Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N sie 09, 2020 15:39



Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 08, 2018 7:16
Posty: 3
Post Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Szczęść Boże wszystkim :)

Mam problem z rozeznaniem: czy wypicie z mężem dwóch piw przy dziecku to grzech ciężki?

Jest podobno taki przepis (nie znam szczegółów, ale to mi wystarczy), że przy dziecku jeden z opiekunów musi być zawsze w 100% trzeźwy. Mieszkamy sami, bez dziadków, to oznacza, że przez najbliższe kilkanaście lat nie wolno nam wypić razem piwka (tylko na zasadzie "jeden pije, drugi patrzy")???

Detale sytuacji wyglądają tak:
-nie pijemy regularnie, tylko raz na jakiś czas (np. w weekend, po całym tygodniu pracy)
- robimy to późnym wieczorem, gdy już dziecko głęboko śpi i nic mu się nie stanie (nie pijemy, gdy mały lata po domu i może coś mu się stać)
- nie jesteśmy patolą, dobrzy i kulturalni z nas ludzie, np. ja mam skończone dwa kierunki, pracuję na co dzień w instytucji Kościoła, uczestniczę każdego dnia we Mszy świętej. Nie stajemy się też patolą po wypiciu - nigdy nie stosujemy przemocy, nawet słownej, nie tracimy kontroli i świadomości, a po alkoholu prowadzimy jedynie fajne rozmowy o życiu, sztuce, marzeniach itp. ;)
- nie sięgamy w ogóle po mocniejsze alkohole - tylko raz na jakiś czas 1-2 piwa na głowę.
- nie mamy auta ani prawa jazdy, więc w nagłym przypadku i tak nie będziemy prowadzić samochodu,
- po 1- 2 piwach człowiek ma z powrotem 0.0 już w ciągu kilku godzin (można sprawdzić wykresy w necie), więc skutki tej sytuacji są krótkotrwałe.

Jestem za to skrupulantką i bardzo często mam problemy z rozeznaniem, gdzie jeszcze nie ma grzechu ciężkiego, a gdzie już jest. Czy więc biorąc pod uwagę wszystko co napisałam powyżej (zasada 1 trzeźwego opiekuna kontra niegroźne, sporadyczne wypicie bez przebierania miary) jest grzechem ciężkim, sprowadzającym na mnie śmierć duchową, odcinającym mnie od Eucharystii, czy jedynie złamaniem pewnych zasad "bhp", ale nie odbierającym łaski uświęcającej?
Bo na razie postawiłam się w stanie "zawieszenia" - wstępnie postawiłam sobie granicę 1 piwa, ale jednak wypiłam 2. I teraz jest we mnie Łaska Uświęcająca Schroedingera - jednocześnie jest i jej nie ma, mój duch jest zarazem żywy i martwy jak słynny kot- chcę razem z Wami otworzyć pudełko i sprawdzić stan faktyczny ;-)

PS Uprzejmie proszę, aby osoby, które uważają, że "każdy alkohol to grzech", "alko to narkotyk", "zdelegalizować" itp. (wiem, że sporo jest takich na forum) powstrzymały się, choć to trudne, od odpowiadania w tym wątku. Nie będę też zwracać uwagi na odpowiedzi typu "to po co pić piwo", "nie pijcie w ogóle, polecamy całkowitą abstynencję". Proszę tylko o zrównoważone opinie od tzw. "normalsów" ;) . Jestem skrupulantką i łatwo mi namieszać w głowie.

Błogosławionej niedzieli :)


N lip 08, 2018 8:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
W obliczu takich dylematów warto pomyśleć o skutkach, jakie Twój wybór wywoła.

Ja pochodzę z rodziny, gdzie dorośli pili alkohol przy dzieciach (nie patologia, kulturalne żłopanko piwka, odświętnie wódeczka),a kiedy byłam nastolatką to nawet się zdarzało, że dorosły z rodziny dał mi łyka. Nigdy nie miałam problemów z alkoholem.

Niektórzy z moich rówieśników wyrastali w rodzinach, gdzie alkohol był tabuizowany i w konsekwencji zgodnie z reguła zakazanego owocu upijali się gdzieś na podwórkach, na szkolnych wycieczkach. Alkohol stał się dla nich symbolem dorosłości.

Być może moje przykłady o niczym nie świadczą, a być może świadczą o tym, że tabuizacja alkoholu czyni z niego bardziej pożądany kąsek.

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


N lip 08, 2018 9:10
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 08, 2018 7:16
Posty: 3
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
towarzyski_pelikan napisał(a):
W obliczu takich dylematów warto pomyśleć o skutkach, jakie Twój wybór wywoła.

Pelikanie,

rozumiem psychologiczne mechanizmy, które opisujesz. Raczej nie ma na to reguły, wiele zależy od środowiska, ale wiele też od genów.

Mnie bardziej chodzi o to: grzech ciężki czy nie ciężki... kocham Eucharystię, a nie chcę co tydzień do spowiedzi latać, a jestem rygorystką i mam często problemy z rozeznawaniem - może to, co uważam za grzech ciężki, wcale grzechem ciężkim nie jest...? dlatego wolę pytać innych.

No i mam niestety legalistyczne podejście... przy moich czynach głos mojego sumienia nie kieruje mnie właśnie na skutki, na ludzką logikę, tylko zawsze na prawo i przepisy. Jestem skrupulantką jak faryzeusze, ale nie umiem przezwyciężyć tego sposobu myślenia. Wydaje mi się, że zgrzeszyłam ciężko, bo złamałam prawo (z drugiej stony nawet mój spowiednik nie wiedzial o istnieniu takiego prawa), a na forum ktoś napisał, że jeśli łamię prawo stanowione, które nie jest niegodziwe, to grzeszę.
Z drugiej strony jednak nic złego się nie stało tak z czysto ludzkiego punktu widzenia. No i nie wiem, jestem w kropce.

Aha, jesli z Waszych odpowiedzi wydedukuję odpowiedź pozytywną, nie będę tego traktować jako upoważnienie do częstszego picia;) ;P


N lip 08, 2018 9:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27
Posty: 4393
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
otoja2 napisał(a):
Jest podobno taki przepis (nie znam szczegółów, ale to mi wystarczy)
To nie najlepiej, że wystarcza Ci niewiedza o przepisach, które podobno istnieją, a które chcesz rozpatrywać jako wyznacznik grzechu. Nie lepiej zacząć od upewnienia się czy coś w ogóle istnieje, żeby zacząć to roztrząsać?

_________________
Jeżeli Boga nie ma, to co jest?


N lip 08, 2018 9:28
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
otoja2 napisał(a):

No i mam niestety legalistyczne podejście... przy moich czynach głos mojego sumienia nie kieruje mnie właśnie na skutki, na ludzką logikę, tylko zawsze na prawo i przepisy. Jestem skrupulantką jak faryzeusze, ale nie umiem przezwyciężyć tego sposobu myślenia. Wydaje mi się, że zgrzeszyłam ciężko, bo złamałam prawo (z drugiej stony nawet mój spowiednik nie wiedzial o istnieniu takiego prawa), a na forum ktoś napisał, że jeśli łamię prawo stanowione, które nie jest niegodziwe, to grzeszę.
Z drugiej strony jednak nic złego się nie stało tak z czysto ludzkiego punktu widzenia. No i nie wiem, jestem w kropce.


I nie przeszkadza Ci to, że prawo i przepisy (przynajmniej w swojej uszczegółowionej formie) stworzyli omylni ludzie? Ten "ludzki" punkt widzenia, przed którym się wzbraniasz to właśnie ten filtr, przez który jako ludzie powinniśmy oceniać zasadność funkcjonującego prawa.

Na gruncie legalistycznym nic Ci nie poradzę. Życzę jednak z całego serca, żebyś ten legalizm z siebie wyrugowała, bo jak sama widzisz - czyni z Ciebie osobę rozdartą wewnętrznym konfliktem. A Bóg jest światłością. Nie bez powodu Chrystus faryzejską postawę potępiał.

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


N lip 08, 2018 9:37
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 13:57
Posty: 673
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
otoja2 napisał(a):
nie jesteśmy patolą, dobrzy i kulturalni z nas ludzie, np. ja mam skończone dwa kierunki, pracuję na co dzień w instytucji Kościoła, uczestniczę każdego dnia we Mszy świętej. Nie stajemy się też patolą po wypiciu [...]


"Patola" jest określeniem, które mogłoby się wymsknąć w nerwach, ale w normalnych warunkach zwykłej rozmowy nie powinno się używać słów, które wyraźnie naruszają godność drugiego człowieka, nawet takiego który nie szanuje sam siebie.


N lip 08, 2018 10:13
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 08, 2018 7:16
Posty: 3
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Cytuj:
"Patola" jest określeniem, które mogłoby się wymsknąć w nerwach, ale w normalnych warunkach zwykłej rozmowy nie powinno się używać słów, które wyraźnie naruszają godność drugiego człowieka, nawet takiego który nie szanuje sam siebie.


Białogłowo,

Czy tym postem chciałaś pomóc mi odpowiedzieć na moje pytanie? Bo nie widzę związku.
Zgłosiłam offtop.


N lip 08, 2018 10:16
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 23:46
Posty: 1643
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Leżeli podchodzisz legalistycznie, to wpierw podejdźmy do tematu grzechu ciężkiego.
Grzech ciezki to grzech popełniony:
- całkowicie świadomie (wiesz a priori na 102%, ze to grzech ciężki)
- całkowicie dobrowolnie (czyli nie w wyniku "sprzyjającej" chwili, pod jakimś nawet niewielkim naciskiem, czy też z powodu np. choroby uzależnienia)
- w ważnej sprawie (tu lista grzechów ciężkich u katolików ciągle się zmienia)

W skrócie: musisz na 102% swiadomie i na 102% samodzielnie chciec zgrzeszyć w bardzo waznej sprawie tak, aby na 102% oddzielic sie od Boga. Trzeba sie baaardzo starać, aby popelnic grzech "ciezki".
W twoim przypadku żaden z tych punktów nie jest spełniony.
Z samej definicji jeżeli masz jakąkolwiek watpliwość, to juz na 102% nie spełniasz warunków "grzechu cięzkiego".

Co do używek, to sprawa kulturowa. We Francji kieliszek z winem masz podawany do obiadu, a w Peru będziesz piła mate de coca, podgryzała kruche ciasteczka z koką, czy do kawy podawała np. czekolade z drobinkami koki.

Sprawa odpowiedzialności: przy małym dziecku nigdy nie pozwoliłem sobie na np. piwo, bo małe dziecko wymaga zdwojonej uwagi (chyba, ze je uwiążesz w puszorkach na smyczy, w chodziku, czy innych urzadzeniach ograniczajacych jego możliwości ruchowe, poznawcze, porozumiewawcze). Gdy będziesz sama matką szybko postawisz sobie granice (w dodatku pewnie dość restrykcyjne) bez potrzeby paragrafów. Tutaj rozmowa rodzica z kims, kto nie ma własnych dzieci jest jak rozmowa o kolorach z daltonistą.

Sprawa karna jest dość rozmyta w sensie ustanowienia scisłych granic co pewnie skrupulantom nie pomaga. Porzucenie bez opieki, czy narażenie dziecka do lat 7 na bezpośrednie niebezpieczeństwo dla zdrowia to kilka lat więzienia. Ale wątpię czy stwarza takie zagrożenie wypicie dwóch piw, czy kieliszków wina w domu, gdy dziecko bezpiecznie bawi się w zasięgu wzroku lub gdy spi w swoim pokoju (czy jest srodowisko bezpieczniejsze niz własny dom? chyba nie mieszkacie na placu budowy, czy na torowisku?).

_________________
Metodyści
Polska Rada Ekumeniczna


N lip 08, 2018 11:05
Zobacz profil
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Takie histeryczne podejście do alkoholu nie występuje we wszystkich krajach. W Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii rodzice mogą normalnie pójść z dzieckiej do knajpy, zjeść obiad, wypić piwo i po tym piwie wrócić z dzieckiem do domu. Nie ma tragedii. Niestety w naszym kraju jest ten problem, że policja ma obowiązek zabrać dziecko na pogotowie opiekuńcze, jeśli nie ma 100% trzeźwego rodzica. Oczywiście aby się to stało, musi być najpierw jakiś powód przyjazdu policji. Na wszelki wypadek warto zatem mieć jakieś zabezpieczenie. Na podorędziu jakąś ciotkę, kuzynkę, czy inną sąsiadkę.

Natomiast dlaczego miałby to być grzech. I to ciężki?


N lip 08, 2018 15:57
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27
Posty: 4393
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
otoja2 napisał(a):
Mnie bardziej chodzi o to: grzech ciężki czy nie ciężki... kocham Eucharystię, a nie chcę co tydzień do spowiedzi latać
Piszesz tak, jakbyś w ogóle nie wiedziała, co znaczy grzech. Grzech jest przyczyną utraty Twojego kontaktu z Bogiem. Jeżeli rozeznajesz coś jako grzech i dopuszczasz go bo jest "lekki", to oznacza, że świadomie decydujesz się na zerwanie więzi z Bogiem. Nie przeszkadza Ci, że rezygnujesz z Boga?
Po drugie, kiedy piszesz o "lataniu" do spowiedzi, to brzmi to tak, jakbyś po raz drugi potwierdzała akceptację grzechu. Spowiedź jest przecież wyrazem potrzeby zerwania z grzechem i postanowienia, żeby na zawsze zniknął z Twojego życia. Bóg wybacza grzechy, pod warunkiem, że uznajemy je za przeszłość i z nią zrywamy. Chrystus nie umierał na krzyżu nie po to, żebyś mogła sobie latać do spowiedzi i traktować Go jak automat. Albo poważnie traktujesz Boga, albo profanujesz Jego ofiarę.

_________________
Jeżeli Boga nie ma, to co jest?


N lip 08, 2018 16:09
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt kwi 13, 2018 18:23
Posty: 549
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
otoja2 napisał(a):
Mam problem z rozeznaniem: czy wypicie z mężem dwóch piw przy dziecku to grzech ciężki?

Św. Paweł pisze, że ciało jest świątynią Ducha Świętego, który w nas jest i którego mamy od Boga. „Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (Kor 6, 20).
Wypicie ilu piw (bez obecności dziecka) będzie zbezczeszczeniem świątyni – jednego, dwóch, pięciu, piętnastu, czy może upicie się nie jest bezczeszczeniem?
Czy bezczeszczenie świątynie jest grzechem, a jeżeli jest to jakim? Może warto zakupić alkomat z atestem i nim mierzyć.


N lip 08, 2018 17:05
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27
Posty: 4393
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
To nie kwestia ilości, ale intencji.
Jeśli chcesz się upić, to już sama intencja upicia się, zdecydowanie nie będzie chwaleniem Boga i szacunkiem dla świątyni Ducha Świętego. Jeśli się upijasz, to robisz to dla siebie, nie dla Boga, a wszystko trzeba robić dla Boga.
Zobacz na kuszenie Jezusa na pustyni. Szatan kusił Go, żeby zamienił kamienie w chleb. A czy jest coś złego w zdobyciu chleba i zaspokojeniu głodu? Nie ma. Jezus przecież później rozmnożył chleb i nakarmił nim ludzi, nie było w tym nic złego. Ale jest powiedziane nie samym chlebem człowiek żyje i w tym był problem - kiedy intencja postu dla Boga, zastępowana była zaspokojeniem potrzeby własnej. Czyli jedzenie samo w sobie nie jest złe, ale złym jest brak innych intencji niż jedzenie. To samo z piciem piwa. Samo w sobie nie jest złe, pod warunkiem, że picie nie będzie tylko piciem bez innych intencji.
I chyba nawet nie chodzi tu o cytowanie Biblii i próby robienia kpin z pojęcia grzechu. Każdy myślący ateista widzi różnicę między piciem a upijaniem się i widzi wady upijania się i braku umiarkowania. No chyba, że wyjątkiem jest nolda, który potrzebuje do szczęścia mierzenia wszystkiego alkomatem, bo inaczej nie potrafi zdefiniować tego co robi.

_________________
Jeżeli Boga nie ma, to co jest?


N lip 08, 2018 17:36
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt kwi 13, 2018 18:23
Posty: 549
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
chwat napisał(a):
To nie kwestia ilości, ale intencji. […]Samo w sobie nie jest złe, pod warunkiem, że picie nie będzie tylko piciem bez innych intencji.

Nie poszedłeś troszeczkę z tą intencją picia, usprawiedliwiającą ilość, po bandzie?


N lip 08, 2018 18:09
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27
Posty: 4393
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Nie poszedłem po bandzie. Nie ma odpowiedzi "ile" bo to nie jest kryterium grzechu. Nie odpowiesz, że granicą jest 500ml, bo niby czemu granicą nie miałoby być 501ml, a czemu nie 501,5? I tak dalej. Myślenie ilością nigdy nie przełoży się na myślenie kategorią "źle". Dopiero wychodząc od intencji, każdy łatwo będzie wiedział co znaczy "ile". To samo dotyczy osób niewierzących, szukających granicy tego co robią. Dopiero przełożenie "ile" na "jak" da odpowiedź.

_________________
Jeżeli Boga nie ma, to co jest?


N lip 08, 2018 18:32
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 23:46
Posty: 1643
Post Re: Alkohol, obecnosć dziecka - a grzech ciężki
Zanim odpłyniecie zupełnie przypomnę, że:
- Jezus był nazwany żarłokiem i pijakiem
- Jezus zamienił wode w wino, gdy weselnicy mieli juz w czubie
Wino, piwo (?!) wspominane jest w Biblii około 200 razy. Jest i zachęta, aby świętować, radować się z innymi. Jest także ostrzeżenie przed pijaństwem i przebywaniem z pijakami.
Jeden nie pije wcale, dla drugiego duże piwo do za duzo, dla trzeciego dwa kieliszki wina to w sam raz, a jeszcze inny raz na jakis czas (kwartał, rok, dekada) upije sie w dobrym towarzystwie. Niech każdy sam szuka swoich granic (a bywa to niełatwe nawet dla biskupów ;) ). Ustanawianie jednej granicy dla wszystkich jest własnie jechaniem po bandzie.

_________________
Metodyści
Polska Rada Ekumeniczna


N lip 08, 2018 18:41
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.   [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL