Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 17, 2019 12:03



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Jestem letni, ale chcę być uczciwy 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Witajcie,
jestem na tym forum od wielu lat.
Przeżywałem w tym czasie różne momenty w życiu - także religijnym.
W skrócie - mniej więcej do końca szkoły średniej byłem dość religijny.
Często chodziłem do kościoła i spowiedzi, modliłem się, czytałem teksty religijne czy Biblię.
Po wyjeździe na studia wszystko z czasem stygło. Skupiałem się coraz bardziej na pracy, na odkładaniu na mieszkanie, na nauce - w końcu udało mi się zrobić doktorat.
Rozwój kariery naukowej wpłynął na mój światopogląd. Powiedziałbym, że było to przejście od zaściankowego konserwatyzmu do liberalizmu. Chociaż już jako nastolatek miałem w sobie wiele niezgody na pewne elementy nauki KK - np. zakaz używania sztucznej antykoncepcji, kult świętych, celibat księży.
Szczerze powiedziawszy nigdy nie byłem dobrym katolikiem. Choćby z tego powodu życia seksualnego. Co prawda spędziłem 10 lat życia z jedną kobietą, ale oczywiście było wspólne mieszkanie i seks. Żyliśmy jak małżeństwo, a jak po kilku latach wreszcie stanęliśmy przed ołtarzem, to okazało się, że narzeczona kilka miesięcy przed naszym ślubem zakochała się w innym i z nim przespała. Kontynuowała tę znajomość także zaraz po ślubie. Dowiedziałem się od kogoś niedługo po ceremonii. Czuję się oszukany i gdybym wiedział to przed ślubem, to nie wziąłbym jej za żonę. Niedługo mamy rozwód cywilny, a ja biję się z myślami, czy warto walczyć o stwierdzenie nieważności małżeństwa (po wstępnych rozmowach w sądzie biskupim wiem, że są ku temu podstawy).
Sprawa jest skomplikowana, ponieważ mam głębokie przekonanie, że nie zawarliśmy skutecznie ślubu kościelnego i jest to ścieżka sprawiedliwości oraz uczciwości. Jednocześnie nie bardzo mam ochotę przechodzić cały proces i dzielić się intymnymi i niekiedy bolesnymi szczegółami z naszego życia.

Tak więc obraz sytuacji jest dziś taki, że od lat jestem ów "letnim" (najgorszym?) typem kiepskiego katolika, który nigdy nie brał nauki KK w 100%. Nie chcę traktować Kościoła jak "supermarketu". Z drugiej strony jest we mnie poszukiwanie Boga i Chrystusa. Chcę być jednak uczciwy w tym wszystkim. Względem siebie, współwyznawców i instytucji.

Dlatego w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl, że być może drogą dla mnie by stać się "gorącym" jest zmiana wyznania. Jest wiele liberalnych kościołów chrześcijańskich, w których doktryna bardziej odpowiada moim przekonaniom. Może to ścieżka, którą Bóg wykreślił dla mnie? Może lepiej jest być dobrym protestantem niż kiepskim katolikiem, który daje zły przykład innym ludziom i kiepsko świadczy o katolicyzmie?

W tym ostatnim nie czeka mnie już chyba nic dobrego. Przez perypetie życiowe - trochę z własnej, a trochę nie z własnej winy - wyląduję niedługo na jego marginesie jako rozwodnik. Jestem jeszcze relatywnie młody. Chcę założyć rodzinę, chcę mieć kiedyś dzieci. Co mi zostaje? Duszpasterstwo związków niesakramentalnych i wiara w to, że niemieccy biskupi przeforsują kiedyś swoje pomysły na komunię dla rozwodników?

Paradoksalnie od dawna nie byłem tak blisko spraw boskich (nie wiem czy samego Boga). W przeddzień własnego rozwodu. Na zgliszczach swojego życia duchowego i rodzinnego. Mocno obciąża mnie to psychicznie. Dlatego tu piszę i proszę Was drodzy o jakieś sugestie i rady. Dziękuję.

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 15:03
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
EDIT
Jeśli wybrałem zły dział to proszę moderatora o przeniesienie do właściwego. Dziękuję!

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 16:06
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):
Sprawa jest skomplikowana, ponieważ mam głębokie przekonanie, że nie zawarliśmy skutecznie ślubu kościelnego i jest to ścieżka sprawiedliwości oraz uczciwości. Jednocześnie nie bardzo mam ochotę przechodzić cały proces i dzielić się intymnymi i niekiedy bolesnymi szczegółami z naszego życia.


Chcąc unieważnić małżeństwo, musisz opowiedzieć o tym wszystkim, tego się nie ominie, i nie wiem czy to aż taki problem? przecież nie musisz tego opowiadać całemu światu, nie wiem jak wygląda takie unieważnienie małżeństwa, ale raczej to nie będzie coś aż tak strasznego, jak tutaj to próbujesz opisywać.

LJ91 napisał(a):
Dlatego w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl, że być może drogą dla mnie by stać się "gorącym" jest zmiana wyznania. Jest wiele liberalnych kościołów chrześcijańskich, w których doktryna bardziej odpowiada moim przekonaniom. Może to ścieżka, którą Bóg wykreślił dla mnie? Może lepiej jest być dobrym protestantem niż kiepskim katolikiem, który daje zły przykład innym ludziom i kiepsko świadczy o katolicyzmie?


Widzę że chcesz zostać gorącym, a na czym polega bycie zimnym?

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


So paź 12, 2019 19:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
No nie muszę całemu światu, ale sędziowie, biegli (często są), obrońca węzła, świadkowie. Powstają akta, które gdzieś tam zostają i świadczą o tych trudnych momentach. Poza tym to kosztuje też finansowo, psychicznie, a efekt też nie jest pewny. Czy ten wysiłek i ryzyko ma sens w perspektywie moich rozterek?

Jeśli chodzi o bycie zimnym to na ten moment chyba oznaczałoby to życie zgodnie z jakimś panenteistycznym przekonaniem o istnieniu Absolutu, a w warstwie kulturowej "sympatyzowanie" z chrześcijaństwem. Bardzo sobie cenię Jezusa jako postać, wzór godny naśladowania, nauczyciela, ale jednocześnie moje osobiste przekonania nie są - jak pisałem - w 100% tożsame z nauką KK i nigdy nie były. Taka sytuacja coraz bardziej mi ciąży, bo nie chcę być już letni - co mi z tego? Do zbawienia nie zbliża, a ponoć tacy katolicy to najgorszy sort.

Zawsze chciałem być "poczciwym" człowiekiem. Nigdy nie zrobiłem niczego niewybaczalnego czy drastycznego, ale też heroicznego czy pełnego pasji.

Uważam jednak, że mógłbym być uczciwszy względem siebie i innych. Stąd ten dylemat czy katolicyzm jest dla mnie.

A może takie jest moje miejsce w Kościele? Na marginesie? Gdzieś na obrzeżach. Może powinienem znaleźć kogoś podobnego do mnie - rozwódkę czy agnostyczkę/ateistkę i próbować przejść przez życiowe manowce nie oddalając się aż tak bardzo od Boga?

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 20:07
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 385
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):
Czuję się oszukany i gdybym wiedział to przed ślubem, to nie wziąłbym jej za żonę. Niedługo mamy rozwód cywilny, a ja biję się z myślami

Uczucie bycia oszukanym jest innym, od uczucia bycia zdradzonym.
Nie mówisz ani słowem o miłości do tej kobiety. Dziwne to.
W moim przekonaniu stoisz na rozdrożu. Deklarujesz też, że jesteś w chwili obecnej blisko Boga. Może zechciałbyś rozważyć udział w rekolekcjach ignacjańskich. Cokolwiek się stanie zbieraj siły, mądrze szukaj wsparcia. Jakby nie patrzeć, trudny czas przed tobą.


So paź 12, 2019 20:37
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Believing napisał(a):
Uczucie bycia oszukanym jest innym, od uczucia bycia zdradzonym.
Nie mówisz ani słowem o miłości do tej kobiety. Dziwne to.
W moim przekonaniu stoisz na rozdrożu. Deklarujesz też, że jesteś w chwili obecnej blisko Boga. Może zechciałbyś rozważyć udział w rekolekcjach ignacjańskich. Cokolwiek się stanie zbieraj siły, mądrze szukaj wsparcia. Jakby nie patrzeć, trudny czas przed tobą.


Zdrada emocjonalna i fizyczna, a także towarzysząca temu spirala kłamstw, doprowadziły do sytuacji, w której czuję się głęboko oszukany i zmanipulowany w tak ważnej sprawie jak własny ślub.
W moim osobistym przekonaniu nigdy nie byliśmy małżeństwem.
Miłości już nie ma. Zarówno tej rozumianej jako zespół uczuć, jak i akt woli.

Sam nie jestem święty. Popełniłem parę błędów. Miała okazję mnie zostawić i teraz żałuję, że tego nie zrobiła, bo ostatecznie odebrała mi wiedzę i prawo do świadomej decyzji w tak krytycznej sprawie.

Tak, z pewnością jestem na rozdrożu i chyba prawda jest taka, że żadna ścieżka nie jest pewna i w pełni odkryta. :(

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 20:43
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 385
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):
Tak, z pewnością jestem na rozdrożu i chyba prawda jest taka, że żadna ścieżka nie jest pewna i w pełni odkryta.

Spróbuj zaufać Bogu, że On cię poprowadzi - jeśli na to pozwolisz. Może kilka dni w innym miejscu, w ciszy i modlitwie pomoże ci. Gdybyś zdecydował się na rekolekcje ignacjańskie miałbyś możliwość rozmowy z kierownikiem duchowym. To ktoś zupełnie inny niż w Sądzie Biskupim.
Pomyśl o tym.


So paź 12, 2019 21:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Believing napisał(a):
LJ91 napisał(a):
Tak, z pewnością jestem na rozdrożu i chyba prawda jest taka, że żadna ścieżka nie jest pewna i w pełni odkryta.

Spróbuj zaufać Bogu, że On cię poprowadzi - jeśli na to pozwolisz. Może kilka dni w innym miejscu, w ciszy i modlitwie pomoże ci. Gdybyś zdecydował się na rekolekcje ignacjańskie miałbyś możliwość rozmowy z kierownikiem duchowym. To ktoś zupełnie inny niż w Sądzie Biskupim.
Pomyśl o tym.


Zaufać? Co masz na myśli? Co jeśli ów zawierzenie popchnie mnie w kierunku bycia "zimnym"? Albo w kierunku protestantyzmu? Lub jakiejś innej formy wierzeń?

Wiesz co, to nie tak, że nie bywam w odosobnieniu. Wręcz przeciwnie. Czuję się często samotny. Bywam w różnych miejscach i rozmyślam.
Coraz bardziej brakuje mi kobiety - w każdym aspekcie. Dlatego wiem, że nie będę w stanie żyć bez niej, co oczywiście wiąże się z wiadomymi konsekwencjami w KK.
Kiedyś, już na studiach, przez kilka miesięcy chodziłem do jednego księdza i był moim kierownikiem duchowym. Fajny facet. Jednak niewiele mi to pomogło.

Nigdy nie byłem też typem "wspólnotowca". Swoją wiarę przeżywałem raczej indywidualnie. Nawet msze wolałem poranne czy wieczorne, gdy było ciszej i mniej ludzi.

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 21:10
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 385
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):

Zaufać? Co masz na myśli?

Odnaleźć boże ścieżki dla własnego życia.


So paź 12, 2019 21:20
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):
Zaufać? Co masz na myśli? Co jeśli ów zawierzenie popchnie mnie w kierunku bycia "zimnym"? Albo w kierunku protestantyzmu? Lub jakiejś innej formy wierzeń?


To będziesz zimny w czym problem? możesz być zimny lub gorący, bylebyś nie był letni.
I z tego coś wyjaśniał, czym jest bycie "zimnym" to jakoś nie specjalnie zrozumiałe o co w tym chodzi.

LJ91 napisał(a):
No nie muszę całemu światu, ale sędziowie, biegli (często są), obrońca węzła, świadkowie. Powstają akta, które gdzieś tam zostają i świadczą o tych trudnych momentach. Poza tym to kosztuje też finansowo, psychicznie, a efekt też nie jest pewny. Czy ten wysiłek i ryzyko ma sens w perspektywie moich rozterek?


Myślałeś że wszystko się samo zrobi? bez żadnego wysiłku z twojej strony? chyba powinieneś zdawać sobie sprawę że nie ma nic za darmo, chcesz unieważnić małżeństwo, to musisz samemu tego dopilnować, no i co cie obchodzą jakieś akta, co z tego że coś tam będzie napisane? przecież oprócz ciebie to nikogo te twoje akta nie będą interesować.
No i ostatnia kwestia odnośnie tego, że unieważnienie kosztuje finansowo, a to niby ślub nie kosztuje? chrzest dzieci też coś kosztuje, jak taki oszczędny jesteś, to na co ci ten ślub był, to przecież niepotrzebny wydatek, weź się zdecydują, bo unieważnienie kosztuje, jak już znajdziesz kolejną dziewczynę, to przecież ten ślub też będzie kosztował, dzieci też kosztują, pierwsza komunia też kosztuje, jesteś oszczędny, a to są wydatki, na co ci się tak mordować? usiądź przed telewizorem, i daj sobie z tym wszystkim spokój.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


So paź 12, 2019 21:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Robek napisał(a):
I z tego coś wyjaśniał, czym jest bycie "zimnym" to jakoś nie specjalnie zrozumiałe o co w tym chodzi.

Chodzi o to, że będę próbował poznawać Jezusa, ale bez zachowania wszystkich Jego nauk? Przestanę się określić jako katolik? Może nawet prędzej czy później zmienię wyznanie lub dokonam apostazji? Nie mam gotowego planu na to wszystko...

Robek napisał(a):
Myślałeś że wszystko się samo zrobi? bez żadnego wysiłku z twojej strony? chyba powinieneś zdawać sobie sprawę że nie ma nic za darmo, chcesz unieważnić małżeństwo, to musisz samemu tego dopilnować, no i co cie obchodzą jakieś akta, co z tego że coś tam będzie napisane? przecież oprócz ciebie to nikogo te twoje akta nie będą interesować.
No i ostatnia kwestia odnośnie tego, że unieważnienie kosztuje finansowo, a to niby ślub nie kosztuje? chrzest dzieci też coś kosztuje, jak taki oszczędny jesteś, to na co ci ten ślub był, to przecież niepotrzebny wydatek, weź się zdecydują, bo unieważnienie kosztuje, jak już znajdziesz kolejną dziewczynę, to przecież ten ślub też będzie kosztował, dzieci też kosztują, pierwsza komunia też kosztuje, jesteś oszczędny, a to są wydatki, na co ci się tak mordować? usiądź przed telewizorem, i daj sobie z tym wszystkim spokój.


Nie chciałem stwierdzać nieważności małżeństwa. Chciałem tej rodziny, ale okazało się, że jej nigdy nie było i już nie będzie.
Jak pisałem wcześniej, nie jestem tak bardzo pewien, czy warto przez to wszystko przechodzić i masz rację - kasa to nie jest przeszkoda.
Prawie wszystko dziś kosztuje. Kolejny ślub zrobiłbym raczej cichy, pokorny. Poza tym ten pierwszy też nie był jakiś bardzo wystawny. Poza tym to są wątki zupełnie nieistotne w całym moim dramacie i proszę nie ciągnijmy ich dalej.

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 22:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1348
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Kilku rzeczy nie rozumiem w twojej opowiesci:
- dlaczego dalej identyfikujesz sie z katolicyzmem jezeli od dawna nie zgadzasz sie z jakas czescia tej religii?
- dlaczego uwazasz ze to co sie stalo jest dramatem?
Miales w gruncie rzeczy szczescie, ze tak szybko wasz zwiazek sie rozpadl i dalej masz szanse na znalezienie wlasciwej kobiety. Duzo trudniej wyplatac sie z nieudanego zwiazku majac wspolne dzieci i kredyty.
Dziewczyna popelnila blad oczywiscie brnac dalej w cos do czego sie przyzwyczaila i przez dlugi czas przygotowywala, ale masa ludzi popelnia ten sam blad. Niektorzy ciagna go jeszcze dlugo, co tylko zwieksza bagaz zlych doswiadczen.
Nie mowie ze to nie boli, ale bol mozna przezyc i pojsc dalej.


So paź 12, 2019 22:34
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
LJ91 napisał(a):
Chodzi o to, że będę próbował poznawać Jezusa, ale bez zachowania wszystkich Jego nauk? Przestanę się określić jako katolik? Może nawet prędzej czy później zmienię wyznanie lub dokonam apostazji? Nie mam gotowego planu na to wszystko...


Ja to widzę w ten sposób, że gorący to ktoś wierzy i praktykuje, a letni to ktoś udający Katolika, i w tej sytuacji to ty faktycznie jesteś letni.

LJ91 napisał(a):
Poza tym to są wątki zupełnie nieistotne w całym moim dramacie i proszę nie ciągnijmy ich dalej.


Już nie przesadzaj, dramat to by był, gdyby twoja żona i kilkoro dzieci zginęło w wypadku samochodowym, natomiast u ciebie widzę jedynie duży problem, z którym nie możesz sobie poradzić, bo albo unieważniasz ten ślub, i szukasz następnej żony, albo dajesz sobie z tym spokój i żyjesz z dziewczyną bez ślubu, natomiast ty idziesz trzecią drogą, gdzie do śmierci będziesz narzekał na to, że chciałeś ten ślub unieważnić ale jednak nie dało rady tego zrobić, bo ci się nie chciało.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


So paź 12, 2019 22:37
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
subadam napisał(a):
Kilku rzeczy nie rozumiem w twojej opowiesci:
- dlaczego dalej identyfikujesz sie z katolicyzmem jezeli od dawna nie zgadzasz sie z jakas czescia tej religii?
- dlaczego uwazasz ze to co sie stalo jest dramatem?


Dobre pytania. Identyfikacja z katolicyzmem to efekt wpływu kultury i wychowania. Też sympatia i podziw względem postaci Jezusa. No i chyba strach przed zmianą, pójściem własną drogą i konsekwencjami. Strach przed piekłem? Problem mam chyba taki, że jako letni katolik raczej idę prosto w otchłań, a gorący nigdy nie umiałem być mimo prób i starań. :(

Dramat? Długo dojrzewałem do tej decyzji, ale ostatecznie chciałem ją mieć za żonę. Bardzo jej ufałem. Niestety, w kluczowym momencie okazało się, że nie jest taka, za jaką ją miałem i nie szanuje wartości, które były dla mnie bardzo ważne (szczerość).

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 22:44
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 24, 2010 7:26
Posty: 295
Post Re: Jestem letni, ale chcę być uczciwy
Robek napisał(a):
LJ91 napisał(a):
Chodzi o to, że będę próbował poznawać Jezusa, ale bez zachowania wszystkich Jego nauk? Przestanę się określić jako katolik? Może nawet prędzej czy później zmienię wyznanie lub dokonam apostazji? Nie mam gotowego planu na to wszystko...


Ja to widzę w ten sposób, że gorący to ktoś wierzy i praktykuje, a letni to ktoś udający Katolika, i w tej sytuacji to ty faktycznie jesteś letni.


Nie powiedziałbym, że udaję lub udawałem katolika. Po prostu nieudolnie próbowałem nim być... a teraz chciałbym stanąć w świetle prawdy, jednocześnie nie schodząc na ścieżkę potępienia i nie oddalając się od chrześcijańskich wartości.
Kim więc jest w Twoim rozumieniu ktoś "zimny"? Zdaje się, że zimny ma więcej szans na zbawienie niż letni. :(

Robek napisał(a):
LJ91 napisał(a):
Poza tym to są wątki zupełnie nieistotne w całym moim dramacie i proszę nie ciągnijmy ich dalej.


Już nie przesadzaj, dramat to by był, gdyby twoja żona i kilkoro dzieci zginęło w wypadku samochodowym, natomiast u ciebie widzę jedynie duży problem, z którym nie możesz sobie poradzić, bo albo unieważniasz ten ślub, i szukasz następnej żony, albo dajesz sobie z tym spokój i żyjesz z dziewczyną bez ślubu, natomiast ty idziesz trzecią drogą, gdzie do śmierci będziesz narzekał na to, że chciałeś ten ślub unieważnić ale jednak nie dało rady tego zrobić, bo ci się nie chciało.


Absolutnie nie zgadzam się, że chodzi o lenistwo. Zresztą jak czytasz ten wątek, to powinieneś widzieć, że mam inne z tym związane dylematy.

_________________
"Lud ten czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
Daremne jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które są ludzkimi nakazami."
- Izajasz 29,13


So paź 12, 2019 22:49
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL