś, czy przyjęłaś od mamusi, tatusia, księżulka, środowiska w którym się wychowałaś?


Chodziło mi o funkcjonowanie w społeczeństwie. Nie o wszystkim decyduję sama, nie na wszystko mam wpływ i dodatkowo w życiu też są obowiązki, poczucie odpowiedzialności, więc wolność jest ograniczona, nie da się rzucić wszystkiego i zostać mnichem pustyni :razz:

george45 napisał(a):
Siedząc w jaskini na odludziu, możesz mieć więcej hałasu w głowie, niż ktoś inny przebywający na ulicy, bazarze, stadionie w śród gwaru i hałasu dobiegającego z zewnątrz.


To już nie mój problem, ja jestem skrajnie introwertyczna, w ciszy odpoczywam, w hałasie cierpię, hałas w głowie staram się leczyć medytacją, ale nie mam go gdy mnie nie męczy środowisko zewnętrzne lub nieprzyjemne doświadczenia.


Pn cze 17, 2024 13:15
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 1848
Post Re: Uzależnienie od internetu
Angelka napisał(a):
Skąd wiesz, że ci którzy znają odpowiedź doświadczają prawdy obiektywnej, albo że to ich doświadczenie wyczerpuje wszystko?
Dopóki ktoś nie jest wszechwiedzący, nie był po drugiej stronie, nie wie co się dzieje po śmierci ciała, nie patrzy na rzeczywistość z perspektywy Boga (zakładając, że istnieje), to nigdy niczego nie można być pewnym, wszystko opiera się na wierze.
Śmierć ciała nie jest warunkiem bycia po drugiej stronie, doświadczeniem „innego świata”, świata rzeczywistego. Opisać tego też nie sposób słowami. Może poniższy cytat z wykładu Alana Wattsa pomoże zrozumieć co mam na myśli: „Kiedy świętego. Augustyna zapytano, czym jest czas, odparł: „Wiem, czym jest, ale gdy pytacie to nie wiem. Poeta mówi: „Gdy zbieram chryzantemy po wschodniej stronie płotu i patrzę w milczeniu na południowe wzgórza, ptaki fruną do domu, przecinając łagodne powietrze górskiego zmierzchu”. We wszystkich tych rzeczach jest głębsze znaczenie, ale gdy próbujemy je objaśnić, nagle brakuje nam słów.”
Angelka napisał(a):
Nawet jeżeli bólu, stresu, przestymulowania doznaje nie "ja", tylko moje ciało, to nic nie zmienia, bo mózg jest częścią tego ciała i odpowiednio reaguje, w moim przypadku właśnie to powoduje pogorszenie jakości życia, skłonności do nałogów, chwiejność emocjonalną, czy pogorszenie relacji z otoczeniem, a sama świadomość nadwrażliwego mózgu nie zmieni, nie spowoduje, że sposób odbierania różnych bodźców wewnętrznych czy zewnętrznych będzie mniej intensywny, nie stłumi tego. Mogę sobie mieć taką świadomość i co to zmienia, skoro mózg przy różnych nieprzyjemnych doświadczeniach i tak będzie fiksował, powodował silne wzburzenia itp.? No nic tu świadomością nie zrobisz, chyba, że uświadomisz sobie jakie używki stosować by się znieczulić :-D
Brak świadomego spojrzenia na ból, powoduje, że „cała bolisz”. Jeśli uświadomisz sobie, że „bolisz” nie ty, lecz twoje ciało, to zrobiłaś ogromny postęp. Dalej, jeśli uświadomisz sobie, że nie boli całe ciało, lecz jego jakaś część to ten postęp jest jeszcze większy, gdy pójdziesz dalej jesteś w stanie dokładnie stwierdzić miejsce bólu. Świadomością bez używek, możesz ten ból znieczulić, jak również zlikwidować. Nie proś o dodatkowe instrukcje, są one dość obszerne. Niektórzy potrzebują dodatkowo kogoś, kto im je objaśni.
Angelka napisał(a):
george45 napisał(a):
Piszesz o normalnym życiu. Jego normy sama ustaliłaś, czy przyjęłaś od mamusi, tatusia, księżulka, środowiska w którym się wychowałaś?
Chodziło mi o funkcjonowanie w społeczeństwie. Nie o wszystkim decyduję sama, nie na wszystko mam wpływ i dodatkowo w życiu też są obowiązki, poczucie odpowiedzialności, więc wolność jest ograniczona, nie da się rzucić wszystkiego i zostać mnichem pustyni :razz:
Oto pytam. To „funkcjonowanie w społeczeństwie”, „poczucie odpowiedzialności”, „ brak samodzielnych decyzji”, stwierdzenie, że „nie da się wszystkiego obrzucić”, to tak sama z siebie mówisz, czy mówisz słowami, matki, ojca, księdza, polityka, ludzi ze środowiska?
Angelka napisał(a):
To już nie mój problem, ja jestem skrajnie introwertyczna, w ciszy odpoczywam, w hałasie cierpię, hałas w głowie staram się leczyć medytacją, ale nie mam go gdy mnie nie męczy środowisko zewnętrzne lub nieprzyjemne doświadczenia.
Pisałaś, że nie wiesz kim jesteś, a tu mówisz, że jesteś introwertyczna. Ty jesteś introwertyczna, czy twój umysł ma takie cechy, nad którym nie masz kontroli? Poobserwuj swoje myśli, nie zatrzymuj ich, bez względu na ich rodzaj. Pozwól im przepływać, jak chmurom po niebie. One jak te chmury, przychodzą i odchodzą. Jak się do gradowej przyczepisz, to gradobicie cię zniszczy, gdy przyczepisz się do deszczowej, zgnijesz, gdy będziesz preferowała bezchmurne niebo, wyschniesz.


Śr cze 19, 2024 9:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 07, 2014 13:31
Posty: 2868
Post Re: Uzależnienie od internetu
george45 napisał(a):
Angelka napisał(a):
Skąd wiesz, że ci którzy znają odpowiedź doświadczają prawdy obiektywnej, albo że to ich doświadczenie wyczerpuje wszystko?
Dopóki ktoś nie jest wszechwiedzący, nie był po drugiej stronie, nie wie co się dzieje po śmierci ciała, nie patrzy na rzeczywistość z perspektywy Boga (zakładając, że istnieje), to nigdy niczego nie można być pewnym, wszystko opiera się na wierze.
Śmierć ciała nie jest warunkiem bycia po drugiej stronie, doświadczeniem „innego świata”, świata rzeczywistego. Opisać tego też nie sposób słowami.

Anielka ma rację. Dopóki człek nie znajdzie się po drugiej stronie, nie doświadczy. Śmierć jest conditio sine qua non tego doświadczenia. Wszystko inne jest jeno ułudą, wyobrażeniem. Stany psychiczne nie są doświadczeniem.
A to, czym jest czas, wie połowa ludzi. A przynajmniej połowa naukowców fizyków. I mam na myślę tę połowę, która wie, że czas, jako taki, nie istnieje.


Śr cze 19, 2024 13:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt lut 20, 2024 12:16
Posty: 315
Post Re: Uzależnienie od internetu
george45 napisał(a):
Śmierć ciała nie jest warunkiem bycia po drugiej stronie, doświadczeniem „innego świata”, świata rzeczywistego. Opisać tego też nie sposób słowami. Może poniższy cytat z wykładu Alana Wattsa pomoże zrozumieć co mam na myśli: „Kiedy świętego. Augustyna zapytano, czym jest czas, odparł: „Wiem, czym jest, ale gdy pytacie to nie wiem. Poeta mówi: „Gdy zbieram chryzantemy po wschodniej stronie płotu i patrzę w milczeniu na południowe wzgórza, ptaki fruną do domu, przecinając łagodne powietrze górskiego zmierzchu”. We wszystkich tych rzeczach jest głębsze znaczenie, ale gdy próbujemy je objaśnić, nagle brakuje nam słów.”


Rozumiem, że mówisz tu o doświadczeniu w stylu buddyjskiego oświecenia, ale mi chodzi o to, że to doświadczenie niekoniecznie musi dawać odpowiedź na wszystkie pytania egzystencjalne, niekoniecznie musi w sposób wyczerpujący przedstawiać to co jest po drugiej stronie. Być może jest to bardzo pomocne w życiu "tu i teraz", bo daje taki poziom świadomości, że życie staje się łatwiejsze, ale nie da jasnej odpowiedzi na to co jest później.

Interesuję się tematyką różnych zjawisk paranormalnych i są przykłady osób, które doświadczyły śmierci klinicznej, widziały swoje ciało (np. w czasie reanimacji, albo na stole operacyjnym), albo były w innym pomieszczeniu i potem opisały co się tam działo. Jak to wyjaśnić, jeśli przyjmiemy tutaj pogląd religii Wschodu, że wszyscy jesteśmy jedną całością połączoną z Absolutem, Wszechświatem itp., gdzie nie ma oddzielnej osobowości?

O takie tematy mi chodzi, bo ten przekaz religii Wschodu to też jest jakaś koncepcja, w którą się wierzy, a nie coś pewnego. Być może mamy w głowie jakąś dyskietkę, na której zapisywana jest osobowość i ta dyskietka ma możliwość też doświadczyć świata duchowego, Absolutu, ale czy mamy pewność, że potem nadal nie jest jakąś szczątkową formą tej ziemskiej osobowości? Wiemy co się z naszą świadomością dalej dzieje? Tego już te doświadczenia nie mówią, są to opisy bardzo ogólne dotyczące samego zjednoczenia z Bogiem.

george45 napisał(a):
Brak świadomego spojrzenia na ból, powoduje, że „cała bolisz”. Jeśli uświadomisz sobie, że „bolisz” nie ty, lecz twoje ciało, to zrobiłaś ogromny postęp. Dalej, jeśli uświadomisz sobie, że nie boli całe ciało, lecz jego jakaś część to ten postęp jest jeszcze większy, gdy pójdziesz dalej jesteś w stanie dokładnie stwierdzić miejsce bólu. Świadomością bez używek, możesz ten ból znieczulić, jak również zlikwidować. Nie proś o dodatkowe instrukcje, są one dość obszerne. Niektórzy potrzebują dodatkowo kogoś, kto im je objaśni.


Może jestem za mało świadoma :razz:, ale chyba nie wierzę w takie czary. Wiem, że są różne techniki transowe czy po prostu efekt placebo, a sama medytacja też wpływa na mózg i coś tam zmienia no i działa relaksacyjnie, ale nie sądzę, żeby mogło to całkiem odciąć mózg od takich doświadczeń.

george45 napisał(a):
Oto pytam. To „funkcjonowanie w społeczeństwie”, „poczucie odpowiedzialności”, „ brak samodzielnych decyzji”, stwierdzenie, że „nie da się wszystkiego obrzucić”, to tak sama z siebie mówisz, czy mówisz słowami, matki, ojca, księdza, polityka, ludzi ze środowiska?


Ponoszę konsekwencje własnych decyzji. Być może na tym etapie świadomości i doświadczenia życiowego te decyzje byłyby już inne, nie wiem, ale na etapie wcześniejszym były takie jakie były, a to powoduje, że czasami muszę się dostosować do innych ludzi, czasami muszę coś robić wbrew sobie, czasami muszę się poświęcić, i nie mogę tak po prostu rzucić wszystkiego i zostać autsajderem, wolnym ptakiem :-D

Mam swój swiat, jestem typem samotniczki i buntowniczki, która lubi chodzić własnymi ścieżkami, więc to co dla innych jest normalne i przychodzi wręcz naturalnie, dla mnie czasami bywa trudne, wymaga poświęcenia, narzucenia sobie czegoś, co niekoniecznie bym chciała, wymaga dostosowania się do społeczeństwa, więc z jednej strony jest to co powyżej napisałam, z drugiej przytłoczenie związane nadwrażliwym mózgiem i wszystkimi konsekwencjami z tym związanymi, no i to powoduje że takie zwykłe funkcjonanie w społeczeństwie, które dla większości jest normą, dla mnie bywa problematyczne.

To są czasami naprawdę bzdurne rzeczy, a dla mnie już są jakimś problemem, np. nienawidzę jak jest włączony tv i dostaję szału do głowy jak mi to brzęczy, najchętniej bym to wyrzuciła przez okno, niecierpię dyskusji typu "small talki" o przysłowiowej pogodzie, a to się akurat pojawia na każdym kroku, nie tylko w życiu rodzinnym, ale właściwie wszędzie. To takie niby drobiazgi, na które większość ludzi nawet nie zwraca uwagi, a dla mnie już są trudne, obciążające emocjonalnie, wymagają dostosowania się czasami wbrew sobie. To tylko przykład, bo takich sytuacji, gdzie coś muszę, a niekoniecznie chcę znajdzie się znacznie więcej.

george45 napisał(a):
Pisałaś, że nie wiesz kim jesteś, a tu mówisz, że jesteś introwertyczna. Ty jesteś introwertyczna, czy twój umysł ma takie cechy, nad którym nie masz kontroli? Poobserwuj swoje myśli, nie zatrzymuj ich, bez względu na ich rodzaj. Pozwól im przepływać, jak chmurom po niebie. One jak te chmury, przychodzą i odchodzą. Jak się do gradowej przyczepisz, to gradobicie cię zniszczy, gdy przyczepisz się do deszczowej, zgnijesz, gdy będziesz preferowała bezchmurne niebo, wyschniesz.


Jak obserwacja myśli ma zmienić taką cechę charakteru? Myślę, że to jest coś co się dostaje w genach, mi niekonieczne nawet ta cecha przeszkadza, problematyczna staje się wtedy, gdy zmuszona jestem dostosowywać się do wymogów społecznych narzuconych przez taki świat w jakim żyjemy i to chyba nawet nie w każdym kraju, bo podejrzewam, że jak z takimi cechami żyłabym w krajach buddyjskich, to pewnie byłyby nawet pożądane i przydatne :-D. To po prostu społeczeństwo, miejsce zamieszkania, czasy w jakich żyjemy, czy nawet konkretne sytuacje powodują, że takie cechy charakteru mogą pomagać lub przeszkadzać w życiu, dlatego staram się patrzeć na to z tej perspektywy. Są sytuacje, że przeszkadza, ale czy można to kontrolować i zmieniać? Nie sądzę.


Śr cze 19, 2024 15:56
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 1848
Post Re: Uzależnienie od internetu
Temat się troszeczkę rozmył, dotyczy on uzależnienia od internetu. Moim zdaniem by się wgłębić trzeba go rozszerzyć do UZALEŻNIENIA.
Popatrz, czy twoje/ moje określenia, wypowiedzi nie są efektem uzależnienia. Mówiąc „nie sądzę” , czy nie wskazujesz, że jesteś uzależniona od wiedzy którą masz już wcześniej zapodaną, może w dzieciństwie, może w szkole, kościele, środowisku?
„Czasy w jakich żyjemy”, czy nie jesteś uzależniona od tego określenia? Ile razy je słyszałaś, a ile razy zastanowiłaś się nad nim, kto i w jakim celu je używał, jak również dlaczego, w jakim celu używasz? Czy to nie jest tak, że mówisz to w zasadzie nie rozumiejąc, w jakim celu, ale chcesz, podobnie jak chcemy „siedzieć na internecie?
„Nienawidzę jak jest włączony tv”, czy nie oznacza to, że uzależniłaś się od „wyłączonego tv”?
„Coś muszę, a niekoniecznie chcę”, kto doprowadził do tego, że uzależniłaś się od „coś muszę”?
Człowiek musi kupkę i siusiu, reszta to jego wybór, wybór świadomy, dokonywany bez żadnego musu. Gdy się uzależnisz, „wyboru” dokonujesz na skutek uzależnienia. Nie jest to twój wybór, to uzależnienie go dokonuje.
Czy człowiek wierzy bo dokonał takiego wyboru, czy został uzależniony, bo od dziecka dawano mu smartfona: buddyjskiego, chrześcijańskiego, muzułmańskiego...


Cz cze 20, 2024 10:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2702
Post Re: Uzależnienie od internetu
george45 napisał(a):
Temat się troszeczkę rozmył, dotyczy on uzależnienia od internetu. Moim zdaniem by się wgłębić trzeba go rozszerzyć do UZALEŻNIENIA.

Człowiek musi kupkę i siusiu, reszta to jego wybór, wybór świadomy, dokonywany bez żadnego musu. Gdy się uzależnisz, „wyboru” dokonujesz na skutek uzależnienia. Nie jest to twój wybór, to uzależnienie go dokonuje.
...


Musi jeszcze jeść, pić, no i umrzeć, chociaż psycholog pewno by te twierdzenia obalił.


Wt cze 25, 2024 21:43
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL