Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt cze 22, 2021 1:55



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
 Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Prawda jest aż Prawdą, jest wszystkim co jest i niczym co nie jest, więc poza Prawdą jest tylko iluzja... Choć wcale nie sprawia to że te iluzje nie są wartościowe ;)

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


So lis 10, 2018 17:37
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1686
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
IrciaLilith napisał(a):
Samuel - U nas niestety przez te konwenanse, uważanie że coś jest złe i powinno być zakazane mimo że nikomu nie szkodzi sprawdzają się zupełnie wypaczone rozwiązania a mówienie prost bywa traktowane jako brak kultury i szacunku...

@IrciaLilith może najpierw sprecyzuj jak rozumiesz "konwenanse", a także co masz na myśli pisząc uważanie że coś jest złe i powinno być zakazane mimo że nikomu nie szkodzi, bo jak na razie sugerujesz, że jesteś zdolna ocenić z góry czy coś szkodzi drugiemu człowiekowi i każdy powinien się z Tobą zgodzić, bo jesteś pewna swych racji. Tymczasem odczucie szkodliwości różnych działań jest kwestią sporną i zależy od systemu wartości danej osoby. Dlaczego uznajesz, że Twoje wartości są decydujące w ocenie szkodliwości czynów?

Cytuj:
Dla mnie wstyd jest czymś nielogicznym, branie odpowiedzialności za swoje błędy - oczywiście, ale wstydzenie się ich - niby po co? Co to da?

Wstyd czymś nielogicznym? To może @Ircia wyjdzie nago na ulicę lub zacznie się rozbierać w obecności gości w domu? Wstyd pełni funkcję adaptacyjną, odgrywa istotną rolę w nabywaniu zdolności do budowania relacji społecznych opartych na akceptacji interpersonalnej i jest jednym z czynników rozwoju obrazu samego siebie. Według badań, osoby które się wstydzą, budzą zaufanie, są hojni, gdyż łatwiej im się wczuć w sytuację innych ludzi, a także są świetni w pracach zespołowych, w kooperatywie, stąd łatwiej przychodzi im nawiązywanie relacji z innymi ludźmi niż osoby odrzucające konwenanse, szokujące innych swym bezwstydnym zachowaniem, gdyż takie osoby nie rozpoznają norm społecznych i nie rozumieją co oznacza ich przekraczanie, stawiają swoje ego ponad ludzi, nie interesuje ich, że mogą zranić ich uczucia. Osoby wrażliwe na dobro innych wstydzą się za zachowanie swoich dzieci, męża, żony, partnera, gdy Ci zachowają się niewłaściwie. Podsumowując, zarówno poczucie winy, jak i wstydu pełni funkcję kontrolną i samoregulacyjną naszych relacji ze światem zewnętrznym, stanowi dla nas informację, że przekroczyliśmy pewne granice. Poczucie winy pasuje do faktów, jest konstruktywne, tylko wtedy, gdy dane zachowanie narusza wartości konkretnej osoby, jej kodeks moralny.


Cytuj:
branie odpowiedzialności za swoje błędy - oczywiście, ale wstydzenie się ich - niby po co? Co to da?

@IrciaLilith, jak zwykle mieszasz pojęcia, poczucie winy=/= wstyd. Wstydzić się można za innych, za to kim jestem. Natomiast poczucie winy bierze się ze świadomości niewłaściwego zachowania, działania. Jeżeli ktoś nijak nie wyraża swojego ubolewania nad niewłaściwym zachowaniem np. ktoś przez swoje lenistwo zawalił projekt i staje na dywaniku przed szefem i nie jest mu wstyd, tylko wzrusza beztrosko ramionami, nie zostanie dobrze odebrany przez przełożonego. Tak samo, gdy po pijaku zdradzi bliską osobę, przeciętnemu człowiekowi będzie zwyczajnie wstyd przed ukochanym/ukochaną, że dopuścił się takiego czynu, gdy postanowi wyjawić prawdę będzie zdradzał oznaki wstydu, które dla tej osoby będą czytelne.

_________________
Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7


So lis 10, 2018 20:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Mrs_Hadley napisał(a):
IrciaLilith napisał(a):
Samuel - U nas niestety przez te konwenanse, uważanie że coś jest złe i powinno być zakazane mimo że nikomu nie szkodzi sprawdzają się zupełnie wypaczone rozwiązania a mówienie prost bywa traktowane jako brak kultury i szacunku...

@IrciaLilith może najpierw sprecyzuj jak rozumiesz "konwenanse", a także co masz na myśli pisząc uważanie że coś jest złe i powinno być zakazane mimo że nikomu nie szkodzi, bo jak na razie sugerujesz, że jesteś zdolna ocenić z góry czy coś szkodzi drugiemu człowiekowi i każdy powinien się z Tobą zgodzić, bo jesteś pewna swych racji. Tymczasem odczucie szkodliwości różnych działań jest kwestią sporną i zależy od systemu wartości danej osoby. Dlaczego uznajesz, że Twoje wartości są decydujące w ocenie szkodliwości czynów?
Nijak nie twierdzę, że moje wartości są decydujące dla kogokolwiek, nawet nie mam pewności czy są dobre dla mnie - to Ty wyciągasz bardzo pochopne wnioski o tym co niby ja sądzę. Fakt- uważam, że zakazywanie czegoś i twierdzenie że na pewno jest złe, gdy nie ma jakichkolwiek dowodów że szkodzi uważam za nie logiczne i tyle. Sam fakt że w pewnych specyficznych sytuacjach coś może być groźne, też nie jest wystarczającym argumentem aby uważać to za złe, bo nóż jest groźny, ale nie jest z tego powodu zły. Żadna rzecz i większość zachowań same w sobie nie są złe, stają się złe właśnie gdy wywołują krzywdę, ale to zależy od indywidualnej sytuacji.

Cytuj:
Cytuj:
Dla mnie wstyd jest czymś nielogicznym, branie odpowiedzialności za swoje błędy - oczywiście, ale wstydzenie się ich - niby po co? Co to da?

Wstyd czymś nielogicznym? To może @Ircia wyjdzie nago na ulicę lub zacznie się rozbierać w obecności gości w domu? Wstyd pełni funkcję adaptacyjną, odgrywa istotną rolę w nabywaniu zdolności do budowania relacji społecznych opartych na akceptacji interpersonalnej i jest jednym z czynników rozwoju obrazu samego siebie. Według badań, osoby które się wstydzą, budzą zaufanie, są hojni, gdyż łatwiej im się wczuć w sytuację innych ludzi, a także są świetni w pracach zespołowych, w kooperatywie, stąd łatwiej przychodzi im nawiązywanie relacji z innymi ludźmi niż osoby odrzucające konwenanse, szokujące innych swym bezwstydnym zachowaniem, gdyż takie osoby nie rozpoznają norm społecznych i nie rozumieją co oznacza ich przekraczanie, stawiają swoje ego ponad ludzi, nie interesuje ich, że mogą zranić ich uczucia. Osoby wrażliwe na dobro innych wstydzą się za zachowanie swoich dzieci, męża, żony, partnera, gdy Ci zachowają się niewłaściwie. Podsumowując, zarówno poczucie winy, jak i wstydu pełni funkcję kontrolną i samoregulacyjną naszych relacji ze światem zewnętrznym, stanowi dla nas informację, że przekroczyliśmy pewne granice. Poczucie winy pasuje do faktów, jest konstruktywne, tylko wtedy, gdy dane zachowanie narusza wartości konkretnej osoby, jej kodeks moralny.

Dla mnie przepracowany strach zamienia się w zdrowszą od strachu ostrożność.
Wstyd w szacunek dla siebie, innych osób, norm społecznych.
Poczucie winy w odpowiedzialność za swoje czyny oraz za otoczenie
Samo pozbycie się wstydu, strachu czy poczucia winy bez tej transformacji oczywiście że nie prowadzi do niczego dobrego. Taka transformacja chroni przed patologiami typu zbytnia nieśmiałość, tchórzliwość, skrupulanctwo, brak poczucia własnej wartości, unikanie błędów za wszelką cenę, szukanie winnych/obwinianie.
Mając szacunek dla norm społecznych, oraz uczuć innych osób nie rozbiorę się publicznie ani nie zrobię żadnej 'bezwstydnej' rzeczy bez akceptacji środowiska, ale równocześnie nie wstydzę się swojego ciała i mogę cieszyć się nagością tam gdzie jest ona akceptowana, np na plaży naturystów.
Biorąc odpowiedzialność za swoje czyny czy za swoją rodzinę i otoczenie nie potrzebuję czuć się winna, obwiniać się czy kogokolwiek za to co się stało, tylko koncentruję się na przyszłości, na tym jak zapobiegać temu na przyszłość, daje to tyle że nie mam pokusy aby kogoś obwiniać, bo zawsze jest to moja odpowiedzialność i mój interes aby na drugi raz to się nie powtórzyło, szukam przyczyn - nie winnych - dostrzegasz różnicę?


Cytuj:
Cytuj:
branie odpowiedzialności za swoje błędy - oczywiście, ale wstydzenie się ich - niby po co? Co to da?

@IrciaLilith, jak zwykle mieszasz pojęcia, poczucie winy=/= wstyd. Wstydzić się można za innych, za to kim jestem. Natomiast poczucie winy bierze się ze świadomości niewłaściwego zachowania, działania. Jeżeli ktoś nijak nie wyraża swojego ubolewania nad niewłaściwym zachowaniem np. ktoś przez swoje lenistwo zawalił projekt i staje na dywaniku przed szefem i nie jest mu wstyd, tylko wzrusza beztrosko ramionami, nie zostanie dobrze odebrany przez przełożonego. Tak samo, gdy po pijaku zdradzi bliską osobę, przeciętnemu człowiekowi będzie zwyczajnie wstyd przed ukochanym/ukochaną, że dopuścił się takiego czynu, gdy postanowi wyjawić prawdę będzie zdradzał oznaki wstydu, które dla tej osoby będą czytelne.

Nie, nie będę się wstydziła że przez lenistwo coś zawaliłam, ale wezmę za to pełną odpowiedzialność, poszukam przyczyn i będę dążyć do ich usunięcia. Nie będę się wstydziła za innych, ani tym bardziej za to kim jestem, co oczywiście nie wyklucza przeproszenia za jakieś krzywdy, nieadekwatne zachowanie itd. Jako że się nie wstydzę nie czuję też potrzeby zawstydzania innych, nie obwiniam osoby, ale szukam przyczyn i sposobów wyjścia z sytuacji- to nasz wspólny problem i wymaga rozwiązania nie gry w obwinianie.
Tak samo jak nie będę dążyła do kompromisów, ale do win-win, bo cenię skuteczność.
Zauważ że często ludzie mieszają poczucie winy i wstyd, gdy coś zrobią nie tak jak oczekuje otoczenie czują i jedno i drugie i nijak nie jest to konstruktywne w przeciwieństwie do szacunku i brania odpowiedzialności.
W praktyce zamiana wstydu i poczucia winy na szacunek i odpowiedzialność pozornie nic nie zmienia, bo generuje podobne zachowania, ale daje to zupełnie inny komfort funkcjonowania. Przemyśl to sobie na spokojnie szczególnie na przykładzie codziennych relacji z dziećmi - gdy dziecko zrobi coś głupiego mówisz że ma czuć się winne? Po co mu to uczucie? Ma wziąć za to odpowiedzialność i zmobilizować się do zmiany sytuacji na lepszą, skoro sos się wylał na sukienkę cioci to czy potrzeba jej wstydu u osoby, która to zrobiła czy sprawnego działania aby zminimalizować straty? Do tego nie ma obwiniania tylko współpraca przy rozwiązywaniu trudnej sytuacji.
Czy to że nie rozbiorę się na środku ulicy ma wypływać z tego że wstydzę się swojej nagości czy z szacunku do otoczenia w którym żyję? Jeśli z szacunku to łatwo mi się przestawiać w zależności od kultury, szczególnie podczas podróży do krajów o innej religii - tam wstyd nic nie daje, bo przecież nie wstydzisz się swoich włosów, prawda? Potrzeba szacunku, bo z szacunku do gospodarzy kraju, który chcę poznać, bez oporów je okrywam... A gdy mnie zapraszają do kobiecej części na wspólną kąpiel to bez oporów się rozbieram...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


So lis 10, 2018 22:02
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1686
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Cytuj:
Fakt- uważam, że zakazywanie czegoś i twierdzenie że na pewno jest złe, gdy nie ma jakichkolwiek dowodów że szkodzi uważam za nie logiczne i tyle.

Inaczej to wcześniej ujęłaś, stwierdzając z góry, że coś jest nieszkodliwe, ale przez konwenanse, uważanie, że jest złe, jest zakazywane. Oczywiście moje pytanie o to, co konkretnie rozumiesz pod pewnymi określeniami, zostało zignorowane.


Cytuj:
Żadna rzecz i większość zachowań same w sobie nie są złe, stają się złe właśnie gdy wywołują krzywdę, ale to zależy od indywidualnej sytuacji.

Chyba przyznasz, że trudno jednoznacznie orzec, że są takie zachowania, które nikomu nie szkodzą, a uważa się, że są złe, skoro każdą sytuację należy indywidualnie rozpatrywać?

Cytuj:
Dla mnie przepracowany strach zamienia się w zdrowszą od strachu ostrożność.

OK, ale my tu rozmawiamy o wstydzie, a nie strachu, więc jaki to ma związek? Pomijam już pewne mieszanie pojęć, bo strach również z ewolucyjnego punktu widzenia pełni funkcję adaptacyjną i jest emocją pierwotną. To oznacza, że biologia wyposażyła nas w pewien tryb, kiedy reagujemy instynktownie na realne zagrożenie życia, reakcje mogą być dwie: walcz lub uciekaj. Nie ma więc czegoś takiego jak zdrowsza od strachu ostrożność :shock: . I odnoszę tu nieodparte wrażenie, że w tym pomieszaniu z poplątaniem tym razem miesza Ci się strach z lękiem. Lęk jest irracjonalną odpowiedzią na sytuację, którą postrzegamy jako niebezpieczną. I tu faktycznie zdrowszą postawą jest przepracowanie lęku, ale niekoniecznie oznacza to "ostrożności", lecz poznania siebie odpowiadając na pytania: dlaczego czujemy się zagrożeni w tej sytuacji, po czym zlokalizowanie przyczyn pozwala na wypracowanie prawidłowych postaw i przepracowanie źródeł lęków. To tak w telegraficznym skrócie.

Cytuj:
Samo pozbycie się wstydu, strachu czy poczucia winy bez tej transformacji oczywiście że nie prowadzi do niczego dobrego.

Wstyd, lęk czy poczucie winy można przepracować, ale nie jest możliwe pozbycie się ich, gdyż jak już wyjaśniałam, pełnią funkcje adaptacyjne. Tu nie ma żadnych transformacji, tylko efekt regulacji, mając poczucie winy, że źle się zachowaliśmy, wyciągamy lekcję i staramy się przy kolejnej okazji postąpić właściwie, tak opisuje się mechanizm działania poczucia winy w literaturze psychologicznej. To samo jest z wstydem i lękiem. Nie można się ich wyzbyć, ale można poznać siebie i przepracować to, co stanowi problem, ale to nie oznacza, że człowiek może się pozbyć siłą woli pewnych niechcianych lęków czy wstydu. Może je do pewnego stopnia opanować, ale nie usunąć.

Cytuj:
Taka transformacja chroni przed patologiami typu zbytnia nieśmiałość, tchórzliwość, skrupulanctwo, brak poczucia własnej wartości, unikanie błędów za wszelką cenę, szukanie winnych/obwinianie.

Przedstawisz na przykładzie jak taka transformacja miałaby wyglądać?

Cytuj:
Mając szacunek dla norm społecznych, oraz uczuć innych osób nie rozbiorę się publicznie ani nie zrobię żadnej 'bezwstydnej' rzeczy bez akceptacji środowiska, ale równocześnie nie wstydzę się swojego ciała i mogę cieszyć się nagością tam gdzie jest ona akceptowana, np na plaży naturystów.

Owszem, ale rozebranie się publicznie nikomu nie szkodzi, jest tylko zachowaniem, które uważa się za złe. Dowodów szkodliwości nie ma, ale się stosujesz argumentując względami kulturowo- obyczajowymi.

U nas niestety przez te konwenanse, uważanie że coś jest złe i powinno być zakazane mimo że nikomu nie szkodzi sprawdzają się zupełnie wypaczone rozwiązania a mówienie prost bywa traktowane jako brak kultury i szacunku...

Zatem stosujesz się do konwenansów przez szacunek do norm społecznych oraz uczuć innych osób? Odwołujesz się zatem do swoich wartości, ale tak samo Kowalski, gdy mu przedstawisz bezsensowny -w Twoim odczuciu- konwenans, może odwołać się do swoich wartości i teza o braku szkodliwości dla kogokolwiek upadnie.

Cytuj:
Nie, nie będę się wstydziła że przez lenistwo coś zawaliłam, ale wezmę za to pełną odpowiedzialność, poszukam przyczyn i będę dążyć do ich usunięcia. Nie będę się wstydziła za innych, ani tym bardziej za to kim jestem, co oczywiście nie wyklucza przeproszenia za jakieś krzywdy, nieadekwatne zachowanie itd.

Irciu, to robi każdy. Poczucie wstydu wywołuje reakcje fizjologiczne i świadomość własnej niedoskonałości. Człowiek bierze za siebie odpowiedzialność, szuka przyczyn, uczy się na błędach.
Wstyd, to nie tylko kwestia własnego 'ja', ale również organizmu. Fizjologiczną odpowiedzią organizmu na wstyd, jest rozszerzenie naczyń krwionośnych na twarzy. Najpierw Darwin, a następnie Paul Ekman sklasyfikował emocje podstawowe, do których należy również wstyd/obrzydzenie. Człowiek może nauczyć się reagować na swoje emocje, ale nie może się ich pozbyć.

Cytuj:
Zauważ że często ludzie mieszają poczucie winy i wstyd, gdy coś zrobią nie tak jak oczekuje otoczenie czują i jedno i drugie i nijak nie jest to konstruktywne w przeciwieństwie do szacunku i brania odpowiedzialności.

Obawiam się, że tworzysz własny słownik pojęć, w którym nie ma miejsca na pewne podstawowe emocje. W słownikach emocji jest czarno na białym, że zdrowe poczucie wstydu motywuje człowieka do konstruktywnych działań i wzięcia odpowiedzialności za siebie. Wstyd z kolei wymaga wsłuchania się w siebie, dlaczego człowiek czuje się głupio i przepracowania emocji. Mówimy o tym samym, tylko odrzucasz niektóre emocje nie dostrzegając związku przyczynowo-skutkowego.
Jeżeli zawaliłaś projekt, masz poczucie winy, to uruchamia myślenie jak to naprawić. Gdy coś zrobimy źle, pojawia się odpowiedź psychiczna (jak się z tym czuję), a następnie mobilizacja (co z tym zrobić). Człowiek nie jest maszyną, która nie wyraża uczuć w odpowiedzi na dane doświadczenie.

Cytuj:
szczególnie na przykładzie codziennych relacji z dziećmi - gdy dziecko zrobi coś głupiego mówisz że ma czuć się winne?

Gdy dziecko zrobi coś głupiego, tłumaczy mu się, dlaczego. Gdy dorośnie zdarzy mu się odczuwać wstyd, ponieważ już będzie wiedział, że to co zrobił, było głupie.

Cytuj:
Po co mu to uczucie?

Tak zostaliśmy wyposażeni przez biologię, podobnie nie jest niczym złym odczuwanie gniewu czy radości. Wypieranie uczuć prowadzi do zjawiska określanego w psychologi jako wyparcie. Pozostanie w głębokich strukturach psychicznych na poziomie nieświadomym.

Cytuj:
Ma wziąć za to odpowiedzialność i zmobilizować się do zmiany sytuacji na lepszą, skoro sos się wylał na sukienkę cioci to czy potrzeba jej wstydu u osoby, która to zrobiła czy sprawnego działania aby zminimalizować straty? Do tego nie ma obwiniania tylko współpraca przy rozwiązywaniu trudnej sytuacji.

Wydaje się, że mylisz wstyd konstruktywny z patologicznym, więc nie czynisz rozróżnienia klasyfikując po całości wstyd jako patologia. Komuś może być wstyd, że wylał na sukienkę cioci sos, bo zrobił to niechcący. Wie jednak, że prawidłową reakcją jest działanie w celu zminimalizowania szkód, więc działa. Nie jest niczym złym, że pojawią się reakcje fizjologiczne organizmu w odpowiedzi na poczucie wstydu, dlatego dobrze by było, żeby mu wyjaśnić, że jest to efekt tej emocji i że nie jest to patologia.

Cytuj:
Czy to że nie rozbiorę się na środku ulicy ma wypływać z tego że wstydzę się swojej nagości czy z szacunku do otoczenia w którym żyję?

Dla niemal każdego człowieka publiczne rozebranie się w miejscu, gdzie normy społeczne tego zakazują byłoby wstydliwe, dlatego gdyby zaczął się rozbierać nie obyłoby się bez reakcji fizjologicznych, a także poczucia skrępowania. Tu nie chodzi o to, że ktoś się wstydzi swojego ciała, tylko że wstyd by mu było rozebrać się w tłumie, bo byłoby to niepożądane i niewłaściwe(ma szacunek dla otoczenia).

Cytuj:
szczególnie podczas podróży do krajów o innej religii - tam wstyd nic nie daje, bo przecież nie wstydzisz się swoich włosów, prawda?

Takie są tam konwenanse, dlatego człowiek dostosowuje się do kultury, którą odwiedza. Wstyd nie dotyczy tej materii, więc porównanie nieadekwatne.

_________________
Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7


So lis 10, 2018 23:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Mrs_Hadley napisał(a):
Cytuj:
Fakt- uważam, że zakazywanie czegoś i twierdzenie że na pewno jest złe, gdy nie ma jakichkolwiek dowodów że szkodzi uważam za nie logiczne i tyle.

Inaczej to wcześniej ujęłaś, stwierdzając z góry, że coś jest nieszkodliwe, ale przez konwenanse, uważanie, że jest złe, jest zakazywane. Oczywiście moje pytanie o to, co konkretnie rozumiesz pod pewnymi określeniami, zostało zignorowane.

Chcesz przykładów konwenansów społecznych? Choćby to, że przyjęło się że nagi tors faceta jest ok, a kobiety jednak nie, że alkohol jest ok, a dużo mniej szkodliwa maryśka czy grzybki są zakazane. Na szczęście normy społeczne ulegają poluźnieniu i jak chcę to mogę chodzić sobie boso i jedynie co niektórzy dziwnie się patrzą, tak samo jak gdy ubieram się adekwatnie do pogody nie pory roku.


Cytuj:
Cytuj:
Żadna rzecz i większość zachowań same w sobie nie są złe, stają się złe właśnie gdy wywołują krzywdę, ale to zależy od indywidualnej sytuacji.

Chyba przyznasz, że trudno jednoznacznie orzec, że są takie zachowania, które nikomu nie szkodzą, a uważa się, że są złe, skoro każdą sytuację należy indywidualnie rozpatrywać?

Właśnie dlatego że każdą sytuację trzeba rozpatrywać indywidualnie uważanie czegoś za złe i to mimo braku dowodów szkodliwości jest po prostu irracjonalne, np. irracjonalny strach przed GMO, chociaż modyfikacje innymi, bardziej szkodliwymi metodami są stosowane od lat i jakoś przeszło... Nic , dosłownie nic samo w sobie nie jest złe, a jak znasz coś takiego to się podziel, nie mówię o zachowaniach, bo są zachowania, które na ogół są szkodliwe, np bicie kogoś bez jego przyzwolenia, ale o rzeczach, substancjach - fakt że są rzeczy/substancje niebezpieczne nie znaczy że są złe same w sobie.

Cytuj:
Cytuj:
Dla mnie przepracowany strach zamienia się w zdrowszą od strachu ostrożność.

OK, ale my tu rozmawiamy o wstydzie, a nie strachu, więc jaki to ma związek? Pomijam już pewne mieszanie pojęć, bo strach również z ewolucyjnego punktu widzenia pełni funkcję adaptacyjną i jest emocją pierwotną. To oznacza, że biologia wyposażyła nas w pewien tryb, kiedy reagujemy instynktownie na realne zagrożenie życia, reakcje mogą być dwie: walcz lub uciekaj. Nie ma więc czegoś takiego jak zdrowsza od strachu ostrożność :shock: . I odnoszę tu nieodparte wrażenie, że w tym pomieszaniu z poplątaniem tym razem miesza Ci się strach z lękiem. Lęk jest irracjonalną odpowiedzią na sytuację, którą postrzegamy jako niebezpieczną. I tu faktycznie zdrowszą postawą jest przepracowanie lęku, ale niekoniecznie oznacza to "ostrożności", lecz poznania siebie odpowiadając na pytania: dlaczego czujemy się zagrożeni w tej sytuacji, po czym zlokalizowanie przyczyn pozwala na wypracowanie prawidłowych postaw i przepracowanie źródeł lęków. To tak w telegraficznym skrócie.
Ma taki związek że ukazuje mechanizm mojego myślenia o pewnych odczuciach, które uważam za zbędne i wiedząc że nie da się ich usunąć po prostu je przetransformowałam w pewnym sensie. Strach ma sens tylko wówczas gdy występuje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia i jest cennym sygnałem , ale tylko tyle.

Cytuj:
Cytuj:
Samo pozbycie się wstydu, strachu czy poczucia winy bez tej transformacji oczywiście że nie prowadzi do niczego dobrego.

Wstyd, lęk czy poczucie winy można przepracować, ale nie jest możliwe pozbycie się ich, gdyż jak już wyjaśniałam, pełnią funkcje adaptacyjne. Tu nie ma żadnych transformacji, tylko efekt regulacji, mając poczucie winy, że źle się zachowaliśmy, wyciągamy lekcję i staramy się przy kolejnej okazji postąpić właściwie, tak opisuje się mechanizm działania poczucia winy w literaturze psychologicznej. To samo jest z wstydem i lękiem. Nie można się ich wyzbyć, ale można poznać siebie i przepracować to, co stanowi problem, ale to nie oznacza, że człowiek może się pozbyć siłą woli pewnych niechcianych lęków czy wstydu. Może je do pewnego stopnia opanować, ale nie usunąć.
Ja nazywam to transformacją, ty nazywasz to przepracowaniem... Nie nazwałabym tego panowaniem, bo to ciągły wysiłek, raczej przeprogramowanie, zmiana mechanizmów, mózg jest plastyczny i można to wykorzystywać.

Cytuj:
Cytuj:
Taka transformacja chroni przed patologiami typu zbytnia nieśmiałość, tchórzliwość, skrupulanctwo, brak poczucia własnej wartości, unikanie błędów za wszelką cenę, szukanie winnych/obwinianie.

Przedstawisz na przykładzie jak taka transformacja miałaby wyglądać?

Powiem szczerze nie umiem tego opisać, zresztą to jak to przebiegało u mnie zakrawa na bawienie się magią, bo sporo w tym autosugestii, doświadczeń na odmiennych stanach świadomości, dla mnie liczy się skuteczność i wiem że to co się sprawdziło u mnie raczej nie sprawdzi się u innych, bo każdy umysł jest inny i trochę inaczej jest zaprogramowany. Po prostu przekodowuję te programy, które mi się nie podobają, które zamiast pomagać to utrudniają funkcjonowanie.

Cytuj:
Cytuj:
Mając szacunek dla norm społecznych, oraz uczuć innych osób nie rozbiorę się publicznie ani nie zrobię żadnej 'bezwstydnej' rzeczy bez akceptacji środowiska, ale równocześnie nie wstydzę się swojego ciała i mogę cieszyć się nagością tam gdzie jest ona akceptowana, np na plaży naturystów.

Owszem, ale rozebranie się publicznie nikomu nie szkodzi, jest tylko konwenansem, który uważa się za zły. Dowodów szkodliwości nie ma, ale się stosujesz argumentując względami kulturowo- obyczajowymi.
Dokładnie, nikomu to nie szkodzi, ale tego nie robimy ,bo nie. Tak stosuję się tylko z szacunku do otoczenia i braku parcia na szokowanie i stawanie się obiektem powszedniego zainteresowania.

Cytuj:
Zatem stosujesz się do konwenansów przez szacunek do norm społecznych oraz uczuć innych osób? Odwołujesz się zatem do swoich wartości, ale tak samo Kowalski, gdy mu przedstawisz bezsensowny -w Twoim odczuciu- konwenans, może odwołać się do swoich wartości i teza o braku szkodliwości dla kogokolwiek upadnie.
Nie ma szkodliwości, bo nie da się jej wykazać, nikt nie traci niczego tylko dlatego że latem zrezygnujemy z ubrań, szanuję te normy w sumie z przyczyn czysto egoistycznych, po prostu chcę mieć spokój i nie być traktowana jako kompletne dziwadło, te niepisane bzdurne konwenanse, które mogę łamać bez narażenia się na większe kłopoty to łamię choćby po to aby móc o tym podyskutować i zapytać się w czym to komu przeszkadza, w jaki sposób to kogoś krzywdzi, argument 'bo tak' to nie argument.

Cytuj:
Cytuj:
Nie, nie będę się wstydziła że przez lenistwo coś zawaliłam, ale wezmę za to pełną odpowiedzialność, poszukam przyczyn i będę dążyć do ich usunięcia. Nie będę się wstydziła za innych, ani tym bardziej za to kim jestem, co oczywiście nie wyklucza przeproszenia za jakieś krzywdy, nieadekwatne zachowanie itd.

Irciu, to robi każdy. Poczucie wstydu wywołuje reakcje fizjologiczne i świadomość własnej niedoskonałości. Człowiek bierze za siebie odpowiedzialność, szuka przyczyn, uczy się na błędach.
Wstyd, to nie tylko kwestia własnego 'ja', ale również organizmu. Fizjologiczną odpowiedzią organizmu na wstyd, jest rozszerzenie naczyń krwionośnych na twarzy. Najpierw Darwin, a następnie Paul Ekman sklasyfikował emocje podstawowe, do których należy również wstyd/obrzydzenie. Człowiek może nauczyć się reagować na swoje emocje, ale nie może się ich pozbyć.
Zgadzam się, poziom emocji jest automatyczny i pełnią funkcję natychmiastowego dostosowania fizjologii oraz informacyjną, ale z emocji mogą, ale nie muszą rodzić się uczucia które żywimy do konkretnego obiektu w przypadku wstydu i poczucia winy do samego siebie, a takie uczucia według mnie do niczego dobrego nie prowadzą, stąd lekka modyfikacja która diametralnie zmieniła sposób funkcjonowania. Dla wygody wyraźnie rozgraniczam emocje od uczuć, tak jak emocji nie ma co tłumić tak to czy i w jakie uczucia i odczucia się zamienią to zupełnie inna bajka. Wstyd wywołany przez sytuację , będący impulsem do włączenia odpowiedniego programu w tym przypadku opartego głównie na empatii i szacunku to inna bajka niż wstyd doprowadzający do tego że włącza się cały program wstydowy, gdzie wstydzisz się sama siebie, swojego zachowania czy innych posiadanych elementów.

Cieszę się że wynikła ta dyskusja, bo dotarło do mnie jak bardzo odleciałam w tworzeniu swojego systemu , że stał się on trudny do zrozumienia, że zaczęłam używać skrótów myślowych prowadzących do nieporozumień.

Mrs_Hadley napisał(a):
IrciaLilith napisał(a):
Zauważ że często ludzie mieszają poczucie winy i wstyd, gdy coś zrobią nie tak jak oczekuje otoczenie czują i jedno i drugie i nijak nie jest to konstruktywne w przeciwieństwie do szacunku i brania odpowiedzialności.

Obawiam się, że tworzysz własny słownik pojęć, w którym nie ma miejsca na pewne podstawowe emocje. W słownikach emocji jest czarno na białym, że zdrowe poczucie wstydu motywuje człowieka do konstruktywnych działań i wzięcia odpowiedzialności za siebie. Wstyd z kolei wymaga wsłuchania się w siebie, dlaczego człowiek czuje się głupio i przepracowania emocji. Mówimy o tym samym, tylko odrzucasz niektóre emocje nie dostrzegając związku przyczynowo-skutkowego.
Jeżeli zawaliłaś projekt, masz poczucie winy, to uruchamia myślenie jak to naprawić. Gdy coś zrobimy źle, pojawia się odpowiedź psychiczna (jak się z tym czuję), a następnie mobilizacja (co z tym zrobić). Człowiek nie jest maszyną, która nie wyraża uczuć w odpowiedzi na dane doświadczenie.

Cytuj:
szczególnie na przykładzie codziennych relacji z dziećmi - gdy dziecko zrobi coś głupiego mówisz że ma czuć się winne?

Gdy dziecko zrobi coś głupiego, tłumaczy mu się, dlaczego. Gdy dorośnie zdarzy mu się odczuwać wstyd, ponieważ już będzie wiedział, że to co zrobił, było głupie.

Cytuj:
Po co mu to uczucie?

Tak zostaliśmy wyposażeni przez biologię, podobnie nie jest niczym złym odczuwanie gniewu czy radości. Wypieranie uczuć prowadzi do zjawiska określanego w psychologi jako wyparcie. Pozostanie w głębokich strukturach psychicznych na poziomie nieświadomym.

Cytuj:
Ma wziąć za to odpowiedzialność i zmobilizować się do zmiany sytuacji na lepszą, skoro sos się wylał na sukienkę cioci to czy potrzeba jej wstydu u osoby, która to zrobiła czy sprawnego działania aby zminimalizować straty? Do tego nie ma obwiniania tylko współpraca przy rozwiązywaniu trudnej sytuacji.

Wydaje się, że mylisz wstyd konstruktywny z patologicznym, więc nie czynisz rozróżnienia klasyfikując po całości wstyd jako patologia. Komuś może być wstyd, że wylał na sukienkę cioci sos, bo zrobił to niechcący. Wie jednak, że prawidłową reakcją jest działanie w celu zminimalizowania szkód, więc działa. Nie jest niczym złym, że pojawią się reakcje fizjologiczne organizmu w odpowiedzi na poczucie wstydu, dlatego dobrze by było, żeby mu wyjaśnić, że jest to efekt tej emocji i że nie jest to patologia.

Cytuj:
Czy to że nie rozbiorę się na środku ulicy ma wypływać z tego że wstydzę się swojej nagości czy z szacunku do otoczenia w którym żyję?

Dla niemal każdego człowieka publiczne rozebranie się w miejscu, gdzie normy społeczne tego zakazują byłoby wstydliwe, dlatego gdyby zaczął się rozbierać nie obyłoby się bez reakcji fizjologicznych, a także poczucia skrępowania. Tu nie chodzi o to, że ktoś się wstydzi swojego ciała, tylko że wstyd by mu było rozebrać się w tłumie, bo byłoby to niepożądane i niewłaściwe(ma szacunek dla otoczenia).

Cytuj:
szczególnie podczas podróży do krajów o innej religii - tam wstyd nic nie daje, bo przecież nie wstydzisz się swoich włosów, prawda?

Takie są tam konwenanse, dlatego człowiek dostosowuje się do kultury, którą odwiedza. Wstyd nie dotyczy tej materii, więc porównanie nieadekwatne.


EDIT: Poprawiłam cytowanie. Zwracaj uwagę na to, co zamierzasz cytować, bo potem wychodzi, że moje słowa są Twoimi, przez co post jest nieczytelny i wprowadza w błąd. Druga sprawa: jeżeli nie zamierzasz odnosić się do części wypowiedzi, po prostu jej nie cytuj bez komentarza. MH

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N lis 11, 2018 0:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 100
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
O postrzeganiu dobra i zła. Rozmowy z Bogiem t.1

Zatem nie potępiaj wszystkiego, co postrzegasz w świecie jako złe. Spytaj raczej
siebie, co w danym zjawisku jest złego i co chcesz uczynić, aby to zmienić.
Szukaj w środku siebie raczej niż na zewnątrz, pytając: “Jakiej cząstki swej Jaźni pragnę
doświadczyć w obliczu tego nieszczęścia? Jaki aspekt bycia chce urzeczywistnić?" Bowiem
całość życia jest jak narzędzie, które sam stworzyłeś, i wszelkie zdarzenia są tylko szeregiem
sposobności ku temu, abyś postanowił, i był, Czym W Istocie Jesteś.
Dotyczy to każdej bez wyjątku duszy, widzisz wiec, że we wszechświecie nie ma ofiar, są
sami twórcy. Wiedzieli o tym Mistrzowie, którzy gościli na tej planecie. To dlatego żaden z
nich, obojętnie, którego byś wymienił, nie uważał się za męczennika - choć wielu naprawdę
skonało w mękach.
Mistrzem jest każda dusza - choć niektóre nie pamiętają swego pochodzenia czy
dziedzictwa. Mimo to każda z nich stwarza sytuacje i okoliczności służące jej
najszczytniejszemu celowi i jak najszybszemu przebudzeniu - w każdej chwili, którą zwiecie
“teraz".
Nie osądzaj przeto losu, jaki jest udziałem drugiego.
Nie zazdrość innym sukcesu ani nie ubolewaj nad porażką, albowiem nie wiesz, co
jest sukcesem czy porażką w końcowym rozrachunku duszy. Nie sądź pochopnie, co
nieszczęściem jest, a co radosną okazją, dopóki nie przekonasz się, lub zdecydujesz, jaki z
tego zostanie zrobiony użytek. Albowiem czy śmierć okropna jest, jeśli ratuje życie tysiącom?
A życie weselem, jeśli nie przyniosło nic prócz tez? Lecz nawet wtedy nie
osądzaj, zachowaj swoje zdanie dla siebie i pozwól innym sadzić, co im się podoba.

Nie znaczy to, abyś był głuchy na wołanie o pomoc, czy nakaz płynący z duszy, aby
działać na rzecz zmiany warunków czy okoliczności. Chodzi o to, abyś wystrzegał się
szufladkowania i ferowania wyroków. Gdyż każda sytuacja to dar i każde doświadczenie kryje
w sobie skarb.
Była kiedyś duszyczka, która wiedziała, że jest światłością, młoda i przeto żądna
doświadczenia. “Ja jestem światłością", powiadała. “Ja jestem światłością." Jednak
świadomość ani powtarzanie tego nie mogły zastąpić doświadczenia siebie jako światłości. W
świecie, z którego wywodziła się duszyczka, panowała wyłącznie jasność. Każda dusza była
wspaniała, każda niepowszednia, i każda błyszczała blaskiem Mojej światłości. Zatem owa
duszyczka była niczym płomyk świecy na słońcu. Zanurzona w jasności, której stanowiła
część, nie mogła siebie dostrzec, ani doświadczyć, Czym W Istocie Jest.
Stało się wiec, że duszyczka zapragnęła siebie poznać. Tak mocne było jej pragnienie, że
pewnego dnia powiedziałem: “Czy wiesz, Maleńka, co musisz uczynić, aby zaspokoić to
swoje pragnienie?"
“Co takiego, Boże? Co? Nie cofnę się przed niczym!", odparła duszyczka.
“Musisz odłączyć się od nas", rzekłem, “a potem pogrążyć się w ciemności."
“A czymże jest ciemność, o Przenajświętszy?", spytała duszyczka.
“Wszystkim, czym nie jesteś ty", wyjaśniłem i duszyczka zrozumiała.
Tak wiec oddzieliła się od Całości i zstąpiła do innego świata. A w tym świecie miała moc
ściągania na siebie wszelkich odmian mroku. I tak postąpiła.
Lecz pośród owych zgromadzonych ciemności zawołała, “Ojcze, Ojcze, dlaczego mnie
opuściłeś?" Ja i wy to czynicie w swej najczarniejszej godzinie. Ale przecież ja nigdy was nie
porzuciłem, zawsze stoję u waszego boku, gotów przypomnieć wam, Czym W Istocie
Jesteście; zawsze gotów przyjąć was z powrotem do siebie.
Zatem, bądźcie światłem - w ciemności i nie przeklinajcie jej.
I nawet kiedy osaczy was to, czym nie jesteście, nie zapominajcie swej prawdziwej
istoty. Głoście chwałę stworzenia, nawet gdy chcecie wnieść doń zmiany.
I wiedzcie, iż to, jak się zachowacie w chwili najcięższej próby, może stać się
zaczynem najwspanialszego triumfu. Albowiem stwarzane przez was doświadczenie
jest wyrazem tego, Czym W Istocie Jesteście - I Czym Pragniecie Być.

Przytoczyłem ci te przypowieść o duszyczce i słońcu, abyś lepiej zrozumiał, dlaczego
świat jest tak urządzony - i w jaki sposób wszystko może ulec zmianie z chwilą, kiedy każdy
przebudzi się do Boskiej prawdy swej najwyższej rzeczywistości.
Niektórzy powiadają, że życie jest jak szkoła, i to, czego doświadczasz i co postrzegasz,
służy twojej nauce. Wypowiadałem się już na ten temat i powtarzam ci raz jeszcze:
Przychodzisz na ten świat nie po to, aby się czegokolwiek nauczyć, lecz aby objawić to, co
już wiesz. Okazując te wiedzę, powołasz ją do życia i stworzysz
siebie na nowo dzięki doświadczeniu. W ten oto sposób usprawiedliwiasz życie i nadajesz
mu cel. W ten sposób życie uświęcasz.


EDIT: Przypominam regulamin § II, pkt 2. Posty ograniczające się do kopiowania kolejnych fragmentów książki bez zamieszczenia komentarza, będą trafiały do kosza. Proszę mieć na uwadze, że to forum dyskusyjne, dlatego jeżeli wklejasz jakiś cytat, należy go skomentować. Cytaty -jeżeli nie chcesz używać kodu „Quote”- piszemy kursywą lub oznaczamy odpowiednimi znakami interpunkcyjnym(cudzysłów). MH.

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


N lis 11, 2018 12:36
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1686
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
IrciaLilith napisał(a):
Nic , dosłownie nic samo w sobie nie jest złe, a jak znasz coś takiego to się podziel, nie mówię o zachowaniach, bo są zachowania, które na ogół są szkodliwe, np bicie kogoś bez jego przyzwolenia, ale o rzeczach, substancjach - fakt że są rzeczy/substancje niebezpieczne nie znaczy że są złe same w sobie.

@Ircia.... po raz kolejny mieszasz pojęcia, co utrudnia konwersację, bo chcąc uniknąć nieporozumień, musiałabym co chwilę pytać jak w prywatnym słowniku Irci należy rozumieć dany termin. Nie prościej na potrzeby dyskusji trzymać się powszechnie przyjętych znaczeń? Konwenans dotyczy normy zachowania właśnie, a Ty znowu wywracasz słownikowe znaczenie i rozumiesz pod tym pojęciem coś kompletnie innego, co powoduje, że nie mamy płaszczyzny porozumienia.

Cytuj:
Ma taki związek że ukazuje mechanizm mojego myślenia o pewnych odczuciach

To może uporządkuj swoje myśli, bo póki co, chaos myśli nie ułatwia porozumienia.

Cytuj:
Powiem szczerze nie umiem tego opisać, zresztą to jak to przebiegało u mnie zakrawa na bawienie się magią,

Nie sądzisz, że ciężko rozmawiać o czymś, czego sam autor tezy nie potrafi opisać, co nie przeszkadza mu posługiwać się danym terminem?

Cytuj:
Po prostu przekodowuję te programy, które mi się nie podobają, które zamiast pomagać to utrudniają funkcjonowanie.

Ale w jakim sensie te "programy"(wyjaśnij proszę, co pod tym pojęciem rozumiesz, żeby znowu nie wynikło jakieś nieporozumienie), miałyby się nie podobać i skąd wiesz, że są złe/dobre i należy je "przekodować"?

Cytuj:
Dokładnie, nikomu to nie szkodzi, ale tego nie robimy ,bo nie.

To była ironia z mojej strony. Gdyby ludzie nie byli istotami posiadającymi popęd seksualny, odczuwającymi pożądanie i tak dalej, wtedy teza @Irci miałaby jakieś podstawy.
Postaram się roboczo wypunktować szkodliwość nagości na ulicach, które na szybko przychodzą mi do głowy, lista oczywiście nie jest kompletna :
1. Dzieci. Gdyby zobaczyły naraz grupę ludzi, starszych, z pomarszczoną, obwisłą skórą, schorowanych, z wieloma bliznami pooperacyjnych, a także cierpiących na choroby skóry, gwarantuję że nie wpłynęło to by dobrze na ich rozwój psychoseksualny, włączając w to nastolatków.
Kolejnym problemem jest kwestia paradowania nago przez dzieci ulicami miasta. Dla pedofilów to sytuacja wymarzona, chyba nie muszę opisywać dlaczego?
2. Ludzie z zaburzeniami na tle seksualnym, a więc erotomani, seksoholicy, pedofile. Czy Ircia jest w stanie przekonać mnie, że Ci ludzie nie będą stanowili zagrożenia dla ludzi, którzy będą paradować nago?
3. Ekshibicjoniści są negatywnie odbierani przez innych, najczęściej to kobiety są zmuszane oglądać wdzięki takich gości. Po prostu ludzie mają pewne granice intymności i nie chcą być narażeni na oglądanie nagości obcych ludzi bez ich zgody. Nawet więcej, jeżeli ktoś zmusza inną osobę do oglądania jak się masturbuje, uważa się to za molestowanie seksualne.
4. Kwestie higieniczne. Czy usiadłabyś na miejscu siedzącym w autobusie po osobie, która tam siedziała nago? Co w przypadku, gdy otyła naga osoba zachowuje się agresywnie? Trauma po obmacywaniu byłaby większa niż gdyby robiła to ubrana, choć obie sytuacje są stresujące w odbiorze.
5. Wydaje się, że zignorowałaś seksualność męską, a tu sytuacja nie jest taka oczywista, bo chodząc nago, może się zdarzyć, że jego penis stanie na baczność, a nawet sperma trafi na innego człowieka i co wtedy? Zastanawiałaś się nad tym, w jakiej sytuacji znaleźliby się młodzi chłopcy w wieku dojrzewania wśród nagich kobiet?
6. W dobie smartfonów, wszelkiej maści zboczeńcy mogliby sobie fotografować nagich ludzi i umieszczać w necie, na youtube po przeróbkach mógłby im nawet wyjść pornos.
7. Każdy człowiek ma swoje granice intymności i to, jak chodzimy ubrani po ulicach miast, określają normy społeczne. Przyjęło się, że nagość rezerwujemy dla osób nam bliskich, które sobie tego życzą, nie narzucamy jej innym wbrew ich woli, bo inni mają prawo być bardziej pruderyjni, kierować się innymi wartościami np. skromności i poszanowania prywatności.
8. Osoby nie widzące nic złego w obnażaniu się w miejscach do tego nieprzeznaczonych, niestety często przejawiają pewne oznaki chorób neurodegeneracyjncyh (demencja, Alzehimer) lub innych zaburzeń (ekshibicjonizm). Przeciętny człowiek instynktownie odbiera nagość na ulicy jako coś niewłaściwego.

Cytuj:
konwenanse, które mogę łamać bez narażenia się na większe kłopoty to łamię choćby po to aby móc o tym podyskutować i zapytać się w czym to komu przeszkadza, w jaki sposób to kogoś krzywdzi, argument 'bo tak' to nie argument.

W wieku nastoletnim nie było okazji do testowania cierpliwości otoczenia? W wieku dorosłym taka motywacja świadczy o niedojrzałości.

Cytuj:
Zgadzam się, poziom emocji jest automatyczny i pełnią funkcję natychmiastowego dostosowania fizjologii oraz informacyjną, ale z emocji mogą, ale nie muszą rodzić się uczucia które żywimy do konkretnego obiektu w przypadku wstydu i poczucia winy do samego siebie, a takie uczucia według mnie do niczego dobrego nie prowadzą, stąd lekka modyfikacja która diametralnie zmieniła sposób funkcjonowania.

Mogłabyś wyjaśnić w jaki sposób ta lekka modyfikacja diametralnie zmienia sposób funkcjonowania?

Cytuj:
jak chcę to mogę chodzić sobie boso i jedynie co niektórzy dziwnie się patrzą,

Chodzisz boso ulicami miasta/wsi?

Cytuj:
tak samo jak gdy ubieram się adekwatnie do pogody nie pory roku

99% ludzi ubiera się adekwatnie do pogody, więc tutaj "dziwne spojrzenia" nie dotyczą ubioru, tylko czegoś innego.

_________________
Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7


N lis 11, 2018 22:57
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Mrs_Hadley napisał(a):
Nie sądzisz, że ciężko rozmawiać o czymś, czego sam autor tezy nie potrafi opisać, co nie przeszkadza mu posługiwać się danym terminem?

Posługujesz się terminem Bóg, może więc mi Go opiszesz? Serio - od jakiegoś czasu mam świadomość jak szeroki jest to termin i że każdy tak naprawdę ma swój własny obraz Boga
Posługujesz się terminem 'ja' czyli kim jesteś a co masz? Proste słowo, a tak naprawdę nieprawdopodobnie wieloznaczne...
Mówisz że poprawnie jest używać terminu wstyd tylko jako emocji, ale już nie jako uczucia, z tym że wówczas tym bardziej moja teza, że wstyd nie jest logiczny ma sens, bo emocje nie są logiczne, są automatycznymi programami wywodzącymi się z starych części mózgu, są konkretne, sensowne, mające na celu zapewnienie przetrwania, ale nie są logiczne, a nawet jak są to ich logika jest logiczna w warunkach z plus minus epoki kamienia łupanego...

Piszę o transformacji ,bo to termin który moim zdaniem najlepiej oddaje całe zjawisko.
Biorę automatyczny system - sytuacja rozpoznawana jest przez system układu limbicznego, działa z pominięciem kory wzrokowej oraz rozumu i wywołuje pewne reakcje fizjologiczne, które w zależności od modelu dalszego postępowania będą bardziej lub mniej widoczne- ona zachodzi czy tego chcę czy nie, próby ignorowania czy wypierania są do kitu, ale nic nie poradzę na to że to co z taką informacją stanie się potem zależy od podświadomego oprogramowania, od schematów myślenia, schematów reakcji i u mnie działa to na zasadzie:
wstyd - rozpoznań realność problemu, uruchomić zaawansowany program szacunku, pełne wykorzystanie neuronów lustrzanych, dokodować odpowiednie informacje o uznawanych przez kogoś normach... Działa to tak że w praktyce nie odczuwam wstydu i dobrze mi się tak żyje, bo dlaczego mam się wstydzić siebie? Robię głupoty to robię, jak komuś nie pasuje to może mnie ignorować, unikać, nie wdawać się w dyskusje. Szanuję to że każdy może sądzić o mnie co mu się podoba, ale nie zamierzam wstydzić się tego kim jestem, czy wstydzić się za swoje głupoty, podejście, czy na siłę się dopasowywać do oczekiwań innych. U mnie szacunek oznacza szacunek do innych tak samo jak do siebie, równowaga musi być.

Zauważ, że nawet to czy w danych okolicznościach czujesz wstyd czy masz poczucie winy jest zależne od kultury - jak się interesujesz psychologią zwróć uwagę na różnice w tej materii między europejczykami, amerykanami a japończykami . Ma to ogromne znaczenie, gdyż większość dostępnych badań psychologicznych to badania na amerykańskich studentach psychologii co często jest bardzo nie adekwatne do innych grup.

Mówisz że ja tworzę swój język, dlaczego ja nie mam do tego prawa podczas gdy każdy nurt psychologii ma swoje wytyczne, kryteria, opiera się na sprzecznych teoriach... Kolejny konwenans?

Zresztą może warto też zauważyć do czego się odnosiła moja pierwotna wypowiedź.
Z zasady nie mam potrzeby rozmawiać o moim prywatnym modelu psychiki, wypowiedź odnosiła się do konkretnego fragmentu o pewnych pozaziemskich cywilizacjach... Którą też trudno zrozumieć w oderwaniu od całości książek i ich przekazu, tam dopiero następuje przedefiniowanie wielu pojęć :D

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N lis 11, 2018 23:43
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt gru 30, 2011 9:17
Posty: 11383
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Mrs_Hadley napisał(a):
Postaram się roboczo wypunktować szkodliwość nagości na ulicach, które na szybko przychodzą mi do głowy, lista oczywiście nie jest kompletna :


W pierwszym odruchu chciałem skontrować, że są przecież społeczności, w których chodzi się nago albo prawie nago i jakoś nie wystepują tam najwyraźniej wyszczególnione problemy, po chwili jednak przyszło mi na myśl, że o ile wiem wszystkie tego typu społeczności mają zarazem mnóstwo tabu i zasad dotyczących sfery seksualnej, a kontrola społeczna jest w tym obszarze dość silna. Po namyśle zatem: wolę jednak nasz system, który wymaga wprawdzie pewnego minimum ubioru, ale zarazem sfera sekualne jest sprawą prywatną i w zasadzie wszystko, co nie wiąże się z wykorzystywaniem innych, jest przynajmniej formalnie dozwolone. A jak ktoś już koniecznie musi biegać na golasa, to mamy wszak rezerwaty (specjalnie kluby, plaże nudystów), gdzie można.

_________________
Lubię Starego czasem, to też sprawia
że się wystrzegam otwartej z nim wojny
Przecież to piękne, gdy Pan tak dostojny
Tak z samym diabłem po ludzku rozmawia.


Pn lis 12, 2018 19:59
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 100
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Widzisz, Mrs_Hadley cały szkopuł w tym, że Ty patrzysz i oceniasz to z punktu
Twojego życia na planecie Ziemia, dlatego wcześniej dodałem komentarz
o postrzeganiu dobra i zła.

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


Wt lis 13, 2018 18:25
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn maja 28, 2007 9:13
Posty: 527
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Do MiKoGmyz:
w którym fragmencie "Dzienniczka" św.Faustyny wyczytałeś, że wszyscy idą do "Nieba"? Podaj numer.
Przecież św.Faustyna za Bożym dopuszczeniem była w piekle i opisuje kary piekielne (nr 741)


N lis 18, 2018 18:34
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 100
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
merkaba napisał(a):
też czytałem wszystkie jego książki i nie ma słowa o maryji chociaż jest oblubienica ducha św

dla mnie ta książka to zlepek wiele książek ezoterycznych w tym biblia szatana
jest tyle świadectw o piekle a ta książka neguje piekło

jak ja ktoś czytał to niech zapomni o niej


możesz zacytować, co tam jest z Biblii szatana ?

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


Śr gru 26, 2018 18:42
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 100
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Dla tych, którzy chcieliby porozmawiać na temat treści zawartych w książkach N.D. Walscha zapraszam do grupy na facebooku
"Rozmowy z Bogiem - czytelnicy" https://www.facebook.com/groups/1206165522877192/

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


Śr maja 01, 2019 12:41
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 100
Post Re: Daniel Walsch- Rozmowy z Bogiem
Samuel33 napisał(a):
Dla tych, którzy chcieliby porozmawiać na temat treści zawartych w książkach N.D. Walscha, zapraszam do grupy na facebooku
"Rozmowy z Bogiem - czytelnicy" https://www.facebook.com/groups/1206165522877192/

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


Śr maja 01, 2019 12:42
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL