Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So sty 18, 2020 1:02



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 342 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 23  Następna strona
 Jak dobrze przeżyć spowiedź 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post Jak dobrze przeżyć spowiedź
Kiedyś bardzo bałam się spowiedzi. Teraz sakrament pokuty jest dla mnie radosnym spotkaniem z Chrystusem.

Chcę się z Wami podzielić tym, co mi pomaga w dobrym przeżywaniu tego spotkania. Są to moje własne obserwacje. Być może nie jest to nic nowego. Być może część z Was uzna, że jest to zbyt trudne . Być może znajdzie się jedna osoba, która zaryzykuje i nie będzie żałować :)

1. Nie bój się księży. Pamiętaj, że spowiedź jest radosnym spotkaniem z Chrystusem, do którego kapłan ma Cię zaprowadzić.
2. Spróbuj zwracać się wprost do Jezusa.
3. Zanim zaczniesz wymieniać grzechy, podziękuj Bogu za to, co dobrego ostatnio się wydarzyło w Twoim życiu.
4. Jeżeli jest to możliwe, pomódl się wspólnie ze spowiednikiem o dobrą spowiedź.
5. Ksiądz też człowiek- może się mylić lub być zmęczonym. Bądź wyrozumiały.
6. Moc odpuszczania grzechów ma ksiądz, a nie jego ubiór. Kapłan nie musi być w sutannie, ani mieć na sobie stuły.
7. Masz prawo prosić o spowiedź poza konfesjonałem. Nie rezygnuj z tego tylko dlatego, że w Twojej parafii nie ma takiego zwyczaju
8. Najlepszy spowiednik to ksiądz, który o Tobie najwięcej wie.
9. Wybierając się na kilkudniowy rajd, nie zmieniasz codziennie butów. Jeśli chcesz daleko zajść w życiu duchowym, zdecyduj się na stałego spowiednika.
10. Mając stałego spowiednika, czasami idź do obcego księdza. Zyskasz nowy punkt widzenia na wiele spraw i unikniesz uzależnienia od jednego kapłana.
11. Nie odkładaj spowiedzi na ostatnią chwilę przed świętami. Jeśli tak zrobisz, licz się z koniecznością szybkiej spowiedzi.
12. To, co najtrudniejsze, najlepiej mówić od razu.
13. Jeśli chcesz, żeby spowiednik zwrócił na jakiś problem szczególną uwagę, zaznacz, że to ważne.
14. Żadne z pytań spowiednika nie ma na celu zaspokojenia jego ciekawości.
15. Kiedy boisz się o czymś powiedzieć, lub nie wiesz, jak to powiedzieć, poproś spowiednika o pomoc.
16. Nazywając swoje grzechy wprost po imieniu, unikniesz wielu dodatkowych pytań. Nie używaj sformułowań ogólnych typu: „ Zgrzeszyłem przeciw ciału”.
17. Kiedy nie dosłyszałeś pytania, nie przyznawaj się nie wiadomo, do czego. Poproś o powtórzenie pytania.
18. Masz słabą pamięć- korzystaj ze ściągi.
19. Szanuj czas kapłana.
20. Wspólnie ze spowiednikiem ustal najlepszy dla Ciebie czas przerwy między kolejnymi spowiedziami. Przestrzegaj tych terminów będąc w stanie łaski, ale jeżeli popełnisz grzech ciężki i zerwiesz całkowicie przyjaźń z Jezusem przed wyznaczonym dniem, nie każ Mu na siebie czekać.
21. Nie wybieraj spowiednika po wyglądzie, lub wieku, lecz wg miary serca. Dobry kapłan jest dobrym człowiekiem.
22. Po spowiedzi nie zawsze następuje nauka. Najważniejsze jest rozgrzeszenie.
23. Masz prawo prosić kapłana o zmianę nałożonej pokuty; pamiętaj jednak, że spowiednik może się na taką zmianę nie zgodzić.
24. Stroisz się na randkę? Bądź przygotowany na spotkanie Chrystusa w sakramencie pokuty i pojednania.
25. Nie idź do spowiedzi pod presją otoczenia, w obawie „ co ludzie powiedzą” . Idź, kiedy sam odczujesz takie pragnienie.
26. Przyjmij, że nie ma człowieka bez winy. Jeżeli nie widzisz u siebie żadnych grzechów, idź do spowiedzi. Powiedz kapłanowi, na czym polega trudność. Pamiętaj, że komuś bardzo zależy, żebyś nie wrócił do Jezusa.
27. Jeżeli po spowiedzi nie skaczesz ze szczęścia, to nie znaczy, że spowiedź była zła. Być może Bóg tym razem obdarzył Cię pokojem.
28. Kapłan nie będący w stanie łaski też może ważnie spowiadać.
29. Nawet, jeżeli masz stałego spowiednika, który wie, po co przyszedłeś- zwłaszcza, kiedy spowiedź ma miejsce poza konfesjonałem- ucz się głośno prosić o spowiedź.
30. Ufaj spowiednikowi, bądź mu posłuszny i módl się za niego.

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


Ostatnio edytowano Pn sie 21, 2006 18:22 przez baranek, łącznie edytowano 1 raz



Wt sty 11, 2005 16:07
Zobacz profil

Dołączył(a): N lis 21, 2004 21:15
Posty: 70
Post 
Cytuj:
16. Nazywając swoje grzechy wprost po imieniu, unikniesz wielu dodatkowych pytań. Nie używaj sformułowań ogólnych typu: „ Zgrzeszyłem przeciw ciału”.

Nie zgodzę się. Wystarczy, że powiemy "ulegam cielesnym namiętnością", lub "ulegam namiętnością", lub też "grzeszę nierządem", to jest naprawdę dość, po co opisywać szczegóły naszych nędznych i ohydnych prkatyk? To samo wzbudza pokusę, jak słusznie zauważa Archimandryta Łazarz.

_________________
Obrazek
"Łaska Boża jest zbawienna, lecz nie zbawia ona nas bez nas"


Wt sty 11, 2005 21:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post 
Phosius, grzechem przeciwko ciału może być obżarstwo, upijanie się, nie zażywanie przepisanych przez lekarza leków.... a nie wyłącznie nieczystość :-D

Tego typu szczegóły są konieczne , żeby uniknąć nieporozumień i dodatkowych pytań ( bo nie wątpię, że kapłan poprosiłby o skonkretyzowanie...)

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


Wt sty 11, 2005 21:37
Zobacz profil

Dołączył(a): N lis 21, 2004 21:15
Posty: 70
Post 
Przecież namiętności nie dotyczą jedynie tej szerokopojętej seksualnej czystości, także innych podobnych, takich jak rozpusta.

_________________
Obrazek
"Łaska Boża jest zbawienna, lecz nie zbawia ona nas bez nas"


Wt sty 11, 2005 21:53
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lis 12, 2004 21:57
Posty: 2184
Post 
Na temacie do ksierzy powiedzial Baranku ze jestes wymagajaca, tu mam odpowiedz ze tez do spowiadajacych sie.

Drogi Phosiuszu, nie chodzi o opisywanie swoich praktyk, ale nawet grzechy seksualne sa rozne. Co innego to masturbacja a co innego cudzolostwo. Co innego tez czy to upadek jednorazowy czy prawie przyzwyczajenie, lub w niektorych przypadkach niewola. Tu chodzi o to b´mowic o grzecha, konkretnych, czyli tez konkretnych ranach ducha, czy idac do lekarza mowisz tylko boli mnie ktorys zab, czy raczej wskazujesz ten zab. Tylko po to by mozna zastosowac odpowiednie leczenie. Jasne to nie ksiedz leczy, to laska Boza, ale Bog posluguje sie ludzmi.


Wt sty 11, 2005 22:33
Zobacz profil

Dołączył(a): N lis 21, 2004 21:15
Posty: 70
Post 
Chodzi mi o dokładne opisywanie prkatyk, charakterystyka grzechu, jego zakorzenienia itd. jest czymś innym, przynajmniej tak to w tym kontekście postrzegam. Jednak dobre jest kiedy kapłan zadaje pytania, tego nie da sie uniknąć, nie wiem, dlaczego tak się tego obawiacie?

_________________
Obrazek
"Łaska Boża jest zbawienna, lecz nie zbawia ona nas bez nas"


Wt sty 11, 2005 22:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post 
Phosius napisał(a):
Jednak dobre jest kiedy kapłan zadaje pytania, tego nie da sie uniknąć, nie wiem, dlaczego tak się tego obawiacie?


Osobiście się nie boję i bardzo sobie cenię pytania spowiednika ( patrz: punkt 14,15) , jednak z rozmów z ludźmi oraz lektury świadectw wiem, że pytania zadawane przez spowiednika są często odbierane jako niepotrzebne wtrącanie się w życie penitenta.
A przecież kapłan pytając kieruje się troską o ważność sakramentu. Jak już pisałam wyżej z wikingiem, są sytuacje niejednoznaczne.
Niektórych pytań da się uniknąć. Wystarczy, że sami jasno, po imieniu nazwiemy swoje grzechy nie zostawiając spowiednikowi żadnych wątpliwości co do ich charakteru.
Myślę, że warto unikać tych pytań także przez szacunek dla czasu spowiednika oraz ze względu na jego wrażliwość.
A jeśli kapłan spyta, czy popełniliśmy grzech przeciw przykazaniu, którego w ogóle nie uwzgędniliśmy w swoim wyznaniu grzechów, traktujmy to jako przejaw troski o integralność spowiedzi i nasze zbawienie .
Im większą będziemy mieć świadomość, czym jest sakrament pokuty, tym mniejszy będzie nasz lęk przed ewentualnymi pytaniami.

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


Pt sty 14, 2005 11:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
Chciałam zacząć nowy temat... ale może odświeżymy ten?

Mam problem ze spowiedzią.
1) - Staram się iść raz w miesiącu... teraz mijają już prawie dwa, a ja cały czas nie mogę się zebrać. I wiem, że w tą niedzielę nie pójdę już do Komunii... czuję czas na spowiedź. Też tak macie?
2) - Z czego mam się spowiadać? Nie, że ja taki anioł... człowiek chyba tylko nie grzeszy, gdy śpi... Więc z czym mam pójść? Ze swoją złością? Niecierpliwością? Brakiem zrozumienia głównie dla męża? Pomijam grzechy ciężkie... z czym idziecie do Spowiedzi, gdy ich nie ma? Tych ciężkich? Czy można w ogóle tak zapytać? Myślę, że można... bo można nie odpowiadać. Ale tego bym nie chciała:(
3) - Nie jestem nastolatką. Do Kościoła wróciłam po latach i jestem od ponad roku. Spowiedź jest dla mnie zawsze wielkim przeżyciem, kupą nerwów, niepewności. Nie wiem do końca, czy wykonuję... wybaczcie, to takie krępujące... czy i co i kiedy powinnam zrobić? Zechce mi ktoś pomóc? Wolałabym tak opisowo i zwyczajnie, mogłabym zadać wtedy być może kolejne pytanie... Jak dotąd spowiednik nie zwrócił mi uwagi, że coś jest nie tak, ale może widząc mnie taką troche rozlataną... I właśnie ta niewiedza i niepewność wytrącają mnie z równowagi. A tak bardzo chciałabym to przeżyć najpełniej...

Nie ma chyba potrzeby dodawać, że baaardzo mi zależy na każdej odpowiedzi:)

Pozdrawiam

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


Pt lut 25, 2005 10:12
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Kalina...
Doskonale rozumiem Twój niepokój i staranie - ale spowiedź nie jest procedurą do wykonania...

I najważniejsze - jest spotkaniem z Bogiem... Wiem, wiem - to są słowa i łatwo się je mówi. Ale spróbuj ją sobie wyobrazić, jak rozmowę z kochającym ojcem - "W tym zawiniłem, tu popełniłem błąd - przepraszam. Pomóż mi to zmienić w moim życiu, bo nie chcę Cię więcej zasmucać, nawet drobiazgiem."

I chyba tak przeżyta spowiedź jest przeżytą najpełniej...

A - jeszcze jedno - po 8-9 latach od ostatniej spowiedzi (od w miarę regularnej jeszcze więcej) nie pamiętałam nawet, co się mówi podchodząc do konfesjonału, poza wykonaniem znaku krzyża, a jak słyszałam któreś z tych początkowych zdań, to nie wiedziałam, co sie odpowiada... Spokojnie - nie o formę tu chodzi...

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pt lut 25, 2005 10:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
jo_tka napisał(a):
Spokojnie - nie o formę tu chodzi...

Wiem, ale zachowanie "procedur" jak to nazywasz... uspokaja, dodaje pewności i niepotrzebnie nie zaprząta głowy. Poza tym nigdy nie wiem, czy pytanie innych o ich spowiedź... nie jest nietaktem. Dlaczego nie wiem? Bo zwykle nie udaje mi się z nikim na ten temat pogadać:(

To co mówisz to piękna teoria. Wiem i znam ją, a jednak....

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


Pt lut 25, 2005 15:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Ok - przecież nie mówię, żeby z nich rezygnować. Tak zostało ułożone - tak jest dobrze. To co napisałam, to kwestia raczej - wewnetrznego nastawienia, nie wypowiadanych słów...

Chodziło mi tylko o to, co powiedziałaś: "Nie wiem czy i co i kiedy powinnam zrobić" - nie martw się tym. Po prostu...

I czy powiedziałam że łatwa? Ale chyba warto sobie o tym przypominać :)

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pt lut 25, 2005 15:23
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn sty 03, 2005 21:25
Posty: 7301
Post 
Cytuj:
1) - Staram się iść raz w miesiącu... teraz mijają już prawie dwa, a ja cały czas nie mogę się zebrać. I wiem, że w tą niedzielę nie pójdę już do Komunii... czuję czas na spowiedź. Też tak macie?


Też. Ja się zaczynam zbierać po dwóch tygodniach od poprzedniej i zajmuje mi to kolejne dwa. Chyba że poważnie nabroję - wtedy idę od razu; perspektywa dnia kiedy mogę iść na Mszę a do Komunii nie, zdecydowanie mnie mobilizuje.

Cytuj:
2) - Z czego mam się spowiadać? Nie, że ja taki anioł... człowiek chyba tylko nie grzeszy, gdy śpi... Więc z czym mam pójść? Ze swoją złością? Niecierpliwością? Brakiem zrozumienia głównie dla męża? Pomijam grzechy ciężkie... z czym idziecie do Spowiedzi, gdy ich nie ma?


Właśnie z takimi. Według mnie grzechy lekkie to prawdziwy problem - złe przyzwyczajenia, których bardzo często nawet nie zauważamy i z których trudno nam rezygnować. Grzech ciężki na ogół popełnia się raz i mówi: więcej tego zrobic nie chcę. A te lekkie to nasze życie...

Cytuj:
3) - Nie jestem nastolatką. Do Kościoła wróciłam po latach i jestem od ponad roku. Spowiedź jest dla mnie zawsze wielkim przeżyciem, kupą nerwów, niepewności.


Dla mnie też. Pewnie dużo zależy od człowieka, ale czytałam gdzieś stwierdzenie, że tylko dzieci i ludzie z zaburzeniami psychicznymi biegają bez strachu do spowiedzi. Co prawda z pierwszą częścią i tak się nie zgadzam, bo dla mnie to zawsze były nerwy. Co do drugiej to nie mam doświadczenia ;-). Ja się denerwuję wieloma rzeczami - egzaminami, trudniejszymi rozmowami (nie tylko związanymi z pracą, również towarzyskimi), generalnie mnóstwem spraw - trudno, żeby spowiedzią nie...

Pozdrawiam :) :) :)


Pt lut 25, 2005 15:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
Dzięki serdeczne. Głupio może, ale czyjeś "ja też"... nie, że cieszy na zasadzie.... "hura, ona/on też":)..., ale na pewno uspokaja. Zastanawiałam się, czy nie wymyślam, nie komplikuję, aby być może?... odsuwać i odsuwać, może wreszcie poddać się i zrezygnować. A tego bym nie chciała. Czasami myślę, że spowiednik mnie śmiechem zabije, gdy przyjdę z takim drobiazgami:) Fakt, z drobiazgów składa się nasze życie i chodziłoby może, by je eliminować. Zauważać i eliminować.

Dzięki jeszcze raz :-D Uspokoiłam się trochę.

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


Pt lut 25, 2005 18:25
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post 
Kalina, nie rozumiem jednego- dlaczego mając tylko grzechy lekkie, rezygnujesz z Komunii? Przepraszam, jeśli źle zrozumiałam, ale piszesz:

kalina napisał(a):
1) - Staram się iść raz w miesiącu... teraz mijają już prawie dwa, a ja cały czas nie mogę się zebrać. I wiem, że w tą niedzielę nie pójdę już do Komunii... czuję czas na spowiedź. Też tak macie?
2) - Z czego mam się spowiadać? Nie, że ja taki anioł... człowiek chyba tylko nie grzeszy, gdy śpi... Więc z czym mam pójść? Ze swoją złością? Niecierpliwością? Brakiem zrozumienia głównie dla męża? Pomijam grzechy ciężkie... z czym idziecie do Spowiedzi, gdy ich nie ma? Tych ciężkich?


i dalej:

kalina napisał(a):
Czasami myślę, że spowiednik mnie śmiechem zabije, gdy przyjdę z takim drobiazgami:)


Grzechy lekkie osłabiają łaskę uświęcającą, ale jej nie niszczą całkowicie.
Właśnie dzięki przyjmowaniu Komunii świętej - jeśli mamy tylko grzechy lekkie- odzyskujemy pełną więź z Jezusem :)
Tym bardziej nie należy z Komunii rezygnować.

Bardzo dobrze, że chcesz iść do Komunii mimo, iż nie masz grzechu ciężkiego, ale równocześnie można przyjmować Eucharystię .

Spowiedź z grzechów lekkich jest - wg mnie- szczepionką wzmacniającą nasze sumienie. Im częściej przystępujemy do sakramentu pokuty, tym nasze sumienie jest wrażliwsze ( pomijam skrupulantów).

Grożą nam dwa skrajne niebezpieczeństwa- przekonanie, że nie warto spowiadać się z drobiazgów , oraz unikanie spowiedzi w przeświadczeniu, iż jesteśmy wielkimi grzesznikami i nie zasługujemy na przebaczenie.

Kiedyś zdarzyło mi się, że umówiłam się z księdzem na spowiedź, zaczęłam robić rachunek sumienia ... i dopadła mnie jakaś całkowita skleroza. Nie przypominałam sobie żadnego grzechu....

Nie miałam złudzeń co do swojej rzekomej bezgrzeszności... postanowiłam, że do spowiedzi i tak pójdę ( nadal nie widząc żadnego grzechu) i najwyżej poproszę spowiednika o pomoc. Po tym postanowieniu byłam bardzo spokojna ... i odzyskałam pamięć .

Kalinka, jest takie przysłowie: "Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym padaniem" .

To samo odnosi się do grzechu. Jeden grzech lekki pociąga za sobą drugi... a potem przychodzi czas na grzechy ciężkie ... kiedy nasze sumienie przestaje już protestować przeciwko tym lżejszym.

Wiesz, myślę, że kiedy przystępujesz do spowiedzi i masz tylko grzechy lekkie, dobrze jest rozpocząć spowiedź od podziękowania Jezusowi, że nie przytrafiło Ci się nic gorszego :)

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


So lut 26, 2005 16:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
baranek napisał(a):
dlaczego mając tylko grzechy lekkie, rezygnujesz z Komunii? Przepraszam, jeśli źle zrozumiałam

Bardzo dobrze zrozmiałaś... tak właśnie jest, a dlaczego tak jest... no to nie wiem:) Coś mówi mi, że czas na spowiedź i nie powinnam już bez Niej.....

baranek napisał(a):
Grożą nam dwa skrajne niebezpieczeństwa- przekonanie, że nie warto spowiadać się z drobiazgów

I chyba w tym polu się znajduję... może niebawem napiszę "znajdowałam"?

baranek napisał(a):
Bardzo dobrze, że chcesz iść do Komunii mimo, iż nie masz grzechu ciężkiego, ale równocześnie można przyjmować Eucharystię

Dzięki... to ważne było dla mnie. Idąc do Komunii w tym już "czasie niepewności" nie czułam pełnego komfortu.

baranek napisał(a):
Wiesz, myślę, że kiedy przystępujesz do spowiedzi i masz tylko grzechy lekkie, dobrze jest rozpocząć spowiedź od podziękowania Jezusowi, że nie przytrafiło Ci się nic gorszego :)

Przepraszam, a co masz na myśli? Aby zrobić to przed samą Spowiedzią czy już tam, w konfesjonale?

Czy moje pytania są głupie?

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


So lut 26, 2005 18:23
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 342 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 23  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL