Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz paź 29, 2020 18:00



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
 Katolik na pokaz 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): N wrz 10, 2017 20:32
Posty: 456
Post Re: Katolik na pokaz
IrciaLilith napisał(a):
Swołocz- ale dyskusje w necie o gadającym wężu i czytanie o tym samemu nie są obciachowe? Że niby na żywo byś z nami nie pogadał, bo to obciach? Bo nie byłbyś anonimowy?

Rozmawiając o tym w necie nie potwierdzam prawdziwości tych opowieści. Natomiast wchodząc do kościoła i uczestnicząc we mszy jak gdyby potwierdzam akceptację tych historii jako prawdziwych.

I nie dotyczy to tylko opowieści o wężu, ale też innych tzw. natchnionych tekstów, jak jakichś objawień Izajasza czy Ezechiela. Ktoś miał jakieś wizje, nie wiadomo, jakie jest ich pochodzenie, czy nie są np. wytworem stanów klinicznych, a my w kościele bierzemy je poważnie i odczytujemy ex cathedra.


N maja 03, 2020 11:52
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41061
Post Re: Katolik na pokaz
IrciaLilith napisał(a):
Alus, a skąd pewność, że przyjęcie Eucharystii, czyli opłatka po cudownej niefizycznej przemianie ma cokolwiek wspólnego z tym o co chodziło Jezusowi? Poza Tradycją i autoryterem Kościoła?
Mnie ciekawi fakt, że okrągłe opłatki jako symboliczne ciało Boga pojawiły się na długo przed chrześcijaństwem, pewnie mi powiecie, że niepotrzebnie poznaję mitologię i religie wszelakie, ale po prostu nie wyrosłam z etapu 5latka pytającego 'dlaczego?' ;)

Jezus precyzyjnie przez 3 lata mówił o co chodzi w Jego przekazie - o miłość - miłość do Boga i drugiej osoby miłuj bliźniego jak siebie samego. Przekazał w obrazie sądu ostatecznego, że sądzeni będziemy z miłości.
Komunia święta, czyli duchowe zjednoczenie z Chrystusem winny każdemu przyjmującemu napominać o tym obligatoryjnym przykazaniu.
Jeśli ludzie zapominają i przyjmują Komunię mechanicznie, jako rytuał, to niewiele ich zbliża do Jezusa.
Opłatki - chleb też istniał od niemal początków ludzkości, a właśnie chleb Jezus podzielił ustanawiając Komunię zjednoczenie ludzi z Bogiem.
Poznajesz czyli szukasz, naturalne dla człowieka poszukiwanie. Wiara chrześcijańska, czy innego wyznania to także nieustanne poszukiwanie. Może łatwiejsze, bo istnieją drogowskazy.


Cytuj:
Zresztą Jezus ponoć mówił o byciu jak dziecko, a ja nigdy nie byłam dzieckiem, które wierzy na zasadzie autorytetu-z obecnej perspektywy współczuję moim rodzicom i ich podziwiam , że jakoś wytrzymali.

Wiara dzieci nie zasadza się na autorytetach - kochałaś rodziców, wierzyłaś im (przynajmniej do pewnego etapu życia) i o takiej wierze mówi Chrystusa opartej na miłości nie na autorytetach, które często bywają zmienne.

Cytuj:
Skoro Jezus dał moc odpuszczania grzechów tylko apostołom i to na zasadzie wzajemnego wyznawania sobie grzechów, to w jaki sposób kapłan, który wcale nie zamierza mi wyznawać swoich ma być potrzebny do tego aby Bóg wybaczył mi moje grzechy? Powiedzmy, że jestem stereotypową blondynką i zwyczajnie tego nie łapię i aktualnie uważam, że skoro to Bóg odpuszcza grzechy to mogę pogadać z Bogiem bezpośrednio i przynajmniej 'pokuta' jest rozsądniejsza niż odklepanie modlitw.

Psychologiczne jest to uzasadnione, każdy człowiek, zwłaszcza w trudnych dla siebie momentach życia potrzebuje kogoś kto go wysłucha, poradzi, da receptę. Katolicy potrzebują spowiedzi, muzułmanie rozmowy z imamem, izrealici rozmowy z rabinem, wyznawca religii wschodu także poszukuje pomocy u buddyjskich mnichów, ateista szuka pomocy na leżance u psychoterapeuty. Może każdy wzbudzić w sobie szczery żal za grzechy, który w sytuacjach podobnych jak aktualnie - koronawirus, jest formą spowiedzi. Ale kiedyś każdy zapragnie podzielić się trudnościami, szuka pocieszenia, potrzebuje rozmowy z drugim człowiekiem. Jezus znając dogłębnie człowieka dał swoim wyznawcom taką możliwość w spowiedzi.

Cytuj:
Alus- osobiście w Twojej wypowiedzi dostrzegam właśnie polemikę i szczerą miłość do takiego dziwadła jak ja, co lubi wszystko podważać i to z kazdej strony, bo to oczywiste, że chcesz dla mnie jak najlepiej.
Aha, nie szuka się tego do czego odkryło się bramę, natomiast gdy się znajdzie zaczyna się poznawanie i budowanie relacji. Moja brama jest jakby w moim 'sercu' , bo niby gdzie mam szukać Boga, który jest wszędzie, a to od tego czy brama jest otwarta zależy czy odbieramy tą 'częstotliwość'. Jakiekolwiek rytuały robione na pokaz nie wpływają na bramę, inna sprawa gdy pomagają komuś otwierać jakieś zamki i kłódki jakie ma pozakładane, ale wówczas i tak musi je poprzedzić wiara w ich skuteczność, wiara że są odpowiednim kluczem sprawia, że tym właśnie są.

Nigdy nie postrzegałam Cię jako dziwadło, a jako inteligentną osobę poszukującą i wierzę, że kiedyś odnajdziesz kochającego Boga, nie zatrzymując się na ułomnościach ludzi, którzy dość często ukazują innym Boga, ale Boga na swoją modłę.


N maja 03, 2020 12:57
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
Alus wierzyłam rodzicom tylko gdy potrafili wyjaśnić mi dlaczego, odpowiedź 'bo tak' , czy 'bo ja tak mówię' nigdy mi nie wystarczały, na szczęście szybko znaleźli na mnie sposób i powstał mały mól książkowy weryfikujący wszystko co tylko może weryfikować. No, teraz to całkiem spory mól pdfowy :)

Alus, ale po co mi opłatek, skoro Bóg jest zawsze i wszędzie i umiem otwierać odpowiednią bramę? Tak samo jak nie mogłam zrozumieć po co mi rozpisywanie zadań na matematyce tak samo mam problem z pojęciem na co mi symbole skoro wystarczy mi umysł? Doskonale rozumiem, że większość sobie nie poradzi bez rozpisywania trudniejszych zadań, zresztą skrajnie trudne też trochę rozpisywałam, ale nie znaczy to że trzeba to robić. Tak samo widzę rytuały religijne.

Jasne, że potrzebujemy rozmowy z drugim człowiekiem, ale ja potrzebuję właśnie rozmowy, a spowiedź nijak mi jej nie przypomina. Do tego zwyczajnie uznaję za złe to co kogoś skrzywdziło i to od tej osoby pragnę wybaczenia.

Tak, ludzie ukazują Boga na swoją modłę, pokazują swj obraz Boga, bo Boga nie można komuś pokazać, a jedynie pokazać znane sobie sposoby dotarcia do metaforycznej bramy i otworzenia jej. Tu też jest spore wyzwanie, bo to co było potrzebne aby otworzyć moją bramę nie jest identyczne z tym co jest potrzebne innym, bo bramę zastawiliśmy sami pewnymi swoimi przekonaniami i nawykami.
To jak z nauką czytania, to że używana w szkołach metoda jest ok dla większości nie oznacza że każdy się nią skutecznie nauczy, dla wielu upór przy tej metodzie kończy się brakiem nabycia tej umiejętności w stopniu choćby wystarczającym. Niektórzy serio mają dysleksję, ale wielu zwyczajnie uczy się innymi kanałami informacyjnymi.
KK bardzo mi przypomina system szkolny niedostosowany do ludzi z obu skrajności krzywej Gaussa. W szkole też mamy dzieciaki, które mają śliczne zeszyty, zawsze odrobione lekcje, nie rozrabiają, nie dreczą nauczycieli pytaniami, ale z jakiś powodów w najlepszych liceach ich nie ma, albo ledwo sobie radzą, a na wielu studiach po prostu odpadają, bo nie nauczyli się samodzielności, potrzebują prowadzenia za rączkę, podyktowania notatek... Moim zdaniem w szkole kluczem jest nauczyć się uczyć skutecznie, czyli po swojemu i w rozwoju duchowym podobnie. Nie odrzucać danej metody z góry, ale jeśli jest nieskuteczna to nie ma znaczenia jak dobrze działa na setki innych ludzi.
Powtarzanie tego samego w ten sam sposób licząc na inny rezultat nie jest mądrym zachowaniem...

Nie odnajdę Boga kochającego, bo obraz Boga z przymiotnikami mam przekroczony. Bóg jest Miłością. Dla mnie to ogromna różnica. Być a mieć coś lub mieć jakąś cechę albo robić coś to nie to samo...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N maja 03, 2020 13:38
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41061
Post Re: Katolik na pokaz
Bóg jest wszędzie, ale to Jezus wskazał na najściślejszy z Nim kontakt, właśnie w Komunii Kto spożywa Moje ciało i krew Moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim(J 6,56).


N maja 03, 2020 13:52
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
Czy możesz mi wskazać konkretnie uargumentowaną drogę że przyjmowanie Eucharystii ma cokolwiek wspólnego z tym o czym mówił Jezus poza tym, że tak mówi niesprecyzowana Tradycja?
Powiedzmy, że znam konkretne argumenty ukazujace to zupełnie inaczej a w kontrze znak zapytania.

Dla mnie przez tą formę praktycznie cały katolicyzm jest na pokaz. Nie da się być katolikiem bez demonstrowania tego przez udział w najróżniejszych rytałach, a da się nawet gdy są to totalnie puste rytuały.

Zresztą, jeśliby katolicy serio wierzyli, że Eucharystia jest jedyną opcją faktycznej komunii z Jezusem i odczuwali to to każdy codziennie by ją przyjmował, ale prawda jest raczej taka, że po prostu mimo całej otoczki mało kto ma wówczas jakiekolwiek głębsze doznania duchowe.

Dla mnie to doznania duchowe są najważniejsze, nie doznania emocjonalne czy uczuciowe albo estetyczne, bo to jedynie otoczka. Ja zwyczajnie potrzebuję doświadczać tej totalnej jedności, wszechogarniającego spokoju, bezgranicznej Miłości, gdy taka Miłość jest we mnie a ja w niej i nie ma granic, gdy czuć dosłownie wewnętrzne światło. Tak dla mnie wygląda moment przekraczania metaforycznej bramy, a co jest potem to zwyczajnie nie potrafię tego opisać, ale serio- gdybym nie miała bezpośredniego dostępu a Eucharystia dawała choć cień tego bez problemu codziennie byłabym w kościele. Ale nie daje nawet cienia a dostęp mam zawsze i wszędzie i co ważne metafora z ciałem i krwią wydaje mi się bardzo trafna, tak samo jak ta z chrztem z wody i z ognia...
Sądzę, że kiedyś doświadczyłaś czegoś podobnego, momentu gdy czas przestaje istnieć, człowiek traci swoją odrębność, znikają granice, jest odczucie przyjemnego rozsadzania przez miłość i światło które jest tak samo wewnątrz mi na zewnątrz, albo lepiej nie ma podziału na wewnątrz i na zewnątrz...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N maja 03, 2020 14:41
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 10, 2017 20:32
Posty: 456
Post Re: Katolik na pokaz
Alus napisał(a):
Jezus wskazał na najściślejszy z Nim kontakt, właśnie w Komunii Kto spożywa Moje ciało i krew Moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim(J 6,56).

Te słowa były wypowiedziane jeszcze przed ustanowieniem Eucharystii. Dlatego możliwe jest, że słowa te nie dotyczą bezpośrednio dosłownie spożywanej Krwi i Ciała Jezusa, ale jak gdyby korzystania przez ludzi z dobrodziejstw Jego ofiary krzyżowej. Jezus przecież mniej więcej w tym samym miejscu mówi, że "chlebem który Ja dam jest moje życie za życie świata". Czyli spożywanie Jego ciała oznacza odniesienie korzyści ze śmierci krzyżowej.

Podobnie samo ustanowienie Eucharystii nie musi być rozumiane w ten sposób, że chleb i wino są dosłownie Ciałem i Krwią Jezusa, ale może być rozumiane jako symboliczne uwypuklenie, że Jezus oddaje swoje życie i w ten sposób daje apostołom i pozostałym ludziom jak gdyby chleb i wino do spożycia. Sformułowanie "To jest Ciało Moje", "To jest Krew Moja" nie musi oznaczać dosłownie, że chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Jezusa, ale może być elementem symbolicznego obrazu, który mówi, że tak jak teraz spożywacie ten chleb i wino, tak samo korzystajcie z przelanej przeze Mnie za was krwi. To tak jakby Jezus powiedział: ten chleb i wino symbolizują moje Ciało i Krew, które za was będą wydane. Tak jak żyjecie dzięki spożyciu chleba i wina, tak samo też żyć będziecie dzięki Mojej ofierze krzyżowej. "Jedzcie wszyscy z tej Mojej ofiary".

Tradycja katolicka skupiła się na dosłownym brzmieniu słów Jezusa: "To jest...", nie biorąc pod uwagę alternatywy, że takie wyrażenie się jest elementem obrazu symbolicznego, w którym Jezus wyjaśnia, co jest czym w tym obrazie.


N maja 03, 2020 15:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 1726
Post Re: Katolik na pokaz
Swołocz napisał(a):
Jezus przecież mniej więcej w tym samym miejscu mówi, że "chlebem który Ja dam jest moje życie za życie świata".


Nie, ten cytat brzmi inaczej: "chlebem który Ja dam jest moje ciało za życie świata".

Swołocz napisał(a):
Sformułowanie "To jest Ciało Moje", "To jest Krew Moja" nie musi oznaczać dosłownie, że chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Jezusa, ale może być elementem symbolicznego obrazu,

To dlaczego ewangelista Jan zapisał, ze słuchacze tego nie zaakceptowali?

"Zaczęli sie sprzeczać", "ta nauka jest trudna do przyjęcia", "oburzali sie na niego, ze powiedział, ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba", "odtąd wielu Jego uczniów wycofało sie i już więcej z nim nie chodziło".
Odpowiedź jest prosta. Jezus mówi dosłownie i tak to rozumieją jego słuchacze i stad taka reakcja na jego słowa.

Swołocz napisał(a):
Tradycja katolicka skupiła się na dosłownym brzmieniu słów Jezusa: "To jest...",

Tak, tradycja katolicka ale tez prawosławna, orientalna a nawet luterańska.

Swołocz napisał(a):
nie biorąc pod uwagę alternatywy,


Bo takiej alternatywy nie ma. Kościół od początku tak uważał.

U reformowanych, ewangelikalnych i innych uważa sie, ze Wieczerza to tylko symbol.

_________________
MODERATOR


N maja 03, 2020 16:00
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
W sumie przy okazji więcej argumentów za Eucharystią, ale :
https://youtu.be/G5XXpz9XmJI
Na serio warto, bo moim zdaniem wiele wnosi w tym temacie, a końcową opowieść łatwo użyć jako piękny obraz tego, że forma Eucharystii jest ok, ale tylko pod pewnymi warunkami, czyli gdy symbol nie zasłania treści oraz że wcale nie jest konieczny gdy po prostu wpuszcza się Miłość pod postacią innych ludzi...

Widzę to bardzo podobnie jak Ty, Swołocz. Można do tego podejść całkowicie metaforycznie i wówczas chodzi o treść nauczania, o żywienie się Słowem o skorzystanie z ofiary, co jest powiązane z bardzo interesujacym mechanizmem socjologicznym.
W samej pamiątce w formie dzielenia się chlebem i winem mogło też chodzić o dosłowne organizowanie imprez na których wspólnie jemy i pijemy co daje luźną atmosferę i w tych warunkach rozmawiamy, rozważamy nauki Jezusa, gdzie byłoby miejsce na dialog nie na monolog, gdzie możnaby w praktyce ćwiczyć jedność, gdzie każdy każdemu usługuje przy stole...
Obecna forma mszy dla mnie nie jest ani tym ani tym, jest czymś na pokaz, jak z tym czczeniem krzesiwa opisanym w czytanej na filmie bajce...
A wcale nie musi tak być, bo można na serio użyć tego krzesiwa... albo skorzystać z zapalniczek, które z braku opcji skorzystania z krzesiwa ludzie wymyślili lub przywieźli ;)

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N maja 03, 2020 16:18
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41061
Post Re: Katolik na pokaz
IrciaLilith napisał(a):
Czy możesz mi wskazać konkretnie uargumentowaną drogę że przyjmowanie Eucharystii ma cokolwiek wspólnego z tym o czym mówił Jezus poza tym, że tak mówi niesprecyzowana Tradycja?
Powiedzmy, że znam konkretne argumenty ukazujace to zupełnie inaczej a w kontrze znak zapytania.

Dla mnie przez tą formę praktycznie cały katolicyzm jest na pokaz. Nie da się być katolikiem bez demonstrowania tego przez udział w najróżniejszych rytałach, a da się nawet gdy są to totalnie puste rytuały.

Zresztą, jeśliby katolicy serio wierzyli, że Eucharystia jest jedyną opcją faktycznej komunii z Jezusem i odczuwali to to każdy codziennie by ją przyjmował, ale prawda jest raczej taka, że po prostu mimo całej otoczki mało kto ma wówczas jakiekolwiek głębsze doznania duchowe.

Dla mnie to doznania duchowe są najważniejsze, nie doznania emocjonalne czy uczuciowe albo estetyczne, bo to jedynie otoczka. Ja zwyczajnie potrzebuję doświadczać tej totalnej jedności, wszechogarniającego spokoju, bezgranicznej Miłości, gdy taka Miłość jest we mnie a ja w niej i nie ma granic, gdy czuć dosłownie wewnętrzne światło. Tak dla mnie wygląda moment przekraczania metaforycznej bramy, a co jest potem to zwyczajnie nie potrafię tego opisać, ale serio- gdybym nie miała bezpośredniego dostępu a Eucharystia dawała choć cień tego bez problemu codziennie byłabym w kościele. Ale nie daje nawet cienia a dostęp mam zawsze i wszędzie i co ważne metafora z ciałem i krwią wydaje mi się bardzo trafna, tak samo jak ta z chrztem z wody i z ognia...
Sądzę, że kiedyś doświadczyłaś czegoś podobnego, momentu gdy czas przestaje istnieć, człowiek traci swoją odrębność, znikają granice, jest odczucie przyjemnego rozsadzania przez miłość i światło które jest tak samo wewnątrz mi na zewnątrz, albo lepiej nie ma podziału na wewnątrz i na zewnątrz...

Owszem doświadczyłam takiego momentu, doświadczyłam dotknięcia Boga, ale wiara dla mnie to nie jedynie przeżycia mistyczne. Wiara to zaufanie, oparcie w Bogu, szukanie Go w różnych momentach życia, szczególnie trudnych i dostrzegania Jego pomocy, wiara to także natchnienia wdzięczności Boga za piękno otaczającego nas świata.


Pn maja 04, 2020 7:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
Zgadzam się, gdy się jakby nastawi umysł na odpowiednią częstotliwość po prostu dostrzega się Boga wszędzie, gdy tego typu doznania jakie opisałam są na zawołanie wręcz większą wartość mają takie zwyczajnie doświadczenia, bo mam wrażenie, że to one się nie powtórzą, a w świat błogiego światła zawsze mogę wrócić, ale tym bardziej nie czuję potrzeby aby nadawać szczególną wartość jakimkolwiek rytuałom, miejscom czy bytom materialnym.

Czasem mam wrażenie, jakby katolicy myśleli, że udało im się zamknąć Boga w kościele w ozdobnej monstrancji czy jak to się nazywa, a tym czasem Bóg jest zawsze i wszędzie, a jedynie pewna grupa ludzi nauczyła się wchodzić na odpowiednią częstotliwość tylko w konkretnych okolicznościach i co gorsza całkiem skutecznie tym którym łatwiej byłoby się przestroić w innych wmówiono, że aby spotkać się z Bogiem trzeba robić to a to i to jeszcze tak a tak oraz w takim a takim miejscu... A oni robią to co niby trzeba i to mimo, że to ich nie przestraja oraz przez przekonanie że te warunki są konieczne nie dostrzegają gdy Bóg nadaje na bliskich im falach np w pięknie zachodu słońca, motylku czy uśmiechu, albo łzie...
Bo jak to spotykać się z Bogiem na ławce w parku, albo na kanapie z komórką w ręku;)
Miłość bezwarunkowa jest bezwarunkowa :)

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pn maja 04, 2020 14:59
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 13, 2017 11:19
Posty: 9
Post Re: Katolik na pokaz
Wmówiono , no tak sam Bóg wmówił :"ja jestem Drogą , Prawdą i Życiem " , "Ja jestem bramą , jeżeli ktoś wejdzie przeze mnie , będzie zbawiony " lub jak mówi Apostoł że nie ma w innym imieniu zbawienia


Pn maja 04, 2020 18:38
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
Co masz na myśli gdy mówisz, że w żadnym innym 'imieniu' ? Przecież nie chodzi o słowo ( brzmienie czy zapis) a o treść. Z kim/czym utoźsamiał się Jezus?

Aby było zabawniej uważam, że słowa Jezusa, które przytaczasz wyrażają Prawdę.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pn maja 04, 2020 20:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 13, 2017 11:19
Posty: 9
Post Re: Katolik na pokaz
Nie ja mam na myśli , cytuję słowa Apostoła :dz- 4; 12 , jasne że nie chodzi o słowo , imię jest tożsame z osobą , czyli chodzi o osobę ; nie tylko Prawdę , ale mówi również że jest Drogą


Pn maja 04, 2020 20:49
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4876
Post Re: Katolik na pokaz
Kwestia tego jak widział swoją tożsamość Jezus jest kluczowa, to ona jest ową Drogą, Prawdą i Życiem oraz bramą...
Co dla Ciebie znaczy 'osoba' ? Szczególnie w kontekście osobowego Boga.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pn maja 04, 2020 21:50
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 13, 2017 11:19
Posty: 9
Post Re: Katolik na pokaz
No tak , i tym sposobem wracamy , i robimy to , co opisałem w pierwszym poście , ustawiamy sobie Boga jak nam pasuje , bierzemy z Jego nauczania to co nam odpowiada , staramy się doszukiwać drugiego dna , lub całkowicie innych intencji , przypomina mi to sytuację z książki Josha Mcdowella kiedy autor pyta czy jeżeli udowodni że Jezus Chrystus żył i zmartchwstał , ten uwierzy , odpowiedź była negatywna , jak można się domyślać , podobnie jest z nami , dla mnie osobiście osobowy Bóg jest , i znaczy dla mnie tyle ,że jest celem mojego życia .


Wt maja 05, 2020 8:09
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL