Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 16, 2019 1:44



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebie. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Cz gru 27, 2018 8:38
Posty: 32
Post Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebie.
Witam. Jak osoba, która choruje psychicznie na schizofrenie i bezżenna będzie przeżywała szczęście w niebie z ludźmi którzy byli w małżeństwie? Pan jezus powiedział, że w niebie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Czy osoba w małżeństwie traktuje bliżej osobe w niebie z którą żyła na ziemi czy wszyscy w niebie darzą do siebie taką samą miłością po równo?


Śr lut 13, 2019 19:25
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5291
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
chwałabogu napisał(a):
Witam. Jak osoba, która choruje psychicznie na schizofrenie i bezżenna będzie przeżywała szczęście w niebie z ludźmi którzy byli w małżeństwie? Pan jezus powiedział, że w niebie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Czy osoba w małżeństwie traktuje bliżej osobe w niebie z którą żyła na ziemi czy wszyscy w niebie darzą do siebie taką samą miłością po równo?




Jeśli ktoś był za życia doczesnego chory psychicznie, to chyba w Niebie go z tej choroby wyleczą? I z tego co kojarze, to nikt w Niebie nie będzie przypominał sobie tego, co sie z nim działo w trakcie jego życia, więc w Niebie może nawet nie być świadomości tego, że sie było za życia w jakimś związku małżeńskim.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Śr lut 13, 2019 23:39
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19
Posty: 43
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Robek napisał(a):
chwałabogu napisał(a):
Witam. Jak osoba, która choruje psychicznie na schizofrenie i bezżenna będzie przeżywała szczęście w niebie z ludźmi którzy byli w małżeństwie? Pan jezus powiedział, że w niebie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Czy osoba w małżeństwie traktuje bliżej osobe w niebie z którą żyła na ziemi czy wszyscy w niebie darzą do siebie taką samą miłością po równo?




Jeśli ktoś był za życia doczesnego chory psychicznie, to chyba w Niebie go z tej choroby wyleczą? I z tego co kojarze, to nikt w Niebie nie będzie przypominał sobie tego, co sie z nim działo w trakcie jego życia, więc w Niebie może nawet nie być świadomości tego, że sie było za życia w jakimś związku małżeńskim.


Bzdura... W niebie nie bedzie tylko prokreacji a malzenstwa beda... Milosc malzenska jest na wiecznosc i mozliwe ze ludzie w zwiazkach malzenskich beda bardziej szczesliwi od tych samotnych. A to ze samotni nie beda wiedziec o zwiazkach malzenskich to nie znaczy to ze beda tak samo szczesliwi... porownanie do naczyn wypelnionych woda, jedno mniejsze a drugie wieksze ale obydwa sa pelne, wg mnie to zwykle oszustwo ze ktos bedzie mniej szczesliwy a ktos wiecej i ten pierwszy nie bedzie o tym wiedzial.
Niby ze to ok bo po co mial by w niebie miec zal ze nie jest szczesliwy w pelni ale Bog tu na ziemi nie daje rownych szans na chociazby zawarcie malzenstwa a chce tak samo rowno sadzic ludzi i nagradzac wedle osiagniec, ktore jednym przychodza latwo a innym duzo trudniej. Zwykle oszustwo!!!


Pt lut 15, 2019 2:19
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt maja 18, 2018 14:22
Posty: 755
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Tomkris napisał(a):
Bzdura... W niebie nie bedzie tylko prokreacji a malzenstwa beda...

Hmm byłeś, widziałeś? Dość mocne słowa odnośnie rzeczywistości, której nikt z nas nie doświadczył.
A jak do tego mają się słowa Jezusa: Nie będą się żenić ani za mąż wychodzić Mt 22, 30.
Dla mnie akurat szczegóły nie są takie istotne. Jestem pewien że będzie to pełnia szczęścia, a jakie to ma znaczenie w jaki sposób realizowana? Dla mnie najważniejsze, że każdy, bez względu na upodobania będzie tam szczęśliwy na maksa.

_________________
"Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Lk 16,31)


Pt lut 15, 2019 8:05
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5291
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Padre77 napisał(a):
Jestem pewien że będzie to pełnia szczęścia, a jakie to ma znaczenie w jaki sposób realizowana?



Czysto hipotetycznie, to nie robi ci różnicy że w tym Niebie, byś był unoszącym sie w powietrzu bezkształtnym obłokiem, który nie pamięta tego, co robił w życiu doczesnym?

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pt lut 15, 2019 12:41
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz gru 27, 2018 8:38
Posty: 32
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Dzięki za wiadomości. W moim przypadku tak jak opisałem w temacie mam ciężej na małżeństwo i życie konsekrowane ze względu na chorobę psychiczną i mogę je przeżyć w samotności, ale dostaje cierpienie, które biorę pod uwagę. Cierpienie moje przybliżyło mnie do pana Jezusa, który sam cierpiał ogromne męki. Istotne, że trzeba się jeszcze dostać do nieba, a cierpienie
rozjaśniało mnie i teraz wiem, że im więcej masz dobrze wliczając w to miłość ziemską i nie dostałeś bólu tym twoje szczęście duchowe, światło gaśnie. Mając wszystko co ziemskie jest najtrudniej osiągnąć niebo i łatwiej jest wpaść w ciemność, nie mając nic i być chory, ubogi i bez miłości masz największe szanse na niebo. Bóg jest sprawiedliwy i okazuje miłosierdzie. Wierze w to i chce w tym wytrwać.


Pt lut 15, 2019 12:45
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt maja 18, 2018 14:22
Posty: 755
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Robek napisał(a):
Czysto hipotetycznie, to nie robi ci różnicy że w tym Niebie, byś był unoszącym sie w powietrzu bezkształtnym obłokiem, który nie pamięta tego, co robił w życiu doczesnym?

Nie mam pojęcia jak to będzie po śmierci. Choćbym sobie nie wiadomo co wyobrażał to i tak pewnie to będzie miało niewiele wspólnego z tym co sobie wyobrażę, więc po co w ogóle tworzyć jakieś urojenia tego co będzie? Nie widzę zasadności martwienia się na zapas. Będę tak szczęśliwy, że bardziej się nie da. Czy można czymkolwiek przebić taką obietnicę?

_________________
"Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Lk 16,31)


Pt lut 15, 2019 14:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5291
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
chwałabogu napisał(a):
Dzięki za wiadomości. W moim przypadku tak jak opisałem w temacie mam ciężej na małżeństwo i życie konsekrowane ze względu na chorobę psychiczną i mogę je przeżyć w samotności, ale dostaje cierpienie, które biorę pod uwagę. Cierpienie moje przybliżyło mnie do pana Jezusa, który sam cierpiał ogromne męki. Istotne, że trzeba się jeszcze dostać do nieba, a cierpienie
rozjaśniało mnie i teraz wiem, że im więcej masz dobrze wliczając w to miłość ziemską i nie dostałeś bólu tym twoje szczęście duchowe, światło gaśnie. Mając wszystko co ziemskie jest najtrudniej osiągnąć niebo i łatwiej jest wpaść w ciemność, nie mając nic i być chory, ubogi i bez miłości masz największe szanse na niebo. Bóg jest sprawiedliwy i okazuje miłosierdzie. Wierze w to i chce w tym wytrwać.



Ja również jestem singlem, zarabiam miesięcznie jakiś ułamek pensji minimalnej, i jakoś mnie to w żadnym stopniu nie przybliżyło do Boga, więc to "cierpienie" nic nie pomogło, w sumie to mi nawet zaszkodziło, bo od wielu lat żyje w stanie grzechu ciężkiego.
Więc niestety ale wydaje mi się, że to co mówisz, nie za specjalnie ma sens.




Padre77 napisał(a):
Nie mam pojęcia jak to będzie po śmierci. Choćbym sobie nie wiadomo co wyobrażał to i tak pewnie to będzie miało niewiele wspólnego z tym co sobie wyobrażę, więc po co w ogóle tworzyć jakieś urojenia tego co będzie?



Widze że tobie jest wszystko jedno, mógłbyś przez nieskończoność brać udział na kolanach w niebiańskiej mszy świętej, i byś był wtedy całkowicie szczęśliwy, niestety ale ja mam inne podejście do tej kwestii, i mi nie jest wszystko jedno.


Padre77 napisał(a):
Nie widzę zasadności martwienia się na zapas. Będę tak szczęśliwy, że bardziej się nie da. Czy można czymkolwiek przebić taką obietnicę?



Nie chodzi o to to ile tego szczęścia w tym Niebie ma być, tylko chodzi o to, jak to szczęście będzie wyglądać.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pt lut 15, 2019 16:26
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40
Posty: 6426
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
@Robek
Jeśli masz problem z sobą, ze swoim życiem, skorzystaj z wizyty u psychologa i przestań spamować swoją filozofią życiową. Dość już tego. Następne podobne posty doczekają się ostrzeżenia.

_________________
PILNE!!! BARDZO PILNE!!! https://www.siepomaga.pl/kasia?fbclid=IwAR0cwcB1_BUO8etG6RU1h4rvHCDRe9TDbBdAECWUHp_fyMuV2NOJfoqOCJQ#


Pt lut 15, 2019 19:32
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1776
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Z choroby psychicznej nie zawsze można się wyleczyć całkowicie, ale można złagodzić objawy. Wtedy można mówić zarówno o małżeństwie, jak i życiu konsekrowanym. Nikt nie jest wyrocznią - jeśli nastąpi remisja a biskup lub odpowiedni przełożony udzieli dyspensy - być może...
Nie chcę rzecz jasna robić nadziei, pouczać, czy wyrokować, ale nie zamykaj się tak - wiele rzeczy może się wydarzyć. Nie stygmatyzuj się ze względu na chorobę, czy stan. To może się jeszcze zmienić. A i nie zamykaj się na nadzieję lepszej przyszłości w Niebie - skoro jeszcze w życiu doczesnym może spotkać Cię jakaś miła odmiana, to co dopiero w życiu wiecznym :)

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Pt lut 15, 2019 20:13
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5291
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Małgosiaa napisał(a):
@Robek
Jeśli masz problem z sobą, ze swoim życiem, skorzystaj z wizyty u psychologa i przestań spamować swoją filozofią życiową. Dość już tego. Następne podobne posty doczekają się ostrzeżenia.



Tutaj źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że "chwałabogu" nie ma żony, i to go zbliżyło do Boga, natomiast ja też nie mam żony, i to mnie od Boga oddaliło, więc w tym miejscu jest między nami różnica, natomiast moje nastawienie do życia, jest neutralne trochę takie pesymistyczne, natomiast niepotrzebnie użyłem słowa "cierpienie", to było niepotrzebne, bo to nie jest słowo, które by mnie opisywało.
Musze od tego forum, zrobić sobie przerwę na kilka miesięcy, a może i nawet dłużej.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pt lut 15, 2019 22:33
Zobacz profil

Dołączył(a): N maja 29, 2016 14:48
Posty: 3265
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Robek napisał(a):
Ja również jestem singlem, zarabiam miesięcznie jakiś ułamek pensji minimalnej, i jakoś mnie to w żadnym stopniu nie przybliżyło do Boga, więc to "cierpienie" nic nie pomogło, w sumie to mi nawet zaszkodziło, bo od wielu lat żyje w stanie grzechu ciężkiego.

Wydaje się, że poruszyłeś sedno sprawy, nawet tego nie zauważając.
Zastanów się, gdzie robisz błąd, że to nie przybliża, lecz oddala Cię - jak sam mówisz - od Boga?

Oczywiście nie mogę tego wiedzieć, ale wygląda, że mylisz skutek z przyczyną; życie w stanie grzechu jest właśnie przyczyną, a nie skutkiem Twoich kłopotów.

_________________
pozdrawiam serdecznie
Marek
Obrazek


Pt lut 15, 2019 23:17
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 271
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
chwałabogu napisał(a):
Witam. Jak osoba, która choruje psychicznie na schizofrenie i bezżenna będzie przeżywała szczęście w niebie z ludźmi którzy byli w małżeństwie? Pan jezus powiedział, że w niebie ani się żenić nie będą ani za mąż wychodzić. Czy osoba w małżeństwie traktuje bliżej osobe w niebie z którą żyła na ziemi czy wszyscy w niebie darzą do siebie taką samą miłością po równo?

Pamiętasz Jezusa ubiczowanego, oplutego, sponiewieranego, wykluczonego i ukrzyżowanego?
Pamiętasz Jezusa Zmartwychwstałego? - To masz już obraz jak będzie po zmartwychwstaniu.

Nie pytaj ludzi jak będzie w niebie, bo niby skąd mają to wiedzieć?!
Pytaj Jezusa i szukaj szukaj odpowiedzi w Biblii.
Choć najważniejsze jest pytanie na które tylko Ty znasz odpowiedz - Czy Ty ufasz i wierzysz bardziej Bogu czy ludziom?


N lut 17, 2019 9:07
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt maja 18, 2018 14:22
Posty: 755
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Robek napisał(a):
ja też nie mam żony, i to mnie od Boga oddaliło

To nie brak żony oddalił cię od Boga. Od Boga oddalasz się sam i tylko w sobie szukaj przyczyny oddalenia. Brakuje ci zaufania i pewnie to jest jedną z przyczyn twojego oddalenia.

_________________
"Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Lk 16,31)


Pn lut 18, 2019 9:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5291
Post Re: Małżeńtwa a ludzie bezżenni i chorzy psychicznie w niebi
Marek_Piotrowski napisał(a):
Wydaje się, że poruszyłeś sedno sprawy, nawet tego nie zauważając.
Zastanów się, gdzie robisz błąd, że to nie przybliża, lecz oddala Cię - jak sam mówisz - od Boga?



Chcąc być bliżej Boga, musiałbym żyć w czystości, a ja nie mam zamiaru przez wiele dekad żyć w celibacie.


Marek_Piotrowski napisał(a):
Oczywiście nie mogę tego wiedzieć, ale wygląda, że mylisz skutek z przyczyną; życie w stanie grzechu jest właśnie przyczyną, a nie skutkiem Twoich kłopotów.




Moje "kłopoty" nie zaczęły się dziś czy tam wczoraj, moje życie zawsze tak wyglądało, a przecież zacząłem żyć( i to bez przerwy w ciężkim grzechu) dosyć późno. Czy mówiąc inaczej nie było możliwości żeby w wieku 10 lat, ciężki grzech oddalił mnie od Boga, ponieważ wtedy jeszcze nie romansowałem.



Padre77 napisał(a):
To nie brak żony oddalił cię od Boga. Od Boga oddalasz się sam i tylko w sobie szukaj przyczyny oddalenia. Brakuje ci zaufania i pewnie to jest jedną z przyczyn twojego oddalenia.



Faktycznie masz racje, ja nikomu nie ufam, więc to może być coś takiego, że brak zaufania do Boga, mnie od niego oddalił.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Wt lut 19, 2019 19:26
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL