Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So cze 19, 2021 23:40



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona
 JEZUS ŻYJE - spotkałem Go! 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Witajcie kochani :)
Chciałbym złożyć świadectwo, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał i Żyje. Nigdy tego nie robiłem w internecie, ale jakichś głos mnie zachęca, abym dał świadectwo prawdzie.
W tamtym okresie, a było to ponad 20 lat temu, nie byłem osobą zbyt wierzącą. Chodziłem do kościoła i na lekcje religii, bo mi rodzice kazali, ale jak miałem możliwość, to sobie odpuszczałem. Czy wierzyłem w Jezusa i Jego zmartwychwstanie? Tak naprawdę, to nie interesowało mnie to zbytnio. Wolałem pograć w piłkę. :biggrin: To mistyczne doświadczenie miałem w okresie bierzmowania. Położyłem się spać i dość szybko zasnąłem. W pewnym momencie, w czasie snu, poczułem, że... opuszczam ciało, ale wciąż czułem siebie, jako człowieka, a nie jakiegoś ducha. Znalazłem się w pomieszczeniu pełnym światła. Przede mną stała postać tyłem odwrócona: w białych szatach, długich kręconych włosach. Czułem, że ma niezwykłą moc, i że mi kogoś przypomina. Zacząłem O TYM myśleć, to wszystko trwało b.szybko ( kilkanaście sekund?). Poczułem, w pewnym momencie, że patrzę na rozgwieżdżony kosmos, i czuję, że jest JEDNOŚCIĄ, z tym, którego widziałem przed chwilą. To było niezwykłe, ale to nie koniec. Zacząłem się budzić, i wtedy nastąpiło SPOTKANIE Z JEZUSEM. Poczułem i widziałem, jak promienie światła wychodzą z mojego splotu słonecznego ( vide obraz św. Faustyny) i poczułem CAŁYM SOBĄ, że JEZUS mieszka we mnie. Tak mocno poczułem JEGO, że dał mi On poznać, kim jestem dla Niego: kimś ukochanym.. Wypełniła mnie Jego Miłość z taką potęgą, że strumienie łez płynęły ze mnie, jak z kranu. Poczułem CAŁYM SOBĄ, że Jego Miłość jest totalnie bezwarunkowa i nieskończona, a ludzka miłość to śmieci. Poczułem, że należę do NIEGO.Moja śp. Matka, zobaczyła, jak szlocham, to myślała, że zwariowałem, jestem chory, czy coś takiego.
Przez kilka dni nie mogłem zupełnie dojść do siebie: często płakałem i tęskniłem za NIM, bo to dla mnie jest Życie i Miłość. Zrozumiałem, że żadne książki, rytuały nie są wstanie oddać ułamka tej Miłości. Jest tylko jedno słowo, które aspiruje do tego doświadczenia: BÓG. Nie potrafię wam kochani oddać, co znaczy Jezus we Mnie, bo nie potrafię Wam opisać istoty BOGA: JEST MIŁOŚCIĄ. MIŁOŚĆ BOGA, jak wtedy poczułem, o lata świetle przewyższa ludzką, która jest jak zmarszczka na OCEANIE BOŻEJ MIŁOŚCI. Ludzka miłość wobec BOŻEJ MIŁOŚCI nie istnieje, bo ostatecznie istnieje tylko to, co Nieskończone i Bezwarunkowe, czyli ON SAM. Tajemnicy Bóstwa Jezusa nie zrozumiałem, BO jest ponad wszelkim ludzkim poznaniem, ale poczułem:
[i]Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus


Ostatnio edytowano Śr kwi 02, 2014 10:51 przez Anonymous, łącznie edytowano 1 raz

korekta literówki w tytule



Śr kwi 02, 2014 10:42
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz mar 17, 2011 17:36
Posty: 1407
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Piekne swiadectwo, bardzo mi sie podoba. :)
Wiem, ze dla niektorych moze to wydawac sie dziwne i niezrozumiale, ale to ewidentna Boza laska dla ciebie, to nowe narodzenie. I to Bóg Sam do ciebie przyszedl. Wow.
A odczuwanie, ze Jezus mieszka w tobie - bezcenne.


Śr kwi 02, 2014 17:52
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lut 23, 2009 22:34
Posty: 10131
Lokalizacja: Pierdzisłąwice
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Doskonale Cię rozumiem, proteom. Ja doznałem podobnego olśnienia. Tyle, że w drugą stronę. Poczułem, że bogowie nie istnieją...od tego dnia zacząłem żyć samodzielnie, bez wyimaginowanych istot w mej głowie.

_________________
Z zarozumialcami i debilami nie rozmawiam...
no chyba że zrobię edukacyjny wyjątek


So kwi 05, 2014 17:31
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt lis 19, 2013 21:22
Posty: 751
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Jezus nie jest wyimaginowaną istotą. Jest jak najbardziej realny i cudowny. Ja również czuję go bardzo realnie i choć nie tak jak kolega opisał to podobnie poczułam Jego miłość i od tej chwili nic nie jest w stanie "przebić" tego przezycia. Bezcenne!!!!!!!!!!


So kwi 05, 2014 17:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So kwi 03, 2010 15:13
Posty: 1226
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Chwala naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi :), przyzyc Milosc Jezusa Chrystusa to jest niepowtarzalne uczcie ktore ciagle trwa.
Proteom przezyles cos co i ja przezylem, serce wypelnione Miloscia Boza, tego nie da sie opisac to trzeba naprawde przezyc,pod porzadkowalem mojemu Panu Jezusowi Chrystusowi cale moje zycie, w Milosci Bozej robie rzeczy o ktorych wczesniej nie myslalem, to jest cos niewyobrazalnego cos pieknego czego nie da sie opisac ludzkimi slowami :)

_________________
Bog jest Miloscia :)


So kwi 05, 2014 18:41
Zobacz profil
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Jajko napisał(a):
Doskonale Cię rozumiem, proteom. Ja doznałem podobnego olśnienia. Tyle, że w drugą stronę. Poczułem, że bogowie nie istnieją...od tego dnia zacząłem żyć samodzielnie, bez wyimaginowanych istot w mej głowie.

Też pamiętam to wspaniałe uczucie, kiedy zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań. Myślę, że każdy, kto wkroczył na ścieżkę zgodności z własnym sumieniem przeżył coś podobnego. W każdym razie każdemu to polecam :) .


So kwi 05, 2014 21:28
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Jajko napisał(a):
Doskonale Cię rozumiem, proteom. Ja doznałem podobnego olśnienia. Tyle, że w drugą stronę. Poczułem, że bogowie nie istnieją...od tego dnia zacząłem żyć samodzielnie, bez wyimaginowanych istot w mej głowie.


W moim doświadczeniu nie chodzi o żadnych bogów. Moje doświadczenie nie aspiruje do obiektywnych dowodów na istnienie Boga. Moje doświadczenie jest przede wszystkim dla mnie świadectwem, że Jezus żyje we mnie.. Jeśli żyje, to oznacza, że zmartwychwstał, bo inaczej nie potrafię tego wyjaśnić. Dla mnie fundament tego doświadczenia jest taki, że Jezus żyje we Mnie, nie jako Ktoś obcy, ale Ktoś, kto Całym Sobą mnie kocha. Nie wiem, co to znaczy, Całym Sobą kochać, bo nie jestem Zmartwychwstałym Jezusem, ale jedynie mogę powiedzieć, że TO poczułem.
W tym doświadczeniu Jezus odsłonił mi tajemnicę swej Miłości. Jezus we Mnie doświadcza mojego życia, jako człowieka grzesznego, śmiertelnego, uwarunkowanego. Jezus we mnie przeżywa całe moje życie, i przeżywa je w pełni. To jest chyba rozwiązanie odwiecznego problemu zła: dlaczego Bóg na to pozwala? Bóg nie jest na zewnątrz człowieka, ale w nim wszystko doświadcza: zarówno te bolesne np. obozy, śmierć, jak i każdą radość. Bóg w Osobie Jezusa chce być w każdym ludzkim doświadczeniu, bo tak kocha człowieka. . Bóg nie mówi z zewnątrz: jak ci ludzie cierpią, ale razem z nimi i w nich doświadcza tego wszystkiego, bo tak kocha człowieka, że w tym wszystkim chce być obecny. Dlaczego? Bo jest kochającym Ojcem dla swojego Syna, który jest w nas. Jak to wtedy poczułem, to był totalny :o . Wcześniej to był dla mnie tylko intelektualny, zewnętrzy przekaz doktryny wiary, a nie osobiste spotkanie z Nim. Co innego o tym słyszeć, że Jezus żyje, a co innego, poczuć, że Żyje on we mnie, jako Kochający Całym Sobą. W tym doświadczeniu Jezus odsłonił mi tajemnicę: to nie jest tak, że On jest, a potem mnie kocha, ale Cały Jest Kochaniem. Czy dowodzi to Bóstwa Jezusa, to dla mnie nie jest najważniejsze, bo to jest kwestia intelektualna. Dla mnie najważniejsza rzecz: Jezus we mnie żyje, Całym Sobą kocha i Całym Sobą doświadcza całego mojego życia. Również tego, co teraz pisz. Czy można tak doświadczać ludzkiego życia, nie będąc Osobowym Bogiem? Nie wiem, i niech nad tym debatują teolodzy, filozofowie. Dla mnie i w to wierzę, a nie wiem, że tylko Osobowy Bóg może w pełni doświadczać każdego ludzkiego życia, jako Kochający Całym Sobą.


So kwi 05, 2014 23:19
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
mauger napisał(a):
Jajko napisał(a):
Doskonale Cię rozumiem, proteom. Ja doznałem podobnego olśnienia. Tyle, że w drugą stronę. Poczułem, że bogowie nie istnieją...od tego dnia zacząłem żyć samodzielnie, bez wyimaginowanych istot w mej głowie.

Też pamiętam to wspaniałe uczucie, kiedy zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań. Myślę, że każdy, kto wkroczył na ścieżkę zgodności z własnym sumieniem przeżył coś podobnego. W każdym razie każdemu to polecam :) .


Co to znaczy dla Ciebie:
Cytuj:
jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań
?


So kwi 05, 2014 23:21
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
amadeus35 napisał(a):
Chwala naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi :), przyzyc Milosc Jezusa Chrystusa to jest niepowtarzalne uczcie ktore ciagle trwa.
Proteom przezyles cos co i ja przezylem, serce wypelnione Miloscia Boza, tego nie da sie opisac to trzeba naprawde przezyc,pod porzadkowalem mojemu Panu Jezusowi Chrystusowi cale moje zycie, w Milosci Bozej robie rzeczy o ktorych wczesniej nie myslalem, to jest cos niewyobrazalnego cos pieknego czego nie da sie opisac ludzkimi slowami :)


Mógłbyś coś więcej o TYM doświadczeniu powiedzieć, na ile jest to możliwie? Czy to było w czasie snu, jak przebiegało itd?


So kwi 05, 2014 23:24
Zobacz profil
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
proteom napisał(a):
mauger napisał(a):
Jajko napisał(a):
Doskonale Cię rozumiem, proteom. Ja doznałem podobnego olśnienia. Tyle, że w drugą stronę. Poczułem, że bogowie nie istnieją...od tego dnia zacząłem żyć samodzielnie, bez wyimaginowanych istot w mej głowie.

Też pamiętam to wspaniałe uczucie, kiedy zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań. Myślę, że każdy, kto wkroczył na ścieżkę zgodności z własnym sumieniem przeżył coś podobnego. W każdym razie każdemu to polecam :) .


Co to znaczy dla Ciebie:
Cytuj:
jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań
?

Chodzi mi o to, że wzniosłem się ponad ograniczenia, które nakładała na mnie religia, a które jak sobie uświadomiłem, nie były zgodne z moim wewnętrznym przekonaniem.


So kwi 05, 2014 23:32
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Jajko napisał(a):
bez wyimaginowanych istot w mej głowie.


Jezus w tym doświadczeniu nie był w mojej głowie. Jezus był obecny w całej mojej osobie, a moja osoba, to nie głowa. Moja osoba wyraża się i przejawią swoją biologiczną egzystencję również przez narząd mózgu, ale nim nie jest. Pytanie o to kim jestem, to jest pytanie: kim jest Jezus we Mnie i jak On doświadcza mojego życia? Na to pytanie, jak przypuszczam, tylko Jezus jest w stanie udzielić Ci w pełni prawdziwej odpowiedzi, i jak sadzę, nie będzie to jakaś odpowiedź, ale taka, która odkrywa Jego, jako obecnego Całym Sobą w Tobie, jako Kochającego Całym Sobą, czyli: bezwarunkowo, nieodwołalnie i nieskończenie. Kto tak potrafi kochać? Nie znam człowieka, która choć w promilu tak kocha, a z pewnością nie jestem to ja, bo aby tak kochać, to trzeba być: bezwarunkową, nieodwołalną i nieskończoną Miłością. Człowiek, z racji swej natury, nie potrafi tak kochać, bo jest: uwarunkowany( biologicznie, psychicznie, kulturowo, środowiskowo itd); jest śmiertelny, czyli wraz z jego śmiercią kończy się jego miłość; jest skończony w swych przejawach miłości. Jezus Całym Sobą Kocha, jest Cały Miłością, a człowiek, to czasem niektórych kocha, ale często tkwi w egoizmie i nienawiści do innych ludzi, jakoś sobie to usprawiedliwiając: politycznie, religijnie, rasowo itd, co pokazała i pokazuje historia i codzienność rodzaju ludzkiego.


So kwi 05, 2014 23:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
mauger napisał(a):

Chodzi mi o to, że wzniosłem się ponad ograniczenia, które nakładała na mnie religia, a które jak sobie uświadomiłem, nie były zgodne z moim wewnętrznym przekonaniem.


Co to znaczy:
Cytuj:
wzniosłem się ponad ograniczenia, które nakładała na mnie religia,
?


So kwi 05, 2014 23:49
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 22, 2009 8:40
Posty: 2042
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
mauger napisał(a):

Też pamiętam to wspaniałe uczucie, kiedy zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań. .


Jezus we mnie w tym moim doświadczeniu, nie jest wspaniałym uczuciem, bo uczucia przemijają, ale jest Kochającym Całym Sobą. Nie wierzę, że ktokolwiek z ludzi, potrafi tak kochać, bo aby TAK kochać to trzeba być wolnym od wszelkich uwarunkowań. Ja nie: Kocham Całym Sobą, bo, aby TAK kochać, to trzeba być w pełni w życiu każdego człowieka i w pełni doświadczać jego życia, czyli również: jego śmierci
. W moim życiu też jest śmierć, również biologiczna, i Jezus we mnie, też jest w tym doświadczeniu obecny, bo jest Kochający Całym Sobą: bezwarunkowo, nieodwołalnie i nieskończenie. Jeśli Jezus kocha nieodwołalnie, to również w śmierci, też biologicznej, bo to też jest Jego śmierć tzn: On doświadcza mojej smierci, nie przestając być: Kochającym Całym Sobą - nieodwołalnie! Tak mnie kocha, że również nie rezygnuje z tego krancowego doswiadczenia, jak i każdego doświadczenia choroby psychicznej czy fizycznej. Jezus we mnie doświadczał mojej depresji.


N kwi 06, 2014 0:09
Zobacz profil
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
proteom napisał(a):
mauger napisał(a):

Też pamiętam to wspaniałe uczucie, kiedy zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę jestem wolny od wszelkich religijnych uwarunkowań. .


Jezus we mnie w tym moim doświadczeniu, nie jest wspaniałym uczuciem, bo uczucia przemijają, ale jest Kochającym Całym Sobą. Nie wierzę, że ktokolwiek z ludzi, potrafi tak kochać, bo aby TAK kochać to trzeba być wolnym od wszelkich uwarunkowań. Ja nie: Kocham Całym Sobą, bo, aby TAK kochać, to trzeba być w pełni w życiu każdego człowieka i w pełni doświadczać jego życia, czyli również: jego śmierci
. W moim życiu też jest śmierć, również biologiczna, i Jezus we mnie, też jest w tym doświadczeniu obecny, bo jest Kochający Całym Sobą: bezwarunkowo, nieodwołalnie i nieskończenie. Jeśli Jezus kocha nieodwołalnie, to również w śmierci, też biologicznej, bo to też jest Jego śmierć tzn: On doświadcza mojej smierci, nie przestając być: Kochającym Całym Sobą - nieodwołalnie! Tak mnie kocha, że również nie rezygnuje z tego krancowego doswiadczenia, jak i każdego doświadczenia choroby psychicznej czy fizycznej. Jezus we mnie doświadczał mojej depresji.

Cieszę się, że doświadczasz takiej miłości. To bardzo dobrze. Trzymaj się tego. Wiedz jednak, że różnorodność i złożoność ludzkiej egzystencji sprawia, że nie dla każdego Jezus jest jedyną właściwą ścieżką, która może podążać. Istnieje wiele dróg prowadzących do głębokiego przeżywania własnego życia. To właśnie odkrycie tej własnej i niepowtarzalnej drogi powoduje, że człowiek zaczyna zbliżać do pełni, harmonii i jedności ze światem. To wspaniałe uczucie, które trwa, gdy potrafisz żyć w zgodzie z samym sobą, a nie zgodnie z obrazem bóstwa narzuconego przez religię. O tym właśnie pisałem.


N kwi 06, 2014 1:02

Dołączył(a): Wt lis 19, 2013 21:22
Posty: 751
Post Re: JEZUS ŻYJE - spotkałem Go!
Jeśli ktoś osobiście doświadczy Boga i poczuje Jego miłość to nie robi już nic na przymus, to nie sprawia mu trudności chęć podążania za Jego słowem ani rozmowa z Nim. Wtedy wszystko inne odchodzi na dalszy plan i przeżywa się Bożą obecność z każdym dniem coraz bardziej. I nie chodzi tu o wypełnianie religijnych rytuałów tylko o duchowe odczuwanie Boga. Dlatego dla mnie wiara a religia to nie to samo. Jeśli ktoś przeżył spotkanie z Bogiem i odczuwa to na co dzień, to wie, że nie chodzi tu o doktryny, rytuały czy tradycję. Bóg i prawdziwa wiara w Niego jest ponad to wszystko.
Sama kiedyś byłam wielką ateistką i też mi się wydawało, że gdy jestem panią sama dla siebie i nie pozwalam sobie nic narzucać to jest to radość i sens życia. Jak bardzo się myliłam....
Od momentu gdy poznałam(choć poznawanie trwa nadal) Boga i Jego przeogromną miłośc wiem, że życie którym żyłam wcześniej było tylko złudnym szczęściem pozbawionym spokoju ducha.
Dopiero teraz moje życie ma sens a radość z przezywania żywej wiary przepełnia moje ciało i duszę na wskroś.
To tak jakby porównać telewizor czarno-biały i kolorowy. Jeśli ktoś ogląda cały czas czarno-biały to przyzwyczja się i wydaje mu się, że wszystko jest super i w zupełności mu taki obraz i jakość wystarcza. Jednak jak tylko raz obejrzy film na kolorowym telewizorze wie, że prawdziwy efekt jest teraz i nie zamieni już na stary.
Te telewizory to zycie bez Boga i życie z Bogiem.
Takie porównanie mi się nasunęło do zobrazowania jakości życia w wierze i bez niej :-)


N kwi 06, 2014 8:02
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL