Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz paź 18, 2018 6:53



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
 Ból po smierci Mamy. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt lip 17, 2018 20:53
Posty: 2
Post Ból po smierci Mamy.
Od lat przy każdej modlitwie przed snem,lub nawet w zwykłej rozmowie z Bogiem prosiłem Stwórce aby zabrał życie mnie , a nie mojej mamie. Jednak Pan Bóg zabrał moją mame 11 lipca tego roku. Przegrała krótką walke z rakiem.Miesiąc była w szpitalu w Polsce po przyjezdzie z Włoch. Rok temu we Włoszech miała usuwaną (rzekomo) niezłośliwą cyste z wraz z jajnikami. Bóg zabrał mi mame 20 lat temu kiedy musiała nas zostawic.Mnie siostre i i wnuczke.Pojechała do Włoch za pracą. Teraz zabrał nam ją drugi raz już na zawsze. Nie znałem w życiu lepszego człowieka niż moja mama.Pełna życia,miła dla każdego człowieka,wiecznie usmiechnieta.Kochająca kazde zwierzątko,kochająca każdy dzien darowany od Pana.No i była tam długie lata.Żyła.Mielismy ją zawsze pod telefonem.Teraz tego nie ma. W miare możliwosci siostra jezdziła do niej.Mama też przyjeżdzała na jakis czas kazdego roku do domu w Polsce.Dlaczego Bóg tak znienawidził moją rodzine.Zabrał mame zamiast mnie. Juz nic nie jest takie samo,juz nie bedzie.Nie mamy do kogo zadzwonic,nie mamy kogo sie poradzić.Nie mamy sie gdzie wyżalić.TO już nie jest ten dom co był. W domu już nie ma życia.Ja płacze kilkanascie razy dziennie kiedy widze jej zdjęcia mamy lub gdy wyobraże sobie jej twarz. Mama była lubiana przez ludzi,nikt nie powiedział na nia nigdy złego słowa.Skąd taka kara??? Skąd takie cierpienie dla mojej mamy. Udusiła sie od przerzutów raka na płuca. Teraz mam wątpliwosci czy lekarze zrobili wszystko. Niestety to było ostatnie stadium raka i nie można było nic zrobic. Wg Włoskich lekarzy cysta była niezłosliwa.Jednak w Polsce okazało sie że to rak o niskim stopniu zróżnicowania itd itd..Ale zostawmy medyczne zagadnienia. Moja rodzina cierpi.Mielismy plany.Moja mama miała tylko 65 lat. Nie miała zamiaru umierac.Mogła smiało życ jeszcze chocby 20 lat. Teraz jestem na nia zły że nas zostawiła.Nie moge patrzec na ulicy jak jakis chłopak idzie z matką po ulicy. Narazie nie mam mysli samobójczych ale nie wiem jak długo. BOJE sie życia.Nie wiem co bedzie.......Dlaczego Bóg nas znienawidził. O wiele gorsi i i bez porównania bardziej żli ludzie niż moja mam żyją, i maja sie dobrze. A mama była nam potrzebna.Nie doczekała nawet 18tki wnuczki. A była dla niej ojcem bo prawdziwy ojciec zostawił moją siostre. Z dnia na dzien jest gorzej. Byłem z mamą w szpitalu do konca bo tam umarła. Mam ogromny mętlik w głowie bo to stało sie tak szybko. Nie wiem co dalej. Musiałem sie wypisac..


Wt lip 17, 2018 21:20
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 4334
Post Re: Ból po smierci Mamy.
[ciach... nie spamuj. Nikogo w tym temacie nie interesują Twoje patologiczne doświadczenia. M.]

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Wt lip 17, 2018 22:06
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 37553
Post Re: Ból po smierci Mamy.
blutoniumboy2 napisał(a):
Od lat przy każdej modlitwie przed snem,lub nawet w zwykłej rozmowie z Bogiem prosiłem Stwórce aby zabrał życie mnie , a nie mojej mamie. Jednak Pan Bóg zabrał moją mame 11 lipca tego roku. Przegrała krótką walke z rakiem.Miesiąc była w szpitalu w Polsce po przyjezdzie z Włoch. Rok temu we Włoszech miała usuwaną (rzekomo) niezłośliwą cyste z wraz z jajnikami. Bóg zabrał mi mame 20 lat temu kiedy musiała nas zostawic.Mnie siostre i i wnuczke.Pojechała do Włoch za pracą. Teraz zabrał nam ją drugi raz już na zawsze. Nie znałem w życiu lepszego człowieka niż moja mama.Pełna życia,miła dla każdego człowieka,wiecznie usmiechnieta.Kochająca kazde zwierzątko,kochająca każdy dzien darowany od Pana.No i była tam długie lata.Żyła.Mielismy ją zawsze pod telefonem.Teraz tego nie ma. W miare możliwosci siostra jezdziła do niej.Mama też przyjeżdzała na jakis czas kazdego roku do domu w Polsce.Dlaczego Bóg tak znienawidził moją rodzine.Zabrał mame zamiast mnie. Juz nic nie jest takie samo,juz nie bedzie.Nie mamy do kogo zadzwonic,nie mamy kogo sie poradzić.Nie mamy sie gdzie wyżalić.TO już nie jest ten dom co był. W domu już nie ma życia.Ja płacze kilkanascie razy dziennie kiedy widze jej zdjęcia mamy lub gdy wyobraże sobie jej twarz. Mama była lubiana przez ludzi,nikt nie powiedział na nia nigdy złego słowa.Skąd taka kara??? Skąd takie cierpienie dla mojej mamy. Udusiła sie od przerzutów raka na płuca. Teraz mam wątpliwosci czy lekarze zrobili wszystko. Niestety to było ostatnie stadium raka i nie można było nic zrobic. Wg Włoskich lekarzy cysta była niezłosliwa.Jednak w Polsce okazało sie że to rak o niskim stopniu zróżnicowania itd itd..Ale zostawmy medyczne zagadnienia. Moja rodzina cierpi.Mielismy plany.Moja mama miała tylko 65 lat. Nie miała zamiaru umierac.Mogła smiało życ jeszcze chocby 20 lat. Teraz jestem na nia zły że nas zostawiła.Nie moge patrzec na ulicy jak jakis chłopak idzie z matką po ulicy. Narazie nie mam mysli samobójczych ale nie wiem jak długo. BOJE sie życia.Nie wiem co bedzie.......Dlaczego Bóg nas znienawidził. O wiele gorsi i i bez porównania bardziej żli ludzie niż moja mam żyją, i maja sie dobrze. A mama była nam potrzebna.Nie doczekała nawet 18tki wnuczki. A była dla niej ojcem bo prawdziwy ojciec zostawił moją siostre. Z dnia na dzien jest gorzej. Byłem z mamą w szpitalu do konca bo tam umarła. Mam ogromny mętlik w głowie bo to stało sie tak szybko. Nie wiem co dalej. Musiałem sie wypisac..

Wspólczuję.....
Każda śmierć jest ciosem dla rodziny, ale na pewno nie jest karą zadaną przez Boga.
Twoja mama miała 65 lat, wychowała dzieci i wnuczkę.
Bratanica mojego męża 2 tygodnie temu utraciła w wypadku samochodowym 38 letniego męża, ojca dwójki malutkich dzieci. 8 lat temu pochowała pierwszego męża, który zmarł po roku od ślubu na nowotwór.
Wszyscy w rodzinie pytamy "dlaczego?" ta młoda 37 letnią dziewczynę spotyka takie cierpienie, ale nikt nie traktuje jej nieszczęścia jako kary, lub nienawiści Boga.
Śmierć jest wpisana w życie każdej istoty.


Śr lip 18, 2018 7:12
Zobacz profil
Moderator

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 6089
Post Re: Ból po smierci Mamy.
@blutoniumboy2 Mojego tatę raczydło wykończyło również wcześniej niż bym tego chciał. Chociaż życie sobie „ułożyłem”, to brakuje mi go. Ale śmierć ma to do siebie, że nie wybiera. Umierają wszyscy – sprawiedliwi i niesprawiedliwi. Dlatego nie ma sensu traktować śmierci jako aktu „nienawiści Boga”. Módl się za duszę swojej mamy i módl się, abyś przeszedł przez żałobę.

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Śr lip 18, 2018 9:17
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt lip 17, 2018 20:53
Posty: 2
Post Re: Ból po smierci Mamy.
Dziekuje wszystkim którzy współcierpią ze mną.Minie jeszcze sporo czasu zanim dojdziemy do siebie.Za nim dotrze do nas że juz jej nie ma z nami. Że nie usłyszymy jej głosu. Niestety teraz zaczyna sie jakas złosc na nia przez to że nas zostawiła.Jak narazie nie umiemy sobie radzic z pustką która jest wokoło. Prosze o modlitwe za moja mame Krystyne.


Śr lip 18, 2018 11:02
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 18, 2006 20:10
Posty: 5832
Post Re: Ból po smierci Mamy.
Obiecuję modlitwę Koronką do Miłosierdzia Bożego. Może pomogłoby choć troszeczkę zamówienie Mszy Świętych gregoriańskich? To pewien wydatek, ale więcej dla naszych zmarłych już nie możemy zrobic :(

https://pl.aleteia.org/2018/01/19/msze-swiete-gregorianskie-gwarancja-wybawienia-z-czyscca/

_________________
Godzina Łaski 8 grudnia 12.00-13.00


N wrz 23, 2018 12:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 35
Post Re: Ból po smierci Mamy.
blutoniumboy2 napisał(a):
Narazie nie mam mysli samobójczych ale nie wiem jak długo. BOJE sie życia.Nie wiem co bedzie.......

Strata Mamy jest olbrzymią. Moja Mamusia umarła 9 lat temu, a ja nadal za Nią tęsknię.
Melancholia jest naturalnym stanem po śmierci i musi trwać przez jakiś czas. Pomyśl, dlaczego po śmierci najbliższych chodzimy rok w żałobie?
Czasami melancholia nabiera czarniejszych barw - gdy lękamy się o przyszłość. Może warto wówczas rozważyć wizytę u psychologa lub psychiatry?
Ulgę w cierpieniu przyniosły mi codzienne Msze Św. w intencji Mamusi.


N wrz 23, 2018 19:45
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 7 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL