Autor |
Wiadomość |
czarekcezary
Dołączył(a): N lis 18, 2012 21:47 Posty: 88 Lokalizacja: Gliwice, Śląskie
|
 Dług
Witam  Mam pewne pytanie. Czy jeśli ktoś pożyczył ode mnie pieniądze i ich nie oddał powinienem się o nie upomnieć? Niby powinno się przebaczać i nie szukać swego, lecz czy można pozwolić drugiemu człowiekowi 'wejść sobie na głowę'? I jeszcze druga sprawa: jeśli ktoś chce pożyczyć ode mnie pieniądze, a ja wiem, że wyda je np. na alkohol lub papierosy - czy powinienem pożyczyć? Z góry dzięki za odpowiedź i przepraszam, jeśli taki wątek już był 
_________________ Uśmiechnij się
|
Pt lis 23, 2012 20:10 |
|
|
|
 |
patryk84
Dołączył(a): Śr cze 09, 2010 8:49 Posty: 994
|
 Re: Dług
Hmmm ja gdybym wiedział, że ma z czego oddać tylko nie chce to bym się upomniał. Gdybym jednak wiedział, że nie ma na chleb to bym się nie upominał. A czy bym pożyczył wiedząc, że przepije? Nie, po co mam się przyczyniać do czyjegoś upadku. Zresztą patrząc perspektywicznie większą przysługę zrobimy tej osobie nie pożyczając pieniędzy niż to robiąc.
_________________ http://www.pompejanka.info
|
Pt lis 23, 2012 20:33 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
Ad 1 TAK masz prawo, a nawet powinieneś sie upomnieć. To Twoje pieniądze na które zapracowałeś. Poza tym uporczywe nie oddawanie długu to zwykłą kradzież. Nie chcesz chyba aprobowac czyjegos grzechu? Oczywiście możesz dług anulowac, ale tylko wtedy gdy dłużnik o to poprosi, a nie z automatu. Bycie chrześcijaninem to nie bycie frajerem, a czyjegoś cwaniactwa tez nie możesz akceptować. Ktos taki gdy mu sie raz uda, bedzie próbował kolejny....i pasożytował na cudzej pracy. Św Paweł napisał, ze ten co nie pracuje niech tez i nie je i z cała pewnoscia nie miał na mysli biednych i bezrobotnych, ale cwaniaków. Troche sie nie zgodze z patrykiem.....zapytac DLACZEGO zawsze mozna i należy, a dopiero od odpowiedzi i rozeznania sytuacji zalezy czy darujesz czy bedziesz sie upominał.
Ad 2
W żadnym wypadku! Pozyczyc mozna na jedzenie, ubranie cos koniecznego. Papierosy i alkohol nie sa potrzebne do zycia.....to używki w dodatku szkodliwe. I pisze to nałogowy palacz!! Pozyczając pijakowi na wódkę to jak pomoc przy zakładaniu pętli na szyję samobójcy.
|
Pt lis 23, 2012 20:38 |
|
|
|
 |
czarekcezary
Dołączył(a): N lis 18, 2012 21:47 Posty: 88 Lokalizacja: Gliwice, Śląskie
|
 Re: Dług
Dzięki za odpowiedzi. A tak przy okazji nałogów. Jako przykład podam palenie. Rzucić na pewno nie jest łatwo. I radykalne 'od dzisiaj nie palę' jest bardzo trudnym wyzwaniem (chyba  . Więc jeśli wiemy, że nałogowiec rzuca powoli, tzn. z dnia na dzień coraz mniej, a zaburzenie rytmu rzucania mogłoby mu utrudnić zerwanie z nikotyną - w takiej sytuacji chyba należałoby mu pożyczyć?
_________________ Uśmiechnij się
|
Pt lis 23, 2012 20:47 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
czarekcezary napisał(a): Dzięki za odpowiedzi. A tak przy okazji nałogów. Jako przykład podam palenie. Rzucić na pewno nie jest łatwo. I radykalne 'od dzisiaj nie palę' jest bardzo trudnym wyzwaniem (chyba  . Więc jeśli wiemy, że nałogowiec rzuca powoli, tzn. z dnia na dzień coraz mniej, a zaburzenie rytmu rzucania mogłoby mu utrudnić zerwanie z nikotyną - w takiej sytuacji chyba należałoby mu pożyczyć? Nie ma czegoś takiego jak rzucanie palenia na raty, albo się rezygnuje zupełnie, albo tylko się siebie oszukuje. I mówi to osoba, która parę lat paliła. Od kilkunastu już poza nałogiem 
|
Pt lis 23, 2012 20:55 |
|
|
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
Dokładnie z całą mocą potwierdzam to co napisała Alus. Nie ma czegos takiego w wychodzeniu z jakiegokolwiek nałogu jak powolne ograniczanie. Albo sie mówi BASTA i więcej nie wraca.....albo sie samego siebie probuje oszukiwać.
|
Pt lis 23, 2012 21:02 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
Upomnieć (grzecznie) można się zawsze. A czy walczyć zajadle o oddanie długu - to już zależy od sytuacji finansowej osoby, która pożyczyła od Ciebie (przede wszystkim) oraz od stosunku pozyczonej sumy do Twojej ogólnej sytuacji finansowej (to po drugie). A co do dawania pieniędzy bezdomnym itp - nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony jak jegomość podchodzi do mnie na ulicy i prosi o pieniądze to ja nigdy nie mam 100% pewności na co akurat tym razem chce - a nuż widelec akurat w tym momencie jest głodny? Każde, choćby najbardziej zdroworozsądkowe generalizowanie w pewnym momencie komuś zaszkodzi (czyli mówienie, że wszyscy żebracy chca zawsze na wódę jest raczej złe). Pomoc chrześcijańska ma być bezinteresowna - to co ktoś z tą pomocą zrobi to już sprawa jego sumienia i już Bóg go osądzi. Co więcej dając te dwa złote nie zbiedniejemy (choć przyznam, że nie lubię dawać moich ciężko zarobionych pieniędzy komuś kto przez cały dzień siedzi na murku ale przynajmniej ma się ten spokój sumienia). Temat ciekawy, chętnie podyskutuję 
|
Pt lis 23, 2012 22:58 |
|
 |
czarekcezary
Dołączył(a): N lis 18, 2012 21:47 Posty: 88 Lokalizacja: Gliwice, Śląskie
|
 Re: Dług
Pisząc ten post miałem na myśli sytuację, kiedy wiem, że dana osoba pożycza na używki. Jednakże sprawa bezdomnych, którą poruszyłeś, jest faktycznie bardzo ciekawa. Oczywiście idealnie by było, gdybysmy nie tylko dali pieniądze, ale i w jakiś sposób bardziej realnie i trwale wspomogli tego człowieka. Ale zazwyczaj, a nawet prawie zawsze jest to niemożliwe - spieszymy się gdzieś, nie znamy tego człowieka...  A może jest jakiś sposób?
_________________ Uśmiechnij się
|
Pt lis 23, 2012 23:41 |
|
 |
WIST
Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47 Posty: 12979
|
 Re: Dług
Opinia, nie prawada objawiona, moja jest taka że skoro pieniądze są Twoje, to powinieneś się o nie upomnieć, jeśli uważasz że czas zwrotu nadszedł, uwzględniając jednak sytuacje osoby porzyczajcej, oraz robiąc to z odpowiednim wyczuciem. Tu nie ma filozofii ani teologii. To chyba zmora dzisiejszych czasów, że nauczono nas że dobry wierzący daje się bić wszędzie i każdemu. Czy to jest przesłanie Biblii? Myślę że nie, choć pokora jest ważną cechą.
Natomiast nie masz obowiązku pozyczania i nie wiem co to pytanie ma wspólnego z wiarą. Ty decydujesz. Warto aby Twoje czyny były podyktowane przesłaniem miłości, więc jeśli wiesz że pieniądze źle zostaną wydane, to nad czym się jeszcze zastanawiasz? Może nawet warto iść dalej, jeśli się da pogadać z człowiekiem, może tego potrzebuje.
_________________ Pozdrawiam
WIST
|
So lis 24, 2012 0:10 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
@czarekcezay Czy ja wiem - będąc człowiekiem niezaangażowanym w żadną inicjatywę pomocy (wolontariaty, placówki dla bezdomnych itp) raczej ciężko zrobić coś sensownego. Na ogół jeśli widzimy zalatującego alkoholem, nieumytego bezdomnego można założyć problemem nie jest sam fakt bezdomności ale jego psychika. Życie na dnie stało się dla tego człowieka normą i przyzwyczaił się do tego. Tu trzeba długiej pracy żeby zniszczyć ten sposób myślenia i nawrócić go na normalne tory (do tego dochodzi nagminny problem alkoholizmu, który niweczy dobre chęci takiego człowieka i skutecznie ciągnie go na dno). Oczywiście generalizuję w tym momencie, o czym pisałem że jest złe, ale nieco w innym kontekście więc mam wymówkę  No ale spójrzmy prawdzie w oczy - życie na ulicy jest kwestią wyboru. Oczywiście Polska nie jest żadnym rajem, bardzo często nie wystarczy pracować żeby godnie żyć i mówienie, że "powinien się wziąć do roboty to by miał" jest bzdurą. Tym niemniej - są specjalne miejsca, noclegownie itd gdzie można zachować resztki godności a przy okazji skorzystać z tamtejszej pomocy, która ma na celu przywrócić nas do życia na poziomie choćby minimum socjalnego. Naturalnie nie ma się co czarować, że w tydzień znajdziemy tam pracę i wynajmiemy mieszkanie ale... starać się zawsze można. Tylko trzeba chcieć. A jeśli ktoś nie chce, to nie da się zmienić jego myślenia mijając go na chodniku w drodze do pracy na uczelnię. Pozostaje dać mu to 5 zł i mieć nadzieję, że tym razem kupi sobie śniadanie a nie setkę. Cytuj: Pisząc ten post miałem na myśli sytuację, kiedy wiem, że dana osoba pożycza na używki. Wówczas absolutnie nie dawać (a jakie używki jeśli wolno zapytać? - oczywiście nie musisz odpowiadać) WIST mimochodem przypomniał mi, żeby zaznaczyć, że to co piszę również jest opinią a nie prawdą objawioną bo tak na prawdę sam często nie wiem co robić, zwłaszcza kiedy idę zamyślony i nagle materializuje się przy mnie osobnik proszący o datek - zbija mnie to z tropu notorycznie.
|
So lis 24, 2012 0:11 |
|
 |
WIST
Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47 Posty: 12979
|
 Re: Dług
Włóczykiju, tutaj mamy komfort bo możemy pomysleć, a na ulicy, tak jak napisałeś, sytuacja zbija z tropu. Niektórzy ludzie sugerowali na tym forum że dać należy każdemu, aby mieć pewnośc że nie pominiesz faktycznie potrzebującego, nawet jeśli będzie to jeden na dziesięciu. I ja to stanowisko rozumiem, bo jest podyktowane dobrem tego co potrzebuje. To troche jak w silniku - znaczna cześć energii to straty cieplne, ale dzięki temu reszta zapewnia ruch. Osobiście uważam jednak że nie powinno się dawać każdemu, bo sam nie mam nieograniczonych środków i nawet jeśli są biedniejsi, to ja nie wiem kto faktyczie potrzebuje. A dawanie tym którzy żerują na ludzkim współczuciu to upewnianie że warto dalej oszukiwać i ostatecznie ze stratą dla osoby faktycznie potrzebującej. Rozumiem racje podyktowane miłością, ale dostrzegam złe konsekwnecje. Potrzebującym trzeba pomóc skutecznie a nie byle jak. I jeśli wiem że ktoś źle spożytkuje to nie ma sensu dawać. Jeśli nie mam pewności, to trzeba dać tam gdzie ta pewność jest. Są instytucje, jest Kościół...
_________________ Pozdrawiam
WIST
|
So lis 24, 2012 0:23 |
|
 |
czarekcezary
Dołączył(a): N lis 18, 2012 21:47 Posty: 88 Lokalizacja: Gliwice, Śląskie
|
 Re: Dług
@wloczykij w mojej sytuacji (a raczej w sytuacji znanej mi osoby) chodzi o papierosy
@WIST A jak możemy skutecznie pomagać osobom, które same nie zgłoszą się do tych instytucji? Tutaj chyba jest duży problem... Ale danie pieniędzy to chyba faktycznie nie rozwiązanie
_________________ Uśmiechnij się
|
So lis 24, 2012 0:33 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
@czarekcezary Czyli nie ma wątpliwości, że dawać nie należy - głód nikotynowy zabójczy nie jest  @WIST Cytuj: Niektórzy ludzie sugerowali na tym forum że dać należy każdemu, aby mieć pewnośc że nie pominiesz faktycznie potrzebującego, nawet jeśli będzie to jeden na dziesięciu. No między innym ja to sugerowałem w tym temacie ale nie jestem w stanie się do tego stosować bo mnie na to nie stać. Tzn. może i stać ale zwykłe ludzkie przywiązanie do bogactw mi to blokuje (chodzi o "bogactwa" symboliczne bo jakeż ja mogę mieć bogactwa  ) Oczywiście, że faktycznie potrzebujących może być dwóch na dwudziestu niemniej po każdej odmowie pojawia się lekki kac moralny - "a jeśli to był właśnie ten, który faktycznie potrzebował?". I na to się nic nie poradzi. Niestety.
|
So lis 24, 2012 0:46 |
|
 |
kropeczka_ns
Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36 Posty: 2041
|
 Re: Dług
Co do oddania długu, mam podobne zdanie do większość, masz prawo się upomnieć, a gdyby ta osoba prosiła o przedłużenie z powodu trudnej sytuacji, możesz mu przesunąc termin oddania. Co do dawania żebrającym na ulicy. Ja raczej nie daję. Znalazłam rodzinę która jest autentycznie potrzebująca, wiem o nich wiele, znam ich, wiem że nie przepiją, że dbają o dzieci jak mogą i staram się im pomagać i to nawet czasem wchodzą w grę spore kwoty. Ponadto u nas we wspólnocie dzielimy się ze sobą i pomagamy rodzinom w trudnej sytuacji. Wiele razy włączyłam się tez we wiarygodne akcje pomocy osobom chorym czy niepełnosprawnym. I tu chciałam się zatrzymać. Wiarygodne. Bo u mnie w mieście jest masę ludzi o bardzo ciemniej karnacji  którzy taki mają styl życia że nie pracują, ich dzieci nie osiągają wykształcenia nawet na poziomie gimnazjum, dziewczyny w wieku 15 lat zachodzą w ciąze, a żyją z żebrania między innymi. I teraz ja się pytam dlaczego mam ich wspierać? Ostatnio na ulicy taki człowiek zbiera "na operację dziecka chorego na raka płuc" Po pierwsze zdaję sobie sprawę ze gdzieś tam może zdarzyć sie rak płuc u dziecka, aczkolwiek jest to absolutna rzadkość (rak płuc wystepuje prawie wyłącznie u dorosłych), po drugie onkologia dziecięca w Polsce jest na NFZ a po trzecie dziecko zawsze jest ubezpieczone nawet jeśli rodzice nie są. Więc pic na wodę. Słyszeli w telewizji o raku płuc i już jest łzawa historyjka tylko tak mało prawdopodobna że aż strach:)
_________________ Ania
|
So lis 24, 2012 9:07 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
 Re: Dług
Cytuj: Alus napisał(a): Nie ma czegoś takiego jak rzucanie palenia na raty, albo się rezygnuje zupełnie, albo tylko się siebie oszukuje. I mówi to osoba, która parę lat paliła. Od kilkunastu już poza nałogiem  Nie chcę podważać Twojego zdania ale ja rzucałem powoli. Paliłem więcej niż paczkę dziennie.Następnie ograniczyłem się do 15, następnie do 10 dziennie a później do 5 dziennie.Kolejnym krokiem było wypalenie 1-2 papierosów na dzień i na końcu to jeszcze tzw. bacha .Nie palę od 18 lat.Dlatego istnieją rożne sposoby rzucania palenia.
|
So lis 24, 2012 10:02 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|