Dlaczego Bóg każe w siebie wierzyć?
Autor |
Wiadomość |
mrVoid
Dołączył(a): N sty 28, 2007 13:05 Posty: 19
|
 Dlaczego Bóg każe w siebie wierzyć?
Jest to raczej pytanie o sam sens religii. Praktycznie każda religia zakłada, że wiara w różnie pojętego boga (bogów) jest niezbędna do życia wiecznego (bo inaczej będzie kara). Oczywiście od razu usłyszę odpowiedź - bo na tym polega każda wiara. Ale dlaczego? Dlaczego ślepa wiara naiwnego człowieka ma prowadzić go do zbawienia? Podczas gdy inny człowiek, który z natury nie wierzy na słowo, woli sprawdzać, analizować i udowadniać, ma być potępiony? Żeby było ciekawiej człowiek żeby być zbawionym musi wybrać to jedną jedyną słuszną religię. W czym ten kto wybrał (świadomie, poznając obie religie) np. chrześcijaństwo jest lepszy od tego kto został muzułmaninem. Chrystus mowi: błogosławieni ci, którzy nie zobaczyli a uwierzyli. Co jest takiego wspaniałego w ślepej wierze w to, że ktoś mówi mi, że Bóg istnieje (przecież tak wygląda wiara)? W takim razie dlaczego mam nie wierzyć komuś, kto mi mówi, że istnieją krasnoludki? Wygląda to jak jakaś chora loteria. Uwierzyłeś - niebo. Nie uwierzyłeś (albo uwierzyłeś w innych bogów) - sorry, masz pecha, piekło  . Chciałbym poznać Wasze opinie na ten temat.
|
Śr sty 31, 2007 21:31 |
|
|
|
 |
No
Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42 Posty: 4717
|
Podobno żeby była kara trzeba poznać i świadomie odrzucić katolicyzm z tym, że nie do końca wiadomo co to znaczy "poznać" ale nie chodzi tylko o doktrynę, prawdy wiary itd. tak mi to przynajmniej kiedyś na tym forum tłumaczono...
|
Śr sty 31, 2007 21:41 |
|
 |
didymos
Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30 Posty: 964
|
Cokolwiek byłoby na tym forum napisane... to Bóg Jest.
_________________ www.cerkiew.pl http://didymos-pogranicza.blogspot.com/
|
Śr sty 31, 2007 21:45 |
|
|
|
 |
mrVoid
Dołączył(a): N sty 28, 2007 13:05 Posty: 19
|
No dobrze, to załóżmy że przestudiowałem katolicyzm i buddyzm i świadomie odrzuciłem katolicyzm. Bo uważam, że buddyzm jest bardziej wartościową religią. Albo mi się wydaje bardziej prawdopodobna. Itp. Co w tym złego?  Dlaczego mam być potępiony?
|
Śr sty 31, 2007 21:47 |
|
 |
No
Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42 Posty: 4717
|
didymos napisał(a): Cokolwiek byłoby na tym forum napisane... to Bóg Jest.
Cokolwiek gdziekolwiek byłoby napisane... to Boga niema 
|
Śr sty 31, 2007 21:51 |
|
|
|
 |
filippiarz
Dołączył(a): Pn maja 29, 2006 12:06 Posty: 4608
|
mrVoid napisał(a): No dobrze, to załóżmy że przestudiowałem katolicyzm i buddyzm i świadomie odrzuciłem katolicyzm. Bo uważam, że buddyzm jest bardziej wartościową religią. Albo mi się wydaje bardziej prawdopodobna. Itp. Co w tym złego?  Dlaczego mam być potępiony?
A kto mówi, że od razu będziesz potępiony?
Bardzo wiele zależy od twoich intencji - jak wybrałeś buddyzm bo gardzisz rozmodlonym tłumem i chcesz się czuć ważniejszy od innych - wtedy masz przechlapane
Jak wybierasz buddyzm bo czujesz, że tak możesz być lepszym człowiekiem i będziesz mógł czynić więcej dobra - wtedy raczej nikt chyba nie ma prawa potępiać takiego zachowania, a szczególnie nieskoczenie miłosierny Jezus...
_________________ "Diabolus enim et alii daemones a Deo quidem natura creati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali"
 "Inter faeces et urinam nascimur".
|
Śr sty 31, 2007 22:53 |
|
 |
Paschalis
Dołączył(a): Cz sty 05, 2006 12:24 Posty: 3666
|
Mr Void, wiara w Boga nie jest wiarą w krasnoludki, a wiara, o której mówił Jezus nie jest wiarą "ślepą" i naiwną. Patrząc chociażby po ogromnym wkładzie chrześcijaństwa w fiozofię europejską można zobaczyć jak racjonalna jest to religia. Jezus czyniac cuda i ukazując się jako zmartywchwstały swoim apostołom właśnie wychodzi na przeciw ich sceptycyzmowi. Ewangelia wychodzi na przeciw rozumowi. Nie zmienia tojednak faktu, że wiara jest ciągle potrzebna, ale nie taka naiwna jak w przypadku krasnoludków.
Co do "kary" za brak wiary to jak w każdym przypadku liczy się intencja i świadomość. Jeśli ktoś odrzucił chrześcijaństwo bo jego przykazania były niewygodne czy trudne do zrealizowania to ponosi winę i odpowiedzialność, ale jeśli ktoś np wybierze islam bo szczerze wierzy, że jest to prawdziwa religia i postępuje dobrze to jak najbardziej może być zbawiony.
Ważne też żebyś zrozumiał wizję nieba i piekła w chrześcijaństwie. Otóż nie opiera się ona na karze i nagrodzie w ludzkim znaczeniu tego słowa. Po prostu niebo to jest miejsce pełnej komunii z Bogiem, a piekło to jest miejsce bez Boga. Człowiek sam podejmuje decyzje na podstawie własnego ziemskiego życia i obrazu Boga, który sobie wyrobił. Jeśli obraz ten jest wykrzywiony to istnieje spore ryzyko, że człowiek sam odrzuci chęć komunii z Bogiem i wybierze życie bez niego czyli piekło.
Jak mawiał C.S. Lewis: Albo w ciągu życia człowiek będzie mówił Bogu: "Bądź wola Twoja!", albo nie i wtedy po śmierci Bóg westchnie ze smutkiem i powie do człowieka: "Bądź wola Twoja!". 
_________________ www.onephoto.net
|
Śr sty 31, 2007 23:31 |
|
 |
mrVoid
Dołączył(a): N sty 28, 2007 13:05 Posty: 19
|
filippiarz napisał(a): Jak wybierasz buddyzm bo czujesz, że tak możesz być lepszym człowiekiem i będziesz mógł czynić więcej dobra - wtedy raczej nikt chyba nie ma prawa potępiać takiego zachowania, a szczególnie nieskoczenie miłosierny Jezus...
Owszem, tylko jest jeden problem. Pojęcia dobra w różnych religiach nie są jednoznaczne. Dla niektórych wyznawców Islamu zabijanie niewiernych jest drogą do zbawienia. Oczywiście jest to skrajny przypadek ale dobrze pokazuje jak różne może być pojmowanie dobra. Więc mogę wyznawać religię aby czynić więcej "dobra" tak jak ja to dobro widzę, ale z pewnością nie jest to czynienie dobra dla Boga chrześcijańskiego. I co? Będę potępiony czy nie?
Nasuwają się proste pytania. Dlaczego Bóg po prostu nie ukaże się nam, wszystkim ludziom? Dlaczego nie zostawi namacalnego dowodu swojego istnienia. Tak, żeby każdy wiedział, że Bóg istnieje. Z pewnością świat byłby wtedy znacznie lepszym miejscem.  Zamiast tego każe ludziom w siebie wierzyć bez racjonalnych podstaw. Jedni uwierzą w niego, a inni zostaną wyznawcami skrajnych odłamów Islamu. Nie wiem w jaki sposób może to być sprawiedliwe.
|
Śr sty 31, 2007 23:38 |
|
 |
_Big_Mac_
Dołączył(a): Cz wrz 21, 2006 18:43 Posty: 923
|
Zgrabnie, ale jedna rzecz mi nie pasi. Mówisz, że to świadome odrzucenie ma miejsce wtedy, kiedy ktoś nie chce spełniać wymagań wiary, bo mu niewygodnie. Wyobraźmy sobie religię, której jednym z założeń jest "nigdy, przenigdy nie zapalaj światła w łazience w soboty". Poznajesz dogłębnie tę religie (z ciekawości, co to za twór) i stwierdzasz, że nie będziesz spełniał jej postulatów, bo są dla Ciebie utrapieniem, a nie widzisz w nich sensu (bo jeszcze nie wierzysz w jakiś tego sens, jesteś innowiercą bądź ateistą).
Czy uznałbyś za sprawiedliwe/rozsądne/miłosierne itd., że ta religia Cię w tym momencie skazuje na swój odpowiednik piekła? Bo jesteś, koniec końców, zbyt leniwy, żeby się stosować do jej zalecenia o zapalaniu światła w soboty?
Założmy, że dla mnie niewygodne jest przestrzeganie święcenia niedzieli, co jest jednym z przykazań. Znam ten wymóg ale z premedytacją się do niego nie stosuję, bo nie chcę. Co ze mnę będzie?
_________________
gg 3287237
|
Śr sty 31, 2007 23:45 |
|
 |
Mieszek
Dołączył(a): Wt lut 22, 2005 23:45 Posty: 3638
|
Prawdopodobnie BIg_Mac będziesz miał odciski na palcach
MrVoid powiedzmy sobie otwarcie: Bóg jest Miłością w chrześcijaństwie.
Czy wierzysz w Miłość?
Jeśli tak to jesteś bliżej Boga chrzescijan niż ci się samemu wydaje.
Pomyśl więc o tym, ze nie czujesz miłości do nikogo[czysto teoretycznie dla dobra badań naukowych  ], ale jej potrzebujesz, chcesz by ciebie ktos kochał, chcesz tego odczucia.
Jest ono klarowne prawda?
I teraz ktoś nagle przychodzi i mówi ci, że nie wierzy w istnienie Miłości.
Czyli tej do ciebie adekwatnie też...
Ale ty przecież jej pragniesz i wierzysz w to , że ona istnieje?
A może nie wierzysz?
I o to własnie chodzi. jedni wierzą inni nie.
Wiesz, ale dla mnie osoba która nie chce w to wierzyć jest skończona  sorki za słowo.
Na podstawie tego co odczuwamy widzimy, całe piękno stworzenia dochodzimy do wniosku, że "ktoś kocha". Ten ktoś jest wielki. Pragniemy tego piękna, chcemy się nim zachłysnąc.
I dalej widzimy, że temu komuś ktoś przeszkadza nieustannie. Widzimy, że sami czasem przeszkadzamy. Widzimy dziłania zła i dobre.Rozpoznajemy je coraz lepiej od wieków, lecz ciągle się uczymy.
I tu nagle ktoś twierdzi, że to: "nie", to jest "fe".Nalezy odrzucić.
Dlaczego?
Bo nie ma piekna, nie ma Miłości?
Żarty?
_________________ Niech żyje cywilizacja łacińska !!!
więc śpiewaj duszo ma... BÓG JEST MIŁOŚCIĄ...
|
Cz lut 01, 2007 0:19 |
|
 |
No
Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42 Posty: 4717
|
Cytuj: Ale ty przecież jej pragniesz i wierzysz w to , że ona istnieje? A może nie wierzysz? I o to własnie chodzi. jedni wierzą inni nie. Tylr, że w przeciwieństwie do Boga miłość jest udowodniona, jeśli ktoś mówi, że nie wierzy w miłość nie mówi dosłownie... Cytuj: Na podstawie tego co odczuwamy widzimy, całe piękno stworzenia dochodzimy do wniosku, że "ktoś kocha". Ten ktoś jest wielki. Pragniemy tego piękna, chcemy się nim zachłysnąc. I dalej widzimy, że temu komuś ktoś przeszkadza nieustannie. Widzimy, że sami czasem przeszkadzamy. Widzimy dziłania zła i dobre.Rozpoznajemy je coraz lepiej od wieków, lecz ciągle się uczymy.
Widzimy czy chcemy widzieć?
|
Cz lut 01, 2007 11:02 |
|
 |
Paschalis
Dołączył(a): Cz sty 05, 2006 12:24 Posty: 3666
|
No: Co to znaczy, że "miłość jest udowodniona"?
Big_Mac: Tu liczą się intencje. Czy intencją jest to, że nie chce mi się wysilać, czy jest po prostu rozumowa refleksja, która prowadzi człowieka do wniosku, że nie jest to potrzebne. Jeśli to pierwsze to o zbawienie będzie ciężko, jeśli to drugie to nie ma złej woli i zbawienie może zostać osiągnięte.
_________________ www.onephoto.net
|
Cz lut 01, 2007 13:04 |
|
 |
No
Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42 Posty: 4717
|
Paschalis napisał(a): No: Co to znaczy, że "miłość jest udowodniona"? 
Chodziło mi o to, że znamy już jako tako mechanizmy które za nią stoją z resztą miłość nie jest bytem czy nawet przedmiotem ale uczuciem teoretycznie więc każdy może sprawdzić czy istnieje a mamy wiele potwierdzonych obserwacji tego uczucia...
|
Cz lut 01, 2007 13:37 |
|
 |
mrVoid
Dołączył(a): N sty 28, 2007 13:05 Posty: 19
|
Mieszek napisał(a): Czy wierzysz w Miłość? Jeśli tak to jesteś bliżej Boga chrzescijan niż ci się samemu wydaje.
Mieszek napisał(a): I o to własnie chodzi. jedni wierzą inni nie.
To, że Bóg nie może istnieć bez miłości nie znaczy, że miłość nie może istnieć bez Boga. Dla mnie miłość nie jest czymś w co się wierzy albo nie (w przeciwieństwie do Boga). Znam to uczucie, więc wiem, że istnieje (przynajmniej tak jak ja rozumiem to pojęcie). Jak ktoś mówi, że nie wierzy w miłość to albo jej po prostu nigdy nie zaznał, albo nie wiedział, że to była miłość. Ale jeśli kogoś pokocha to natychmiast może stwierdzić, że miłość istnieje. Mieszek napisał(a): Na podstawie tego co odczuwamy widzimy, całe piękno stworzenia dochodzimy do wniosku, że "ktoś kocha". Ten ktoś jest wielki.
Widzę, że istnieje miłość ale widzę też nienawiść. I co z tego? Na podstawie tego mam stwierdzić, że Bóg (np. chrześcijański) istnieje?
|
Cz lut 01, 2007 15:43 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Paschalis, David Buss, psycholog z univeristy of texas, który od 20 lat zajmuje się badaniem zagadnień ludzkiej reprodukcji odkrył wiele mechanizmów, którymi kobieta i mężczyzna sterują sobą nawzajem aby doprowadzić do rozmnożenia się. Stwierdził jednak: "Lecz w czasie podróży przez ciemne zakamarki ludzkiej mentalności reprodukcyjnej utwierdziłem się w przekonaniu o istnieniu prawdziwej miłości. Chociaż miłość jest powszechna to prawdziwa miłość jest rzadkością i niewielu ludzi ma szczęście jej doświadczyć".
Panie Void, Pańskie założenie z pierwszego posta upadło, gdyż je nie uważam, aby Bóg wymagał od kogokolwiek aby w niego wierzył i czcił go. Wierzę, że to jest dla Niego wręcz kwestia trzeciorzędna.
|
Cz lut 01, 2007 16:22 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|