Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lut 24, 2020 3:43



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Nie ma nic zdrowego w moim ciele 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 30, 2019 12:57
Posty: 42
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
subadam napisał(a):
Aha jeszcze slowo do cytowanego artykulu - perfekcjonizm to nie zaden objaw pychy tylko raczej skaza psychiczna,

Aha. Jedno nie wyklucza drugiego. Jedno i drugie może współgrać lub występować samodzielnie.

_________________
Jezus Chrystus umiłował nas, gdyśmy byli jeszcze Jego nieprzyjaciółmi.


Cz lut 13, 2020 16:35
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1412
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
Cytuj:
Może to pielęgnowanie mojej rzekomej wielkości wpłynęło na późniejsze moje wyobcowanie na podwórku, w zerówce, w szkole

Wiele dzieci jest wychowywanych w poczuciu, że są "naj", tu bardziej należałoby się skupić na trudnościach w komunikacji z rówieśnikami i rozwiązaniu problemu, a nie na analizowaniu błędów wychowawczych rodziców, bo każdy rodzic popełnia błędy, nie ma ideałów, ale to nie znaczy, że musimy być ofiarami ich metod wychowawczych.

Cytuj:
Moje nawrócenie nie wpłynęło zbawiennie na nikogo z mojego najbliższego otoczenia.

To częsta przypadłość u neofitów, chcą być prymusami nawrócenia, oczekują szybkich owoców i efektu WOW. Tymczasem nawrócenie to proces, który trwa całe życie, osiąganie poziomu dojrzałości, który pozwala człowiekowi stawać w prawdzie o sobie i Bogu. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się za siebie, konfrontować z prawdą o własnych słabościach i każdego dnia mierzyć się z nimi. Wtedy nie będzie dla Ciebie miało znaczenia, czy inni wokół Ciebie równają do tej doskonałości, do której sam dążysz, czy jednak nie. Nie będziesz krytykował ich słabości, lecz dostrzeżesz w nich własne odbicie. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, upadamy i wstajemy, popełniamy grzechy, ulegając pokusom. Gdy nie będzie Ci zależało, aby inni byli wzorcowymi katolikami, tylko na tym, abyś Ty stawał się coraz lepszym człowiekiem niż byłeś w przeszłości, po pewnym czasie dostrzeżesz owoce, ale nie Tobie wyznaczać czas, kiedy je zobaczysz. Pozwól Bogu działać w Twoim życiu, tak jak On tego pragnie, nie tak jak Ty tego chcesz.

Cytuj:
On, choć jest kandydatem na ceremoniarza i uznaje się za wiernego katolika, pluje na wszystkich jadem, klnie i zbywa próby upominania. Ona jest wyznawczynią dobroludzizmu - do nikogo nic nie ma, ale co bliższe rozmowy ujawniają jak wiele zgryzoty w sobie trzyma.

Poczytaj życiorysy bohaterów Biblii, wybranych przez Boga do pełnienia Jego wielkich dzieł. Św. Augustyn, przez wiele lat wiódł hulaszcze życie, św. Paweł prześladował chrześcijan, walnie przyczynił się do męczeńskiej śmierci św. Szczepana, św. Piotr zaparł się mistrza, apostołowie byli ludźmi tak jak my wszyscy, pełni wad i słabości. Jednak Bogu nie przeszkadza to, że jesteśmy słabi, bo on zna naszą marną ludzką kondycję. Nieważne kim jesteśmy dziś, ważne jest to jak będziemy kończyć naszą duchową wędrówkę będąc u kresu życia. Ostatecznie, to nie faryzeusz krytykujący grzeszność celnika został przez Boga pochwalony, lecz celnik, który nie rozglądał się dookoła, pocieszając się, że inni są gorsi, on miał wgląd w siebie i rozumiał, że jest zbyt słabym człowiekiem, by samemu się zbawić.

Odnośnie grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu, ktoś Cię powinien postawić do pionu, bo popadasz w skrajność. Masz rewelacyjnego spowiednika (tak wynika z tego co napisałeś), który dobrze Ci mówi, a Ty mu nie dowierzasz. On zapewne wie, że popadasz w skrupuły, rozeznał Twoją sytuację i pracuje z Tobą, byś z nich wyszedł(to ta choroba o której pisałeś, nie nazywając jej). Nie rozumiesz go, bo jeszcze nie jesteś świadom, jakie są skutki skrupulanctwa lub nie chcesz przyjąć do wiadomości, że to choroba duchowa, którą leczyć można poprzez zawierzenie stałemu spowiednikowi. To trudne, gdy trzeba odrzucić własne przekonania na rzecz rozeznania spowiednika, które słyszysz w konfesjonale, jednak nie ma innej drogi, jeżeli chcesz znów poczuć się zdrowym, bo na razie czujesz się coraz gorzej, ufając swoim kruchym rozeznaniom, a nie Bogu. Wiesz czym się cechowali wielcy święci? Pokorą. Byli posłuszni stałym spowiednikom, Kościołowi.

Cytuj:
Próbowałem własnych umartwień.

Czy rozeznałeś Wolę Boga w tym zakresie? Do umartwiania Bóg powołuje wybranych, a nie każdego, komu się wydaje, że mu to w czymś pomoże. Opisane przez Ciebie umartwienia podejmowane są z myślą o zbawieniu innych, takie zaproszenie Bóg kieruje do ludzi dojrzałych duchowo, często mistyków, a nie do przeciętnego Kowalskiego, który dopiero dojrzewa w wierze i nie wie jeszcze, co by chciał robić w życiu i kim chciałby być, tym bardziej, gdy ma problemy z rozeznawaniem Woli Bożej.

Cytuj:
Że wierni muszą cierpieć przez całe swoje życie, że dopiero to życiowe męczeństwo da im zbawienie, że uśmiech jest zły, że szczęście jest złe, że życie jest złe, że przyszłość jest zła, że świat jest zły, że my wszyscy jesteśmy źli a Miłość oznacza okrucieństwo i sadyzm!

Cały problem zasadza się na tym, że wybrałeś taką drogę, która wydała Ci się właściwa dla Ciebie i uparcie nią kroczysz, cierpiąc coraz bardziej i odrzucając możliwość, że źle rozeznałeś swoją duchową drogę. Jak już skapitulujesz, uznając że nie wiesz wcale lepiej niż Twój spowiednik, jeżeli nie uznasz własnej słabości (w sensie- nie radzę sobie, ale wierzę, że Bóg mnie poprowadzi przez te trudne doświadczenia, nawet jeżeli wciąż upadam), że tylko Bóg może Cię uzdrowić i to uczyni, ale nie w terminie, który Ci pasuje, nie tak jak Ty tego chcesz, a to oznacza przyjmowanie własnych niepowodzeń, porażek i pogodzenie się z tym, że uzdrowienie to proces, dziś i jutro upadniesz, potem będzie poprawa, znowu upadek, ale tajemnica tkwi w tym, by nieustannie się modlić do Boga pomimo grzechów, które wciąż popełniamy, bez presji wywierania na siebie, żeby szybko zobaczyć efekty. Modlitwa w takich momentach, które dla nas osobiście są trudne przez wzgląd na udręki, które cierpimy, jest wielkim wyzwaniem, ale wiarę buduje się w kryzysach, ponieważ właśnie wtedy spadają wszystkie maski, widzimy swą kruchość i bezradność.
Cierpienie jest krzyżem, gdy nie ma możliwości, by mu zapobiec, ale nawet wtedy w modlitwie trzeba Boga pytać, czy to jest ten nasz krzyż, czy tylko Mu przypisujemy nasze kruche rozeznania.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Pt lut 14, 2020 21:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 07, 2012 19:28
Posty: 3212
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
Mrs_Hadley napisał(a):
Nieważne kim jesteśmy dziś, ważne jest to jak będziemy kończyć naszą duchową wędrówkę będąc u kresu życia.


Myślę że to jest ważne. My mamy budować Królestwo już tutaj, na tej ziemi, mamy żyć tak aby nasze życie było świadectwem. Człowiek może mieć szansę na zbawienie u kresu życia, a nawet w tej ostatniej sekundzie życia, ale nie bardzo możemy twierdzić że nie ważne w jaki sposób żyjemy, nie ma to znaczenia bo u progu śmierci jakaś potencjalna szansa istnieje. Jeśli ludzie wychodziliby z takiego założenia, to świat rzeczywiście miałby wygląd piekła, bo ludzie dopuszczaliby się złych rzeczy, żyjąc jak chcą, a w ostatniej chwili u progu życia nawracali by się, kiedy już nic nie mogą w sumie zrobić na tej ziemi. A my mamy budować tutaj Królestwo, świadcząc swoim życiem. Przemieniać ten świat, tworzyć tę dobrą rzeczywistość. Mamy być solą tej ziemi i światłem tego świata.


So lut 15, 2020 13:38
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1412
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
equuleuss napisał(a):
Człowiek może mieć szansę na zbawienie u kresu życia, a nawet w tej ostatniej sekundzie życia, ale nie bardzo możemy twierdzić że nie ważne w jaki sposób żyjemy, nie ma to znaczenia bo u progu śmierci jakaś potencjalna szansa istnieje.

Tu chodzi o początek procesu przemiany, jest wielu ludzi, którzy są tak bardzo obciążeni przeszłością i trudnymi doświadczeniami, że nie wierzą w to, że mogą się zmienić, nie wierzą w Boże Miłosierdzie, w Łaskę wiary, którą każdemu darmo dano, że zbawienie jest dostępne dla każdego. Perfekcjonizm i zadaniowość to zmora naszych czasów, niskie poczucie własnej wartości powoduje, że człowiek czuje się niegodny dążyć do świętości, bo przytłaczają go własne słabości. Tymczasem Bóg otwiera drzwi nawet dla największego grzesznika, jeżeli tylko uwierzy w Dobrą Nowinę i aktem woli zapragnie z Nim współpracować, godząc się z tym, że praca nad sobą, nad grzechem, potrwa całe życie, nie zawsze jest to kwestia paru lat.
Spójrz na teksty autora wątku, chce dać z siebie 100%, wykonać zadanie na szóstkę, być wzorowym uczniem Boga. Kategorycznie odrzuca słabości własnej natury, nie potrafi sobie wybaczyć, tak jakby nie ufał Bogu, że ten proces może wyglądać inaczej, nie musi dawać natychmiastowych rezultatów, bo wiara to nie korporacja, gdzie liczy się wysoka efektywność. Umrzemy jako grzesznicy, ale zbawienie nie będzie zależało od ilości grzechów, lecz od wiary w Boga, za którą stoi zdolności do skruchy.
To że dziś ktoś nie potrafi wykształcić w sobie prawidłowej postawy wobec grzechu, że się w tym gubi i często upada, nie oznacza jeszcze, że to mu się nigdy nie uda, że nie spełnia Bożych norm i za mało się stara. To, że mu nie wychodzi, że dziś czuje się beznadziejnie, nie oznacza że nie ma już czasu, bo Bóg nikogo nie skreśla. Wystarczy, że szczerze pragnie, by Bóg mu pomógł.

To jest zgoła inna postawa niż ta, którą odczytałaś, choć owszem są tacy, którzy traktują wiarę w sposób instrumentalny i zniekształcają swoje sumienie, ustawicznie oddalając się od Boga. Kalkulują, że będą tymi dobrymi łotrami, ale to jest ich scenariusz aktorski, bo wychodząc z takim nastawieniem do życia i umiłowaniem grzechu, nie da się u kresu życia szczerze pragnąć zbawienia, takiego wyrachowania nie sposób ukryć przed Bogiem, bo on nas zna na wylot.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


So lut 15, 2020 14:41
Zobacz profil

Dołączył(a): So paź 17, 2015 22:00
Posty: 70
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
Oczywiście, jeśli ktoś celowo zakłada, że "teraz będę grzeszył, a pod koniec życia się nawrócę", to żadne nawrócenie, przecież Bóg zna nasze myśli. Mrs_Hadley raczej chodziło o to, że nawet święci nie osiągali doskonałości od razu, więc tym bardziej nikt nie wymaga tego od siedemnastolatka, ważne, aby pracować nad sobą, nie rezygnować z powodu trudności, bo nikt z nas nie jest idealny.
equuleuss napisał(a):
My mamy budować Królestwo już tutaj, na tej ziemi, mamy żyć tak aby nasze życie było świadectwem. A my mamy budować tutaj Królestwo, świadcząc swoim życiem. Przemieniać ten świat, tworzyć tę dobrą rzeczywistość. Mamy być solą tej ziemi i światłem tego świata.

Tak! Equuleuss, bardzo dobrze to opisałeś, to właśnie powinno być naszym celem.


So lut 15, 2020 14:54
Zobacz profil
Post Re: Nie ma nic zdrowego w moim ciele
Dziękuję wszystkim.


So lut 15, 2020 17:55
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL