Autor |
Wiadomość |
jo_tka
Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19 Posty: 12722
|
Pod jednym jeszcze warunkiem. Że stosunek w swym przebiegu nie wyklucza poczęcia. To tylko gwoli uściślenia stanowiska owego księdza...
_________________ Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony
|
N cze 04, 2006 21:10 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
A wiec ja Wam, wszystkim tym, ktorzy zechcieli sie w tym temacie wypowiedziec, zadam pytanie:
Czy wg Was, antykoncepcja stosowana w malzenstwie, ktore odstawia ja, kiedy uzna, ze warunki sa odpowiednie dla poczecia dziecka, przyczynia sie do obnizenia wartosci moralnych, jakie w tym malzenstwie wystepuja? Wartosci takich jak szacunek, milosc.
Mysle, ze to bedzie przydatne dla dalszej dyskusji.
Crosis
|
N cze 04, 2006 21:25 |
|
 |
Color
Dołączył(a): Cz sie 12, 2004 10:25 Posty: 254
|
jo_tka napisał(a): Pod jednym jeszcze warunkiem. Że stosunek w swym przebiegu nie wyklucza poczęcia. To tylko gwoli uściślenia stanowiska owego księdza...
Jeśli sam stosunek odbywa się w III niepłodnej fazie cyklu to oczywiste jest, że wykluczone jest poczęcie.
To tylko gwoli uściślenia logicznego myślenia 
|
N cze 04, 2006 22:03 |
|
|
|
 |
KrzysiekFZ
Dołączył(a): Pn kwi 10, 2006 19:27 Posty: 176
|
Crosis napisał(a): Czy wg Was, antykoncepcja stosowana w malzenstwie, ktore odstawia ja, kiedy uzna, ze warunki sa odpowiednie dla poczecia dziecka, przyczynia sie do obnizenia wartosci moralnych, jakie w tym malzenstwie wystepuja? Wartosci takich jak szacunek, milosc. Crosis
Mysle ze moja odpowiedz juz znasz-gdybym uwazal, ze stosowanie antykoncepcji moze wplynac ujemnie na rodzinne wartosci, nie pisalbym wszystkich tych postow.
A tak na marginesie, chcialbym zadac jeszcze jedno pytanie- :
co ze stosunkami podczas ciazy?
Czy on tez jest otwarty na nowe zycie? Czy tez ma sie skonczyc zlozeniem nasienia w pochwie- chociaz moze ono zostac gdziekolwiek indziej z podobnym skutkiem?
Jak moze byc otwarty, skoro zycie sie juz poczelo- a skoro nie jest, to jest grzechem? Ciezkim? Gorszym niz antykoncepcja czy jest to mniejsze zlo? A moze to naturalne jest- tak jak dni nieplodne?Tu tez istnieja paragrafy i zapisy w rozmaitych encyklikach? Osobiscie watpie, aby cos dziedzinie malzenstwa uszlo uwadze "specjalistom" od zycia rodzinnego.
|
N cze 04, 2006 22:24 |
|
 |
ate
Dołączył(a): Cz maja 11, 2006 19:25 Posty: 384
|
KrzysiekFZ napisał(a): co ze stosunkami podczas ciazy?
Jak już zrobione to po co poprawiać..? 
|
N cze 04, 2006 22:33 |
|
|
|
 |
SweetChild
Dołączył(a): Cz cze 09, 2005 16:37 Posty: 10694
|
angua napisał(a): Podobno ma. Ale nie w tym rzecz - NPR nie czyni potencjalnie płodnego stosunku bezpłodnym. A prezerwatywa owszem. Zgadza się, do tego miejsca już raz doszliśmy  Wciąż jednak męski szowinizm nie pozwala mi pokłonić się cyklowi płodności  KrzysiekFZ napisał(a): I znowu nie jest tak prosto.Jezeli zalozymy niezmiennosc Prawa Bozego, to czemu Kosciol na przestrzeni wiekow wielokrotnie to prawo "interpretowal"? I nie mam na mysli bynajmniej bardzo ciemnej przeszlosci Kosciola- skupmy sie na jego stosunku do malzenstwa. Przeciez dopiero od kilkudziesieciu lat malzonkom zezwolono na regulacje poczec- coprawda dajac im metode, ktora (na owe czasy) byla prawdziwa "watykanska ruletka", ale to i tak byl ogromny postep wobec wyboru miedzy niczym nie regulowanym (czasowo) wspolzyciem a kompletna asceza. A gdyby spojrzec bardziej wstecz, to "rozsynchronizowanie" z duchem swietym wcale nie jest takie rzadkie. A wcześniej KrzysiekFZ napisał(a): Problem w tym, ze niezaleznie od wlasnych przekonan, kazdy musi ich sluchac pod kara grzechu ciezkiego. Nie ma tu zadnego wyboru- mozesz albo sobie kokardke zawiazac (w przenosni- bo sterylizacja jest zakazana), albo sie podporzadkowac NPRowi. I w tym konteksie pisałem. Czyli, "jeśli Kościół ws swym nauczaniu rozmija się z Prawem Bozym", to: 1. I tak każdy musi go słuchać pod karą grzechu ciężkiego?czy też 2. Postępowanie niezgodne z nauczaniem Kościoła nie skutkuje grzechem ciężkim?Ograniczmy się przy tym do wariantu, który uznaliśmy za najbardziej prawdopodobnego, czyli niezmienności Prawa Bożego. nieznany23 napisał(a): Czy nauka KK o prezerwatywie to dogmat ?
Nie, ale podana jest w formie nauczania pewnego.
|
N cze 04, 2006 22:59 |
|
 |
KrzysiekFZ
Dołączył(a): Pn kwi 10, 2006 19:27 Posty: 176
|
ate napisał(a): KrzysiekFZ napisał(a): co ze stosunkami podczas ciazy?
Jak już zrobione to po co poprawiać..? 
Gdzie tam poprawiac... korzystac z tego, ze ciaza jest 100% pewnoscia nie zostania ojcem (z ta sama kobieta) przez kilka miesiecy 
|
N cze 04, 2006 23:57 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Agatka napisał(a): Na marginesie, jeden z księży się ośmiał, jak mu mówiłam o onaniźmie małżeńskim. Powiedział, że po to małżeństwo jest, żeby było wszystko dozwolone, co nie szkodzi drugiej osobie i na co oboje wyrażają zgodę. Inaczej wszystko się robi chorobliwe, ja się pod tym podpisuję oboma rękami. Jest naprawdę wiele innych ważnych spraw (upadek rodziny, rozwiązłość wśród wiernych i duchowieństwa) którym należy przeciwdziałać. jo_tka napisał(a): Pod jednym jeszcze warunkiem. Że stosunek w swym przebiegu nie wyklucza poczęcia. To tylko gwoli uściślenia stanowiska owego księdza...
Możliwości są dwie:
a/jo_tka tworzy nowe standardy katolickich zachowań w małżeństwie
b/onanizm małżeński jest pojęciem wydumanym przez Hierarchów, aby prostaczków trzymać w szachu (coś jak bajka o Czarnym Ludzie(samo mi to jakoś wyszło) dla nieposłusznych dzieci).
Ad a
Wątpię, aby jo_tka miała aż taką siłę sprawczą, że mogłaby kreować maszynę z tak ogromną inercją jak KK; zatem pozostaje tylko wariant b. Dziękujemy KK za tak nowatorskie podejście do tematu katolickiej etyki seksualnej, ale pomyślmy cóż to jest za dziedzina wiedzy, która zależy od promieniowania kosmicznego, pogody i tysiąca innych rzeczy, a przede wszystkim od humoru i widzimisię księży (pardon) interpretatorów.
W Wielkopolsce określa się to mianem "blubry starego Marycha".
No i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie mały drobiazg - ilu młodych i trochę starszych ludzi zdążyło już wpaść w kompleksy, nabawić się różnych fobii na tym tle zamiast cieszyć się tym wspaniałym tete-a-tete z ukochaną przez siebie istotą. Taaak, w produkcji frustratów KK mógłby zająć jedno z czołowych miejsc, na szczęście niektóre owieczki wydają się być mądrzejsze od pasterzów.
Skoro jest tak trendy to idźmy dalej za ciosem - dopuśćmy ten kawałek lateksu do istnienia między małżonkami; niestety wstecznictwo zaszyte w Okopach Świętej Trójcy chyba na to nie pozwoli?
|
Pn cze 05, 2006 7:16 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Dlaczego prezerwatywa?
Kontynując wątek tak pięknie zapłodniony przez jo_tka pochylmy się chwilę nad seksem oralnym tzw. miłością francuską. Sam na własnej skórze doświadczyłem 3 rozmaitych interpretacji tego przerywnika w oczekiwaniu na pełne spełnienie się, a każda jest (ponoć) oparta o oficjalne nauczanie KK:
1/nie jest to grzech, bo odczuwanie przyjemności jaką daje seks nie jest złe
2/nie jest to grzech, ale pod warunkiem, że zaraz po tym odbędzie się akt właściwy ze złożeniem nasienia w pochwie
3/jest to grzech, bo pożądanie i seks są z samej natury złe, niezależnie od okoliczności (jednak kardynał Huguccio żyje).
Jak to się od siebie różni, pozostawiam ocenie forumowiczów. A może tak audiotele i głosowanie SMS-ami?
|
Pn cze 05, 2006 9:20 |
|
 |
angua
Dołączył(a): Pn sty 03, 2005 21:25 Posty: 7301
|
Prób utrzymania porządku ciąg dalszy 
To nie jest temat o wszystkim. To temat o prezerwatywach [niech już będzie i szerzej od czasu do czasu - za antykoncepcję nie krzyczę]. Ale onanizm? Obok macie [i dobrze o tym wiecie!] wątek Współżycie po ślubie. Brzydki czy co?
Przenosić postów mi się nie chce, więc jak mnie nie wspomożecie w tym utrzymywaniu porządku, to co nie na temat, będzie wywalane 
I pozdrawiam 
_________________ Czuwaj i módl się bezustannie, a czyń to dla Boga, dla ludzi i dla samego siebie. Nie ma piękniejszego zadania, które zostałoby człowiekowi dane do wypełnienia, niż kontemplacja. P. M. Delfieux
|
Pn cze 05, 2006 9:46 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
KrzysiekFZ napisał(a): SweetChild napisał(a): 6.Zbyt czeste wspolzycie malzonkom sie znudzi - tylko jedno male ale-co oznacza zbyt czeste? Raz w tygodniu jest dobrze? Dwa, trzy? A moze dwa razy dziennie to wciaz jest OK? Rownie skutecznie moze zbrzydnac cos co jest wykonywane w scisle wyznaczonych dniach, na co nie mamy najmniejszego wplywu, zwlaszcza jezeli potrzeby sa wieksze. Kazdy nadmiar jest szkodliwy, ale to wcale nie znaczy, ze 3 razy w miesiacu ma byc norma dla wszystkich.
Nawet sami Wołochowiczowie przyznają, że niejednokrotnie zdarzyło im się współżyć "Na zapas, aby się nie zmarnowało"- "Seks po chrześcijańsku". Jeżeli para dotrzymała czystości przedmałżeńskiej i nie współżyła przed ślubem to w trakcie trwania małżeństwa dopiero dopasowują się w dziedzinie swojej seksualności m. in. jeżeli chodzi o częstotłiwość (chodzi o złoty środek zawarty w obiegowym powiedzeniu - "kobieta zawsze może, nie zawsze chce, mężczyzna zawsze chce, nie zawsze może"). Wszystko to wymaga czasu - na początku związku częstotliwość jest wyraźnie większa, aby potem ustabilizować się na pewnym mniej więcej stałym poziomie. Porównam to do gmachu - najpierw go budujemy, później utrzymujemy go w stanie niepogorszonym, aby nam przez długie, długie lata służył. W naszej kulturze przyjęło się, że stroną aktywną w ars amandii jest mężczyzna, choć i na tym polu kobiety starają się dorównać płci brzydszej.
Kobiety ze swej natury pragną zmian i już w ich ślicznych główkach ten koncept, aby intymne spotkania nie popadły w rutynę.
|
Pn cze 05, 2006 14:49 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
SweetChild napisał(a): nieznany23 napisał(a): Czy nauka KK o prezerwatywie to dogmat ? Nie, ale podana jest w formie nauczania pewnego.
A skąd ta pewność ? Za czasów Chrystusa znano już prymitywne prezerwatywy z jelit zwierzęcych, gdyby to był rzeczywiście temat ważki, myślicie, że On zostawiłby nas maluczkich bez stosownej przypowieści?!
A tak KK zrobił sobie z tego problem zastępczy zamiast walczyć z patologiami i nieprzestrzeganiem niektórych przykazań Dekalogu w szeregach pasterzów.
|
Pn cze 05, 2006 19:53 |
|
 |
SweetChild
Dołączył(a): Cz cze 09, 2005 16:37 Posty: 10694
|
nieznany23 napisał(a): SweetChild napisał(a): nieznany23 napisał(a): Czy nauka KK o prezerwatywie to dogmat ? Nie, ale podana jest w formie nauczania pewnego. A skąd ta pewność ?
Nie wiem, ale stawiałbym na Światło Ducha Świętego.
|
Wt cze 06, 2006 9:38 |
|
 |
marynia2000
Dołączył(a): Wt maja 23, 2006 13:17 Posty: 19
|
Cytuj: Za czasów Chrystusa znano już prymitywne prezerwatywy z jelit zwierzęcych, gdyby to był rzeczywiście temat ważki, myślicie, że On zostawiłby nas maluczkich bez stosownej przypowieści?!
Przecież płodność kobiety była w tych czasach tak wysoko ceniona, że nie bardzo widzę kto między Żydami miałby chcieć z takich urządzeń korzystać...Stary Testament na każdym kroku wspomina jakim przekleństwem była bezpłodność, jakim błogosławieństwem - liczne potomstwo. Sądząc z opowiadań o Sarze, żonie Abrahama, a potem o Elżbiecie, matce Jana Chrzciciela nie uważano tez chyba, żeby macierzyństwo w zbyt późnym wieku miałoby być zagrożeniem przed którym trzeba kobietę zabezpieczyć. Więc prezerwatywa, jeśli bywała stosowana, to chyba tylko w sytuacjach pozamałżeńskich? ale na takie okoliczności wystarczało przykazanie Nie cudzołóż. To w temacie dlaczego Pan Jezus nie zajmował sie tematem antykoncepcji w ogóle.
Wg mnie sam ten wątek wskazywałby na to,że nauczane KK o małżeństwie jest rzeczywiście uwarunkowane historycznie, a zasadnicza zmiana waznych realiów z trudem przedostaje sie do świadomości teologów.
Przecież historycznie rzecz biorąc, liczna rodzina była kiedyś bardzo pożądana pod każdym względem, nie tylko z powodów religijnych. Przy wysokiej śmiertelności nalezało starać się wydać na swiat jak najwięcej dzieci ; dodatkowo sprzyjało to rozpowszechnieniu się w populacji najzdrowszych, najodporniejszych genotypów. Rodzina żyjąca z uprawy roli zdobywała w ten sposób darmową siłę roboczą a rodzice gwarancje opieki na starość. Postawa życiowa zmierzająca dla chwilowej większej wygody życia do ograniczania liczby potomstwa była w tych warunkach rzeczywiścia groźna, więc rozumiem, że prokreacji przydano sankcję religijną.
Ale obecnie gloryfikacja dużej rodziny nie opiera się już na racjonalnych podstawach; pozostaje uzasadnienie czysto religijne, zatem trudniejsze do przyjęcia przez mniej zmotywowanych czy uduchowionych.
Ale - aby trochę zamieszać - zauważam, że np buddyści także odrzucają prezerwatywę, a nie sa z tego powodu uważani za wrogów uroków życia, nawet przeciwnie, buddyzm jest cool. Jesli nie będzie to przeciwne zasadom trzymania się tematu - mógłby mi toktoś wyjaśnić?
_________________ Przepaści nie da się przebyć dwoma skokami
|
Wt cze 06, 2006 11:48 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
marynia2000 napisał(a): . Ale - aby trochę zamieszać - zauważam, że np buddyści także odrzucają prezerwatywę, a nie sa z tego powodu uważani za wrogów uroków życia, nawet przeciwnie, buddyzm jest cool. Jesli nie będzie to przeciwne zasadom trzymania się tematu - mógłby mi toktoś wyjaśnić?
Za to kościoły protestanckie dopuściły używanie prezerwatywy wszakże pod takim warunkiem, że nie może być egoistycznego podejścia do prokreacji tj. gdy plan w tej materii już został wykonany (w ocenie małżonków). Znowu uparcie wracam do narzucania ciężarów młodym małżeństwom o jeszcze nieugruntowanej miłości, która dopiero się wykuwa w codziennym życiu. Pytanie może nie o sam ciężar gatunkowy, ale o jego proste i logiczne uzasadnienie.
|
Śr cze 07, 2006 14:28 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|