Witam mam następujący problem. Kiedyś nie przyznałem się pewnej osobie , że robię coś złego. Powiedziałem , że tego nie robię. Później postanowiłem już tego nie robić. Wiem , że to było złe, nie krzywdziło to nikogo oprócz mnie. Czy muszę się do tego przyznawać tej osobie ,że wtedy byłem nieszczery? Czy spowiedź będzie wtedy nieważna? Jest to dla mnie bardzo trudne. Proszę o szybką poradę. Nie mogę postąpić z własnym sumieniem ponieważ miewam też ataki natrętnych myśli i nie mogę rozróżnić co jest głosem sumienia a natrętnymi myślami , które utrudniają mi normalne funkcjonowanie.
Wt wrz 27, 2011 15:30
WIST
Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47 Posty: 12979
Re: Spowiedź -problem
I my tym bardziej nie rozeznamy za Ciebie bo niby na jakiej podstawie. Ale mam dla Ciebie dobre rozwiązanie. Przy spowiedzi zapytaj księdza, a jeśli trzeba przedstaw mu sytuacje dokładnie. Nikt nie ma prawa podpowiadać Ci nic poza owym spowiednikiem, bo nikt z nas nie weźmie odpowiedzialności za skutki. Jeśli jednak masz problem ze skrupułami, to najpewniej one tutaj mieszają. Moźliwe że to wszystko wynika z obawy o to abyś nie popełnił grzechu. Pamiętaj jednak że Bóg nie jest jakimś urzędnikiem. On dobrze zna Twoje wątpliwości, oraz wie jak Ci z tym trudno. Liczy się Twoja wola i pragnienie przebaczenia. Zastanów się też z czego wynikało to że komuś czegoś nie powiedziałeś (np wstyd) i czy miało to jakiś zły skutek, czy nie miało żadnego. Nie mamy nakazu każdemu kto nas pyta mówienia wszystkiego, gdy nie chcemy, oraz gdy nie jest to konieczne. To my oceniamy w danej sytuacji i Ty to zrobiłeś. Ty najlepiej wiesz i liczy się tylko to co wiesz. Mam zatem propozycje - spróbuj jednak ocenić i wypisać sobie na kartce konkretne i wyraźne złe skutki tego że komuś czegoś nie powiedziałeś. Ocen czy to było w ogóle konieczne. Jeśli nie umiesz ich wskazać, to najwidoczniej nie ma ich (choćby były, ale Ty o nich nie wiesz, to nie jesteś w stanie być "wróżką"). Liczy się tylko to co Ty jesteś w stanie ocenić, wedle swej wiedzy i najlepszych chęci.
Jedną z metod walki ze skrupułami jest zadanie sobie pytanie, czy umiem wskazać sensowne argumenty za tym że problem istnieje. Jeśli istnieje to na pewno uda Ci się jej wskazać. Jeśli ich nie ma to pozostaje jedynie to odczucie. Uświadom sobie zatem ile czasu marnujesz na zamartwianie się, oraz jakie masz ku temu podstawy. Jeśli podstaw nie ma, a czas tracisz to pozozstaje jedyne logiczne wyjście - to absurdalne i niepotrzebne skrupuły.
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników