Pytanie teoretyczne - do wierzących.
Autor |
Wiadomość |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
 Re: Pytanie teoretyczne - do wierzących.
PTRqwerty napisał(a): Gdyby okazało się, że prawdziwy jest filozoficzny materializm (nie można naturalistyczną metodologię udowodnić nieistnienie Boga), oznaczałoby to, że nasza świadomość jest pochodną martwego świata. W konsekwencji prowadzi to wprost do egzystencjalnej rozpaczy.
Eee, nie wydaje mi się to wcale takie straszne. Ja jakoś żyje i to całkiem wesoło, a muszę aktualnie przyjąć właśnie coś w tym stylu, bo to wydaje mi się najprostsze. Co więcej, ja bym chciał aby świadomość to był tylko najzwyklejszy w świecie proces w mózgu, bo wtedy można by to zbadać i pokombinować, jak jeszcze ulepszyć. Możliwość przeprogramowania siebie za pomocą łatwego w obsłudze interfejsu byłaby całkiem ciekawa
-olfik- v1.3 SP2 RC5 
|
Cz gru 21, 2006 23:47 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Pytanie teoretyczne - do wierzących.
-olfik- napisał(a): PTRqwerty napisał(a): Gdyby okazało się, że prawdziwy jest filozoficzny materializm (nie można naturalistyczną metodologię udowodnić nieistnienie Boga), oznaczałoby to, że nasza świadomość jest pochodną martwego świata. W konsekwencji prowadzi to wprost do egzystencjalnej rozpaczy. Eee, nie wydaje mi się to wcale takie straszne. Ja jakoś żyje i to całkiem wesoło, a muszę aktualnie przyjąć właśnie coś w tym stylu, bo to wydaje mi się najprostsze. Co więcej, ja bym chciał aby świadomość to był tylko najzwyklejszy w świecie proces w mózgu, bo wtedy można by to zbadać i pokombinować, jak jeszcze ulepszyć. Możliwość przeprogramowania siebie za pomocą łatwego w obsłudze interfejsu byłaby całkiem ciekawa -olfik- v1.3 SP2 RC5 
Milusio. No więc ja nie mówię o sytuacji, gdzie ledwo po zmianie światopoglądu, następuje zmiana nastawienia emocjonalnego do życia. Mówię o sytuacji, gdy całe społeczeństwo utrwala się w materializmie, gdy cała kultura doznaje głębokiej erozji w tym kierunku. Bo Ty jako jednostka jesteś wciąż podtrzymywany przez tkankę społeczną, która jak coś będzie Cię wspierać.
A póki co ciesz się duchem uwięzionym w materii. Tylko dlaczego tego chcesz?? To taki mały perwersyjny masochizm chcieć by życie nie miało sensu, by było pozbawione nadziei i celu?
|
Cz gru 21, 2006 23:54 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
Mark Zubek napisał(a): Napisać "TAK" a żyć i trudzić się dla tego "TAK" to co innego. Droga to trud. Motywacja i wytrwałośc w tej drodze tylko aby stwierdzić TAK, jest całkiem nielogiczne. Wartości DOBRA dla jednych będą radością w trudach a dla innych smutkiem niedościgłym w łatwościach życia.
Hmm, chciałbym zauważyć, że w wytrwałości czynienia dobra i tak nie zwyciężysz chociażby głupiego młynka do kawy. Po co więc robić swój sens życia tym, w czym najprostsze narzędzia są od nas lepsze?... Nie lepiej poświęcić siły na zrobienie czegoś, co będzie się za nas trudziło i jeszcze będzie w tym wytrwalsze i skuteczniejsze?
Wybacz moje inżynierskie podejście, ale to nie sztuka jest natrudzić się i coś zrobić. Sztuką jest zrobić i się nie narobić 
|
Pt gru 22, 2006 0:06 |
|
|
|
 |
Mark Zubek
Dołączył(a): So cze 17, 2006 0:36 Posty: 1414
|
A wielkim perwersyjnym sadyzmem jej świadczenie innym że jest to powodem radości.
|
Pt gru 22, 2006 0:10 |
|
 |
Mark Zubek
Dołączył(a): So cze 17, 2006 0:36 Posty: 1414
|
To było do ostatniego zdania PTRqwerty ;-)
|
Pt gru 22, 2006 0:12 |
|
|
|
 |
Mark Zubek
Dołączył(a): So cze 17, 2006 0:36 Posty: 1414
|
Ty -olfiku- żartujesz sobie i fajnie jest.
Jeśli nie odróżniasz wesołości od radości to jak możesz rozpoznać co jest tylko dobrem a co aż DOBREM ?
|
Pt gru 22, 2006 0:20 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
 Re: Pytanie teoretyczne - do wierzących.
PTRqwerty napisał(a): A póki co ciesz się duchem uwięzionym w materii. Tylko dlaczego tego chcesz?? To taki mały perwersyjny masochizm chcieć by życie nie miało sensu, by było pozbawione nadziei i celu?
Ja mam dużo małych celów, niepotrzebny mi jeden główny. I tak czasu nie starcza na zrealizowanie wszystkich  . Zresztą i tak nie mógłbym być niego pewnym, bo kto zagwarantuje, że mój nadrzędny cel miałby sens?
O jakiej nadziei piszesz? Ja mogę mieć nadzieje na wiele rzeczy, chociażby na możliwość robienia service packów dla samego siebie w przyszłości  A może chodzi o strach przed śmiercią i nadzieję na życie wieczne? Jak mnie coś takiego nachodzi to zawsze na poczekaniu mogę sobie wymyśleć jakiś nonsensowny uspokajacz. Np. taki, że życie to tak na prawdę zaawansowany MMORPG, śmierć to tylko koniec gry i jedyna przykrość z tym związana to taka, że kumple grający ze mną mnie wyśmieją, bo jeden został dyktatorem i pół świata zawojował, drugi został uznany za syna Boga i zdrowo zamieszał innym graczom, trzeci był nigdy nie złapanym mordercą psychopatą, a ja nie mam się czym pochwalić 
|
Pt gru 22, 2006 0:39 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
Mark Zubek napisał(a): Jeśli nie odróżniasz wesołości od radości to jak możesz rozpoznać co jest tylko dobrem a co aż DOBREM ?
Może i nie potrafię odróżnić dobra od DOBRA, ale za to potrafię sprawdzić, czy DOBRO to dobro czy zło. Może nie w 100%, ale lepsze takie zweryfikowanie niż żadne
Tak czy siak chętnie się dowiem, czemu to nie mogę być również radosny
I żeby nie było nieporozumień, ja doskonale zdaje sobie sprawę, że wiara to całkiem niezły wspomagacz, może dać siłę do robienia różnych rzeczy, pokonywania trudności itp. Ja muszę sobie po prostu radzić bez tego.
|
Pt gru 22, 2006 0:58 |
|
 |
Mark Zubek
Dołączył(a): So cze 17, 2006 0:36 Posty: 1414
|
To nie jest tak że sobie radzisz sam, bo nawet jeśli Ty nie wierzysz w
Boga to Bóg wierzy w Ciebie.
To jest podstawa Miłości i wynik Dobra.
Tym jest cierpienie rodzica nad autyzmem swego dziecka.
Czy możesz być radosny mając świadomość że KTOŚ cierpi z Twojego powodu?
Autyzm ducha w przeciwieństwie do autyzmu ciała uleczyć może sam
chory.
Wystarczy zechcieć.
Wiara to nie dopalacz, wspomagacz ( opium).
Wiara to ZDROWIE, które jest nieodłącznym atrybutem życia.
|
Pt gru 22, 2006 1:33 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
Mark Zubek napisał(a): To nie jest tak że sobie radzisz sam, bo nawet jeśli Ty nie wierzysz w Boga to Bóg wierzy w Ciebie. Nic o tym nie wiem, ale jeśli to prawda, to tylko świadczy o lichości mojego projektanta. Bo co to za dzieło, którego trzeba wiecznie osobiście doglądać aby jakoś tam działało? Mark Zubek napisał(a): Czy możesz być radosny mając świadomość że KTOŚ cierpi z Twojego powodu? Nie znam nikogo kto mógłby przeze mnie cierpieć i nie mógłby mi tego jakoś powiedzieć. Mark Zubek napisał(a): Autyzm ducha w przeciwieństwie do autyzmu ciała uleczyć może sam chory. Wystarczy zechcieć.
No ale trzeba najpierw zbadać, czy ten autyzm duchowy jak to nazywasz nie przynosi czasem więcej korzyści niż strat. Bo może się okazać, że to nadwrażliwość duchowa jest lepszym kandydatem do uleczenia... Ja nie wiem, ale chętnie się dowiem 
|
Pt gru 22, 2006 7:54 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Pytanie teoretyczne - do wierzących.
-olfik- napisał(a): PTRqwerty napisał(a): A póki co ciesz się duchem uwięzionym w materii. Tylko dlaczego tego chcesz?? To taki mały perwersyjny masochizm chcieć by życie nie miało sensu, by było pozbawione nadziei i celu? Ja mam dużo małych celów, niepotrzebny mi jeden główny. I tak czasu nie starcza na zrealizowanie wszystkich  . Zresztą i tak nie mógłbym być niego pewnym, bo kto zagwarantuje, że mój nadrzędny cel miałby sens? O jakiej nadziei piszesz? Ja mogę mieć nadzieje na wiele rzeczy, chociażby na możliwość robienia service packów dla samego siebie w przyszłości  A może chodzi o strach przed śmiercią i nadzieję na życie wieczne? Jak mnie coś takiego nachodzi to zawsze na poczekaniu mogę sobie wymyśleć jakiś nonsensowny uspokajacz. Np. taki, że życie to tak na prawdę zaawansowany MMORPG, śmierć to tylko koniec gry i jedyna przykrość z tym związana to taka, że kumple grający ze mną mnie wyśmieją, bo jeden został dyktatorem i pół świata zawojował, drugi został uznany za syna Boga i zdrowo zamieszał innym graczom, trzeci był nigdy nie złapanym mordercą psychopatą, a ja nie mam się czym pochwalić 
Mówię o celu życia wypływającym z samej konstrukcji świata. Jeśli takim celem jest kochający Bóg, celem życia jest życie z Nim. Ostatecznie więc sam Bóg jest tu pełnią. W Bogu zrealizują się wszystkie pragnienia, jakie człowiek posiada. A Ty mówisz, że << chcesz >> by życie było istnieniem świadomości, utkwionej w biologicznej masie, która prędzej czy później się rozpadnie. Wszystkie nadzieje, wszystkie pragnienia są tu jedynie wiązką cech przystosowawczych do życia bezcelowego, które to pragnienia na dodatek w tej ontologii, człowieka ogłupiają, bo działają jak narkotyk usypiając świadomość braku sensu wszelkich działań. Powodują, że biomasa uzyskuje zdolność, przez poprawę charakterystyk psychiki, do dalszej pracy, która warunkuje przetrwanie. Czysty nonsens te twoje pragnienia i przyjemności w materialistycznej ontologii. Celu w tym nie ma.
|
Pt gru 22, 2006 8:10 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Żeby było jasne - uważam, że Twoja ontologia jest jedną z możliwych. Nie twierdzę, że nie jest prawdziwa, choć w nią nie wierzę. Nie rozumiem natomiast dlaczego << chcesz >> by była prawdziwa.
|
Pt gru 22, 2006 8:11 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
motto:
Wszyscyśmy pobłądzili jka owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich"
(Iz 53,6)
-olfik- napisał(a): Mark Zubek napisał(a): To nie jest tak że sobie radzisz sam, bo nawet jeśli Ty nie wierzysz w Boga to Bóg wierzy w Ciebie. Nic o tym nie wiem, ale jeśli to prawda, to tylko świadczy o lichości mojego projektanta. Bo co to za dzieło, którego trzeba wiecznie osobiście doglądać aby jakoś tam działało?
Żaden problem. Tworzymy mechanistyczny Twój odpowiednik i będzie działał. W wersji De Luxe bezgrzesznie!  Tyle, że Bóg chce stworzyć istoty zdolne do świadomego wyboru Boga. A to już nie da uczynić przez stworzenie zwykłego mechanizmu. Jesteś obdarzony wolą: możesz Boga przyjąć, lub Go odrzucić. Bóg nigdy o Tobie nie zapomni. Z pewnością kiedyś dojrzejesz do wyboru Boga. Jak my wszyscy -- kiedyś zapewne dojrzejemy do wyboru Boga. Póki co - patrz motto [/img]
|
Pt gru 22, 2006 8:59 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
 Re: Pytanie teoretyczne - do wierzących.
PTRqwerty napisał(a): Mówię o celu życia wypływającym z samej konstrukcji świata. Jeśli takim celem jest kochający Bóg, celem życia jest życie z Nim. Ostatecznie więc sam Bóg jest tu pełnią. W Bogu zrealizują się wszystkie pragnienia, jakie człowiek posiada.
No i dla mnie to byłaby tragedia. Zrealizowane wszystkie pragnienia to efektywnie śmierć, bo nie ma już po co dalej działać. Widzisz, ja radość znajduje w działaniu. Ja nie chce przestać działać, nie ważne, czy w wyniku prawidłowego zakończenia czy w wyniku 'wykonania nieprawidłowej operacji i zostania zamkniętym'  Może nazwiesz to celem, nie wiem, czy spełnia Twoją definicje.
Poza tym, nie mogę być pewny braku jakiegoś ogólnego sensu świata i wcale nie jestem. Aczkolwiek faktycznie niezbyt by mi się podobało bycie z góry przeznaczonym do czegoś. Kiepskie ze mnie byłoby narzędzie, przyznaje to z góry.
Nie bardzo też rozumiem co masz na myśli pisząc materia...
|
Pt gru 22, 2006 9:15 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
PTRqwerty:
I jeszcze tak na szybko bo jestem w pracy, co rozumiesz pod pojęciem wolna wola? Nie spiesz się z odpowiedzią, będę mógł przeczytać dopiero po 17.
|
Pt gru 22, 2006 9:17 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|