Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz paź 17, 2019 7:36



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Przez grzech miłości homoseksualnej myślę o samobójstwie 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn mar 11, 2019 19:34
Posty: 4
Post Re: Przez grzech miłości homoseksualnej myślę o samobójstwie
Believing napisał(a):
Jesteś umiłowanym dzieckiem Boga, który przytula Cię do swojego policzka takim jakim jesteś. I nigdy Cię nie zostawi, nie porzuci, nawet gdyby własna matka ci to zrobiła. Twoje szczere modlitwy są Bogu miłe jak modlitwy każdego innego człowieka.
Kto Ci wmówił, że na własne życzenie rezygnujesz z jego Królestwa?! Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Właśnie szukasz bożych dróg dla własnego życia. I nie pozwól się zaszczuć twardogłowym. Dla takich jak oni Bóg dał nam to zdanie z Biblii " Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień".


Dziękuję za te podnoszące na duchu słowa. Przyznam szczerze, że to początek mojej drogi do Boga i czuję się bardzo zagubiony. Jeśli miałbym swoimi słowami określić to jak go widzę, tak prosto, bez żadnego nadęcia... bo jestem młodą osobą, nie znam się na religii, kieruję się tylko tym, co czuję. Kieruję się po prostu wiarą w Boga, w Jezusa, w jego śmierć na krzyżu. To tak sam z siebie czuję się kochany przez niego, wspierany, choć wiem, że jestem osobą nieczystą, słabą i grzeszną. Lubię wieczorem wyjść na spacer, chodząc tak w ciemności, modlić się swoimi słowami, rozmawiać z Bogiem, zwierzać mu się... często też przepraszać za moje ludzkie słabości, że nie potrafię spełnić każdego jego "wymogu" z Biblii. Lubię po prostu żyć z Bogiem, zauważyłem ostatnio, że gdy coś mi się udaje, to pierwsza moja reakcja to podziękowanie Bogu... takie uśmiechanie się do niego, gdy jest dobrze. I płakanie gdy jest źle. Staram się też zmieniać swoje życie, prosić go o siłę. Np. wczoraj ktoś mnie bardzo źle potraktował i miałem okazję się zemścić, tak mnie to kusiło, żeby ulec nienawiści. Ale zwróciłem się do Boga i ku mojemu zdziwieniu udało mi się zaniechać takiej zemsty i zło dobrem zwalczyć. Przełknąć dumę i wyświadczyć tej osobie przysługę i to tak szczerze. Poczułem się po tym bardzo dobrze i podziękowałem Bogu za taką siłę, że nie uległem złu. Takie życie napełnia mnie szczęściem, sprawia, że chcę zaufać Jezusowi, oddać się Bogu. Przestać martwić i po prostu wierzyć, że poprowadzi moje życie jak trzeba, nawet jeśli nie uda mi się uniknąć wszystkich grzechów.

Ale potem gdy staram się poznać go bliżej przez oczy innych ludzi... to tracę swoją nadzieję i radość. Słysze często, że to naiwne i bluźniercze traktować Boga w ten sposób. Że on takiej wiary nie chce. Zawsze akie osoby zarzucają mnie cytatami z Biblii, które mówią, że Bóg takim osobom nie wybaczy, że Jezus od nich się od wróci, że wypomni to czy tamto. Ciężko mi to wszystko ogarnąć i zazwyczaj zamiast się zbliżyć potem do Boga, to boję się modlić, zajrzeć do Biblii, z tej bezsilności chce mi się tylko leżeć w ciemnym pokoju i płakać. Może dla niektórych wydaje się to śmieszne, ale dla mnie to jest naprawdę trudna sytuacja. Z każdej strony czuję skrajności, bo jedni chcą, żeby wiarę odpuścić, to wtedy poczuję się lepiej. No, ale to nie wchodzi dla mnie w grę, bo po prostu wierzę i nie wyprę się tego. A z drugiej strony to jest taka skrajność, że mam się stać praktycznie świętym, inaczej mam się pakować już do piekła. To mnie po prostu przerasta. Trochę mnie przeraża wizja takiego surowego Boga... bo jak patrzę wokół na rodzinę, na znajomych, to wychodzi na to, że nikt nie ma szans na zbawienie. I to jest dla mnie bardzo przykre. W dodatku tyle jest w tym zbieżności. Jedni mówią, żeby chodzić do kościoła, drudzy nie. Jedni radzą, by modlić się do świętych, drudzy odradzają. I każdy twierdzi, że podpiera się na Biblii...

Teresse napisał(a):
Pomyśl, że nie tylko osoby homoseksualne są w sytuacji ze nie mogą mieć rodziny, niektórzy "heterycy" też nie będą jej mieć...i są wezwani do życia w czystości...

Mnie to różnie wychodzi...nie chce prawić Ci kazań i byc hipokrytką....


Ja myślę, że jak nie małżeństwo, to dobrą drogą będzie dla mnie poświęcenie się po prostu innym. Jakoś zawsze czułem w sobie chęć pomagania dzieciom z domu dziecka. Nie wiem skąd to się wzięło. Ja mam bardzo kochających rodziców i zawsze mnie to "bolało", że niektóre dzieci tego nie mają. Często o tym z mamą rozmawiałem i chyba przez to zakiełkowało we mnie to pragnienie, żeby w przyszłości jakoś tworzyć dla takich dzieci namiastkę domu, rodziny... Może przez pracę w takim miejscu, gdzie mógłbym starać się być dla takich dzieci tym, czym dla mnie są rodzice.

No, ale z tą czystością to też właśnie tak różnie. No bo po prostu ciężko żyć tak samotnie, bez tej jedynej osoby i jej bliskości :(


Cz mar 21, 2019 23:03
Zobacz profil
Post Re: Przez grzech miłości homoseksualnej myślę o samobójstwie
an_tek napisał(a):
bo jak patrzę wokół na rodzinę, na znajomych, to wychodzi na to, że nikt nie ma szans na zbawienie. I to jest dla mnie bardzo przykre. W dodatku tyle jest w tym zbieżności. Jedni mówią, żeby chodzić do kościoła, drudzy nie. Jedni radzą, by modlić się do świętych, drudzy odradzają. I każdy twierdzi, że podpiera się na Biblii...


No muszę powiedzieć mnie tez to zniechęca...Czy to takie czasy, czy to Kościół nakłada na wierzących ciężary nie do udźwignięcia? "Wszyscy" grzeszą ciężko... :-X Wiesz co mnie pomaga...są modlitwy które zabezpieczają los rodziny po śmierci... :)

http://www.duchprawdy.com/siedem_modlitw_sw_brygidy.htm

ale co ze znajomymi, przyjaciółmi? Nie wiem...

1 KOR 14 napisał(a):
33 Bóg bowiem nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju.


Jak to sie ma do tylu odłamów chrześcijaństwa? Czemu Bóg nie interweniuje? Część tych odłamów wierzy, że katolicy pójdą do piekła, bo są bałwochwalcami... :evil: Spotkałam się z opiniami że katolicy to nie są chrześcijanie...Wszyscy opierają się na Biblii... :-X

an_tek napisał(a):
No, ale z tą czystością to też właśnie tak różnie. No bo po prostu ciężko żyć tak samotnie, bez tej jedynej osoby i jej bliskości


Mnie pomogła kiedyś wypowiedź księdza Pawlukiewicza (cyt. z pamięci), że jak słucha o problemach małżeństw "To dziękuje Bogu za moje łóżko celibatariusza"...kiedyś też pewna mężatka powiedziała mi że o "szczęściu w małżeństwie marzy każda panna i mężatka" :mrgreen: :twisted: ...oczywiście można trafić idealnie, ale ilu jest nieszczęśliwych małżonków...ile rozwodów...

Poza tym jesteś pewny ze do szczęścia brakuje Ci tylko partnera? Może to są problemy znaczenie głębsze :?:

Kiedys doradziałabym terapię...ale...w moim przypadku zaczynałam moje terapeutyczne przygody z lightową diagnozą skonczyłam ze schizofrenią paranoidalną... :mrgreen:

Więc jestem juz sceptyczna odrobinkę... :twisted:

Ale spróbuj poszukac pomocy zwłaszcza jak masz już konkretny plan samobójczy...może Tobie akurat spece pomogą...

Mnie przed samobójstwem powstrzymuje strach przed piekłem...ale w moim przypadku jest on bardzo silny... :lol: jak nie masz równie silnego "odstraszacza" to musisz przedsięwziąć jakieś kroki...poza religijne...


Pt mar 22, 2019 8:39
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 07, 2012 19:28
Posty: 3096
Post Re: Przez grzech miłości homoseksualnej myślę o samobójstwie
an_tek napisał(a):
Nie jest to dla mnie problem zaniechać czynności seksualnych. Ale mój problem to miłość duchowa do chłopaka.


Witaj an_tek, podobnie jak Ty doświadczam miłości do osoby tej samej płci, w moim przypadku kobiety. Wiele z Twoich doświadczeń potrafię zrozumieć. Boisz się tej miłości, nawet czystej, bo masz przekonanie że grzeszysz nawet taką miłością duchową do osoby tej samej płci, a jest to miłość w pewnym sensie wykraczająca poza ramy miłości typowo przyjacielskiej, bowiem jest to miłość emocjonalna / romantyczna, miłość czysta ale jednak będąca zakochaniem w drugiej osobie.

Myślę że obawiasz się iż to obraża Boga, iż to sprawia że jesteś ''obrzydliwy'' w oczach Boga, że to przeszkadza na drodze do świętości, na drodze do spełniania woli Boga, jednocześnie obawiasz się także być takim ''obrzydliwym'' w oczach innych osób. Być może czujesz się takim także w swoich własnych oczach.

Zaufaj Bogu, bezgranicznie, pytaj o Jego wolę. Staraj się żyć w czystości. Duchowa i czysta miłość nie powinna być czymś grzesznym. Ale jednocześnie rozumiem Twoje rozterki, miałam i mam podobne.

Cytuj:
I cytowane słowa Boga, że takie osoby nigdy nie dostąpią Królestwa Bożego.


Takie które współżyją seksualnie. Ale Kościół oddziela czyny homoseksualne od orientacji homoseksualnej na którą osoba doświadczająca homoseksualizmu nie ma zazwyczaj wpływu iż taka orientacja się w niej wykształciła na skutek różnych czynników. Jednak to co z tym zrobi i jaką obierze drogę należy już do osobistych wyborów. I jeśli taka osoba wybiera życie z Bogiem, wtedy rezygnuje z czynów seksualnych, rezygnuje z homoseksualnego współżycia. Jednakże myślę że nie musi rezygnować z przyjaźni, jednak potrzeba być bardzo ostrożnym w takich relacjach.

Cytuj:
Która w oczach Boga na własne życzenie rezygnuje z jego Królestwa?


To znaczy że zamierzasz współżyć seksualnie z mężczyznami? Bo jeśli nie i jeśli chcesz żyć i wytrwać w czystości, to drogę do zbawienia i drogę do świętości masz otwartą przed sobą.

Nie wiem ile masz lat, w jakim jesteś wieku i czy rzeczywiście doświadczasz autentycznej orientacji homoseksualnej, czy też przechodzisz fazę homofilną i zakochałeś się w koledze. Czy dziewczyny / kobiety nigdy nie podobały Ci się i nie pociągały Cię i nadal nie pociągają?


Pt mar 22, 2019 17:49
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1309
Post Re: Przez grzech miłości homoseksualnej myślę o samobójstwie
Cytuj:
jak patrzę wokół na rodzinę, na znajomych, to wychodzi na to, że nikt nie ma szans na zbawienie. I to jest dla mnie bardzo przykre

Skąd u Ciebie taka surowa ocena bliskich? Pozostaw Bogu jego robotę, nie wchodź w Jego kompetencję, bo tylko Bóg zna serce drugiego człowieka, my patrzymy z naszej ludzkiej niedoskonałej perspektywy, która jest odmienna od Bożej doskonałości, zatem nie ma sensu oceniać szans na zbawienie np. sąsiada, bo i tak w ostatecznym rozrachunku kontroli nad jego sumieniem nie mamy, zatem oceniamy po owocach, z zewnątrz. Poczytaj czasem Katechizm Kościoła Katolickiego, bo może się okazać, że będziesz w szoku, jak dobry jest Bóg, a Ty o tym nie wiedziałeś ;).


Ponieważ grzech jest wewnętrzną, świadomą i dobrowolną decyzją, dlatego trzeba się powstrzymać z oceną stopnia winy drugiego człowieka, z osądem (por. Mt 7,1-2). Należy odróżnić ocenę samych czynów drugiego człowieka od zakazanego przez Zbawiciela sądzenia innych, czyli określania ich winy. Ten zabroniony przez Jezusa osąd polegałby na stwierdzeniu, że drugi człowiek, dopuszczający się jakichś zauważanych przez nas złych czynów, na pewno popełnił ciężki grzech i odłączył się od Boga. Nigdy nie możemy powiedzieć, że drugi człowiek na pewno popełnił grzech ciężki, gdyż nie wiemy, czy działał w pełnej świadomości i dobrowolnie. Nie znamy przecież intencji drugiej osoby. Nikt z nas nie ma wglądu w serce drugiego człowieka. Nasz bliźni nie musi być w swoim wnętrzu tak zły, jak jego czyny. Możemy najwyżej powiedzieć, że czyny bliźniego — w swym zewnętrznym wyrazie — nie są zgodne z nauką Chrystusa, a przez to szkodliwe dla niego i dla społeczeństwa, np. bez oceniania stopnia winy pijaka można powiedzieć, że rujnuje on swoje zdrowie oraz niszczy życie rodzinne, czyli żyje niezgodnie z wymaganiami Jezusa.

http://www.teologia.pl/m_k/zag10-4.htm#1

Cytuj:
W dodatku tyle jest w tym zbieżności. Jedni mówią, żeby chodzić do kościoła, drudzy nie. Jedni radzą, by modlić się do świętych, drudzy odradzają. I każdy twierdzi, że podpiera się na Biblii...

A jakie jest Twoje zdanie?
Ludzie zawsze będą mieli swoje zdanie, to kwestia ich formacji sumienia, jak i przebytych doświadczeń życiowych. Ci, którzy przeżyli różne traumy, którzy nie potrafili sobie z czymś poradzić, często mają obraz Boga-tyrana, który tylko czeka, aż się człowiek potknie. Nasz obraz Boga często mówi o nas więcej, niż chcielibyśmy ujawnić innym. Jeżeli chcesz poznać Boga, zapoznaj się z historią Jezusa przedstawioną w Biblii. To w Nim Bóg dał się poznać ludziom, pokazał kim jest i jaki jest jego stosunek do człowieka. Nie patrz na innych, tylko spójrz na siebie, na swoją wiedzę o Bogu, na to jak Go widzisz, a jaki On jest w katolicyzmie. Kto szuka, nie błądzi :)

Cytuj:
Często o tym z mamą rozmawiałem i chyba przez to zakiełkowało we mnie to pragnienie, żeby w przyszłości jakoś tworzyć dla takich dzieci namiastkę domu, rodziny... Może przez pracę w takim miejscu, gdzie mógłbym starać się być dla takich dzieci tym, czym dla mnie są rodzice.

I to jest dobre myślenie. Człowiek nie musi być skazany na samotność z powodu okoliczności życiowych, może otoczyć się ludźmi, którym będzie przekazywał dobro w duchu Przykazania Miłości. To wielki dar, ale i wielka odpowiedzialność, jeżeli jednak od Boga pochodzi to pragnienie, to i wyda piękne owoce.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Pt mar 22, 2019 20:57
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL