Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N cze 16, 2019 8:07



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Co będzie po śmierci? 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn cze 01, 2009 10:00
Posty: 5103
Post 
Oldzie - jak widzę dalej głosisz swoje tezy :) - a ja ciągle czekam odpowiedzi na konkretne pytanie do Ciebie - który to już miesiąc na nie odpisujesz? :)


So gru 25, 2004 22:40
Zobacz profil
Post cierpliwości ;)
saxon napisał(a):
Oldzie - jak widzę dalej głosisz swoje tezy :) - a ja ciągle czekam odpowiedzi na konkretne pytanie do Ciebie - który to już miesiąc na nie odpisujesz? :)


Od głoszenia to chyba raczej Ty jesteś, Saxonie :)

Jakoś nie mogę uwierzyć, że wciąż czekasz na odpowiedź.

Znajomy posmaczek powrócił ("który to już miesiąc na nie odpisujesz? :)"), informuję Cię, że właśnie nie odpisuję, bo gdyby tak było - chociażby jakaś część by się pojawiła. Zrobię to z pewnością (jeśli nie wydarzy się coś, co mi na to nie pozwoli). Trochę przeszkodził mi mały techniczny mankament (po wirusowych atakach wcięło szkic odpowiedzi), a potem brakowało chęci. Chęć jednak powraca, Saxonie :) Troszkę cierpliwości i spełnię Twoje oczekiwania :)

Szóstego stycznia minie trzeci miesiąc Twojego oczekiwania - jeszcze trochę i udowodnisz, że w cnocie cierpliwości jesteś nieźle wyćwiczony :x

Pozdrawiam serdecznie życząc cierpliwosci, miłego dnia dzisiejszego i pozostałych :)


N gru 26, 2004 1:05

Dołączył(a): Pt lis 12, 2004 21:57
Posty: 2184
Post 
Cytuj:
duchy a Dusze to całkowicie inna sprawa.

jasne dusza to czesc czlowieka, a duchy to najwyzej ta dusza oczekujaca na polaczenie sie z cialem, ktore ma kontakt z osoba jeszcze nie podzielona.

Cytuj:
Wikingu Ty nie powołujesz się na faceta, który to czy tamto - Ty powołujesz się na ludzi, których nie znasz osobiście (np. ewangeliści) lub znasz nieco (może po za małymi wyjątkami) - vide księża katoliccy. To właśnie Ci ludzie mówią Tobie to, czy tamto poprzez pisma wątpliwej wiarygodności (Biblia, pisma ojców kościoła) nauki w kościołach i kiedyś (lub jeszcze obecnie) na lekcjach religii, obecne pisma ludzi zaangażowanych w sprawę. To Twoja wiara, ja mam swoją i proszę Cię nie próbuj mówić mi, że Twoja jest lepsza, bo to jak dla mnie jest po pierwsze - śmieszne. Po drugie - jest nie na miejscu (choć tutaj mogę się mylić, bo ten portal to chyba w większości jednak katolicki), a po trzecie - zdradza pewien specyficzny charakter umysłów zindoktrynowanych.


Dla mnie jest wazne czy znam osobiscie listonosza, moze to dla mnie byc kompletnie obcy facet. Najwazniejsze od kogo mi przynosi list, i co ta osoba mi chce przez przekazac. Co z tego ze nie znam w pelni tych osob ?(jak to robisz ze znasz innych tak dobrze? powiedz mi chetnie skorzystam z rady, bo mi caly czas sie nie udaje poznac w pelni moich najblizszych przyjaciol, caly czas mnie zaskakuja. I powedz jak to zrobiles ze znasz siebie w 100 %, ja caly czas cos o sobie odkrywam.)

Wole miec zindokrtrynowany miloscia, ale miec korzenie w konkretnej ziemi, a nie jak roslina, wolna od wszelkich zwiazkow, czy bez ziemi. fruwac z kazdym wiatrem. Byc moze to daje poczucie wolnosci, ale na pewno nie daje owocow.

Skad masz pewnosc, ze odrzycanie moich dogmatow, nie wiazecz sie innymi dogmatami. Juz Arystoteles wykazal ze nieuznawanie zadnej prawdy jest juz jakims wyznaniem.[/quote]


Wt gru 28, 2004 19:11
Zobacz profil
Post 
wiking napisał(a):
old spirit napisał(a):
duchy a Dusze to całkowicie inna sprawa.


jasne dusza to czesc czlowieka, a duchy to najwyzej ta dusza oczekujaca na polaczenie sie z cialem, ktore ma kontakt z osoba jeszcze nie podzielona.


Mam odmienne zdanie na ten temat, uważam jednak, że przemawianie wiarą nie doprowadzi nas do niczego konstruktywnego w tym względzie, ponieważ jak mniemam ani Ty, ani ja - nie przekonamy siebie do niczego (jesli o ten fragment chodzi).

Cytuj:
Dla mnie jest wazne czy znam osobiscie listonosza, moze to dla mnie byc kompletnie obcy facet. Najwazniejsze od kogo mi przynosi list, i co ta osoba mi chce przez przekazac. Co z tego ze nie znam w pelni tych osob ?


Chodzi o to, że same ich istnienie (tych osób) jest obwarowane Twoją wiarą, ja od tego jestem wolny. Ten list w omawianym przypadku nie jest pewny co do wiarygodności, można powiedzieć więcej - jego wiarygodnosć jest wątpliwa, a miejscami nawet bardzo wątpliwa. W moim przypadku nie muszę mieć do czynienia z listami, mam bowiem dostęp bezpośredni do źródła, to ułatwia proces analizy wiarygodności przekazywanych treści.

Cytuj:
Najwazniejsze od kogo mi przynosi list[...]


O istnieniu tej osoby dowiadujesz się z listu! O jej działalności także! Twoja analogia nie jest zbytnio adekwatna...

Cytuj:
(jak to robisz ze znasz innych tak dobrze? powiedz mi chetnie skorzystam z rady, bo mi caly czas sie nie udaje poznac w pelni moich najblizszych przyjaciol, caly czas mnie zaskakuja. I powedz jak to zrobiles ze znasz siebie w 100 %, ja caly czas cos o sobie odkrywam.)


Po pierwsze, na jakiej podstawie uważasz, że znam siebie w 100%?? Napisałem, że jestem w 100% przekonany o swoich doświadczeniach, nigdzie nie pisałem, że znam siebie w 100%, mam jedynie poczucie takiej pewności, a wiemy przecież jak to bywa z uczuciami. Nie moge nikogo zapewić, iż moje poczucie to jedyna, słuszna i obiektywna prawda.

Prosisz bym udzielił Ci rady, która miała by Ci pozwolić na poznanie w pełni Twoich przyjaciół. Po pierwsze - czy naprawdę tego chcesz, czy jest to Ci potrzebne, a po drugie dlaczego ja nibym miałbym Ci udzielać takowych rad, a co za tym idzie - skąd takie przypuszczenie odnośnie tego, iż jestem w posiadaniu metody na poznanie innych w pełni?? Gdy piszę, że znam kogoś osobiście jeszcze nie znaczy, że znam tego kogoś w pełni. Pisząc znam mam na myśli to, ze mogę się z nim bezpośrednioo kontaktowac, wymieniać sowje poglądy, zasięgac informacji, analizowac je, poznawać tego kogoś bezpośrednio. Natomiast Ty Wikingu jesteś pozbawiony tych wartości w kontekście tego o czym pisaliśmy co nie przeszkodziło Ci w tym by insynuować, że Twoja wiara jest lepsza od mojej. A tak w ogóle to powtórzę raz jeszcze:

Nigdy nie twierdziłem i nie twierdzę, że należy wierzyć temu wszystkiemu na 100% lub 1 % i że to jest tzw. jedyna, słuszna, obiektywna prawda. Pisząc - "temu wszystkiemu" - oczywiście mam na myśli to wszystko w co ja wierzę. Czy Ty ze swej strony możesz również to powiedzieć?

Cytuj:
Wole miec zindokrtrynowany miloscia, ale miec korzenie w konkretnej ziemi, a nie jak roslina, wolna od wszelkich zwiazkow, czy bez ziemi. fruwac z kazdym wiatrem. Byc moze to daje poczucie wolnosci, ale na pewno nie daje owocow.


Możesz wyjaśnić zwrot - "zindoktrynowany miłoscią"? Podawałem Ci już linka, stoi tam wyraźnie, że najważniejszą wartością w moim światopoglądzie jest wiara, iż miłośc jest najważniejsza. piszesz o orzeiach w konkretnej ziemi, uważasz, ze ja nie posiadam korzeni w konkretnej ziemi?? Że jestem wolny od wszelkich związków? Jeśli tak, bo to sugerujesz, zapytam Cię - na jakiej podstawie opierasz się w wysnuwaniu takich wniosków? Fruwanie z każdym wiatrem?? Bagatelizujesz apriorycznie zakłądając, iż mój światopogląd oparty jest na jakichś mżonkach, zapytam - co Cię ku temu skłania? Jeśli oczywiście tak zkładasz, bo jeśli nie - nie rozumię Twoich wtrętów o fruwaniu, itd. Co do wydawania owoców nie ustosunkuję się, ponieważ na początek musiałbyś uzasadnić i wykazać, iż mój światopogląd jest taki jak to mniemam założyłeś - "nie mający korzeni w konkretnej ziemi", "wolny od wszelakich związków", "fruwający z każdym wiatrem" (ten zwrot jest szczególnie frapujacy i z niecierpliwością czekam na jego objaśnienie).

Cytuj:
Skad masz pewnosc, ze odrzycanie moich dogmatow, nie wiazecz sie innymi dogmatami.


A skąd Twoje przekonanie co do tego, iż takową pewność posiadam?

Cytuj:
Juz Arystoteles wykazal ze nieuznawanie zadnej prawdy jest juz jakims wyznaniem.


Czyżbyś uważał, że ja nie uznaję żadnej prawdy??? Skoro już przy tym jesteśmy - wyjaśnij co masz na myśli pisząc - "nie uznawanie zadnej prawdy"? Czy możesz powiedzieć, że jesteś w posiadaniu prawdy obiektywnej?

Pozdrawiam.


Wt gru 28, 2004 23:22

Dołączył(a): Pn cze 01, 2009 10:00
Posty: 5103
Post 
oldzie

więc nie przemawiaj wiarą tylko podaj dowody :)

jak na razie żadnych nie widzę z Twojej strony :)

no i ciągle czekam......... :)


Wt gru 28, 2004 23:48
Zobacz profil
Post 
saxon napisał(a):
oldzie, więc nie przemawiaj wiarą tylko podaj dowody :)


Dowody na co??

Cytuj:
jak na razie żadnych nie widzę z Twojej strony :)


Może by tak okulary zmienić ? ;) Ja z Twojej strony także żadnych nie dostrzegłem, może obydwaj ślepi jesteśmi ? :) ( na "wartościach wolnych..." w kwestii dotyczących biblii przytoczyłeś jedynie opinie, postaram się o coś więcej proszę księdza :) ) Czy ja żądam dowodów w sprawach wiary?

Cytuj:
no i ciągle czekam......... :)


Nie tylko czekasz, ale dobitnie o tym dajesz co jakiś czas znać :)

Pozdrawiam


Śr gru 29, 2004 0:00

Dołączył(a): Pn cze 01, 2009 10:00
Posty: 5103
Post 
jak zwykle :)


Śr gru 29, 2004 0:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lis 12, 2004 21:57
Posty: 2184
Post 
Czolem Oldzie, ostatnio mam bardzo ograniczony dostep do sieci, wiec tez probuje sie skracac w moich wypowiedziach, niektore kwestie nie sa do konca tak wyjasnione jakbym chcial.

Piszesz:
Cytuj:
Pisząc znam mam na myśli to, ze mogę się z nim bezpośrednio kontaktowac, wymieniać sowje poglądy, zasięgac informacji, analizowac je, poznawać tego kogoś bezpośrednio. Natomiast Ty Wikingu jesteś pozbawiony tych wartości


Nie wiem czy spotkales kiedys mniejszosc narodowa zyjaca w innym kraju. Ale osoby ktore sa z takiego spoleczenstwa uznaja siebie, i na ogol sa uznawane za inne narodowosci. Czy znali oni osobiscie tych ktorzy wyemigrowali? Na ogol nie, zostalo im to przekazane, przez rodzicow i reszte tej spolecznosci. Jasne wiele rzeczy sie zmienilo, przez lata, czy nawet wieki, ale sa pewne tradycje, pewne zrodla ktore zostale przekazazywane z pokolenia na pokolenia. I najwazniejsze potem sie staje jak to wplywa na mnie ze mam inna narodowosc? Oczywiscie moze w tym pomoc wiedza o tym jak zyli moi przodkowie, cih konkretna sytlacje.

Cos podobnego jest tez z wiara. Bezposrednio moge sie skonfrontowac z tymi ktorzy mi wiare przekazali. Moge zobaczyc ze Ewangelia jest czyms zywym, czyms prawdziwym. Dla mnie religia to nie cos co wysalem z mlekiem matki i mi tak zostalo, to cos czego moge dotknac w zyciu, najpierw innych i potem moim.

Ale przede wszystkim moge konfrontowac ze te slowa napisane jakis czas temu moga sie wypelniac w moim zyciu. Codzienne moge sie konfrotowac tez z Jezusem Chrystusem, nie tylko ja, ktokolwiek chce.

Cytuj:
nie przeszkodziło Ci w tym by insynuować, że Twoja wiara jest lepsza od mojej.


Nie dlatego ze ja jestem lepszy ale ten poglad opieram na zrodle prawdy, ja jestem przekonany ze sam Bog to objawil. Nie wiem jakie sa zrodla Twojej wiary, byc moze te same, ale wierze ze Pan Bog zostawil Kosciolowi swoje slowa i czyny. Nie chodzilo mi o czy Ty wierzysz lepiej czy gorzej.

Cytuj:
nie twierdziłem i nie twierdzę, że należy wierzyć temu wszystkiemu na 100% lub 1 % i że to jest tzw. jedyna, słuszna, obiektywna prawda. Pisząc - "temu wszystkiemu" - oczywiście mam na myśli to wszystko w co ja wierzę. Czy Ty ze swej strony możesz również to powiedzieć?


I tak i nie. Tak w znaczeniu ze jako czlowiek mam bardzo ograniczona perceptywnosc Tego ktoremu wierze, zawsze zostanie pole do wzrastania w poznaniu prawdy.
Nie dlatego ze jesli to jest objawione od Boga to nie wierzac w czesc tego bym odrzucal czesc rzeczywiscosci. To tak jak by wierzyc w istnienie tylko czesci stworzenia. Jasne mozna ignorowac duza czesc tego stworzenia, ale mowienie ze np. nosorozce nie istnieja jest dla mnie nie do przyjecia. I o istnieniu nosorozcow dowiedzialem sie od ludzi zupelnie mi nie znanych. Chociaz osobiscie przekazali mi ta wiedze osoby z ktorymi moglem sie skonfrontowac.

Jasne mogbyc powiedziec ze ludzie wierzeli w isnienie smokow i jednorozcow. Jakie sa wiec podstawy wiary i zaufania ludziom przyjmujac do wiary podowane przez nich informacje.

Piszesz ze te lsity sa sfalszowane. Skad taka pewnosc? W ten sposob stawiasz Twoja wiare wyrzej od mojej. :lol: :lol:

Teraz musze konczyc ale z ta ziemie chodzilo mi pewne doktryny, kazda ziemi ma jakies "doktrynalne" wlasciwosci. Musze konczyc wiec postaram sie to rozwinac nastepnym razem.[/quote]


Pn sty 03, 2005 13:50
Zobacz profil
Post 
Cytuj:
Czolem Oldzie, ostatnio mam bardzo ograniczony dostep do sieci, wiec tez probuje sie skracac w moich wypowiedziach, niektore kwestie nie sa do konca tak wyjasnione jakbym chcial.


Wikingu... Przecież się nie pali, a także gdy nie masz chęci - po prostu zrozumię to i jest to całkowicie naturalne. Mam do Ciebie prośbę. Czy mógłbyś zaczekać z odpowiedzią do momentu gdy już do wszystkich poruszonych kwestii się ustosunkujesz? Po co udzielać odpowiedzi niepełnych w swej wartości, jak sam mówisz, że niektóre (a wg mnie zdecydowana większość, choć to i tak niektóre :) ) kwestie nie są wyjaśnione tak jakbyś chciał? Po co zamieszczać coś, co nie zadowala Cię w pełni, po co też na siłę zmuszać się do odpowiedzi (nie wiem czy tak jest ale już raz dałeś temu wyraz - stąd to przypuszczenie)?

Wiking napisał(a):
Piszesz:
Cytuj:
Pisząc znam mam na myśli to, ze mogę się z nim bezpośrednio kontaktowac, wymieniać sowje poglądy, zasięgac informacji, analizowac je, poznawać tego kogoś bezpośrednio. Natomiast Ty Wikingu jesteś pozbawiony tych wartości


Nie wiem czy spotkales kiedys mniejszosc narodowa zyjaca w innym kraju. Ale osoby ktore sa z takiego spoleczenstwa uznaja siebie, i na ogol sa uznawane za inne narodowosci. Czy znali oni osobiscie tych ktorzy wyemigrowali? Na ogol nie, zostalo im to przekazane, przez rodzicow i reszte tej spolecznosci. Jasne wiele rzeczy sie zmienilo, przez lata, czy nawet wieki, ale sa pewne tradycje, pewne zrodla ktore zostale przekazazywane z pokolenia na pokolenia. I najwazniejsze potem sie staje jak to wplywa na mnie ze mam inna narodowosc? Oczywiscie moze w tym pomoc wiedza o tym jak zyli moi przodkowie, cih konkretna sytlacje.

Cos podobnego jest tez z wiara. Bezposrednio moge sie skonfrontowac z tymi ktorzy mi wiare przekazali.


Wikingu, po raz wtóry użyta przez Ciebie analogia jest chybiona (mniejszości narodowe...)! Mniejszości narodowe a przepisywanie, kopiowanie, fałszowanie, dodawanie, przeinaczanie, itd., itp. tekstów - (a wiele wskazuje na to, że właśnie tako i było) - to zupełnie dwa inne światy. Wierzysz w przekazy, nie masz możliwości bezpośredniego konfrontowania informacji z kimś kto żyje tu i teraz. Gdybyś zagłębił się w literaturę krytyki np. tekstów biblijnych - dostrzegłbyś, że bardzo wiele wskazuje na to, iż to jednak nie jest tak wszystko kolorowe i cacy jak chciała by większość hierarchów KRzK.

Mówisz o przekazywaniu wiary. Jak dla mnie wiara pojawia się dopiero podczas zadaptowania pewnych informacji dotyczących konkretnych kwestii, po przekonaniu się do tych informacji, więc samej wiary przekazać nie można. Można komuś przekazac informacje, które mogą stać się podwaliną mającej zrodzić się wiary. Mówisz więc o bezpośrednich kontaktach z kimś kto przekazał Ci wzmiankowane informacje. Należałoby więc na początek spróbować je przeanalizować, poddać weryfikacji bez uprzedzeń, bez szukania na siłę potwierdzenia - do tego potrzeba dużej dozy bezstronności. Dopiero wówczas, po tak przeprowadzonym procesie, należałoby pokusić się o wysunięcie końcowych wniosków i na ich podstawie wiara albo zrodzi się, albo i nie.

Cytuj:
Moge zobaczyc ze Ewangelia jest czyms zywym, czyms prawdziwym. Dla mnie religia to nie cos co wysalem z mlekiem matki i mi tak zostalo, to cos czego moge dotknac w zyciu, najpierw innych i potem moim.


Nigdzie nie sugerowałem, że religię można wyssać z mlekiem matki, natomiast można dziecku, które już jako tako orientuje się w otaczającej go rzeczywistości (wiek przedszkolny), zaimplantować wiarę religijną, wszczepić ją, stworzyć pewną bazę, na której później o wiele łatwiej będzie można utrzymać kogoś takiego w wierze np. katolickiej. Wspominałeś na "wspólnocie" (tam także czekam na Twą odpowiedź) o nadawaniu specyficznego, nowego charakteru poprzez rytuał chrztu - jeśli w taki sposób można zadziałać na osobowość - to już jest więc pierwszy element implantacji modułu religijnego, który będzie pracował w odpowiedni sposób (odpowiedni oczywiście dla tych, którzy przeprowadzają proces implantacji).

Co rozumiesz poprzez "Ewangelia jest czymś prawdziwym"? Mówisz o tym, że wcielając w swoje życie wartości zawarte w Ewangeliach możesz zweryfikować je w oparciu o owoce, które dzięki ich wcieleniu wydajesz? Pomówmy więc może o tychże owocach i od razu spróbuj wykazać, że nie można ich wydawać bez znajomości Ewangelii.

Cytuj:
Ale przede wszystkim moge konfrontowac ze te slowa napisane jakis czas temu moga sie wypelniac w moim zyciu.


Pięknie. Opisz więc jak sie wypełniają, jakie formy przybierają i konkretnie o jakich słowach mówisz. Nie zapomnij wykazac, że to dobre życie nie może zaistnieć bez znajomosci Ewangelii. Co rozumiesz poprzez ewangeliczne życie, życie zgodne z ewangelią i czym ono rózni się od postaw humanistycznych, nacechowanych etyką, moralnością płynącą z naturalnego odróżniania szkody od nieszkodzenia i kochania innych?

Cytuj:
Codzienne moge sie konfrotowac tez z Jezusem Chrystusem, nie tylko ja, ktokolwiek chce


Wiem, że chciałbyś ale to różnica - chcieć, a móc. Możesz jedynie konfrontować się z zapisami o nim nie z nim samym.

Wiking napisał(a):
Cytuj:
nie przeszkodziło Ci w tym by insynuować, że Twoja wiara jest lepsza od mojej.


Nie dlatego ze ja jestem lepszy ale ten poglad opieram na zrodle prawdy, ja jestem przekonany ze sam Bog to objawil.


Uzasadniasz swoje sugestie odnośnie dyskredytacji mojej wiary na rzecz swojej, czy też umniejszania mojej na rzecz swojej lub sytuowania Twojej jako lepszą ponieważ twierdzisz , iż swój pogląd opierasz na źródle prawdy!! To ja od zaraz chciałbym byś udowodnił, że opierasz swój pogląd na źródle prawdy. Gdy tego nie zrobisz Twoje wywyższenie swojej wiary nad moją pozostanie jedynie przejawem pewnych specyficznych fluktuacji Twego umysłu, które są wynikiem pewnych uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych. Wywyższenie to pozostanie w sferze życzeń, które należałoby uzasadnić. Dlaczego chciałbyś by Twoja wiara była lepsza od innych? Nie zakładasz wystąpienia możliwości, że to w co wierzysz może być jednym wielkim błędem, a to w co wierzą inni - prawdą?

Nigdzie nie sugerowałem, że pisałeś, iż TY jesteś lepszy, Napisałem, że insynuowałeś, iż Twoja WIARA jest lepsza.

To zwykłe chciejstwo, a nie fakt, iż masz do czynienia z źródłem prawdy. To Twoje poczucie pewności, a nie pewość sama w sobie - fakt. Nadałeś swojej wypowiedzi ton pobożnego życzenia. Twoje poczucie wywiedzione jest z całego zespołu zaadaptowanych przez Ciebie informacji w oparciu o wiarę, napisz jak dalece przeanalizowałeś, poddałeś weryfikacji te informacje?

Cytuj:
Nie wiem jakie sa zrodla Twojej wiary, byc moze te same, ale wierze ze Pan Bog zostawil Kosciolowi swoje slowa i czyny.


Nie mogą być te same, ponieważ gdyby tak było - nasze poglądy nie różniły by się. Ty możesz mówić, iż to Bóg przekazał te informacje, ja mogę mówić to samo - jakiego kryterium użyjemy by sprawdzić, kto z nas jest w błędzie? Sprawdzimy jakie wydajemy owoce? Jeśli okaże się, że są podobne, te same - to można w takim wypadku pokusić się o twierdzenie, że Bóg przemówił do Ciebie na jeden sposób, a do mnie na drugi? Być może... W sumie najważniejsze są chyba właśnie owoce. Osobiście co do tego przemawiania na inne sposoby mam swój pogląd i pewnie czytając moje posty na forum zdążyłeś zauważyć jaki.

Cytuj:
Nie chodzilo mi o czy Ty wierzysz lepiej czy gorzej.


A niby gdzie to sugerowałem?? Próbujesz dyskutować sam z sobą?

Wiking napisał(a):
Cytuj:
nie twierdziłem i nie twierdzę, że należy wierzyć temu wszystkiemu na 100% lub 1 % i że to jest tzw. jedyna, słuszna, obiektywna prawda. Pisząc - "temu wszystkiemu" - oczywiście mam na myśli to wszystko w co ja wierzę. Czy Ty ze swej strony możesz również to powiedzieć?


I tak i nie. Tak w znaczeniu ze jako czlowiek mam bardzo ograniczona perceptywnosc Tego ktoremu wierze, zawsze zostanie pole do wzrastania w poznaniu prawdy.


?? Wprost oczom nie wierzę!! Ty chcesz przyznać ewentualną niepewność swej wiary (bo przeciez o tym pisałem, a Ty obecnie do tego się odnosisz) w oparciu o pewność, że ten ktoś (Bóg) istnieje ("któremu wierzę") oraz ze względu na swoją ułomność (w stosunku do bytu wywiedzionego z wiary !!) względem niemożności jego poznania, która to ułomność jest także założeniem !! Doprawdy - dziwne są ścieżki myślenia katolików, a raczej Twoje, ponieważ nie znaczy to, że i inni katolicy odpowiedzieliby w ten sposób. Z tego co napisałeś wynika, że Twoje tak - jest po prostu zwykłym nie, bo znaczenie o którym wspomniałeś mówi o negatywnej odpowiedzi, odpowiedzi na nie.

Cytuj:
Nie dlatego ze jesli to jest objawione od Boga to nie wierzac w czesc tego bym odrzucal czesc rzeczywiscosci. To tak jak by wierzyc w istnienie tylko czesci stworzenia. Jasne mozna ignorowac duza czesc tego stworzenia, ale mowienie ze np. nosorozce nie istnieja jest dla mnie nie do przyjecia. I o istnieniu nosorozcow dowiedzialem sie od ludzi zupelnie mi nie znanych. Chociaz osobiscie przekazali mi ta wiedze osoby z ktorymi moglem sie skonfrontowac.


Widzisz i tutaj odpowiem Ci słowami Twojego kolegi w wierze, niejakiego PTRqwerty'ego (wyróżnienia są moje, jak również dodatek pisany kursywą):

PTRqwerty napisał(a):
Możemy też być bliżej nieokreślonymi bytami, znajdującymi się w rzeczywistości o innych cechach, które są oszukiwane przez jakąś poteżną istotę/istoty (niekoniecznie Boga).

[...]Otóż my nie stoimy w punkcie wiary w to, że zmysły dają prawdziwą wiedzę o rzeczywistości, ale zaiste przed tym punktem. Nie stoimy na gruncie kryteriów, które okazały się być wyśmienite do badania rzeczywistości nam danej. Wiemy, że się nadają doskonale do jej badania, ale my pytamy czy ta rzeczywistość jest prawdziwa i stwierdzamy, że nic na ten temat nie możemy powiedzieć.

Nie bez racji zauważamy, że kryteria, które są doskonałe przy analizie rzeczywistości nam danej, tu mogą zawieść, a raczej nie mamy wiedzy skąd istniałaby pewność, że również tu możemy ich użyć. Stąd też możemy zbudować je dowolnie.

[...]jesteśmy w punkcie takim w którym nie jest nawet jasne jakimi kryteriami się posługiwać. [...]jesteśmy w punkcie, gdzie nawet nie jest jasne, które kryteria są dobre, a które nie. Jesteśmy w miejscu, gdzie nawet nie można określić prawdopodobieństwa, które jest dobre, a które nie, bojak je określić skoro nasza wiedza dotyczy rzeczywistości niepewnej


Zgadzam się z PTR-em tutaj całkowicie.

Cytuj:
Jasne mogbyc powiedziec ze ludzie wierzeli w isnienie smokow i jednorozcow. Jakie sa wiec podstawy wiary i zaufania ludziom przyjmujac do wiary podowane przez nich informacje.


Przyjmuje się najbardziej możliwe (weryfikowalne w największym stopniu w rzeczywistości nam danej w oparciu o zgromadzone informacje). Zwykła zasada stopniowania prawdopodobieństw.

Cytuj:
Piszesz ze te lsity sa sfalszowane. Skad taka pewnosc? W ten sposob stawiasz Twoja wiare wyrzej od mojej. :lol: :lol:


Gdybym obecnie napisał w tonie twierdzącym, że łżesz, być może znów by się ktoś odezwał czego efektem byłyby kolejne wycięte ustępy moich przyszłych, ewentulanych postów :lol: Pokaż mi, w którym miejscu naszej rozmowy napisałem, że są sfałszowane?? Nie napisałem, że !! Twoje więc stwierdzenie, iż stawiam swoją wiarę wyżej niż Twoją jest pozbawione wartości. Nieładnie Wikingu :?

Mój pogląd w tym względzie jest taki, że wspomniane przeze mnie pisma były fałszowane, jestem co do tego przekonany, choć nie natknąłem się jeszcze na tzw. niezbite dowody, jak na razie istnieją ku temu silne przesłanki. W moim odczuciu na bazie owych przesłanek można powiedzieć, iż większe prawdopodobieństwo należy przypisać tezie, iż były fałszowane niż przeciwnej.

Cytuj:
Teraz musze konczyc ale z ta ziemie chodzilo mi pewne doktryny, kazda ziemi ma jakies "doktrynalne" wlasciwosci.


Każda ziemia ma jakies "doktrynalne" właściwości? Jeju, człowiek ciągle się czegoś nowego dowiaduje, czy to nie fascynujące? :-D

Pozdrawiam serdecznie i czekam na resztę wyjaśnień oraz doprecyzowanie tego co powyżej udało Ci się zamieścić.


Cz sty 06, 2005 17:26

Dołączył(a): Pn lis 05, 2018 16:01
Posty: 68
Post Re: Co będzie po śmierci?
Mógłbym, ale oczywiście nie wszystkie (czas, chęci...). W literaturze dotyczącej tej tematyki można na wiele opisów takowych doświadczeń się natknąć. Polecam życie po życiu Raymonda Moody'ego i inne jego książki, a także "Polskie życie po życiu" Marka Rymuszko oraz trylogię Roberta Monroe

Właśnie czytam jedną z książek Raymonda Moody'ego i chciałbym Wam zacytować spotkanie Moody'ego z pewną duszą nieświadomą swojej śmierci. Wydaje mi się, ze warto to poznać tylko dla samej wiedzy.

W głębszym obszarze szarości oczekiwał na mnie kolejny sygnał. Wydawał się jednak zbyt prosty; zacząłem się zastanawiać, czy aby przypadkiem źle go nie odczytuję. Chciałem właśnie udać się w stronę sygnału, kiedy nagle usłyszałem czyjeś wołanie. Odwróciłem się i ujrzałem dziwaczną poświatę. Po chwili przybrała ona kształt niewielkiego mężczyzny w średnim wieku, o ostrych rysach twarzy. Jego wargi wykrzywione były w wyrazie niezadowolenia.
“Hej, ty – dokąd tak pędzisz?"
Wiedziony ciekawością, ale nie bez pewnej dozy ostrożności, zbliżyłem się do niego. “Dokąd pędzisz?"
“Cześć".
“W pogoni za tajemnicami wszechświata, czyż nie tak?"
“No cóż, chyba można by to tak określić".
"Powodzenia! Ja mam wystarczająco trudne chwile nawet bez szukania czegokolwiek".
"Co się właściwie stało?"
“Co się stało? Wziąłem i umarłem, oto co się stało!"
"A cóż w tym widzisz takiego złego?"
"Nic, z wyjątkiem tego, że z pewnością nie byłem do tego przygotowany".
“Może nigdy nie jesteśmy na to przygotowani".
"Ja mogłem być, ale nikt mi nie powiedział! Nikt mi nie powiedział, że tak to właśnie będzie wyglądało! Te dranie wrzeszczący o wrotach do niebios, ogniu piekielnym i wiecznym potępieniu – nawet nie wiedzieli, o czym właściwie gadają! W każdym razie życzę ci powodzenia, ale swoją drogą mogli mi powiedzieć jak to naprawdę jest, zamiast częstować taką furą bzdur!"
"Słuchaj, jaki właściwie masz problem?"
"Jaki problem? Rozejrzyj się dookoła – to jest właśnie problem!"
“Przecież nie ma tu niczego, co można by zobaczyć. Tylko zwykła, głęboka ciemność".
“O tym właśnie mówię! Nie ma tu niczego, absolutnie niczego! Czy wiesz, że jesteś pierwszą osobą, jaką tu spotykam? Wszędzie pustka – ale to całkowita pustka – i nagle pojawiasz się ty!"
“Przykro mi, że jesteś rozczarowany".
“Jesteś taki jak ja, co?"
“Jak ty? Co masz na myśli?"
“Umarłeś – po prostu umarłeś – i nie wiesz, co do cholery dalej robić!"
“To nie jest zupełnie tak..."
"Och, daj spokój. Jesteś albo martwy, albo nie!"
"Jestem całkowicie pewny, że nie jestem".
"Że nie jesteś martwy?"
“Właśnie".
"A więc co ty tu właściwie robisz, do diabła?"
“To raczej długa historia".
Spojrzał na mnie z wyraźnym oburzeniem.
“Nie byłbyś tutaj, gdybyś nie był martwy!"
“To trochę bardziej skomplikowane".
“Więc opowiedz mi o tym. Hej, już wiem! Ktoś cię przysłał!"
“Nie, nikt mnie nie przysłał. Po prostu tędy podróżowałem. Powiedz mi, jak to się stało, że umarłeś?"
“Oni mnie do tego zmusili, oto jak to się stało! Leżałem w szpitalu całym tygodniami... Chciałem do domu, lecz trzymali mnie tam bez końca i tylko wtykali we mnie wszystkie te rurki i igły. Tak więc pewnej nocy po prostu je wszystkie powyrywałem. Było to na nocnej zmianie – nocami nigdy nikt nie przychodził zobaczyć, jak się czuję, dasz wiarę?"
“I co się stało potem?"
“Zacząłem kaszleć, a potem przestałem. Pomyślałem – no dobra, czas zwlec się z tego łóżka i wynieść stąd na
dobre. Musiałem chyba podskoczyć, bo przeniknąłem przez sufit i przez cały czas się unosiłem, dopóki nie znalazłem się tutaj. Wiesz, kiedy tak przenikałem przez ten sufit, to już wiedziałem, że nie żyję. Całkiem sprytnie, co?"
“Owszem. Może powinieneś udać się razem ze mną".
"Chciałbyś mi pomóc? Ty? Dlaczego?"
"To powinno być lepsze niż pozostanie tu na zawsze".
“Ależ to się wszystko cholernie pomieszało! Nie ma nieba... nie ma piekła. Nic. Po prostu pustka!"
"Pozwól więc, że ci pomogę. Ujmij mnie za rękę".
"Nie! Za każdym razem, kiedy ktoś usiłował mi pomóc, wynikały z tego jedynie kłopoty! Wynoś się stąd!"
“Nie zmuszam cię do niczego. Próbuję być jedynie pomocny".
“I trzymaj swoje łapy z daleka! Zjeżdżaj!"
"Dobrze, już dobrze. Jak sobie życzysz".
"No dalej, już cię tu nie ma! I zmuś kogoś, żeby powiedział ci prawdę! Nie daj się nabrać na żadną pustą gadaninę! Nikt mi nie powiedział... a mogliby! Wysłuchałbym – ale nie! Teraz muszę połapać się w tym wszystkim sam, a niech mnie diabli jeżeli wiem, jak to zrobić! Nie wiem nawet od czego zacząć..."
Wycofałem się, a dziwaczna poświata zaczęła blednąc. Kiedy powróciłem tam później, już jej nie było. Od tamtej pory wciąż się zastanawiam, w jaki sposób uzyskał pomoc. Czasami co za dużo, to niezdrowo.

_________________
"Bądź najświetniejszą wersją najwspanialszego wyobrażenia o sobie"
Neale Donald Walsch - "Rozmowy z Bogiem" tom 3


Pt lut 01, 2019 20:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5219
Post Re: Co będzie po śmierci?
Samuel33 napisał(a):

Właśnie czytam jedną z książek Raymonda Moody'ego i chciałbym Wam zacytować spotkanie Moody'ego z pewną duszą nieświadomą swojej śmierci. Wydaje mi się, ze warto to poznać tylko dla samej wiedzy.



UFO skrzaty jednorożce, to są rzeczy które ludzie widzą dość rzadko, w końcu pewnie nie jest ich aż tak dużo.

Ale zmarli? przecież do tej pory zmarło około 100 miliardów ludzi, i gdyby faktycznie było jak w tej historyjce, to te zmarłe dusze by były widywane praktycznie wszędzie.

I jeśli chodzi o to co jest po śmierci, to na 99% będzie tak jak przed naszymi pierwszymi urodzinami, czy może bardziej będzie tak, jak przed naszym poczęciem, więc nicość.
22 wiek, będzie tak samo częścią mojego życia, jak wiek 19.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pt lut 01, 2019 23:26
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL