Autor |
Wiadomość |
El Chupacabra
Dołączył(a): Pn mar 27, 2006 17:06 Posty: 44
|
Teresse
Mam kilka uwag do tego co napisalaś.
Słusznie zauważasz że ateiści to grupa zróżnicowana podobnie zresztą jest z wierzącymi. Jednych i drugich łączy tylko jeden element ich światopogladu - nie wierzą lub wierzą w Boga.
Jeśli chodzi o to z jakich powodów ludzie zostają ateistami to:
Cytuj: 1. Mieli jakieś wątpliwości, co do wiary, których nikt nie rozwiał lub nie zwrócili się do kogoś o wyjasnienia w danej sprawie i zostali ateistami...
Czy dopuszczasz możliwość że niektorych wątpliwości po prostu nie można rozwiać z tego prostego powodu że są one jak najbardziej uzasadnione? Cytuj: 2. Nie usmiechało im się " niesienie krzyża" czyli cierpienie jakie zesłał na nich Bóg, obrazili się...Być może Bóg nie spełnił jakiejś ich prośby, nie odpowiedział na modlitwę ...Zabrał kogoś bliskiego...
A co byś powiedziała na takie wyjaśnienie czyjejś wiary: - rozpaczliwie potrzebował jakiegoś wyjaśnienia, uzasadnienia dla cierpienia ktore spotyka jego lub innych ludzi. Ktoś z jego bliskich umarl a on nie mógł uwierzyć że już nigdy go nie spotka i że on sam też kiedyś przestanie istniec. - urodzil się w rodzinie katolickiej (na przykład) całe środowisko w ktorym dorastal to byli ludzie wierzacy (lub podajacy sie za wierzących) Cytuj: 4. Nie odpowiada im nauczanie Kościoła (musieliby odmówić sobie jakichś przyjemności, zwłaszcza seksu , bez którego nie da się przecież żyć Smile ) i zostają wierzącymi niepraktykującymi...
Ludzie o ktorych mówisz to nie są ateiści więc nie rozumiem po co mówisz o takich przypadkach w tym kontekście? Cytuj: Większość ateistów to ludzie głęboko nieszczęśliwi...Jednakże starają się niepokazywać tego na zewnątrz...Bardzo często muszą pomagać sobie i rozweselać się używkami różnego typu...Często zostają pracoholikami i poświęcają się zdobywaniu pieniędzy...
Większość ludzi niezależnie od swiatopoglądu uważa się za nieszcześliwych więc pewnie i wśród ateistow jest wielu takich, nie sadzę jednak że większy odsetek niż wsród wierzących. Jesli jesteś innego zdania to może przytoczysz jakieś wyniki obiektywnych badań. Byłbym też wdzięczny za podanie jakichś naukowych badań z których wynika że wśród ateistów jest większy odsetek alkocholików, narkomanów, pracoholików, seksoholików (i innych -ików  ) niż wśród wierzących.
Osobiście podejrzewam że z równym powodzeniem moglabyś próbować dowodzić tezy o większym od przecietnej odsetku brunetów wśród ateistów
Co do nawracania to nie wiem w jaki sposób zniechęcenie kogoś do religii mialoby utwierdzić mnie w moim ateiźmie i rozwiać moje wątpliwości w tym względzie (ktore mam a jakże ale pocieszam się że ponoć nawet krowa ma wątpliwości  )
Pozdrawiam
|
Pn paź 30, 2006 15:34 |
|
|
|
 |
_Big_Mac_
Dołączył(a): Cz wrz 21, 2006 18:43 Posty: 923
|
Teresse napisał(a): Ateiści to zbiór, do którego należy wiele podgrup ludzi... Dlaczego zostali ateistami? 1. Mieli jakieś wątpliwości, co do wiary, których nikt nie rozwiał lub nie zwrócili się do kogoś o wyjasnienia w danej sprawie i zostali ateistami... 2. Nie usmiechało im się " niesienie krzyża" czyli cierpienie jakie zesłał na nich Bóg, obrazili się...Być może Bóg nie spełnił jakiejś ich prośby, nie odpowiedział na modlitwę ...Zabrał kogoś bliskiego... 3. Rodzice byli ateistami... 4. Nie odpowiada im nauczanie Kościoła (musieliby odmówić sobie jakichś przyjemności, zwłaszcza seksu , bez którego nie da się przecież żyć  ) i zostają wierzącymi niepraktykującymi... 5. Żadne z powyższych, zwyczajnie nie wierzą w Boga tak samo jak Ty nie wierzysz w Zeusa Cytuj: Większość ateistów to ludzie głęboko nieszczęśliwi...Jednakże starają się niepokazywać tego na zewnątrz...Bardzo często muszą pomagać sobie i rozweselać się używkami różnego typu...Często zostają pracoholikami i poświęcają się zdobywaniu pieniędzy... Be-ze-dura. Równie dobrze ja mogę napisać, że większość wierzących to ludzie głęboko nieszczęśliwi i muszą co chwilę zwracać się do swojego boga, żeby go pocieszał. I będzie to tak samo nieprawdziwa bujda, wynikająca z oceniania innych swoją miarką. Może Ty byłaś nieszczęśliwa jako ateistka, albo może teraz tak na to patrzysz, ale to nie jest absolutnie żadną regułą. Znam np. ludzi którzy stali się szczęśliwsi po odejściu od religii. Cytuj: Mam przyjaciół ateistów Wbrew pozorom to ateiści często starają się nawracać katolików... Dlatego, że dręczy ich sumienie i w głębi duszy zdają sobie pytanie, czy Boga jednak nie ma naprawdę? Dlatego każda "nawrócona "przez nich osoba poprawia im samopoczucie i utwierdza w przekonaniu, że ich poglądy są słuszne... Be-ze-dura, a ja powiem na przykład, że to wierzących dręczy sumienie i pytanie, czy Bóg istnieje, dlatego tak bardzo chcą nawracać, żeby sobie poprawić samopoczucie i umocnić w wierze  Cytuj: Jest wielu ideowych ateistów, czekających w samochodach przed Kościołem np. podczas chrztu, ale jest też wielu takich , którzy chrzczą swoje dzieci, a nawet biorą ślub jako "katolicy" żeby ułatwić procedurę...
Chyba nie do końca rozumiesz. Jest coś takiego jak presja społeczeństwa. Z pewnych powodów konserwatywne społeczeństwo wymaga wręcz od wszystkich, by czcili swoje dzieci i brali kościelne śluby. I naprawdę nie ma sensu w tych momentach pokazywać "jaki to ja nie jestem anty i zbuntowany", bo ateizm to nie bunt, wbrew temu co możecie sądzić - lepiej wejść do tego kościoła i mieć problem z głowy. Moje uczucia religijne na tym nie ucierpią, bo nie mam żadnych  Nie będzie dla mnie plamą na honorze, jeśli spełnię prośbę np. żony-katoliczki żeby dziecko było chrzczone.
_________________
gg 3287237
|
Pn paź 30, 2006 15:40 |
|
 |
tommy
Dołączył(a): Pt wrz 22, 2006 8:21 Posty: 919
|
EIRE II napisał(a): Niemowlę nie może wyrazić dezaprobaty i aprobaty,czyli nie jest winne z tego powodu,że jest ateistą. Ateizm nie wymaga od rodzicow aby nieswiadomego niemowlaka silnie zwiazywali ze swoim wyznaniem. Porownanie kompletnie nie na miejscu. Z ateizmu kazdy moze ot tak wystapic, wystarczy pstryknac palcami i zaczac wierzyc w bostwo X. Zeby wystapic z KK to trzeba juz przeprowadzic meczaca procedure. EIRE II napisał(a): I inna kwestia.Są ateiści.Ale dlaczego jest ten ateizm? Bo jest to jakiś bunt.Widząc zło i brak czytelnego świadectwa wiary niektóre osoby przestają wierzyć nie tylko w Absolut ale nawet w sam fakt istnienia dobra. Nie masz racji. EIRE II napisał(a): Zło jest podstępne.Zły duch mówi,że ateizm i homoseksualizm to normalność i nic złego i liczy przy tym na łatwowierność słuchaczy.Nie bójmy się jednak prześladowań ze strony świata. Zlo jest tez subiektywne. Nietolerancyjny duch zla katolictwa mowi, ze wolnosc orientacji seksualnej i wiary to cos zlego i liczy na latwowiernosc sluchaczy. Nie bojmy sie jednak przesladowan ze strony swiata - prawo do szczescia i wolnosci naleza sie kazdemu kto nie krzywdzi innych ludzi. Teresse napisał(a): 1. Mieli jakieś wątpliwości, co do wiary, których nikt nie rozwiał lub nie zwrócili się do kogoś o wyjasnienia w danej sprawie i zostali ateistami...
2. Nie usmiechało im się " niesienie krzyża" czyli cierpienie jakie zesłał na nich Bóg, obrazili się...Być może Bóg nie spełnił jakiejś ich prośby, nie odpowiedział na modlitwę ...Zabrał kogoś bliskiego...
3. Rodzice byli ateistami...
4. Nie odpowiada im nauczanie Kościoła (musieliby odmówić sobie jakichś przyjemności, zwłaszcza seksu , bez którego nie da się przecież żyć ) i zostają wierzącymi niepraktykującymi... 1. Coz, jak na razie nie spotkalem sie z osoba ktora jest mi w stanie definitywnie dac dowod na istnienie Boga. Czy naprawde stawiam wysokie wymagania? 2. Nie. 3. Nie. 4. Jakby mi nie odpowiadalo tylko nauczanie KK to bylbym jak calkiem spora rzesza ludzi - dumnie zwiacych sie katolikami, ktorzy ostatni raz widzieli kosciol w czasie jednego z duzych swiat, ktorzy dobieraja sobie te prawa KK ktore im pasuja a odrzucaja te ktore im nie pasuja. Teresse napisał(a): Większość ateistów to ludzie głęboko nieszczęśliwi...Jednakże starają się niepokazywać tego na zewnątrz...Bardzo często muszą pomagać sobie i rozweselać się używkami różnego typu...Często zostają pracoholikami i poświęcają się zdobywaniu pieniędzy...
Nie masz racji.
Zauwazam znowu tendecje do traktowania ateistow jako biedne, zagubione, nieszczesliwe owieczki ktore zbladzili i musza wrocic do swiatla. Przestancie opowiadac takie fanaberie.
Takie smieszne twierdzenia sa porownywalne z powiedzeniem:
"Kazdy wierzacy wierzy tylko dlatego bo jest slaby. Panicznie boi sie smierci, boi sie zniszczenia jego wlasnego ego i nie moze sobie wyobrazic braku wlasnej egzystencji. Wierzy ze strachu bo boi sie wiecznego potepienia. Nie ma przyjaciol, czuje sie nieszczesliwy, wiecznie nieusatysfakcjonowany i dlatego musi uciekac sie do wyimaginowanego ojca i przyjaciela - Boga. Jest zbyt glupi i niekompetentny aby przezwyciezyc indoktrynacje za dziecka i stawic czola rzeczywistosci jako silny, krytycznie i racjonalnie myslacy czlowiek."
Przyjemne? Nie? To przestancie opowiadac podobnego tonu niestworzone bajki o ateistach.
|
Pn paź 30, 2006 15:47 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Czytając ten wątek widzę, że katolicy zupełnie nie rozumieją ateistów... Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia. Ateiści swoją wiarę przemyśleli i stwierdzili że Boga nie ma. Zrozumcie wreszcie...
Może są tacy ateiści o których piszecie, ale ja bym ich raczej nazwała marnymi wierzącymi, błądzącymi wierzącymi a nie ateistami.
|
Pn paź 30, 2006 16:51 |
|
 |
Kropka
Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08 Posty: 1456
|
Mniej więcej o to mi chodziło:
Kropka napisał(a): Też uważam że ateizm to sposób na życie. Poprzedzony zapewne długimi przemyśleniami. Co ja myśle o ateistach? Hmm. Szanuje ich jako ludzi, którzy świadomie wybrali. Czyli wiara dla nich nie była, ot tak sobie jest, to niech sobie jest, będe sobie dreptać co niedziela do kościoła, postoję za filarem, sprawdzę, czy pajęczyna, ktora była tam w zeszłym tygodniu, wisi nadal i jakoś to będzie.
_________________ Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać, Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...
|
Pn paź 30, 2006 16:55 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Kropka: Nie miałam na myśli Twojego podejścia do ateistów  Rzeczywiście z większością Twojej wypowiedzi się zgadzam. Nie pasuje mi jednak określenie :"sposób na życie". Ateizm nie jest sposobem na życie, to katolicyzm nim jest, każda inna wiara. Bo musisz przyjąć pewien sposób myślenia, pewne zasady. Ateista może postępować zgodnie z własnym sumieniem.
Ateizm nie jest sposobem na życie, tak samo jak nie wierzenie w UFO nim nie jest. W naszym społeczeństwie może jednak to tak wyglądać, ponieważ dominującą wiarą w naszym kraju jest katolicyzm, którego nauki są w niektórych sprawach bardzo radykalne i dla większości niewierzących niewłaściwe. Dlatego ateizm może kojarzyć się ze "sposobem na życie", ze względu na nie przestrzeganie tych nauk. Podejrzewam, że gdyby KrK nie zabraniał antykoncepcji, stosunków homoseksualnych, masturbacji, to ateizmu już nikt by nie kojarzył ze "sposobem na życie".
|
Pn paź 30, 2006 17:09 |
|
 |
Kropka
Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08 Posty: 1456
|
Rita napisał(a): Kropka: Nie miałam na myśli Twojego podejścia do ateistów  Rzeczywiście z większością Twojej wypowiedzi się zgadzam. Nie pasuje mi jednak określenie :"sposób na życie". Ateizm nie jest sposobem na życie, to katolicyzm nim jest, każda inna wiara. Bo musisz przyjąć pewien sposób myślenia, pewne zasady. Ateista może postępować zgodnie z własnym sumieniem. Czyli jednak chyba musi mieć jakieś zasady. Bo czym jest postepowanie zgdonie z własnym sumieniem jeżeli nie "mieniem" jakichś zasad. Rita napisał(a): Ateizm nie jest sposobem na życie, tak samo jak nie wierzenie w UFO nim nie jest. To, co to jest?? Rita napisał(a): Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia. Rita napisał(a): Podejrzewam, że gdyby KrK nie zabraniał antykoncepcji, stosunków homoseksualnych, masturbacji, to ateizmu już nikt by nie kojarzył ze "sposobem na życie".
A to ostatnie to dla mnie już zupełny kosmos.
Co ma piernik do wiatraka??
_________________ Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać, Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...
|
Pn paź 30, 2006 17:17 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Kropka:
Cytuj: Czyli jednak chyba musi mieć jakieś zasady. Bo czym jest postepowanie zgdonie z własnym sumieniem jeżeli nie "mieniem" jakichś zasad. Tak, ma zasady zgodne z własnym sumieniem. Chodziło mi o to, że zasady nie są narzucane odgórnie. A czym jest "niewierzenie w UFO"?- niewierzeniem w UFO. Cytuj: Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia. Dokładnie tak jak napisałam, pprzeczytaj dokładnie. Chodzi mi o to że sposób życia nie ma tu nic do rzeczy. Cytuj: A to ostatnie to dla mnie już zupełny kosmos. WoooW Co ma piernik do wiatraka??
Już tłumaczę: Na moim przykładzie mogę? Ja nigdy nie uważałam, że homoseksualizm jest chorobą, że stosunek pomiędzy dwiema osobami które darzą się miłością może być grzechem, nie potrafię tego pojąć. Dla mnie miłość jest największym dobrem, jakie człowiek może dać drugiemu człowiekowi i jest to dla mnie piękne. Nie zgadzam się też, że antykoncepcja jest zła, ani masturbacja. Tak pewnie uważa większoć osób, które mogą zdecydować sami co jest dobre a co złe. Katolicy mają narzucone pewne zasady: to jest złe, to jest złe, to jest złe. Jeżeli nie przestrzegasz tych zasad to obrażasz Boga i popełniasz grzech, chociaż właściwie nikogo nie krzywdzisz. Z tych zasad wynika pewien sposób na życie (chociażby hamowanie w sobie pewnych naturalnych odruchów jak pożądanie, fantazje erotyczne). Dlatego nieprzestrzeganie tych zasad (przez większość ateistów) może sprawiać wrażenie, że to ateiści mają swój "sposób na życie". Uff...mam nadzieję że jasno w miarę napisałam?  Gdyby kościół zmienił swoje podejście do niektórych spraw, to życie ateisty i teisty wyglądałoby tak samo.
|
Pn paź 30, 2006 17:33 |
|
 |
Kropka
Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08 Posty: 1456
|
Jesteś ateistką, ponieważ nie wierzysz w Boga, czy dlatego, że nie wierzysz w kościół?
Bo mam wątpliwości...
_________________ Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać, Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...
|
Pn paź 30, 2006 17:36 |
|
 |
tommy
Dołączył(a): Pt wrz 22, 2006 8:21 Posty: 919
|
Kropka napisał(a): Czyli jednak chyba musi mieć jakieś zasady. Bo czym jest postepowanie zgdonie z własnym sumieniem jeżeli nie "mieniem" jakichś zasad. Ale te zasady nie sa zwiazane z ateizmem samym w sobie. Jesli sposob na zycie to komputer - to bedac katolikiem kupujemy caly, gdzie procesorem jest teizm a zasady moralne to plyta glowna. Ateista sobie kupuje odrebne czesci i z nich sklada calosc. Kropka napisał(a): To, co to jest??
Poglad. Nic wiecej nic mniej jak negacja istnienia bogow.
|
Pn paź 30, 2006 17:48 |
|
 |
Kropka
Dołączył(a): N lip 30, 2006 9:08 Posty: 1456
|
Pisząc: "to co to jest?" miałam na myśli zestawienie:
tego:
"Rita napisał:
Ateizm nie jest sposobem na życie, tak samo jak nie wierzenie w UFO nim nie jest.
z tym:
Rita napisał:
Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia.
_________________ Nie mam nic, co bym mogła Tobie dać, Nie mam sił by przed Tobą, Panie stać...
|
Pn paź 30, 2006 17:53 |
|
 |
tommy
Dołączył(a): Pt wrz 22, 2006 8:21 Posty: 919
|
Kropka napisał(a): tego: "Rita napisał: Ateizm nie jest sposobem na życie, tak samo jak nie wierzenie w UFO nim nie jest. z tym: Rita napisał: Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia.
Podkreslenie 'nie' w drugim zdaniu powinno rozjasnic Twoje watpliwosci.
|
Pn paź 30, 2006 18:34 |
|
 |
guarana
Dołączył(a): Cz lis 10, 2005 21:05 Posty: 485 Lokalizacja: Katowice
|
EIRE II napisał(a): guarana napisała: Cytuj: lol, a powiedz mi jak niemowlę ma wyrazić swoją aprobatę lub dezaprobatę, że chce lub nie chce nalezeć do danego kościoła. Ale świadomy wybór ateizmu przez osobę już ochrzczoną w wierze katolickiej naraża tą osobę na ekskomunikę. Chyba sie nie zrozumieliśy. Nie neguje czy w kościele katolickim istnieje instytucja ekskomuniki i czy jest dobra czy zła. Chodzi o to że jeśli ktoś odrzuca nauczanie kościoła katolickiego to naprawde mało co wzruszy go fakt ekskomunikowania jego osoby bo on takiej instytucji jak kościół nie uznaje. To samo odnosci się do apostazji. EIRE II napisał(a): Zło jest podstępne.Zły duch mówi,że ateizm i homoseksualizm to normalność i nic złego i liczy przy tym na łatwowierność słuchaczy.Nie bójmy się jednak prześladowań ze strony świata.
Przepraszam a co ma jedno do drugiego, czy ateista= homoseksualizm to normalność??
Jeśli tak porównujesz to można byc ateistą i być przeciwko homoseksualizmowi, można równie dobrze być praktykującym katolikiem jak i zagorzałym zwolennikiem kary śmierci, nieprawda??
|
Pn paź 30, 2006 19:04 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Kropka:
Cytuj: Jesteś ateistką, ponieważ nie wierzysz w Boga, czy dlatego, że nie wierzysz w kościół? Bo mam wątpliwości... Ja nie pisałam o sobie Kropko. W tej chwii nie potrafię Ci definitywnie odpowiedzieć na pytanie, czy wierzę w Boga. W kościół przestałam wierzyć już bardzo bardzo dawno temu... Nie zrozum mnie źle, uważam że chrześcijaństwo jest filozofią najbardziej ludzką, jeżeli można tak powiedzieć. Nie wiem jak to lepiej ująć w słowa. W swoim życiu staram się być dobrą chrześcijanką. Przerzaża mnie za to, to co KrK zrobił z nukami Jezusa, ale to juz na zupełnie inny temat. Myślę jednak że kościół może w przyszłości zrobić jeszcze dużo dobrego, być może nie nadszedł jeszcze ten czas... P.S. Zupełnie na marginesie, bo chyba wymaga to komentarza z mojej strony. Wydaje mi się, że źle rozumiesz zdanie: Cytuj: Ateiści nie są wierzącymi, którzy stracili wiarę, bądź ją odrzucili, bo nie pasowała do ich sposobu życia.
Ateiści to nie są wierzący, którzy stracili wiarę na skutek przykrych przeżyć, bądź dlatego, że nie chciało im się chodzić do kościoła.
Ateiści to nie są wierzący którzy odrzucili wiarę bo nie pasowała do ich sposobu życia (tacy ludzie mogą przejść na inną wiarę bardziej odpowiadającą ich potrzebom, bądź wierzyć w Boga po prostu bez wyznania). Mam nadzieję że teraz jest to jaśniejsze 
|
Pn paź 30, 2006 19:14 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Cytuj: Ateiści to nie są wierzący którzy odrzucili wiarę bo nie pasowała do ich sposobu życia (tacy ludzie mogą przejść na inną wiarę bardziej odpowiadającą ich potrzebom, bądź wierzyć w Boga po prostu bez wyznania). Mam nadzieję że teraz jest to jaśniejsze
A zatem ateista= bezwyznaniowiec.Ale rodzi się pytanie.Czy bez wyznania możliwa jest wiara w Absolut?Czy ateista to wierzący inaczej? Ateista na pewno w coś wierzy np.ma własny system wartości.Ale jak odróżnia dobro od zła?
|
Pn paź 30, 2006 19:46 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|