Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N sie 01, 2021 3:12



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 344 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 23  Następna strona
 Jak dobrze przeżyć spowiedź 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 11, 2004 17:35
Posty: 1082
Post 
wiecie co ... tak czytam Wasze posty i sie czlowiekowi fajnie na duchu robi :)
Nie ukrywam, ze tez chcialabym miec wlasnego spowiednika ale calkiem nie wiem jak mam sie za to zabrac :? Zrobilam pierwszy krok juz jakis czas temu ale niewiele z tego wyszlo ... to znaczy ... nie postawialm sprawy calkiem jasno - ale tak ze w sumie ksiadz mogl sie domyslic ... no ale nic z tego nie wyszlo.
Umowilam sie z nim raz ... ale nie do konca bylam zadowolona z rezultatu ;) Porozmawialam z ksiedzem i on pozniej stwierdzil, ze to z czym do niego przyszlam to takie troche wydumane bylo (no prawde mowiac nie dla mnie :? ) no i sprawa jakos ucichla ...

i wlasnie dzisiaj bylam u niego u spowiedzi ... ale tak tradycyjnie - w konfesjonale i po raz pierwszy (nie wiem czy od dawna czy po raz pierwszy w ogole) prowadzilam z ksiedzem dialog w konfesjonale ... bo zawsze ograniczalo sie to do powiedzenia grzechow, krotkiej nauki i zadania pokuty - a teraz byl dialog ... co mi sie bardzo spodobalo bo nie czulam sie tak odprawiona automatycznie :-)

Ale wiecie jaka ja mam obawe ... ze jakby juz co do czego przyszlo ... ze on mi znowu powie, ze troche sobie stwarzam problemy (a zapewniwam ze nie zwyklam sobie ich stwarzac ;) ) ... no i nie wiem ...

aha ... Kalino ciesze sie :)

karher ... dasz rade :)

_________________
Życie jest walką, z której nie możemy się wycofać, ale w której musimy odnieść zwycięstwo.


Wt mar 15, 2005 21:57
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
Zoe napisał(a):
Nie ukrywam, ze tez chcialabym miec wlasnego spowiednika

Heh... ja po tej ostatniej spowiedzi jak harcerka jestem, odważna i bojowa :D ... ale tak myślę, że stały byłby super, gdy człowiek ma jakieś poważne dylematy lub/i wątpliwości. Tak na zwyczajnie... to mi chyba wystarczy ten mój ulubiony. Nie wiem, teraz "po" jakoś mi lepiej, może już bać się nie będę?

Zoe napisał(a):
wlasnie dzisiaj bylam u niego u spowiedzi ... ale tak tradycyjnie - w konfesjonale i po raz pierwszy (nie wiem czy od dawna czy po raz pierwszy w ogole) prowadzilam z ksiedzem dialog w konfesjonale ... bo zawsze ograniczalo sie to do powiedzenia grzechow, krotkiej nauki i zadania pokuty - a teraz byl dialog ... co mi sie bardzo spodobalo bo nie czulam sie tak odprawiona automatycznie :-)

I tutaj Cię doskonale rozumiem, bo właśnie teraz miałam podobnie, gdy delikatnie szepnęłam... czy warto coś tam... przerwał mi... zawsze warto. I to mi się bardzo spodobało i było jakby znakiem? zapowiedzią?, że konfesjonał może być również miejscem dialogu. Ja tylko proszę... nie śmiejcie się ze mnie. Ja lat już trochę pożyłam, ale z Bogiem i Kościołem... to tak dużo nowego! Od niedawna! I stąd może te moje teksty jakieś dziwne :D
Poza tym... jest coś, co jestem bardzo ciekawa, jak u Was. Mianowicie formułka... ostatni raz byłam.... nie mam nic przeciw niej, w wielkim skrócie zapoznaje spowiednika z kim ma do czynienia... i to jest ok. Jednak gdy to recytuję, czuję się jak wezwana do tablicy! I że jeśli ze mną źle... dostanę po łapach albo pałę! Albo mnie wygoni... a nie zrobi tego, wiem... jednak ta tablicę czuję :? Czy można tą teść podać swoimi słowami??

Zoe napisał(a):
Ale wiecie jaka ja mam obawe ... ze jakby juz co do czego przyszlo ... ze on mi znowu powie, ze troche sobie stwarzam problemy (a zapewniwam ze nie zwyklam sobie ich stwarzac ;) ) ... no i nie wiem ...

Mówisz Zoe "on" myśląc o stałym tak? I to ten jeden wypatrzony, tak? I ten, z którym Ci się w konfesjonale pogadać, to też ten on, tak? Sorry, tak wypytuję, bo nie mogę tego złapać. Bo tak myślę, że jeśli on nie widzi problemu tam gdzie Ty go widzisz, to może nie on powinien być stałym?

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


N mar 20, 2005 23:19
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 17, 2005 22:28
Posty: 1652
Post 
hm... ja jeszcze nie poszłam prosić księdza o stałe spowiednictwo, może kiedyś póde, kto wie :D
Ale ostatnio, dzięki waszym wypowiedziom przestałam się tak panicznie bać spowiedzi, co chyba dość dobrze mi wróży. Może nawet (chociaż byłam 3 tygodnie temu) pójdę jeszcze przed Wielkanocą do spowiedzi. Bo wkońcu poczułam, że przestaje mnie obchodzić, co ksiądz sobie o mnie pomyśli, jak wymienie te grzechy, które bardzo wstydze się wyznać, a zaczęłam myśleć, że idę opowiedzieć Ojcu o swoich słabościach, a on mnie je wybacza.
Tak z grubsza myślę :)
Pozdrawiam :biggrin:


N mar 20, 2005 23:33
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5389
Post 
hmm... to moze to forum do czegos dobrego prowadzi ;)Kalina jesli chodzi o formulke "Ostatni raz u spowiedzi bylam..." mysle, ze moglabym ja ominac tym bardziej, ze moj spowiednik doskonale sie orientuje, a ja czesto gesto gubie sie w poczuciu czasu ;), jednak zawsze tak zaczynam. Chocby tylko dlatego, zeby pamiętac aby podac ta informacje kiedy bym sie spowiadala u kogos innego. Zreszta tak zaczynajac wcale nie znaczy, ze spowiedz musi byc szablonowa, bo to jak sie spowiadasz w znaczej cześci zależy od Ciebie. Najwazneijsz chyba jest to aby zrozumieć, że spowiedź to coś więcej niż suche wyznanie grzechów, potem już jest "z górki"

Pozdrawiam serdecznie :)

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


Pn mar 21, 2005 0:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 11, 2004 17:35
Posty: 1082
Post 
kalina napisał(a):
Mówisz Zoe "on" myśląc o stałym tak? I to ten jeden wypatrzony, tak? I ten, z którym Ci się w konfesjonale pogadać, to też ten on, tak? Sorry, tak wypytuję, bo nie mogę tego złapać.


tak to jest caly czas ten sam :)

kalina napisał(a):
Bo tak myślę, że jeśli on nie widzi problemu tam gdzie Ty go widzisz, to może nie on powinien być stałym?


hmmm nie wiem .... chyba musze to jeszcze przemyslec ... ale z drugiej strony ... moze tam naprawde nie ma problemu i wtedy on bylby w stanie to wyjasnic ? Wyjasnic mi, ze np to nie tak i w ogole.

_________________
Życie jest walką, z której nie możemy się wycofać, ale w której musimy odnieść zwycięstwo.


Pn mar 21, 2005 14:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sie 29, 2004 8:06
Posty: 101
Post 
Zoe napisał(a):
... moze tam naprawde nie ma problemu i wtedy on bylby w stanie to wyjasnic ? Wyjasnic mi, ze np to nie tak i w ogole.

Chyba jeśli nie ma, to każdy wyjaśni. Jeśli jest, to też każdy... nie wiem. Chyba, że to coś rzeczywiście szzególnego. Zresztą, zawsze warto... jeśli czujesz, że to może w czymś pomóc :D No bo przecież nie zaszkodzi, prawda?

_________________
I jak ten głupiec u mądrości wrót
Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód


Pn mar 21, 2005 15:10
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post 
Świat jest mały :) Przeglądając net, znalazłam w blogu Jestem pierwszy post, jaki napisałam w tym temacie. Wklejam tutaj fragment owego blogu, ponieważ bardzo ciekawe wydają mi się komentarze do niektórych punktów :) ( komentarze są w nawiasach- dla czytelności je pogrubiłam ). Kolorem niebieskim dopisałam... własny komentarz do komentarza :D


Cytuj:
Na jednym z forum katolickim znalazłam wypowiedz dziewczyny (Baranek), Która pisała o tym, co jej pomogło się spowiadać... Pewne rzeczy mnie rozśmieszyły ( nie, dlatego, że uważam je za głupoty, ale dlatego iż są tak oczywiste, iż mój mózg od razu nasuwał jakiś śmieszny dodatek) inne sprawiały, że zastanawiałam się i myślałam, a inne odrzucałam od razu wychodząc z założenie, że nie, bo nie. Ale może konkretnie o tym, co ja wyczytałam, dodaje w nawiasach własne komentarze;

- Nie bój się księży. – ( No to jak na początek całkiem logiczne, tylko jak nie czuć tremy przed obcym człowiekiem, któremu należy opowiadać o sobie rzeczy, których w końcu przed samym sobą wstyd się przyznać, po za tym myślę, że ludzie nie boją się księży raczej się krępują a to chyba ma swoje dobre strony ...)

- Spróbuj zwracać się wprost do Jezusa. – ( Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić – za małą mam wyobraźni, albo zbyt racjonalny umysł, – bo to trochę skojarzyło mi się z modlitwą ze świadkiem a to jakoś nie za bardzo mi się podoba, chociaż...)

- Zanim zaczniesz wymieniać grzechy, podziękuj Bogu za to, co dobrego ostatnio się Wydarzyło się w Twoim życiu.– ( Jakoś przed spowiedzią zawsze widzę swoje życie w ciemnych barwach...)

- Jeżeli jest to możliwe, pomódl się wspólnie ze spowiednikiem o dobrą spowiedź. ( I tu jest jedno z tych, co wywołują u mnie NIE, BO NIE trudno mi określić dlaczego?)

- Ksiądz też człowiek- może się mylić lub być zmęczonym. Bądź wyrozumiały. ( I tu chyba nie mam sobie nic do zarzucenia, podkreślam „chyba”)

- Moc odpuszczania grzechów ma ksiądz, a nie jego ubiór. Kapłan nie musi być w sutannie, ani mieć na sobie stuły. ( Jakoś strój księdza nigdy nie przykuwał mojej uwagi... )

- Masz prawo prosić o spowiedź poza konfesjonałem. Nie rezygnuj z tego tylko, dlatego, że w Twojej parafii nie ma takiego zwyczaju ( i to akurat polecam)

- Najlepszy spowiednik to ksiądz, który o Tobie najwięcej wie. ( A może najlepszy spowiednik, to ktoś, komu ufamy i ktoś, z kim się rozumiemy? A po za tym, co to znaczy „zna”?)

- Wybierając się na kilkudniowy rajd, nie zmieniasz codziennie butów. Jeśli chcesz daleko zajść w życiu duchowym, zdecyduj się na stałego spowiednika. ( No i tu akurat się zgadzamy)

- To, co najtrudniejsze, najlepiej mówić od razu. (?? Pewnie ksiądz zapomni o tym przy dawaniu pokuty...)

Bardzo ciekawa uwaga :) Radzę wymieniać najtrudniejsze rzeczy na początku, żeby nie skupiać się na nich przez całą spowiedź i niepotrzebnie się nie denerwować.
Może zajść też sytuacja odwrotna- że kapłan słysząc nasze wyznanie ma już przygotowaną pokutę, a nagle wyznamy grzech, który wszystko zmienia.
Zawsze też musimy się liczyć z sytuacją, kiedy kapłan będzie musiał nagle wyjść do chorego - wówczas wyznanie na początku grzechów ciężkich pozwoli spowiednikowi udzielić nam rozgrzeszenia i nie przedłużać spowiedzi.


- Jeśli chcesz, żeby spowiednik zwrócił na jakiś problem szczególną uwagę, zaznacz, że to ważne. ( Chyba wszystko jest ważne...)

Wszystko jest ważne- ale są rzeczy ważniejsze :)

- Żadne z pytań spowiednika nie ma na celu zaspokojenia jego ciekawości. ( To ja nie mogłabym spowiadać ludzi, ( choć chciałabym), bo babsko ze mnie ciekawskie)

- Kiedy boisz się o czymś powiedzieć, lub nie wiesz, jak to powiedzieć, poproś spowiednika o pomoc. ( Już sobie to wyobrażam....)

- Nazywając swoje grzechy wprost po imieniu, unikniesz wielu dodatkowych pytań. Nie używaj sformułowań ogólnych typu: „ Zgrzeszyłem przeciw ciału”. ( ????????????????)

- Masz słabą pamięć- korzystaj ze ściągi. ( To mnie rozbawiło... Choć może nie powinno...)

Ściągi są pomocne w kilku przypadkach - mi kiedyś pomogły nie zataić jakiegoś grzechu, o którym bardzo chciałam zapomnieć. A tak- mając napisane czarno na białym, po prostu zapomnieć nie mogłam.

- Szanuj czas kapłana. ( Oj, i tutaj zamyśliłam się, bo chyba nie szanuję Jego czasu)

- Nie wybieraj spowiednika po wyglądzie, lub wieku, lecz wg miary serca. Dobry kapłan jest dobrym człowiekiem. ( Na to bym nie wpadła... Szczególnie przy spowiedziach w konfesjonale może być problem z wybieraniem po wyglądzie...)

A, to już zależy od budowy konfesjonału

- Po spowiedzi nie zawsze następuje nauka. Najważniejsze jest rozgrzeszenie. ( I ta myśl wydaje mi się być genialna...)

- Masz prawo prosić kapłana o zmianę nałożonej pokuty; pamiętaj jednak, że spowiednik może się na taką zmianę nie zgodzić. ( no to na następną spowiedź sobie jakąś fajną pokutę wymyślę ... – Czy to nie iście na łatwiznę?)

O zmianę pokuty proszę, kiedy wiem, że nie jestem w stanie wykonać nałożonej- np. pójść do kościoła w określony dzień na mszę- nigdy nie planuję wcześniej, że będę prosić o zmianę.

- Stroisz się na randkę? Bądź przygotowany na spotkanie Chrystusa w sakramencie pokuty i pojednania. ( Mam się umalować? Wiem, o co chodziło, ale jakoś nie mogę się powstrzymać przed takim komentarzem, bo „duchowo” do randek to ja się nie przygotowywałam)

Jeśli malujesz się na co dzień.. myślę, że delikatny makijaż nie zaszkodzi. Nie chodziło mi tylko o przygotowanie duchowe, ale również zadbanie o odpowiedni strój, wyrażający nasz szacunek dla Jezusa, z którym mamy się spotkać.

- Przyjmij, że nie ma człowieka bez winy. Jeżeli nie widzisz u siebie żadnych grzechów, idź do spowiedzi. Powiedz kapłanowi, na czym polega trudność. Pamiętaj, że komuś bardzo zależy, żebyś nie wrócił do Jezusa. ( W tym przypadku jednak byłabym za rozmową a nie za spowiedzią, choć oczywiście mogę być w błędzie)

- Kapłan nie będący w stanie łaski też może ważnie spowiadać. ( Myślę, że to czy spowiedź jest ważna czy nie - leży w intencji kapłana – przynajmniej ta część dotycząca Jego stanu ducha i umysłu)

- Nawet, jeżeli masz stałego spowiednika, który wie, po co przyszedłeś- zwłaszcza, kiedy spowiedź ma miejsce poza konfesjonałem- ucz się głośno prosić o spowiedź. ( no i tu mnie trochę zastopowało, bo nie wiem czy kiedyś wprost powiedziałam, o co mi chodzi, czy tylko opłotkami...)

- Ufaj spowiednikowi, bądź mu posłuszny i módl się za niego. ( No i to pozostawię bez komentarza)

Oczywiście było tego o wiele więcej ... ale starałam się wybrać najistotniejsze....

Jakoś tak dość cynicznie podchodzę do takich wytycznych, choć może nie słusznie. I olśniło mnie, bo może zamiast myśleć o tym wszyskim - warto poklęczeć chwilę .....

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


Wt kwi 05, 2005 20:16
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 11:21
Posty: 6899
Post 
Fragment postu przeniesiony z tematu:
viewtopic.php?t=4192&postdays=0&postorder=asc&start=0


Ania Rachel napisał(a):
Ja kilka dni przed sakramentem spowiedzi świętej przygotowywuje się do Niej badzo dokładnie.Przygotowywując się do Spowiedzi Św. korzystam z bardzo dobrze opracowanego Rachunku Sumienia autorstwa:Ks.Andzeja Adamskiego za zgodą Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej,który wszystkim polecam.Zawsze rozpoczynam rachunek sumienia od Dziękczynienia Panu Bogu za wszelki przejawy Jego Dobroci i Miłości,których codziennie doświadczam.Następnie modle się do Ducha Św. o światło i odwage w poznaniu moich grzechów.Następnie wchodze głęboko w siebie samą
Następnie czynie Żal za grzechyNastępnie mocne postanowienie poprawy-tu pomaga mi mój Ojciec Duchowny,który zna mnie lepiej niż ja sama siebie(jest moim Dobrym Duchem)

_________________
Obrazek

wróciłam ;)


Wt wrz 20, 2005 15:11
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 03, 2004 8:17
Posty: 407
Post 
Hmm... Nie wiem dokładnie jak to powiedzieć. Czy jak zapytać. To może troche opowiem najpierw co by było łatwiej.
Otóż mieszkam w niewielkiej miejscowości, gdzie mamy dwóch księży. No w zasadzie trzech: proboszcz, wikariusz i ksiądz emerytowany.
No i sytuacja jest taka, że praktycznie nie mam możliwości "posiadania" stałego spowiednika, kierownika duchowego itp. itd.
Czasem b. cięzko mi na duchu a nie mam z kim o tym porozmawiać, kogo się poradzić. Ze swojej spowiedzi b. rzadko kiedy jestem zadowolona (choć wiem, że w większości to moje podejście o tym stanowi). Często nie daje ona rezultatów, bo mam tą samą pokutę, naukę co dziesiątki innych ludzi i czasem ona w ogóle nie pasuje do tego co przed chwilą księdzu wyznałam.
A może to co tu napisałam jest bez sensu.
Ehh... Już sama nie wiem...

_________________
Choć tak wiele nas różni jesteśmy do siebie bardzo podobni. Odpowiedzialni i samotni.


N wrz 25, 2005 10:44
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5389
Post 
Monika uszka do góry :)
Kierownik duchowy, a nawet stały spowiednik jest wielką łaską, darem Bożym. Trzeba trochę Panu Bogu zaufać w tej sprawie, przecież On widzi Twoją wiarę, słyszy o Twoich pragnieniach i zatroszczy się o Ciebie jeśli uzna, że to jest ten moment abyś poddała sie kierownictwu. To nie do końca tak jest, że my wybieramy, to Duch Św., na którego musimy być otwarci działa... odczuwanie pragnienia posiadania stałego spowiednika nie zawsze jest równoznaczne z naszą rzeczywistą potrzebą. Nie piszę tego, żeby Cię zniechęcić, ale bardziej, aby Cię zachęcić do spokojnego rozejrzenia się w koło i ufnego przyjęcia tego co Pan Bóg daje.

W sakramenie spowiedzi św. powinno się szukać przede wszystkim pojednania z Panem Bogiem, szczerego nawrócenia z drogi grzechu, "zatopienia" się w Jego miłosierdziu, nie własnych wygód (dobrego samopoczucia po, czy trafnych nauk), choć one również są ważne. Dlatego nie bój się zadawać pytań, mówić o okolicznościach, razem z księdzem w konfesjonale dociekać przyczyn grzechu i starac się je zmienić. Podchodząc do spowiedzi i sztampowo wyznając grzechy, może się okazać, że tak samo zostaniemy rozgrzeszeni - to nie umniejszy "jakości" spowiedzi, ale trudniej będzie nam widzieć Boże miłosierdzie.

Pomimo, że mam stałego spowiednika, czasem zdarza mi się spowiadać się u zupełnie obcego księdza, ale naprawdę nie umiem sobie przypomnieć, kiedy w tym sakramencie u innego kapłana zostałam "odpukana", czy w jakikolwiek sposób mogłabym powiedzieć, że "nie dała ona żadncyh rezultatow"... to jak ona będzie wyglądać zależy przede wszystkim od Ciebie Monia. Natomiast spowiedź u stałego spowiednika po mimo oczywistych korzyści niesie również pewne zagrożenia choćby jak przywiązanie do jednego kapłana, w stopniu takim, że nie wyobrażasz sobie spowiedzi u kogoś innego, bo zapomina się o istocie pojednania na rzecz np formy...


Piszesz jeszcze, że Ci czasami ciężko, że nie masz z kim porozmawiać, albo się poradzić. Ale tak czasem każdy z nas ma :) Konfesjonał jest dobrym miejscem na radzenie się, ale najpierw trzeba samemu wyjść z inicjatywą i się zwyczajnie spytac ;) Natomiast mi chodzi po głowie inna rzecz - czasem (często) wystarcza zwykła rozmowa z kolegą, koleżanką, kimś starszym, czy w Twoim przypadku też z bratem, o których wiesz, że idą swoją drogą wiary do Boga. Tu nie chodzi o panaceum na wszelkie Twoje problemy i wątpliwości, o gotowe odpowiedzi, a o czasem zwykłe wygadanie, czasem spojrzenie z "zewnątrz" na Ciebie, często jest tak, że w takiej mało znaczącej rozmowie wydawałoby się, umiemy odnaleźć wskazówki jak postąpić, co zrobić. To nie są gotowe odpowiedzi a tylko pewne wskazania, które nie muszą być wprost, może trzeba będzie je wyczytać między wierszami i się nagłówkoać nad nimi, ale to Twoja droga i to właśnie Ty a nie nikt inny musi szukać odpowiedzi.




No dobra znów się rozgadałam więc czas kończyć.
ps. Pozdrów serdecznie brata ode mnie :)

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


N wrz 25, 2005 12:06
Zobacz profil

Dołączył(a): N paź 09, 2005 13:54
Posty: 226
Post 
Dla mnie spotkanie z Jezuem w sakramencie pokuty jest również wielkim przeżyciem. Mam swojego spowiednika i bardzo go cenię. Cieszę siię, że Jezus dotknął mnie swoją łaską w tym sakramencie, że spotkałam ksiedza, który mi pomógł i nadal pomaga w drodze duchowej. Mogę powiedzieć jedno:
JEZUS ZAWSZE WYZWALA I NAPRAWDĘ DZIAŁA W SPOWIEDZI, JEŚLI ZECHCEMY SIĘ CAŁKOWICE OTWORZYĆ.
Tak "Effata", czyli otwórz się. Wtedy czujemy Boże działanie, oddajemy Bogu wszystko.

_________________
"Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia."


N paź 09, 2005 16:00
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08
Posty: 1456
Post 
Czytam ten temat już któryś raz. Piszecie tu o stałych spowiednikach. Tak sobie myślę.... Czy to dobre rozwiązanie (chociaż "rozwiązanie"
to nie najlepsze określenie). Ja osobiście wole, jeżeli na moje grzechy (ciągle te same małe grzeszki, którech nie sposób zwalczyć :( ) spojrzy więcej niż jeden ksiadz. Każdy z nich ma przecież jakies swoje przemyślenia, indywidualne doświadczenia. I doradza z pewnej prespektywy, właśnie tych swoich doświadczeń. Czy to nie jest zbyt duże zawierzenie jednej osobie? Wiem że ksiadz podczas spowiedzi jest tylko pośrednikiem. Ale to jednak on do mnie mówi, on poucza, doradza jak walczyć z grzechami. To nie jepiej usłysze te porady i pouczenia od kilku różnych księży?

_________________
Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać,
Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...


So lut 03, 2007 20:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz sie 12, 2004 15:17
Posty: 1998
Post 
Zaletą tego, że ma się stałego spowiednika, jest to że ksiądz by Cię znał, dlatego łatwiej by było otrzymać wskazówkę pomagającą rozwiązać dany problem.
Gdy chodzi się do różnych księży do spowiedzi, nie znają oni aktualnej sytuacji życiowej danej osoby, dlatego wskazówki często są ogólne i nie rozwiązują problemu.


So lut 03, 2007 20:36
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19
Posty: 5389
Post 
Kropka a ja wierzę w działanie Ducha Świętego w tym sakramencie. Działanie realne niezależnie od pośrednika, z tym, że wiara praktyczna (a nie bo tak mówi Kościół) narodziła u mnie się dopiero po znalezieniu stałego spowiednika. Z tego powodu nigdy we mnie się tego typu dylematy nie narodziły. Myślę, że nie ma czym się w tej kewstii przejmować.

Pozdrawiam :)

_________________
Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Użytkownik rzadko obecny na forum.


So lut 03, 2007 21:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08
Posty: 1456
Post 
Pewnie, że Duch Święty działa, inaczej wyznawanie grzechów byłoby bez sensu.
Ale mam wrażenie, że Duch Św. przmawia różnie, zależnie od człowieka przez którego przemawia ;)

Pewnie, że stały spowiednik znałby mnie lepiej. Tylko, że jeżeli się kogoś zna to w pewnien sposób traci się do niego dystans. A z mojego punktu widzenia i mnie osobiście taki dystans spowiednika jest potrzebny. Żeby patrzył na moje grzechy z odpowiedniej perspektywy.

Akacjo, zdarza się tak, żę dopiero wtedy gdy się zbierze różne wskazówki, czasem naprawdę odmienne, można znaleźć rozwiązanie problemu. :)

_________________
Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać,
Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...


So lut 03, 2007 22:43
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 344 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 23  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL