Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr gru 11, 2019 10:50



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
 Szatan umarł? 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Szatan umarł?
Nietzsche swego czasu ogłosił śmierć Boga, która miała oznaczać upadek wartości moralnych, które tracąc umocowanie w Bogu jako trwałym fundamencie porządku moralnego, przestają obowiązywać jako wartości obiektywne. Po śmierci Boga nie wiadomo co dobre a co złe, więc akceptacja śmierci Boga prowadzi nieuchronnie do nihilizmu.

Jednak jakimś cudem wartości moralne nie upadły, przynajmniej tak do końca, być może dlatego, że przetrwała wiara w szatana, którą wznieciły nade wszystko totalitaryzmy XX wieku. Trudno o lepszą ilustrację zła osobowego niż Hitler czy Stalin. Ocalała ludzkość zjednoczyła się przeciwko szatanowi, zajmując miejsce zmarłego Boga. Bóg zmartwychwstał w człowieku. W miejsce anachronicznego Dekalogu wskoczyły prawa człowieka, religię zastąpił humanizm, a zamiast zbawianiem ludzkiej duszy, człowiek zajął się zbawianiem świata od wojen, głodu, ubóstwa i katastrofy klimatycznej. Być może nie ma żadnego nieba, żadnego tamtego świata, gdzie sprawiedliwości stanie się zadość, wiec na wszelki wypadek trzeba zaprowadzić niebo na ziemi. Niebo, na które zasługują wszyscy, bez wyjątku, nawet Hitler i Stalin, bo przecież nie ma złych ludzi, są tylko złe czyny, które mają swoje przyczyny, które to sięgają aż do Adama i Ewy. Grzech pierworodny nie jest czyjś, nie przykleja się do człowieka, jednostki, grzech pierworodny jest wspólny dla całej ludzkości, nikt nie odpowiada samodzielnie za zło, które wyrządza. Myśmy wszyscy zawinili, a to, że wykonawcą złych czynów były jednostki, to tylko ślepy traf. To mogłeś być ty, to mogłam być ja. W niczym nie jesteśmy lepsi od Hitlera i Stalina.

Czy to możliwe, że zabiliśmy szatana okazując mu współczucie i zrozumienie? Bóg pokochał szatana i tą miłością go zgładził. Nie szukał odwetu, zrezygnował z piekła. Postanowił piekło zburzyć, zrobił w niebie więcej miejsca i wysłał szatanowi zaproszenie.

I choć zło nie przestało istnieć, to straciło status osobowy. Stało się bezosobową karmą, której wszędzie jest po trochu. "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem". Ponieważ każdy z nas jest trochę zły, nie ma ludzi złych. Ponieważ każdy nasz czyn podszyty jest złem, nie ma złych czynów. Zło stało się zbyt skomplikowane, żeby je jasno zdefiniować i łatwo zidentyfikować tych, którzy zasługują na potępienie. Bo albo wszyscy na nie zasługujemy, albo nikt.

Stąd tak wielu wierzących utraciło wiarę w piekło, szatana. Niby coś się o szatanie przebąkuje, formalnie jeszcze nie stawia się mu nagrobków, ale mówi się o nim jakby z niedowierzaniem, zsuwa się go na dalszy plan, przyćmiewa nieskończonym miłosierdziem Boga. I jeszcze tylko nieliczna grupa konserwatywnych wierzących, nie dając wiary abdykacji szatana, próbuje go usilnie reanimować, wypatrując go w każdym zakamarku. Nie z sympatii do niego, wszak jest zły i niebezpieczny, lecz z sentymentu, przyzwyczajenia. To tak jak z ofiarami ucisku, które całymi latami z tym uciskiem walczą i kiedy dochodzi do wyzwolenia, nie potrafią się w tym nowym porządku odnaleźć. Czegoś brakuje.

To, że Bóg daje orientację w świecie, wydaje się oczywiste, ale zapomina się, że również szatan daje orientację w świecie. Wraz ze śmiercią szatana upada wiara w zło absolutne. Zło ma teraz niewyraźną twarz, potrzeba więcej wysiłku i ostrożności, żeby oddzielić ziarno od plew.

Wątek jest oczywiście sformułowany w prowokacyjny sposób i dotyczy zasadniczo tego, że osoby wierzące, chrześcijanie, coraz mniej chętnie wierzą w piekło, a co za tym idzie szatana. Zbyt bardzo wierzą w miłosierdzie Boga, żeby podejrzewać Go o to, że pozwala panoszyć się na świecie osobowemu złu albo o to, że jest zdolny potępić kogokolwiek na wieki wieków. Ta surowa wizja świata kłóci się z nowoczesnym wizerunkiem Boga. Niektórzy chrześcijanie postrzegają to jako upadek człowieka w grzech pychy, ponieważ stwarza sobie Boga wedle własnego upodobania, żeby pławić się poczuciu samozadowolenia. Sam siebie stawia na miejscu Boga. Inni z kolei postrzegają ten trend jako kolejny update po Nowym Testamencie. Dobrą Nowinę. Był czas, kiedy ludzkość nie była gotowa na to, żeby poruszać się w świecie bez piekła i szatana, więc wtedy Bóg to piekło i tego szatana w świecie umieścił. Teraz jednak nastąpiła Nowa Era, w której ludzkość przechodzi do następnej fazy. Stoi przed szansą udowodnienia, czy poradzi sobie bez kija i marchewki. Czy już dojrzała, żeby dobrowolnie wybrać dobro?

Czy również zauważacie ten wręcz globalny odwrót od wiary w szatana i piekło? I jak to oceniacie? Bierzecie pod uwagę, że naprawdę szatan został zbawiony przez Boga, czy raczej stoicie po stronie tych, którzy sądzą, że w tym rzekomym zniknięciu szatana macza palce sam szatan, żeby ludzi zwieść na manowce?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Wt lis 26, 2019 20:47
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Szatan umarł?
Jak dla mnie Szatan nie umarł, jest tym czym był- pewnym symbolem, jedynie coraz więcej ludzi rozumie, że to właśnie symbol a nie niezależny osobowy byt.

Z drugiej strony ludzi traktujących Szatana bardzo na poważnie, jako autentycznego sprawcę zła i tego który do niego namawia jest nadal sporo. Wcale im się nie dziwię, bo wygodnie zwalić na Szatana niż zabrać pełną odpowiedzialność za swoje wady, niewiedzę, zwykłą głupotę, wypierane cechy i skłonności.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Wt lis 26, 2019 22:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
Wiara w szatana wcale nie musi się wiązać z zrzucaniem odpowiedzialności na odrębną istotę. Szatan nie opętuje człowieka, jeśli człowiek się uprzednio na to nie zgodzi. Odpowiedzialność człowieka polega na tym, że to on dał się skusić szatanowi. "Wąż mnie zwiódł i zjadłam" -> odpowiedzialność za grzech pierworodny spadła na człowieka. Chrześcijanin powinien opierać się pokusom.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Śr lis 27, 2019 18:03
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr sie 08, 2018 19:39
Posty: 246
Post Re: Szatan umarł?
Żadna odpowiedzialność na nikogo nie spada z powodu tego, że ktoś tam kiedyś tysiące lat temu zjadł jakiś owoc, moja świadomość ma swoje zaistnienie w momencie kiedy się rodzę i ma początek istnienie mojej duszy czyli moment poczęcia, nie mam nic wspólnego w tymi ludźmi Adamem i Ewą, którzy zjedli zakazany owoc. nie obowiązuje mnie jakaś pokoleniowa odpowiedzialność, to jest śmieszne i komiczne zarazem.


Śr lis 27, 2019 18:34
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
Kapral135 - pomyśl sobie w ten sposób, że Twoi rodzice są obciążeni genetycznie i wraz ze spłodzeniem Ciebie przekazują Ci to obciążenie. Możesz sobie wmawiać, ze jesteś zdrowy, że zacząłeś się w chwili poczęcia, ale to będzie samooszukiwanie, bo przecież od tego obciążenie genetyczne nie zniknie. Człowiek nie rodzi się tabula rasa, tylko nosi w sobie historię swoich przodków. Tak samo jest z grzechem pierworodnym.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Śr lis 27, 2019 18:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Szatan umarł?
Samo lokowanie źródła pokus w Szatanie zamiast we własnym umyśle jest dla mnie zwalnaniem odpowiedzialności. Po prostu nasze dziedzictwo ewolucyjne jest jakie jest- mamy skłonności zarówno do empatii i wspierania jak i do bycia samolubnymi dupkami cieszącymi się z czyjegoś nieszczęścia. Dysponujemy zestawem agresywnych zachowań, często władzę przejmują mechanizmy obronne ego, błędy poznawcze, zniekształcenia myślenia. Złe nawyki tworzą się nawet łatwiej niż dobre, bo z zasady wzmocnienie jest szybsze.
Nasza wiedza jest mizerna, a poza niewiedzą w grę wchodzi jeszcze ignorancja.

Można nazywać to grzechem pierworodnym, Szatanem, ale to nasze cechy, nasz cień i serio gdy się uzna, że to jest moje pojawia się szansa na przejęcie nad tym kontroli za pomocą mechanizmów i cech z 'jasnej strony mocy'.

Dla mnie tym owocem zgodnie z nazwą 'drzewi poznania dobra i zła' jest pojawienie się moliwości oceniania nue tylko w kategoriach- przyjemne-nieprzyjemne, ale także dobre-złe. Daje to ogromny potencjał i może sprawiać równie ogromne problemy.

Co istotne- pierwszym skutkiem zaczęcia oceniania w kategoriach dobre-złe było pojawienie się wstydu.
Pierwotnie nagość należała do elementów raju.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz lis 28, 2019 10:00
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
Zasadniczo grzech pierworodny uznaje się, ze jest nasz i w pełni ponosimy odpowiedzialność za jego skutki. Jednak ponieważ uznajemy te negatywne cechy jako efekt skażenia naszej natury, to motywuje o nas do tego, żeby nie akceptować grzechu, tylko go przezwyciężyć. Jeśli odrzucimy koncepcję grzechu, szatana, to w pewnym sensie nie mamy uzasadnienia, żeby któreś z naszych cech postrzegać jako bardziej lub mniej wartościowe, te, które są bardziej godne człowieka (stworzonego na podobieństwo Boga), a które nie.

Jest w tym pewne niebezpieczeństwo, jeśli człowiek chcąc iść na skróty, będzie walczył ze złem poprzez odwracanie od niego oczu, uciekanie od niego, a od tego zło nie zniknie, tylko będzie rządzić jego zachowaniem właśnie jako "cień". Tak jak w bajkach bohater nie ucieka przed smokiem, tylko musi smoka zgładzić, musi przede wszystkim uznać, że smok istnieje, poznać go, jego dobre i złe strony i uderzyć w czuły punkt.

Z tym wstydem racja, choć moim zdaniem wstyd jest skutkiem samoświadomości, a więc bezpośrednim skutkiem grzechu pierworodnego było zyskanie przez człowieka samoświadomości.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Cz lis 28, 2019 18:13
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Szatan umarł?
Mamy uzasadnienie- można ustalić czego się pragnie i co w tym pomoże a co przeszkodzi.

Ja nie uważam, że chodzi o zgładzenie smoka, ale o jego oswojenie i nauczenie działania na naszą korzyść:
Oswojony strach to zdrowa ostrożność równoważąca ciekawość.
Wstyd staje się szacunkiem, poczucie winy- odpowiedzialnością, toksyczna agresja- siłą do obrony swoich wartości, pożądanie można skierować w pozytywnym ,w kontekście naszego celu, kierunku, itd.
Z czym chcesz walczyć i liczysz, że da się z tym wygrać i się tego pozbyć?

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz lis 28, 2019 21:20
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1943
Post Re: Szatan umarł?
Fryderyk Nietzsche nie pojmował "śmierci Boga" jako porzucenie ładu moralnego oraz śmierć wartości i zasad etycznych. W jego koncepcji "śmierć Boga" raczej interpretuję jako założenie: "pojęcie Boga, jako siły wyższej, przestało być potrzebne człowiekowi". "Nadczłowiek" Fryderyka ma być przecież silny, samoświadomy i ma ustalać, co jest dobrem, a co złem. Według tego niemieckiego filozofa pojęcia sił wyższych, jakimi są Bóg i szatan, miały na celu stworzenie systemu religijnego, który miał chronić jednostki słabsze, a jednocześnie był ograniczeniem dla ludzi silnych. Rzecz jasna ten światopogląd się zmieniał w ciągu życia Nietzschego w zależności od natężenia jego choroby.

W kontekście wątku - to dwa pytania. Pierwsze: czy jeśli porzucamy wiarę w istnienie Boga, to czy jednocześnie porzucamy wiarę w istnienie szatana? I na odwrót: jeśli porzucamy wiarę w istnienie szatana, to czy nadal wierzymy w dobrego Boga? Drugie pytanie: co człowiek ma zrobić z otaczającym złem?

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Pt lis 29, 2019 10:21
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
IrciaLilith napisał(a):
Mamy uzasadnienie- można ustalić czego się pragnie i co w tym pomoże a co przeszkodzi.

Czy z faktu, że czegoś pragniemy wynika, że to pragnienie jest dobre?
Cytuj:
Ja nie uważam, że chodzi o zgładzenie smoka, ale o jego oswojenie i nauczenie działania na naszą korzyść:
Oswojony strach to zdrowa ostrożność równoważąca ciekawość.
Wstyd staje się szacunkiem, poczucie winy- odpowiedzialnością, toksyczna agresja- siłą do obrony swoich wartości, pożądanie można skierować w pozytywnym ,w kontekście naszego celu, kierunku, itd.
Z czym chcesz walczyć i liczysz, że da się z tym wygrać i się tego pozbyć?

To co Ty nazywasz oswajaniem smoka jest tym samym, co ja nazywam zgładzeniem smoka. Oswojony smok już nie jest smokiem tak jak oswojony wilk nie jest wilkiem.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pt lis 29, 2019 10:46
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Szatan umarł?
Jeśli dobrze przemyśli się to czego się pragnie lub w drugą stronę- oleje analizy logiczne i pójdzie za wewnętrznym głosem duszy ( nie mylić z głosem opartym na poziomie fizycznym, emocjonalnym czy hierarchicznym) to uważam, że tak.

Jeśli tak to myślimy w praktycznie ten sam sposób, tulko inaczej ubieramy to w słowa. Dla mnie dobry, przyjacielski smok dalej jest smokiem i jest to zapewne wynikiem oglądania takich a nie innych filmów, bajek,czytania takich a nie innych książek.
Oswojony i/lub przyjacielski wilk dla mnie nadal jest wilkiem.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 29, 2019 10:52
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
Zbigniew3991 napisał(a):
Fryderyk Nietzsche nie pojmował "śmierci Boga" jako porzucenie ładu moralnego oraz śmierć wartości i zasad etycznych. W jego koncepcji "śmierć Boga" raczej interpretuję jako założenie: "pojęcie Boga, jako siły wyższej, przestało być potrzebne człowiekowi". "Nadczłowiek" Fryderyka ma być przecież silny, samoświadomy i ma ustalać, co jest dobrem, a co złem. Według tego niemieckiego filozofa pojęcia sił wyższych, jakimi są Bóg i szatan, miały na celu stworzenie systemu religijnego, który miał chronić jednostki słabsze, a jednocześnie był ograniczeniem dla ludzi silnych. Rzecz jasna ten światopogląd się zmieniał w ciągu życia Nietzschego w zależności od natężenia jego choroby.

Nie do końca tak jest, jak piszesz. Wg Nietzschego idea Boga się po prostu wyczerpała i to proponowane przez niego przewartościowanie miało być alternatywą dla chrześcijaństwa. Nietzsche bowiem był przeciwnikiem nihilizmu. Sam nihilizm postrzegał jako zły.
Cytuj:
W kontekście wątku - to dwa pytania. Pierwsze: czy jeśli porzucamy wiarę w istnienie Boga, to czy jednocześnie porzucamy wiarę w istnienie szatana? I na odwrót: jeśli porzucamy wiarę w istnienie szatana, to czy nadal wierzymy w dobrego Boga? Drugie pytanie: co człowiek ma zrobić z otaczającym złem?

1. Myślę, że nie do końca. Można np. być zdania, że nie ma żadnego absolutnego dobra i być sceptycznym wobec tej koncepcji, ale jednocześnie można być przekonanym, że istnieją rzeczy jednoznacznie złe albo ludzie źli. Nie trzeba doszukiwać się w tym sił nadprzyrodzonych, ale jeśli uznamy, że Hitler był zły człowiekiem, to już samo to ustawia go w pozycji "dziecka szatana".
Jeśli porzucimy wiarę w szatana to tym samym porzucamy wiarę w zło absolutne. Jeżeli Bóg stworzył świat, w którym nie ma zła absolutnego, tylko warunkowe/względne, to działa to na korzyść miłosiernej strony Boga.
2. Z chrześcijańskiego punktu widzenia: zwyciężać je.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pt lis 29, 2019 10:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 753
Post Re: Szatan umarł?
IrciaLilith napisał(a):
Jeśli dobrze przemyśli się to czego się pragnie lub w drugą stronę- oleje analizy logiczne i pójdzie za wewnętrznym głosem duszy ( nie mylić z głosem opartym na poziomie fizycznym, emocjonalnym czy hierarchicznym) to uważam, że tak.

A skąd wiedzieć, że się dobrze przemyślało to, czego się pragnie/że się poszło za głosem duszy?

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pt lis 29, 2019 11:04
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 1943
Post Re: Szatan umarł?
Czym jest zło absolutne i zło względne? Istnieje także dobro absolutne i dobro względne?

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Pt lis 29, 2019 11:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Szatan umarł?
Pelikanku- a skąd wiesz, że kogoś kochasz lub coś uwielbiasz robić? Po czym poznasz czy to co robisz jest destrukcyjne czy Cię buduje?

Zbyszku- czuję, że wejdziemy w trudny temat...

Moim zdaniem zła absolutnego nie ma, za to jest dobro absolutne, ale uważam, że jest nim Wszystko co jest.

Tak brzmi moja teza. Tym samym Szatan to spersonifikowany symbol zła względnego, czyli tego co subiektywnie i intersubiektywnie oceniamy jako złe.

Gdy coś jest dualne przestaje być absolutne.
To kolejna teza której chętnie będę bronić i jeszcze chętniej przegram.
Tym samym jeśli już mamy podział na absolutne i nieabsolutne to ... taki absolut nie jest absolutem, będzie nim dopiero gdy zjednoczy się z tym co jeszcze nim nie jest...
Rozumiesz, czemu chciałabym aby ktoś obalił tą tezę?
Prowadzi do nuezłych absurdów, a mimo to nie potrafię jej obalić.
Gdy istnieje jedność oraz podział poza jednością, to ta jedność nie jest absolutna, bo nie zjednoczyła podziałów...
Gdy istnieje Bóg oraz coś poza Nim nie mogę takiego Boga uznać za Absolut... rozumiesz? Bóg mający niezależnego od siebie przeciwnika nie jest bytem Absolutnym, czyli niezależnym od czegokolwiek, bo w pewnym sensie jest zależny, wpływa na Niego to co jest poza Nim...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 29, 2019 11:53
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL