Autor |
Wiadomość |
SweetChild
Dołączył(a): Cz cze 09, 2005 16:37 Posty: 10694
|
Kamala napisał(a): SweetChild napisał(a): Ja jestem zdania, że w początkowym okresie ciąży nie ma dostatecznych argumentów dla tak głębokiej ingerencji w życie innego człowieka, jaką jest przymuszanie go do macierzyństwa/rodzicielstwa. Dlatego uważam, że decyzja o świadomym przyjęciu nowego życia w początkowej fazie ciąży powinna należeć do matki/rodziców, a nie do nas. W poczatkowej fazie ciazy to zycie juz istnieje, tak samo jak 12, 20, czy 30 tygodni pozniej.
Zgadzam się, że to życie już istnieje, ale nie uważam, że tak samo jak 12, 20 czy 30 tygodni później. Moim zdaniem istnieje inaczej, a różnica jest zasadnicza - brak mózgu czy układu nerwowego.
|
Wt cze 24, 2008 16:33 |
|
|
|
 |
Stanisław Adam
Dołączył(a): Śr sty 11, 2006 14:23 Posty: 3613
|
Ukyo napisał(a): Kamala, ale ta istota się rozwija. Mozna chyba ustalić kiedy zarodek czy tam płód zaczyna odczuwać ból itd. Nie, nie można. Rozwój "zarodka czy tam płodu" to nie jest produkcja na frezarce przebiegająca w automacie wg zadanego szablonu. Każdy rozwija się inaczej. Ukyo napisał(a): niestety, większość argumentów obrońców "prawa do zycia" opiera się na "bo to będzie człowiek" a jesli już decyduja się poprzeć swoje zdanie medycyną, piszą tak jak Ty - o płodzie 24 tygodniowym blabla, a nie o początkowych stadiach, powiedzmy dwóch pierwszych tygodniach.
Nie, nie prawda.
Większość argumentów obrońców prawa do życia opiera się na fakcie, że TO już JEST człowiek, że TO już JEST dziecko.
A nie że dopiero będzie.
Że będzie pod jakimiś warunkami: upływie określonego czasu, urodzeniu, braku wad wrodzonych.
Resztę swojej argumentacji, wychodzącej z błędnego założenia, możesz więc sobie wyrzucić do kosza.
_________________
Gdy rozum śpi, budzą się po.twory.
|
Wt cze 24, 2008 16:35 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Ukyo, pisalam o "plodzie", bo Gruby (ktorego ogolnie lubie  ) pisal, ze dla niego przed urodzeniem to plod, a po urodzeniu dopiero dziecko.
No wiec chodzilo mi o fakt, ze moment urodzin nie czyni z "plodu" dziecka, bo przezywaja dzieci, ktore powinny jeszcze miesiace spedzic w brzuchu u mamy, a z roznych powodow nie moga.
Nie wiem, czy bylas kiedys w ciazy?
Zapewniam ciebie, ze mimo hustawki nastrojow, ktora pojawia sie (prawie) zawsze, kiedy kobieta dowiaduje sie, ze jest w ciazy, jedna rzecz jest dla niej pewna: jest w ciazy, a wiec rosnie w niej jej dziecko.
To dopiero wspolczesna nauka wmawia nam, ze to zlepek komorek, ktory nic nie czuje.
Ja od samego poczatku wiedzialam, ze to istota zywa, wiedzialam nawet, ze bedzie to syn, albo corka. Zwiazek matki z dzieckiem istnieje od samego poczatku. Jezeli kobiety ciezko przezywaja naturalne poronienie, to wierze, ze poronienie, ktore same spowodowaly nigdy nie da im spokoju. Mozliwe, ze rozumowo beda mialy tysiace argumentow, ale w podswiadomosci zawsze to w nich zostanie.
Mezczyznie nie potrafia tego pojac, bo mysla inaczej. Zaden z nich nie moze sobie wyobrazic, jak to jest byc w ciazy, bo probuja to zrozumiec. Tego nie mozna zrozumiec, tego mozna tylko doswiadczyc.
|
Wt cze 24, 2008 19:04 |
|
|
|
 |
Crevan
Dołączył(a): Śr sty 23, 2008 13:50 Posty: 101
|
Cytuj: No wiec chodzilo mi o fakt, ze moment urodzin nie czyni z "plodu" dziecka, bo przezywaja dzieci, ktore powinny jeszcze miesiace spedzic w brzuchu u mamy, a z roznych powodow nie moga.
Wyjaśniałem już różnice między pojęciami "płód" oraz "dziecko".
W skrócie:
Płód, to zarodek ludzki po ósmym tygodniu ciąży.
Dziecko, to istota ludzka po ukończeniu pierwszego roku życia.
_________________ "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
|
Wt cze 24, 2008 21:19 |
|
 |
Crevan
Dołączył(a): Śr sty 23, 2008 13:50 Posty: 101
|
Cytuj: ktory nic nie czuje. Ja nie przypominam sobie, żebym coś czuł. Cytuj: wiedzialam nawet, ze bedzie to syn, albo corka. To było naprawdę niesamowite... Przecież zamiast syna, lub córki mogła to być łasica... Albo jednorożec.... Cytuj: Mozliwe, ze rozumowo beda mialy tysiace argumentow, ale w podswiadomosci zawsze to w nich zostanie.
Patrzysz tendencyjnie i przyjmujesz, iż inni postępują wedle Twojego wzorca zachowań.
Wybaczcie sarkazm, ale ta dyskusja zaczyna się przeradzać w zbiór czczych dywagacji...
_________________ "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
|
Wt cze 24, 2008 21:27 |
|
|
|
 |
0bcy_astronom
Dołączył(a): So lut 09, 2008 16:40 Posty: 2603
|
Cytuj: Ja nie przypominam sobie, żebym coś czuł. O no to mało w życiu zrobiłeś, co pamiętasz? Cytuj: To było naprawdę niesamowite... Przecież zamiast syna, lub córki mogła to być łasica... Albo jednorożec.... Może nie opowiadaj nam jak spędzasz wolny czas. Cytuj: Patrzysz tendencyjnie i przyjmujesz, iż inni postępują wedle Twojego wzorca zachowań. Syndrom kobiety po aborcji dotyczy jak nazwa wskazuje kobiet po aborcji i nie należy do przyjemnych.
_________________ I pomyśleć, że na początku był tylko chaos... i komu to przeszkadzało?...
Tomasz Olbratowski.
|
Wt cze 24, 2008 21:44 |
|
 |
Crevan
Dołączył(a): Śr sty 23, 2008 13:50 Posty: 101
|
Czy wyrywanie wypowiedzi z kontekstu i umieszczanie przy nich nielogicznych komentarzy jest czymś, co Cię fascynuje?
Cytuj: Syndrom kobiety po aborcji dotyczy jak nazwa wskazuje kobiet po aborcji i nie należy do przyjemnych.
Nie występuje jednak u wszystkich kobiet. Tak samo, jak nie u wszystkich występują objawy depresji poporodowej.
_________________ "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
|
Wt cze 24, 2008 22:49 |
|
 |
Ukyo
Dołączył(a): Śr kwi 12, 2006 11:04 Posty: 911
|
Stanisławie Adamie, chyba nie przeczytałes mojego posta do końca... Jak zwykle Twój poziom - ja bym wiele Twoich kąsliwie ironicznych postów wykasowała, ale niestety, mogę je tylko omijać. :<
Kamala, nie byłam jeszcze matką, przyznaję. Trochę próbowąłam wyjasnić zjawisko pisząc o dzieciach "chcianych i oczekiwanych", kiedy zartobliwie nadmieniaja, ze matki przemawiają do brzucha kilka dni po zapłodnieniu (jesli juz wiedza, ze są w ciąży). Nie wiem na ile jest to nastawienie a na ile biologia. Ja rozumiem to w ten sposób, że niestety moze dojść do sytuacji w życiu kobiety, kiedy pod jej sercem rozwija się nie upragnione dziecię a intruz... Nie wiem... mozę warto byłoby przeprowadzic na ten temat jakies badanie?
W moim poście ważniejszy był fragment o seksie wśród nastolatków, które zbyt często nie moga oczekiwać od dorosłych fachowej pomocy czy choćby wsparcia.
|
Wt cze 24, 2008 22:59 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Kamala napisał(a): Ukyo, pisalam o "plodzie", bo Gruby (ktorego ogolnie lubie  ) pisal, ze dla niego przed urodzeniem to plod, a po urodzeniu dopiero dziecko. (...)
Widzę, że muszę to jeszcze raz wyjaśnić. Próbowałem uściślić terminologię dla potrzeb dyskusji, bo jacyś rozgorączkowani obrońcy życia świeżo poczętego uporczywie insynuowali, że wzywam do dzieciobójstwa.
Jestem ojcem trojga dzieci i doskonale wiem, że dla rodziców, a zwłszcza dla matki pojęcie dziecka obejmuje i to co nosi w łonie i także 80-letniego zgreda - jeżeli sama ma np. 100 lat of kurz
Rzecz w tym, że ja chociaż jestem zwolennikiem odpowiednio uregulowanego prawa do aborcji to nigdy i nigdzie nie propagowałem zabijania dzieci - żadnych dzieci - ani tych świeżo ulęgłych, ani tych zbliżających się do setki
Zresztą w przeciwieństwie do niektórych obrońców życia świeżo poczętego, którzy tu, na tym forum, usprawiedliwiali, a nawet pochwalali zabójstwo kobiet i dzieci w Nangar Khel.
Dlatego podkreślałem podział pierwszych okresów życia - zresztą też w sporym uproszczeniu - na płód i dziecko.
A przecież, w odniesieniu do poglądów Kamyka ten podział powinien być jeszcze bardziej dokładny i obejmować (co najmniej): zygotę, płód, noworodka, dziecko, itd.
.
|
Śr cze 25, 2008 8:14 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
No to ciesze sie Gruby, ze sie zgadzamy
Ukyo: ja tez pisalam o koniecznosci zajecia sie wychowaniem dzieci i mlodziezy, ktore na razie korzystaja z tego, ze jest wolnosc mediow, czyli media ktore chca zarobic sa powszechnie dostepne, a mediow, ktore moglyby sie zajac przekazywaniem sensownych informacji jakos nie widac.
Wszyscy maja nadzieje, ze ich dzieci problem nie dotyczy i dotyczyc nie powinien, wiec nic nie robia.
Zgadzam sie, ze sa sytuacje dramatyczne (jak gwalt), kiedy dziecko moze byc odczuwane jako intruz, ale Agata (raczej) nie byla w takiej sytuacji. Dlatego uwazam, ze nalezy myslec po a nie przed, szczegolnie w sytuacjach kiedy chodzi o cudze zycie.
Do wypowiedzi Crevana sie nie odniose, po potwierdzil on moje doswiadczenie: czego mezczyzni nie potrafia zrozumiec traktuja to jako bzdure...
|
Śr cze 25, 2008 8:42 |
|
 |
tataGraddy
Dołączył(a): Pn maja 26, 2008 9:31 Posty: 45
|
 Spełnił się najgorszy sen Agaty
Oto co napisała na swoim blogu "Agata".
Gazeta Aborcza raczej nie zamieści w swoim dodatku literackim...
Tak ciężko jest teraz życ.. Tak trudno.. Ale nikt nie potrafi tego zrozumieć.. Nawet własna rodzina.. W tym wypadku osoba trzecia bardziej zrozumie niż bliscy.. Ciągle pretensje.. Tylko im jest ciężko.. Tylko oni sa poszkodowani.. Więc jaka jest moja rola w tej całej historii ? Wiec co ja czuje ?
Ciągle wieczorami.. Gdy jestem sama... Nie potrafię powstrzymać płaczu.. A moze w ten sposob wyrażam swoje szczęście ? Może to tylko ja interpretuje ze to jest smutek, żal, rozpacz..
Spotykam się z wieloma osobami.. Momentami mam dość.. Sztucznego uśmiechu.. Mówienia, że jest wszystko dobrze.. Choc nie jest.. Jest źle.. Jest mi ciężko i źle..
Rodzina myśli ze większość krzywd jakie spotkało naszą rodzine to moja wina.. Być może część tak.. Bo ktoż jest bez winy ? Nikt.. Ale nie wszystko to moja wina.. Do wielu rzeczy przyczyniłam się.. Wiem.. Ale nie chciałam nikogo krzywdzić.. Nie znają prawdy a mają do mnie pretensje o większość rzeczy ktorych nie zrobiłam.. Ale niech im będzie..
Ja znam prawde.. Ten kto chciał ją poznać poznał.. Nie interesuje mnie już co myśli moja rodzina.. Wiem jedno.. Że w koncu.. Kiedyś.. Nie wiem kiedy.. Przyjdzie taki dzień.. Że poznają to prawdę i nie będą oceniaćx tak jak teraz.. Wtedy będą żałować.. Słów ktore padały w rozmowach.. Czynow ktore byly skutkami rozmów.. Ale wtedy dla mnie może być juz za późno.. I to wtedy oni będą odczuwać wielki bol.. A ja spokoj.. Na zawsze i na wieki wieków...
Dzień po zabójstwie dziecka napisała na swoim blogu " Najgorszy sen się spełnił".
...nawiązuje Paweł Milcarek w Rzepie
http://www.rp.pl/artykul/153552.html
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania jakiejkolwiek przyczyny. Autor nie wdaje się w dyskusje, które według jego mniemania nie przyniosą korzyści obu stronom.
|
Śr cze 25, 2008 12:43 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Nikt nie tutaj nie twierdził ze aborcja to zabieg kosmetyczy czy tak jak przekłucie czegoś tam aby umieścić kolczyk.
Kazde rozwiazanie było złe, ale potraficie sobie wyobrazic jakie wiersze pisała by smarkata Agata pozostajaca wraz z dzieckiem przez wiele lat na łasce tych "okrutnych " rodziców?
Potraficie wyobrazic sobie pszysłośc dziewczyny z dzieckie, bez wykształcenia , mieszkania i prawdopodobnie pracy.
Sadzicie,ze ci co nie zadbali o wychowanie seksualne tych dwojga smarkaczy zapewnili by byt Agacie i jej dziecku.
Życie to nie jest bajka 
|
Śr cze 25, 2008 12:59 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Wiesz Gruby, tak naprawde to nie wiadomo, czy bez dziecka tez bedzie miala wyksztalcenie (jesli by patrzec na to pesymistycznie). Znam dziewczyny, ktore wczesnie urodzily i na pare lat "ugrzezly", ale potem odbily sie od dna, doksztalcily i daja sobie rade, znam tez takie, ktore i bez dziecka sobie nie poradzily...
Agata wcale nie musialaby zostac sama zdana na laske i nielaske swojej rodziny (wg ciebie "patologicznej" - chyba, ze cos zle zrozumialam). Miala zaoferowana pomoc i to nie tylko do porodu...
To jest wlasnie to, co mi przeszkadza; nastawienie, ze dziecko moze urodzic sie w rodzinie, ktora o nie nie zadba, wiec lepiej je usunac, zeby "sie (moze) nie meczylo". Nie widzisz jaka to filozofia? Inny powie: "zabic babcie, tyle lezy w lozku, co ona ma z zycia?"
To zadanie nas wszystkich, zeby takim dzieciom pomoc, kazdy jak moze. Jeden moze zaadoptuje, inny poprowadzic swietlice, jeszcze inny pomoze w lekcjach i "przygarnie" jak swoje, jako kolege wlasnego dziecka.
Jezeli uwazamy, ze "to nie nasz problem", to mysle, ze cos jest nie tak z nami jako ze spoleczenstwem... I trudno oczekiwac, ze wszystkie sytuacje, ktore nam sie nie podobaja "same" sie rozwiaza.
|
Śr cze 25, 2008 13:30 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Cytuj: Tak ciężko jest teraz życ.. Tak trudno.. Ale nikt nie potrafi tego zrozumieć.. Nawet własna rodzina.. W tym wypadku osoba trzecia bardziej zrozumie niż bliscy.. Ciągle pretensje.. Tylko im jest ciężko.. Tylko oni sa poszkodowani.. Więc jaka jest moja rola w tej całej historii ? Wiec co ja czuje ?
Ciągle wieczorami.. Gdy jestem sama... Nie potrafię powstrzymać płaczu.. A moze w ten sposob wyrażam swoje szczęście ? Może to tylko ja interpretuje ze to jest smutek, żal, rozpacz..
Spotykam się z wieloma osobami.. Momentami mam dość.. Sztucznego uśmiechu.. Mówienia, że jest wszystko dobrze.. Choc nie jest.. Jest źle.. Jest mi ciężko i źle..
Rodzina myśli ze większość krzywd jakie spotkało naszą rodzine to moja wina.. Być może część tak.. Bo ktoż jest bez winy ? Nikt.. Ale nie wszystko to moja wina.. Do wielu rzeczy przyczyniłam się.. Wiem.. Ale nie chciałam nikogo krzywdzić.. Nie znają prawdy a mają do mnie pretensje o większość rzeczy których nie zrobiłam.. Ale niech im będzie..
Ja znam prawde.. Ten kto chciał ją poznać poznał.. Nie interesuje mnie już co myśli moja rodzina.. Wiem jedno.. Że w koncu.. Kiedyś.. Nie wiem kiedy.. Przyjdzie taki dzień.. Że poznają to prawdę i nie będą oceniać tak jak teraz.. Wtedy będą żałować.. Słów ktore padały w rozmowach.. Czynow ktore byly skutkami rozmów.. Ale wtedy dla mnie może być juz za późno.. I to wtedy oni będą odczuwać wielki bol.. A ja spokoj.. Na zawsze i na wieki wieków...
Jesli to naprawdę jej blog- to Boże dopomóż temu dziecku...
Byli ludzie, którzy oferowali pomoc finansową a nawet tacy, którzy chcieli wziąć dziecko - gdyby matka go nie chciała...
To co pisze ta dziewczyna- to właśnie objawy syndromu postaborcyjnego i moim zdaniem psycholog powinien zbadać, czy nie ma tu ryzyka samobójstwa...i ewentualnie zaaplikować jej uspokajacze albo wpakować do szpitala, przynajmniej aż pierwszy ostry okres depresji przeminie......
oczywiście nawet gdyby dziewczyna sie zabiła- to dla środowisk naganiających do skrobanki byłaby to wina działaczy pro-life, którzy wdrukowali dziewczynie wyrzuty sumienia ...
Nie trzeba tez dodawać, że obecnie los dziewczyny ma w d...pani Nowicka i sfora red. Michnika...
A dla wszystkich pytanie- co moglibyśmy zrobic by teraz jej pomóc... 
|
Śr cze 25, 2008 13:59 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Kamala napisał(a): (...) Agata wcale nie musialaby zostac sama zdana na laske i nielaske swojej rodziny (wg ciebie "patologicznej" - chyba, ze cos zle zrozumialam). Miala zaoferowana pomoc i to nie tylko do porodu... (...).
O patologii pisałem podając hipotetyczny przykład najgorszego scenariusza w przypadku urodzenia dziecka.
Potem „Kamyk” wskazał mi to:
Ks. Podstawka odpowiada na oskarżenia KAI/a. 2008-06-20 19:28:18 (…) Skoro trudno byłoby żyć rodzinie pod jednym dachem z malutkim dzieckiem, uznałem, że pobyt Agaty w moim ośrodku, przynajmniej na pewien czas, będzie lepszym rozwiązaniem – mówi kapłan. W rozmowie z dziennikarką prof. Płatek skomentowała decyzję sądu o umieszczeniu dziewczynki w pogotowiu opiekuńczym. Stwierdziła, że sąd wiedział, że nie ma do czynienia z rodziną patologiczną i że „dziecko nie jest przez matkę do niczego zmuszane, ale wspierane”.
Ks. Podstawka ma odmienne zdanie w tej kwestii. - Na jakiejś podstawie sąd wydał taką decyzję. Na ile była słuszna, należy pytać sądu. Akurat opinie, które krążyły publicznie o rodzinie Agaty każą twierdzić, że sytuacja w tej rodzinie była trudna. Sporo wiem z rozmów z Agatą, ale nie będę o tym mówił, bo naruszyłbym jej zaufanie – mówi.
http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4& ... 1213982929
A z tego wynika, że chyba nie wszystko w tej rodzinie jest tak jak należy, zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę wypowiedź nauczycielki czy też dyrektorki szkoły w której uczyła się Agata, że informowano rodziców o zagrożeniach i „złym prowadzeniu się „ Agaty i że to nie spowodowało żadnej pozytywnej reakcji
Ale z drugiej strony sad nie odebrał rodzicom praw wiec w sumie bardzo niewiele wiemy jak jest naprawdę.
Zwłaszczaże ten ksiadz nieco miga sie od udzielenia pełnych informacji i troche i plącze się w zeznaniach ;-(
Ps.
Obietnica pomocy "przynajmniej na pewien czas" jest dosyć enimatyczna.
W przypadku 14-latki musioałaby to byc gwarancja utrzymania jej i dziecka przynajmniej do pełnoletnosci.
|
Śr cze 25, 2008 14:01 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|