Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt gru 10, 2019 22:06



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
 CIERPIENIE 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Cz lis 28, 2019 20:39
Posty: 3
Post CIERPIENIE
WITAM, Nie wiem czy to właściwy dzial ale z racji tego iż zadawanie pytań jest akurat wstrzymane...wybrałam ten, wydawał mi się najbardziej zbliżony do tego o co chciałabym zapytać czy napisac..
Nie wiem właściwie czy ma sens to pisanie ale pod wpływem impulsu..jestem tutaj.,,bo niemam już sił, zupełnie i kompletnie jestem wyczerpana życiem. Proszę Boga o śmierć bo może chociaż to mi da. Od ponad 15 lat nie wydarzyło się w moim życiu nic dobrego a od 4 ech dostaje wyłącznie same "kopniaki" i nie ma w tym żadnej przesady. Zapomniałam jak to jest być radosnym czy uśmiechnietym. Rozbicie rodzinne, i jak męża nie żałuję gdyż było to małżeństwo zawarte pod przymusem, tak despotyczna matka która zawsze chicął mi pokazac iz nic nie jestm warta a jednoczesnie rywalizowała ze mną o moje własne dzieci, nastawia jednych przeciwko drugim, rozbiła resztę mojej rodziny.Podupadłam na zdrowiu. Prawdopodobnie pojawila się depresja, notoryczna bezsenność która doprowadziła do takiego wyczerpania, ze nie bylam w stanie pójść rano do pracy, raz, drugi..aż przestałam w ogle chodzić. Wszystkie próby podjęcia zatrudnienia koncza się fiaskiem, nagle nikt nie odpowiada na moje aplikacje, gdzie jeszcze rok, dwa temu przyjmowana bylam wszędzie gdzie złozyłam CV. Wczesniej wyjeżdzałam za granicę i dobrze sobie radziłam ale w któryms momencie zaczęłam tracić kontakty, jeden po drugim i nie wiadomo dokładnie z jakich przyczyn, wszystko się zaczeło sypać jak domek z kart. Musialam wrócic do kraju. A tutaj popadłam w jeszce gorsza sytację. tam przynajmniej byłam zdrowa a tutaj...nie mam nikogo, podobnie jak z pracą wszelkie kontakty i te stare przyjażnie które wydawały sie byc sprawdzone porozpadały się pod byle pretekstem, nie mam nic... wszystko co nowego mnie spotyka, dobrze sie nie zaczynie, a zaraz się rozsypuje. mam już lęk nawet przed wchodzeniem w jakiekolwiek relacje, bo mam wrażnieie że samo moje pojawienie się niszczy wszystko.Nie mam już siły wyjchodzic z domu. Tylko zmuszona by by kupić cos do jedzenia wychodze, najcheniej po zmroku.. mysle jak z ta udręką skonćzyc.... Nikt z was mi tego nie powie, a już na parwdę nie mam siły. Byłam osobą pęłną , życia, radziłam sobie ze wszystkim co niosło życie, wzbudzałam zainteresowanie, ludzie chcieli sie ze mna przyjaźnić. Przekleństwo brzmi patetycznie ale czuję sie jakby rzeczywiście ciązyło na mnie jakies fatum, z którym nie mam sily sobie poradzić. Jestem osobą wierząca i [praktykującą. Największe kryzysy dopadja mnie w weekendy, nie jestem w stanie wyjsc z domu, nie ide wtedy do kościoła, potem jakos wszystko mija. .. Od dziecka byłam winna prawie wszystkiemu co nie tak, cos sie zepsuło, cos spadło, cos zgineło..to byłam ja, chociaż nie ja. Ale ja ofiarą nie miałam zamiaru byc i się "stawiałam" a potem nawet nie myslałam prosic ich o miłość.Nie wiem dlaczego Bóg mnie tutaj powołał...boje sie pomysleć, że tylko po to bym cierpiała..taka okropna udręka..żyć na siłę... i proszę go by choc troche mi odpusciił, albo zabrał mnie stąd, chociaż to byłaby nagroda a na to trzeba sobie zasłużyć..żeby na mnie popatrzył i zobaczył co sie ze mna stało... a on wie najlepiej jaką byłam osobą i co ze mnie zostało, jak długo to wszystko trwa...nie ma końca ani widoku na żadną poprawę. Kto by to wszystko wytrzymał... a on chce zebym ja to znosiła... a ja jestem byle jaka, słaba... i nie daje rady stanąc na wysokości tego zadania. przepraszam że was teraz obciązam a może nikt tego nie przeczyta. nie ma dla mnie pomocy, wiem, ze nikt mi nie jest w stanie pomoc.


Cz lis 28, 2019 21:42
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4027
Post Re: CIERPIENIE
Jest wiele osób, które mogą pomóc o ile tylko im na to pozwolisz. Nie jestem lekarzem, ale z tego co piszesz masz poważną depresję i to się da wyleczyć i mówię to z doświadczenia.

Jeśli chcesz pogadać to pisz tutaj, albo na priva. Jeśli zechcesz przyjąć pomoc od obcej osoby to postaram się zrobić to co w mojej mocy.

Co jesteś wstanie robić? Czy jest coś co daje choć odrobinę przyjemności?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz lis 28, 2019 22:16
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1943
Post Re: CIERPIENIE
Piszesz, że "nie ma pomocy", ale jednocześnie piszesz, co świadczy o tym, że szukasz pomocy. Nie trać nadziei - warto próbować. Ja też przeszedłem przez trudne sytuacje i wydawało mi się, że nie ma pomocy i nie ma wyjścia, ale wszystko to, co złe, mija.

Napisz coś jeszcze o sobie, o tym, co myślisz o świecie, o Bogu...

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Pt lis 29, 2019 10:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lis 28, 2019 20:39
Posty: 3
Post Re: CIERPIENIE
IrciaLilith napisał(a):
Jest wiele osób, które mogą pomóc o ile tylko im na to pozwolisz. Nie jestem lekarzem, ale z tego co piszesz masz poważną depresję i to się da wyleczyć i mówię to z doświadczenia.

Jeśli chcesz pogadać to pisz tutaj, albo na priva. Jeśli zechcesz przyjąć pomoc od obcej osoby to postaram się zrobić to co w mojej mocy.

Co jesteś wstanie robić? Czy jest coś co daje choć odrobinę przyjemności?



IrciaLilith dziękuję Ci. Tak subtelnie napisałaś "jesli zechcesz", dając mi możliwośc wyboru. Chciałabym pomocy ale nikt nie jest w stanie mi pomóc bo sprawy tak daleko zaszły, że mogłby się wydarzyć chyba tylko cud odmieniając obecny stan.
Czas trwania złej passy wypalił mnie i nie licze już na nic. Zwrot "jesli zechcesz" jakoś szczególnie mi zapadł bo widze w nim taką subtelność i wrażliwość, przez co jakby wkradło się dziwne poczucie winy, ze może sprawą która jest nie do rozwiązania, zaniepokoiłam osobę wrażliwą na czyjąś krzywdę. Tylko, mogłam o tym pomysleć kiedy pisałam pierwszy post. Przepraszam i proszę, nie przejmuj się moim przypadkiem. Tak naprawdę w pytaniach, które są chwilowo nieaktualne, chciałam znaleźć odpowiedź na temat eutanazji. Wiem, znam stanowisko Kościoła, wiem co przykazania mówią. Ale....moze jest gdzieś jakis kruczek...tak przewrotnie troche napiszę.
Nic mnie nie cieszy IrciaLilith, to co ewentualnie by mogło, nie moge robic z prozaicznych powodów. W zasadzie, to czego najbardziej w życiu pragnełam czy chciałam nigdy się nie wydarzyło. I to chyba drugi powód dlaczego tak na mnie podziałał Twój zwrot "jeśli zechcesz"...pełen delikatności i wrażliwości.
Jeszcze raz Ci dziekuje.


N gru 01, 2019 9:54
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz lis 28, 2019 20:39
Posty: 3
Post Re: CIERPIENIE
Zbigniew3991 napisał(a):
Piszesz, że "nie ma pomocy", ale jednocześnie piszesz, co świadczy o tym, że szukasz pomocy. Nie trać nadziei - warto próbować. Ja też przeszedłem przez trudne sytuacje i wydawało mi się, że nie ma pomocy i nie ma wyjścia, ale wszystko to, co złe, mija.

Napisz coś jeszcze o sobie, o tym, co myślisz o świecie, o Bogu...


Zbigniew3991 dziekuje również, że zareagowałeś, jednoczesnie przepraszam z tych samych powodow o których pisałam Irci.
Wszystko co złe wcale nie mija, jest tylko coraz gorzej.
Gdzies w głębi chciałabym napisac cos więcej o sobie ale musiałabym dotkną spraw które już zasypałam popiołem i nie chce już czuc więcej tego bólu.
Bóg, świat. hm..
Może swiat najpierw...to ciągła walka o przetrwanie bez chwili oddechu na regenracje. Dla wrażliwych jednostek nie ma w nim miejsca. To jak pole walki w którym "delikatniejszi" drogą selekcji sa eliminowane. Do poki masz łokcie sprawne i jako takie zdrowie, a drugi człowiek to tylko coś co ma zaspokoić twoje potzreby to pociągniesz dlugo i nawet dostaniesz profity od zycia.
Świat to też, natura. tam mogłabym zostac i nie wracać do tego opisanego powyżej. czasem nawet sobie myslałam czemu ni e"urodziłam" się np. jaskółą, przyleciałabym w maju, zrobilabym gniazdko, zapaskudziła okna ludziom szlamem, błotem, własna ślną i czym popadnie. Potem zniosłabym jajko może dwa,itd itd .....a po wszystkim odleciałabym i albo zjadłby mnie jakis sęp po drodze albo po kilku latach spełnionego zycia umarłabym smiercia naturalną. I to rozumiem.
Będąc blisko natury czuje sie jak we wałsnym świecie, daje mi to wytchnienie i nawet czasem..czułam się tam blisko Boga.

Bóg...Bóg, na to wszystko patrzy i...nie grzmi...kiedys nawet walczyłam o krzyż w klasie, może nawet nie rozumiejac dokładnie co robie ale wiedziałam, że bronie mojej wiary. Potem w miarę upływu, buntowałam się, wracałam. Generalnie, pytam Boga dlaczego troche nie odpuści, nie pokona tego złego, nie ograniczy go..cóz to dla niego... i po co nas tutaj dał jako marnych i słabych ludzi a chce byśmy byli świadomi i oddani jak Jezus który potrafił podjąc takie cierpienie bo był/jest Bogiem. Nie rozumiem też, jak Bóg miłości mógł wymyslic takie odkupienie...że wydał własnego syna na smierć, na taka śmierć. Pan Jezus wołał: Boże mój, Boże.. czemuś mnie opuscił. Ale ..ale i "i" on był i jest Bogiem..a cóż my. Boję się tych słow, ale bardziej jednam się z Jezusem-wiem że brzmi to troche sprzecznie - boli mnie to jak on się tam wtedy meczył...gdybym to widziała pewnie w zwykłym odruchu ludzkim chciałabym mu pomóc, uwolnic go od tak starsznej męki, może nawet rzuciłabym sie tam na tych wszystkich żolnierzy...bo taki maiłabym odruch...a Bóg...wymyślił takie odkupienie. ja nie wpadłabym na wymyslenie takiej męki dla kogoś.


N gru 01, 2019 10:01
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40027
Post Re: CIERPIENIE
ell - nie piszesz nic o leczeniu, czyżbyś nie szukała pomocy u psychiatry?


N gru 01, 2019 10:04
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1943
Post Re: CIERPIENIE
Eutanazja i śmierć to ostateczne rozwiązania. Może warto spróbować czegoś innego?

To, o czym piszesz, jest mi bardzo bliskie. Bardzo przeżywam to cierpienie, które znajduje się wokół. Na szczęście jest też dobro.
Mamy pierwszą niedzielę Adwentu. Trzy lata temu często słyszałem słowa ludzi rozgoryczonych: "Na nic nie czekam". Było to właśnie w grudniu. W Adwencie właśnie czekamy. Czekamy na przyjście Jezusa, który obiecał nam, że przyjdzie i wszyscy zmartwychwstaniemy. Piszesz o krzyżu. Krzyż jest ważny, ale nie można go rozważać i kontemplować bez wizji pustego grobu. Grób jest pusty, bo Jezus zmartwychwstał. My cierpimy, ale Jezus także cierpiał. Jezus zmartwychwstał, więc my także zmartwychwstaniemy, tak jak nam Jezus obiecał. O to pisze Paweł z Tarsu w swoich listach - Jezus jako pierwszy zmartwychwstał i tym samym spodziewamy się, że my również zmartwychwstaniemy. Krzyż nie jest więc ostatnim słowem. Cierpienie także nie jest czymś ostatecznym.

Czekasz na coś, Ell? Co myślisz o zmartwychwstaniu?

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


N gru 01, 2019 10:12
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 8160
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: CIERPIENIE
Witaj na forum, Eli. Na wstępie chciałbym podkreślić, że jesteśmy tutaj i czytamy takie wątki, ponieważ chcemy - i mamy taką możliwość, ponieważ sami czujemy się odpowiednio dobrze - ofiarować nasze wsparcie i dobre słowo komuś, kto akurat przeżywa gorszy czas.

Myślę, że my też możemy podziękować Tobie za podzielenie się swoimi osobistymi przeżyciami i myślami.

Poza tym, gdy można zrobić coś dobrego dla innych, wtedy zwykle lepiej się czujemy. A jak Ty myślisz? Masz dzieci, którym jesteś bardzo potrzebna. Nikt inny mógłby dać mi tyle miłości, troski i zaangażowania jak własna matka.

Wspomniałaś też o depresji. Depresja często łączy się z bezsennością, więc jest bardzo możliwe, że właśnie to Ciebie spotkało.

Oczywiście depresja może się zacząć się od trudnych wydarzeń życiowych, ale jej najgłębszą przyczyną jest niedobór pewnych neuroprzekaźników. Wtedy wszystko, a tym bardziej trudne życiowe sytuacje, staje się jeszcze nieporównywalnie trudniejsze. Potrzeba nieraz ogromnego wysiłku, aby codziennie rano wstać i przetrwać do wieczora.

Znam jednak osobiście kilka osób, które chorowały na depresję i udało im się z tego wyleczyć. To jest możliwe. Ponieważ w sumie to prosta sprawa. Tak jak na niedobór potasu podaje się potas.

Warto iść do tego lekarza. Wtedy łatwiej będzie zmagać się z problemami, które masz przed sobą.

Trzymaj się.

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


N gru 01, 2019 14:39
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 8 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL