Czy można nawrócić Ateistę?
Autor |
Wiadomość |
Jonathan Sarkos
Dołączył(a): So lut 18, 2006 9:57 Posty: 1061
|
Mieszek napisał(a): gdyby dac władze ateistom to mogłoby dojść do tego co widzimy... dziś mianowicie dają sie wodzić za nos satanistom
"Sataniści" to śmieszna drugorzędna, nieliczna subkultura słuchaczy cięższego metalu. ich niechlubne "dokonania" są niczym przy tym, co wyczyniają, lub wyczyniali dresiarze, ojciec Rydzyk, politycy PiSu, politycy AWSu, politycy SLD, Stalin i jego drużyna, Pol Pot, Kościół Katolicki i reszta tym podobnych organizacji - na przestrzeni wieków, czy w swoich czasach - nieważne. Jeśli ktoś czuje się urazony porównaniem Kościoła do Stalina - coż. Dla mnie przyzwolenie na śmierć choć jednej osoby, lub też doprowadzenie do niej wystarczy, by stali w równym rzędzie.
Aztec, masz zupełną rację - gdyby wróciło średniowiecze, wszyscy pewnie zostalibyśmy "nawróceni". Te kilkaset lat temu nie do pomyslenia było pewnie, żeby ktoś otwarcie wyraził swój brak wiary. no może mógł na to sobie prywatnie pozwolić jakiś możny człek. Na szczęście przyszedł taki czas, kiedy nie musimy wielu rzeczy tłumaczyć sobie jako nadprzyrodzone. Jeśli ktoś był w Anglii, widział pewnie kościoły zabite deskami. Tam instytucjonalna religia prawie że umarła. Na jakiejś ważnej mszy w katedrze katolickiej w Liverpoolu - ogromnej - zjawiło się ok. 40 osób. Niech tak się stanie i tutaj. Niech cały ten interes pod płaszczykiem wiary, duchowości itp. nietykalnych wartości przepadnie, a wraz z nim wszyscy, którzy mienią się w tym kraju być politykami. Niewazne czy z PiS, Po, SLD, Samoobrony, czy LPR. W kazdym z tych ugrupowań takich szalbierzy i cwaniaków jest większość. kto widział to kiedyś zza kulis wie, o czym mówię.
Wojującą gorliwość moderatora Asienkka w "nawracaniu" dyskusji na "jedyną właściwą drogę" pozostawiam bez komentarza, jako że jest mi znane zjawisko zbyt daleko idącej identyfikacji z rolą.
Przykro mi bardzo, że nie umiesz dostosować się do panujących, na tym forum, reguł. Nie zasłaniaj swojego ignoranctwa - "nawracaniem dyskusji na jedyną właściwą drogę"... - [Asienkka i jej wojująca gorliwość]
|
So gru 23, 2006 0:22 |
|
|
|
 |
Miłujący prawde
Dołączył(a): Pn gru 06, 2004 18:41 Posty: 90
|
Warto popatrzec na innych, którzy moze madrzejsi od nas, którzy juz przeszli takie dylematy, którzy w Biblii maja swoje miejsce dla naszego puczenia, abyśmy z Pism mieli nadzieję. Cóż więc Paweł pisze?
Zobacz:
"Jeżeli ktoś inny myśli, że ma powody do pokładania ufności w ciele, to tym bardziej ja:
obrzezany ósmego dnia, z rodu Izraela, z plemienia Beniamina, Hebrajczyk urodzony z Hebrajczyków; co do prawa — faryzeusz;
co do gorliwości — prześladowca zboru; co do prawości osiąganej dzięki prawu — człowiek, który się okazał nienaganny.
A jednak to, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Jeśli już o to chodzi, doprawdy też wszystko za stratę uznaję z uwagi na niezrównaną wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana. Ze względu na niego zniosłem stratę wszystkiego i uznaję to wszystko za stertę śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa
i został znaleziony w jedności z nim, nie mając własnej prawości, która wynika z prawa, ale tę, która jest dzięki wierze w Chrystusa, prawość pochodzącą od Boga na podstawie wiary, żeby poznać i jego, i moc jego zmartwychwstania, i współudział w jego cierpieniach, poddając się śmierci podobnej do jego śmierci, aby się przekonać, czy w jakiś sposób nie dostąpię wcześniejszego zmartwychwstania spośród umarłych"(Filipian 3:4-11).
"Ilukolwiek więc jest nas dojrzałych, bądźmy tego samego nastawienia umysłu; a jeśli pod jakimś względem macie inne nastawienie umysłu, Bóg wam objawi powyższe nastawienie. Tak czy inaczej, w jakim stopniu zrobiliśmy postępy, dalej idźmy dokładnie według tego samego ustalonego porządku"(Filipian 3:15-16).
"(...)stańcie się wspólnie moimi naśladowcami i przypatrujcie się tym, którzy chodzą zgodnie z przykładem, jaki macie w nas. Bo jest wielu takich — często o nich wspominałem, a i teraz o nich wspominam z płaczem — którzy postępują jako nieprzyjaciele Chrystusowego pala męki;
końcem ich jest zagłada, ich bogiem jest brzuch, a chwała ich polega na ich hańbie, umysłem zaś są przy rzeczach ziemskich"(Filipian 3:17-19).
|
So gru 23, 2006 7:46 |
|
 |
Necromancer
Dołączył(a): Cz paź 19, 2006 7:51 Posty: 744
|
Aztec napisał(a): Gdyby dać teraz Kościołowi, taką samą władzę jak miał w średniowieczu, to uważam, ża nawrócił by on na wiarę wszystkich ateistów, w tym mnie...
a ja pewnie skończyłbym jak Łyszczyński. wystarczy jeden donos złośliwego sąsiada.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_ ... y%C5%84ski
_________________ ateista
|
So gru 23, 2006 12:19 |
|
|
|
 |
inny
Dołączył(a): So gru 16, 2006 1:32 Posty: 58
|
Z całym szacunkiem ale niektórzy z was (nie będę palcem pokazywał kto) piszą takie głupoty, że czytac się tego nie da...
A już argumenty z jakimś "ogniem i mieczem" to wybacz, ale nie te czasy 
_________________ "Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru." - nie pamiętam kto.
|
So gru 23, 2006 14:07 |
|
 |
Necromancer
Dołączył(a): Cz paź 19, 2006 7:51 Posty: 744
|
inny napisał(a): Z całym szacunkiem ale niektórzy z was (nie będę palcem pokazywał kto) piszą takie głupoty, że czytac się tego nie da... A już argumenty z jakimś "ogniem i mieczem" to wybacz, ale nie te czasy 
zdaje się że piszemy o średniowieczu
_________________ ateista
|
So gru 23, 2006 14:18 |
|
|
|
 |
danbog
Dołączył(a): N lis 20, 2005 21:06 Posty: 2184
|
Teraźniejsza inność czasów polega właśnie na tym że nie patrzymy na świat przez pryzmat religii , zaszła bowiem zmiana w nas samych .
Oczywiście nie we wszystkich .
Przypuszczam że ludzie od Ojca Dyrektora z pomocą ludzi Giertycha z chęcią rozpalili by jakiś stosik i ponawracali opornych dla ich " własnego dobra " .
|
So gru 23, 2006 18:19 |
|
 |
akacja
Dołączył(a): Cz sie 12, 2004 15:17 Posty: 1998
|
Na to pytanie była odpowiedź w dziale zapytań:
Cytuj: 2006-12-06 23:01:57 daria jak przekonać ateistę w istnienie Boga? Odpowiedź: Najpierw musiałabyś wiedzieć, co przeszkadza mu wierzyć w Boga. „Ateizm” to zbyt uboga informacja na temat światopoglądu tego człowieka. Należałoby poznać historię jego życia i środowisko, które miało wpływ na kształtowanie się jego poglądów. No i najczęściej od skomplikowanej argumentacji skuteczniejszy jest przykład własnego życia. http://www.zapytaj.wiara.pl/index.php?g ... 1165442516
Nie sądzę by dyskusja doprowadziła ateistę do wiary.
Raczej do wiary doprowadzić go może rzeczywiste świadectwo życia w przyjaźni z Bogiem oraz doprowadzenie go do osobistego spotkania z Chrystusem uwzględniając jego historię życia oraz czynniki które wpłynęły na ukształtowanie się takich poglądów.
|
Pn gru 25, 2006 20:04 |
|
 |
No
Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42 Posty: 4717
|
Cytuj: Nie sądzę by dyskusja doprowadziła ateistę do wiary.
To zależy od ateisty, od jego sposobu myślenia np." świadectwo życia w przyjaźni z Bogiem" przekonałoby mnie tylko, że katolik może żyć zgodnie z tym co wyznaje podobnie jak buddysta czy muzułmanin ale to w żadnym razie nie świadczy o prawdziwości któregokolwiek z tych wierzeń.
Jeśli tymi czynnikami są niespójności w Biblii czy kwestionowanie wiary jako takiej bez dyskusji się nie obejdzie a biorąc pod uwage, że wieżący mają raczej gorsze argumenty przekonanie co niektórych może być wręcz niemożliwe...
|
Pn gru 25, 2006 21:00 |
|
 |
-olfik-
Dołączył(a): Pn maja 08, 2006 10:49 Posty: 453
|
akacja napisał(a): Nie sądzę by dyskusja doprowadziła ateistę do wiary. Raczej do wiary doprowadzić go może rzeczywiste świadectwo życia w przyjaźni z Bogiem oraz doprowadzenie go do osobistego spotkania z Chrystusem uwzględniając jego historię życia oraz czynniki które wpłynęły na ukształtowanie się takich poglądów.
Ateista chciałby przede wszystkim zobaczyć owoce tej wiary. Problem tkwi w tym, że jak na razie większość co widzi to problemy które wierzący ma przez swoją wiarę... Przez to ateista zaczyna myśleć, że większa dawka wiary po prostu zaczyna przeszkadzać w byciu dobrym i życzliwym dla innych...
Ale może jednak ktoś z błędu wyprowadzi...
|
Pn gru 25, 2006 21:15 |
|
 |
R6
Dołączył(a): So mar 26, 2005 23:58 Posty: 3079
|
Czemu miedzy mnie a Boga wpychają się pośrednicy określający się jako niezbędni? Wiele razy czytałem różne straszenia o tym jak to bedzie gdy bede umierał albo ze nie będzie księdza na moim pogrzebie. Rzeczywiście straszne 
|
Wt gru 26, 2006 13:15 |
|
 |
inny
Dołączył(a): So gru 16, 2006 1:32 Posty: 58
|
-olfik- napisał(a): Ateista chciałby przede wszystkim zobaczyć owoce tej wiary. Problem tkwi w tym, że jak na razie większość co widzi to problemy które wierzący ma przez swoją wiarę... Przez to ateista zaczyna myśleć, że większa dawka wiary po prostu zaczyna przeszkadzać w byciu dobrym i życzliwym dla innych... Ale może jednak ktoś z błędu wyprowadzi...
Nie wierzę.
Nie chcę widzieć "owoców wiary".
Nie widzę problemów, które wierzący mają przez wiarę - to ich sprawa.
Większa dawka wiary przeszkadza w byciu dobrym?? - Nie bardzo rozumiem  No chyba, że chodzi o księży katolickich, to faktycznie muszą być tak zajęci wiarą, że aż im to przeszkadza w byciu dobrymi i życzliwymi 
_________________ "Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru." - nie pamiętam kto.
|
Cz sty 04, 2007 17:28 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
R6 napisał(a): Czemu miedzy mnie a Boga wpychają się pośrednicy określający się jako niezbędni? Wiele razy czytałem różne straszenia o tym jak to bedzie gdy bede umierał albo ze nie będzie księdza na moim pogrzebie. Rzeczywiście straszne 
Odpowiem żartobliwie:
Bo jesteś barankiem, biedną, zabłąkaną owieczką, która nie wie jak trafić do celu i co dla niej dobre. Dobry pasterz weźmie cię za rączkę i poprowadzi do królestwa niebieskiego.
Gdyby nie było księdza na twoim pogrzebie nie miał by kto odganiać diabłów, które by po ciebie przyszły. 
|
Cz sty 04, 2007 17:58 |
|
 |
kaczoredward
Dołączył(a): Wt sty 02, 2007 12:03 Posty: 41
|
R6 napisał(a): Czemu miedzy mnie a Boga wpychają się pośrednicy określający się jako niezbędni? Wiele razy czytałem różne straszenia o tym jak to bedzie gdy bede umierał albo ze nie będzie księdza na moim pogrzebie. Rzeczywiście straszne 
Tak to jest z pośrednikami, że im jest ich wiecej, lub im są bogatsi, tym droższy produkt, i tym trudniej go dostać. W tym wypadku "produktem" sprzedawanym ludziom (za prawdziwą forsę), jest bóg .
|
Pt sty 05, 2007 11:09 |
|
 |
Assur
Dołączył(a): Śr wrz 06, 2006 10:33 Posty: 249
|
kaczoredward napisał(a): W tym wypadku "produktem" sprzedawanym ludziom (za prawdziwą forsę), jest bóg .
Należy dodać, że Kościół sprzedaje ludziom coś, czego istnienia nie można dowieść. Czy takie działanie nie nazywa się oszustwem?
|
Pt sty 19, 2007 17:09 |
|
 |
Paschalis
Dołączył(a): Cz sty 05, 2006 12:24 Posty: 3666
|
Nie. Ponieważ to, że czegoś nie można dowieść nie znaczy, że to nie istnieje.
_________________ www.onephoto.net
|
So sty 20, 2007 17:47 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|