Autor |
Wiadomość |
ja...
Dołączył(a): So wrz 05, 2009 15:34 Posty: 14
|
 Re: pomóżcie
Thurs widzisz nie jesteśmy lesbijkami żebyśmy o siebie były zazdrosne. W przyjaźni przynajmniej dla mnie chroni się drugą osobę.
|
Cz wrz 22, 2011 21:55 |
|
|
|
 |
Silva
Dołączył(a): Wt wrz 01, 2009 14:28 Posty: 1680
|
 Re: pomóżcie
Cytuj: Naukowcy: Warto czekać z seksem do ślubu! - Ci, którzy dłużej czekają, są potem bardziej zadowoleni z seksualnego aspektu związku" - zwraca uwagę Busby. Jego zdaniem jest tak dlatego, że zdążyli się oni "nauczyć rozmawiać, posiedli też umiejętności potrzebne do rozwiązywania problemów, jakie się później pojawią.
- Pary, które bardzo wcześnie rozpoczynają swój miodowy miesiąc, które od początku związku ponad wszystko przedkładają seks - uznają często, że ich związki są słabo rozwinięte pod względem cech, dzięki którym związek staje się trwały, a małżonkowie stają się dla siebie niezawodni i godni zaufania - komentuje niezaangażowany w to badanie socjolog z University of Texas w Austin, Mark Regnerus.
- Niezależnie od religijności, czekanie pomaga wytworzyć w związku lepsze procedury komunikacji. Te zaś pomagają poprawić stabilność oraz zadowolenie ze związku na długą metę- mówi Busby. Całość artykułu tu: http://kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Na ... omosc.html
_________________ "Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł." (1 Kor 10, 12)
|
So wrz 24, 2011 14:59 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
Witajcie ... wiem, ze byc moze ten portal... nie jest od tego by udzielac porad na tak " głupie" pytania ... ale nie wiem juz co mam zrobic... Pochodzę z bardzo katolickiej rodziny, sama wierze i chodze do koscioła... Na mojej drodze pojawił sie człowiek bez którego nie wyobrazam sobie zycia.. Kocham go ponad wszystko... Czy na prawde musze wybrac miedzy Bogiem a nim??? Ja nie wyobrazam sobie zycia u boku kogos innego, chcemy załozyc rodzine, ochrzcic dziecko... po prostu sie kochamy... Tylko jak to wszystko wytłumaczyc rodzicom... i kosciolowi??? Pomocy!!!
|
So wrz 24, 2011 15:55 |
|
|
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
A on jest rozwiedziony, czy coś?
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 16:03 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
no własnie tak ... zona zdradzala go wioelokrotnie kiedy wyjechał do pracy za granice... tylko w prawie koscielnym nie ma czegos takiego jak rozwód... a juz na pewno nie z przyczyn zdrady ... eh:/ w koncu slub koscielny jest na "dobre i złe" ... tylko jak mozna zyc z taka osoba????
|
So wrz 24, 2011 16:10 |
|
|
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
No tak, wtedy nie można wziąć ślubu ani już iść do komunii. Kościołowi nie ma co tłumaczyć, to nic nie zmienia. Trudniej z rodziną.
Czy wasza znajomość trwa długo? Bardzo dobrze się znacie? Jeśli uważa, że żona go zdradza, nie oznacza to jeszcze, że od niej odejdzie. Koszt takiego związku byłby duży dla Ciebie. Czy aby na pewno jest sens? Ile macie lat?
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 16:27 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
on jest juz po rozwodzie ... znamy sie ponad rok ... a on jest juz trzy lata po rozwodzie... mieszka sam w Belgii ... takze ich małzenstwo juz dawno nie istnieje ... co do wieku hmm... ja mam 23 prawie 24 on prawie 26
|
So wrz 24, 2011 16:31 |
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
Fakty są takie, że wszelkie zewnętrzne problemy, jak nieprzychylność rodziny, Kościoła, inny kraj (tego nie jestem pewien), czy przysłowiowa trudna teściowa, mają wyraźny wpływ na trwałość związku. Miłość to świetna rzecz ale pod warunkiem podparcia się realizmem.
Może ktoś jeszcze coś Ci napisze ale na pewno nie zmieni to tego, że jesteś w tym momencie w bardzo trudnej sytuacji, a ostateczna decyzja należy do Ciebie i chyba żadne wyjście nie będzie się wydawało tym najlepszym.
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 16:47 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
To jest jakis kosmos... ja nie rozumiem tego ... i chyba nigdy nie zrozumiem... przeciez kochamy sie i chyba to jest najwazniejsze ...  ? a przynajmniej tak mi sie wydaje...  na prawde go kocham i nie wyobrazam sobie zebym mogła teraz zyc z kims innym ...  !! na pewno nie zrezygnuje z tego uczucia, tego jestem pewna... tylko jak to wszystko wytłumaczyc... nie chce wybierac, a obawiam sie ze rodzice beda kazali mi dokonac wyboru... a wtedy starce wlasnie ich...
Ostatnio edytowano N wrz 25, 2011 11:21 przez jumik, łącznie edytowano 2 razy
Zmieniłem wielkoćć liter - w internecie słowa pisane samymi wielkimi literami oznaczają krzyk i nie powinno się tego nadużywać (np. pisać całych postów lub w dużej części w ten sposób)
|
So wrz 24, 2011 16:53 |
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
Widzę, że jest Ci bardzo ciężko i wątpię, aby coś mogło Ci ułatwić tę sytuację.
Skro on mieszka w Belgii, to jak wasza znajomość teraz wygląda? Ogólnie to chyba nie ma jakiegoś wielkiego pośpiechu, żeby trzeba było szybko podejmować decyzję. Może poczekaj trochę aż poczujesz się nieco spokojniej zanim się z tym zmierzysz?
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 17:16 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
widujemy sie co weekend... i zamierzamy sie pobrac... ja chce wyjechac razem z nim... chce z nim byc, z nim zamieszkac i czuc jego obecnosc... w tygodniu zostaje na gg, skype... w weekend albo co drugi weekend widujemy sie normalnie...  kocham go bardzo i wiem, ze on kocha mnie... problem w tym, ze on zamierza mi sie oswiadczyc dlatego decyzje o rozmowie z rodzicami musze podjac jak najszybciej... a wlasciwie to postawic ich przed faktem dokonanym!!!
Ostatnio edytowano N wrz 25, 2011 11:24 przez jumik, łącznie edytowano 2 razy
Zmieniłem wielkość liter - w internecie słowa pisane samymi wielkimi literami oznaczają krzyk i nie powinno się tego nadużywać
|
So wrz 24, 2011 17:21 |
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
Znasz belgijski? Jestem pewien, że co byś nie zrobiła, to i tak czekają Cię ciężkie chwile. Pewnie można by tylko doradzić żadnych dzieci dopóki nie poczujesz jakiejś stabilizacji.
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 17:38 |
|
 |
asienka0
Dołączył(a): So wrz 24, 2011 15:36 Posty: 18
|
 Re: pomóżcie
nie znam belgijskiego <niderlandzkiego> ale dobrze znam francuski i angielski...dzieci nie planujemy... na razie, ale stabilizacje juz czuje... on ma tam dobra prace, dla mnie tez cos sie znajdzie... chce po prostu zyc swoim zyciem a przede wszystkim nie chce wybierac miedzy nim a rodzicami, a obawiam sie ze do tego dojdzie...
Ostatnio edytowano N wrz 25, 2011 11:25 przez jumik, łącznie edytowano 1 raz
Zmieniłem wielkość liter - w internecie słowa pisane samymi wielkimi literami oznaczają krzyk i nie powinno się tego nadużywać
|
So wrz 24, 2011 17:41 |
|
 |
Soul33
Moderator
Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17 Posty: 8674
|
 Re: pomóżcie
A rodzice tacy są, że mogą zupelnie nie akceptować Twoich wyborów, jeśli uznają je za błędne?
Wiesz, ja to bym się zastanowił, czy byłbym w stanie odnaleźć się w takiej sytuacji.
_________________ Don't tell me there's no hope at all Together we stand, divided we fall ~ Pink Floyd, "Hey you"
|
So wrz 24, 2011 17:50 |
|
 |
jumik
Dołączył(a): Cz maja 03, 2007 9:16 Posty: 3755
|
 Re: pomóżcie
asienka0 napisał(a): Witajcie ... wiem, ze byc moze ten portal... nie jest od tego by udzielac porad na tak " głupie" pytania ... ale nie wiem juz co mam zrobic... Nie ma głupich pytań  . Tym bardziej jeśli chodzi o to, co robić w sytuacji zagrożenia grzeszną sytuacją, którą opisujesz. Z pewnością nie jest to dla Ciebie ani proste, ani łatwe. asienka0 napisał(a): Pochodzę z bardzo katolickiej rodziny, sama wierze i chodze do koscioła... Na mojej drodze pojawił sie człowiek bez którego nie wyobrazam sobie zycia.. Kocham go ponad wszystko... Czy na prawde musze wybrac miedzy Bogiem a nim??? Ja nie wyobrazam sobie zycia u boku kogos innego, chcemy załozyc rodzine, ochrzcic dziecko... po prostu sie kochamy... Tylko jak to wszystko wytłumaczyc rodzicom... i kosciolowi??? Pomocy!!! Niebezpieczne jest gdy jakaś osoba staje się w naszym życiu bogiem (pierwsze przykazanie). A jest tak, gdy jest ważniejsza od wszystkiego innego, gdy zrobimy dla niej dosłownie wszystko (nawet zło, grzech, nawet śmiertelny). Dla osoby wierzącej niemożliwe jest zrobienie zła, grzechu dla osoby, którą się kocha. Z prostej przyczyny. Osoba wierząca wie, że grzech to jest zadanie rany sobie i tej drugiej osobie (nie wspominając o Bogu i wspólnocie) - a jeśli się kocha drugą osobę, to nie można jej zadawać ran, tym bardziej śmiertelnych. A grzech śmiertelny (inaczej: ciężki) to jest właśnie zadanie takiej rany śmiertelnej, od której można stracić życie wieczne z Bogiem. Czy dla swojego ukochanego (jeśli on by tak chciał) zabiłabyś go? Wzięłabyś nóż i poharatała go po ciele? Brzmi poważnie? Ale uczynienie razem grzechu śmiertelnego, zadanie tej śmiertelnej duchowej rany jest stokrotnie gorsze i bardziej makabryczne! A co więcej - niesie za sobą nieskończenie gorsze konsekwencje - na tyle, że Jezus mówi: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle." (Mt 10:28) Kościół naucza jednoznacznie - małżeństwo jest nierozerwalne, a jeśli żyje się z rozwodnikiem, to jest się w bardzo, bardzo ciężkiej sytuacji moralnej (być może nawet w grzechu śmiertelnym) - jest to bardzo duże zło, poważny grzech. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela.Pewien ksiądz tutaj na forum zacytował powiedzenie św. Chryzostoma: "kto nie żyje tak, jak wierzy, ten zaczyna wierzyć tak, jak żyje". Starajmy się żyć według wiary, a nie dostosowywać ją na taką, w której to my chcemy żyć. Bóg z Tobą!
_________________ Piotr Milewski
|
N wrz 25, 2011 12:12 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|