Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr paź 17, 2018 15:59



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
 Matka Teresa bez apoteozy. 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Mary Loudon ( pisarka i była wolontariuszka w hospicjum Matki Teresy) napisał(a):
Moje początkowe wrażenie było, że fotografie i materiał były jak z Belsen (obóz koncentracyjny)albo podobnych miejsc ponieważ wszyscy pacjenci mieli ogolone głowy. Nie było krzeseł, tylko te nosze, które były jak nosze z Pierwszej Wojny Światowej, na podwórzu nie ma ogrodu ani niczego. I pomyślałam co to jest , to są dwa pokoje 50-60 mężczyzn w jednym i 60 w kobiet w drugim oni umierają i nie daje się im dużo opieki medycznej i nie daje im się środków przeciwbólowych oprócz aspiriny i (nazwa leku – nie rozumiem dobrze Teresse jakiś „bruthol”)jeśli maja szczęście na ból, który idzie w parze ze śmiertelnym rakiem oraz chorobami, na które umierali. I pomyślałam po co to?

Nie mieli wystarczającej ilości kroplówek, igły były używane ponownie, ponownie i ponownie i widziało się jak niektóre siostry myły igły i kanały pod kranem z zimną wodą i zapytałam jedną z nich czemu to robi? Powiedziała, żeby to wyczyścić, ja powiedziałam dlaczego tego nie sterylizujesz, czemu nie zagotujesz wody i tego nie sterylizujesz (tych igieł)? Ona powiedziała: Nie ma sensu, nie ma czasu.

Pierwszego dnia kiedy skończyłam pracę na sali kobiet poszłam zaczekać na skraju sali dla mężczyzn na mojego chłopaka, który zajmował się chłopcem 15 letnim, który umierał i lekarka amerykańska powiedział mi, że ona próbowała leczyć tego chłopca. On miał relatywnie nieskomplikowaną dolegliwość nerek, która się pogarszała, pogarszała i pogarszała bo nie było antybiotyków i on potrzebował operacji.(...)Powiedziała, że oni nie wezmą go do szpitala a ja zapytałam dlaczego, wszystko co trzeba zrobić to zawołać taksówkę i zabrać go do najbliższego szpitala, zażądać żeby go przyjęto i żeby miał operację. Ona powiedziała oni tego nie robią, nie zrobią. Jeśliby zrobili dla jednego , zrobiliby to dla wszystkich i pomyślałam, ale to dziecko ma 15 lat...


Rozmowa pochodzi z dokumentu Christophera Hitchensa "Hell's Angel" o Matce Teresie...

Można oglądnąć w oryginale tutaj:https://www.youtube.com/watch?v=NJG-lgmPvYA&t=648s

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


Wt paź 09, 2018 16:21
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1171
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Alus napisał(a):
A może inaczej - odmowa uporczywej terapii - którą sankcjonuje Katechizm KK i z której skorzystał św Jan Paweł II.


Dokładnie - świadoma odmowa uporczywej terapii, a to co dla kogo jest uporczywą terapią to jego wybór, prawda?
A co jeśli można podjąć terapię,istnieją takie możliwości nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne, czyli środki są albo można je zdobyć, ale choremu się nie daje takiej opcji - jak to nazwać?

Gdyby rodzice chorego dziecka, lub dzieci chorych rodziców nie próbowały zdobyć środków, organizować leczenia, jak byśmy nazwali ich zachowanie? Szczególnie gdyby mieli dostęp do odpowiednich środków, znali odpowiednich ludzi - tu jestem w stanie bronić Teresy że brała kasę od ludzi o kiepskiej reputacji, choć nie to że ich publicznie chwaliła i broniła, bo to już jak dla mnie lizanie po tyłku...

A gdyby wiedząc że nie ma skutecznej terapii nie robili wszystkiego co możliwe aby ulżyć w bólu, lub chociaż sprawić aby te ostatnie dni były serio lepsze - to jak byśmy to nazwali? Kurcze, patrząc na materiały z ośrodków Teresy, serio tak trudno trochę farby, szczególnie że to Indie, gdzie mimo biedy nie jest szaro, może kiczowato ,ale nie szaro, jak nie mieli ogrodu nie można było dać namalowanych kwiatów...

Jak nazwiemy kogoś kto twierdzi że cierpienie jest piękne i potrzebne, że przynosi jakieś dobro, podkreślam cierpienie nie za jakąś sprawę, ale po prostu cierpienie z choroby, bólu ?

Jak nazwiemy kogoś kto stara się pomóc, ale za dużo bierze sobie na głowę i po prostu sobie nie radzi z trudnymi przypadkami, nie ma wiedzy, środków, źle ustawia priorytety, a mimo to rozwija działalność zamiast skupić się na tym czego się podjął ? Czy należy działać masowo czy jednak nie zagubić indywidualnych potrzeb ?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Wt paź 09, 2018 23:19
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37551
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
IrciaLilith napisał(a):
Alus napisał(a):
A może inaczej - odmowa uporczywej terapii - którą sankcjonuje Katechizm KK i z której skorzystał św Jan Paweł II.


Dokładnie - świadoma odmowa uporczywej terapii, a to co dla kogo jest uporczywą terapią to jego wybór, prawda?
A co jeśli można podjąć terapię,istnieją takie możliwości nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne, czyli środki są albo można je zdobyć, ale choremu się nie daje takiej opcji - jak to nazwać?

Gdyby rodzice chorego dziecka, lub dzieci chorych rodziców nie próbowały zdobyć środków, organizować leczenia, jak byśmy nazwali ich zachowanie? Szczególnie gdyby mieli dostęp do odpowiednich środków, znali odpowiednich ludzi - tu jestem w stanie bronić Teresy że brała kasę od ludzi o kiepskiej reputacji, choć nie to że ich publicznie chwaliła i broniła, bo to już jak dla mnie lizanie po tyłku...

A gdyby wiedząc że nie ma skutecznej terapii nie robili wszystkiego co możliwe aby ulżyć w bólu, lub chociaż sprawić aby te ostatnie dni były serio lepsze - to jak byśmy to nazwali? Kurcze, patrząc na materiały z ośrodków Teresy, serio tak trudno trochę farby, szczególnie że to Indie, gdzie mimo biedy nie jest szaro, może kiczowato ,ale nie szaro, jak nie mieli ogrodu nie można było dać namalowanych kwiatów...

Jak nazwiemy kogoś kto twierdzi że cierpienie jest piękne i potrzebne, że przynosi jakieś dobro, podkreślam cierpienie nie za jakąś sprawę, ale po prostu cierpienie z choroby, bólu ?

Jak nazwiemy kogoś kto stara się pomóc, ale za dużo bierze sobie na głowę i po prostu sobie nie radzi z trudnymi przypadkami, nie ma wiedzy, środków, źle ustawia priorytety, a mimo to rozwija działalność zamiast skupić się na tym czego się podjął ? Czy należy działać masowo czy jednak nie zagubić indywidualnych potrzeb ?

Niestety nauka jeszcze nie wypracowała medykamentów w 100% niwelujących ból.....osobiście spotkałam przypadki znanych mi osób, których rodzina robiła wszystko co w ich mocy, by ulżyć konającym na raka, i niestety ograniczano ból jedynie w dużym %, ale nie zupełnie. Jedyne pomagało gdy te osoby wpadały w letarg, traciły przytomność, ale też nikt nie potrafi odpowiedzieć czy traciły także poczucie bólu.


Śr paź 10, 2018 7:36
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1171
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Alus - oczywiście że masz rację, tylko uszkodzenie pewnych części mózgu może dać 100% zniwelowania bólu i jest to bardzo niekorzystne, ale to chory powinien mieć prawo do decydowania czy chce takiej próby niwelowania bólu czy też nie, tak się składa że niedawno mój kuzyn umarł na raka, prawda że leki nie niwelowały bólu całkowicie, ale brak dostępu o ile można je zorganizować i skutki uboczne nie są gorsze od leczenia, bo i tak się zdarza, to zwykłe zaniedbanie, brak empatii, wręcz tortury.

Nie zamierzam twierdzić że mocne leki przeciwbólowe, czyli w praktyce opiaty i opioidy są jakimiś cudownymi środkami , bo tak nie jest, mają sporo wad, ale zapewnienie do nich dostępu chorym powinno być standardem, szczególnie że akurat w Indiach ceny leków na bazie morfiny są stosunkowo niskie i nie ma większego problemu z receptami... jest o nie aż za łatwo... Do tego plastry są zwyczajnie praktyczne, działają naprawdę długo i równomiernie...

Co do tego czy w stanie letargu się coś czuje, z rozmów z kuzynem oraz z innymi ludźmi w podobnej sytuacji wychodzi że bólu nie ma, albo przynajmniej się o nim nie pamięta, pozwala to po prostu odpocząć.

Do tego poza lekami mamy też metody psychologiczne że tak to ujmę, czyli po prostu zapewnienie zajęcia, przyjaznego otoczenia, a tego wybacz na jakimkolwiek materiale o ośrodkach Teresy nie potrafię wypatrzeć... Nawet jako pokazówki, czyli szanse aby na co dzień coś się działo oscylują koło zera.
Są pewne metody polegające na skupianiu się na bólu które pomagają go niwelować, ale wątpię aby zakonnice korzystały z szkoleń u joginów ;)

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr paź 10, 2018 12:28
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
O cudzie uzdrowienia Moniki Besry pisze "Washington Post"
https://www.washingtonpost.com/world/asia_pacific/the-vatican-believes-mother-teresa-cured-this-woman-but-was-it-a-miracle/2016/09/01/83664464-6e12-11e6-993f-73c693a89820_story.html?utm_term=.b11e63c0d4f4

Cytuj:
(...)Besra, która pochodzi z plemienia we wschodnich Indiach, była tak chora że prawie nie mogła chodzić, gdy siostry Misjonarki Miłości, z zakonu ufundowanego przez M.Teresę pomogły jej dojść do małego pokoju modlitewnego pewnego dnia w 1998.

Zatrzymała się przy zdjęciu zakonnicy(M.Teresy) i nagle poczuła „oślepiające światło” emanujące z portretu i ono przeszło przez jej ciało. Później, inne siostry przycisnęły religijny medalik na jej brzuch, opuchnięty od nowotworu i modliły się nad Besrą, jak leżała w łóżku.

Mówi że obudziła się o 1 nad ranem, jej ciało było lżejsze, nowotwór ponoć zniknął.

„Byłam tak szczęśłiwa w tym momencie chcialam powiedzieć wszystkim Jestem uzdrowiona” wspomina Besra wśrodę podczas rozmowy w jej domu.

W 2002 Watykan uznał przypadek Besry za cud pierwszy krok w podróży do świętości dla Matki teresy z Kalkuty, albańskiej zakonnicy (...)

Matka Teresa była uważana za świętą przez wielu wierzących podczas swojego życia, ale historia Besry była zawsze traktowana ze sceptycyzmem w Indiach bo doktorzy i minister zdrowia podważali to swego czasu.

Od dawna utrzymują, że Besra cierpiała z powodu cysty, nie nowotworu. Lekarze stwierdzili, że otrzymała leczenie gruźlicy przez kilka miesięcy w rządowym szpitalu w Balurghat(...)
Powiedziałem kilka razy, że ona została wyleczona przez terapię i nic (szczegółnego)się nie stało – jeden z zaangażowanych lekarzy Ranhan Mustafi powiedział w krótkiej rozmowie przez telefon.


Katolicki biskup Salvatore Lobo, którzy przewodniczył lokalemu komitetowi śledzacemu przypadek Besry dla Watykanu powiedział, że wiele razy prosił Mustafiego i dwóch innych do zeznawania ale nigdy się nie pojawili. W miedzyczasie powiedział, kilku innych doktorów zaangazowanych w jej terapię potwierdziło wersję wydarzeń Besry. Odmowil podania ich nazwisk.

Była bardzo chora miała nowotwór i nowotwór został uleczony przez wstawiennictwo Matki Teresy-powiedział.(...)


Besra, która mówi ze ma około 50 lat, została zabrana przez Misjonarki Miłości na beatyfikację Matki Teresy na placu Świętego Piotra w Rzymie w 2003 której przewodniczył chory Ojciec Święty Jan Paweł II. (...)

Jest drobną kobietą z włosami spiętymi w kok i ciągle nosi medalik z Matką Teresą na szyi. Mówi, że to ten sam medalik siostry wtedy przycisnęły do jej spuchniętego brzucha.

Rodzina miała trudności finansowe i długa separację podczas jej przedłużającej się choroby, więc jej mąż- Selku Mumru, 60, powiedział, że mu ulżyło kiedy Besra ozdrowiała tak szybko. Choć kiedyś powiedział reporterom ze wierzy ze jego żona wyzdrowiała od terapii medycznej, teraz mowi ze źle go zacytowano.

"To się stało przez błogosławieństwo Matki Teresy"- powiedział.”Ona się modliła długi czas do niej. Byłem u wielu doktorów i ona nie wydobrzała. Po tym dniu została uzdrowiona."

(...)
Małżeństwo, które ma trzy akry pola ryżowego, dostało troche wsparcia od Misjonarek Miłości w minionych latach, wlączając w to wydatki na szkołę dla pięciorga dzieci. Zeszłego roku, lokalny ksiądz wybudował małą, zieloną kapliczkę naprzeciwko ich domu gdzie spokrewnione rodziny modlą się większość niedziel. Wszyscy nawrócili się na katolicyzm więcej niż dekadę temu.
Besra jest zdrowa od tamtego czasu i mowi ze nie rozumie znaczenia tego , co Kościół katolicki myśli ze ją spotkało.

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


Śr paź 10, 2018 15:49
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1171
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Rahan Mustafii chociaż podaje swoje nazwisko twierdząc że to była cysta wywołana gruźlicą i była leczona przez długi czas, za nowotworem który znikł w cudowny sposób mamy jakieś anonimy...

Z drugiej strony jeśli błogosławieństwo Teresy ma moc leczenia to czemu pomogło tylko jednej kobiecie - kurcze, jakbym miała jakieś szczególne względy u Boga w sprawie uzdrawiania to chyba bym sobie nie darowała gdybym większości czasu nie latała z cudownymi medalikami... aha niezbadane są wyroki boskie... Co tam że tysiące ludzi umarło w ośrodkach Teresy, ważne że mamy jakiś cud...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr paź 10, 2018 23:09
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37551
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
IrciaLilith napisał(a):
Rahan Mustafii chociaż podaje swoje nazwisko twierdząc że to była cysta wywołana gruźlicą i była leczona przez długi czas, za nowotworem który znikł w cudowny sposób mamy jakieś anonimy...

Z drugiej strony jeśli błogosławieństwo Teresy ma moc leczenia to czemu pomogło tylko jednej kobiecie - kurcze, jakbym miała jakieś szczególne względy u Boga w sprawie uzdrawiania to chyba bym sobie nie darowała gdybym większości czasu nie latała z cudownymi medalikami... aha niezbadane są wyroki boskie... Co tam że tysiące ludzi umarło w ośrodkach Teresy, ważne że mamy jakiś cud...

Nie uzdrawia cudowny medalik sam w sobie, uzdrawia wiara, w tym konkretnym przypadku wiara tych, którzy położyli medalik na chorej modląc sie o jej uzdrowienia.


Cz paź 11, 2018 7:30
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Następna porcja zarzutów:

film pana z okienka napisał(a):
32.Powiedziała: „Myślę, że jest rzeczą bardzo piękną gdy biedacy z pokorą przyjmują swój los, dzieląc go z cierpieniem Chrystusa. Uważam, że świat odnosi wielkie korzyści z cierpienia biednych ludzi.
Dzienniczek napisał(a):
W pewnej chwili, kiedy się odprawiła adoracja za naszą Ojczyznę, ból mi ścisnął duszę i zaczęłam się modlić w następujący sposób: Jezu najmiłosierniejszy, proszę Cię przez przyczynę świętych Twoich, a szczególnie przez przyczynę Matki Twojej najmilszej, która Cię wychowała z dziecięctwa, błagam Cię, błogosław Ojczyźnie mojej. Jezu, nie patrz na grzechy nasze, ale spójrz się na łzy dzieci małych, na głód i zimno, jakie cierpią. Jezu, dla tych niewiniątek, udziel mi łaski, o którą Cię proszę dla Ojczyzny mojej. W tej chwili ujrzałam Pana Jezusa, który miał oczy zaszłe łzami - i rzekł do mnie: Widzisz, córko Moja, jak bardzo Mi ich żal, wiedz o tym, że one utrzymują świat.


33.Perpetuum mobile – przebywała wśród wielkich tego świata – to ich nobilitowało – i ją też.

Nie wiadomo czy szukała rozgłosu; jeśli tak - to pomagało zbierać datki na biednych...

34.Za pieniądze, którymi dysponowała można byłoby wybudować niejedna najwyższej klasy klinikę...
No to jest pytanie czy pomagac jak największej grupie osób czy wąskiej grupie "luksusowo"...


35. "Płynęła mamona sytuacja adresatów pieniędzy nie poprawiała się"

Znowuż... to jest pytanie czy pomagać jak największej grupie osób czy wąskiej grupie "luksusowo"...

36. Przykłady wykorzystania donacji na podstawie pracy Aroupa Chatterjee: W UK w '74 roku misje M. Teresy otrzymały 117.000 funtów z czego 80 000 było wysłanych do Watykanu;pacjenci domów dostali 45 funtów,na pomoc dla dzieci w Indiach 334 funty; w '75 – 148 000 funtów -do Watykanu poszło 170 000 – nadwyżka to pieniądze z poprzednich lat, dom dla umierających dostał 238 funtów – na edukacje zakonnic 2000 funtow, na dzieci 4000 tylko to było z pieniędzy przesłanych do Watykanu

Lubię rozliczaczy cudzych portfeli... :? Watykan tez mógł przeznaczać pieniądze na pomoc potrzebującym

37. Donacje ludzi adoptujących dzieci stanowiły poważne źródło dochodów dla M. Teresy. Pan z okienka pyta czy mamy tu do czynienia z handlem dzieciakami? Chatterjee opisuje przypadek, ze w 1980 roku sfałszowały dokumentacje 7 letniego chłopca i „sprzedały go za 120000 rupii”

Ludzie chcieli się jako odwdzięczyć

38. Brak dokumentów na co poszły pieniądze „za adopcje”.

...nie wiadomo czy brak w ogóle czy brak dostępu dla rozliczaczy cudzych portfeli :biggrin:

39. W USA nie ma obowiązku rozliczać się z pieniędzy. Stamtąd pochodziły największe dotacje.

No to jest kwestia zaufania - siostry żyją biednie
http://www.nasza-arka.pl/2003/rozdzial.php?numer=9&rozdzial=8


40. Przypochlebianie się darczyńcom...

Może była po prostu miła

41. Kontakty z dyktatorem Duvalier rządzącym Haiti, pojechała celebrować rocznice ich ślubu, przypochlebiała się Michelle Duvalier, że ta opiekuje się biednymi.

Może naprawdę się opiekowała, oprócz wad ludzie mają zalety :biggrin:

42. Kontakty z Johnem Rogerem przywódcą sekty

Jest filmik na którym rozmawia z nim o JEzusie
https://www.youtube.com/watch?v=43P3UNn936E


43. Sprawa Charlesa Keatinga, dostała od niego 1 250 000 $ z pieniędzy rzekomo ukradzionych z Lincoln Savings...

Ten pan jako wysoko postawiony biznesmen miał tez swoje zarobki- kto może powiedzieć czy akurat nie dał ze swoich zarobków?

44. Matka Teresa podróżowała odrzutowcem Keatinga za darmo...

No to czysty zysk :biggrin:

45. Pisze list do sądu w sprawie oskarżonego Keatinga – pisze w nim, ze Misjonarki nie mieszają się do biznesu i polityki i do sądów, ale że Keating zrobił dużo dla ubogich i to jest powodem dla którego pisze list... Prokurator odpisał jej, żeby zwróciła pieniądze od Keatinga. Nie zwróciła ich.

Pieniądze mogły być już wydane...może list był błędem...

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


Cz paź 11, 2018 11:25
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1171
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Alus napisał(a):
Nie uzdrawia cudowny medalik sam w sobie, uzdrawia wiara, w tym konkretnym przypadku wiara tych, którzy położyli medalik na chorej modląc sie o jej uzdrowienia.

Uzdrawia wiara w uzdrowienie, tak?
To jak jest rola świętej z medalika? Skoro uzdrawia wiara to równie dobrze symbolem mogłaby być koniczynka, tylko że wówczas nikt rozsądnie myślący by tej koniczynki nie uważał za przyczynę uzdrowienia, anie nie robił z niej świętej, choć wiedząc że koniczynki przynoszą szczęście serio mogła być katalizatorem wiary...
Przy okazji dotarło do mnie skąd się wzięły amulety na szczęście...

Uzdrawia wiara czy Bóg?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt paź 12, 2018 16:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37551
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
IrciaLilith napisał(a):
Alus napisał(a):
Nie uzdrawia cudowny medalik sam w sobie, uzdrawia wiara, w tym konkretnym przypadku wiara tych, którzy położyli medalik na chorej modląc sie o jej uzdrowienia.

Uzdrawia wiara w uzdrowienie, tak?
To jak jest rola świętej z medalika? Skoro uzdrawia wiara to równie dobrze symbolem mogłaby być koniczynka, tylko że wówczas nikt rozsądnie myślący by tej koniczynki nie uważał za przyczynę uzdrowienia, anie nie robił z niej świętej, choć wiedząc że koniczynki przynoszą szczęście serio mogła być katalizatorem wiary...
Przy okazji dotarło do mnie skąd się wzięły amulety na szczęście...

Uzdrawia wiara czy Bóg?

Uzdrawia wiara i Bóg -wiara w obietnicę, że modlitwa i noszenie medalika skutkować będzie wysłuchaniem modlitw przez Boga, uzdrawia Bóg wypełniając swoją obietnicę.
Bo choć obietnice złożyła Maryja, to nie uczyniła z własnej inwencji, ale z mocy Boga.
Tak to rozumiem.


Pt paź 12, 2018 17:38
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1171
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Co do finansów Teresy - jeśli jakaś organizacja charytatywna przyjmowałaby datki na potrzeby jakiegoś ośrodka i wysłała je gdzieś indziej to miałaby problemy, nie zależnie od tego co tamci z nimi zrobili. Daję kasę dla małego Antka to ma iść na leczenie małego Antka, zrozumiem jak Antek ma leki i niezbędny sprzęt , zostało kasy i rodzina kupi za to samochód, bo to ułatwi leczenie Antka, ale nie jak kasa poleci do ich krewnych którzy może przekazali to na dobry cel, a Antek dalej nie ma potrzebnego do leczenia sprzętu... Choć jest co pokazywać aby dalej zbierać kasę - sorki ale mi to trochę tak wygląda...

Ciekawe czy jakby taki Owsiak przyjął kasę od Amber Gold to miałby przerąbane mocno czy super mocno, gdy Matka Teresa bierze od kogoś kto odwalił, z tego co rozumiem, przekręt na większą skalę to jest to ok, bo przecież to mogły być jego prywatne pieniądze... A jakby zamiast na sprzęt poszło do innego państwa, bo może zrobi z tego lepszy użytek to całą akcję trafiłby szlag. Już się czepiają, bo stosuje specyficzne metody, ale chociaż widać efekty i serio sprzęt jest i działa...
Ludzie ślący datki do Teresy też zapewne byli pewni że dają na działanie ośrodków, na leki, akcesoria, może na specjalistyczne leczenia, szkolenia czy personel, tymczasem różnych ośrodków przybywało, a te które najczęściej pokazywano jak miały ogromne niezaspokojone potrzeby tak miały...
Serio nie twierdzę że działała ze złej woli, bo wygląda na to że po prostu miała takie poglądy jak miała i nie ogarniała tego typu organizacji, autentycznie dużo wskazuje na to że po jej śmierci, gdy zmieniło się zarządzanie poszło to w lepszym kierunku.
Plusem jest to że zwróciła uwagę świata na tragiczną sytuację, stała się symbolem, a ludzie potrzebują żywych symboli... A Prawda ? W sumie ma małe znaczenie, liczy się symbol, ikona...
No i poczucie że ktoś odwala brudną robotę, można dać pieniążki i sumienie uspokoić... No i nie dopuszczać myśli że mimo dobrych chęci ten symbol na niektórych sprawach po prostu się nie znał... Może priorytety się poprzestawiały, czytając i oglądając materiały o niej mam wrażenie że bardzo się zmieniła i to nie na lepsze, ale to oczywiście tylko moja subiektywna opinia.

Alus -czyli też widzisz że medalik to tylko symbol. Nasuwa mi się wręcz inny problem, dlaczego aby uznać kogoś za świętego potrzeba cudu, czemu nie wystarczy dzieło życia, coś co jest zasługą tej osoby ? Zauważ że ktoś komu się przypisze cud może być święty, a ktoś kto na to wielokrotnie bardziej zasługuje zostanie anonimowy. Po co w ogóle ta cała akcje ze świętymi? Bo ludzie potrzebują idoli, wzorów, tylko nie koniecznie ten kto stał się sławny na to zasługuje...
Patrząc nawet na skrócone życiorysy osób które w ostatnich latach zostały świętymi mam wrażenie że coś delikatnie rzecz biorąc jest nie tak...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt paź 12, 2018 17:46
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37551
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
IrciaLilith napisał(a):
Alus -czyli też widzisz że medalik to tylko symbol. Nasuwa mi się wręcz inny problem, dlaczego aby uznać kogoś za świętego potrzeba cudu, czemu nie wystarczy dzieło życia, coś co jest zasługą tej osoby ? Zauważ że ktoś komu się przypisze cud może być święty, a ktoś kto na to wielokrotnie bardziej zasługuje zostanie anonimowy. Po co w ogóle ta cała akcje ze świętymi? Bo ludzie potrzebują idoli, wzorów, tylko nie koniecznie ten kto stał się sławny na to zasługuje...
Patrząc nawet na skrócone życiorysy osób które w ostatnich latach zostały świętymi mam wrażenie że coś delikatnie rzecz biorąc jest nie tak...

Medalik to nie symbol, ale dar dla ludzi, podobnie jak obraz "Jezu ufam Tobie"
https://pl.aleteia.org/2017/11/27/cudow ... y-laboure/
Cud za wstawiennictwem świętego ma sygnalizować, że osoba ta jest zbawiona i modlitwą wyprosiła u Boga wysłuchanie modlitw żywych o dar cudu.
Osobiście mój kult do świętych ogranicza sie do św Faustyny, nie odrzucam kultu świętych, ale też nie biegam za całowaniem relikwii.
Wolę też modlić sie bezpośrednio do Boga, a nie za pośrednictwem świętych.


Pt paź 12, 2018 18:21
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Kolejny artykuł tym razem z CNN

Cytuj:
(...)
Rozczarowany były woluntariusz Hemley Gonzalez nie spotkał Matki Teresy osobiście, ale to co nazywa „okropnymi pozostałościami po niej” zostawiło w nim ślad. Po wizycie w ośrodkach które założyła, uważa, że tylko „zaburzona jednostka” mogła je stworzyć.

Po kryzysie finansowym w 2008 roku, Gonzalez wziął przerwę z handlu nieruchomościami w Miami i udał się do Indii, gdzie spędził dwa miesiące jako wolontariusz w Nirmal Hriday domu dla umierających prowadzonego przez Misjonarki Miłości Matki Teresy w Kalkucie ( teraz Kolkacie) w dzielnicy Kalighat.

Gonzalez mówi, że był zgorszony niską higieną i opieką medyczną, którą tam widział. Powiedział, że organizacja nie sprawdziła jego ani innych wolontariuszy. Nikt, łącznie z nim nie miał medycznego doświadczenia ani nie otrzymał treningu przed rozpoczęciem pracy w hospicjum.

Twierdzi, że widział siostry rutynowo wielokrotnie używające igieł po umyciu ich w wodzie z kranu, że rzeczy do ubrania – czasami zanieczyszczone moczem i kałem- i rzeczy do gotowania były myte w rękach obok siebie w tym samym pokoju.

Pacjenci cierpiący na choroby oddechowe musieli kąpać się w lodowatej wozie, bo pojedynczy podgrzewacz wody nie wystarczał na jedna kąpiel, mówi. Twierdzi też że nie było w hospicjum żadnego lekarza ani pielęgniarki.

To była scena jak z obozu koncentracyjnego II wojny światowej.
Gonzalez mówi, że próbował wszczynac alarm albo oferował instalację podgrzewacza wody i to spotykało się z odpowiedzią siostr „Nie robimy tego. Tak chce tego Jezus”.

Chhanda Chakraborti jest częścią grupy lokalnych wolontariuszy z Kalkuty i jest związana z Misjonarkami Miłości od 25 lat. Służyła w Nirmal Hriday na kilka lat przed Gonzalezem.

Wszystkie te twierdzenia są nieprawdziwe. Krytycy kłamią- mówi-Idź do Kalighat ludzie przychodzą w stanie agonalnym. Większość dobrzeje. Jak osoba w stanie agonalnym może wydobrzeć skoro oni (rzekomo) zaniedbują ich zdrowie?

To, co oni robią w domach Misjonarek Miłości- mówi Sunita Kumar- rzeczniczka grupy i bliska przyjaciółka Matki Teresy to oferują podstawową opiekę najbiedniejszym z biednych.

Ona (Matka Teresa)nie chciała pięciogwiazdkowego szpitala ani nic podobnego – mówi.

Krytycy mówią, że to nieakceptowalne wymówki.

Ponieważ grupa otrzymuje miliony dolarów w dotacjach z całego świata powinni to wykorzystać na budowę szpitala, szkoł i podwyższyć standard ośrodków.

To prawda, że nie ma przejrzystości- i mało jest dostępnych informacji- na temat księgowości zgromadzenia. Prośba CNN o wywiad z obecną przełożoną zgromadzenia spotkała się z odmową.

"Fundusze przychodzą"- siostra Joanna Darc, dyrektorka sierocińca powiedziała CNN."Możemy nakarmić każdego głodnego każdego dnia. To cud miłości" Pytania o fundusze spotykają się często z podobną odpowiedzią.

To nie satysfakcjonuje krytyków. Jako zarejestrowana działalności charytatywna obecna w ponad 100 krajach- mówią powinna być jakoś rozliczana tak jak Czerwony Krzyż czy Oxfam.

"Czemu ta organizacja nie jest rozliczana według tego samego standardu"-pyta Gonzalez. "Oni dostają taryfę ulgową z powodu religii; oni dostają taryfę ulgową z powodu wpływów Watykanu"


całość: https://edition.cnn.com/2016/08/31/asia/mother-teresa-controversies/index.html

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


So paź 13, 2018 14:22
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37551
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Matka Teresa to nie wcielenie bezgrzesznego anioła, człowiek z krwi kości, czyli nie pozbawiona wad, słabości, grzechu.
A oskarżycieli można znaleźć zawsze - choćby sąd przed Sanhedrynem, czy dwaj starcy oskarżający Zuzann..... jeden wolontariusz spośród niezliczonej rzeszy wolontariuszy, 5 tys sióstr zakonnych, kilkuset duchownych i lekarzy.
Ocena w miarę obiektywna, pozbawiona gloryfikacji i krytycyzmu
https://polki.pl/magazyn/portret,kto-i- ... tykul.html


So paź 13, 2018 15:36
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Tylko niektóre zarzuty się powtarzają... :(
Co do pieniędzy ja tez nie lubię "rozliczaczy" cudzego portfela, ale wierzysz w to ze sióstr nie stać na pralkę? Czy to jakaś dziwna ideologia...

Nie zdziwiłabym się jakby kamedułki nawet miały pralkę a co dopiero siostry które służą potrzebującym...Czas przeznaczony na to ręczne pranie można by poświęcić na inne prace, których z pewnością nie brakuje...co ciekawe siostrzyczki stać na alkomat...więc jednak z nowoczesnej techniki korzystają...zrozumiałabym jakby siostry swoje rzeczy prały ręcznie jako pokuta, ale dla potrzebujących udostępniały pralki... :?

Cytuj:
A wie pani, że one nie używają pralek? Piorą te nasze smrody ręcznie! – mówi pan Staszek, który w domu Misjonarek Miłości mieszka już czwarty miesiąc. Tłumaczy, że zasady zgromadzenia zabraniają siostrom używania automatu. Mają za to alkomat. Po powrocie z miasta każdy bezdomny musi w niego dmuchnąć. Jeśli pił, wydala się go z ośrodka. – O, dzisiaj na przykład jeden z takich starszych panów się zataczał i siostry go wyrzuciły – słyszę od pana Staszka.


https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/misjonarki-milosci-w-warszawie-pomagaja-bezdomnym/td3nzdc

co ciekawe:

Cytuj:
Adoracja trawa pół godziny. Już po 10 minutach w kaplicy rozlega się ciche pochrapywanie. W połowie nabożeństwa 3/4 zebranych ma nisko spuszczone głowy i zamknięte oczy. – Nie można im wypominać, że drzemią. Są bezdomni, czasem całą noc nie śpią, bo nie mają gdzie – broni kolegów pan Staszek, który sam jest niewierzący, ale modlitwa mu nie przeszkadza. – Nie ucierpię przez to, a że taki jest warunek... Każdy, kto tu przychodzi, musi się z tym liczyć. Wie pani, nie ma nic za darmo – kończy.


są tez oczywiście plusy:

Cytuj:
Czy mieliby dziś co zjeść, gdyby nie Matka Teresa? Pewnie korzystaliby z innych jadłodajni, ale wolą przyjeżdżać na Poborzańską, chociaż jest daleko od centrum – Tutaj jest najlepiej. I jedzenie naprawdę smaczne – tłumaczą. Dopytywani dodają półgębkiem, że nie tylko o smak zup chodzi. – Wie pani, w tych innych miejscach to nie wiadomo kto cię czym zarazi. Tam te wszystkie „zwierzątka” przeskakują z jednego na drugiego – słyszę.

Po większości bywalców domu św. Józefa trudno poznać, że nie mają domu. Schludni, ogoleni, przycięte paznokcie.

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


So paź 13, 2018 15:57
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL