Quantcast
Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt sie 29, 2025 14:18



Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
 Czy ktoś jeszcze modli sie do Boga? 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt kwi 22, 2008 16:34
Posty: 58
Post Re: Czy ktoś jeszcze modli sie do Boga?
Na przykład niejaki Kościół Rzymskokatolicki.

W każdej Mszy Świętej.


Cz kwi 24, 2008 1:56
Zobacz profil

Dołączył(a): So lut 16, 2008 10:30
Posty: 317
Post 
lereeeek napisał(a):
ach ...Zbyszku jesli w jakiś sposób uraziłem Cie, czy tez byłem zbyt agresywny, zaczełem za bardzo atakiem , przepraszam. Z góry mowie że czasem napisze jedno a potem mysle czy kogoś nie zraniłem.

OK! Lereeeeku. Nie uraziłeś. Pomimo, ze jest nam nie po drodze, to nawet polubiłem te nasze rozmowy. Myślę, ze dlatego iż wogóle wierzysz, i bronisz swoich przekonań. Coraz więcej jest tych, którzy wybierają tą najłatwiejsza drogę, jaka jest obojętność. Ponadto, skoro sumienie nas pobudza do zastanawiania - czy kogoś nie uraziłem swoim słowem, to świadczy bardzo dobrze o takiej osobie i jest to piękny przymiot.

_________________
"Żaden człowiek nie umocni się niegodziwością, lecz korzeniami prawych nic nie zachwieje"
(Przysłów 12:3)


Cz kwi 24, 2008 6:57
Zobacz profil

Dołączył(a): So lut 16, 2008 10:30
Posty: 317
Post 
Skoro jednak postawiłeś mnie przed koniecznością obrony tego w co wierze to odpisze na pozostałe zarzuty.

_________________
"Żaden człowiek nie umocni się niegodziwością, lecz korzeniami prawych nic nie zachwieje"
(Przysłów 12:3)


Cz kwi 24, 2008 7:00
Zobacz profil
Post 
Zgodze się z Tobą. Moge przyznać jedno że wiele osob wstaje rano i nie modli sie wcale, nie mysli o Bogu itd. Czyli teoretycznie są wierzący a praktykują powiedzmy jak jest jakas okazja np chrzest , pogrzeb. Nie ważne w jakim kościele ale w każdym jakaś praktyka religijna istnieje.

Mnie bardzo boli że kościół nie jest jednoscią. Papież a właściwie biskup Rzymu ma stać na straży jedności biskupów , księzy ( prezbiterów) . Pan JEzus modlił się o jedność ale tej jedności nie ma. Kiedy kazał zarzucić sieć mimo duzej ilości ryb sieć nie pękła. Ryby symbolizują wiernych , sieć Kościół a Piotr jako rybak miał łowić ludzi . Sieć jednak pekła i mamy rozłamy dlatego módlmy sie jesli nie o jedność to chociaż o dialog, wzajemną miłość. Przeciez chrześcijanie bez względu na to czy sa katolikami czy adwentystami mogą wspolnie dokonywać wiele dzieł na chwałe Boża.


Cz kwi 24, 2008 13:54

Dołączył(a): So lut 16, 2008 10:30
Posty: 317
Post 
Tak jak obiecałem Lereeeeku odpowiadam na kolejne Twoje informacje zamieszczone w czasie naszej dyskusji odnośnie nauczania Świadków Jehowy – nie do końca pokrywające się z prawdą.

Cytuj:
1) o 1000-letnim królestwie na ziemi (Raju na ziemi)


Tak jak w jednym z poprzednich punktów i teraz mieszasz w jednym stwierdzeniu, dwa całkiem rożne pojęcia. Tysiąc letnie panowanie Jezusa Chrystusa jako króla tego Królestwa Bożego i raj na ziemi.
Wiem, że darzysz szacunkiem opinie ojców kościoła, więc zamieszczam poniżej poglądy na temat 1000 letniego panowania Jezusa, niektórych z nich.
Milenium:
Sporo ludzi stało się dziś oziębłymi „chrześcijanami”, bardziej zainteresowanymi sprawami doczesnymi niż spełnieniem nadziei wyłuszczonej w Piśmie Świętym. Jedna z przyczyn tego stanu rzeczy tkwi w fakcie, że kościoły chrześcijaństwa wypaczyły ową nadzieję. Traktują z pogardą szczerych chrześcijan, którzy pokładają ufność w millennium, czyli w tysiącletnim panowaniu Chrystusa. Nawet wysoko cenione, obszerne dzieło encyklopedyczne w języku francuskim: Dictionnaire de Theologie Catholique (Słownik teologii katolickiej) określa „millenaryzm”, jak następuje: „Błędne wierzenie głoszone przez oczekujących doczesnego panowania Mesjasza, którego długość podawali niekiedy na tysiąc lat. (...) Od V wieku nie ma już mowy o millenaryzmie, z rzadkimi wyjątkami w niektórych osobliwych sektach”.
Chociaż wspomniane dzieło katolickie wyraża się lekceważąco o tych, którzy wierzą w 1000-letnie panowanie Chrystusa, to jednak przyznaje, iż tego nauczano przed piątym stuleciem. Innymi słowy nadzieję milenijną stracono z oczu podczas V wieku. A dlaczego? Czy historia potwierdza to, co zresztą wynika i z samej Biblii, że pierwsi chrześcijanie wierzyli w tysiącletnie królowanie Chrystusa? Jeżeli tak, to, w jaki sposób odebrano tę nadzieję milionom katolików i protestantów? Zobaczmy, co mówią na ten temat różne encyklopedie i podręczniki historii.
„ŚWIADECTWO „OJCÓW KOŚCIOŁA”
Źródła katolickie przyznają, że wielu z pierwszych „ojców Kościoła” wierzyło w 1000-letnie panowanie Chrystusa, inaczej mówiąc w millennium, oraz nauczało o nim. Między innymi The Catholic Encyclopedia podaje następujące informacje: „Później w obronie ‛millenaryzmu’ wystąpił wśród katolików biskup Papiasz z Hierapolis, uczeń świętego Jana [apostoła]; twierdził on, że naukę swą przejął od osób żyjących współcześnie z apostołami. Ireneusz zaś donosi o innych ‛prezbiterach’ [starszych], którzy widzieli i słuchali ucznia Jana, że właśnie od niego przyjęli poglądy millenarystyczne, mając je za składnik nauki naszego Pana. (...)
„Idei milenijnych liczni komentatorzy dopatrują się w Liście św. Barnaby [z początków drugiego stulecia] (...). Święty Ireneusz z Lyonu, pochodzący z Azji Mniejszej, pod wpływem towarzyszy św. Polikarpa przechylił się na stronę millenaryzmu; roztrząsał te poglądy i bronił ich w swym dziele skierowanym przeciw gnostykom (...). Święty Justyn z Rzymu, męczennik, w swoim Dialogu z Tryfonem (rozdz. 80-81) przeciwstawia Żydom naukę o millennium (...). Świadkiem na rzecz utrzymywania się przekonań milenijnych w prowincji Azja jest św. Meliton, biskup Sardes z II wieku. (...)
„Tertulian, szermierz montanizmu, wykłada doktrynę (...), że przy końcu czasów ma być ustanowione wielkie Królestwo obietnicy, nowe Jeruzalem, które trwać będzie przez tysiąc lat. Wszyscy ci millenarystyczni pisarze odwołują się do różnych fragmentów ksiąg proroków Starego Testamentu, do niektórych miejsc w listach św. Pawła i do Apokalipsy [Objawienia], św. Jana”.
Raj na ziemi - RZADKO, kto wierzy, że ziemia kiedykolwiek będzie rajem. Wielu natomiast uważa, że w przyszłości nasz glob w ogóle przestanie istnieć. W książce The Sacred Earth (Święta ziemia) Brian Leigh Molyneaux twierdzi, że nasza planeta powstała miliony lat temu jako efekt „wielkiego kosmicznego wybuchu” i jeśli nie zniszczy jej sam człowiek, to i tak w końcu może zostać unicestwiona, gdy wszechświat „zapadnie się i zamieni w kulę ognia”.
Siedemnastowieczny poeta angielski John Milton miał bardziej optymistyczne poglądy. W swym poemacie epickim Raj utracony napisał, że Bóg stworzył ziemię po to, by była rajskim domem ludzkości. Ten pierwotny raj został utracony, ale według Miltona zostanie kiedyś odzyskany. Pewnego dnia odkupiciel, Jezus Chrystus, przyjdzie „wiernych swych wynagrodzić, przyjmując w szczęśliwość, bądź to na Ziemi, bądź w Niebie”. Milton był przekonany, że „Ziemia się cała wówczas w Raj przemieni”.
Raj — w niebie czy na ziemi?
Sporo religijnych ludzi podobnie jak Milton ma nadzieję na jakąś nagrodę za znoszenie tu, na ziemi, bólu i cierpień. Gdzie jednak czeka ich ta nagroda? W niebie czy na ziemi? Niektórzy w ogóle nie biorą pod uwagę naszego globu. Według nich „szczęśliwość” możliwa jest jedynie po opuszczeniu tego padołu łez i przeniesieniu się w duchowe sfery niebiańskie.
Colleen McDannell i Bernhard Lang, autorzy książki Heaven — A History (Dzieje nieba), napisali jednak, że Ireneusz, teolog z II wieku, miał nadzieję na życie w przywróconym raju „nie w jakiejś odległej dziedzinie duchowej, lecz na ziemi”. Według owej publikacji tacy przywódcy religijni, jak Marcin Luter i Jan Kalwin, sami wprawdzie spodziewali się pójść do nieba, ale byli przekonani, iż „Bóg odnowi ziemię”. Również w innych religiach nie brakowało ludzi wyznających podobne poglądy. Jak informują wspomniani autorzy, część Żydów wierzyła w to, że w wyznaczonym przez Boga czasie wszystkie ludzkie udręki „zostaną usunięte, a na ziemi będzie się można w pełni cieszyć życiem”. Z kolei starożytni Persowie wyczekiwali chwili, gdy „ziemia odzyska pierwotną nieskażoność, a ludzie znów będą żyć w pokoju” (The Encyclopaedia of Middle Eastern Mythology and Religion).
Co stało się z nadzieją na ziemski raj? Czy nasze życie tutaj to jedynie etap przejściowy? Czy jest ono tym, za co uważał je żyjący w I wieku n.e żydowski filozof Filon z Aleksandrii — „krótkim, często godnym pożałowania epizodem” na drodze do dziedziny duchowej? A może Bóg miał inne zamierzenie, gdy stworzył na ziemi raj i umieścił w nim człowieka? Czy tu, na ziemi, możemy w pełni zaspokoić swe potrzeby duchowe i naprawdę cieszyć się życiem? Warto sprawdzić, co na ten temat mówi Biblia.
Być może podobnie jak miliony innych osób Lereeeeku uznasz, że nadzieja na przywrócenie ziemskiego raju wcale nie jest bezpodstawna.

Cytuj:
2) o Armageddonie, krwawej wojnie, w której Bóg Jehowa zniszczy wszystkich nie należących do ŚJ

Tutaj Lereeeeku wykazałeś się szczególnie błędnym zrozumieniem Biblii. Słowo Boże tego nie mówi a więc Świadkowie Jehowy tego również nie nauczają. Najkrócej można ten temat ująć w ten sposób:
Kto miłuje sprawiedliwość, ten nie potrzebuje obawiać się Armagedonu. Przeciwnie, może on stanowić dla niego podstawę do nadziei. Pismo Święte zawiera następujący opis: „I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy” (Obj. 19:11, Biblia warszawska). Bitwa Armagedonu oczyści ziemię z wszelkiej niegodziwości i utoruje drogę do przywrócenia na niej sprawiedliwych stosunków (Izaj. 11:4, 5) Piszesz Lereeeeku – „Bóg Jehowa zniszczy wszystkich nienależących do Świadków Jehowy”. Przeciwnie! Świadkowie Jehowy pragną pomagać ludziom, by go przeżyli, a nie żeby w nim polegli. Dlatego przynaglają wszystkich, którzy ich słuchają, by poszli za radą z Księgi Joela 2:31, 32 (3:4, 5, BT), gdzie po oznajmieniu, iż „nadejdzie wielki i przejmujący trwogą dzień Jehowy”, dodano: „Każdy, kto wzywa imienia Jehowy, ujdzie cało”. Tym wzywaniem jest, przedewszystkim uznawanie Jehowy Boga za Jedynego, Wszechmocnego Boga i dobrowolne, wypływające z poznania wypełnianie Jego woli.

Cytuj:
3) o 144000 wybranych ŚJ, którzy będą królować w niebie


Jak czytamy w Biblii, „sto czterdzieści cztery tysiące” tych, którzy stoją z „Barankiem” na niebiańskiej górze Syjon, zostało „kupionych z ziemi”, „kupionych spośród ludzi jako pierwociny dla Boga i dla Baranka”, Jezusa Chrystusa (Objawienie 14:1-4). Na głównego przedstawiciela potomstwa obiecanego w Edenie Bóg wybrał jednego ze swych niebiańskich synów. Na jego towarzyszy wyznaczył wybranych spośród ludzi. Apostoł Paweł wyjaśnia, że ta ograniczona liczba ludzi jest ‛powołana zgodnie z zamierzeniem’Boga, wyznaczona ‛według upodobania jego woli’ (Rzymian 8:17, 28-30; Efezjan 1:5, 11; 2 Tymoteusza 1:9).
Jehowa ma zamiar uświęcić swe wielkie i święte imię oraz wykazać słuszność swego powszechnego zwierzchnictwa. Niezrównanie mądrze „zarządził”, czyli pokierował biegiem spraw, posyłając swego pierworodnego Syna na ziemię i pozwalając, by został w pełni wypróbowany. Ponadto postanowił, że w skład rządu mesjańskiego Królestwa Jego Syna wejdą ludzie, którzy także aż do śmierci okażą się wierni Jego władzy (Efezjan 1:8-12; Objawienie 2:10, 11).
Stwórca okazał potomkom Adama wielką miłość, posyłając na ziemię swego Syna oraz wybierając spośród nich współdziedziców rządu Królestwa. Jaką korzyść miało to przynieść innym wiernym sługom Bożym, począwszy od Abla? Ludzie, którzy rodzą się w niewoli grzechu i śmierci, potrzebują duchowego i cielesnego uzdrowienia oraz doprowadzenia do stanu doskonałości, zgodnego z pierwotnym zamierzeniem (Rzymian 5:12). Wielkim pokrzepieniem dla wszystkich mających nadzieję na życie wieczne na ziemi jest świadomość, że ich Król będzie dla nich tak samo miłosierny i życzliwie współczujący, jak był dla uczniów podczas swej ziemskiej służby! (Mateusza 11:28, 29; Hebrajczyków 2:17, 18; 4:15; 7:25, 26). I jakże podnosi na duchu świadomość, że wraz z Chrystusem królami i kapłanami w niebie będą wierni mężczyźni i kobiety, którzy podobnie jak my zmagali się niegdyś z ludzkimi słabościami i przeciwnościami życiowymi! (Rzymian 7:21-25).

Cytuj:
4) o powstrzymaniu się od krwi we wszelkiej postaci (także transfuzji)


Pełne poszanowanie dla wszystkiego, co Biblia mówi o krwi, skłania Świadków Jehowy do wstrzemięźliwości w zaleceniu jakiegokolwiek spożytkowania jej poza ciałem zwierzęcia bądź człowieka, do którego ona normalnie należy. Wierzymy, że użycie krwi do transfuzji lub zastosowanie jakiegoś składnika krwi w podobnym celu jest wyraźnie sprzeczne z biblijnym nakazem, by się ‚powstrzymać od krwi’ (Dzieje 15:20).
Kto dostosowuje swe życie do mierników Bożych, zaczyna coraz lepiej pojmować, jak cenny jest dar życia. Stwórca uważa życie za święte. To zrozumiałe. Jest On przecież Źródłem życia (Psalm 36:10). Ceni nawet życie nienarodzonego dziecka w łonie matki (2 Mojżeszowa 21:22, 23, Bg). A symbolem życia jest krew. Toteż w oczach Boga również krew jest święta (3 Mojżeszowa 17:14). Nic, więc dziwnego, że Bóg oczekuje, iż będziemy zapatrywać się na życie i na krew tak jak On.
Do czego zobowiązuje nas szacunek wobec życia i krwi? Jako chrześcijanie, nie narażamy niepotrzebnie życia dla dreszczyku emocji. Zależy nam na bezpieczeństwie, dbamy, więc o to, by nasze samochody i domy były bezpieczne (5 Mojżeszowa 22:8). Wystrzegamy się tytoniu, ani nie szukamy przyjemności w zażywaniu narkotyków, które uzależniają i wypaczają psychikę (2 Koryntian 7:1). Ponieważ Bóg nakazał „powstrzymywać się od (...) krwi”, nie zgadzamy się, by nam ją przetoczono (Dzieje 15:28, 29). Kochamy życie, ale dla ratowania go nie będziemy łamać praw Bożych, gdyż utracilibyśmy widoki na życie wieczne! (Mateusza 16:25) Czy uznawanie życia i krwi za święte jest dla nas ciężarem? W żadnym wypadku!
Zastanów się Lereeeeku: Czy jest ciężarem niedopuszczenie do raka płuc spowodowanego paleniem tytoniu? Czy jest ciężarem uniknięcie uzależnienia fizycznego i psychicznego od narkotyków — albo nabawienia się AIDS, zapalenia wątroby czy innych chorób przenoszonych przez krew? Nie ulega wątpliwości, że stronienie od takich niezdrowych zwyczajów i praktyk służy naszemu najlepiej pojętemu dobru (Izajasza 48:17).

Cytuj:
5) o bliskim końcu świata


Lereeeeku!, Znowu nie tak! To zależy jak Ty rozumiesz ten koniec świata? Jeżeli rozumiesz go jako usunięcie wszelkiego zła z ziemi – to tak to mówią Świadkowie Jehowy zgodnie z naukami biblijnymi a jeżeli mówisz o zniszczeniu ziemi i jej mieszkańców to żaden Świadek Jehowy tego nie mówi, bo to nie jest biblijna nauka. Wielu ma na myśli Armagedon, twierdząc, że to wydarzenie będzie końcem świata. W gruncie rzeczy do bitwy Armagedonu musi dojść właśnie ze względu na miłość Bożą. Zamierzenie Jehowy w stosunku do ziemi przewiduje przywrócenie jej do pierwotnego rajskiego stanu, aby ludzie żyli na niej w warunkach pokoju i doskonałości, „przy czym nikt ich straszyć nie będzie” (Ezech. 34:28, Biblia Tysiąclecia; Mich. 4:3, 4; Obj. 21:4). Co wobec tego stanie się z ludźmi, którzy dopuszczaniem się przestępstw i przemocy naruszaliby bezpieczeństwo w odbudowanym Raju? Żadnemu systemowi wymyślonemu dotąd przez człowieka nie udało się rozwiązać tego problemu. Doskonały pokój da się zapewnić jedynie przez wyeliminowanie nawet zagrożenia ze strony zła. Toteż dla dobra ludzi, którzy chcą postępować właściwie, Bóg wytępi niepoprawnie złych. Właśnie z miłości oczyści ziemię z tych wszystkich, którzy doprowadziliby ją do ruiny (Obj. 11:18).
Ale nikt nie musi umrzeć. Apostoł Paweł napisał: ‛Wola [Boża] przewiduje, żeby ludzie wszelkiego pokroju byli wybawieni’ (1 Tym. 2:4). Zaś Piotr, który również pisał w natchnieniu od Boga, zaznaczył, iż Jehowa „nie pragnie, żeby ktokolwiek uległ zagładzie, ale by wszyscy zdobyli się na skruchę” (2 Piotra 3:9). Bóg kazał rozgłaszać „dobrą nowinę o królestwie”, dając każdemu sposobność wypracowania swego zbawienia (Mat. 24:14; Filip. 2:12; Gal. 6:5). Możesz sobie zapewnić doskonałe, wieczne życie na rajskiej ziemi. Możesz dokonać wyboru (Rzym. 2:5-9; Ezech. 18:23, 32). Czy nie tego należałoby oczekiwać od Boga miłości?
Powinieneś Lereeeeku zanim będziesz przedstawiał publicznie nauki i wierzenia innych przynajmniej je poznać, gdyż inaczej możesz wyjść na kogoś, kto mówi po prostu nie prawdę - a takie osoby nie podobają się Bogu – Przy 6:16-19 „Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan, a siedem budzi u Niego odrazę:
wyniosłe oczy, kłamliwy język, ręce, co krew niewinną wylały,
serce knujące złe plany, nogi, co biegną prędko do zbrodni,
świadek fałszywy, co kłamie, i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci.(BT)

Cytuj:
Szczególne miejsce w nauczaniu ŚJ zajmuje imię Boże Jehowa (błędna forma imienia Jahwe).

Prawdę mówiąc, nikt nie wie na pewno, jak pierwotnie wymawiano imię Boże. Dlaczego? Dlatego, że pierwszą część Biblii spisano w języku hebrajskim, w którym były jedynie spółgłoski — bez samogłosek. Toteż, kiedy natchnieni pisarze pisali Imię Boże, postępowali tak samo i używali wyłącznie spółgłosek.
Gdy starożytny język hebrajski był jeszcze używany, na co dzień, nie sprawiało to żadnych trudności. Izraelici dobrze wiedzieli, jak się wymawia imię Boże, i gdy je ujrzeli na piśmie, automatycznie uzupełniali samogłoski (tak jak dla polskiego czytelnika skrót „zł” oznacza „złoty”, a „mgr” — magister).
Dwie rzeczy zmieniły tę sytuację. Po pierwsze, wśród Żydów pojawił się przesąd, że nie powinno się głośno wymawiać imienia Bożego. Kiedy więc napotykali je podczas czytania Biblii, wymawiali w zamian hebrajskie słowo Adonaj („Wszechwładny Pan”). Po drugie, z czasem starożytny język hebrajski przestał być językiem żywym i w ten sposób oryginalna wymowa imienia Bożego w końcu poszła w zapomnienie.
Chcąc nie dopuścić do zupełnego zapomnienia wymowy języka hebrajskiego, uczeni żydowscy wymyślili w drugiej połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery system znaków przedstawiających brakujące samogłoski i dodali je w Biblii Hebrajskiej do spółgłosek. W ten sposób przez zapisanie samogłosek oraz spółgłosek utrwalono ówczesną wymowę.
Jeśli chodzi o imię Boże, to zamiast umieszczać przy nim odpowiednie znaki samogłoskowe, na ogół używali innych znaków samogłoskowych, aby przypomnieć czytelnikowi, że ma powiedzieć Adonaj. Stąd pochodzi forma Jehowa[h] jako przyjęty sposób wymawiania imienia Bożego w języku polskim. Zachowuje ona podstawowe części składowe imienia Bożego z hebrajskiego oryginału.
Skąd wobec tego wzięła się forma Jahwe? Zaproponowali ją dzisiejsi uczeni, którzy starają się dociec, jak pierwotnie wymawiano imię Boże. Niektórzy, — choć nie wszyscy — uważają, że w okresie przed narodzeniem Jezusa Izraelici prawdopodobnie wymawiali imię Boże Jahwe. Nie ma jednak, co do tego całkowitej pewności. Może je tak wymawiano, a może nie.
Niemniej wielu woli formę Jehowa. Dlaczego? Ponieważ jest bardziej rozpowszechniona i znana niż Jahwe. Czy jednak nie byłoby lepiej posługiwać się tym imieniem w brzmieniu prawdopodobnie bliższym oryginalnemu? Niekoniecznie, bo nie ma takiego zwyczaju w odniesieniu do imion biblijnych.
Weźmy na przykład pod uwagę imię Jezus. Czy wiesz, jak wołali na niego przyjaciele i krewni, gdy się wychowywał w Nazarecie? Prawdę mówiąc nikt nie wie tego na pewno, chociaż mogło to brzmieć Jeszua (a może Jehoszua), ale na pewno nie Jezus.
Kiedy jednak spisywano po grecku dzieje jego życia, natchnieni pisarze nie starali się zachować tej oryginalnej hebrajskiej wymowy. Pisali je raczej po grecku — Iesus. Dzisiaj oddaje się je różnie w zależności od tego, na jaki język przetłumaczona jest Biblia. Czytający Biblię po hiszpańsku znajdują w niej imię Jesús (wymawiane Chesus). Włosi piszą Gesù (a czytają Dżejzu), Niemcy natomiast Jesus (wymawiane Jejsus), zaś Anglicy — Jesus (wymawiają Dżiezes).
Czy mielibyśmy zaprzestać posługiwania się imieniem Jezus, dlatego, że większość z nas, jeśli nie wszyscy, nie wie naprawdę, jak pierwotnie je wymawiano? Jak dotąd żaden tłumacz czegoś takiego nie zaproponował. Lubimy się posługiwać tym imieniem, ponieważ utożsamia ono umiłowanego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, który przelał za nas krew. Czy usunięcie z Biblii jego imienia i zastąpienie go jakimś tytułem, na przykład „Nauczyciel” lub „Pośrednik”, byłoby oznaką szacunku dla Jezusa? W żadnym wypadku! Możemy dawać wyraz naszym uczuciom do Jezusa, wymawiając jego imię tak, jak się przyjęło w naszym języku.
To samo można powiedzieć o wszystkich innych imionach występujących w Biblii. Wymawiamy je w ojczystym języku i nie próbujemy naśladować oryginalnego brzmienia. Mówimy, więc „Jeremiasz”, a nie Jirmejahu. Mówimy też, Izajasz, chociaż tego proroka za jego czasów nazywano prawdopodobnie Jesza‛jahu. Nawet uczeni, którzy znają pierwotne brzmienie tych imion, posługują się ich formami współczesnymi, a nie starożytnymi.
Podobnie jest z imieniem Jehowa. Choćby jego współczesna wymowa nie odpowiadała ściśle pierwotnej, wcale nie pomniejsza to znaczenia tego imienia. Wyróżnia Stwórcę, żywego Boga, Najwyższego, do którego Jezus powiedział: „Nasz Ojcze w niebiosach, niech imię Twoje będzie uświęcone” (Mateusza 6:9)
Naprawdę Lereeeeku najprostszym sposobem dowiedzenia się, czego naucza dana religia a - czego nie, jest zapytanie osoby, która z nią się utożsamia ( z tą religią). Jeżeli ja wypowiadam się na temat tego, co jest praktykowane, w KRK to na podstawie kilkudziesięcioletniego praktycznego poznawania jego nauk. Nie powtarzam tego, co ktoś mi powiedział, lub gdzieś napisano, ale to widziałem, lub praktykowałem.
Jeżeli przynajmniej to krótkie odniesienie do Twojej wypowiedzi przeczytasz, to dowiesz się troszeczkę więcej właśnie od Świadka Jehowy, którym jestem.

_________________
"Żaden człowiek nie umocni się niegodziwością, lecz korzeniami prawych nic nie zachwieje"
(Przysłów 12:3)


Cz kwi 24, 2008 15:54
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 19, 2006 17:18
Posty: 7422
Post 
A prosiłem nie raz. Widać inne metody nie działają, więc zamykam temat


Cz kwi 24, 2008 16:10
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.   [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL