Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 18, 2021 3:09



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
 Grzechy z przeszłości a spowiedź.. 
Autor Wiadomość
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 8190
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Inteligencja, w znaczeniu efektywności procesów myślowych, z punktu widzenia nauki, jest czymś niemierzalnym.

Moja znajoma, która pracowała naukowo przy kognitywistyce, stwierdziła kiedyś, że termin inteligencja służy do deprecjacji jednostek i to jest jego jedyna funkcja.

Zabrzmiało żartobliwie ale gdy się tak zastanowić, to można zauważyć, że najwyżej służy do wywyższania kogoś (co deprecjonuje pozostałych), więc może to jednak wcale nie był żart.

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Pt gru 02, 2016 13:36
Zobacz profil
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Istnieją takie zaburzenia jak dyskalkulia i akalkulia. Myślę że jedno z tych dwóch może dotyczyć mojego problemu. Ja po prostu nie mam zdolności liczenia, żadnego. Mam na myśli liczenie w pamięci. Podczas kiedy w moim umyśle widzę miasta przyszlości, inne wymiary, inne światy, przestrzennie, w 3D i w kolorze, mogę obracać dowolne bryły i budynki a pod tym względem mój umysł jest jak program komputerowy 3D plus efekty specjalne.

Ale jeśli chodzi o wykonanie najprostszego rachunku w pamięci do dziesięciu to jest pustka w umyśle, ciemność. Czasem przy kasie płacąc gotówką czuję że mam problem, kasjer prosi o jakieś drobne a ja nie potrafię zorientować się w liczbach. Ten problem złamał moją drogę życiową, najpierw na egzaminie w Liceum Plastycznym a potem przed maturą. I jest to karykaturalna wręcz sprawa że matma nie pozwoliła mi zostać artystą. Bo być może wiele osób myśli tak jak Ergo, nie potrafisz liczyć, to jesteś kretyn. Owszem, to zaburzenie mocno ogranicza przy testach na inteligencję które przecież w większości polegają na kombinacji liczb. Może to sprawa wrodzona, może to jest zaburzenie w mózgu, wszak jest tam pewna szufladka odpowiedzialna za matmę.

A jesli chodzi o samą definicję inteligencji, to jest to o wiele większa przestrzeń niz sprowadzanie wyznacznika inteligencji do zdolności rachowania, istnieje także coś takiego jak inteligencja emocjonalna. Osoba obdarzona inteligencją potrafi odnaleźć siebie w każdej sytuacji. Inteligencja to także sposób formułowania własnych myśli, sposób przekazywania, tworzenia i odszukiwania odpowiednich określeń.


Pt gru 02, 2016 23:07
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
equuleuss napisał(a):
Istnieją takie zaburzenia jak dyskalkulia i akalkulia. Myślę że jedno z tych dwóch może dotyczyć mojego problemu. Ja po prostu nie mam zdolności liczenia, żadnego. Mam na myśli liczenie w pamięci. Podczas kiedy w moim umyśle widzę miasta przyszlości, inne wymiary, inne światy, przestrzennie, w 3D i w kolorze, mogę obracać dowolne bryły i budynki a pod tym względem mój umysł jest jak program komputerowy 3D plus efekty specjalne.

Ale jeśli chodzi o wykonanie najprostszego rachunku w pamięci do dziesięciu to jest pustka w umyśle, ciemność. Czasem przy kasie płacąc gotówką czuję że mam problem, kasjer prosi o jakieś drobne a ja nie potrafię zorientować się w liczbach. Ten problem złamał moją drogę życiową, najpierw na egzaminie w Liceum Plastycznym a potem przed maturą. I jest to karykaturalna wręcz sprawa że matma nie pozwoliła mi zostać artystą. Bo być może wiele osób myśli tak jak Ergo, nie potrafisz liczyć, to jesteś kretyn. Owszem, to zaburzenie mocno ogranicza przy testach na inteligencję które przecież w większości polegają na kombinacji liczb. Może to sprawa wrodzona, może to jest zaburzenie w mózgu, wszak jest tam pewna szufladka odpowiedzialna za matmę.

A jesli chodzi o samą definicję inteligencji, to jest to o wiele większa przestrzeń niz sprowadzanie wyznacznika inteligencji do zdolności rachowania, istnieje także coś takiego jak inteligencja emocjonalna. Osoba obdarzona inteligencją potrafi odnaleźć siebie w każdej sytuacji. Inteligencja to także sposób formułowania własnych myśli, sposób przekazywania, tworzenia i odszukiwania odpowiednich określeń.


Np. matura, to nic innego jak urzedowy papierek, jak prawo jazdy, dowod osobisty czy akt urodzenia.
Po prostu sformalizowana forma czegos, co w praktyce nie ma za wiele wspolnego z realiami i nie ma to nic wspolnego z inteligencja.
To nie matma nie pozwolila ci byc artysta, tylko system ktoremu ulegles.
Artysta sie rodzisz, to nie zawod wyuczony, tylko zdolnosci.
Zamiast tego liceum plastycznego mogles sam sie technicznie przygotowac do wykonywania tego co umiesz.
Nie jestem nawet pewny czy to kwestia techniczna. Po prostu samemu zajelo by ci troche wiecej czasu uksztaltowac kierunek i techniki swojej sztuki.
Dodam ze w dzisiejszych czasach "sztuka i artysci" nie maja juz zbyt wiele wspolnego ze sztuka i artyzmem. Stalo sie to zawodem i biznesem, nawet u tych ktorzy naprawde sa artystami. Smutne to ale prawdziwe, urzedy skarbowe i galerie nie pozwalaja artyscie na swobode wyboru.
Nawet jak sie nieco odbijesz i masz zamowienia i sprzedarz wolnych prac, to byle potkniecie finansowe i fiskus pusci cie z torbami.

Tak poza tym to kazdy jest w czyms dobry. ergo uwaza sie za inteligentnego bo mu wyszly dobre wyniki z testow, ale jakby dostal testy na inteligencje bazujace na sztuce, to pewnie wypadl by gorzej od 3-latka.
Ja sobie pomagalem w matmie figurami geometrycznymi, wiesz, trojkat dodany do piecioboku dawal mi dwa kwadraty, a dwa kwadraty to pamietalem ze to 8. :-)
Mialem klopot z liczeniem liczb parzystych z nieparzystymi. Parzyste jako wielokrotnosc dwojek byla w miare latwa, ale gdy laczyly sie z nieparzystymi to musialem sprowadzic je do kwadratu bo kwadrat byl dwojkowy i po problemie. Dzieki temu nie mialem pozniek problemu ze sprowadzaniem do wspolnego mianownika. :-)
nikt nigdy nie wiedzial jak ja licze, bo notatki na boku to byly figury i kropki. :-)
Musisz sobie wymyslec podobny system ktory ci ulatwi liczenie.


Pt gru 02, 2016 23:37
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Brehehe. Ergo wyjechał z matury na trójach i dlatego uważa się za inteligentnego przeciętnie – i to go trochę boli, te tróje, tak że chyba dla poprawienia sobie nastroju Ergo szarpnie się na poprawę tej matury, może za rok.

Natomiast to, co proponujesz, sapper, to dokładnie jest testowane na maturze – czy delikwent potrafi sobie jakoś w głowie poukładać wyłożony materiał i dzięki temu z niego korzystać w praktycznej próbie, pod obciążeniem stresu. Jak on to sobie konkretnie układa, jak biegną mu porocesy mózgowe – o to go nie pytamy, bo opowiadać o mnemotechnice jest prosto. My chcemy tę jego mnemotechnikę, zapożyczoną czy opracowaną przemysłem własnym, zobaczyć w działaniu i wystawić ocenę – formalnie za przedstawienie rozwiązania, w praktyce za samodzielność w skutecznym działaniu, czyli za co? Ano za dojrzałość.

Na użalanie się, jakie to niesprawiedliwe, że oni mnie tak testują, jak ja taka zaburzona jestem, można tylko spuścić zasłonę milcczenia.


So gru 03, 2016 0:15
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
ErgoProxy napisał(a):
Brehehe. Ergo wyjechał z matury na trójach i dlatego uważa się za inteligentnego przeciętnie – i to go trochę boli, te tróje, tak że chyba dla poprawienia sobie nastroju Ergo szarpnie się na poprawę tej matury, może za rok.

Natomiast to, co proponujesz, sapper, to dokładnie jest testowane na maturze – czy delikwent potrafi sobie jakoś w głowie poukładać wyłożony materiał i dzięki temu z niego korzystać w praktycznej próbie, pod obciążeniem stresu. Jak on to sobie konkretnie układa, jak biegną mu porocesy mózgowe – o to go nie pytamy, bo opowiadać o mnemotechnice jest prosto. My chcemy tę jego mnemotechnikę, zapożyczoną czy opracowaną przemysłem własnym, zobaczyć w działaniu i wystawić ocenę – formalnie za przedstawienie rozwiązania, w praktyce za samodzielność w skutecznym działaniu, czyli za co? Ano za dojrzałość.

Na użalanie się, jakie to niesprawiedliwe, że oni mnie tak testują, jak ja taka zaburzona jestem, można tylko spuścić zasłonę milcczenia.


Moze doprecyzuje wczesniejszy post.
Mianowicie to wszelkie systemy, czy to nauczania, czy prawne, czy polityczne to nic innego jak forma komunizmu, wszystkim zalozyc jednakowe szare kufajki i porownywac z jednym szablonem.
Ten szablon to system polityczny i podatkowy. Jak potrzebny jakis zawod to zaczyna sie rozbieranie z kufajek i przymierzanie do innego szablonu, a jak juz jest komplet to szablon do kosz, wszyscy w kufajki i do roboty.
To tak jakbys urodzil sie z zainstalowanym systemem calowym (ulamki) , a wszystkie czynnosci kazali by ci robic w systemie metrycznym dziesietnym.
Pewnie i superkomputer by nie wydolil, bo nikomu nie chcialo by sie podac informacji w calach i ulamkach, no i superkomputer okazal by sie bezuzyteczny i wyladowal w magazynie, bo moze sie kiedys przyda, a jak nie to na czesci zamienne.
Kazdy jest inny i narzucanie odgorne, testy ogolne, zwlaszcza w szkolnictwie to wciskanie baletnicy w grube kufajke i walonki, po czym stwierdzenie ze nie nadaje sie do niczego, dodajac, no co ty, popatrz na siebie jak wygladasz, jaka z ciebie baletnica w kufajce i walonkach.


So gru 03, 2016 3:55
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
To może doprecyzuję, kim chce być equueluss. Ona chce być artystką, czyli człowiekiem, któremu wolno dosłownie wszystko – włącznie z pieszczeniem nago krucyfiksu czy śmiercią podczas performance'u – i który posiada władzę nad drugim człowiekiem omal absolutną, bo potrafi rzecz najobrzydliwszą pod słońcem ubrać w szczere piękno i słuszność etyczną, i tym sposobem uwodzić i zwodzić kogo chce i jak chce.

No i do tego potrzebne jest zrobienie kursu z wiedzy ogólnej o świecie, bo odbiorca sztuki też ten kurs zrobił i na widok obrazu pt. Kuszenie Wolskiego po prostu ryknie śmiechem albo postuka się w głowę. Zrobienie matury jest konieczne, żeby umieć dotrzeć do ludzi, którzy zrobili maturę. A do czego potrzebna jest matematyka?

Tu już wchodzimy w materię bardzo poważną. Wojnę w 1920 roku wygrali Piłsudskiemu matematycy, którzy złamali szyfry bolszewickie i dali Marszałkowi wgląd w ruchy wrogich wojsk, tak że on ich rozegrał jak dzieci we mgle; np. Budionnemu wydał rozkaz, żeby zatrzymał swoją Konarmię, co uratowało Lwów. Dlatego właśnie artyści polscy winni pielęgnować szacunek względem matematyki i uwodzić Polaków, żeby ci ćwiczyli się w matematyce – bo lepsi matematycy zabijają gorszych matematyków cudzymi rękami. Tak po prostu.


So gru 03, 2016 4:29
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
ErgoProxy napisał(a):
To może doprecyzuję, kim chce być equueluss. Ona chce być artystką, czyli człowiekiem, któremu wolno dosłownie wszystko – włącznie z pieszczeniem nago krucyfiksu czy śmiercią podczas performance'u – i który posiada władzę nad drugim człowiekiem omal absolutną, bo potrafi rzecz najobrzydliwszą pod słońcem ubrać w szczere piękno i słuszność etyczną, i tym sposobem uwodzić i zwodzić kogo chce i jak chce.

No i do tego potrzebne jest zrobienie kursu z wiedzy ogólnej o świecie, bo odbiorca sztuki też ten kurs zrobił i na widok obrazu pt. Kuszenie Wolskiego po prostu ryknie śmiechem albo postuka się w głowę. Zrobienie matury jest konieczne, żeby umieć dotrzeć do ludzi, którzy zrobili maturę. A do czego potrzebna jest matematyka?

Tu już wchodzimy w materię bardzo poważną. Wojnę w 1920 roku wygrali Piłsudskiemu matematycy, którzy złamali szyfry bolszewickie i dali Marszałkowi wgląd w ruchy wrogich wojsk, tak że on ich rozegrał jak dzieci we mgle; np. Budionnemu wydał rozkaz, żeby zatrzymał swoją Konarmię, co uratowało Lwów. Dlatego właśnie artyści polscy winni pielęgnować szacunek względem matematyki i uwodzić Polaków, żeby ci ćwiczyli się w matematyce – bo lepsi matematycy zabijają gorszych matematyków cudzymi rękami. Tak po prostu.


Niby dlaczego artysta, mialby robic jakiekolwiek kursy, sztuka jest sztuka, bez wzgledu na to czy patrzy na nia idiota z szablonu czy niezalezny umysl.
Roznica moze byc jedynie w zbycie prac by sie utrzymac, ale wtedy sztuka jest naciagana co jest rownoznaczne z kiczem.
Zapytaj czy ktorykolwiek artysta chcialby malowac pod dyktando mody?
Tylko nielicznym udaje sie ze ich praca jest akurat na topie, czyli zbiega sie w czasie ze sposobem myslenia tych kufajkowych odbiorcow.
Jest tak dlatego ze gora nie mogla by zarobic, a po smierci artysty zbieraja jego prace za grosze i zmieniaja kufajkowym punkt widzenia, no i kufajkowi kupuja bez wzgledu na cene, a kasa idziie juz nie dla artysty by z niej skozystal. Praktycznie podobnie jest w kazdej dziedzinie. warty jestes tyle ile mozna na tobie zarobic. Jak nie da sie na tobie zarobic, to siedzisz w kufajce, a jak podskakujesz to doloza kaftanik, no bo moze sie kiedys przydac, wiec ryzykowna byla by eliminacja.

A myslisz ze ci co lamali szyfry to byli typowi z pod szablonu matematycy?
To byli ci ktorzy mysleli innaczej i tylko dzieki temu lamali kody.
To jedni z tych ktorych system wsadzal w kufajki, a jak system przycisnelo do muru to zmienial im kufajke na garnitur, czysta matematyka, a raczej zimna kalkulacja zysku.
Tak samo naukowcy hitlerowscy dostali obywatelstwa stanow, bo tak wychodzila kalkulacja zyskow, czysta matematyka w miejsce sprawiedliwosci, zreszta to samo jest do dzis w kazdym systemie i wymiarach sprawiedliwosci.
Mozna ja kupic za odpowiedni zysk, lub zmniejszenie straty.
Tak wyglada kazdy dotychczasowy system.
Demokracja to po prostu kolejna maskarada. Pozwalaja ci na wybor koloru kokardki do kufajki.


So gru 03, 2016 11:59
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Niby dlatego, żeby tę władzę straszliwą, jaką się artyście pomaga szlifować na studiach i na jaką mu się wydaje certyfikat – żeby artysta zrobił z tą władzą coś konkretnego, a nie tylko używał jej do zarabiania na chleb, który sobie przetworzy na karmę dla much, i tak dzień za dniem.

Albo inaczej: dzieło sztuki jest aktem komunikacji – artysta mówi do odbiorcy. Do porozumienia w komunikacji potrzebna jest pewna, jak to się metaforycznie a matematycznie mówi, wspólna płaszczyzna. Kufajkowość tę wspólną płaszczyznę porozumienia zapewnia, i to na szeroką skalę. To, co ty, sapper, proponujesz, to przerobienie cywilizacji w autystyczną masę, w której jeden człowiek drugiego nie będzie w stanie zrozumieć, bo ten drugi będzie generował, w pojęciu tego pierwszego, mowę-trawę: beztreściowy, nie wzbudzający żadnych skojarzeń bełkot. I teraz uważaj, sapper: człowiek musi nawiązywać komunikację z innymi, musi się porozumiewać, bo inaczej degenerują mu się struktury neuronowe i zaczyna bełkotać nie tylko w sensie: "to dla niego za trudne" – ale zaczyna bełkotać naprawdę, tzn. wyrażać się nieskładnie, plątać wątek wypowiedzi, łamać gramatykę języka itd., a z językiem razem upośledzają mu się procesy myślenia.

Twój ostatni post jest właśnie tego przykładem.


N gru 04, 2016 17:48
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Widzisz, ciekawa sprawa jest to ze odwrociles teraz kota ogonem.
Czaly czas pisze ze to wladze tworza z nas uklad kufajkowy, w ktoorym tylko oni wiedza kto jest kto i na co komu pozwoliic. To utrudniia nie tylko rozwoj indywidualny, ale i wlasnie ta komunnikacje.
Robiac z fryzjerow, kucharek, artystow, inzynierow i innych talentow, fabryczne roboty na tasmie produkcyjnej, czy obslugi supermarkietu.
Nie ma wtedy tych ludzi, ich intelektu w obiegu, a ich talent sprowadzony do skanowania tasmy produkcyjnej i ruchow jak u dziecka z choroba sieroca. Wtedy i jezyk jest znieksztalcony.

Zwroc tez uwage na to ile wczesniejszych przedmiotow nauczania podstawowego usunieto z tego podstawowego szkolnictwa.

Najczesciej to nieskladne wyrazanie sie jest tylko wymowka drugiej strony ktora nie potrafi zrozumiec.
Wiesz chyba jak sie to okresla.


N gru 04, 2016 23:37
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
To się określa: bezczelność. Wychopdzi ci coś takiego: chcę być dobrze zrozumiany, ale się o to nie postaram, niech on się stara. A on na to: spier..., mam ciekawsze rzeczy do zrobienia. I najczęściej faktycznie ma.

Talent nie stanowi żadnego usprawiedliwienia. W ogóle nie ma żadnego usprawiedliwienia, jest tylko życie stawiające nas przed próbami. I tym próbom trzeba umieć sprostać, albo będzie się wyło na łożu śmierci: gdybym nie był głupi...! dajcie mi jeszcze jedną szansę...! Oczywiście pomijam skrajności typu dwulatek z rakiem mózgu, chociaż Nick Vujicic jest świetnym przykładem, że tragiczne urodzenie niekoniecznie oznacza życie przegrane.

A w ogóle, to jest mowa przeciw klerowi? Pomyśl sapper, Kościół Katolicki: jaki to jest układ kufajkowy. Każdego wpycha w kufajkę grzesznika, i te kufajki latają do spowiedzi z dobrawoli i potem władza wie o nich dosłownie wszystko. I albo pozwala, albo ładuje ekskomunikę między oczy. A ile ciekawych wyznań ci grzesznicy mniemani mogliby stworzyć. Zmarnowane talenty, c'nie?


Pn gru 05, 2016 22:11

Dołączył(a): Wt sie 10, 2021 11:24
Posty: 2
Post Re: Grzechy z przeszłości a spowiedź..
Miejscem na prywatną korespondencję jest PW.
Chciałbym tez zauważyć, ze użytkownik Figielek napisał post parą lat temu.
bramin


Wt sie 10, 2021 11:25
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL