Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 23, 2019 10:55



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
 Jak żyć. 
Autor Wiadomość
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1234
Post Re: Jak żyć.
@inga_hp, Twój mąż ma trudny charakter i w małżeństwie przechodzicie stracie dwóch różnych osobowości. Dobrą wiadomością jest, że możecie do siebie dotrzeć, ale tu trzeba wspólnie zacząć budować kompromisy. Niewiele o sobie napisałaś, trudno mi zatem wywnioskować, czy potrafisz znaleźć w sobie taką siłę aby przeprowadzić stanowczą rozmowę z Twoim mężem?
Dobrze Ci tu doradzono, abyś poczekała na odpowiedni moment na przeprowadzenie rozmowy, jeżeli Twój mąż jest typem, który wszystko planuje, warto wspomnieć mu, że chciałabyś, aby znalazł czas dla Ciebie, kiedy moglibyście porozmawiać o Waszym małżeństwie, jeżeli znasz jego grafik i wiesz, kiedy mniej więcej warto z nim porozmawiać, też OK, w końcu nikt tak dobrze jak Ty, nie zna Twojego męża.
Tak jak pisze Ircia, warto mówić o swoich uczuciach, o tym jak odbierasz pewne jego zachowania, że chciałabyś go lepiej zrozumieć, dlaczego tak reaguje, bo i dla Ciebie i dla niego jest to obciążające psychicznie, dlatego warto znaleźć takie rozwiązanie, aby Was budowało a nie oddalało od siebie. Na początku takie rozmowy mogą wydać Ci się dziwne, jeżeli dotąd nie poświęcaliście zbyt dużo czasu na poznawanie się od tej strony, ale żeby coś zmienić, trzeba zacząć reagować inaczej niż dotychczas, im wcześniej tym lepiej, bo porządek w małżeństwie się utrwala i po latach o zmiany trudniej, w Waszym przypadku najwyraźniej sprawa wciąż jest względnie "świeża", ale to nie znaczy, że będzie łatwo

Tak jak poprzednicy, odradzam przepraszanie za coś, czemu nie jesteś winna. To utrwalanie siebie w pozycji ofiary i zgody na manipulowania sobą, bo oddajesz nad sobą kontrolę komuś, kto nie ma do niej prawa, tylko próbuje ją przejąć. Jak każe przeprosić, odpowiedz mu, że nie zgadzasz się na taki sposób komunikacji, zaproponuj że wyjdziesz na chwilę, a gdy on zechce porozmawiać, niech do Ciebie podejdzie i porozmawiacie na spokojnie. Możesz też od razu wyjść, mówiąc, że pogadacie jak mu przejdzie. Tu generalnie można zastosować różne warianty reakcji, nie znam Waszej sytuacji, zatem podaję te najprostsze, nie obawiaj się jego kar, traktując je serio, tylko podejdź do nich z przymrużeniem oka, żartując. Póki grasz poważnie w jego grę, on jest przekonany, że postępuje dobrze.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Śr lip 10, 2019 16:55
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 3058
Post Re: Jak żyć.
Całkowicie się zgadzam z tym co napisała Mrs Hadley

Zefciu, bardzo dobrze ujęte- warto myśleć w kategoriach 'co należy zrobić aby to naprawić' , a nie wchodzić w błedne koło obwiniania i poczucia winy.

Pisanie, że tego typu problemy to poziom piaskownicy, jest nieodpowiedzialne, bo przez takie problemy i lekceważenie ich wiele związków się rozpada.

Moim zdaniem już wypłynął bardzo istotny problem:
Inne cele życiowe.
Jasne, że w związku każdy ma prawo do indywidualnych ambicji np zawodowych czy towarzyskich, ale jednak w najistotniejszych sprawach należy dojść do układu win-win, nawet kompromis nie wystarczy, to się sprawdza w drobiazgach, w biznesie, ale raczej nie w związkach.

Uważam, że profesjonalna pomoc może okazać się potrzebna, ale warto najpierw spróbować po prostu szczerze porozmawiać o swoich odczuciach, emocjach, potrzebach. Tym co 'wiąże' ludzi jest właśnie zaufanie, szczerość oraz pragnienie dobra zarówno indywidualnego jak i wspólnego.

Może niefajnie to zabrzmi, ale gdy związek przechodzi kryzys prawie zawsze obie strony powinny nad sobą popracować. Tak- każdy pracuje nad sobą, bo nikt nikogo nie zmieni bez jego zgody na to. Dlatego łatwiej zacząć od siebie i to zmiany w Tobie mogą wpływać na jego postępowanie.

Piszesz, że jego milczenie i obojętność traktujesz jako karę? Dlaczego tak to odczuwasz? Zauważ, że gdy on tak postępuje sam także otrzymuje dokładnie to samo, a przyjemne to nie jest... chyba, że właśnie wtedy zaczynasz bardziej się starać i pokazujesz, że jest to dla Ciebie kara i zrobisz wszystko aby przestał. To poziom manipulacji jaki opanowują już dzieci i jeśli otoczenie to wzmacnia to z tego się nie wyrośnie... a skoro piszesz, że relacje z rodzicami są takie jak opisałaś należy brać pod uwagę, że otoczenie to zawsze wzmacniało. Jeśli pracuje na kierowniczym stanowisku to pewne postawy chcąc nie chcąc przenosi się na grunt domowy.

Z doświadczeń z własną przybraną córką, która próbowała identycznych zagrań, bo jej biologiczną matką mogła tak manipulować: Wystarczy spokojnym tonem powiedzieć, że dostrzegasz iż okazuje obojętność, abyś poczuła się winna , ale to nie podziała i jeśli będzie gotowy na rozmowę bez fochów to zapraszasz a do tego czasu, zgodnie z jego życzeniem, na zasadzie wzajemności będziesz traktować go identycznie. Będzie ciężko, ale jest to po prostu skuteczne. Nie okazuj, że to Cię boli, przez zachowanie, natomiast możesz to na spokojnie powiedzieć i zająć się tym co lubisz.

Gdy odczuwasz nieprzyjemne emocje po prostu o tym mów, ale nie w trybie 'ty', bo to jest odbierane jako oskarżenie i atak, ale w trybie 'ja'.
Czuję się poniżona. Jest mi przykro gdy tak mówisz/tak mnie traktujesz. Nie lubię gdy mnie unikasz. Itd, po prostu spokojnie informujesz o swoich odczuciach. Na początku reakcje mogą nie być przyjemne, ale tym bardziej należy kontynuować mówienie o swoich subiektywnych odczuciach.
Czy potraficie szczerze rozmawiać ze sobą o uczuciach, także tych trudnych?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr lip 10, 2019 17:21
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1199
Post Re: Jak żyć.
IrciaLilith napisał(a):
Pisanie, że tego typu problemy to poziom piaskownicy, jest nieodpowiedzialne,
>
pokazujesz, że jest to dla Ciebie kara i zrobisz wszystko aby przestał. To poziom manipulacji jaki opanowują już dzieci i jeśli otoczenie to wzmacnia to z tego się nie wyrośnie...


Dzieki Ircia :)
Napisalem ze piaskownica, bo ten poziom problemow, a nie ze z tego powodu nalezy je olac.
Odwrotnie nalezy pracowac nad ich rozwiazaniem ktore zaczyna sie od stwierdzenia pewnego podstawowego faktu i odpowiedzenia na pytanie:
"Czy nam obojgu zalezy na tym zwiazku i na dobrym samopoczuciu obu stron zwiazku, czy mamy inne cele ?"
Moze od tego zaczac rozmowe?


Śr lip 10, 2019 20:04
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 3058
Post Re: Jak żyć.
Dzięki Subadam, źle zrozumiałam tą metaforę, teraz załapałam :)
Może dziwnie zabrzmi, ale to co napisałeś sprawiło, że kolejne klocki się poukładały. Bardzo, bardzo dziękuję za ukazanie tego od tej strony :)
Poziom piaskownicy to poziom elementarny, najważniejszy, czas kształtowania się fundamentów...

Te cele to podstawa, na analogii piaskownicy - czy my chcemy się razem bawić w budowanie zamku, czy potrafimy połączyć nasze koncepcje, czy zależy nam na tym abyśmy się oboje dobrze bawili? Czy potrafimy lub zamierzamy się nauczyć komunikowania sobie swoich uczuć, potrzeb, dochodzenia do win-win lub chociaż kompromisów?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr lip 10, 2019 22:30
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 23
Post Re: Jak żyć.
Nie mam wplywu na męża ani na naszą relacje pod tym względem aby go zmienić na siłę. Ja tez mam wady to jasne jestem nerwowa i nie radzę sobie z emocjami czasem krzycze na niego gdy np moe rozumoem czemu mnke krzywdzi. A on wydaje mi sie ze robi to celowo aby izyskac przeprosiny. Chciala bym bardziek zmoenoc siebie aby przestc sue bac tych kar i juz wyjsc z roli tej ofiary.


Cz lip 11, 2019 5:07
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 23
Post Re: Jak żyć.
Z mężem nie mam też takiej jakiejś intymnej więzi. On mi nie mówi co mysli, co czuje przeżywa itd. Jak czasem widze ze jest zly lub ma jakiś problem i pytam co sie dzieje to on sie denerwuje ze wypytuje a on nie chce gadac bo i tak nie zrozumiem.
Przed slubem tak nie bylo, wiecej mowil o swoich przemysleniach itd, mi tego brakowalo i czasem zagadywalam chcialam znac jego zdanie na rozne tematy ale jak akurat nie chcialo mu sie gadac to nic nie mowil.
On duzo opowiada mi o swoich zainteresowaniach komputerach lub samochodach. Mnie to nie i teresuje ale slucham bo tak wypada.
Nie wiem co jest nie tak z nasz relacja. Tak szczerze to po slubie mialam takie troche nadzieje i pewnie naiwnosc ze Bog pomoze, ze jest Sakrament i bedzie tylko lepiej ze uleczy nas ze zranien ze ja sie zmienie, nie bede krzyczec itd ale w toku malzenstwa ta wiez nie rosla a wybuchaly rozne klotnie w ktorej on zamiast mnie np przytulic( przed slubem tak robil) bo wpadlam w emocje to mowil oschle ze mam sie ogarnac i tyle. On nie reguje na moj placz po klotni, na to ze ja sie tez obraze,bo bywalo ze powiedzial pare slow za duzo wiec sobie wyszlam i poszlam gdyby nie to ze sie sciemnilo to pewnie by go to nie i teresowalo gdzie jestem. Kazal mi natychmiast wracac i powiedzial ze mam na to 30 minut. Oczywiscie wrocilam. Nie bylo tak ze ja sie nie obrazalam ale zawsze wracalam. On jak jest zly to stosuje szantaz jak ja sie o raze to mowi ze mam natychmiadt wrocic bo np pojdzie i go nie znajde czy cos ja mam taki charkter ze zawsze dazylam do zgody. Wiec jak gdzies poszedl to szlam i go szukalam biorac ta wine na siebie i przyjmujac role ofiary.
Nie moge go zmienic ale jak zmienic siebie aby przestac sie go bac ?


Cz lip 11, 2019 8:29
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 3058
Post Re: Jak żyć.
No to właśnie doszłaś do sedna problemu... Strach jest w pewnym sensie przeciwieństwem miłości, możesz obawiać się o bezpieczeństwo kochanej osoby i się o nią troszczyć, ale gdy boisz się tej osoby, czy też jego zachowania to jesteście na równi pochyłej.
Weszliście w grę w kata i ofiarę, na szczęście jeszcze bez przemocy fizycznej, ale szantaż emocjonalny to też przemoc. Do takiej gry potrzeba dwojga graczy, jej nie da się wygrać, ktoś musi odejść z ringu. On raczej ocenia tą grę na plus, więc to Ty powinnaś wyjść z roli, w którą zapewne nieświadomie weszłaś. Paradoksalnie rola ofiary niesie też pewne korzyści psychologiczne, ale już dostrzegasz, że bilans jest na minus.

Zadałaś doskonałe pytanie: co możesz zrobić aby przestać się go bać?
Tu proponuję poszukanie fachowej pomocy psychologicznej, choć może okazać się, że uzyskanie jej trochę potrwa. Na szczęście istnieje sporo dobrych programów samopomocowych przygotowanych przez specjalistów, to może być pierwszym krokiem i może sporo zmienić, oraz sprawić że z terapeutą będziesz mogła zająć się bardziej zaawansowanymi sprawami z którymi raczej sama się nie uporasz. Takie działania samopomocowe są świetne jako wstęp do psychoterapii, ale jej nie zastąpią. Tak samo jak gdy oczekujesz na wizytę u lekarza warto zacząć prowadzić zdrowszy tryb życia, ale nie wpadać w skrajności, bo np intensywne ćwiczenia w danym przypadku mogą zaszkodzić lub potrzebujesz specjalnej diety. Z psychiką jest podobnie. Zdobycie podstawowej wiedzy i wdrożenie jej nie zaszkodzi, ale zaawansowane terapie mogą zaszkodzić. Jak chcesz to podeślę na priva takie bezpieczne źródła od których warto zacząć, bo tak jak warto mieć podstawową wiedzę o anatomii i fizjologii, warto znać i stosować zasady higieny dla ciała, tak samo warto wiedzieć co nie co o umyśle i jego funkcjonowaniu oraz o higienie psychicznej i relacjach interpersonalnych.

Na tym etapie odradzam zaawansowane techniki powiązane z duchowością, bo to co piszesz wskazuje na potrzebę pracy nad szerokopojętą inteligencją emocjonalną.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz lip 11, 2019 15:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1199
Post Re: Jak żyć.
Czego sie naprawde boisz - najlepiej napisz to sobie samej i przemysl czy to naprawde sa "strachy" racjonalne.
Jezeli rzeczywiscie boisz sie swego meza to nie jest dobrze.
Warto byloby zglosic sie do specjalisty z dwoma problemami - twoim ( z tego co piszesz wydaje mi sie ze masz lekki "syndrom strachu" ) ktory twoj maz wykorzystuje by pakowac cie w role ofiary, no i z waszym wspolnym czyli terapia malzenska.
Z drugiej manki, sa ludzie ktorzy naprawde nie powinni wspolnie zyc, po prostu zupelnie do siebie nie pasuja.
Wowczas najlepiej sie rozejsc, choc zdaje sobie sprawe ze dla katoliczki to jest krok b.trudny.


Cz lip 11, 2019 16:41
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 23
Post Re: Jak żyć.
Rozstanie nie wchodzi w grę.

Napewno widzę u siebie to ze bałam sie dezaprobaty ojca i też wielu rzeczy balam sie zrobic powiedziec, stad pewnie mam ten leķ.
A czego sie boje u niego? Tego ze bedzie mnie krzywdzil tak jak sie odgraza ze pojdzie sobie niewiadomo gdzie, ze zacznie pic albo ogladac porno.
Wiem ze sa ludzie ktorzy po trupach potrafia dazyc so swoich celow a ja tak nie potrafię jestem ugodowa. Wole zrezygnowac z siebie wystatczy chyba zeby ten lek usunać, bo dotad jest tak ze po klotni jak on sie moe odzywa to ja to bardzo przezywam emocjonalnie, nie spie mie jem itd. Poprostu chciala bym miec wywalone na to co on robi gdy chce mi dopiec bo wowczas najbardziej skrzywdzi siebie a nie mnie.


Cz lip 11, 2019 19:58
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 3058
Post Re: Jak żyć.
Na pewno to znasz : Kocham, bo potrzebuję a potrzebuję, bo kocham.
Zauważ, że w pewnym sensie on jest Ci potrzebny nie tylko dlatego, że go kochasz, ale aby zaspokajać inne Twoje potrzeby. Sytuacja się zmienia gdy wiesz, że potrafisz je zaspokoić samodzielnie lub po prostu tego nie mieć, stajesz się niezależna i potrzebujesz drugiej osoby 'tylko' dlatego że kochasz.

Znasz potrzeby emocjonalne człowieka? Czy potrafisz je zaspokoić gdy on tego Tobie z takich czy innych powodów tego nie daje? Jeśli nie to jesteś uzależniona emocjonalnie. Jeśli równocześnie on potrafi potrzeby emocjonalne zaspokajać bez Ciebie lub ma jakby mniejsze zapotrzebowanie , lub potrafi to odraczać to tworzy się niezdrowa relacja w związku. Taka sytuacja jest ok w relacji rodzic-dziecko, ale i tu rodzice nie powinni uzależniać dzieci od siebie, sprawiać aby myślały, że na okazywanie miłości, czułości, zainteresowania itd muszą zasłużyć i że karanie olewaniem tych potrzeb jest ok, tworzyć sytuacje ciagłego niedoboru, nie uczyć alternatywnych bezpiecznych metod zaspokajania ich lub odraczania.

Pomyśl o tym jak o głodzie. Niedożywione dziecko będzie przerażone wizją nie dania mu kolacji. Dziecko, które jest dożywione a do tego wie, że może sobie przygotować prosty posiek samemu nie jest podatne na taki szantaż.

Rozumiesz analogię?
Dlaczego boisz się dezaprobaty? Co złego się stanie gdy on demonstracyjnie sobie pójdzie? Jak on może Cię skrzywdzić? Jaki typ tarczy jest potrzebny aby nikt nie mógł tego typu krzywdy zrobić?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz lip 11, 2019 20:22
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1199
Post Re: Jak żyć.
inga_hp napisał(a):
Napewno widzę u siebie to ze bałam sie dezaprobaty ojca i też wielu rzeczy balam sie zrobic powiedziec, stad pewnie mam ten leķ.
A czego sie boje u niego? Tego ze bedzie mnie krzywdzil tak jak sie odgraza ze pojdzie sobie niewiadomo gdzie, ze zacznie pic albo ogladac porno.


Nie jest odwrotnie, to z powodu takiej a nie innej konstrukcji psychicznej masz w sobie ten lek - i to trzeba leczyc - cala reszta jest po prostu nastepstwem tego leku.
Co do pojscia sobie "gdzies", picia czy ogladania porno ty mozesz mu powiedziec dokladnie to samo i krzywdzic go w ten sam sposob.
To przeciez dziecinada, zadne z partnerow w zwiazku nie bedzie chcialo robic temu drugiemu co niemile jest pierwszemu, to chyba naturalne. Chyba ze nie jestescie partnerami w zwiazku, tylko gracie w jakas inna gre, np kto rzadzi w zwiazku.
A jak juz rzadzi to lubi pokazywac ze rzadzi.
Tyle ze to toksyczny zwiazek, ktory dla tego "rzadzonego" partnera w skutkach moze byc gorszy niz choroba fizyczna. Osobiscie z takiego zwiazku bym sie wypisal.


Pt lip 12, 2019 0:22
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 23
Post Re: Jak żyć.
subadam napisał(a):
inga_hp napisał(a):
Napewno widzę u siebie to ze bałam sie dezaprobaty ojca i też wielu rzeczy balam sie zrobic powiedziec, stad pewnie mam ten leķ.
A czego sie boje u niego? Tego ze bedzie mnie krzywdzil tak jak sie odgraza ze pojdzie sobie niewiadomo gdzie, ze zacznie pic albo ogladac porno.


Nie jest odwrotnie, to z powodu takiej a nie innej konstrukcji psychicznej masz w sobie ten lek - i to trzeba leczyc - cala reszta jest po prostu nastepstwem tego leku.
Co do pojscia sobie "gdzies", picia czy ogladania porno ty mozesz mu powiedziec dokladnie to samo i krzywdzic go w ten sam sposob.
To przeciez dziecinada, zadne z partnerow w zwiazku nie bedzie chcialo robic temu drugiemu co niemile jest pierwszemu, to chyba naturalne. Chyba ze nie jestescie partnerami w zwiazku, tylko gracie w jakas inna gre, np kto rzadzi w zwiazku.
A jak juz rzadzi to lubi pokazywac ze rzadzi.
Tyle ze to toksyczny zwiazek, ktory dla tego "rzadzonego" partnera w skutkach moze byc gorszy niz choroba fizyczna. Osobiscie z takiego zwiazku bym sie wypisal.

Mogę ale ja nie chce go krzywdzic. Chodzi o to zebym sie przestala bac tego co on mi moze zrobić bo tak naprawde nic.


Pt lip 12, 2019 6:42
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 39249
Post Re: Jak żyć.
inga_hp napisał(a):
Mogę ale ja nie chce go krzywdzic. Chodzi o to zebym sie przestala bac tego co on mi moze zrobić bo tak naprawde nic.

Nie chcesz go krzywdzić, i dlatego potulnie pozwalasz krzywdzić siebie.
Jesteś nerwowa, płaczliwa, a gdy nic nie zmienisz w swoim postępowaniu, zachorujesz na depresję, wejdziesz w leki, a wtedy dopiero "kochany" małżonek pokaże na co go stać.
Nie macie dzieci, dla których ponosiłabyś takie traktowanie, to ratując swoje zdrowie psychiczne, nie pozwól się tak traktować. Nie płacz, nie jęcz, ale twardo przedstaw swoje racje, a gdy nie zareaguje, opuść go na kilka dni - zostanie bez obiadków, bez upranych i uprasowanych ciuszków, może zrozumie co sam sobie zgotował.


Pt lip 12, 2019 7:26
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 23
Post Re: Jak żyć.
Tak jestem nerwowa byc moze to objaw depresji już.
Maz jest typem zacietego czlowieka jak sie zatnie a ja nie przeprosze to mysle ze on tez nic nie zrobi.
Nie bede opuszczac mieszkania bo gdzie mam niby pojsc pod most?
Nie gotuje mu codziennie, czasem on to robi a czasem kuouje wiev nie dotknelo by go to wcale, pralke pewnie by umial wlaczyc a prasuje tez sobie sam.
Co do obowiazkow domowych akurat nie wzielam ich zbyt wiele na siebie dla rownowagi wszak oboje pracujemy wiec wyszlam z zalozenia ze on ma tak samo rece jak ja.
Jak nie sprzatnie skarpet z podlogi to leza kilka dni az sprzata je sam itd.


Pt lip 12, 2019 8:08
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz cze 09, 2005 16:37
Posty: 10693
Post Re: Jak żyć.
inga_hp napisał(a):
Maz jest typem zacietego czlowieka jak sie zatnie a ja nie przeprosze to mysle ze on tez nic nie zrobi.

To może spróbować wersji soft, czyli: jak mi wytłumaczysz i zrozumiem, na czym polegał mój błąd, to przeproszę i postaram się więcej tak nie postępować.

Tutaj znamy tylko Twoją relację na dość dużym poziomie ogólności, ale dopiero konkretna sytuacja, najlepiej z relacją obu stron, pozwalałaby stwierdzić, że faktycznie nie masz za co przepraszać. Oczywiście wcale nie twierdzę, że tak jest, a jedynie, że nie można tego wykluczyć.


Pt lip 12, 2019 8:29
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL