Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr maja 23, 2018 19:28



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
 Kryzy wiary 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 2
Post Kryzy wiary
Od jakiegoś czasu przechodzę kryzys wiary, wierzę w Boga, jednakże, nie rozumiem pewnych dysproporcji społecznych, które panują na tym świecie. Nie mogę już patrzeć na to jak ateiści, którzy nie wierzą w Boga, dostają wszystko co chcą od dobrej pracy, znajomych aż po drugą połówkę. A ja przez całe życie jestem sam, odrealniony od świata i ludzi.

Praktycznie od szkoły średniej pracuję. Po szkole średniej postanowiłem zacząć w miarę dobre i ciężkie studia, aby trochę polepszyć swoją przyszłość, oczywiście studia zaoczne, ponieważ na dzienne nie było mnie stać. W trakcie studiów pracowałem jeszcze ciężej oczywiście za minimalną krajową w szkodliwych warunkach, przez to w sumie straciłem prawie wszystkie włosy. Mój dzień w pracy wraz z dojazdami wynosił mniej więcej 12 godzin, dlatego fajnie i lekko nie było. Po skończonych studiach i odejściu z pracy postanowiłem zrobić sobie dłuższe wakacje, aby w końcu odpocząć i zrealizować jedno ze swoich marzeń. Poświęciłem na to koło 1,5 roku. Czego akurat nie żałuję. Gdy obecnie zacząłem szukać pracy to oczywiście nikt mnie nie chce zatrudnić z uwagi na brak doświadczenia, a raczej doświadczenie w byciu cieciem, pomimo dosyć dobrych studiów, po których mógłbym pełnić obowiązki, chociażby biurowe. Z chęcią chciałem się dokształcić i zapisałem się na nawet kursy it finansowane z UE wraz ze stażem, wówczas liczyłem, że moje życie się w końcu odmieni i coś drgnie, oczywiście organizator zlał kurs i po miesiącu, po moich licznych interwencjach odwołał go.

Przytoczona kumulacja zdarzeń sprawia, że naprawdę odechciewa mi się tego wszystkiego, ponieważ znając życie za chwilę znowu pójdę gdzieś cieciować, bo nikt nie będzie chciał dać mi szansy na odrobinę lepszą pracę i pomimo wykształcenia dalej będę nikim, tak jak byłem. Poza tym mam na głowie kredyt, a zamierzam zaciągnąć jeszcze jeden i za własne pieniądze zrealizować jeden z kursów it. Do tego jak już wspomniałem jestem sam i zastanawiam się po co ja to wszystko robię. Moje życie to jedna wielka pustka, która nie daje mi jakiejkolwiek motywacji do dalszej walki. Naprawę nie mogę już patrzeć jak ludzie, którzy mieli odrobinę lepszy start i trochę znajomości mają teraz fajne prace, dziewczyny, znajomych. A ja nonstop coś robię, a przeważnie wszystko zamienia się w pył. Piszę o tym tutaj, ponieważ nawet nie mam komu o tym powiedzieć. Dziękuję za przeczytanie…


Śr maja 16, 2018 18:49
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 656
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Nie mogę już patrzeć na to jak ateiści, którzy nie wierzą w Boga, dostają wszystko co chcą od dobrej pracy, znajomych aż po drugą połówkę. A ja przez całe życie jestem sam, odrealniony od świata i ludzi.

Wciąż zadziwia mnie oczekiwanie ludzi, którzy traktują wiarę w kategoriach łaski, jaką czynią Bogu, że ten w zamian za ich uświęcenie zapewni im żonę, przyjaciół, dobrą pracę czy jacht.
Większość ludzi w PL deklaruje wiarę w Boga, zatem trudno ich uznać za ateistów. Dobrobyt, cudowny małżonek czy praca zależą od naszej postawy życiowej, a nie od wyznania. Dlatego mamy zamożnych i biednych wierzących/ateistów.
Napisałeś, że jesteś odrealniony od świata i ludzi. Co masz na myśli?

WayBeyondEmpty napisał(a):
Po szkole średniej postanowiłem zacząć w miarę dobre i ciężkie studia, aby trochę polepszyć swoją przyszłość, oczywiście studia zaoczne, ponieważ na dzienne nie było mnie stać.

Sporo ludzi robi studia zaoczne, więc takim wyjątkiem nie jesteś. Należy się cieszyć, że jesteś pracowity i zaradny, zatem zadbałeś o siebie sam.

Cytuj:
Po skończonych studiach i odejściu z pracy postanowiłem zrobić sobie dłuższe wakacje, aby w końcu odpocząć i zrealizować jedno ze swoich marzeń. Poświęciłem na to koło 1,5 roku. Czego akurat nie żałuję. Gdy obecnie zacząłem szukać pracy to oczywiście nikt mnie nie chce zatrudnić z uwagi na brak doświadczenia

Bez doświadczenia zawodowego tuż po studiach, kiedy jest najlepszy okres na szukanie pracy w zawodzie postanowiłeś, że spełnisz swoje marzenie. Trwało to 1,5 roku, pracodawca patrzy na Twoje CV i widzi dziurę, zatem chyba oczywistym jest, że skoro dopiero zacząłeś szukać pracy trzeba liczyć się z faktem, szukanie pracy może potrwać, gdyż taka jest cena realizacji Twoich marzeń.
Czy masz możliwość np. w liście motywacyjnym wyjaśnić dlaczego tak długo byłeś bezrobotny i powiązać to zrealizowane marzenie z Twoimi mocnymi stronami? Najlepiej byłoby na rozmowie wspomnieć potencjalnemu szefowi, że pracy szukasz dopiero od niedawna, ponieważ zależało Ci na realizacji pasji.

Cytuj:
pomimo dosyć dobrych studiów, po których mógłbym pełnić obowiązki, chociażby biurowe.

Do wykonywania obowiązków biurowych, w wielu przypadkach nie są potrzebne studia.

Cytuj:
nikt nie będzie chciał dać mi szansy na odrobinę lepszą pracę i pomimo wykształcenia dalej będę nikim, tak jak byłem

Poczucie własnej wartości uzależniasz od stanowiska, które wykonujesz? Widzisz, dla Boga jesteś kimś, bez względu na to, czy Ci się powodzi czy nie, nie mają dla Niego znaczenia dyplomy, znajomości czy spryt. Jest przy Tobie cały czas, ufa Tobie, a dla Ciebie Jego miłość niewiele znaczy, ulegasz pokusie skupiania się na sobie, dokonujesz wartościowania siebie, w efekcie wycofujesz się i nie mogąc zrozumieć świata, zamykasz się w sobie.

Cytuj:
Do tego jak już wspomniałem jestem sam i zastanawiam się po co ja to wszystko robię.

Dla siebie? Dla podziwu w oczach innych? Prestiżu? Pieniędzy? Boga?

Cytuj:
Naprawę nie mogę już patrzeć jak ludzie, którzy mieli odrobinę lepszy start i trochę znajomości mają teraz fajne prace, dziewczyny, znajomych.

Oni też robili 1,5 roku wolnego na realizację marzeń? Porównujesz się do innych usprawiedliwiając własne wybory, a tymczasem Twoje życie to Twoja odpowiedzialność i oglądanie się na innych jest iluzją. Nie znasz ich życia, nie wiesz czy są szczęśliwi, czy nie czują się samotni w swojej rzeczywistości, ludzie nie chwalą się trudnościami eksponując te elementy ich życia, które służą budowaniu ich wizerunku. Twoje życie jest w Twoich rękach i możesz wziąć się za analizę siebie (co robię, że mi nie wychodzi, czego unikam i dlaczego, kim mógłbyś się zainspirować dążąc do upragnionego celu itp) ucząc się na własnych błędach lub patrzeć z zazdrością na innych. To drugie jest łatwiejsze, odciąga uwagę od trudności nad którymi nie chcemy się pochylić, ale charakteryzują się pustką, do niczego konstruktywnego nie prowadzą.

Cytuj:
A ja nonstop coś robię, a przeważnie wszystko zamienia się w pył.

Zrealizowałeś swoje marzenie, tego nie żałujesz, więc Ci się udało.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Śr maja 16, 2018 21:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 2
Post Re: Kryzy wiary
Co do pracowitości, to nie jest żadna radość z realizacji czegoś, to czysta walka, aby nie zatonąć przynosząca tylko bóle i coraz gorszy stan organizmu. Tak mniej więcej wyglądał mój okres całej szkoły średniej i studiów.

Co do luki w CV po części się zgodzę, niemniej jak przytoczyłem jestem sam i nie mam żadnych znajomości. W moim małym miasteczku żeby gdzieś się załapać, naprawdę trzeba je mieć, bo na wskroś znam to środowisko, żadne konkursy się nie liczą, można nawet być głąbem, ale jak się zna kogo trzeba posada zawsze się znajdzie. Z tego też względu postanowiłem spróbować swoich sił szukając w większym mieście, niemniej z tego co widzę, tam też liczą się albo znajomości, albo dobre praktyki realizowane już w czasie okresu studenckiego. Nawet w pytaniach o pracę pracodawca pytają się o osiągnięcia, czyli trzeba być przebojowym studentem dziennym. Wówczas pracodawca patrzy przychylnym okiem na przyszłego pracownika. Czyli w moim wypadku pozostaje albo powrót do cieciowania, albo jakiś staż za 700 zł, o ile uda się zorganizować. Piękna przyszłość. Na pewno tak utrzymam rodzinę. Kobiety lubią gości, którzy zarabiają grosze.

Swoją drogą ja naprawdę znam ludzi, którzy mieli odrobinę lepszą przyszłość i w życiu ciężko nie pracowali, co oczywiście wyszło im na dobre. Po studiach dostali od razu dobrą pracę i tak zarabiają teraz przyzwoite pieniądze. Wystarczył tylko lepszy start i skupienie na studiach, w tym wypadku studia dzienne były wskazane.

Co do łask, 99.9% osób w kościele jest tam po coś, chociażby po łaskę zdrowia. Więc proszę się nie dziwić, że nie mogę patrzeć na ateistów, którzy nigdy nie proszą, a wiele dostają. Poza tym sam Jezus mówił, aby go prosić. Nawet na maszy są zawsze wymieniane intencje, czyli prośby.

Pozostaje pogodzić się z losem samotnego nieudacznika i patrzeć jak inni żyją w szczęściu, jak zakładają rodziny i żyją tzw. pełnią życia. Widocznie zostałem stworzony, aby gnić, niezależnie od wysiłków. Pozdrawiam.


So maja 19, 2018 16:01
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 656
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Z tego też względu postanowiłem spróbować swoich sił szukając w większym mieście, niemniej z tego co widzę, tam też liczą się albo znajomości, albo dobre praktyki realizowane już w czasie okresu studenckiego.

Zamiast snuć teorie o przyczynach swoich niepowodzeń, zastanowiłbyś się co takiego jest w Tobie, co może zniechęcać rekruterów do Ciebie? Wiele ludzi migruje do miast za pracą, ponieważ w ich stronach nie widzą perspektyw, czasem to kwestia szczęścia, innym razem przypadku, że ktoś od razu dostaje wymarzoną pracę. Jeżeli wciąż się nie udaje, należy przeanalizować swoje rekrutacje, a także rozpatrzyć inne możliwości np. pracę niekoniecznie w swoim fachu w firmie, która potencjalnie może potrzebować specjalisty w Twoim zawodzie. Zawsze możesz wtedy zapytać w firmie, czy jest możliwy wakat dla Ciebie, zresztą wiele firm oferuje swoim pracownikom ścieżki rozwoju zawodowego bądź w pierwszej kolejności awansuje pracowników, którzy się sprawdzili. Dla osoby bez znajomości i doświadczenia, praca nawet jako "cieć" jak to ująłeś, stanowi potencjalną trampolinę w kierunku realizacji marzeń. Jeszcze jedno: czy jeździsz na targi/konferencje branżowe? To jeden ze sposobów nawiązania znajomości, a także znalezienia pracy.

Cytuj:
Swoją drogą ja naprawdę znam ludzi, którzy mieli odrobinę lepszą przyszłość i w życiu ciężko nie pracowali, co oczywiście wyszło im na dobre.

Na świecie mamy milionerów, którzy finansowo są ustawieni na wiele pokoleń, ich dzieci mają zapewnioną przyszłość bez względu na zdolności, co z tego? Zazdrościsz, że inni mają łatwiej niż Ty? Wolałbyś aby ktoś za Ciebie załatwił pracę? Za każdym człowiekiem stoi jakaś historia, lecz inni oceniają najczęściej efekt końcowy i mówią "on to ma dobrze", "farciara", "ma w życiu łatwiej", tymczasem za tym lajtowym życiem nieraz stoi ciężka praca, sporo wylanych łez i wyrzeczeń. Oglądanie się na innych to strata czasu, pochłania tylko niepotrzebnie naszą energię kumulując negatywne emocje. Jesteś tu i teraz, pracy się nie boisz, ukończyłeś studia, więc skup się na swoich mocnych stronach, bo mam wrażenie, że nie wierzysz w swoje możliwości i ta niska samoocena może źle się na Tobie odbijać.

Cytuj:
Co do łask, 99.9% osób w kościele jest tam po coś, chociażby po łaskę zdrowia.

:shock:
Jesteś praktykującym katolikiem? W kościele człowiek jest przede wszystkim dla Boga. Gdyby ludzie chodzili do kościoła załatwiać interesy, ławki byłyby puste. Bóg obdarza człowieka wieloma łaskami, ale to od człowieka zależy, czy jego serce będzie gotowe je przyjąć. Zatwardziałość serca, która jest skutkiem zaślepienia spowodowanym grzechem, nie pozwala człowiekowi otworzyć się na Jego łaskę. Ludzie idą do kościoła i mantrują "Boże zrób to i to", ale nie chcą budować relacji z Nim, nie wierzą w Jego miłosierdzie i dobroć, są wobec siebie tak surowi, że czasem chodzą całe życie do kościoła, ale nigdy Boga nie spotykają.
Mamy jednak i ludzi, którzy kroczą ścieżkami bożymi, po drodze upadają, są bowiem słabi, ale są tak niesamowicie otwarci na Boga, że owoce tej relacji widzą inni. Oni nie chodzą do kościoła, żeby Bóg im coś załatwił, lecz by nawiązać bliską więź z Nim, by powierzać swe zaufanie w Bogu, budować własne poczucie wartości w Nim i całe życie mu oddawać, prosząc by w ich życiu realizowała się Boża Wola, zarówno w powodzeniu i w porażkach.

Cytuj:
Poza tym sam Jezus mówił, aby go prosić. Nawet na maszy są zawsze wymieniane intencje, czyli prośby.

Jezus nie tylko mówił o proszeniu, ale również o przykazaniu miłości, o tym jak żyć, by dostąpić zbawienia, o tym co robić, by przybliżyło się do nas Jego Królestwo itp.
To oczywiście nie oznacza, że proszenie jest małostkowe, ale że powinniśmy pamiętać, że podstawą wszelkich łask jest zbudowanie relacji z Bogiem, jeżeli nie jesteśmy otwarci na Jego dary, chodzenie do kościoła nam nie pomoże.

Cytuj:
Więc proszę się nie dziwić, że nie mogę patrzeć na ateistów, którzy nigdy nie proszą, a wiele dostają.

Skąd wiesz, że ateiści wiele dostają? I czy to efekt ateizmu, czy raczej innych czynników, które wcale z (a)teizmu nie muszą wynikać? Myślisz, że porzucenie wiary w Boga w cudowny sposób sprawi, że nagle zacznie Ci się w życiu powodzić? Kościół tworzą ludzie bogaci i biedni, ze wszystkich warstw społecznych, tylko kolega ma depresyjny obraz świata, bo po studiach nie może znaleźć pracy w zawodzie.

Cytuj:
Pozostaje pogodzić się z losem samotnego nieudacznika i patrzeć jak inni żyją w szczęściu, jak zakładają rodziny i żyją tzw. pełnią życia. Widocznie zostałem stworzony, aby gnić, niezależnie od wysiłków. Pozdrawiam.

Bóg Cię stworzył z miłości, obdarzył Cię licznymi talentami, ale po drodze gdzieś się pogubiłeś i przechodzisz teraz gorszy czas. Zdarza się każdemu.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


So maja 19, 2018 20:46
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 434
Post Re: Kryzy wiary
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłośći stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


N maja 20, 2018 16:47
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 13, 2010 16:50
Posty: 7750
Lokalizacja: Kraków, Małopolskie
Post Re: Kryzy wiary
Quinque napisał(a):
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłośći stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

Bóg nie stworzył głodujących dzieci, więc nie zniżaj się do takiego epatowania.
Tak.
Stworzył człowieka z miłości, a to czy on głoduje czy nie zależy od tego czy w swoim otoczeniu znajdzie on miłość innych.

_________________
Fides non habet osorem nisi ignorantem


N maja 20, 2018 19:15
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 72
Post Re: Kryzy wiary
medieval_man napisał(a):
Quinque napisał(a):
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłości stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

Bóg nie stworzył głodujących dzieci, więc nie zniżaj się do takiego epatowania.
Tak.
Stworzył człowieka z miłości, a to czy on głoduje czy nie zależy od tego czy w swoim otoczeniu znajdzie on miłość innych.


Stworzył małego murzynka, rodzice, rodzina, cała wieś go kocha, a no stworzony z miłości chodzi głodny, bo od 5 lat nie padał deszcz i kochający nie mają na to wpływu. Inny - biały ma co jeść ale nie ma nóżek, albo ma wodogłowie…., w Indiach tłumaczą, że w poprzednim wcieleniu był złym. Ty twierdzisz, że to dzieło Boga, uczynione z miłości, że nie kuma, nie porusza się to jest zależne od tego, czy w swoim otoczeniu znajdzie miłość innych. Czy może inaczej to da się przedstawić? Np. to kara dla rodziców ja ich grzechy, albo to wystawienie na próbę miłości rodziców, albo, na właśnie, albo co?

WayBeyondEmpty napisał(a):
[…] Dziękuję za przeczytanie…


Niczego nie potrzebujesz do szczęścia, ale do smutku zawsze czegoś potrzebujesz. Nie jest źle mieć jakieś życzenie, jakiś cel, nie pozwalajmy jednak, aby przeszkadzało nam to żyć szczęśliwie tu i teraz.
Ucisz swe pragnienia, a zobaczysz że wszystko masz.


Pn maja 21, 2018 7:42
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 7 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL