Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz wrz 20, 2018 11:57



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Kryzy wiary 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 7
Post Kryzy wiary
Od jakiegoś czasu przechodzę kryzys wiary, wierzę w Boga, jednakże, nie rozumiem pewnych dysproporcji społecznych, które panują na tym świecie. Nie mogę już patrzeć na to jak ateiści, którzy nie wierzą w Boga, dostają wszystko co chcą od dobrej pracy, znajomych aż po drugą połówkę. A ja przez całe życie jestem sam, odrealniony od świata i ludzi.

Praktycznie od szkoły średniej pracuję. Po szkole średniej postanowiłem zacząć w miarę dobre i ciężkie studia, aby trochę polepszyć swoją przyszłość, oczywiście studia zaoczne, ponieważ na dzienne nie było mnie stać. W trakcie studiów pracowałem jeszcze ciężej oczywiście za minimalną krajową w szkodliwych warunkach, przez to w sumie straciłem prawie wszystkie włosy. Mój dzień w pracy wraz z dojazdami wynosił mniej więcej 12 godzin, dlatego fajnie i lekko nie było. Po skończonych studiach i odejściu z pracy postanowiłem zrobić sobie dłuższe wakacje, aby w końcu odpocząć i zrealizować jedno ze swoich marzeń. Poświęciłem na to koło 1,5 roku. Czego akurat nie żałuję. Gdy obecnie zacząłem szukać pracy to oczywiście nikt mnie nie chce zatrudnić z uwagi na brak doświadczenia, a raczej doświadczenie w byciu cieciem, pomimo dosyć dobrych studiów, po których mógłbym pełnić obowiązki, chociażby biurowe. Z chęcią chciałem się dokształcić i zapisałem się na nawet kursy it finansowane z UE wraz ze stażem, wówczas liczyłem, że moje życie się w końcu odmieni i coś drgnie, oczywiście organizator zlał kurs i po miesiącu, po moich licznych interwencjach odwołał go.

Przytoczona kumulacja zdarzeń sprawia, że naprawdę odechciewa mi się tego wszystkiego, ponieważ znając życie za chwilę znowu pójdę gdzieś cieciować, bo nikt nie będzie chciał dać mi szansy na odrobinę lepszą pracę i pomimo wykształcenia dalej będę nikim, tak jak byłem. Poza tym mam na głowie kredyt, a zamierzam zaciągnąć jeszcze jeden i za własne pieniądze zrealizować jeden z kursów it. Do tego jak już wspomniałem jestem sam i zastanawiam się po co ja to wszystko robię. Moje życie to jedna wielka pustka, która nie daje mi jakiejkolwiek motywacji do dalszej walki. Naprawę nie mogę już patrzeć jak ludzie, którzy mieli odrobinę lepszy start i trochę znajomości mają teraz fajne prace, dziewczyny, znajomych. A ja nonstop coś robię, a przeważnie wszystko zamienia się w pył. Piszę o tym tutaj, ponieważ nawet nie mam komu o tym powiedzieć. Dziękuję za przeczytanie…


Śr maja 16, 2018 18:49
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 756
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Nie mogę już patrzeć na to jak ateiści, którzy nie wierzą w Boga, dostają wszystko co chcą od dobrej pracy, znajomych aż po drugą połówkę. A ja przez całe życie jestem sam, odrealniony od świata i ludzi.

Wciąż zadziwia mnie oczekiwanie ludzi, którzy traktują wiarę w kategoriach łaski, jaką czynią Bogu, że ten w zamian za ich uświęcenie zapewni im żonę, przyjaciół, dobrą pracę czy jacht.
Większość ludzi w PL deklaruje wiarę w Boga, zatem trudno ich uznać za ateistów. Dobrobyt, cudowny małżonek czy praca zależą od naszej postawy życiowej, a nie od wyznania. Dlatego mamy zamożnych i biednych wierzących/ateistów.
Napisałeś, że jesteś odrealniony od świata i ludzi. Co masz na myśli?

WayBeyondEmpty napisał(a):
Po szkole średniej postanowiłem zacząć w miarę dobre i ciężkie studia, aby trochę polepszyć swoją przyszłość, oczywiście studia zaoczne, ponieważ na dzienne nie było mnie stać.

Sporo ludzi robi studia zaoczne, więc takim wyjątkiem nie jesteś. Należy się cieszyć, że jesteś pracowity i zaradny, zatem zadbałeś o siebie sam.

Cytuj:
Po skończonych studiach i odejściu z pracy postanowiłem zrobić sobie dłuższe wakacje, aby w końcu odpocząć i zrealizować jedno ze swoich marzeń. Poświęciłem na to koło 1,5 roku. Czego akurat nie żałuję. Gdy obecnie zacząłem szukać pracy to oczywiście nikt mnie nie chce zatrudnić z uwagi na brak doświadczenia

Bez doświadczenia zawodowego tuż po studiach, kiedy jest najlepszy okres na szukanie pracy w zawodzie postanowiłeś, że spełnisz swoje marzenie. Trwało to 1,5 roku, pracodawca patrzy na Twoje CV i widzi dziurę, zatem chyba oczywistym jest, że skoro dopiero zacząłeś szukać pracy trzeba liczyć się z faktem, szukanie pracy może potrwać, gdyż taka jest cena realizacji Twoich marzeń.
Czy masz możliwość np. w liście motywacyjnym wyjaśnić dlaczego tak długo byłeś bezrobotny i powiązać to zrealizowane marzenie z Twoimi mocnymi stronami? Najlepiej byłoby na rozmowie wspomnieć potencjalnemu szefowi, że pracy szukasz dopiero od niedawna, ponieważ zależało Ci na realizacji pasji.

Cytuj:
pomimo dosyć dobrych studiów, po których mógłbym pełnić obowiązki, chociażby biurowe.

Do wykonywania obowiązków biurowych, w wielu przypadkach nie są potrzebne studia.

Cytuj:
nikt nie będzie chciał dać mi szansy na odrobinę lepszą pracę i pomimo wykształcenia dalej będę nikim, tak jak byłem

Poczucie własnej wartości uzależniasz od stanowiska, które wykonujesz? Widzisz, dla Boga jesteś kimś, bez względu na to, czy Ci się powodzi czy nie, nie mają dla Niego znaczenia dyplomy, znajomości czy spryt. Jest przy Tobie cały czas, ufa Tobie, a dla Ciebie Jego miłość niewiele znaczy, ulegasz pokusie skupiania się na sobie, dokonujesz wartościowania siebie, w efekcie wycofujesz się i nie mogąc zrozumieć świata, zamykasz się w sobie.

Cytuj:
Do tego jak już wspomniałem jestem sam i zastanawiam się po co ja to wszystko robię.

Dla siebie? Dla podziwu w oczach innych? Prestiżu? Pieniędzy? Boga?

Cytuj:
Naprawę nie mogę już patrzeć jak ludzie, którzy mieli odrobinę lepszy start i trochę znajomości mają teraz fajne prace, dziewczyny, znajomych.

Oni też robili 1,5 roku wolnego na realizację marzeń? Porównujesz się do innych usprawiedliwiając własne wybory, a tymczasem Twoje życie to Twoja odpowiedzialność i oglądanie się na innych jest iluzją. Nie znasz ich życia, nie wiesz czy są szczęśliwi, czy nie czują się samotni w swojej rzeczywistości, ludzie nie chwalą się trudnościami eksponując te elementy ich życia, które służą budowaniu ich wizerunku. Twoje życie jest w Twoich rękach i możesz wziąć się za analizę siebie (co robię, że mi nie wychodzi, czego unikam i dlaczego, kim mógłbyś się zainspirować dążąc do upragnionego celu itp) ucząc się na własnych błędach lub patrzeć z zazdrością na innych. To drugie jest łatwiejsze, odciąga uwagę od trudności nad którymi nie chcemy się pochylić, ale charakteryzują się pustką, do niczego konstruktywnego nie prowadzą.

Cytuj:
A ja nonstop coś robię, a przeważnie wszystko zamienia się w pył.

Zrealizowałeś swoje marzenie, tego nie żałujesz, więc Ci się udało.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Śr maja 16, 2018 21:33
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 7
Post Re: Kryzy wiary
Co do pracowitości, to nie jest żadna radość z realizacji czegoś, to czysta walka, aby nie zatonąć przynosząca tylko bóle i coraz gorszy stan organizmu. Tak mniej więcej wyglądał mój okres całej szkoły średniej i studiów.

Co do luki w CV po części się zgodzę, niemniej jak przytoczyłem jestem sam i nie mam żadnych znajomości. W moim małym miasteczku żeby gdzieś się załapać, naprawdę trzeba je mieć, bo na wskroś znam to środowisko, żadne konkursy się nie liczą, można nawet być głąbem, ale jak się zna kogo trzeba posada zawsze się znajdzie. Z tego też względu postanowiłem spróbować swoich sił szukając w większym mieście, niemniej z tego co widzę, tam też liczą się albo znajomości, albo dobre praktyki realizowane już w czasie okresu studenckiego. Nawet w pytaniach o pracę pracodawca pytają się o osiągnięcia, czyli trzeba być przebojowym studentem dziennym. Wówczas pracodawca patrzy przychylnym okiem na przyszłego pracownika. Czyli w moim wypadku pozostaje albo powrót do cieciowania, albo jakiś staż za 700 zł, o ile uda się zorganizować. Piękna przyszłość. Na pewno tak utrzymam rodzinę. Kobiety lubią gości, którzy zarabiają grosze.

Swoją drogą ja naprawdę znam ludzi, którzy mieli odrobinę lepszą przyszłość i w życiu ciężko nie pracowali, co oczywiście wyszło im na dobre. Po studiach dostali od razu dobrą pracę i tak zarabiają teraz przyzwoite pieniądze. Wystarczył tylko lepszy start i skupienie na studiach, w tym wypadku studia dzienne były wskazane.

Co do łask, 99.9% osób w kościele jest tam po coś, chociażby po łaskę zdrowia. Więc proszę się nie dziwić, że nie mogę patrzeć na ateistów, którzy nigdy nie proszą, a wiele dostają. Poza tym sam Jezus mówił, aby go prosić. Nawet na maszy są zawsze wymieniane intencje, czyli prośby.

Pozostaje pogodzić się z losem samotnego nieudacznika i patrzeć jak inni żyją w szczęściu, jak zakładają rodziny i żyją tzw. pełnią życia. Widocznie zostałem stworzony, aby gnić, niezależnie od wysiłków. Pozdrawiam.


So maja 19, 2018 16:01
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 756
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Z tego też względu postanowiłem spróbować swoich sił szukając w większym mieście, niemniej z tego co widzę, tam też liczą się albo znajomości, albo dobre praktyki realizowane już w czasie okresu studenckiego.

Zamiast snuć teorie o przyczynach swoich niepowodzeń, zastanowiłbyś się co takiego jest w Tobie, co może zniechęcać rekruterów do Ciebie? Wiele ludzi migruje do miast za pracą, ponieważ w ich stronach nie widzą perspektyw, czasem to kwestia szczęścia, innym razem przypadku, że ktoś od razu dostaje wymarzoną pracę. Jeżeli wciąż się nie udaje, należy przeanalizować swoje rekrutacje, a także rozpatrzyć inne możliwości np. pracę niekoniecznie w swoim fachu w firmie, która potencjalnie może potrzebować specjalisty w Twoim zawodzie. Zawsze możesz wtedy zapytać w firmie, czy jest możliwy wakat dla Ciebie, zresztą wiele firm oferuje swoim pracownikom ścieżki rozwoju zawodowego bądź w pierwszej kolejności awansuje pracowników, którzy się sprawdzili. Dla osoby bez znajomości i doświadczenia, praca nawet jako "cieć" jak to ująłeś, stanowi potencjalną trampolinę w kierunku realizacji marzeń. Jeszcze jedno: czy jeździsz na targi/konferencje branżowe? To jeden ze sposobów nawiązania znajomości, a także znalezienia pracy.

Cytuj:
Swoją drogą ja naprawdę znam ludzi, którzy mieli odrobinę lepszą przyszłość i w życiu ciężko nie pracowali, co oczywiście wyszło im na dobre.

Na świecie mamy milionerów, którzy finansowo są ustawieni na wiele pokoleń, ich dzieci mają zapewnioną przyszłość bez względu na zdolności, co z tego? Zazdrościsz, że inni mają łatwiej niż Ty? Wolałbyś aby ktoś za Ciebie załatwił pracę? Za każdym człowiekiem stoi jakaś historia, lecz inni oceniają najczęściej efekt końcowy i mówią "on to ma dobrze", "farciara", "ma w życiu łatwiej", tymczasem za tym lajtowym życiem nieraz stoi ciężka praca, sporo wylanych łez i wyrzeczeń. Oglądanie się na innych to strata czasu, pochłania tylko niepotrzebnie naszą energię kumulując negatywne emocje. Jesteś tu i teraz, pracy się nie boisz, ukończyłeś studia, więc skup się na swoich mocnych stronach, bo mam wrażenie, że nie wierzysz w swoje możliwości i ta niska samoocena może źle się na Tobie odbijać.

Cytuj:
Co do łask, 99.9% osób w kościele jest tam po coś, chociażby po łaskę zdrowia.

:shock:
Jesteś praktykującym katolikiem? W kościele człowiek jest przede wszystkim dla Boga. Gdyby ludzie chodzili do kościoła załatwiać interesy, ławki byłyby puste. Bóg obdarza człowieka wieloma łaskami, ale to od człowieka zależy, czy jego serce będzie gotowe je przyjąć. Zatwardziałość serca, która jest skutkiem zaślepienia spowodowanym grzechem, nie pozwala człowiekowi otworzyć się na Jego łaskę. Ludzie idą do kościoła i mantrują "Boże zrób to i to", ale nie chcą budować relacji z Nim, nie wierzą w Jego miłosierdzie i dobroć, są wobec siebie tak surowi, że czasem chodzą całe życie do kościoła, ale nigdy Boga nie spotykają.
Mamy jednak i ludzi, którzy kroczą ścieżkami bożymi, po drodze upadają, są bowiem słabi, ale są tak niesamowicie otwarci na Boga, że owoce tej relacji widzą inni. Oni nie chodzą do kościoła, żeby Bóg im coś załatwił, lecz by nawiązać bliską więź z Nim, by powierzać swe zaufanie w Bogu, budować własne poczucie wartości w Nim i całe życie mu oddawać, prosząc by w ich życiu realizowała się Boża Wola, zarówno w powodzeniu i w porażkach.

Cytuj:
Poza tym sam Jezus mówił, aby go prosić. Nawet na maszy są zawsze wymieniane intencje, czyli prośby.

Jezus nie tylko mówił o proszeniu, ale również o przykazaniu miłości, o tym jak żyć, by dostąpić zbawienia, o tym co robić, by przybliżyło się do nas Jego Królestwo itp.
To oczywiście nie oznacza, że proszenie jest małostkowe, ale że powinniśmy pamiętać, że podstawą wszelkich łask jest zbudowanie relacji z Bogiem, jeżeli nie jesteśmy otwarci na Jego dary, chodzenie do kościoła nam nie pomoże.

Cytuj:
Więc proszę się nie dziwić, że nie mogę patrzeć na ateistów, którzy nigdy nie proszą, a wiele dostają.

Skąd wiesz, że ateiści wiele dostają? I czy to efekt ateizmu, czy raczej innych czynników, które wcale z (a)teizmu nie muszą wynikać? Myślisz, że porzucenie wiary w Boga w cudowny sposób sprawi, że nagle zacznie Ci się w życiu powodzić? Kościół tworzą ludzie bogaci i biedni, ze wszystkich warstw społecznych, tylko kolega ma depresyjny obraz świata, bo po studiach nie może znaleźć pracy w zawodzie.

Cytuj:
Pozostaje pogodzić się z losem samotnego nieudacznika i patrzeć jak inni żyją w szczęściu, jak zakładają rodziny i żyją tzw. pełnią życia. Widocznie zostałem stworzony, aby gnić, niezależnie od wysiłków. Pozdrawiam.

Bóg Cię stworzył z miłości, obdarzył Cię licznymi talentami, ale po drodze gdzieś się pogubiłeś i przechodzisz teraz gorszy czas. Zdarza się każdemu.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


So maja 19, 2018 20:46
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 715
Post Re: Kryzy wiary
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłośći stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


N maja 20, 2018 16:47
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 13, 2010 16:50
Posty: 7760
Lokalizacja: Kraków, Małopolskie
Post Re: Kryzy wiary
Quinque napisał(a):
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłośći stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

Bóg nie stworzył głodujących dzieci, więc nie zniżaj się do takiego epatowania.
Tak.
Stworzył człowieka z miłości, a to czy on głoduje czy nie zależy od tego czy w swoim otoczeniu znajdzie on miłość innych.

_________________
Fides non habet osorem nisi ignorantem


N maja 20, 2018 19:15
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2018 8:59
Posty: 253
Post Re: Kryzy wiary
medieval_man napisał(a):
Quinque napisał(a):
Mrs_Haldey napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości


A czy z miłości stworzył głodujące dzieci? Albo dinozaury czy setki innych gatunków co wymarły?

Bóg nie stworzył głodujących dzieci, więc nie zniżaj się do takiego epatowania.
Tak.
Stworzył człowieka z miłości, a to czy on głoduje czy nie zależy od tego czy w swoim otoczeniu znajdzie on miłość innych.


Stworzył małego murzynka, rodzice, rodzina, cała wieś go kocha, a no stworzony z miłości chodzi głodny, bo od 5 lat nie padał deszcz i kochający nie mają na to wpływu. Inny - biały ma co jeść ale nie ma nóżek, albo ma wodogłowie…., w Indiach tłumaczą, że w poprzednim wcieleniu był złym. Ty twierdzisz, że to dzieło Boga, uczynione z miłości, że nie kuma, nie porusza się to jest zależne od tego, czy w swoim otoczeniu znajdzie miłość innych. Czy może inaczej to da się przedstawić? Np. to kara dla rodziców ja ich grzechy, albo to wystawienie na próbę miłości rodziców, albo, na właśnie, albo co?

WayBeyondEmpty napisał(a):
[…] Dziękuję za przeczytanie…


Niczego nie potrzebujesz do szczęścia, ale do smutku zawsze czegoś potrzebujesz. Nie jest źle mieć jakieś życzenie, jakiś cel, nie pozwalajmy jednak, aby przeszkadzało nam to żyć szczęśliwie tu i teraz.
Ucisz swe pragnienia, a zobaczysz że wszystko masz.


Pn maja 21, 2018 7:42
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 7
Post Re: Kryzy wiary
Mrs_Hadley napisał(a):
Bóg Cię stworzył z miłości, obdarzył Cię licznymi talentami, ale po drodze gdzieś się pogubiłeś i przechodzisz teraz gorszy czas. Zdarza się każdemu.


Ogólnie rzecz biorąc mają 21 lat, myślałem, że to życie mimo wszystko się jakoś ułoży, że wbrew wszystkiemu kogoś w końcu poznam i to moje życie nareszcie zyska odrobinę kolorytu. Teraz przybyło mi lat, tak jak byłem sam, tak jestem sam, tylko, że teraz nawet nie widuję praktycznie żadnych znajomych, ponieważ każdy kogoś ma i mają gdzieś takiego samotnika. Niestety. Do tego brak pracy mnie wcale nie motywuje, ponieważ ja już byłem cieciem przez 5 lat, co odbiło się na moim zdrowiu, jak również wyglądzie, i teraz znowu mam wrócić do cieciowania, aby niby jakoś się odbić od dna? I znów zarabiać minimalną krajową za ciężką i fizyczną pracę, jednak tym razem z dyplomem i cieszyć się życiem. Farsa. Naprawdę brakuje już mi sił do walki. A przy życiu trzyma mnie tylko jedna osoba, gdy jej zabraknie nie widzę dalszego sensu. Z pewnością każdy mnie zrozumie. Osobiście nie wyobrażam sobie spędzać świąt w pustym domu, a tym bardziej patrzeć na szczęście innych. Tak to niestety widzę.

Powiem Wam szczerze, że wolałbym żyć w czasach PRLu, tam ludzie mieli mniej więcej po równo i nie było takiego wyścigu szczurów. W większości przypadków kochało się za osobowość, a nie za tzw. zaradność, czyli możliwości finansowe, jak to ma miejsce obecnie. Teraz niestety szczęście się kupuje, charakter schodzi na drugi plan. Wygrywają życie Ci co mają dużo, Ci co mają mało lub nic walczą, aby nie utonąć. Kiedyś osoby będące w związkach razem budowały, razem planowały, a obecnie jak nie masz samochodu i dobrej pracy to nie jesteś dobrym kandydatem na męża(nie mam jednego i drugiego). No może skusi się na ciebie osoba, która nie jest zbyt urodziwa, ale to tylko przez to, że los też dla niej nie był łaskawy i chce się jakoś ustatkować. Z tego względu w tym świecie brakuje miłości, są tylko interesy, są możliwości. I najgorsze jest to, że mam rację. Może za 10 lat się czegoś dorobię, wtedy będę miał koło 50 i wtedy kogoś poznam, jakąś 60 latkę. Ach cudowne jest moje życie...


Pt cze 01, 2018 17:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 756
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Teraz nawet nie widuję praktycznie żadnych znajomych, ponieważ każdy kogoś ma i mają gdzieś takiego samotnika.

A może to oni zawsze wychodzili z inicjatywą, ale w końcu się ustatkowali i zwyczajnie mają mniej czasu na spotkania? Czy zapraszałeś ich na spotkania, proponowałeś swoją pomoc itp? W życiu przychodzą takie momenty, kiedy zmieniają się nasze priorytety i oczekiwania, jak również rozkład czasu dnia ogranicza czasowo nasze możliwości. To nie znaczy, że dla kogoś stałeś się mniej ważny, ale zmieniła się wasza relacja i jeżeli zależy Ci na dawnych znajomych powinieneś wyjść z inicjatywą. Na pewno malkontenctwo nie sprzyja w budowaniu dobrych relacji z innymi, zwłaszcza że wciąż skupiasz się na sobie, na tym jak Ci źle i niedobrze, że świat jest zły i tak dalej, ale taka postawa odstrasza od nas innych.

WayBeyondEmpty napisał(a):
Do tego brak pracy mnie wcale nie motywuje, ponieważ ja już byłem cieciem przez 5 lat, co odbiło się na moim zdrowiu, jak również wyglądzie, i teraz znowu mam wrócić do cieciowania, aby niby jakoś się odbić od dna?

Jeżeli taki masz plan, owszem. Jednak teraz rynek pracy jest w świetnej kondycji i to od niepamiętnych czasów i nawet osoby, które długo nie mogły znaleźć ciekawej oferty pracy, teraz ją znajdują. Do wielu prac biurowych przyjmują bez wykształcenia kierunkowego, nawet bez doświadczenia, zależy jakiej pracy szukasz i jesteś gotów podjąć. Z tego co piszesz wynika, że bierzesz pod uwagę tylko dwie opcje: praca w zawodzie lub "cieciowanie". Nie wiem dlaczego nie dostrzegasz innych możliwości i co w ogóle rozumiesz pod pojęciem "ciecia". Czy praca w fabryce, gdzie teraz na start można dostać więcej niż najniższa krajowa ze względu na problemy ze znalezieniem pracowników to też cieciowanie? Praca na magazynie, kurier również?

WayBeyondEmpty napisał(a):
Powiem Wam szczerze, że wolałbym żyć w czasach PRLu, tam ludzie mieli mniej więcej po równo i nie było takiego wyścigu szczurów.

Są jeszcze kraje, gdzie funkcjonują systemy komunistyczne a'la PRL. Gdyby kolega szczerze wolałby żyć w takim systemie, nie pisałby o tym na forum, tylko spakowałby walizki i przeprowadziłby się.

Cytuj:
W większości przypadków kochało się za osobowość, a nie za tzw. zaradność, czyli możliwości finansowe, jak to ma miejsce obecnie.

Nawet jeśli, kolega dalej wyjaśnia, że kochać to należy za wygląd, nie za osobowość, a jeżeli wygra osobowość, to z litości czy braku laku:

WayBeyondEmpty napisał(a):
No może skusi się na ciebie osoba, która nie jest zbyt urodziwa, ale to tylko przez to, że los też dla niej nie był łaskawy i chce się jakoś ustatkować.

Nie bardzo rozumiem, czy w kontekście braku urody piszesz o sobie, czy też o potencjalnej kobiecie, która musi być desperatką i dlatego decyduje się na związek z osobą niezaradną życiową.

Cytuj:
Wygrywają życie Ci co mają dużo, Ci co mają mało lub nic walczą, aby nie utonąć.

Zazdrość jest kiepskim doradcą. Pieniądze zapewniają bezpieczeństwo finansowe, ale są ulotne, dzisiejszy milioner jutro może być bankrutem. Zamożność generuje inne problemy z którymi zmagają się bogaci. Pewna kobieta dorobiła się majątku dzięki swojej zaradności życiowej, ale każdy jej związek był przelotny bowiem jak tłumaczyła, partnerzy oczekiwali, że wciąż będzie im coś dawać i czuła się jak sponsor w związku, płatna miłość na dłuższą metę nie daje szczęścia, jest układem biznesowym. Można kupić miłość, ale taka transakcja nie wypełni wewnętrznej pustki.
Ci co mają mało, wiedzą że ich relacje z innymi nie opierają się na korzyściach materialnych, lecz są szczere. Pieniądze można zarobić, zatem zmiana statusu majątkowego często jest kwestią czasu, czymś nabytym.

Cytuj:
Kiedyś osoby będące w związkach razem budowały, razem planowały, a obecnie jak nie masz samochodu i dobrej pracy to nie jesteś dobrym kandydatem na męża(nie mam jednego i drugiego).

Jeżeli szukasz luksusowych utrzymanek, owszem taka pani nie uzna Cię za dobrego kandydata na męża, więc bez auta i kilku mieszkań nie masz do nich startu. Jeżeli szukasz kogoś, kto patrzy sercem, a nie zimną kalkulacją, takie kobiety są wokół Ciebie, ale zgorzknienie, pesymizm życiowy, użalanie się nad sobą odstraszają, nie stan posiadania. Nie wiem jaki masz charakter, ale to w jaki sposób się tutaj przedstawiasz może być przyczyną Twojego niepowodzenia wśród płci pięknej, a nie brak pracy czy auta.

Cytuj:
Z tego względu w tym świecie brakuje miłości, są tylko interesy, są możliwości. I najgorsze jest to, że mam rację.

Masz rację, ponieważ nie możesz znaleźć w życiu miłości? To taka sama prawda jak powtarzanie (do znudzenia) mojej znajomej, że wszyscy faceci zdradzają, ona ma rację, bo dwóch ją zdradzało.
Można wieszać psy na świecie, że skoro ponosimy porażki, to znaczy że świat jest zły, ale to są tylko nasze okulary zgorzknienia, które zakładamy kiedy nie możemy pogodzić się z tym, że nam nie wychodzi, więc zamiast wyciągnąć lekcję z porażek szukamy usprawiedliwienia na zewnątrz.

WayBeyondEmpty napisał(a):
Może za 10 lat się czegoś dorobię, wtedy będę miał koło 50

Z tego co tutaj napisałeś wynika, że masz ok. 30 lat, zatem coś tu się gryzie albo coś koloryzujesz.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


So cze 02, 2018 12:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt gru 30, 2011 9:17
Posty: 10982
Post Re: Kryzy wiary
Mrs_Hadley napisał(a):
Wciąż zadziwia mnie oczekiwanie ludzi, którzy traktują wiarę w kategoriach łaski, jaką czynią Bogu, że ten w zamian za ich uświęcenie zapewni im żonę, przyjaciół, dobrą pracę czy jacht.


A nie powinno, bo to najbardziej naturalna forma religii.

_________________
Lubię Starego czasem, to też sprawia
że się wystrzegam otwartej z nim wojny
Przecież to piękne, gdy Pan tak dostojny
Tak z samym diabłem po ludzku rozmawia.


So cze 02, 2018 12:57
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 05, 2015 19:48
Posty: 22
Lokalizacja: Ząbki, Mazowieckie
Post Re: Kryzy wiary
Co to są kryzy?


So cze 02, 2018 14:01
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37284
Post Re: Kryzy wiary
WayBeyondEmpty napisał(a):
Ogólnie rzecz biorąc mają 21 lat, myślałem, że to życie mimo wszystko się jakoś ułoży, że wbrew wszystkiemu kogoś w końcu poznam i to moje życie nareszcie zyska odrobinę kolorytu. Teraz przybyło mi lat, tak jak byłem sam, tak jestem sam, tylko, że teraz nawet nie widuję praktycznie żadnych znajomych, ponieważ każdy kogoś ma i mają gdzieś takiego samotnika. Niestety. Do tego brak pracy mnie wcale nie motywuje, ponieważ ja już byłem cieciem przez 5 lat, co odbiło się na moim zdrowiu, jak również wyglądzie, i teraz znowu mam wrócić do cieciowania, aby niby jakoś się odbić od dna? I znów zarabiać minimalną krajową za ciężką i fizyczną pracę, jednak tym razem z dyplomem i cieszyć się życiem. Farsa. Naprawdę brakuje już mi sił do walki. A przy życiu trzyma mnie tylko jedna osoba, gdy jej zabraknie nie widzę dalszego sensu. Z pewnością każdy mnie zrozumie. Osobiście nie wyobrażam sobie spędzać świąt w pustym domu, a tym bardziej patrzeć na szczęście innych. Tak to niestety widzę.

Powiem Wam szczerze, że wolałbym żyć w czasach PRLu, tam ludzie mieli mniej więcej po równo i nie było takiego wyścigu szczurów. W większości przypadków kochało się za osobowość, a nie za tzw. zaradność, czyli możliwości finansowe, jak to ma miejsce obecnie. Teraz niestety szczęście się kupuje, charakter schodzi na drugi plan. Wygrywają życie Ci co mają dużo, Ci co mają mało lub nic walczą, aby nie utonąć. Kiedyś osoby będące w związkach razem budowały, razem planowały, a obecnie jak nie masz samochodu i dobrej pracy to nie jesteś dobrym kandydatem na męża(nie mam jednego i drugiego). No może skusi się na ciebie osoba, która nie jest zbyt urodziwa, ale to tylko przez to, że los też dla niej nie był łaskawy i chce się jakoś ustatkować. Z tego względu w tym świecie brakuje miłości, są tylko interesy, są możliwości. I najgorsze jest to, że mam rację. Może za 10 lat się czegoś dorobię, wtedy będę miał koło 50 i wtedy kogoś poznam, jakąś 60 latkę. Ach cudowne jest moje życie...

A nie przychodzi Ci do głowy, że ludzie mają Cię gdzieś nie powodowani Twoim ubóstwem, brakiem pracy, ale Twoim nużącym rozczulaniem sie nad sobą, tetryczeniem???
Człowiek 30 letni, nie obarczony kalectwem, narzeka na niełaskawy dla niego los.....nie ma pracy w Twojej miejscowości, to rusz sie poszukaj w innym mieście/kraju, bo labidzeniem nic nie zmienisz.
W PRL podobnie jak aktualnie byli ludzie uczciwi, i były także kanale, jedni szukali dóbr materialnych, inny budowali swoje życie startując od przysłowiowego zera.


So cze 02, 2018 14:27
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 7
Post Re: Kryzy wiary
Nie chodzi mi o hołdowanie PRLu, tylko o mentalność ludzką. Tam ludzie naprawdę ciułali i jeśli nie byli współpracownikami sb, bądź samym sb, naprawdę mieli po równo, dlatego wybierało się częściej sercem. Ludzie naprawdę żyli na mniej więcej podobnej stopie życiowej, bo system nie pozwalał na więcej. Wyjątkiem są oczywiście TW, Sb, itp. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, jeśli nie uczestniczysz w wyścigu szczurów, to nigdy nie zapewnisz przyszłości rodzinie, a tym bardziej niczego nie zbudujesz, bo mało kto Cię zechce. Tak to niestety jest.

W dzisiejszych czasach kiedy ładna kobieta jest adorowana przez kilku gości, którzy mają samochód, dobrą pracę, ładny wygląd, to na pewno nie wybierze kogoś kto takich dóbr nie posiada. Z tego moja pozycja jest z góry stracona.

A co do towarzystwa, to nie mam praktycznie nikogo, więc nikomu o tym nie mówię, co naprawdę myślę i jak mi ciężko. Wręcz przeciwnie, kiedy raz na miesiąc gdzieś wyjdę to jestem naprawdę wesołym człowiekiem, jak pies, którego wypuszczono z klatki. I nie mówię o tym, co mnie przytłacza i jak zabija mnie pustka.


So cze 02, 2018 16:03
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 933
Post Re: Kryzy wiary
W PRL byl taki sam kult rzeczy materialnych jak obecnie w PL, jedyna roznica to niemoznosc zdobycia tych rzeczy materialnych przez 99% populacji.
Mam dla ciebie rade, zacznij "cieciowac" w tygodniu a w weekendy idz pracowac do hospicjum jako wolontariusz, moze to ci pomoze.
Tez mam pytanie, co dokladnie nazywasz "cieciowaniem" ?


So cze 02, 2018 16:06
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr maja 16, 2018 18:45
Posty: 7
Post Re: Kryzy wiary
Wszelkie prace fizyczne i magazynowe.

Dlatego cały czas tłumaczę, w prlu system nie pozwalał na więcej, więc patrzyło się częściej w serce. A teraz patrzy się na tzw. zaradność.


So cze 02, 2018 16:09
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL