Quantcast
Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt sie 29, 2025 22:30



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
 Czy nie ma nadziei dla mnie ? 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Cytuj:
Mam nadzieję że transseksualizm zostanie jednak wykreślony z listy chorób. Naukowcy dochodzą do różnych wniosków na podstawie różnych badań.


equuleuss, ok może zostać wykreślony ale zauważ, że nie jest to norma, przecież widzisz i czujesz że coś jest nie tak, wiec jak to nazwać jak nie chorobą.W każdym razie jest to patologia a nie norma.

Cytuj:
Już sam fakt że przyczyny są nieznane mocno podważa moim zdaniem istnienia tego zjawiska jako choroby, bo tak naprawdę nie wiemy dokładnie co ten stan wywołuje.


Twoim zdaniem tak jest ale wierz mi że jest mnóstwo chorób których przyczyny nie są poznane i lekarstwa tez na nie nie ma.Wpisz sobie w google: choroby o nieznanej etiologii.

Rozumiem że z tymi operacjami nie jest łatwo ale chyba są ludzie na świecie którym się jednak udało.Nie namawiam cie na operację, to twoja sprawa, zresztą nie każdego stac jak pisałeś, ale ja bym tej formy leczenia całkiem nie negowała.


Pn sty 07, 2013 12:43
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Troche zainteresował mnie ten temat, jest tez takie zjawisko jak obojnactwo, gdy ktoś rodzi się z zarówno z narządami męskimi jak i żeńskimi, lekarze decydują który narząd usunąć, ale czasem się mylą, i potem okazuje się że osoba nie jest sobą, spełnia kryteria osoby transselsualnej.I w takich przypadkach czytałam że Kościół godzi się na operację zmiany narządów(jako naprawienie błędu lekarskiego), a w przypadku transseksualistów już nie. Myślę że trzeba tez odróżnić transseksualizm pierwotny i wtórny, w przypadku wtórnego czynniki wywołujące mogą byc społeczne, środowiskowe, dlatego tutaj rozumiem że operacja niekoniecznie będzie dobrym pomysłem.Jednak w przpadku transseksualizmu od małego, nie rozumiem sprzeciwu Kościoła wobec operacji.


Pn sty 07, 2013 13:23
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 23, 2011 11:09
Posty: 916
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Cytuj:
Żyć, kiedy myślisz - po co właściwie żyję, jaki jest cel mojego istnienia. Jaki jest sens mojego istnienia.


Każdy który coś tworzy jest twórcą. Np. malarz coś tam namaluje, budowniczy wybuduje, im doskonalsze dzieło każdego rzemieślnika tym większa mu chwała za to czego dokonał. Bóg stworzył swoje, na swoją miarę i jest nim to wszystko co istnieje, świat. Celem stworzenia jest chwała Boga. Chodzi o to, że kiedy popatrzysz na takie stworzenie to ono mówi "popatrz jak wspaniały jest Ten który tego wszystkiego dokonał", tak jakbyś patrzyła na super obraz malarza i mówiła "ale ten malarz wspaniały, tak pięknie namalował", na tej samej zasadzie. Jak to się ma teraz do twojego życia? Ano tak, że ty istniejesz także na chwałę Bożą to znaczy jesteś działem które całym swoim jestestwem powinno oddawać to, jak wspaniały jest Bóg. Jest to obowiązek każdego człowieka i właśnie to Bóg będzie sądził, jak się z tego wywiązywaliśmy. On nie stworzył ludzi i nie powiedział róbcie co sobie chcecie, ale ma pewne wymagania czy to się komuś podoba, czy nie. Takie rzeczy jak sprawiedliwość, pomoc, miłość kiedy je czynisz oddajesz Bogu chwałę w ten sposób,że każdy kto na ciebie spojrzy mógłby powiedzieć "popatrzcie jak wspaniałego człowieka stworzył Bóg". Zupełnie tak jak z Hiobem było.

Po co istniejemy. Dla Boga i jego chwały.

Jeśli chodzi o twoje rozdarcie wewnętrzne i problem, to nie mam zamiaru twierdzić, ze rozumiem jak to jest i znam receptę na twój problem, ale ja wierzę Bogu.
Jest napisane:

"Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie. "List do Filipian 4:6-7

Ty nie masz pokoju w swoim sercu, wręcz przeciwnie. Dlaczego? Bo Boga nie znasz. Teraz pytanie do ciebie. Serio traktujesz wiarę? Naprawdę wierzysz w Boga? Że jest tam w gorze słyszy? Żywa istota? Może odpowiedzieć człowiekowi? Odpowiada? Dlaczego nie przyjdziesz do Niego z tym problemem? Jeśli wierzysz, że jest, to w czym problem? Żaden człowiek nie jest w stanie ci pomóc w tej sytuacji. Postanowiłeś, że napiszesz bo być może doznasz chwilowego pocieszenia, ktoś cię pokrzepi słowem i na chwila poczujesz się lepiej. Ok ale wiedz, że tym problemu nie załatwisz jedynie uspokoisz ducha na moment i chwilkę poczujesz się lepiej. Dlaczego zadowalać się czymś takim, kiedy dostępna jest pełnia rozwiązania twojego problemu u Boga? Nie wiem co sobie myślisz o Bogu ale wiedz, że dla niego nie ma takiej sytuacji w życiu każdego człowieka na którą nie miałby odpowiedzi. Jedynie tobie może się wydawać, że czegoś się nie da zrobić, albo że tak już zawsze będzie.

Kim dla ciebie jest Jezus Chrystus? Kimś realnym w twoim, życiu czy postać z książki jak Pinokio? Może czas aby wiarę potraktować poważnie?


Cytuj:
Wiem że moje pytania pozostaną pytaniami bez odpowiedzi, moje problemy pozostaną nierozwiązane.
Pan Jezus powiedział "z obfitości serca usta mówią", twoje właśnie ukazały stan twej wiary. A w zasadzie jej brak. Nie wierzysz w Boga i jego działanie dlatego tak piszesz.


Pn sty 07, 2013 14:00
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Cytuj:
Postanowiłeś, że napiszesz bo być może doznasz chwilowego pocieszenia, ktoś cię pokrzepi słowem i na chwila poczujesz się lepiej. Ok ale wiedz, że tym problemu nie załatwisz jedynie uspokoisz ducha na moment i chwilkę poczujesz się lepiej. Dlaczego zadowalać się czymś takim, kiedy dostępna jest pełnia rozwiązania twojego problemu u Boga?


Masz oczywiście rację ze equuleuss powinien przedewszystkim zwracać się do Boga, ale pamiętaj że Bóg działa tez przez ludzi.Ja uważam że dobrze ze tu napisał.


Pn sty 07, 2013 14:22
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 23, 2011 11:09
Posty: 916
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
No ja też, bo może dzięki temu zwróci się do Boga.


Pn sty 07, 2013 17:52
Zobacz profil
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Login2 napisał(a):
No ja też, bo może dzięki temu zwróci się do Boga.

Ja krzyczę do Boga...czasem aż tak, czasem krzyczę - dlaczego ! Ale pózniej myślę - to złe pytanie...nie dowiem się tu i teraz. Moje życie jest w dużym stopniu skreślone, moja nadzieja na szczęście jest w dużym stopniu skreślona. Nie mam szans na to aby kochać i być kochanym w czystym i pięknym związku dwojga ludzi. Napisałem ze miłość wymaga ofiar ale jest warta wszystkiego. Dziękuję Wam za wszystkie słowa, każde Wasze słowo coś mi daje, coś dla mnie, dlatego jest sens pisać i czytać myśli innych. Pytam Boga - dlaczego nie mam właściwego ciała zgodnego z moją tożsamością, ja naprawdę nie wiem dlaczego to jest takie rozjechane. Przecież jestem zdrowym psychicznie i fizycznie człowiekiem a jednak jest coś takiego. Z punktu widzenia medycyny jestem zdrowy. Nie wiem dlaczego wytwarza się inna tożsamość w innym ciele. Zresztą to chyba nie ma większego znaczenia. Chcę mieć ufność w Bogu że jakoś mnie ,,naprawi,, i wolałbym dostać odpowiednie ciało do mojej osobowości, nie chciałbym być kobietą bo po prostu czuję że nią nie jestem. Kobiety mówią do mnie - szkoda że nie jesteś facetem...nie mogę związać się z żadną z nich. Tylko Bóg zna moją duszę do głębi, On wie jaki jestem i kim jestem ale nie chcę zamykać się w tym wszystkim, może ktoś taki jak ja trafi tutaj i wtedy przeczyta Wasze i moje słowa. Przecież jestem kimś normalnym, nie robię z siebie jakiegoś ,,przebierańca,, nie pluje na ulicy, nie zaczepiam wulgarnie kobiet, nie piję taniego wina w bramach, nie bije się z chłopakami, po prostu nie w taki sposób, nie tak to wygląda. Ja wiem i czuję że mam inną osobowość, inną tożsamość niż wskazuje na to moja biologiczna płeć. Mam duszę i dzikie serce faceta, moja mentalność, zainteresowania i pragnienia są własnie takie. Nie potrafię być kobietą ponieważ wiem że nią nie jestem. Login2 - dzięki, Twoje słowa trochę mną potrząsnęły i to jest dobre. Inka1 - hermafrodytyzm to też interesująca sprawa. Czasem to nie objawia się fizycznie ale gonadalnie. Nie tak dawno była sprawa z kobietą sportowcem która jest hermafrodytą i została zdyskwalifikowana w zawodach jako ze jej ciało produkuje testosteron. Ja czuję to wszystko od wczesnych lat dziecięcych.


Pn sty 07, 2013 22:23

Dołączył(a): N sty 23, 2011 11:09
Posty: 916
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Powiem ci coś o Bogu. On nie jest zainteresowany ludźmi którzy do niego przychodzą jedynie po to aby coś otrzymać, a żyć później dalej po swojemu. Chcesz mieć społeczność z Bogiem? Jest cena do zapłacenia, a jest nią twoje życie dla Niego. On już swoje za ciebie oddał na krzyżu. Chcesz wejść do nowego przymierza z Bogiem? Oddaj mu swe życie. Ja mówię o twojej osobistej decyzji, którą musisz podjąć aby stać się dzieckiem Bożym innej drogi nie ma. Czy chcesz iść ścieżką uświęcenia, czystości, dobroci i prawdy? Możesz, ale musisz przestać żyć dla siebie, a chociaż chcieć żyć dla Boga. To jest najważniejsza decyzja w życiu każdego człowieka. Mówię z własnego doświadczenia i ja poznałem Jezusa dopiero kiedy zdecydowałem się iść za Bogiem choćby nie wiem co. A Bóg mnie zmienił i dał nowe serce i ducha, takie które Go kocha i chce pełnić Jego wolę.


"Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je" Ew. Mateusza 10:39

Widzisz Chrześcijanie to tak na prawdę martwi ludzie :) Martwi dla siebie, a żyjący dla Boga. jeśli nie uczynisz Boga panem swojego życia, to nigdy Go nie poznasz i zawsze będzie dla ciebie jedynie postacią z książki, a nie kimś realnym.


Wt sty 08, 2013 16:50
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Login ale przecież equuleuss nie chce zrezygnowac z wiary, z Boga. Po prostu wyraża swój problem na forum, nic dziwnego że chce się zwierzyć i pogadać o swoim problemie.
Piszesz że :"On nie jest zainteresowany ludźmi którzy do niego przychodzą jedynie po to aby coś otrzymać, a żyć później dalej po swojemu."

A czy equuleuss coś takiego napisał? ja tego nie dostrzegłam, może jstem mało spostrzegawcza.

Aha i normale że equuleuss krzyczy do Boga. Z Bogiem trzeba mieć relację osobową. Jak się cierpi można nawet krzyknąć. Nie chodzi mi o krzyczenie na Boga ale do Niego. Modlitwa to nie tylko "klepanie" wyuczonych modliwtw. Normnalne że equuleuss cierpi. Każdy z nas chce sie czuc sobą.Jesteśmy tylko ludźmi.


Wt sty 08, 2013 17:09
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 23, 2011 11:09
Posty: 916
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Inka_1 equuleuss nie ma wiary w Boga. Wierzy, że Bóg istnieje, ale to nie to samo. Szatan też wierzy, że Bóg istnieje, co z tego? Ja mówię o osobistej relacji człowieka z Bogiem bez której wydaje mi się człowiek nie osiągnie zbawienia. I mam na myśli obustronną relację gdzie żywy Bóg realnie odpowiada i prowadzi bo w tym jest życie. Pana Jezusa każdy musi poznać osobiście, a nie jedynie wiedzieć, że ktoś taki był. Żyć wiarą to nie znaczy myśleć "no wierzę, że Bóg istnieje", ale mieć tą żywą relację.


"Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"


Kim są ci którzy wołają Panie, Panie? Ludzie wierzący w to, że Jezus jest Panem. Inaczej nie wołali by do Niego w ten sposób. Są to ludzie wierzący w tym sensie, że uznają Jezusa jako Pana. Co im Jezus powiedział? Nigdy was nie znałem. Dlaczego? Bo oni nigdy nie nawiązali tej relacji z Bogiem. Nie należą do Niego. Tak więc sam fakt, że ktoś mówi o Jezusie, że jest Panem nie ma znaczenia, bo to co się liczy to fakt czy ty znasz Jego, a On ciebie.

Te słowa z Pisma przydałoby się przybić na każdych drzwiach w kościele w naszym kraju ku przestrodze. Żadne spełnianie uczynków, chodzenie do Kościoła czy cokolwiek innego nie da ci zbawienia. Jedynie twoja osobista relacja z Jezusem. Inaczej będziesz zdziwiony/zdziwiona jak ci powie "nigdy cie nie znałem". Poznaj Pana półki możesz.


Wt sty 08, 2013 18:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 24, 2012 18:06
Posty: 420
Lokalizacja: Katowice, Śląskie
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Login2 napisał(a):
Inka_1 equuleuss nie ma wiary w Boga. Wierzy, że Bóg istnieje, ale to nie to samo.


Login - mam wrażenie, że nawet nie wiesz co mówisz/piszesz. Relacja z Bogiem jest tak osobista i intymna, że nawet będąc najlepszym przyjacielem danej osoby nie masz prawa oceniać tego czy ktoś ma lub nie ma wiary w Boga... A jeśli ją ma bo sam zainteresowany tak stwierdzi to i tak dalej nie masz pojęcia jaka ona jest. Bo nawet jako przyjaciel czy członek rodziny możesz nie mieć o tym bladego pojęcia, a co dopiero jako obca osoba na forum.

Login nie mam zamiaru Cię umoralniać, ale proszę zwróć uwagę na to co napisałeś i pomyśl o tym.

Pozdrawiam


Wt sty 08, 2013 19:24
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Acha, czyli to że equuleuss tutaj pisze , że trudno mu się jest pogodzic z tym co go spotkało i jest zagubiony(kązdy by był na jego miejscu) to znaczy że nie ma wiary w Boga?

Cytuj:
Żadne spełnianie uczynków, chodzenie do Kościoła czy cokolwiek innego nie da ci zbawienia. Jedynie twoja osobista relacja z Jezusem.


Jakie kryteria musi ktoś spełniać żebyś mógł powiedzieć że ta osoba ma osobistą relację z Bogiem? w wierze człowieka jest różnie, czasem wątpimy jak spotka nas cierpienie, ale to nie znaczy że nie mamy od razu osobistej relacji z Bogiem. Trudno to wszystko zdefiniować i ocenić kto faktycznie tą relację ma a kto nie.
Może napisz konkretnie co trzeba zrobić żeby mieć tą osobistą relację z Bogiem?

Cytuj:
Login - mam wrażenie, że nawet nie wiesz co mówisz/piszesz. Relacja z Bogiem jest tak osobista i intymna, że nawet będąc najlepszym przyjacielem danej osoby nie masz prawa oceniać tego czy ktoś ma lub nie ma wiary w Boga... A jeśli ją ma bo sam zainteresowany tak stwierdzi to i tak dalej nie masz pojęcia jaka ona jest. Bo nawet jako przyjaciel czy członek rodziny możesz nie mieć o tym bladego pojęcia, a co dopiero jako obca osoba na forum.


Też tak uważam, nie da się tego wszystkiego tak jednoznacznie stwierdzić.


Wt sty 08, 2013 19:40
Zobacz profil

Dołączył(a): N sty 23, 2011 11:09
Posty: 916
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Remek po prostu ja nie jestem od tego aby kogoś po plecach głaskać i baczyć by nie urazić kogoś prawdą. Ja napisałem, że equuleuss nie ma wiary w Boga bo sam tak napisał/a.

Cytuję:

"Wiem że moje pytania pozostaną pytaniami bez odpowiedzi, moje problemy pozostaną nierozwiązane."
"Żyć, kiedy myślisz - po co właściwie żyję, jaki jest cel mojego istnienia. Jaki jest sens mojego istnienia."

i inne wypowiedzi

Tak nie pisze ktoś kto zna Boga, ani tak nie myśli. Jeśli jesteś dzieckiem Bożym, to wiesz po co istniejesz i ufasz Bogu. Zdaje sobie sprawę, że może cię razić po oczach jak piszę komuś "nie masz wiary w Boga". Ale ja nie piszę dla tego aby kogoś tłuc po głowie ale raczej po to aby taka osoba mogła zobaczyć jak w lustrze stan swojej duszy. A wiem, że equuleuss nie ma tej relacji z Jezusem. Skąd? Bo wiem jak to jest mieć taką relację i powtórzę jeszcze raz za Jezusem "Z obfitości serca usta mówią". Wszystko to co wyszło tutaj "z ust" equuleuss odzwierciedla stan jego/jej serca i nie jest to serce w którym Jezus mieszka. Możesz się na mnie złościć i mówić, że nie mam prawa do takich stwierdzeń, jakoś przeżyję.

Ja chcę aby equuleuss dostrzegł/a swój problem i staram się właśnie ten problem ukazać. Problemem w tym wypadku jest brak więzi z Bogiem, a konsekwencją tego jest brak wiary w Niego. Equuleuss potrzebuje Jezusa w swoim życiu i to cały czas staram się przekazać. Ale to on/a osobiście musi to zauważyć. Jeśli to dostrzeże to już jest duży krok do przodu. Następnie jest decyzja którą należy podjąć. Czy chcę iść drogą Bożą, czy własną? Chcesz iść własną? nie licz na pomoc Bożą. Chcesz iść z Bogiem? Jest cena do zapłacenia, twoje życie dla Niego.

Jedna droga wiedzie donikąd, druga do życia wiecznego.

"Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo, miłując Pana, Boga twego, słuchając jego głosu i lgnąc do niego, gdyż w tym jest twoje życie i przedłużenie twoich dni,"
Ks. Powt. Prawa 30:16

A wy już wybraliście? Nie? To może czas najwyższy? I tak na końcu wszyscy skończymy albo na jednej, albo na drugiej drodze. Po środku nie ma nic, dla Boga nie ma neutralnych. Albo jesteś Jego, albo nie, decyduj.


Wt sty 08, 2013 20:23
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 23, 2012 18:52
Posty: 278
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
A ja i tak się będę upierać że to wszystko nie jest takie jednoznaczne. Dziwię się Login że masz tyle pewności siebie aby tak oceniać czyjąś wiarę. Troche to zabrzmiało pysznie, ale może się mylę.Tak jakbyś ty jedyny znał tylko Boga.

A co tych cytatów:
"Wiem że moje pytania pozostaną pytaniami bez odpowiedzi, moje problemy pozostaną nierozwiązane."
"Żyć, kiedy myślisz - po co właściwie żyję, jaki jest cel mojego istnienia. Jaki jest sens mojego istnienia."

Każdy może w chwilach załamania tak pisać, to że ktoś wierzy Bogu nie znaczy że jest ze stali i zna wszystkie odpowiedzi na wszystkie pytania. Pewne rzeczy są dla nas zwykłych ludzi nie do ogarnięcia.A dla ciebie Login wszystko jest takie oczywiste w życiu? Myślę że wiara i osobista relacja z Bogiem to wzloty i upadki.


Wt sty 08, 2013 20:43
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 24, 2012 18:06
Posty: 420
Lokalizacja: Katowice, Śląskie
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Cóż Login... wybacz, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Dobrze, że Ty wiesz jak to jest mieć prawdziwą relację z Jezusem - tego się trzymaj. Szkoda tylko, że mam wrażenie iż Twoja relacja jest dla Ciebie samego wzorem dla innych, tak jakbyś miał jedyną prawdziwa receptę na jedyną możliwą relację z Jezusem. Być może nie to masz na myśli, ale ja tak to rozumiem, a w związku z tym posłużę się słowami, które przytoczyłeś:

Login2 napisał(a):
Jedna droga wiedzie donikąd, druga do życia wiecznego.


Niestety moim zdaniem taka droga argumentowania jest właśnie tą pierwszą, a więc nic tu po mnie...

Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Remek


Wt sty 08, 2013 20:47
Zobacz profil
Post Re: Czy nie ma nadziei dla mnie ?
Piję Wasze słowa jak młode wino. :) Nawet nie wiecie jak mi pomagacie pisząc tutaj i dziękuję Wam za to. Login2 - skopać trochę mój tyłek to tez dobra rzecz dla mnie. Doceniam to bo pewnie masz jak najbardziej dobrą intencję. Ale chciałbym Ci coś wyjaśnić, mam nadzieję że mi się uda, albo może chociaż przybliżę. Każdy z nas chce mieć już tutaj na ziemi jakąś namiastkę szczęścia, mamy marzenia, pragniemy dobrych rzeczy dla siebie, w zasadzie nikt nie chce cierpienia. Moje życie jest w dużym stopniu skreślone. Moje serce chce kochać, moje serce rozumie istotę prawdziwej miłości która nie jest tylko uczuciem ale czymś o wiele więcej. Miłość kładzie nas na ołtarzu ofiarnym. Jestem na takim ołtarzu. Niosę krzyż, jest ciężki, niewygodny, upadam raz po raz, krzyczę, umieram pod nim, krwawię....ale podnoszę się...jeszcze raz, jeszcze raz i mam nadzieję ze zawsze do końca. Ktoś podaje mi rękę i mówi - wstań...otrzep się z tego kurzu..ON. Czasem jestem na krawędzi i wydaje mi się że już spadam. Nie jest mi dane żyć normalnie, nie jest mi dane patrzeć w oczy kochanej osoby i widzieć w jej oczach swoje odbicie. Aby żyć muszę być wojownikiem , inaczej zginę, jeśli przestane walczyć o siebie. Nawet to co powinno być znakiem wielkiej nadziei - zmartwychwstanie ciał jako przedsmak czegoś niesamowitego - dla mnie ma posmak niepokoju...ale chce pokładać w nim ufność. Że On mnie ,,naprawi,, i że to da mi szczęście, że to nie będzie sprzeczne z tym co czuję. Nie chce być kobietą, i o tym tez Bóg wie. Czy to bunt ? W pewnym sensie tak ale nie przeciw Bogu, nie przeciw jego zamiarom, gdybym żył jak kobieta wtedy nie byłbym sobą. Nie potrafię tak. To bunt tożsamości wobec zmiany na inną, chyba każdy z nas by czegoś takiego nie chciał dla siebie. Co jest pierwsze - dusza czy ciało ? Dusza. Skoro taki jestem w głębi duszy czuje że jestem bardziej mężczyzna to chyba Bóg o tym wiedział stwarzając moja duszę. Czuję to wszystko odkąd pamiętam. Miałem tylko jedna lalkę. Bawiłem się nią od czasu do czasu ale w jakim sensie - nie tak jak dziewczynki. Czesałem ją, ubierałem, tylko dlatego że to była moja dziewczyna, brałem ją za rękę i chodziliśmy na spacery. :) Przepraszam jeśli to wydaje się nieco perwersyjne ;-) Od dziecka czułem że jestem chłopcem. Nie jestem tylko ciałem, wiem o tym, ale ludzie patrzą na nas przez pryzmat ciała. Tożsamość płciowa i orientacja seksualna to są sprawy które bardzo determinują nasze życie. Wiara. Czasem może bardziej chcemy wierzyć niż wierzymy ale najpełniejsza wiara jest wtedy kiedy nie tylko wierzymy w Boga ale wierzymy Bogu. A to wymaga pewnej odwagi.


Wt sty 08, 2013 22:14
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL