Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So lip 31, 2021 13:51



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
 raczej nie wierzę niż wierzę... 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt maja 05, 2020 0:31
Posty: 2
Post raczej nie wierzę niż wierzę...
Dzień Dobry,
Pisząc w skrócie: raczej ciężko jest mi uwierzyć w te wszystkie rzeczy z Biblii... jednak czuję potrzebę żeby w coś wierzyć, zwłaszcza teraz kiedy moja rodzina (tj. ja, moja żona i nasza córka) zostaliśmy osamotnieni i ciężko dość przetrwać ten czas... a pewnie będzie coraz gorzej...

Moja żona jest wierząca i praktykująca... myślę, że byłaby szczęśliwsza gdybym i ja wierzył, chodził z nią do kościoła itp. Niestety, choć próbowałem, to zawsze mnie coś odpychało... Tak się zastanawiam czy mając te ponad 40 lat na karku, bez bazy w postaci wychowania w wierze... mając w świadomości argumenty z takich książek jak "Bóg urojony" Dawkinsa czy "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" Russela itd... czy wtedy można w to wszystko uwierzyć co jest opisywane w Biblii? Czy można wbić sobie do głowy taką myśl, że Jezus Chrystus to postać realna... że modlitwa ma sens?

Przepraszam za dość chaotyczny post... mam nadzieję, że umieściłem go w odpowiednim miejscu...


Pt lip 30, 2021 0:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 01, 2020 15:01
Posty: 798
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
Czytałeś Biblię? Chciałbyś żeby to była prawda?


Pt lip 30, 2021 5:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41531
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
azonips napisał(a):
Dzień Dobry,
Pisząc w skrócie: raczej ciężko jest mi uwierzyć w te wszystkie rzeczy z Biblii... jednak czuję potrzebę żeby w coś wierzyć, zwłaszcza teraz kiedy moja rodzina (tj. ja, moja żona i nasza córka) zostaliśmy osamotnieni i ciężko dość przetrwać ten czas... a pewnie będzie coraz gorzej...

Moja żona jest wierząca i praktykująca... myślę, że byłaby szczęśliwsza gdybym i ja wierzył, chodził z nią do kościoła itp. Niestety, choć próbowałem, to zawsze mnie coś odpychało... Tak się zastanawiam czy mając te ponad 40 lat na karku, bez bazy w postaci wychowania w wierze... mając w świadomości argumenty z takich książek jak "Bóg urojony" Dawkinsa czy "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" Russela itd... czy wtedy można w to wszystko uwierzyć co jest opisywane w Biblii? Czy można wbić sobie do głowy taką myśl, że Jezus Chrystus to postać realna... że modlitwa ma sens?

Przepraszam za dość chaotyczny post... mam nadzieję, że umieściłem go w odpowiednim miejscu...

Historyczność postaci Jezusa kwestionują jedynie fanatyczni ateiści.
Modlitwa to medytacja, a medytację praktykują wyznawcy różnych religii, z ateistami włącznie.
Modlitwa to nie jedynie prośby - daj, zrób, pomóż - ale także wyciszenie, uspokojenie i mobilizacja do uczciwego życia nakierowanego na Miłość.


Pt lip 30, 2021 6:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 01, 2020 15:01
Posty: 798
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
Alus jako areista uważam że bardziej prawdopodobne jest że ktoś o imieniu Jezus Chrystus istniał niż nie istniał, choć nie wykluczam że nie istniał. Ale stwierdzenie że "to postać realna" może zakładać przypisanie mu cech takich jak chrześcijanie, a to już w żaden sposób historyczne nie jest.

A czy modlitwa ma sens - to jeśli ma się ograniczać do medytacji to nazywajmy ja medytacją.


Pt lip 30, 2021 9:44
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 1226
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
Alus napisał(a):
Historyczność postaci Jezusa kwestionują jedynie fanatyczni ateiści.
Modlitwa to medytacja, a medytację praktykują wyznawcy różnych religii, z ateistami włącznie.
Modlitwa to nie jedynie prośby - daj, zrób, pomóż - ale także wyciszenie, uspokojenie i mobilizacja do uczciwego życia nakierowanego na Miłość.

Raczej nie kwestionują historycznej postaci Jezusa, ale kwestionują, że jest Bogiem.
Medytacja i modlitwa to to samo, niczym się nie różni, widziałaś ateistę, który się modli, do kogo te modlitwy kieruje?. Ateista może medytować, ale nie może się modlić, by się modlić trzeba stworzyć sobie Boga. Modlitwa jak piszesz to między innym prośby: daj, zrób, pomóż, mobilizacja, czy to można nazwać medytacją? Medytacja nie jest myśleniem, wręcz przeciwnie to wykroczenie poza umysł, spojrzenie na umysł z zewnątrz, dokładne znaczenie słowa „uniesienie” to „wzniesienie się ponad coś”. Wzniesienie ponad umysł, narzędzie przez które człowiek staje się ograniczony. Porzucić umysł to medytować
afilatelista napisał(a):
A czy modlitwa ma sens - to jeśli ma się ograniczać do medytacji to nazywajmy ja medytacją.

Modlitwa to wytwór umysłu, myśli, pragnienia, przeszłość, przyszłość. W imię przeszłości i przyszłości dziękujemy, prosimy, żebrzemy, każdy swojego Boga stworzonego poprzez umysł. Medytacja, to ogień który spala myśli, pragnienia, przeszłość, przyszłość. Zabiera wszystko o czym myślimy, że jesteśmy.
Medytacja, nie jest rozwiązuje żadnego problemu, po prostu pomaga pozbyć się umysłu, twórcy problemów.


Pt lip 30, 2021 11:03
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1705
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
azonips napisał(a):
Pisząc w skrócie: raczej ciężko jest mi uwierzyć w te wszystkie rzeczy z Biblii..

W skrócie, katolik nie ma obowiązku wierzyć we wszystkie historie opisane w Biblii, wystarczy że nie wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, to powoduje, że jego wiara traci sens.

azonips napisał(a):
jednak czuję potrzebę żeby w coś wierzyć, zwłaszcza teraz kiedy moja rodzina (tj. ja, moja żona i nasza córka) zostaliśmy osamotnieni i ciężko dość przetrwać ten czas... a pewnie będzie coraz gorzej...

Narzekanie nie zmieni Twojej sytuacji, natomiast tym sposobem możesz sabotować inny scenariusz niż "ma być gorzej", bo tak wyszło w rachunku prawdopodobieństwa. Zostaliście osamotnieni, ale nie sami, macie przecież siebie. Wiesz jak wielu ludzi nie ma rodziny, przyjaciół, znajomych, czy nawet sąsiadów? Owszem, zmiany w życiu powodują konieczność zmian pewnych nawyków, przyzwyczajeń itp., to nie jest łatwa sytuacja dla Waszej rodziny, więc istotne jest, żebyście się wzajemnie wspierali, szukali rozwiązań problemów, których wcześniej nie było. Skoro masz potrzebę, żeby w coś wierzyć, szukaj prawdy, nie negacji, bo zanegować można wszystko, nawet swoje własne istnienie. Krytykować łatwo, działać w poszukiwaniu prawdy, dużo trudniej.

azonips napisał(a):
Tak się zastanawiam czy mając te ponad 40 lat na karku, bez bazy w postaci wychowania w wierze... mając w świadomości argumenty z takich książek jak "Bóg urojony" Dawkinsa czy "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" Russela itd... czy wtedy można w to wszystko uwierzyć co jest opisywane w Biblii?

"Bóg urojony" niestety ma sporo błędów i jest najsłabszą książką w dorobku Dawkinsa, skoro bezkrytycznie łyknąłeś zawarte tam treści, to może warto się zastanowić dlaczego właśnie ta książka oraz pozycja Russela wpłynęła na Twoją postawę wobec Biblii? Rozumiem jeszcze sięganie po tego typu książki po to, by zyskać odmienny punkt widzenia, ale powinniśmy zachować umiejętność wyciągania wniosków i samodzielnego formułowania stanowiska wobec różnych kwestii, a nie dlatego, że ktoś opisał swoją drogę do niewiary, a my idziemy bezkrytycznie za nimi, bo to nie jest Twoja tożsamość, tylko ich.
Biblia miała różnych natchnionych autorów, nie każda przypowieść jest odczytywana dosłownie, wręcz podlega interpretacji przez wzgląd na różne style literackie, a także tło historyczne. Niektóre księgi niosą mądrość, z której możemy czerpać w codziennym życiu, inne stanowią przestrogę, jeszcze inne mają charakter dydaktyczny itp.

azonips napisał(a):
Czy można wbić sobie do głowy taką myśl, że Jezus Chrystus to postać realna... że modlitwa ma sens?

Jezus może być postacią fikcyjną, może też być realną postacią, która żyła te dwa tysiące lat temu, tylko czy był Bogiem? Uzdrawiał? Został ukrzyżowany? Zmartwychwstał? Może jesteś jak uczniowie idący do Emaus, tylko że oni byli świadkami męczeńskiej śmierci Jezusa, towarzyszyli mu wcześniej podczas jego nauczania, mieli zatem sporo wiedzy o Nim, a mimo to, po Jego śmierci na krzyżu, oddalili się od miejsca, które uważali za Jego klęskę, byli rozczarowani, nie uwierzyli nawet kobietom, które zastały pusty grób Jezusa, byli w tak kiepskim stanie, że nawet nie rozpoznali Jezusa, który im się ukazał i zapytał o czym rozmawiają, z pretensją w głosie wyjaśnili mu w skrócie ostatnie wydarzenia, tak bardzo byli skupieni na swojej interpretacji wydarzeń, że dopiero gdy Jezus zwrócił im na to uwagę, zrozumieli jak bardzo mieli ograniczoną perspektywę.

W wierze nie chodzi o to, że się do czegoś przymuszasz, wiara to relacja, nie emocje, choć często ciężko to rozgraniczyć. Bywa, że jest ciężko w życiu, ale modlimy się bez względu na to, czy mamy w życiu z górki czy pod górkę, bo relacja z Bogiem, to nie jest pogotowie, że przypominamy sobie o Jego istnieniu dopiero wtedy, gdy życie nam się wali i potrzebna jest pomoc. Nigdy też nie jest za późno na nawrócenie, ale to nie jest proces oparty na handlu: "ja się będę modlił, a Ty mi daj to, to i to". To zaproszenie Boga do naszego życia i pozwolenie mu na przemianę NAS, nie tak jak my chcemy, lecz tak jak On chce. To przyjęcie postawy pokory: nie wiem, czy otrzymam to, czego pragnę, ale ufając Jego mądrości, zawierzam Mu siebie i swoją rodzinę.

_________________
Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7


Pt lip 30, 2021 21:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 05, 2020 0:31
Posty: 2
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
afilatelista napisał(a):
Czytałeś Biblię? Chciałbyś żeby to była prawda?


czytywałem Biblię... wiele okrucieństwa w Biblii... nie chciałbym żeby wszystko co tam jest napisane było prawdą... poza tym wiele rzeczy, które tam są opisywane można odnaleźć i w innych, starszych wierzeniach, mitach... jak więc tu wierzyć w to co tam jest opisywane?


Pt lip 30, 2021 21:56
Zobacz profil

Dołączył(a): So wrz 05, 2015 19:48
Posty: 307
Post Re: raczej nie wierzę niż wierzę...
Też jestem na drodze powątpiewań. Pozostaję w wierze ze względu na najbliższych.

azonips napisał(a):
afilatelista napisał(a):
Czytałeś Biblię? Chciałbyś żeby to była prawda?


czytywałem Biblię... wiele okrucieństwa w Biblii... nie chciałbym żeby wszystko co tam jest napisane było prawdą... poza tym wiele rzeczy, które tam są opisywane można odnaleźć i w innych, starszych wierzeniach, mitach... jak więc tu wierzyć w to co tam jest opisywane?
Niestety, ale życie jest pełne okrucieństw. Zawsze jest coś kosztem czegoś.

Dla mnie zaś biblia nie tyle jest pełna okrucieństw, co wieloznaczności. Poprzez dobór odpowiednich cytatów (często wyrwanych z kontekstu), niemalże wszystko da się wyjaśnić, usprawiedliwić, także okrucieństwa.

Historycznie chrześcijaństwo opierało się na ogarnianiu, zagarnianiu, zdobywaniu, itp., w tym także starszych wierzeń. Jeśli dana społeczność, osada nie potrafiła przekonać misjonarzy do swoich przekonań, niestety byli przekonywani do zmiany swoich przekonań na te silniejsze. Dlatego nie przetrwały wierzenia starosłowiańskie. No może z tego wierzenia pozostało straszenie piekłem.

Choć wiele historycznych wierzeń zostało przejętych. Święto wielkanocne oparte na starogermańskim bóstwie Ester. Święto Bożego Narodzenia oparte na przejętym święcie światła, pochodzące z kultur egipskich. Wiara w życie pozagrobowe, przywiązywanie wagi do symboli, relikwii, itp, przejęte przez od kultur egipskich.


So lip 31, 2021 6:23
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 8 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL