Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr gru 19, 2018 8:24



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
 Życie w samotności? jak się z tego wyrwać? 
Autor Wiadomość
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 8119
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Czaders napisał(a):
po kościach czuję, że spotkanie swojej partnerki będzie musiało być albo przypadkowe, albo wynikające z np. wspólnej pracy.

"Czujesz"? A te pary, które poznały się w inny sposób niż to sobie wyobrażasz, to czemu nie bierzesz ich pod uwagę?

Cytuj:
Takie wymuszone spotkanie z absolutnie obcą osobą chyba będzie z góry skazane na niepowodzenie, bo mimo licznych zainteresowań jestem raczej nudziarzem i nie potrafię rozmawiać o bzdurach czy o "dupie Maryni"

O swoim hobby też możesz coś opowiedzieć. Ważniejsze, aby w ogóle praktykował kontakty z kobietami. Może kogoś znajdziesz, a może nie. Ale po kilku spotkaniach będzie coraz lepiej i w efekcie tylko zyskasz.

Jeśli nie masz innych okazji, takich jak spotkania towarzyskie, na których spotykasz kobiety, to trzeba wymyślić coś innego.

Masz mocno oderwane od rzeczywistości, a niekiedy też niedojrzałe poglądy i podejście do życia.

Cytuj:
cyklicznie co ok. 3 lata zmieniam miejsce zamieszkania
Dlatego czuję, że takie raczej poznanie swojej miłości przez przypadek miałoby jako jedyne rację bytu

To jest absurd. Żadna kobieta nie będzie miała ochoty tak żyć. Nieważne, jak poznana. Dzieci też nie da się tak dobrze wychować.

Trzeba coś zmienić, aby myśleć o rodzinie.

Cytuj:
Jeżeli to jakiś boski plan

Nie. To nie ma niczego wspólnego z Bogiem i Jego planami.

To tylko Ty.

Sam jesteś kowalem własnego losu. Bóg dał Ci narzędzia - takie, jak rozum, ręce i nogi. Nie będzie za Ciebie roboty wykonywać.

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Pn gru 25, 2017 13:40
Zobacz profil
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Czaders napisał(a):
(...) po prostu chciałbym mieć już dziewczynę i po prostu ją kochać, co jest raczej naturalne i chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego tak a nie inaczej?
Skoro sądzisz, że nie jesteś ślepy, to przyjrzyj się uważnie swoim motywom. Może nie wszystkie są dobre? Postawa typu: "ja chcę mieć żonę i już, będę ją kochać i będzie mi wtedy przyjemnie!" jest raczej oznaką egoizmu. Uważaj, byś nie był pyszałkiem.
Czaders napisał(a):
(...) to trochę jak pie***nie spragnionemu, że "aj po co Ci woda, w niej mogą żyć różne bakterie i jak wypijesz ją to się zatrujesz".
Różnica pomiędzy małżeństwem, a wodą jest taka, że to pierwsze nie jest niezbędne do życia.
Czaders napisał(a):
(...) widzę, że ludzie mający swoją drugą połówkę wiodą po prostu lepsze życie, są bardziej kreatywni i po prostu lepiej spędzają swoją młodość.
Ponownie: jeśli nie jesteś ślepy, to spójrz na historię Pana Jezusa albo chociażby Jana Pawła II. Czy oni prowadzili kiepskie życie? Czy im brakowało kobiety do szczęścia? Nie, a przecież obaj byli "singlami".

PS Zwróć uwagę na wypowiedzi picalma oraz Soula, bardzo mądrze Ci piszą.


Pn gru 25, 2017 14:25
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 13, 2015 23:24
Posty: 30
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Cytuj:
Może nie jesteś jeszcze gotowy do takiego związku, który byłby budujący, rozwijający i miałby doprowadzać cię do szczęścia. Pamiętaj, że związek, nawet z najlepszą osobą, raczej nie zmieni ciebie ani twojego nastawienia do życia.


Idąc tym tokiem rozumowania nawet zwykłe spotkanie z koleżanką wymagałoby 5 lat duchowych przygotowań. Jakoś setkom milionów ludzi udawało się, chociaż zapewne wielu miało znacznie poważniejsze problemy od moich.


Cytuj:
Myślę, że dobry związek jest oparty na przyjaźni i zaufaniu, więc jednym ze sposobów może być nawiązywanie przyjaźni, w których główną motywacją nie jest bycie parą lecz właśnie przyjaźń. W ten sposób można uczyć się budować zdrowe, długotrwałe, satysfakcjonujące relacje, co będzie można wykorzystać później w związku partnerskim, o ile ten związek w przyszłości się pojawi.


Tak, nie wyobrażam sobie innego związku jak zbudowanego na przyjaźni i zaufaniu - inaczej to jest tylko gra. Wiadomo, nawet ktoś najbardziej zaufany może zdradzić w dowolnym momencie, ale jednak nie wyobrażam sobie związku bez zaufania, bez przyjaźni, bez takiej normalnej, zdrowej radości.
Co do drugiej części cytowanej wypowiedzi - mam kilku przyjaciół, których poznałem jeszcze w dzieciństwie, także spokojnie, ja nie jestem jakiś wyalienowanym człowiekiem z piwnicy, który nie potrafi zbudować na przestrzeni lat zdrowych, długotrwałych, satysfakcjonująych relacji. Z moich postów możecie takie wrażenie odnieść, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.


Cytuj:
Poza tym jest wiele osób, które narzekają na swoich partnerów, bo po pewnym czasie, kiedy zauroczenie już minie, a maski zaczynają opadać, okazuje się, że dana osoba nie jest tą osobą, którą sobie wyobrażaliśmy, kiedy idealizowaliśmy ją w stanie zauroczenia. Okazuje się, że u danej kobiety (czy mężczyzny) jest wiele cech, z którymi ciężko jest wytrzymać i tak jak wcześniej bardzo chciało się z tą osobą być, tak teraz momentami chce się od niej uciec. Wynika to z tego, że drugi człowiek stanowi dla nas okazję do spotkania samych siebie, bo w relacji z drugą osobą spotykamy po części siebie.


Wiem. I chyba każdy samotny i w parze zdaje sobie z tego sprawę.


Cytuj:
Dlatego uważam, że jeśli ktoś chce związku, by wyrwać się z samotności, której doświadcza, to wniesie tą samotność do związku, co wcześniej czy później objawi się w związku. Można nie mieć partnera czy partnerki i być samemu, ale nie czuć się samotnym, a można mieć kogoś przy swoim boku i również tak się czuć.

Zadałbym raczej pytanie, skąd ta samotność? Czy rzeczywiście ktoś drugi mógłby sprawić, że moja samotność zniknie? Dlaczego Bóg chce mojej samotności na ten moment? Co dobrego może wyniknąć z bycia samemu?


Pisałem o tym chyba wcześniej, ale napiszę jeszcze raz. Nie wiem dlaczego Bóg chce mojej samotności na ten moment (tzn. od zawsze), jedyne co mi przychodzi do głowy to pewne dwie sprawy związane z moimi planami (no ale serio, jak nieznośna musiałaby być potencjalna partnerka, by tych planów nie zrealizować będąc z kimś?), ale też pisanie, że osoba samotna wniesie swoją samotność do związku to jednak trochę przesada, jest tak wiele czynników w życiu, że zgodzę się z tym tylko w 1%.


Cytuj:
Co dobrego może wyniknąć z bycia samemu?


Wiele rzeczy, natomiast dla mnie czas, gdy samotność była czymś pozytywnym i budującym minął już kilka lat temu. I nie wiem dlaczego wszyscy tak uparcie piszą non stop o tym, co dobrego może przynieść samotność a ja ciągle odpowiadam, że może dać wiele dobrego, ale w MOIM KONKRETNYM PRZYPADKU te pozytywy już się skończyły.


Cytuj:
"Czujesz"? A te pary, które poznały się w inny sposób niż to sobie wyobrażasz, to czemu nie bierzesz ich pod uwagę?


Bo to inne pary a ja piszę pod kątem swojego życia i innych parametrów dotyczących mojej osoby a nie innych. Ale oczywiście i tak zazdroszczę każdemu, kto poznał swoją drugą połówkę niezależnie od okoliczności czy sposobu.


Cytuj:
O swoim hobby też możesz coś opowiedzieć.

No właśnie tego się boję, bo proszę mi wierzyć, hobby, zainteresowania i pasje mam rozległe i po prostu kocham się zagłębiać w dane zagadnienia. Kocham zdobywać wiedzę, ale dla zbyt wielu rozmowa na "moje" tematy jest męcząca lub nudna, chociaż sam rozmówca nie ma zbyt wiele do przedstawienia. No ale jednocześnie jest to test na to, czy dana osoba nadaje na tych samych falach ;)


Cytuj:
Ważniejsze, aby w ogóle praktykował kontakty z kobietami. Może kogoś znajdziesz, a może nie. Ale po kilku spotkaniach będzie coraz lepiej i w efekcie tylko zyskasz.

Jeśli nie masz innych okazji, takich jak spotkania towarzyskie, na których spotykasz kobiety, to trzeba wymyślić coś innego.


Wiem, że pisałeś o tym odkąd zamieściłem tu pierwszego posta i jest to chyba najcenniejsza ze wszystkich porad a jednocześnie najtrudniejsza do wykonania.


Cytuj:
Masz mocno oderwane od rzeczywistości, a niekiedy też niedojrzałe poglądy i podejście do życia.


Nie wiem dlaczego i nie rozumiem tego.


Cytuj:
przyjrzyj się uważnie swoim motywom. Może nie wszystkie są dobre? Postawa typu: "ja chcę mieć żonę i już, będę ją kochać i będzie mi wtedy przyjemnie!" jest raczej oznaką egoizmu. Uważaj, byś nie był pyszałkiem.

Zostawię to bez komentarza.


Cytuj:
spójrz na historię Pana Jezusa albo chociażby Jana Pawła II. Czy oni prowadzili kiepskie życie? Czy im brakowało kobiety do szczęścia? Nie, a przecież obaj byli "singlami".


Zgadzam się w 100%, natomiast zarówno Jezus jak i Jan Paweł II jak i całą masa innych doskonałych osób znali swoje powołanie, wiedzieli, że będą "singlami" a to co robili, dawało im radość i spełnienie. Ja powołania do singlostwa nie czuję, bo jak pisałem wcześniej, taki tryb życia przestał pozytywnie na mnie wpływać i nie buduję już niczego pozytywnego na tym, że jestem sam. Czy zatem w związku będzie lepiej? Nie mam pojęcia, bo nie miałem nigdy okazji tego sprawdzić, ale czuję, że MOŻE to być coś jak pozytywny kopniak od losu, który da wiele dobrego i budującego.

Pozwolę sobie jednak nadmienić, że czytając posty tutaj mam wrażenie, że jak za 10-20 lat napiszę - HA MAM KOCHANĄ DZIEWCZYNĘ/ŻONĘ, JEST NAM RAZEM JAK W NIEBIE! - to spora część forumowiczów tutaj odejdzie od biurka i powie - "muszę znaleźć tego dupka za wszelką cenę! On jest niegodzień związku, to samotnik, to pyszałek, egoista, na pewno skrzywdzi biedną niewiastę, nie rozumie, że w związku może być źle, że maski mogą opaść, że są ludzie nieszczęśliwi w związkach a przecież samotność jest tak dobra więc odszukam tego Czadersa i sprawię, że znowu będzie sam!". Część ludzi tutaj tak demonizuje związki, że Bogu niech będą dzięki, że ci ludzie nie mieli żadnego wpływu na rozwój społeczeństw w dawnych wiekach, bo byśmy dziś żyli na prawie wymarłej planecie, gdzie singlostwo to jedyna droga życia i najlepiej jak mężczyzna i kobieta są od siebie oddaleni ze 100 kilometrów za lasami, jeziorami i górami a ci, którzy poznali drugą kochaną duszyczkę to cel nr1 do eliminacji.


Jeżeli już tak wiele osób nie chce, abym był w związku i życzy mi samotności, czy stara się zniechęcić mnie do tego, bym chciał być w związku, to proszę o modlitwę, by ta moja samotność stałą się na nowo budująca i dająca owoce. Bo tego w obecnej sytuacji chyba potrzebuję, by na nowo czerpać ze swojej sytuacji życiowej profity.


Wt gru 26, 2017 19:16
Zobacz profil

Dołączył(a): So gru 23, 2017 19:49
Posty: 17
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Samotność samotnością, ale warto jednak podjąć się praktyki, by to zmienić, choć jak sam zauważyłeś, jest to (bardzo) trudne. Oczywiście jeśli ci zależy na tym by to zmienić. By zabrać się realnie za działania zamiast tylko mówić o tym i zastanawiać się nad sytuacją. Zastanawiać się można, ale to nic nie zmieni, by nastąpiły zmiany trzeba zacząć działać. Na początku najlepiej małymi krokami by się zbyt szybko nie zniechęcać. Mądry z ciebie facet, powodzenia.


Śr gru 27, 2017 11:15
Zobacz profil
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Czaders napisał(a):
Idąc tym tokiem rozumowania nawet zwykłe spotkanie z koleżanką wymagałoby 5 lat duchowych przygotowań.
Nie, małżeństwo to bardzo poważna rzecz, wymaga ona gruntownego przygotowania.
Czaders napisał(a):
I nie wiem dlaczego wszyscy tak uparcie piszą non stop o tym, co dobrego może przynieść samotność a ja ciągle odpowiadam, że może dać wiele dobrego, ale w MOIM KONKRETNYM PRZYPADKU te pozytywy już się skończyły.
Kawalerstwo przez całe życie może przynosić wiele dobrego. To, że czujesz się źle, nie wynika z braku żony. Brak żony nie jest problemem - twoje nastawienie jest problemem.
Czaders napisał(a):
Pozwolę sobie jednak nadmienić, że czytając posty tutaj mam wrażenie, że jak za 10-20 lat napiszę - HA MAM KOCHANĄ DZIEWCZYNĘ/ŻONĘ, JEST NAM RAZEM JAK W NIEBIE! - to spora część forumowiczów tutaj odejdzie od biurka i powie - "muszę znaleźć tego dupka za wszelką cenę! On jest niegodzień związku, to samotnik, to pyszałek, egoista, na pewno skrzywdzi biedną niewiastę, nie rozumie, że w związku może być źle, że maski mogą opaść, że są ludzie nieszczęśliwi w związkach a przecież samotność jest tak dobra więc odszukam tego Czadersa i sprawię, że znowu będzie sam!".
Pozostawię to bez komentarza. :P :P :P
Czaders napisał(a):
Jeżeli już tak wiele osób nie chce, abym był w związku i życzy mi samotności, czy stara się zniechęcić mnie do tego, bym chciał być w związku, to proszę o modlitwę, by ta moja samotność stałą się na nowo budująca i dająca owoce. Bo tego w obecnej sytuacji chyba potrzebuję, by na nowo czerpać ze swojej sytuacji życiowej profity.
Życzę Ci udanego związku, ale zanim go zbudujesz, musisz dorosnąć. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, będąc sam, to w towarzystwie drugiej osoby także będziesz nieszczęśliwy. Małżeństwo nie rozwiąże magicznie wszystkich Twoich kłopotów.


Śr gru 27, 2017 11:43
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 877
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Czaders napisał(a):
Nie wiem dlaczego Bóg chce mojej samotności na ten moment

Rozumiem, że jeżeli w Twoim życiu pojawią się różne zawirowania, coś stracisz, coś się nie ułoży, pójdzie nie po Twojej myśli, to oznacza że "Bóg tak chciał". Krąży takie ludowe przekonanie, że nieszczęścia są zapisane na priorytetowej liście planów Boga i modli się później człowiek z zaciśniętymi zębami wypowiadając słowa o woli Bożej, bo zaraz przypomina sobie litanię wydarzeń, które kojarzą się z cierpieniem.
Taki obraz Boga mieli Izraelici, przekonani że Bóg jest surowym Ojcem, który karze nie tylko za uleganie obcym bożkom, ale również za słabość do placka z rodzynkami. Dobra wiadomość jest taka, że można być największym grzesznikiem, a Bóg i tak przebaczy każdy grzech, bo jest Ojcem, który czeka na człowieka, choćby jego grzechy były jak szkarłat. Patrzy jak człowiek kroczy krętymi drogami z dumnie podniesioną głową przekonany o swojej mocy, pozwala oddalić się daleko w swej niezależności i działać według ludzkich mądrości. Nieograniczona wolność człowieka potrafi zaprowadzić na manowce. Wtedy najczęściej pojawia się złość i frustracja, jam chciał siam świat zdobyć, a Bóg mi nie pobłogosławił, więc chce mojego bólu. Winny został namierzony.

W jaki sposób rozeznać, czego chce Bóg? Odpowiedź, że naszej największej życiowej katastrofy może i brzmi wzniośle, ale to emocjonalna reakcja. Zwracano Ci uwagę na słabość takiego toku myślenia, ale Ty idziesz w zaparte, pół biedy gdybyś podał uzasadnienie wiary w takiego Boga, ale wygląda na to, że jak na razie nie dotarłeś jeszcze do refleksji nad argumentami za tym, czego chce dla Ciebie Bóg.

Czaders napisał(a):
jak za 10-20 lat napiszę - HA MAM KOCHANĄ DZIEWCZYNĘ/ŻONĘ, JEST NAM RAZEM JAK W NIEBIE! - to spora część forumowiczów tutaj odejdzie od biurka i powie

Sądzę, że zamiast dopatrywać się wszędzie spisków przeciwko sobie, mógłbyś dostrzec życzliwość i dobrą wolę innych, bo jak na razie okopujesz się w swoich przekonaniach o swojej wielkiej krzywdzie, której inni nie są w stanie zrozumieć.
Możesz przeczytać rady, jakie tu otrzymałeś, wyciągnąć z nich cenne wnioski, ale możesz też marudzić, że ludzie nie realizują Twoich scenariuszy i zamiast pisać to co chcesz przeczytać, otrzymujesz od nich coś innego. No cóż, nie każdy lubi niespodzianki.
Póki co, raz na jakiś czas meldujesz nam, że Bóg Ci "nie chce dać żony", perspektywa że przez 20 lat miałbyś ciągnąć ten wątek, stanowiłaby prędzej pokutę dla forumowiczów, z drugiej strony, doprowadzenie CIę do desperacji, wskutek czego wpakowałbyś się w nieszczęśliwy związek też nie jest dobrym pomysłem, dlatego część osób studzi Twoje zapędy, żebyś później przez kolejne dekady nie wylewał łez obarczając forumowiczów winą za trudny związek.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Śr gru 27, 2017 23:36
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 13, 2015 23:24
Posty: 30
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Cześć, temat dalej jest/był problemem dla mnie i pewnie dla innych osób, ale z radością spędziłem wczoraj dzień na pierwszej poważnej rozmowie na temat wspólnej przyszłości z ukochaną, rozmawialiśmy m.in. o narzeczeństwie. Coś, co jeszcze nie tak dawno temu było czymś nierealnym, staje się prawdą, a więc - czasem szczęście może się uśmiechnąć.
Gdzie poznałem swoją miłość lepiej nie napiszę, by nie narazić się na zbędną krytykę, ale jest nam razem bardzo dobrze i cieszę się, że jesteśmy razem. Pozdrawiam ;)


Cz paź 04, 2018 19:12
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 1546
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Gratuluję i cieszę się Twoim szczęściem!!! 3mam kciuki za powodzenie związku,wytrwałość i dużo zrozumienia!

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz paź 04, 2018 22:49
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 877
Post Re: Życie w samotności? jak się z tego wyrwać?
Czaders napisał(a):
z radością spędziłem wczoraj dzień na pierwszej poważnej rozmowie na temat wspólnej przyszłości z ukochaną, rozmawialiśmy m.in. o narzeczeństwie. Coś, co jeszcze nie tak dawno temu było czymś nierealnym, staje się prawdą, a więc - czasem szczęście może się uśmiechnąć.

W takim razie cieszę się razem z Tobą Waszym szczęściem, dołączam do gratulacji i życzę opieki Opatrzności Bożej nad Waszym związkiem. Wątek założyłeś trzy lata temu, a dziś czytamy dobrą wiadomość. Oby takich dobrych nowin było jak najwięcej :). Pozdrawiam.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Pt paź 05, 2018 20:47
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL