Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So sty 23, 2021 11:49



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Żona nie chce mieć więcej dzieci... 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): N gru 27, 2020 12:51
Posty: 4
Post Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Witam. Jest to mój pierwszy post tutaj, nie jestem do końca przekonany, czy dział jest właściwy, ale jakoś temat najbardziej mi tutaj pasuje.

Do rzeczy. Temat może dość kontrowersyjny. Na wstępie muszę dać kilka słów wyjaśnienia, dlaczego w temacie pojawiło się słowo "więcej". W przyszłym roku, będziemy obchodzić 7-rocznicę ślubu. Mamy jedno dziecko, które urodziło się właśnie przed ślubem, wówczas razem tego chcieliśmy, świadomie i niczego nie żałuję. (żona - po czasie, czasem w złości, przyznaje, że żałuje).
Biorąc ślub, nigdy nie mówiła, że nie chce większej ilości dzieci, ale dalszy rozwój wypadków miał nastąpić...
Od kilku lat, powiedzmy, że od około 4, moja żona zmaga się z depresją, nerwicą, lękami, odrealnieniem, zaburzeniami osobowości i w tym ma diagnozę ze spektrum autyzmu MCDD i ciągle dorzuca inne zaburzenia, że już sam się w tym wszystkim gubię... Wychodzi na to, że problem się pogłębia... Nie wiem czy przebieg choroby u mojej małżonki odbiega od tego „książkowego”, ale czasem odnoszę wrażenie, że małżonka nie chce się leczyć, tylko sprawia wrażenie, jakby chciała, tak dla pozoru. Brała różne leki – niestety wszystkie bezskuteczne (jak byłem z nią na wizytach u lekarzy psychiatrów, to to wyglądało tak aby sugerowała lekarzowi co ona by chciała brać, jeśli jej nie spasowała opinia lekarza i przepisany lek obrażała się na niego i obsmarowała go na Internecie). Kwestią sporną jest to czy brała odpowiednio długo te leki - nie znam się, w pewnym momencie sama uznawała, że dany lek nie działa i koniec. I sytuacja zatacza koło, kolejna wizyta, do innego psychiatry. I tak kilka razy. Efekt ten sam, co ostatecznie zaowocowało tym, że dostała zaświadczenie o lekooporności. Znalazła we Wrocławiu lekarza, który w efekcie tego zaświadczenia, przepisał jej medyczną marihuanę, której nie chce palić, bo się „boi, że straci ostatnią nadzieję”. Ostatecznie zapaliła, popaliła trochę i mówi, że nie działa, że ta Pani psychiatra przepisała jej jakieś dziadostwo, co nie działa. Druga wizyta zaowocowała tym, że dostała niby coś mocniejszego, ale dalej jest niezadowolona i twierdzi, że to też nie to. Podważając przy tym kompetencje lekarza. Ma zaplanowaną kolejną wizytę, co tam się dalej wydarzy? Nie wiem. Na psychoterapię nie chce chodzić. Każda próba namówienia jej kończy się agresją i awanturą, coś jak alergen, z natychmiastową reakcją alergiczną, że szkoda czasu, że marnowanie pieniędzy, że za długo, że efekt może być zerowy. Próbowałem wielokrotnie, niestety scenariusz zawsze ten sam. Terapia małżeńska, to samo. Powiedziała, że oczywiście, że tak, ale pod warunkiem, że pójdę tylko sam. Co czyni taką terapię bez sensu... Po tym czasie, tych próbach pomocy jej, czuję, że coś we mnie wygasło, nie ma już tego uczucia co było, a czasem mam wrażenie, że tej osoby którą kiedyś kochałem już nie ma. Ciało jest, ale w środku, jakby ktoś inny… Chciałbym powiększyć rodzinę, ale sytuacja jest jaka jest, a niestety tego nie mogę osiągnąć, ze względu na chorobę małżonki. Ona kategorycznie odmawia, sugerując mi, że przez to chcę ją zabić, a jak proszę, aby się leczyła, tak jak powinna, to zaś kolejne awantury i monologi, o bólu świata i jaki ten Pan Bóg jest zły i okrutny, że zesłał jej takie cierpienie, więc temat się za każdym razem ucina i każdy w sercu czuje ferment, ja jestem niezadowolony, a ona chodzi poirytowana, że w ogóle śmiałem coś takiego mówić. Co robić? Dodam, że sprawy wiary tutaj żony nie przekonają. Im dłużej jej stan trwa, tym dalej moim zdaniem oddala się od Pana Boga. O ile na początku jeszcze chodziliśmy na niedzielną msze świętą, to teraz chodzę tylko sam, a i pojawiają się komentarze typu anty, że po co ja tam w ogóle chodzę. Pojawiają się komentarze, próbujące obrzydzić mi wiarę...

Co robić? :(

Pozdrawiam
H.


N gru 27, 2020 14:50
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lis 20, 2014 14:49
Posty: 128
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Ale żeś się chłopie wpakował. Z kolejnymi dziećmi to Ty sobie daj raczej spokój. Kolejne dziecko to będą coraz większe problemy. Jak się nie nadaje do tworzenia rodziny to jej nie zaprzęgaj do tego wozu, bo na koniec zniszczy Cię psychicznie i fizycznie.


Pt sty 01, 2021 20:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 225
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
W tej sytacji ostwtnim co powinnes zrobić to powiekszac rodzinę.
Szukak pomocy moze rozmowa z jakims madrym ksiedzem? Pomoze.
Madra milosc przede wszystkim i stawianie granic zonie aby jednak sie ogarnela i solidnie wzela za leczenie. Polecam sychar.org - duszpasterstwo trudnych malzenstw. Tutaj na forum nikt nie rozwiaze Twoich problemow.


So sty 02, 2021 20:54
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 408
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Tak jak pisały osoby powyżej, absolutnie nie powiększajcie rodziny. Dziecko to dodatkowe obciążenie fizyczne i psychiczne, a z Twojego opisu wynika, że Twoja żona jest na skraju wyczerpania psychicznego.

Niestety tutaj trzeba porządnych psychiatrów i psychologów, żeby ona sobie i ewentualnie swoim najbliższym niczego złego nie zrobiła. Jest takie niebezpieczeństwo, jeśli ten stan będzie się pogłębiał?

To pewnie trudne w realizacji, ale może należy zacząć się zastanawiać nad jakąś regularną formą leczenia w szpitalu?

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


N sty 03, 2021 12:25
Zobacz profil

Dołączył(a): N gru 27, 2020 12:51
Posty: 4
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Już sam wewnętrznie czuję się zniszczony psychicznie i fizyczne, dlatego pytam. Póki co sam zapisałem się do terapeuty. Żona nie chce. Kategorycznie odmawia. Również kategorycznie odmawia pójścia do szpitala. Nie mogę jej przecież do tego zmusić.
Rozmowa z księdzem też nic nie da. Aktualnie małżonka jest mocno antyklerykalna. To tylko może jeszcze bardziej pogorszyć sprawę i jeszcze zrodzić, nowe, dodatkowe, niepotrzebne kłótnie...

Tak jak wspomniałem, wyszukuje jakieś metody cud, typu medyczna marihuana. A to jest tylko przysypanie problemu piachem. Na chwilę ulży, ale deszcz popada i piasek się rozmyje i będzie to samo, a może i nawet jeszcze gorzej...

Szukam pomocy gdzie się da...


Wt sty 05, 2021 0:44
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41187
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
To może przestań ją tak osaczać, zmuszać, sama bez Twojej presji może podejmie leczenie, a z czasem i zgodzi się na kolejne dziecko.


Śr sty 06, 2021 9:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14201
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Alus, bron Boze w tym stanie kolejne dziecko!
Pytanie: czy potrafi zajac sie odpowiedzialnie juz urodzonym? Z opisu wynika, ze nie.


Śr sty 06, 2021 9:56
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 979
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Haxiu napisał(a):
Do rzeczy. Temat może dość kontrowersyjny. Na wstępie muszę dać kilka słów wyjaśnienia, dlaczego w temacie pojawiło się słowo "więcej". W przyszłym roku, będziemy obchodzić 7-rocznicę ślubu. Mamy jedno dziecko, które urodziło się właśnie przed ślubem, wówczas razem tego chcieliśmy, świadomie i niczego nie żałuję. (żona - po czasie, czasem w złości, przyznaje, że żałuje).

Zastanów się czego żałuje żona. Moim zdaniem, niekoniecznie tego, że urodziła dziecko.
Może żałuje tego, że wpakowała się w związek z takim "kochającym" facetem, dla którego nic się nie liczy, tylko jego widzimisię.
A jakim prawem piszę do Ciebie w taki sposób? Ano takim:

Haxiu napisał(a):
Od kilku lat, powiedzmy, że od około 4, moja żona zmaga się z depresją, nerwicą, lękami, odrealnieniem, zaburzeniami osobowości i w tym ma diagnozę ze spektrum autyzmu MCDD

Jak sam piszesz, zdarzenia te zaistniały 4lata po ślubie. Czyli dobrze rozumiem, że przed ślubem takich zdarzeń nie było. Więc jak wyciągniesz z tego faktu wniosek?

Haxiu napisał(a):
Brała różne leki – niestety wszystkie bezskuteczne (jak byłem z nią na wizytach u lekarzy psychiatrów, to to wyglądało tak aby sugerowała lekarzowi co ona by chciała brać,

Bajkopisarz z Ciebie że hoho. Czy Twoja żona jest ubezwłasnowolniona? Jeśli tak, to od kiedy? Z tego co napisałeś wcześniej, wynika że przed ślubem nie była.
Sam popatrz:

Haxiu napisał(a):
W przyszłym roku, będziemy obchodzić 7-rocznicę ślubu. Mamy jedno dziecko, które urodziło się właśnie przed ślubem, wówczas razem tego chcieliśmy, świadomie


Haxiu napisał(a):
Znalazła we Wrocławiu lekarza, który w efekcie tego zaświadczenia, przepisał jej medyczną marihuanę, której nie chce palić, bo się „boi, że straci ostatnią nadzieję”. Ostatecznie zapaliła, popaliła trochę i mówi, że nie działa, że ta Pani psychiatra przepisała jej jakieś dziadostwo, co nie działa.

Celowo pogrubione słowo Znalazła.
Znalazła sama lekarza, a mimo to nie chce brać zaleconego leku. Ciekawe, czyż nie?

Haxiu napisał(a):
Druga wizyta zaowocowała tym, że dostała niby coś mocniejszego, ale dalej jest niezadowolona i twierdzi, że to też nie to.


Haxiu napisał(a):
Na psychoterapię nie chce chodzić. Każda próba namówienia jej kończy się agresją i awanturą, coś jak alergen, z natychmiastową reakcją alergiczną

Ciekawe co to za alergen?

Haxiu napisał(a):
Próbowałem wielokrotnie, niestety scenariusz zawsze ten sam. Terapia małżeńska, to samo. Powiedziała, że oczywiście, że tak, ale pod warunkiem, że pójdę tylko sam.

Podoba mi się postawa Twojej żony. Super babka!
I pytanko na które mógłbyś podjąć refleksję: Czego próbowałeś wielokrotnie i z bezskutecznym efektem?

Haxiu napisał(a):
Chciałbym powiększyć rodzinę, ale sytuacja jest jaka jest, a niestety tego nie mogę osiągnąć [...] Ona kategorycznie odmawia,

To ona w tym związku wykazuje się intelektem.

Haxiu napisał(a):
Co robić? Dodam, że sprawy wiary tutaj żony nie przekonają. Im dłużej jej stan trwa, tym dalej moim zdaniem oddala się od Pana Boga

A to już Twoje gdybanie, w kwestii tego czy żona oddala się od Boga.

Zapamiętaj sobie - to że ktoś chodzi do kościoła, nie oznacza jeszcze że wierzy w Boga. Może jest tylko religijny - tak jak najprawdopodobniej Ty. Gdybyś wierzył w Boga, to nie chciałbyś na siłę, wbrew woli żony, kolejnego dziecka. I zastanowiłbyś się dlaczego ona nie chce.

Haxiu napisał(a):
Co robić?

Posłuchać żony :)


Śr sty 06, 2021 18:04
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lis 20, 2014 14:49
Posty: 128
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Believing-szukasz drugiego, trzeciego dna, usprawiedliwiasz. Sprawa zdaje się prosta. Nie kocha go, a im bardziej Haxiu się stara tym większą w niej niechęć wzbudza. Będzie się to toczyło aż do nienawiści. Nieodwzajemnione uczucie zdaje się. Przez to dama choruje. Damy mają to do siebie, że w coś się bezmyślnie władują, a potem rozglądają, roztrząsają, żałują. Sytuacja analogiczna jak u mojego kolegi. Ach, jak cudnie było, na ręcach ją nosił do pierwszego dziecka. Potem szlaban na łóżko. Spał jak pies w przedsionku. Drugi raz mu się podłożyła bo pewnie chciała mieć dwoje dzieci. Ale krótko, tylko aż zaciąży. Poszedł łoś na to. A on potem dalej 10 lat z podkulonymi nogami na jakiejś kanapce w korytarzu. Oczywiście jaka dama pokrzywdzona była, w jakich depresjach. Potrafiła rozszlochać się nawet o zepsuty klimat w Singapurze. Dostawała jakichś skrajnych nastrojów i mówiła że sobie coś zrobi, dzieciom. Do tego razem z mamusią zaczęły go okładać. Pytał co ma zrobić, ale nie mogłem mu powiedzieć, żeby zasadził kopa w 4 litery, zaczął być mężczyzną i dał sobie spokój. Dopiero jak puściła się w delegacji z jakimś gogusiem z pracy, to oczy otworzył i się wyprowadził. No oczywiście on jest ten zły. O tyle mu się poprawiło, że przestał skamleć jak pies, powoli dochodzi do siebie, w pracy nieźle mu się powodzi. Niestety pół życia poszłoooo. Sam mówił, że żona pozbawiła go męskich cech.


Cz sty 07, 2021 21:52
Zobacz profil
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Nie chcę się wymądrzać, bo nie mam żony. Ale polecam, jak zawsze, spojrzeć na to z przymróżeniem oka. Czy macie z żoną tematy, które was obojga bawią? Czy potraficie się razem śmiać, nawet z jakiejś bzdury? Czy zabierałeś żonę w jakieś wesołe miejsce? Może jesteście zbyt zafiksowani i skupieni na problemie, zamiast na jego rozwiązaniu. Ktoś kiedyś powiedział: kto myśli o problemie, ma problem, a kto myśli o rozwiązaniu, ma rozwiązanie. Rozwiązanie nie musi być jednoetapowe. Może na początek odwróćcie się od problemu i kupcie sobie jakieś śmieszne przedmioty czy książki. Zacznijcie się razem rozśmieszać. Jak nabierzecie dystansu, z czasem wasze relacje będą się stopniowo uelastyczniać ;)


Cz sty 07, 2021 22:57

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 979
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
West1979 napisał(a):
Sprawa zdaje się prosta. Nie kocha go,

Gdyby go nie kochała, to już dawno powiedziałaby mu papa.
Jest konkretną babką. Można to wyczytać w Haxia poście.

West1979 napisał(a):
a im bardziej Haxiu się stara tym większą w niej niechęć wzbudza.

W czym się stara tak bardzo Haxiu? Dla niego priorytet to zrobić drugie dziecko i nic więcej. Nie pisze ani słowem o tym jak się opiekuje pierwszym dzieckiem. Zastanów się, kto zostaje z dzieckiem podczas jego ganiania żony po lekarzach?


Pt sty 08, 2021 16:58
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lis 20, 2014 14:49
Posty: 128
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Pchać żonę w ręce psychiatrów i na leki psychotropowe, to też co ostatnie co bym swojej żonie zafundował. Miała moja żona skierowanie do poradni zdrowia psychicznego, bo sporo przeszliśmy, ale sami lekarze mówili, że najpierw co najwyżej do psychologa, psychiatra to już absolutna ostateczność. Siedzi w człowieku do dziś coś tam głęboko, ale w przypadku mojej żony pomógł powrót do pracy, do społeczeństwa. Musiała zobaczyć, że gdzieś tam są inni ludzie, niż tacy, co ją otaczali do tej pory.


N sty 10, 2021 13:30
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lip 10, 2019 11:46
Posty: 225
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
West1979 napisał(a):
Pchać żonę w ręce psychiatrów i na leki psychotropowe, to też co ostatnie co bym swojej żonie zafundował. Miała moja żona skierowanie do poradni zdrowia psychicznego, bo sporo przeszliśmy, ale sami lekarze mówili, że najpierw co najwyżej do psychologa, psychiatra to już absolutna ostateczność. Siedzi w człowieku do dziś coś tam głęboko, ale w przypadku mojej żony pomógł powrót do pracy, do społeczeństwa. Musiała zobaczyć, że gdzieś tam są inni ludzie, niż tacy, co ją otaczali do tej pory.

To dziwne zdanie psychologów. Swiadczy chyba o Twoich jakich uprzedzeniach niz wiedzy. To naprawde może pomoc.


Śr sty 13, 2021 17:24
Zobacz profil

Dołączył(a): N gru 27, 2020 12:51
Posty: 4
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
Alus napisał(a):
To może przestań ją tak osaczać, zmuszać, sama bez Twojej presji może podejmie leczenie, a z czasem i zgodzi się na kolejne dziecko.


Ja jej nie osaczam. Może źle to napisałem. Jestem człowiekiem, a nie robotem. Też mam swoje pragnienia. Ja jej do niczego nie zmuszam. Po prostu próbuję jej w sposób przystępny wytłumaczyć, że to dla mnie ważne i proszę ją, aby się nie poddawała i podejmowała próby leczenia. Niestety, ona tego nie rozumie, włącza się jej agresor i zaczyna się awantura. Zmienia temat i podkreśla jaki to świat jest zły i zesłał jej takie piekło, za jakie niby grzechy.

Kael napisał(a):
Pytanie: czy potrafi zajac sie odpowiedzialnie juz urodzonym? Z opisu wynika, ze nie.

Różnie bywa, generalnie to żona sypia średnio do godziny 15 lub 16. Były różne okresy. Są okresy, że dziecko doprowadza ją do furii. Są i też takie, że chce się z nim pobawić, ale dziecko nie jest już takie chętne. Czemu? Nie wiem. Były takie sytuacje, że gdy dziecko się rozchorowało i nie mogło iść do przedszkola, bardzo wydatnie mi podkreśliła, że ona się dzieckiem wtedy nie będzie zajmować. Dziecko wówczas było u mojej mamy. To taki przykład, który mocno zapadł mi w pamięci.

Żona żałuje tego, że nie udało jej się zrobić wielkiej kariery (modeling, aktorstwo). Zostałem źle odebrany, nie mówię o dziecku w kontekście mojego widzimisię.
Fakt, przed ślubem zdarzeń takich nie było. I nie 4 lata po ślubie, tylko 4 lata temu, czyli mniej więcej jak syn skończył rok coś zaczynało się pojawiać.

Nie jest ubezwłasnowolniona. Sama sobie wynajdowała lekarzy, w różnych zakątkach Polski. Po prostu jechałem razem z nią. Coś w tym złego?
Taka prawda, wybrała sobie konkretnego lekarza, pod konkretny cel, aby przepisał jej konkretnie medyczną marihuanę. Dostała ją, a później trzeba było czekać, pół roku, żeby chociaż spróbowała. Jest w tym jakaś logika? No moim zdaniem nie. Jak jestem chory, to biorę lekarstwo zaraz, a nie czekam pół roku, prawda? Co ja mam poradzić, że ona tak do tego podchodzi?
Wielokrotnie namawiałem ją, prosiłem, aby udała się na psychoterapię, aby chociaż spróbowała. Nie. Nie pójdzie. Za żadne skarby świata. Nie znam takich argumentów, aby ją przekonać. To samo z leczeniem lekami. Moim zdaniem, zgodnie z zaleceniami lekarza powinna brać je przez dłuższy czas, a jak po miesiącu nie było efektów to odstawiała i szukała innego lekarza. Gdzie logika?

Dziecko się chowa dobrze, po co mam to tutaj opisywać, ważne to jest dla tematu?

Czasem czuję się jak robot, idź zarób pieniążki, daj mi, należą mi się.

A i na koniec coś nowego, teraz ma nowy pomysł - leczenie tarotem i odszukanie swego przeznaczenia.


Cz sty 14, 2021 2:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14201
Post Re: Żona nie chce mieć więcej dzieci...
A gdyby do pracy poszla?
Spytaj ja, czy chce koljne 50 lat tak wegetowac?
Moze ma depresje (na poporodowa to troche pozno), ale zebrac do kupy musi sie sama.
Jesli nie daje rady - a nie daje - to z psychoterapeuta.
Choc moze porzadna wrozka (sa takie?) tez jej kopniaka moglaby dac?
Ale jesli ona czeka na cud, ktory jej zycie bez jej wysilku odmieni, to bedzie tylko czekac.

Gdyby to byla twoja corka np, moglbys postawic jej konkretne granice czasoee i skonczyc finansowanie.
Co sie robi z zona, to ja nie wiem. Moze tez kase ograniczyc?

Czy chcesz tak kolejne 50 lat zyc?

Moze ty zaczniesz psychoterapie, zeby nauczyc sie stawiac granice?


Cz sty 14, 2021 9:43
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL