Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt paź 22, 2019 3:18



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 555
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Alus napisał(a):
george45 napisał(a):
A jak niema stałego dochodu, to kocia łapa, albo pozostać singlem? To twoje widzimisię, czy to jakieś wytyczne KK?

Na kocią łapę, czy singiel, też musi sie pożywiać, odziewać i gdzieś mieszkać.

No niby tak, chyba, że nie można być także singlem oraz żyć na łapkę, nie mając stałego dochodu (pracy). ;)


Wt lis 13, 2018 12:04
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40
Posty: 6833
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
george45 napisał(a):
A jak niema stałego dochodu, to kocia łapa, albo pozostać singlem? To twoje widzimisię, czy to jakieś wytyczne KK?

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. (Rdz 2,24)

_________________
PILNE!!! BARDZO PILNE!!! https://www.siepomaga.pl/kasia?fbclid=IwAR0cwcB1_BUO8etG6RU1h4rvHCDRe9TDbBdAECWUHp_fyMuV2NOJfoqOCJQ#


Wt lis 13, 2018 15:17
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1845
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Wydaje mi się, że... Gustawie - przesadziłeś. Przyznanie się do grzechu onanizmu podważy zaufanie do Ciebie całej rodziny, księdza i tak dalej?
Onanizm to grzech - nie podważam tego. No jest to grzech i nic na to nie poradzimy. Przesadzasz jednak. Onanizm nie jest takim grzechem, żeby ludzie tracili do Ciebie zaufanie. Jeśli onanizm jest dnem, jak to określiłeś, to co mają powiedzieć ludzie zdradzający żony lub mężów? Może onanizm to nie jest aż takie dno, jak myślisz?

Co do pomocy - są seksuolodzy, psycholodzy i terapeuci. Zaproponują oni zapewne wspólne poradnictwo - dla Ciebie i dla Twojej dziewczyny (jeśli zdecydujecie się razem chodzić). Na tych spotkaniach będziecie mogli dogadać się co do spraw seksualnych - ustalić granice. Możesz poszukać psychologa, seksuologa, może księdza lub przyjaciela, który byłby autorytetem dla Ciebie i dla niej. Może wystarczy długa rozmowa we dwoje?

Co do dochodów i pracy - Małgosia ma rację. Razem z dziewczyną powinniście usiąść i pogadać, skąd brać kasę na wspólne życie. Samodzielne życie.

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Wt lis 13, 2018 20:09
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 555
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
george45 napisał(a):
Małgosiaa napisał(a):
Jak wynika z powyższego (1500 zł z trudem zebrane, Ania na utrzymaniu rodziców, czyli liczyliście, że rodzice będą Was utrzymywać), nie macie dochodów, a chcecie zakładać rodzinę. To trochę niepoważne.

Ile trzeba mieć dochodu, by założyć rodzinę?

Małgosiaa napisał(a):
Przede wszystkim trzeba mieć stały dochód (pracę).

Małgosiaa napisał(a):
george45 napisał(a):
A jak niema stałego dochodu, to kocia łapa, albo pozostać singlem? To twoje widzimisię, czy to jakieś wytyczne KK?

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. (Rdz 2,24)


Czy opuszcza ojca i matkę, pod warunkiem że ma stały dochód (pracę)?

Moim zdaniem przywiązujesz wagę do mamony, a miłość nie ma z nią nic wspólnego, nic! Chcesz nagromadzić skarby, by mieć pewność swego bytu, mieć stałą pewną pracę, odłożoną sumkę pieniędzy, no i to dopiero ma pozwolić na podjęcie decyzji o zawarciu związku małżeńskiego. Takie podejście, jest to sprzeczne z nauką Jezusa, wręcz ją wypacza.
„Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.” (Mt 6)


Śr lis 14, 2018 10:00
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40
Posty: 6833
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Po powyższym wpisie widać, że nie dojrzałeś do małżeństwa i nie dziwę się, że rodzice dziewczyny nie są Ci przychylni. Jak chcesz utrzymać rodzinę bez stałego dochodu? Na garnuszku rodziców? A niby z jakiej racji mają łożyć na utrzymanie dorosłych dzieci, które w dodatku założyły własną rodzinę?
Kto nie chce pracować, niech też nie je! (2Tes 3,10b)
Co innego pomóc na starcie, a co innego utrzymywać. Skoro z trudem uzbieraliście na ślub, to widać, że na codzienne życie też nie ma. Mamona, jak nazywasz dochody, nie jest najważniejsza, ale konieczna. Samą miłością nie wyżyjesz, a i ta się skończy, kiedy bieda zajrzy do czterech liter, zwłaszcza jak pojawią się dzieci.

_________________
PILNE!!! BARDZO PILNE!!! https://www.siepomaga.pl/kasia?fbclid=IwAR0cwcB1_BUO8etG6RU1h4rvHCDRe9TDbBdAECWUHp_fyMuV2NOJfoqOCJQ#


Śr lis 14, 2018 15:12
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1845
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Z mojego doświadczenia i z obserwacji - popieram Małgosię. Wielu młodych ludzi, którzy zakładają rodzinę i żyją u rodziców, naraża się na konflikty. Nie - młode małżeństwo wyprowadza się i żyje samodzielnie. Mieszkając z rodzicami, nawet o kryształowym charakterze, prędzej czy później dochodzi do niepotrzebnych konfliktów.

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Śr lis 14, 2018 15:21
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40
Posty: 6833
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Mieszkając u rodziców też nie mogą być na ich całkowitym utrzymaniu, a powinni dokładać się także do kosztów związanych z samym mieszkaniem (nie mówiąc o wyżywieniu).

_________________
PILNE!!! BARDZO PILNE!!! https://www.siepomaga.pl/kasia?fbclid=IwAR0cwcB1_BUO8etG6RU1h4rvHCDRe9TDbBdAECWUHp_fyMuV2NOJfoqOCJQ#


Śr lis 14, 2018 16:29
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 06, 2019 14:28
Posty: 97
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Gustaw514 napisał(a):
Ania również była Katoliczką, lecz zbłądziła. Przeprowadziliśmy wiele rozmów, zdawało się, że rozumie, lecz wciąż swoim zachowaniem wzbudzała we mnie pokusy. Zapraszała do siebie podczas nieobecności rodziców, usiłowała dotykać mnie w intymne miejsca. Skłamałbym, gdybym napisał, że nie odczuwałem pożądania, lecz kto normalny nie czułby wówczas wściekłości? Nie dało się jej wytłumaczyć, nie docierało, że przed ślubem to jest grzech ciężki. Rozwiązaniem byłoby się pobrać. Lecz mimo największych chęci, nie byliśmy w stanie tego dokonać. Opłacenie wesela było poza naszymi możliwościami, a ponadto z trudem zebralibyśmy kwotę na koszt samego sakramentu małżeństwa. Myśl o skromnym ślubie bez wesela Ania prędko odrzuciła - nie znieśliby tego jej rodzice, którzy pragnęliby hucznego wesela, w terminie nie wcześniejszym niż po ukończeniu Ani studiów.
Ania kochała mnie i ja ją również kochałem. To jest potworne co teraz napiszę, było mi bardzo trudno podjąć tę decyzję, ale musiałem z nią zerwać. Żeby oddalić się od grzechu. Przypominały mi się słowa księdza proboszcza: "Nie można stawiać miłości do istoty ziemskiej nad miłość do Boga". Niedługo znieśliśmy rozstanie, wkrótce powróciliśmy sobie w ramiona, Ania obiecała poprawę. Jednak to był słomiany zapał, nie minęło wiele dni, gdy znów zaczęła sięgać po zakazane jabłko. Czasem zdawało mi się, że to sam diabeł w nią wstępuje i kieruje dłonie do gniazda grzechu.


Przepraszam z góry, jeśli zabrzmi to trochę obcesowo, ale po Twoim tekście więcej widzę w Ani mężczyzny, niż w Tobie. Chodzi mi o Wasze podejście do seksu przedmałżeńskiego. To dlatego, że zwykle jest dokładnie na odwrót, facet dąży do zbliżenia z wybranką, która to w znacznie większym stopniu jest skłonna poczekać do ślubu. Tymczasem Ty zamiast cieszyć się, że Twoja wybranka ma się ku Tobie cieleśnie (zwykle nie udaje się facetom zrealizować przed ślubem kościelnym, choć niektórym udaje się np. mieć dziecko, które wcale nie jest przeszkodą w zawarciu sakramentu - w końcu dziecko jest błogosławieństwem, nie przeszkodą :) ), to jesteś tym faktem wstrząśnięty i nawet z nią zrywasz. Potem wracasz i znów to samo.
Za dużo tu dla mnie poezji o istocie grzechu, a za mało o miłości i tego co Was łączy, to powinno być najważniejsze. Jeśli Twoja wybranka jest dobrym człowiekiem, nie zdradza Cię, chce być tylko z Tobą, a przed małżeństwem chce intymnie sprawdzić jak Wam będzie, to zastanów się nad tym. Nie myśl tyle o konsekwencjach, nie wyolbrzymiaj wagi grzechu pod niebiosa, nie stawiaj tak kategorycznych barier. To wszystko jest dla ludzi. Seks przedmałżeński nie jest dobry, Kościół nieprzypadkowo odradza tę formę i ma w tym swój konkretny cel, zbawienie duszy poprzez wstrzemięźliwość ciała.
Ale stawianie tego jako głównego i super poważnego powodu do zerwania dobrze zapowiadającego się związku jest wg mnie niewłaściwie. Więcej stracisz niż - w jakiś rozsądny i rozumny sposób ulegając i prowadząc po męsku dalej - mógłbyś zyskać. Nie zachęcam do rozwiązłości czy ulegania popędowi, ale do myślenia bardziej zdroworozsądkowego. Tymczasem z Twoich słów przebija już jakaś forma religijnego fanatyzmu.
Poza tym po co ze sobą zrywać, jak można związek przechodzić ze sobą nawet parę lat. Jeśli jego istotą jest miłość i chęć do bycia razem, nawet po ślubie, to spokojnie można do tego ślubu zaczekać, po drodze dorastając do tej myśli i opracowując plany jak konkretnie ma wyglądać małżeństwo, dzieci, seks. Wszystko po trochu, nic od razu, niż na szybko. Pośpiech jest najgorszym doradcą. Jeśli czujecie, że wszystko dzieje się za szybko, zwolnijcie. Spotykajcie się rzadziej, ale się spotykajcie. Niech przykazanie "nie cudzołóż" nie będzie przeszkodą w Waszym związku - miliony par z powodzeniem już sobie z tym poradziło i nie żyją w grzechu. Więcej zdrowego rozsądku, mniej fanatyzmu i tego, co proboszcz powiedział. Pamiętaj, że proboszcz może być mądrym i światłym człowiekiem, ale sam nie żyje z kobietą i raczej nie rozumie jak to wygląda w praktyce, a przez brak praktyki nie może być absolutnym autorytetem w każdej dziedzinie, tym bardziej we współżyciu. Najlepiej przesiej te informacje, które otrzymujesz od proboszcza, przez pryzmat zdrowego rozsądku, aby otrzymać właściwe odpowiedzi na swoje skomplikowane pytania ;).


Wt sty 08, 2019 20:29
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt gru 06, 2016 8:27
Posty: 34
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Gustaw514 napisał(a):
Szanowni forumowicze, chciałbym zwrócić się do Was z beznadziejnym problemem, który nie daje mi spokojnie żyć i czerpać radości z życia. To jest mój pierwszy post na tym forum, jeżeli dodałem go w niewłaściwym dziale bądź poruszono już tę samą kwestię, przepraszam i proszę o przeniesienie/usunięcie.
Jestem młodym człowiekiem, studentem. Uważam się za praktykującego Katolika, od zawsze pragnąłem żyć zgodnie z nauką Kościoła, wzory czerpiąc od św. Jana Pawła II. Życie układało mi się nadzwyczaj pomyślnie, do czasu, gdy dwa lata temu poznałem piękną Anię. Wiem co myślicie, powinienem się cieszyć, czym się martwić? Na początku było nam wspaniale. Jednak z czasem, gdy nasz związek zacieśniał się a my zbliżaliśmy się do siebie bliżej i bliżej, ta bliskość okazała się dla nas zgubna: Ania oznajmiła mi, że pragnie pójść ze mną do łóżka. Rzecz jasna nie byliśmy jeszcze w związku małżeńskim.
Ania również była Katoliczką, lecz zbłądziła. Przeprowadziliśmy wiele rozmów, zdawało się, że rozumie, lecz wciąż swoim zachowaniem wzbudzała we mnie pokusy. Zapraszała do siebie podczas nieobecności rodziców, usiłowała dotykać mnie w intymne miejsca. Skłamałbym, gdybym napisał, że nie odczuwałem pożądania, lecz kto normalny nie czułby wówczas wściekłości? Nie dało się jej wytłumaczyć, nie docierało, że przed ślubem to jest grzech ciężki. Rozwiązaniem byłoby się pobrać. Lecz mimo największych chęci, nie byliśmy w stanie tego dokonać. Opłacenie wesela było poza naszymi możliwościami, a ponadto z trudem zebralibyśmy kwotę na koszt samego sakramentu małżeństwa. Myśl o skromnym ślubie bez wesela Ania prędko odrzuciła - nie znieśliby tego jej rodzice, którzy pragnęliby hucznego wesela, w terminie nie wcześniejszym niż po ukończeniu Ani studiów.
Ania kochała mnie i ja ją również kochałem. To jest potworne co teraz napiszę, było mi bardzo trudno podjąć tę decyzję, ale musiałem z nią zerwać. Żeby oddalić się od grzechu. Przypominały mi się słowa księdza proboszcza: "Nie można stawiać miłości do istoty ziemskiej nad miłość do Boga". Niedługo znieśliśmy rozstanie, wkrótce powróciliśmy sobie w ramiona, Ania obiecała poprawę. Jednak to był słomiany zapał, nie minęło wiele dni, gdy znów zaczęła sięgać po zakazane jabłko. Czasem zdawało mi się, że to sam diabeł w nią wstępuje i kieruje dłonie do gniazda grzechu.
Po kolejnych wewnętrznych rozterkach, rozstałem się po raz drugi i zarazem ostatni. Czułem rozpacz, aż w chwili najniższego upadku, nie mogąc się pozbierać, uległem pierwszy raz w życiu grzechowi samogwałtu. Nigdy dotąd nie zszedłem tak nisko. Żałuję tego. Ze wstydu próbowałem uniknąć wyznania tego grzechu u swojego spowiednika, dlatego udałem się do sakramentu pokuty w sąsiedniej parafii. Tamtejszy ksiądz wysłuchał mnie, po czym zadał śmiesznie małą pokutę, czego, pozwolicie, nie będę komentował. Czułem się beznadziejnie. Oczywiście, do grzechu onanizmu nie przyznałbym się moim rodzicom ani mojemu księdzu, ponieważ straciłbym niezwykle wiele, całe zaufanie rodziny a ponadto dogłębnie bym wszystkich skrzywdził.
W życiu chciałbym tylko być dobrym człowiekiem i żyć zgodnie z prawem Bożym. Będąc parę lat młodszym, nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to tak trudne. Nie pragnę zdobyć Mount Everestu, chcę tylko żyć w zgodzie z moją wiarą. Przeraża mnie współczesny świat, rozpusta w otoczeniu, półnagie kobiety. A w autobusie w godzinach szczytu muszę z tymi ciałami się stykać, co wiecznie rozkojarza, a nierzadko doprowadza do wściekłości.
Jest mi niezwykle ciężko. Cała ta sprawa odbiera mi radość życia. Wiele rzeczy przestało mnie cieszyć. Przestałem uważać się za dobrego Katolika. A może jeszcze da się wszystko naprawić, tylko w jaki sposób?
I tutaj, zwracam się do Was - czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Nie wiem gdzie szukać pomocy, a potrzebuję jej bardzo. Długo się zbierałem, żeby napisać ten post. Powróciły tiki nerwowe z dzieciństwa, a do tego stałem się rozdrażniony i przewrażliwiony z błahych powodów.
Wracając do cielesnych potrzeb Ani, czy to jest uzależnienie? Brak zaspokojenia seksualnego nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Gdzie powinna się leczyć? Z tego co wynika z mojego rozeznania, świecka nauka nie traktuje jej przypadku jako uzależnienia, a co gorsza, jako objaw zdrowia, co tym bardziej mnie zniesmacza. Przecież nie może być tak, że niskie żądze tak przyćmiewają jej spojrzenie na świat. Czy seksualność człowieka jest tą osią, wokół której kręci się cały świat?
Do napisania tego postu przekonały mnie losy bohatera książki, którą w ostatnim czasie przeczytałem. W "Roku 1984" George Orwell'a, uciemiężony bohater dotkliwie odczuwa brak podstawowych artykułów życiowych. Nie jest dla niego stanem akceptowalnym, z którym można się pogodzić. Tak jak on, czuję że coś w naszym świecie jest nie tak, wymagania życia nie pozwalają mnie ani Ani trwać zdrowo. Wpadłem w błędne koło.
Prawdziwą przyczynę rozstań z Anią utrzymałem przed rodzicami w tajemnicy. Uległem krzywoprzysięstwu, ponieważ dawno temu obiecałem rodzicom, że o wszystkich moich poważniejszych problemach będę im mówił, w celu wspólnego ich rozwiązania. Biorąc pod uwagę cielesną naturę problemu, potwornie mi wstyd w całej tej sytuacji i wiem, że gdybym wyjawił rodzicom tę tajemnicę, stałbym się napiętnowany oraz wzbudziłbym u nich niewyobrażalny smutek, ponieważ uświadomiliby sobie jak bardzo nisko upadłem. Tym bardziej mi źle, że ukrywam problem mimo iż obiecałem mówić o tych sprawach, co czyni mnie niesłownym i dwulicowym.
Moja ukochana Ania, rozpacza, wciąż mnie kocha i prosi bym wrócił. Obiecuje, że nie będzie wzmagać pokus do ślubu, lecz nie mogę znów wierzyć w jej słowom. Nie wiem co powinienem zrobić...



Nie wiem czy jeszcze Gustawie odwiedzisz swój watek ale chciałabym Ci napisać coś co z pewnością podniesie Cie na duchu .Jesteś naprawdę pięknym ,wartościowym i niezwykle wrażliwym mężczyzną który stara się walczyć o Boże prawo i w dodatku je przestrzega.

Mam nadzieje że nie wróciłeś do swojej dziewczyny i raz na zawsze zakończyłeś ten związek. Miłość ,miłością trochę Cie serce poboli ale uwierz mi to wszystko minie, jest mi bardzo smutne że tacy wartościowi mężczyźni trafiają na zwykłe latawice które potrafią zaburzyć spokój sumienia nie jednemu mężczyźnie. I nie ,Twoja Ania Cie w ogóle nie kochała bo gdyby żywiła do Ciebie szczerą miłość to wspierałaby Cie i podbudowywała w drodze do czystość ,dbałaby o Twoje zbawienie i oddaliłaby Cie od grzechu ,troszczyłaby się o Ciebie i szanowała Twoją wrażliwość !

Zostaw ją i poszukaj kobiety moralnie poukładanej ,szanującej się czystej duchowo i cieleśnie. Nie marnuj swojego życia Proszę Cie. Ulegniesz namowom ,zgrzeszysz a z czasem się rozstaniecie i wyobraź sobie ze może kiedyś spotkasz tą wymarzoną osobę z którą założysz rodzinę ,matkę swoich dzieci i co jej wtedy powiesz ? Wiesz jak bardzo może skrzywdzić swoją przyszłą żona ? pomyśl o tym .Jakiej przyszłość chcesz dla swoich pociech ? Musisz być rozsądny i odpowiedzialny wszystko zależy od Ciebie . Wybierz sobie na przyszłą małżonkę kobietę która dobrze się prowadzi i ma trwały system wartość który w przyszłość również przekaże waszym dzieciom i zaowocuje w waszym maleństwie .Jaka powinna być kobieta z którą będziesz szedł przez życie ?dla której będziesz się poświęcał? Takiej jak była Twoja Ania ? Wątpię..

Walcz chłopie bo jesteś na dobrej drodze do sukcesu !,takich skarbów potrzebuje ten świat :brawo: Trzymaj się Ciepło .
Z Panem Bogiem .


N sie 25, 2019 12:34
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 24, 2012 11:32
Posty: 303
Post Re: Pożądanie cielesne przed sakramentem małżeństwa
Szczerze napiszę: przerażają mnie takie wpisy, jak ten powyżej. Jestem 17lat po ślubie, szczęśliwym ojcem 6ciorga dzieci, w tym najstarsze jest dzieckiem panieńskim mojej wybranki. Sytuacja moja, gdzieś 20lat temu wyglądała praktycznie tak jak Gustawa, oczywiście plus kilkuletnie dziecko. Start był taki, że po kilkunastu miesiącach, mając kilkanaście tysięcy złotych na koncie (oraz samochód z pękniętym silnikiem), w sumie trójką dzieci, wyprowadziliśmy się z dala od rodziny i znajomych, bo tak dostaliśmy wycisk (a nie pomoc).

Do dziś nie wiem, jak daliśmy radę. Może na starość zostanę pisarzem i to opiszę. I tak jak Gustaw, nadzieję pokładałem w Bogu, rodzicach/teściach i Kościele. Obecnie nadzieję pokładam tylko w Bogu. Jest On ponad wszystkim, nawet sumieniem, bo sumienie może być błędnie ukształtowane. Był czas że miałem dużo wyrzutów sumienia.

I takich ludzi jak Gustaw jest dużo. Chcą pogodzić rzeczy, których pogodzić się nie da. My z małżonką mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na ludzi żyjąch i w prawdzie i z wiarą. Pokierowali nas we właściwym kierunku. Te takie najważniejsze punkty starałem się wypunktować, aby ktoś inny mógł skorzystać na [ciach... reklama strony. M.] . Wiem że tekst jest niedoskonały, skondensowany itp. Nie jestem pisarzem, a treści tam zawarte nie są takie oczywiste i mogą wymagać kilkukrotnego przeczytania.

_________________
Zawiłe problemy wymagają gruntownego omówienia, a zasoby mam ograniczone. Polecam moje dzieło: https://melancholia.xyz


Ostatnio edytowano Pt sie 30, 2019 14:46 przez Małgosiaa, łącznie edytowano 1 raz

e



Pt sie 30, 2019 8:26
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL