Czy seks oralny jest moralny:)
Autor |
Wiadomość |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
To jest rozumowanie na zasadzie "jak koń jest zadowolony i caryca Katarzyna jest zadowolona to wszystko jest OK". Bzdura. Nie zapominajmy że małżeństwo nie jest po prostu umową pomiędzy małzonkami. Małżeństwo to Przymierze z bogiem, a akt seksualny jest liturgią, w której owo Przymierze się odnawia i odświeża.
Dlatego nie można uciec od odpowiedzi na pewne pytania pod pozorem "nie zaglądania pod pierzynę dorosłym ludziom" (wyjątkowo manipulacyjne stwierdzenie - każdy ma wolną wolę by robić co chce, co nie uwalnia Kościoła z przypominania norm moralnych).
A zasady są tak proste : seks musi być spotkaniem interpersonalnym i nie może być ubezpłodniony..
Czyli, tłumacząc na konkretną sytuację seksu oralnego: seks oralny jest dobry, o ile współmałzonek nie jest sprowadzony do narzędzia zaspokojenia oraz kiedy nie jest on po prostu masturbacją (czyli kiedy jest stosowany jako gra wstępna, a w końcu dochodzi do coitus).
|
Cz sie 05, 2010 8:52 |
|
|
|
 |
agvis
Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 13:25 Posty: 975
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Szarotka, dokładnie, taki rodzaj miłości sprawia również wielką przyjemność osobie czynnej. To wcale nie jest (nie musi być) egoistyczne. Poza tym ciężko o zbliżenie bez pobudzania ciała. Skoro można robić to wszędzie rękami, dlaczego nie ustami?
|
Cz sie 05, 2010 9:28 |
|
 |
Krzysztof_J
Dołączył(a): Cz sie 24, 2006 9:08 Posty: 928
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Marek MRB napisał(a): 1. Małżeństwo to Przymierze z bogiem, a akt seksualny jest liturgią, w której owo Przymierze się odnawia i odświeża. 2....seks oralny jest dobry, o ile współmałzonek nie jest sprowadzony do narzędzia zaspokojenia oraz kiedy nie jest on po prostu masturbacją (czyli kiedy jest stosowany jako gra wstępna, a w końcu dochodzi do coitus). 1. Karkołomne - moim zdaniem. I jakoś tak średnio do mnie przemawia. Lubię bardzo "te rzeczy" i sobie cenię - w małżeństwie. Ale czy są one liturgią? Liturgia jakoś inaczej mi się jednak kojarzy... 2. Tutaj - jako kolejny - napisałeś, że. A pewnie bardziej chodziło o to: dlaczego? Może moje postrzeganie jest błędne ale "organicznie" nie cierpię określenia masturbacja w okolicznościach innych niż rozumiane potocznie - a więc m.in. gdy nazywa się nią np. pieszczoty małżonków. Masturbacją nazywa się pewną czynność. Jak mi się zdaje nazwę czynności można określić w danym jej momencie: widzimy - nazywamy. A tutaj, wg Twojego postrzegania nazwać ją możemy dopiero po poznaniu "ciągu dalszego". Może to być chwalebne rozbudzanie czy gra wstępna albo zwykła masturbacja - w zależności od tego co nastąpi później. Czy to jest logiczne? I jeszcze w temacie "spotkania interpersonalnego". Sądzisz, że ono nie jest możliwe w akcie małżonków, w którym nie dochodzi do coitus? Czy owo interpersonalne spotkanie następuje w momencie eiaculatio czy może w momencie immisio. Bo jeżeli w tym drugim przypadku, to co z coitus interruptus - stosunek taki jest spotkaniem interpersonalnym czy też nim nie jest? Niestety zbyt duża otoczka ideologiczna prowadzi, jak się zdaje, na manowce.
|
Cz sie 05, 2010 9:35 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Krzysztof_J napisał(a): Masturbacją nazywa się pewną czynność. Tak, samogwałt. To co w tym i podobnych wątkach się rozważa, nazywa się petting.
|
Cz sie 05, 2010 9:51 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Krzysztof_J napisał(a): 1. Karkołomne - moim zdaniem. I jakoś tak średnio do mnie przemawia. Lubię bardzo "te rzeczy" i sobie cenię - w małżeństwie. Ale czy są one liturgią? Liturgia jakoś inaczej mi się jednak kojarzy... To tylko dowodzi iż nie zanurzyłeś się w głębie tego sakramentu. Choć to Prawda, że akurat liturgia małzeńska "nieco" się różni od innych  Krzysztof_J napisał(a): 2. Tutaj - jako kolejny - napisałeś, że. A pewnie bardziej chodziło o to: dlaczego? Może moje postrzeganie jest błędne ale "organicznie" nie cierpię określenia masturbacja w okolicznościach innych niż rozumiane potocznie - a więc m.in. gdy nazywa się nią np. pieszczoty małżonków. Ubezpłodniony poprzez brak coitus stosunek to nic innego niż wzajemna masturbacja. Np. Wikipedia (podkreślenia moje): Cytuj: Masturbacja (inaczej: onanizm, ipsacja, samogwałt[1]) – zachowanie seksualne polegające na pobudzaniu własnych organów płciowych (penisa, sromu, pochwy), kończące się najczęściej orgazmem. Masturbacja u zwierząt została opisana u wielu gatunków, zarówno dzikich jak i udomowionych[2].
Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym udziale. Istnieje pojęcie wzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Zresztą, jak zwał tak zwał... Krzysztof_J napisał(a): Masturbacją nazywa się pewną czynność. Jak mi się zdaje nazwę czynności można określić w danym jej momencie: widzimy - nazywamy. A tutaj, wg Twojego postrzegania nazwać ją możemy dopiero po poznaniu "ciągu dalszego". Może to być chwalebne rozbudzanie czy gra wstępna albo zwykła masturbacja - w zależności od tego co nastąpi później. Czy to jest logiczne? Nie, nie jest. Tyle że ja tak tego nie przedstawiałem. Czy to jest masturbacja nie zależy od tego "co nastapi później". Gra wstępna różni się znacznie od masturbacji - w obu wypadkach następuje podniecanie, ale określeniem "masturbacja" lub "stosunek" nazywamy to co następuje później, a co różni się w sposób fundamentalny w obu wypadkach. Cytuj: I jeszcze w temacie "spotkania interpersonalnego". Sądzisz, że ono nie jest możliwe w akcie małżonków, w którym nie dochodzi do coitus? Czy owo interpersonalne spotkanie następuje w momencie eiaculatio czy może w momencie immisio. Bo jeżeli w tym drugim przypadku, to co z coitus interruptus - stosunek taki jest spotkaniem interpersonalnym czy też nim nie jest? Mylisz pojęcia. Przeciez wyraźnie napisałem o dwu różnych zasadach : seks musi być spotkaniem interpersonalnym i nie może być ubezpłodniony. W wypadku o którym mówisz złamana jest zasada druga, a nie pierwsza. To tak jakbym napisał "oddany tekst powinien zostać starannie napisany i poprawny gramatycznie" a Ty byś postawić zarzut "a co, jak nie jest napisany gramatycznie to nie może być staranny ?" Cytuj: Niestety zbyt duża otoczka ideologiczna prowadzi, jak się zdaje, na manowce. Niestety, jeżeli ktoś nie zyje tak jak wierzy, to zaczyna wierzyć tak jak żyje. I jakoś to sobie musi wytłumaczyć...
|
Cz sie 05, 2010 10:05 |
|
|
|
 |
szumi
Moderator
Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22 Posty: 5619
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Marek MRB napisał(a): Małżeństwo to Przymierze z bogiem, a akt seksualny jest liturgią, w której owo Przymierze się odnawia i odświeża. No można przyjąć,że akt małżeński jest liturgią idąc od źródeł słowa liturgia (gr. leitos, ergon - dzieło ludu). W starożytnej Grecji określano mianem liturgii wszystko, co czyniono wspólnotowo, czyli np. budowa mostu była liturgią, igrzyska były liturgią, nawet wspólny wypas bydła nazywano liturgią. Nie mniej chrześcijaństwo uściśliło ten termin i w chrześcijaństwie liturgia to konkretne działanie całego Ludu - Kościoła. Dlatego w ścisłym sensie liturgią są sakramenty i Liturgia Godzin. W szerszych pojęciach liturgii ujmuje się także inne nabożeństwa (np. majowe, Droga krzyżowa itp). Zwane też są one czasami 'paraliturgią'. Nie mniej nie można nazwać w znaczeniu chrześcijańskim aktu małżeńskiego liturgią, gdyż żadną miarą nie wykonuje tego cały Kościół. Jak zaznaczyłem można tak mówić, gdy idzie się jedynie etymologicznym znaczeniem słowa liturgia, ale w chrześcijaństwie nie powinno się tego czynić.
_________________ Η αληθεια ελευθερωσει υμας...
Veritas liberabit vos...
Prawda was wyzwoli...
(J 8, 32b)
|
Cz sie 05, 2010 10:29 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Polemizowałbym. Nie wydaje mi się by ograniczanie znaczenia słowa liturgia do Kultu Publicznego (Eucharystia, Liturgia Godzin) było konieczne. Owszem, instytucjonalnie liturgia jest „publicznym, prawnie ustalonym kultem Kościoła, który jest wykonywany przez specjalnie wybranych i prawnie upoważnionych przedstawicieli" i w ścisłym sensie odnosi się do Kultu Publicznego. Nie wyobrażam sobie też by liturgika – jako nauka – zajmowała się szczegółowo aktem małżeńskim Jednak jeśli przyjąć definicję teologiczną że "Liturgia to misterium Chrystusa i Kościoła" to trzeba powiedziec że w takim sensie akt małżeński jak najbardziej liturgią jest. W „Teologii Ciała” Jan Paweł II pisze że Komunia mężczyzny i kobiety, ich wspólne życie, święte i czyste, tworzy „najpierwotniejszy sakrament, rozumiany jako znak przenoszący skutecznie w widzialność świata niewidzialną tajemnicę ukrytą w Bogu. Jest to tajemnica prawdy, miłości, tajemnica życia Bożego, w której człowiek otrzymuje realne uczestnictwo. (…) Sakrament jako znak widzialny konstytuuje się poprzez człowieka jako „ciało”, poprzez jego „widzialną” męskość i kobiecość. Ciało bowiem, i tylko ono, zdolne jest uczynić widzialnym to, co niewidzialne, duchowe i Boże. Ono zostało stworzone po to, aby przenosić w widzialną rzeczywistość świata ukrytą odwiecznie w Bogu tajemnicę i aby być jej znakiem” . Mowa ciała staje się językiem liturgii, gdy w oparciu o nią i na jej gruncie buduje się sakramentalny znak małżeństwa: „[ „Można powiedzieć, że wraz z tą modlitwą zarysowuje się właściwy dla sakramentu wymiar liturgii, której słowo jest słowem mocy. W tym słowie liturgii dopełnia się sakramentalny znak małżeństwa, zbudowany w jedności mężczyzny i kobiety. Tobiasz i Sara przemawiają językiem szafarzy sakramentu, świadomych tego, że w przymierzu małżeńskim mężczyzny i kobiety właśnie poprzez «mowę ciała» wyraża się i urzeczywistnia tajemnica, która ma swe źródło w Bogu samym” /Jan Paweł II, „Mężczyzna i niewiastą stworzył ich”. Sakrament. O Jana Pawła II teologii ciała/ Poczynając od samego liturgicznego aktu zawierania małżeństwa - jak długo małżeństwo jest niedopełnione (małżonkowie nie zjednoczyli się w akcie płciowym) jest de facto nie zawarte – i może być „cofnięte” w drodze procedury administracyjnej. Każde Przymierze z Bogiem miało swój akt w którym się wyrażało i odnawiało. Tak było z przymierzem Noego, Abrahama, Mojżesza, Dawida, tak jest z Przymierzem Jezusa (Eucharystia, która nie jest wszak „zawieraniem Przymierza na nowo” lecz właśnie odnawianiem, uobecnianiem i odświeżaniem). Ofiara – w swym pierwotnym znaczeniu – jest nie tyle (jak w pogaństwie) „darem” czy „traceniem czegoś” na rzecz bóstwa, wyrzekaniem się czegoś – lecz „czymś co jednoczy” co ustanawia więź (co najlepiej widać po ofiarach pokarmowych ST, które ofiarnicy po prostu…zjadali). Stąd też rola ołtarza – „wspólnoty stołu” z Bogiem. Ofiara ustanawia więź rodzinną pomiędzy jej uczestnikami (człowiekiem i Bogiem). Zauważcie proszę, że akt zjednoczenia z Bogiem zawsze jest i materialny i duchowy – nigdy nie jest to wyłącznie duchowa czynność. To musi być pełnia. Gdyby tak nie było, Jezus nie musiałby dokonać Wcielenia i przyjść jako (także) człowiek, by zawrzeć Przymierze. Tak jest też z najstarszym Przymierzem jakie człowiek zawarł z ludzkością – z Przymierzem małżeńskim. Odnawia się ona i odświeża przez Stawanie Się Jednym Ciałem. Akt seksualny w swym najgłębszym chrześcijańskim znaczeniu jest aktem ofiarnym (jednoczącym). Zjednoczenie ciał i dusz jest w nim najbliżej nam dostępną zapowiedzią Nieba. Nie jest przypadkiem że własnie do małżeństwa List do Efezjan porównuje stosunek Jezusa do Kościoła. Nie jest przypadkiem że obrazem miłosci Boga jest hiper-erotyczna Pieśń nad Pieśniami. Akt ofiarny jest potencjalnie płodny, jest uczestnictwem w akcie stwórczym Boga. Dlatego właśnie wszelkie formy ubezpładniania aktu małżeńskiego (antykoncepcja, stosunek przerywany, masturbacja czy jak wolicie petting) są niewłaściwe. To trochę tak jakbyście przyjmowali Eucharystię i nie połykali jej, tylko wypluwali na ziemię. Często zarzuca się Kościołowi że „ma obsesję na punkcie seksu”. I na pierwszy rzut oka racja: moralność seksualna jest bardzo ważna w nauczaniu Kościoła (mówi się nawet że nie ma grzechów co do materii lekkich w tej dziedzinie). Popatrzmy jednak co pisze Paweł: „Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem. Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. Uciekajcie przed wszeteczeństwem. Wszelki grzech, jakiego człowiek się dopuszcza, jest poza ciałem; ale kto się wszeteczeństwa dopuszcza, ten grzeszy przeciwko własnemu ciału. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?”/1 Kor 6,15-19/ Jak widać, akt seksualny łączy – do tego stopnia że Paweł nie zawahał się napisać iż akt z wszetecznicą powoduje że staje się ona – w sposób bluźnierczy – jednością z Jezusem ! Na koniec gorąco zachęcam do zajrzenia tutaj: http://www.szansaspotkania.net/index.php?page=2038Na zachętę fragment: [quo te]„Spotkanie z Bogiem i między sobą małżonków chrześcijańskich można zobrazować posługując się symbolem trzech ołtarzy. Pierwszym z nich jest ołtarz eucharystyczny. Przy nim małżonkowie spotykają się, aby się wspólnie modlić, słuchać Słowa Bożego, pojednać się ze sobą, przebaczyć wzajemne winy. Odnajdują głęboki, religijny sens wspólnego życia. Tutaj jednoczą się z Chrystusem, a gdy w Komunii św. przyjmują Go w swoje ciała, ich wspólnota rzeczywiście nabiera całkiem nowej jakości. Drugim ołtarzem można nazwać stół, przy którym małżonkowie i rodzina spożywają posiłek. Wspólne spożycie posiłku jest czynnością nie tylko zaspakajającą głód, ale i budującą rodzinne więzi. Stanowi symbol wszystkich spotkań, które jednoczą psychicznie, są okazją rozmowy, poznania, wyjaśnienia, podzielenia się swoimi myślami. Jako trzeci ołtarz należy wymienić łoże małżeńskie. Na nim małżonkowie wyrażają sobie wzajemną miłość w sposób najbardziej intymny. Jednoczą się ze sobą w miłosnym zespoleniu i powołują do życia nowych członków Kościoła. To spotkanie — nie tylko ciał, ale i dusz — to także element celebracji sakramentu małżeństwa. Zespolenie dusz i ciał jest momentem świętym, w którym jest obecny Duch Boży. Jednoczy On małżonków z sobą, a czasem powołuje do życia nowego człowieka.”[/quote]
|
Cz sie 05, 2010 11:43 |
|
 |
Krzysztof_J
Dołączył(a): Cz sie 24, 2006 9:08 Posty: 928
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Marek MRB napisał(a): Ubezpłodniony poprzez brak coitus stosunek to... Widzisz... Różnimy się definicjami. Wg mnie coitus jest niezbędny przy stosunku. Ergo coś, co nie zawiera coitus stosunkiem nie jest. Marek MRB napisał(a): Czy to jest masturbacja nie zależy od tego "co nastapi później". Napisałeś wcześniej (skróty moje): seks oralny jest dobry, ... kiedy nie jest on po prostu masturbacją (czyli kiedy jest stosowany jako gra wstępna, a w końcu dochodzi do coitus).Wywnioskowałem na podstawie Twoich słów, że właśnie zależy... Ale widocznie nieprawnie. Marek MRB napisał(a): 1. Niestety, jeżeli ktoś nie zyje tak jak wierzy, to zaczyna wierzyć tak jak żyje. I jakoś to sobie musi wytłumaczyć... 2. To tylko dowodzi iż nie zanurzyłeś się w głębie tego sakramentu. Ad 1. Jeżeli to o mnie (a sądzę, że tak) to pudło. Ad 2. Nie lubię rozmawiac w takim tonie. I nie będę - gratulując jednocześnie pełnego zanurzenia.
|
Cz sie 05, 2010 12:52 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Krzysztof_J napisał(a): Marek MRB napisał(a): Ubezpłodniony poprzez brak coitus stosunek to... Widzisz... Różnimy się definicjami. Wg mnie coitus jest niezbędny przy stosunku. Ergo coś, co nie zawiera coitus stosunkiem nie jest. OK, zgoda. Tylko czym jest to, co stosunkiem nie jest ? Cytuj: Marek MRB napisał(a): Czy to jest masturbacja nie zależy od tego "co nastapi później". Napisałeś wcześniej (skróty moje): seks oralny jest dobry, ... kiedy nie jest on po prostu masturbacją (czyli kiedy jest stosowany jako gra wstępna, a w końcu dochodzi do coitus).Wywnioskowałem na podstawie Twoich słów, że właśnie zależy... Ale widocznie nieprawnie. Masturbacja nie jest grą wstępną do aktu płciowego, lecz odrębnym aktem płciowym. Cytuj: Marek MRB napisał(a): 1. Niestety, jeżeli ktoś nie zyje tak jak wierzy, to zaczyna wierzyć tak jak żyje. I jakoś to sobie musi wytłumaczyć... 2. To tylko dowodzi iż nie zanurzyłeś się w głębie tego sakramentu. Ad 1. Jeżeli to o mnie (a sądzę, że tak) to pudło. Ad 2. Nie lubię rozmawiac w takim tonie. I nie będę - gratulując jednocześnie pełnego zanurzenia. No cóż, tak właśnie reaguję na niemerytoryczne "argumenty" w stylu: Cytuj: Karkołomne - moim zdaniem. I jakoś tak średnio do mnie przemawia. (...) Niestety zbyt duża otoczka ideologiczna prowadzi, jak się zdaje, na manowce. Co zasiejesz, to zbierzesz 
|
Cz sie 05, 2010 13:07 |
|
 |
szumi
Moderator
Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22 Posty: 5619
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Marek MRB napisał(a): Poczynając od samego liturgicznego aktu zawierania małżeństwa - jak długo małżeństwo jest niedopełnione (małżonkowie nie zjednoczyli się w akcie płciowym) jest de facto nie zawarte – i może być „cofnięte” w drodze procedury administracyjnej.
Kolejny błąd. Małżeństwo niedopełnione jest zawarte i ważne. A przywilej piotrowy jest jedynie przywilejem, czyli formą łaski, jaką następca św. Piotra może okazać jakiejś osobie. O tym wyraźnie mówi Kodeks Prawa Kanonicznego.
_________________ Η αληθεια ελευθερωσει υμας...
Veritas liberabit vos...
Prawda was wyzwoli...
(J 8, 32b)
|
Cz sie 05, 2010 15:07 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
x
Ostatnio edytowano Cz sie 05, 2010 15:26 przez Anonim (konto usunięte), łącznie edytowano 1 raz
|
Cz sie 05, 2010 15:15 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Skoro tak piszesz, powinieneś chyba wykazać poprzedni  Cytuj: Małżeństwo niedopełnione jest zawarte i ważne. O tym wyraźnie mówi Kodeks Prawa Kanonicznego. . Gdyby było w pełni ważne, nie byłoby takiej mocy na ziemi by je rozwiązać. Mówi o tym wyraźnie Kodeks Prawa kanonicznego „małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci" (kan. 1141). Natomiast małżeństwo niedopełnione jest dyspensowane przez papieża - nie na mocy procesu kanonicznego (jak to jest w wypadku stwierdzenia nieważności małżeństwa). Odbywa się to poprzez proces śledczy, a nie sądowy i wyniki wysyłane są do Stolicy Apostolskiej.(papież decyduje) Więc nie wiem gdzie tu widzisz "błąd" Cytuj: A przywilej piotrowy jest jedynie przywilejem, czyli formą łaski, jaką następca św. Piotra może okazać jakiejś osobie "przywilej Piotrowy" dotyczy całkiem innych sytuacji. Myślę że przywołałeś go tu przez pomyłkę (jest obok w Kodeksie).
Ostatnio edytowano Cz sie 05, 2010 15:33 przez Anonim (konto usunięte), łącznie edytowano 2 razy
|
Cz sie 05, 2010 15:25 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
O matjko... Coraz gorzej widać. Po kiego grzyba mieszać sie do sposobów w jaki para chce się kochać. Gdyby Bóg chciał aby To było tylko czystym aktem prokreacyjnym bez przyjemności, to stworzyłby prokreację ludzką na wzór kociej,. a nie obdarzał ciała odczuwaniem przyjemności. Niech moze każdy sam w seksie znajdzie sobie to co lubi, a nie osądza innych. Bóg wszak sam powiedział, co osądzasz tym się staniesz.
|
Cz sie 05, 2010 15:31 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Shamanka napisał(a): O matjko... Coraz gorzej widać. Po kiego grzyba mieszać sie do sposobów w jaki para chce się kochać. Gdyby Bóg chciał aby To było tylko czystym aktem prokreacyjnym bez przyjemności, to stworzyłby prokreację ludzką na wzór kociej,. a nie obdarzał ciała odczuwaniem przyjemności. A kto tu pisał że nie ma być przyjemności ?!! Z kim dyskutujesz ? Cytuj: Niech moze każdy sam w seksie znajdzie sobie to co lubi, a nie osądza innych. Bóg wszak sam powiedział, co osądzasz tym się staniesz. A kto tu kogoś osądza ? O czym Ty w ogóle mówisz ?
|
Cz sie 05, 2010 15:34 |
|
 |
szumi
Moderator
Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22 Posty: 5619
|
 Re: Czy seks oralny jest moralny:)
Przywilej piotrowy - rozwiązanie ważnego małżeństwa, które nie zostało dopełnione (kan. 1142).
Błędem w Twoim poście jest stwierdzenie, że 'małżeństwo jest niedopełnione (małżonkowie nie zjednoczyli się w akcie płciowym) jest de facto nie zawarte'. To jest błędem, gdyż małżeństwo niedopełnione też jest zawarte i też jest ważne. Dopełnienie nie decyduje o ważności małżeństwa. Małżeństwo staje się zawarte ważnie w momencie wyrażenia zgody małżeńskiej, jeśli nie ma żadnych przeszkód zrywających.
_________________ Η αληθεια ελευθερωσει υμας...
Veritas liberabit vos...
Prawda was wyzwoli...
(J 8, 32b)
|
Cz sie 05, 2010 15:36 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|